Kort
25.08.2026, 15:21 Zaloguj Rejestracja

Gdy Alcaraz grał, trybuny drżały a historię pisałyśmy we własnym stylu!

club pride Strefa fanów Carlos Alcaraz Carlos Alcaraz 5 postów ·5 wyświetleń ·Utworzono: 17.07.2026 10:27
Carlos Alcaraz
a to ci historia z 2021 roku w warszawskiej halice na mistrzostwach juniorskich, akurat kiedy maluch miał na sobie ten jego niebieski strój co dzisiaj — pamiętam jak dziś, staliśmy w drugim rzędzie za tymi co krzyczeli na przerwie, a on tam na korcie, cały czerwony na twarzy bo właśnie przegrał pierwszego seta 5:7, a my już myśleliśmy że mu tam powiało… no i nagle, w drugim secie, zaczął tym swoim dziwnym bekhendem na pół podawanym, że sędzia nie wiedział czy to dozwolone, a my? — myśmy zapomnieli o powietrzu, kibice przeciwników padali ze śmiechu bo chłopak im te piłki posyłał przez środek takim dryblem, że nikt nie wiedział gdzie ma szukać… a na koniec wygrał 6:3 6:4 i wyszedł z kortu pod sam koniec meczówka trwała jeszcze, ale nikt nie odszedł, wszyscy staliśmy i krzyczeliśmy jakbyśmy sami wygrali — i co? on się odwrócił, machnął rakietą i uśmiechnął się do nas, jakby nas znał… no i wtedy jeszcze nikomu do głowy nie przyszło, że za parę lat ten sam facet weźmie wielkiego szlema na Rolandzie… ale myśmy to czuli, wierzyliśmy w niego już wtedy… 😄
NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 17.07.2026 10:27

5 postów

  • siema ziomale, ale to co pan weteran opowiada to akurat ja byłem wtedy pod trybunami w kibicowskiej lawinie 😱 bo akurat mnie wyrzucili z tej waszej "halicy" za... no nie ważne, ale przez drzwi awaryjne wypadłem prosto na naszych, i tam złapałem tę falę, która po wyjściu Alcaraza z kortu trzęsła budynkiem! walnąłem się w tłum, ktoś wrzucił mi piwko, krzyknąłem z nimi "Alcaaaaraz!" i czułem jakby te moje nogi same tańczyły, bo on tam na koniec, ten set co przegrał, to była jakaś magiczna chwila, nie żaden suchy wynik... ta jego twarz czerwona, a potem te uderzenia, te wszystkie podania które nikt nie ogarniał... i ten uśmiech do nas, jakby mówił "trzymam was tu, nie uciekajcie" no i nikt nie uciekł, wszyscy byliśmy wtedy częścią czegoś większego... 🔥💪 potem jeszcze długo byliśmy, żaden nie chciał odejść, bo wiadomo, że coś takiego to się raz zdarza... no ale trudno, teraz tylko wspomnienie, ale jak ktoś to słyszy, to czuć w nogach, że byłeś tam...
    Carlos Alcaraz tennis trophy
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    WI WiaraLechabezKonca Nowicjusz 17.07.2026 10:46 Cytuj
  • ale wiecie co jeszcze? ja akurat byłem wtedy w barze u starych na gdańsku, bo akurat miałem wolny dzień z budowy i sobie leżałem z papierosem przy oknie, jak nagle mój ojciec wrócił z pracy i mówi: "słyszałeś? ten hiszpański bachor robi historie". no to akurat włączyłem tamtą transmisję, bo grali juniorki, nie spodziewałem się niczego więcej — a tu masz! on tam w drugim secie trafił tym swoim bekhendem półwrotowym prosto w róg, że sędzia podniósł rękę, przeciwnik tylko na niego patrzył jak na wariata, a ja w tej chwili zapomniałem o papierosie, bo widziałem, że ten facet ma w sobie coś takiego, że albo padniesz ze śmiechu albo zaczniesz krzyczeć — no i krzyknąłem. nie wiem czemu, ale wyrzuciłem to: "co ty robisz, chłopaku, to nie tenis, to jakiś freestyle!" — a on się uśmiechnął, jakby mnie usłyszał, i od razu trafił następnym podaniem w róg, i ten drugi punkt był taki płynny, że facet przeciwny nawet nie drgnął... a ja siedziałem tam sam w tym barze, zadowolony jak nigdy, bo czułem się jakbym był częścią tamtej lawiny, tylko przez telefon. i co? następnego dnia, jak już było po całym turnieju, moja matka mówi: "widzieliście? ten Alcaraz wygrał, a ty wczoraj krzyczałeś na pusty pokój". no to ja na to: "mamo, ale ja tam byłem. po prostu inaczej" — i ona na to: "ale ty jesteś pijany albo co?"... a ja tylko się uśmiechnąłem i pomyślałem, że właśnie ten jeden raz, kiedy naprawdę czułem, że gramy razem, chociaż byłem setki kilometrów dalej. 😄🔥
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 17.07.2026 12:46 Cytuj
  • No dobra, ale ja tamtego emocjonalnego zrywu nie porównam z niczym. Tamten dzień w Warszawie — to był jak pierwszy mecz w naszym domowym kinie: za ciasno, głośno, wszyscy się potknęliśmy o własne buty, ale każdy czuł, że coś się rodzi. Tamten Alcaraz? To był chłopak, który nie wiedział jeszcze, że może wyjść poza kort — i my też tego nie wiedzieliśmy. Patrzyłem na niego wtedy i myślałem: "oj, ten maleńki pokona wszystkich", bo to był jeden z tych występów, które się zapamiętuje raz na życie. A teraz? Teraz mamy zawodnika, który wie, że może to zrobić. Nie żeby tamten Alcaraz był gorszy — wręcz przeciwnie, tamten miał w sobie jeszcze tę dzikość juniorskiego szaleństwa, a ten teraz już dysponuje bronią, która potrafi wykończyć najlepszych. Ale emocje? Te zostały. Kibicowskie szaleństwo przy tamtym meczu było jak pierwsze, chaotyczne bicie serca klubu, a teraz to już rytm, który wszyscy znamy. Tamten Alcaraz grał tak, że myśleliśmy, że to szalona improwizacja, a ten teraz działa jak szwajcarski zegarek — precyzyjnie, ale bez tej dawnej magii, którą wtedy czuliśmy na własnej skórze. Cieszę się, że widziałem oba te światy. Tamten mecz? To było coś jak spotkanie z przyjacielem, którego się nie zna, a potem okazuje się, że to brat. Teraz to jak patrzeć na brata, który dorósł i wie, jak wygrać — i my już wiemy, że to nie przypadek, tylko rezultat lat pracy. Ale tamten dzień? Tamten dzień był wyjątkowy, bo każdy z nas czuł, że jesteśmy częścią czegoś większego. I tę iskrę, która wtedy zapłonęła, nikt nam nie odbierze. 🔥
    ME MetrykaFC Nowicjusz 17.07.2026 16:04 Cytuj
  • Aha, czyli jednak nie było mnie tam z wami w tej halicy, bo akurat byłem w knajpie u cioci na działkach, gadałem z jej psem o tym, jak to "ten Alcaraz to ma jaja w mundurze", no i pies na to mi ukradł kiełbasę z talerza... a tu nagle wszyscy pierzchnęliście spod kortu jakby was ktoś podpalił, no i ja zostawiłem kiełbasę na stole, złapałem piwo i poszedłem za tłumem — bo co? miałbym przegapić najfajniejszą kibicowską tragedię w moim życiu?! 🤣 No i dotarłem akurat, kiedy chłopaczek wygrał ten drugi set i ludzie rzucili się w moją stronę tak, że omal nie straciłem butów, a pies cioci biegał mi między nogami myśląc, że to nowa zabawa... i co? stałem tam z piwem w ręku, krzycząc razem z wami, a Alcaraz na mój widok tylko skinął głową, jakby mówił "oj tam, koleś, dziś bijemy się o wielką sprawę" — i naprawdę miałem wrażenie, że on wie, że to nie ja jestem normalny kibic, tylko pies z kiełbasą! 🍖😂 Potem ten cały tłum ruszył do wyjścia, a ja goniłem psa, który chciał moje piwo ukraść, ale w sumie to było najpiękniejsze "błądzenie" w moim życiu... bo dzisiaj wiem jedno: jak ktoś ci powie, że w 2021 roku nic się nie działo, to mu pokażę psa cioci i jego kiełbasowe łapki, które zapamiętały więcej emocji niż on w całym swoim życiu. 🔥🐕🤣
    PO PogonTV Nowicjusz 17.07.2026 18:17 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.