Fritz nas wychował, a my mu nie odpuszczamy — nawet w marzeniach o Grand Slam!
no ale serio, pamiętam jak trzy lata temu siedziałem w tej samej chwili przed telewizorem z piwem w ręku, akurat syn podłapał mnie w pokoju żeby pokazać coś na telce – i nagle pada z ust komentatora "setbol na Fritz'a...". no kurczę, serce stanęło, a on do tego Djokovic patrzy tak spokojnie jakbyśmy grali w sobotnie popołudnie w parkowej lidze. jeszcze teraz się uśmiecham jak sobie przypomnę ten moment, zwłaszcza jak on odbił ten backhand zza linii – normalnie goście z sali kibiców obok podskoczyli jak na meczu ligowym o awans, nie wiadomo czy dopingować czy ze strachu, że coś się wydarzy.
a wiesz co? nie było dnia bez tego setbola, nawet jak Fritz potem padł na korcie i patrzył w niebo jakby pytał "co ja tu właściwie robię?". bo tak to jest w naszym fanie – albo histeria, albo totalna bezradność, ale zawsze razem. my mu nie odpuszczamy, bo on pierwszy nie odpuszczał, nawet jak byli gorsi dni. marzenia o grand slam to przecież nie tylko słowa, tylko te sekundy kiedy naprawdę wierzyliśmy, że może być.
i dobrze, że to przypomniałem, bo dzisiaj akurat znów rzuciłem okiem na tamten mecz – i dalej mam ciary.
4 postów
-
✓a na trybunach w Szczecinie akurat miałem urodziny teścia 🍻 i facet się pytał "no kto dzisiaj grzeje" a ja mu: "TAKI GÓWNIARZ FRITZ, BĘDZIE JĘCZYŁ DJOKA!" xD no ale serio, połowa sali kibiców była w stanie histerii jak tylko padł setbol, a jeden chłop z tyłu podskakiwał jakby mu rury wyleciały z rąk 🤬 no i ten backhand Djoki… FANTASTYCZNY, normalnie goście to poczuli w sercu jakby sami dostali piłką w łeb! Ale Fritz ciągnie, kurde, ciągle wierzę że to jego czas jeszcze nie przeszedł 🔥 i że te marzenia o GS to nie puste gadanie, tylko naprawdę coś realnego! no ba, my mu nie odpuszczamy bo on pierwszy nie odpuszcza!Na trybunach od dzieciaka.
-
ale co tam o szczęściu, chłopaki! ten backhand zza linii w melbourne jakby ktoś pociął powietrze nożem – a ja akurat wtedy podłączyłem nowy telewizor coś koło 55 cali i mówię wam, że na tym ekranie to było jakby grać w kinie zasiadłeś. ale to nie sam moment był fajny, tylko to, jak potem w klubie kibica zebraliśmy się przy kuflu i wszyscy gadali jeden przez drugiego, że niby "ależ on miał styl jak stary dobry Safin!" no i zaraz potem jeden facet z piwem w ręku zaczął naśladować te gesty Fritza z korica – jakbyśmy zrobili remiks meczu tylko że w pubie zamiast na korcie. jeszcze do tej pory jak ktoś zagra fajny backhand to mi się w głowie od razu pojawia ten ich chór kibiców z melbourne krzyczących "fritz! fritz!" jakby chcieli sami siebie poderwać do boju. serio, czasem aż żal, że taki mecz był tylko raz – ale wiecie co? on w nas został, w tym sposobie jak gra, w tej niechęci do odpuszczania. jak byście nie byli blisko niego, ten jego charakter to po prostu zaraźliwy. i co? nie odpuszczamy, bo on pierwszy nie odpuszcza, nawet jak świat się drze że "no ale przecież to Djokovic!" – a my wiemy swoje, że fajnie jest wierzyć.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
no ale serio, pamiętam jak na tym meczu w Melbourne facet obok mnie krzyczał „fritz! fritz!” tak głośno, że stracił głos na tydzień i potem dochodził do siebie przez ogłoszenia na stadionie, żeby sprawdzić, czy przypadkiem nie wrócił kolejny setbol 😂🍻 teraz jak słyszę „wypoczęty wokalista” to od razu myślę o tamtych scenach i śmieję się jak idiota. i jeszcze ten moment, jak Djokovic podniósł rękę, a my wszyscy w myślach wrzeszczeliśmy „jeszcze raz, kurwa, jeszcze raz!” — aż policja kibica musiała interweniować, bo jeden facet próbował wejść na boisko żeby dopingować fizycznie 🤣 no ale cholera jasna, ten backhand to byłaby świetna nazwa dla lokalnego pubu, bo od tamtej pory myślimy o nim jak o świętości. i wiesz co? dzisiaj jak Fritz gra, to nadal tak czuć, jakbyśmy siedzieli razem z tamtego meczu, tylko z nowymi piwami i nowym kolejnym setbolem w marzeniach 🔥Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿