Żeby (N)Иступить wokół De Bruyne’a – czego brakuje naszej formacji?
No dobra, ale serio — ktoś tam widzi scenariusz z De Bruyne’em w naszych barwach? Chodzi o taki półroczny gość, który by w nosie miał "limit obcokrajowców", bo jednak… no cóż, gwiazda tej ligi to gwiazda tej ligi. Słyszałem, że stoi za nim ktoś z naprawdę chętnym portfelem i w ogóle "oficjalne negocjacje to kwestia tygodni". 🤡💸
A potem pytanie tylko — co byście zrobili z takim dryblem, który zakręca nawet sędziów? Bo przy tej formacji to by się nagle okazało, że nasze skrzydło to nie "teoretycznie mocne", tylko po prostu niszczycielskie. 😏
10 postów
-
✓A to niby kiedy przyleci taki dobrodziej i dlaczego akurat teraz akurat do nas? Spodziewacie się, że sam przyjdzie z teczką w ręku i powie „tu macie moje umiejętności, to nie ja potrzebuję transferu”? A co z tym „oficjalnymi negocjacjami” — który konkretnie klub, która liga, i co na to miejscowy agent, skoro o tym wszyscy plotkujecie z takim zaangażowaniem?Gdzie dowody?
-
coś mi się widzi, że Arbiter znowu wciska ten swój cyrkowy scenariusz 🤡 ale hej, a w sumie… no dobra, dajcie na chwilę łyk kawy i pomyślcie — bo ja widzę tego De Bruyne’a wreszcie wreszcie jak leci po naszym skrzydle i MAŁPA ZAJĄŁA 😱 ten drybel co zakręca sędziów? cholera, to by było tak szokujące że komuś nawet play-offy by wypadły z głowy! ja pamiętam jeszcze czasy jak na Orunię latał facet co to tylko ruszył tyłkiem i już była podanie za plecami — to była magia kurwa! 🔥 i co? nie mieliśmy co na to poradzić, bo to po prostu było coś czego nie da się opisać słowami. teraz mamy zawodnika co potrafi to samo w tempie dwa razy większym i z taką precyzją że nawet GPS by nie nadążył 💪 a nasza formacja? cholera jasna, tam brakuje takiego jednego kliknięcia, jednego błysku żeby od razu poszybować! nie ważne czy to skrzydło, nie ważny limit obcokrajowców — to ten jeden element co by nas postawił w miejscu gdzie każdy mecz to spektakl, a nie walka o przetrwanie!Na trybunach od dzieciaka.
-
No do cholery, Arbiter i LechFan złapali naprawdę obiecujący wątek — bo De Bruyne to nie jest jakiś tam kolejny "gwiazdor na 5 minut", tylko facet co ma już 32 lata, dwanaście mięśni łydek i kontrakt w City, który właściwie sam sobie napisał w 2021 i do dzisiaj nikt nie odważył się go dotknąć. Po pierwsze: realia transferowe. Mówicie o "oficjalnych negocjacjach" za tydzień? Chłopaki, to naiwność granicząca z histerią. Kiedy ostatnio widzieliście klub, który puszczałby kluczowego zawodnika – zwłaszcza takiego jak on – bez wojny cenowej, dorzucania bonusów i co najmniej dwóch rund biurokracji? Te plotki to głównie wishful thinking z jakiegoś portugalskiego tabloidu albo gorące powietrze od agenta, który próbuje podbić stawkę. Realistycznie: even jeśli De Bruyne marzy o nowej przygodzie, to z naszym budżetem w okolicy jednego big mac menu zawsze znajdzie się ktoś z Paris Saint-Germain albo Al-Hilal, którzy dysponują kieszeniami głębszymi niż nasze trzy banki razem wzięte. Po drugie: forma i wiek. Trzydzieści dwa lata to nie jest wiek na eksperymenty przy ograniczeniu obcokrajowców. On jeszcze lata by dawał, ale raczej w lidze co pozwala na ośmiu cudzoziemców, a nie w naszym systemie, gdzie musielibyśmy rozpuścić co najmniej dwóch rodaków, by wcisnąć Belga. I nie oszukujmy się — ilu z nas widziało go w ostatnich trzech miesiącach w formie godnej mistrza świata? Kontuzje, osłabienie tempa, a na boisku częściej leczył kontuzje psychiczne niż fizyczne. Po trzecie: co byśmy z nim zrobili? Wyobraźcie sobie przez sekundę, że jednak trafiłby do nas na zasadzie wolnego transferu — i co dalej? Nasi obrońcy, co dzisiaj ledwo nadążają za przeciwnikami z niższej ligi, mieliby osłaniać bok, na którym Kevin za każdym odbiorem piłki potrafi wystrzelić ją pod krzyż niczym armata? Fajnie by było, cholera, ale potrzebowalibyśmy co najmniej dwóch nowych lewych obrońców, którzy potrafią biegać przez dziewięćdziesiąt minut, i skrzydłowego co by nadążał za jego tempem. A nasza młodzieżówka? Proszę bardzo, niech sobie patrzy jak wygląda mistrzostwo techniczne, ale na razie to raczej maraton niż sprint. Tak więc: transfer De Bruyne’a to u nas scenariusz równie realny, co puchar w lidze za trzy lata. Może i jestem optymistą, ale nie aż takim, żeby wierzyć w cuda na pniu. Zamiast liczyć na strzały w dziesiątkę, lepiej pomyśleć, co zrobić z tym, co mamy — bo nawet Lech mówił przed chwilą o "magii" na Oruni, a tej nie kupisz za żadne pieniądze, tylko trzeba ją pielęgnować własnymi rękoma.
-
ejże ludzie, zanim wsadzicie De Bruyne’a w nasze realia, to chyba zapomnieliście jak w ogóle wyglądał nasz zespół kiedy do nas przylatywał Djoković z tej swojej piłki… no nie no, nie chodzi mi o tenis, tylko o to, że facet co przychodzi z zewnątrz potrafi uruchomić całą ferajnę dookoła. pamiętacie przecież ten mecz z Rakowem, jak to było? mieliśmy takiego skrzydłowego, co to wyglądał jakby dopiero co wyszedł z castingu do reklamy butów — a tuż przed nim De Bruyne jadłby go na śniadanie, kolację i drugie śniadanie. i nie chodziło tylko o technikę, ale o to, że nagle wszystko zaczęło działać: podania szły jak po maśle, kontry leciały jak spod katapulty, a obrona przeciwnika wyglądała jak na meczu juniorów. no i teraz pytanie do Metryki — co ty mówisz o formie i wieku, jak mamy za sobą faceta co w wieku 35 lat jeździłby na rowerku po boisku jak młodziak? ja nie mam na myśli samego De Bruyne’a, tylko ogólną zasadę: talent nie ma metryki, a nasi zawodnicy, jak ich tylko zobaczą fajnego drybla, to potrafią sięgnąć poziomu, który by ich samych zaskoczył. pamiętacie jeszcze te lata z "Dzikim Orłem" na trybunach, jak to się działo za sprawą jednego zawodnika co potrafił zatrzymać czas? no właśnie. a propos Realu Madryt i ich tricków — jakby u nas zjawił się ktoś co umiałby robić takie haczyki przy rzucie rożnym, że sędzia nie wiedziałby czy strzelił gol, czy puścił rzut wolny, tobyśmy się nieźle namęczyli, żeby go wstrzelić w system. ale właśnie w tym rzecz: jeden taki facet co ma w oku błysk i potrafi zakręcić mecz w pół minuty, toby wystarczył, żeby reszta się podniosła. niepotrzebnie byśmy kombinowali z obcokrajowcami ani z limitami — on by po prostu działał jak katalizator. i jeszcze jedno — plotki o negocjacjach to tyle co papier toaletowy w kiblu: raz się korzysta, raz się wyrzuca. ale jakby jednak do nas trafił ktoś co ma nawet połowę umiejętności De Bruyne’a i połowę jego charakteru, tobyśmy się nieźle namęczyli, żeby go nie stracić w kolejnym sezonie. bo wtedy nie o transfer by chodziło, tylko o to, jakby go ugryźć, żeby został na zawsze. tak jak teraz mamy nadzieję, że nasz nowy napastnik z Afryki nie okaże się jednorazówką.
-
Słuchajcie, ale pamiętacie te półfinały z ćwierćfinału w zeszłym roku, jak to nasz lewy obrońca wyciągnął ciało i dosłownie odlepił piłkę z linijki? To nie był przypadek, że obaj napastnicy dostali wtedy kanapkę — to był sygnał, że ktoś wreszcie zaczął myśleć, zanim strzelił. A De Bruyne? Ten facet właśnie tak działa: myśli o trzy kroki przed tobą, a ty dopiero potem uświadamiasz sobie, żeś tyłka nie dogonił. Problem w tym, że nasze skrzydło dzisiaj to jak stary zamek — piękny, ale kluczy nie ma komu wsadzić do dziurki, bo wszyscy albo się boją, albo myślą, że im się nie opłaca. 😏 Czyli mówiąc krótko: brakuje nie tylko drybla, brakuje faceta, co by wiedział, że drybel to nie magia, tylko solidna robota pod spodem. I to taka robota, co by wyzwoliła nawet naszego środkowego pomocnika z tej jego codziennej harówy, żeby wreszcie ktoś dał mu piłkę nie po łydkach, tylko pod nogi. A wtedy by się okazało, że nasza formacja nie jest taka słaba, tylko kiepsko zestawiona — jak te puzzle co leżą w pudełku, ale nikt nie ogarnia, gdzie jest niebo. 💸Każdą statystykę da się nagiąć.
-
No dobra, niech będzie, że NaszaDumaiProud ma trochę racji, bo faktycznie jeden taki zawodnik potrafiłby podnieść resztę drużyny. Ale pod warunkiem, że nie byłby to jakiś stary wyjadacz co liczy dni do emerytury, tylko facet co by jeszcze walił z głowy — no bo czy naprawdę chcemy znowu lecieć na takiego co ledwo zipie, ale za to ma fajne CV? Mnie akurat ten cały De Bruyne nie robi wrażenia, bo kiedy ostatni raz go widziałem, to w premier league kopał się z kontuzjami częściej niż z piłką. Ale jakby nawet trafił tu na zasadzie cudu i nie musieliśmy wysyłać nikogo do rezerwatu, to i tak szkopuł w tym, że nasz system to nie City z ich dochodami z Arabii czy tam Chin. Ja pamiętam jeszcze mecze sprzed dziesięciu lat, jak mieliśmy skrzydłowego co to biegał jak oszalały, ale do drybla mu było tyle co do gwiazdy filmowej. I co? Zostawiliśmy go w pokoju gier, bo nie umiał poskładać dwóch akcji. Talent sam się nie przekłada — trzeba jeszcze kogoś kto będzie potrafił go użyć, a naszym trenerom ostatnio bardziej zależy na tym, żeby nikt nie oberwał, niż na tym, żeby ktoś strzelił gola.Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
-
ej no dobra ale fajnie żeście w końcu ruszyli ten temat 🔥 bo ja mam bombę do pierdnięcia a nikt nie chciał słuchać jeszcze w zeszłym tygodniu hehe słuchajcie… ja nie jestem żaden ekspert od De Bruyne’a i nie wiem czy on tu przyjdzie, ale co ja WAM powiem — nasz chłopak z młodzieżówki, ten nowy LewyMłody, co to taki kruchy ale strzela nieźle na luzie, wczoraj na treningu zrobił coś takiego że aż trenerowi opadła szczęka! facet wbiega na skrzydło, drybluje dwóch starych lisów z rezerw i wali z półdystansu — trafił w dziewiątkę ale co ważniejsze: zrobił to takim stylem że aż słońce się schowało za chmury! 😱 a dlaczego? bo mu się w oku błysnęło kiedy zobaczył luz na skrzydle! I co mi powiecie? przecież nie potrzebujemy do pierdola De Bruyne’a, żeby mieć fajny drybel! nasz własny potrafi zakręcić mecz w dwie minuty, a reszta drużyny w końcu by się obudziła i zaczęła biegać za nim zamiast stać jak te słoiki w spiżarni! pamiętacie jeszcze te lata z tym koleś co latał na Oruni i miał bakcyla na sucho? dokładnie takie samo światło w oku mieli ci co go trenowali! talent sam się nie urodzi — trzeba go wyzwolić, a my mamy ludzi co potrafią to zrobić, tylko nikt im nie da luzu! wiec zamiast siedzieć i czekać na cud z nieba albo szukać kogoś co będzie za nas biegał, powinniśmy wreszcie zaufać swoim chłopcom i powiedzieć im JASNO: „słuchajcie, drybel to nie magia, to wasz oręż — jak go użyjecie, to każdy mecz będziecie grali tak, że przeciwnik będzie się zastanawiał czy przypadkiem nie ogląda pucharowego finału” 💪 i tyle! a reszta pójdzie z automatu!Swoich się nie zostawia.
-
Ejże, fajnie że w końcu ktoś na tym forum zadał pytanie, które nie jest kolejnym "dlaczego nasza formacja nie gra u siebie" — bo ostatnio mieliśmy ich tyle co kartków w szkole. Ale teraz to już naprawdę zeszło na poziom: albo De Bruyne, albo nic? Przepraszam bardzo, ale to trochę jakbyście powiedzieli, że albo kupimy nowy samochód, albo będziemy chodzić piechotą, bo ten stary się zepsuł. No dobra, przesada — ale tylko trochę. Patrzcie, ja rozumiem ten zachwyt, serio, bo De Bruyne to facet co potrafi zrobić coś z niczego. Ale pamiętacie, jak jeszcze niedawno wszyscy pisali o tym drugim gościu, co miał przyjść z zagranicy i uratować sezon? Tym, co miał być nowym dobrym strzałem? No i gdzie on teraz? Otóż prawda jest taka, że my mamy tendencję do idealizowania takich postaci zanim jeszcze wsiądą do samolotu. Zamiast budować formację wokół tego, co mamy, wolimy czekać na zbawcę w kontuszu. I teraz śmiejcie się, ale ja właśnie wróciłem od selekcjonera młodzieżówki po meczu ligowym juniorów — bo tam się dzieje to, o czym mówi WiaraLechaDuma558, tyle że na innym poziomie. Tamtejsi chłopacy naprawdę umieją dryblować, naprawdę umieją strzelać, ale też naprawdę umieją przegrać, bo nikt im nie powie, że mają prawo kombinować. I wiecie co? Jeden z nich, ten LewyMłody, to naprawdę ma błysk w oku — nie taki co to się świeci na kilometr, tylko taki co to działa. Ale on nie dostanie przestrzeni, bo trenerzy wolą się trzymać schematu. A co, jeśli on zaserwuje nam kilka takich akcji jak ta wczoraj? Czy my naprawdę potrzebujemy Belga, żeby wreszcie ktoś zaczął kombinować na boisku? No i jeszcze jedna rzecz — MetrykaFC, ty coś wspomniałeś o wieku i formie De Bruyne’a, ale chyba zapomniałeś dodać, że on w zeszłym sezonie miał 20 asyst w lidze? Wiem, wiem, to City, ale chyba nie zamierzasz mi powiedzieć, że nasz lewy obrońca, który dzisiaj ledwo nadąża za napastnikiem z drugoligowego zespołu, nagle by mu pomógł? Bo ja sobie wyobrażam scenariusz: De Bruyne dostaje piłkę na skrzydle, robi drybel, mija dwóch obrońców — i nagle obaj zatrzymują się jak wryci, bo nie mają pojęcia, co dalej. Bo myślą, że on zaraz odda strzał, a on ma podanie w nogi środkowemu pomocnikowi, który akurat stoi trzy metry od pola karnego — tylko że ten pomocnik też nie wie, co zrobić, bo przez lata trenował tylko biegać i podawać prostopadle. No i dochodzimy do sedna: ten cały błysk w oku to nie jest tylko kwestia techniki, to jest kwestia mentalna. My mamy zawodników, którzy potrafią dryblować, ale boją się zrobić to w decydującym momencie — boją się, że jak oberwą, to trener ich wygoni, albo że kolega z ławki nie dogoni. A De Bruyne? On nawet jak oberwie, to wbiegnie jeszcze raz, bo wie, że system będzie na niego czekał. Nasz system? On nie wie nawet, gdzie się podziać, jak piłka wyleci poza boisko. Ale wiecie co? Mnie osobiście bardziej niż wszyscy ci "zbawcy" ciekawi ten jeden fakt: dlaczego nasz skrzydłowy, ten, co ma te ręce jak gałęzie i biega jakby mu ktoś buty przywiązał, nagle zrobił coś takiego przeciwko… nie pamiętam nawet komu, ale było to takie widowiskowe, że trener musiał go pochwalić publicznie? I co? Nadal nie dostaje szansy, bo przecież "system". No to ja pytam: który system? Ten, który każe nam marzyć o gwiazdach z zagranicy, czy ten, który każe naszym chłopcom chować się za plecami? A propos suchych liczb — czy ktoś policzył, ile takich "błysków" mieliśmy w ostatnich trzech meczach u siebie? Ja tak szybko nie liczyłem, ale widziałem mnóstwo prób, które kończyły się albo stratą, albo kopnięciem zza pola karnego. I to nie jest problem braku talentu — to jest problem braku wiary we własny talen. Bo talent sam się nie przebije, ale z drugiej strony — kto ma go przebijać, jeśli nikt nie da mu miejsca? No więc zamiast wierzyć w cuda z obcym paszportem, może lepiej zaufać temu, co mamy? Bo jeśli naprawdę macie w drużynie kogoś, kto potrafi tak dryblować jak ten LewyMłody, to dlaczego nie postawić na niego i nie powiedzieć mu jasno: "słuchaj, twoim zadaniem jest walczyć o każdy centymetr, a reszta niech się martwi, jak cię osłonić"? Nie trzeba tu żadnego Belga — wystarczy trochę luzu i wiara, że czasem strata to nie koniec świata, tylko początek czegoś fajnego. I na koniec — zanim ktoś znowu powie, że ja się na niczym nie znam: byłem kiedyś na meczu, gdzie nasz kapitan, facet co to normalnie biegał jakby mu ktoś kij wsadził w dupę, nagle zrobił drybel na połowie i trafił w róg. I wiecie co? Cała trybuna zerwała się na nogi. Nie dlatego, że był to mistrzowski drybel — ale dlatego, że ktoś wreszcie zrobił coś innego niż standardowy atak. Czyli chodzi nie o to, żeby czekać na De Bruyne’a, tylko o to, żeby wreszcie pozwolić naszym chłopcom pokazać, co umieją. A jak się okaże, że jednak nie umieją? To wtedy będziemy mieli argumenty, żeby coś zmienić — a nie teraz, kiedy stoimy w miejscu i liczymy na cud z nieba.Najpierw policz, potem się spieraj.
-
a wam się zdaje, że ten cały jazgot wokół De Bruyne’a to coś nowego? pamiętacie przecież tegoroczną wiosnę, jak na każdej gazecie wisiał wielki nagłówek „nasz nowy coach to właśnie ten facet z Austrii co wygrał z kim tam z Ligii Mistrzów” i jak pół forum padło ofiarą zapaszek entuzjazmu, bo niby wreszcie przyjdzie nam łatwe życie? powiedziałem wtedy chłopakom z trzeciego rzędu, że czas pokaże — i wiecie co? czas pokazał, że facet przyjechał, rozglądnął się po tym naszym bajzlu z deszczówką w szatni i poszedł sobie z kwitkiem, bo mu się nie opłacało nawet oglądać naszych treningów. a myśleliście, że tym razem będzie inaczej? że naraz znajdzie się ktoś, kto przebije się przez nasze trzy banki razem wzięte i jeszcze na dodatek zgodzi się grać w systemie, gdzie lewy obrońca liczy kroki do osiemnastki, bo nie potrafi dogonić napastnika z niższej ligi? pamiętam jeszcze czasy, jak wszyscy pisali o „polskim Haalandzie” — facet grał w juniorach, strzelił gola z półdystansu w meczu transmitowanym w tv, i już mieliśmy bilety do Champions League. i gdzie on teraz? no właśnie — w przerwie między pierwszą a drugą ligą. bo talent sam się nie przebije przez mur kombinacji, które zamiast eksperymentować, wolą kopnąć piłkę na środek pola i liczyć na cud. i tak właśnie będzie z tą całą histerią wokół De Bruyne’a — ktoś coś wygada w portugalskim brukowcu, paru agentów zakręci się przy naszych szefach, a na koniec i tak okaże się, że nasz budżet to nie City, nie Al-Hilal, i że najlepiej byłoby wreszcie wziąć się za młodzież, bo tam naprawdę są chłopaki, co mają błysk w oku — tylko nikt im nie daje luzu, żeby mogli go pokazać. ale cóż, zamiast wierzyć w siebie, wolimy czekać na zbawcę, który zrobi za nas wszystko. czas pokaże, tak jak pokazał już nie raz — a póki co, polecam wam żebyście się bardziej przyjrzeli temu LewyMłodemu, bo on naprawdę ma coś w oku, tylko że nikt nie chce mu powiedzieć, że dobra robota nie mierzy się w golach, tylko w chwilach, kiedy przeciwnik sięga po głowę.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽