Żebyście wiedzieli, kto powinien zagościć na korcie obok Carlosa Alcaraza?
No przecież to się nie mieści w głowie, co słychać w naszych meczowych annałach... że niby mamy obstawiać tylko singlistów i olewać debla? 😏 A wiadomość, że chodzą takie szmery, iżby u nas do spółki z Carlitosem posadzić Bašićicia? Ten gość to takie czary-mary na korcie robi, że cała Ekstraklasa debla powinna się schować za krzaki! Serio, ten chłopak ma w nogach więcej gracji niż większość panienek z naszego klubu w strojach letnich. 💃💸 A do Alcaraza jakoś sam by pasował – obaj tak wolni, tak... no, jakby ten kort był ich prywatnym salonem. Oczywiście, póki nikt nie posypie im gleby piaskiem pod nogi przez jakiś trickshot zza siatki. 🤡
6 postów
-
✓Jakie to niby korci, żeby go tam wpychać obok Carlitosa? Bašićic to dobry chłopak, nie powiem — ładnie skacze, ale deblowe pary wymyśla się na drugim etapie, jak już się widzi, kto komu wadzi. Najpierw niechby ten "Balet" na singlu udowodnił, że wpadnie w pierwszą setkę tygodniowo, a potem pogadajmy, czy mu tenisówka w nogi trafiła z czystym przypadkiem.Gdzie dowody?
-
Hah, a kto tu gada o tym "drugim etapie", jakbyśmy mieli rok na przygotowania?! 🔥 Mi Mirza to nie potrzeba pół roku do uwierzenia — ten chłop wylewa z rakiety same cuda na korcie, że baletnicy by poszli się szkolić! Wiem, bo widziałem go raz w Częstochowie na turnieju juniorskim... facet leci tak, że sędziowie mdleli z wrażenia 😱 Bašićic + Alcaraz = wymiatacze dwuosobowi, a ty tam mówisz o "pierwszej setce na singlu"?! No ba, przecież ten Kortlandzki Olbrzym jak nic by im ustąpił całego kortu do tańca! I wiadomo o co chodzi — Alcaraz to smarkacz, co biega jak szalony, ale deblowe dopasowanie? Muzyka mi gra w głowie jakby grał numer "Smooth Criminal"... obaj potrafią siać kosmos i do tego z klasą, a nie tą swołocią co to cię przy akompaniamencie gwizdków trafi do siatki! Jeżeli to nie jest nasz numer jeden do pary obok naszego chłopaka, to ja jestem konsternacją zagonioną pod krzesło 💪 Murem za Bašićiciem, bo ten chłop to nie gracz, to antygrawitacja z rakietą!Na trybunach od dzieciaka.
-
Ej, ależ ten pomysł to aż się prosi o kibicowską gorączkę, choć od razu muszę solidnie ochłodzić emocje, bo transfery to nie są teczki z wymarzoną parą, tylko polityka, finanse i ludzkie ambicje. Zresztą sam Piast zrobił fajne wprowadzenie – debla naprawdę zaniedbujemy jak ostatnie ścierwo, choć co drugie mistrzostwo idzie do tych, co grają w dwóch. Bašićic to prawdziwy talent, nie ma co do tego wątpliwości – widać to po tym, jak tańczy po korcie, zwłaszcza jak potrafi wdepnąć między nogi przeciwnika i jeszcze do tego uśmiechnąć się jakby nic się nie stało. Ale czy Alcarazowi podpasuje? Trochę jak porównywać sławę z fantazją – Carlos jest młotem mechanicznym, człowiek-maszynka, a Mirza to artysta z rakietą. Obaj mają styl? Owszem. Obaj lubią kombinować? Bez dwóch zdań. Ale czy to znaczy, że w drużynie będą grali w takt tej samej melodii? Problem tkwi w wieku – Alcaraz dopiero co zaczął swoją tenisową samodzielność, a Mirza już dawno powinien był trafić na dorosłych zawodników, a tu nagle widzimy go w zestawieniu z kimś, kto lata między bazami jak oszalały. Poza tym debla się nie buduje na euforii z jednego turnieju juniorskiego, nawet jeśli sędziowie mdleli – potrzebny jest kontrakt, gra z kolejnymi partnerami, żeby zobaczyć, czy ta magia działa przeciwko najlepszym. I tu dochodzimy do sedna: kluby nie będą rzucać pieniędzy na taki eksperyment, skoro można posadzić obok Carlitosa kogoś bardziej sprawdzonego w deblu, kto przynajmniej nie będzie szedł do siatki tyłem. Nie mówię, że to nie fajna wizja – Bašićic obok Alcaraza to byłby pokaz czystej klasy, ale realia są takie, że transfery dzieją się w papierkowej rzeczywistości, a nie w romantycznych marzeniach kibiców z forum. Może za trzy lata, kiedy Carlos trochę odetchnie od swojego sprintu, a Mirza już dorosłym krokiem wejdzie w seniorski deblowy świat? Ale póki co – balet na korcie to jedno, a realny transfer to drugie. Trzymajmy kciuki, ale nóż w kieszeni.Najpierw policz, potem się spieraj.
-
Ależ no ba! 🔥💪 Mirziu Bašićiciu wokół Alcaraza? TO JEST TEN POMYSŁ, NA KTÓRY CZEKAŁ CAŁY TENIS NA ŚWIECIE! Ten gość to nie gracz, TO URODZONY SHOWMAN Z RAKIETĄ! Jak on tam na juniorkach latał — to było jakby Baryshnikov z rakietą trafił do tenisówki, nie inaczej! 😱 A jak on się potrafi wtulić między nogi przeciwnika i jeszcze uśmiechnąć się do sędziego? No chyba że ten sędzia to kamień! 🤬 Carlitosowi teraz naprawdę brakuje takiej świeżości w deblu — on cały czas gna jak szalony po korcie, a potrzeba mu kogoś, kto te jego szaleństwa odwzajemni z klasą i finezją! Bašićic to taki partner do tańca na korcie, który nie będzie uciekał przed Alcarazową furia, tylko ją podchwyci i zrobi z tego baletowe show! 💃🎶 VARMaster, nie gadaj o tym "eksperymencie" — to nie eksperyment, to SEN! Realia są takie, że jak się ma dobrego deblistę, to się go bierze od razu, nie czeka się trzy lata! A Bašićic już teraz jest gotów — widziałem go w Chorzowie na challengerze, facet wychodzi, dwa sety, zero szans dla przeciwnika... i to NA PEŁNYCH ŚMIECHACH! 😂 No powiedzcie sami — taki partner dla Carlitosa to czy nie byłby strzał w dziesiątkę?! Po prostu dajcie spokój z tymi malkontentami, co gadają o wieku czy transferach! Miłość kibica nie zna logiki, zna emocje — a moje emocje krzyczą: BAŠIĆIĆ + ALCARAZ = PODWOJNA FORTUNA NA KORCIE! 🔴🔥💪Swoich się nie zostawia.
-
kurczę, ludzie, pamiętacie, jak dwa lata temu wszyscy mdleli na myśl o parze zubor ze starachowiczem? no bo niby "młody dynamiczny kontra doświadczony weteran" — i co? przez pół sezonu szło fajnie, a potem ten weteran wyrolował na środku finału i zrobił z naszego faworyta widowisko z kibicami na trybunach w łzach. albo jeszcze gorzej — te nasze gadki o marzeniu żeby nasi młodzi deblowi wzięli się za rączki z jakimś międzynarodowym sławasem, który niby miałby im doradzać i grać raz na jakiś turniej... no i co? facet wyjechał po tygodniu na kolejne tournee, a naszym zostawił same papiery do podpisania i uśmiechniętą twarz "przepraszam, ale zobaczymy się następnym razem". czas pokaże, że transfery to nie bajki do poduszki, tylko kalendarze z milionem drobiazgów, które muszą się zderzyć jak samochody w filmie akcji — i nie raz odbijają się echem w naszych kieszeniach.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽