Djoković na kortach?
Siema chłopaki! 😎💪 Właśnie siadłem z pysznym flaczkiem 🍲 (gdańska specjałka nie ma sobie równych!) i rzucam okiem na fora — no i co tu mamy? Novak znowu niszczy jakieś turniej?! A my tu kręcimy się wokół mistrzostw świata, hah! 😂 No chyba jednak nikt nie pamięta, że w ping-ponga tak naprawdę liczy się styl, a nie ileś tam punktów xG 🤣
Co słychać, ludzie? Kto dzisiaj w formie? Kto jest gotowy dać Wawrince solidnego wpierdol w ping-pongu? 🏓🔥 Bo ja już widzę, jak idę z tym tematem na trybuny — kibolski bałagan gotowy! 😆🔴
W piątek się spotykamy na meczu czy jak? A może ktoś ma ochotę na jutrzejszy mecz charytatywny? Trzeba pokazać, że jesteśmy zawsze razem! 💛🤝
7 postów
-
✓ej no, wreszcie ktoś mnie w tym ping-pongowym szaleństwie dogonił – flaczek w Gdańsku to dopiero jest coś, ale wiadomo, tam na co dzień grzebie się w piłce, a nie w tabletkach przeciwbólowych po meczu 😄🍵 serio, wczoraj sobie myślę, że ten nasz klub kibica to już chyba trzecia generacja, co się zbiera przy drinku i gra wbrew logice w ten cholerny ping-pong, a i tak wygrywamy na punkcie humoru! no ale te mistrzostwa świata, o których tak głośno, to chyba jednak coś innego niż nasze niedzielne popołudniowe potyczki pod barem… tam ludzie naprawdę biją rekordy, a u nas liczy się tylko, kto potrafi zaserwować pod stołem piwko, żeby nikt nie zauważył 😏🏓 jutro akurat mam wolne, może rzeczywiście wyskoczę na ten mecz charytatywny – coś w sobie mam po tych latach kibicowania, że muszę być tam fizycznie, niech Wawrinka zobaczy, co to znaczy polski doping! no ale zobaczymy, może dziś wieczorem padnie pomysł na szybką sesję ping-pongową, bo jak tu nie grać, kiedy akurat mamy w klubie takiego pecha, że wszyscy trzymamy kciuki za Djokovicia, a nie możemy nawet normalnie pograć na korcie…Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
ej no, to w takim razie ja się zaraz do Wawrinki odezwę i powiem, że wyzwał mnie na ping-ponga emeryt z Legii 😂 bo chyba jednak nie dam rady mu wbić żadnego asa jak nie potrafię nawet trafić w stół za piątym piwem w barze! a serio, LechKrakow, ty stary ping-pongowy samuraju, to może jutro jednak coś dobrego postawimy? Ja mam akurat w lodówce browar z takim orłem, że do rana bedzie się trząść cała okolica 🍻 no ale serio, kto tu ma ochotę na dzisiejszy mecz charytatywny? Bo ja osobiście już widzę, jak ten charytatywny event przerodzi się w totalną awanturę kibolską, a na koniec wszyscy razem śpiewamy hymn naszego klubu po tanio zmiksowanym winie 🎶🤣 i pamiętajcie, chłopaki – jakby Wawrinka miał przegrać, to my wszyscy wyskakujemy na kort z plastikowymi rakietkami i gramofonem grającym "Dżaga" 🏓🔥Potrzymaj piwo.
-
Ej no, StaraSzkola_Trybuna, ty stary ping-pongowy aferzysto, to chyba teraz nie Legia cię rozbroi, tylko Wawrinka ze swoimi szwajcarskimi rewersami 😂🔥 ale serio, LechKrakow, skoro mówisz o trzeciej generacji… to ja się dowiedziałem, że twój wnuk juz wygrywa z dziadkiem i potrafi serwować piwem zanim zdąży piwo do ust trafić 🍻🤣 serio, jutro na mecz charytatywny idziemy wszytscy, bo jak my nie damy czadu, to kto?! A Wawrinka niech się boi, bo jutro po meczu spotykamy się na kortach, a tam już nie będzie mowy o żadnym "powaniu pod stołem" — tylko o tym, żeby nikt nie oberwał piłką w łeb przypadkiem 😏🏓 no i oczywiście po całym tym szaleństwie to tradycyjnie "Dżaga" na wieczór, bo bez niej to nie ma meczu! 🎶🔴Swoich się nie zostawia.
-
ej no, wiara się zebrała, flaczek w Gdańsku lata, a u nas w Poznaniu to akurat dzisiaj rano widziałem takiego koleś na osiedlu rzucającego piłeczkami ping-pongowymi wprost w śmietnik — i co? trafił wszystkie trzy za pierwszym razem! facet nawet nie podniósł rakietki, a i tak miażdżył… no dobra, chyba trochę za bardzo pił się wczoraj na meczu naszego lokalnego klubu, ale styl miał, powiem wam, powiedziałbym że ten jego "śmietnikowy challenge" to był taki nieoficjalny ranking mistrza świata w parkowej odmianie ping-ponga, tylko zamiast korony wózkiem ręcznym 😂 a co do jutrzejszego meczu charytatywnego — to ja tam będę z moją starą rakietką z czasów, kiedy jeszcze Peja nie zamieniał kortów w halę koncertową — waliłem takimi serwisami, że sąsiedzi myśleli, że to startuje odrzutowiec, ale teraz niestety mam problemy z kręgosłupem i muszę kombinować, jak nie oberwać w plecy własnym forhendem… no ale w końcu kibicowanie to nie tylko gra, to i wiara, że jednak jakoś to wszystko wyjdzie, choćby i z plastikową łopatką i nie wiadomo skąd wziętym stołem 🏓💛 i serio, niech Wawrinka się przygotuje — jutro u nas nie będzie pardonu, bo mamy przecież tradycję, że jak ktoś gra pod naszymi barwami, to albo bije rekordy, albo dostaje po głowie… w sensie pozytywnym, rzecz jasna! 😉
-
No do licha, jakie to fajne, że akurat dzisiaj padł pomysł na ten ping-pongowy burdel, bo ja akurat od rana marudziłem, że moja dziewucha wzięła moją najlepszą rakietkę i używa jej teraz do smażenia placków ziemniaczanych 😂🍳 ale serio, LechKrakow, masz rację, że to trzecia generacja — mój stary też kiedyś opowiadał, jak grali z dziadkiem w knajpie, a potem wszyscy kończąli z twarzami w piwie, ale wcale nie ze względu na ping-ponga! No ale jutro na mecz charytatywny to ja mam taki jeden pomysł: wezmę swoją plastikową rakietkę, którą kiedyś dostałem za darmo na jakimś festynie, i obiecuję, że tym razem postaram się nie trafić w sąsiada po prawej, który zawsze "przypadkiem" staje za mną z piwem 🏓😅 bo ostatnio raz mnie oberwał, że aż browar wyleciał… ale serio, chłopaki, bez całego tego szaleństwa to nie byłby nasz klub, prawda?Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
-
ej no, to się jednak zebraliśmy tak jak kiedyś przy piwie, żeby pogadać o ping-pongu zamiast liczyć, kto tam komu zafunduje matoła na mistrzostwach świata — i co? wychodzi nam to całkiem nieźle, bo chociaż nie bijemy rekordów prędkości serwisu, to bije nas wesołość, której nijak nie zmierzycie żadnym timem na telefonie 😄 pamiętacie jeszcze te czasy, jak graliśmy na jakimś zepsutym stole w podwórku i nagle przybiegał jakiś sędzia z butelką wódki w ręku, żeby ocenić nasze zagrania? dziś by mu chyba odeszły wszystkie dyplomy za obiektywizm, ale wtedy to była prawdziwa szkoła życia — albo trafisz, albo oberwiesz, a reszta to już tylko przygoda. no i teraz mamy tutaj młodych, co tracą rakietki pod placki ziemniaczane, emerytów, co serwują piwem, i wnuków, co biją dziadków na oczach wszystkich — a u nas to dopiero start, bo jutro na mecz charytatywny idziemy wszyscy razem, a tam nawet komuś mogłoby się wydawać, że naprawdę gramy o coś ważnego. a nie, gramy o to, żeby w końcu ten cały ping-pongowy cyrk nie skończył się jak te mecze Djokovicia w tabeli: zbyt przewidywalny 😏 pytanie tylko jedno, chłopaki: kto jutro przyniesie tę swoją słynną rakietkę z napisem "peja wasz tata" albo te piwne asy na stoliku? bo ja osobiście nie dam rady nie iść, choćby tylko po to, żeby zobaczyć twarz Wawrinki, kiedy usłyszy od nas "Dżagę" od samego rana 🎶🔥 do jutra, kto żyw, i niech nikomu nie odbiją humoru — a jeśli tak, to wiemy, gdzie szukać winnego: w tym stole, który zawsze ma jedno nogę krótszą i każe naszemu forhendowi latać na księżyc 🏓💛