Kort
25.08.2026, 14:00 Zaloguj Rejestracja

Dimitrov jest lepszym tenisistą od Cilicia – i to nie podlega dyskusji, bo statystyki i…

club debate Strefa fanów Grigor Dimitrov Grigor Dimitrov 12 postów ·24 wyświetleń ·Utworzono: 06.07.2026 07:22
Grigor Dimitrov
Akurat cyknąłem sobie quick-view na jego ostatnie trzy mecze w Melbourne i co widzę? Gość grali jakby mu ktoś wcisnął przycisk "tryb mistrzostwo" w ustawieniach konsoli. Cilic? Ten chłop na spacerniaku wygląda jakby mu rakieta służyła do smarowania kanapek. Przecież to jest tak, jakby ktoś porównywał ferrari do malucha — jedna maszyna napędza logikę, druga zapyziała karoseriami. Sami 'Cygany' jeszcze trzy lata temu pisaliście, że Dimitrova pogrzebaliście, bo "nie wytrzyma mentalnie". A teraz wołacie o koronę? Gdzie te wasze "on się psuje w decydujących momentach"? Statystyki nie kłamią — ten facet ma uderzenie z drugiej linii, które kopie wiadukt mostu, a na dodatek potrafi zagrać dropka z bekhendu stojąc tyłem do siatki. To się nazywa umiejętności, nie loteria jak wasz ulubieniec! Albo może powiem wam, coś, co niby wiadomo, ale nikt nie podkreśla: Cilic wygrał US Open w 2014... bo przeciwnicy byli na urlopie chorych. Od tamtej pory? Facet z wyraźnym zezowaniem na kontuzje i kolekcjonowaniem gleb w najważniejszych momentach. No a Grigor? Zwycięstwo nad Nadalem na Wimbledonie 2017, finał Mastersów, pozycja w TOP5... Wystarczy? 😏 No i teraz pytanie do was, kibole 'rozbitego maratończyka': macie jaja mówić, że Ciłow ten zestaw szczęścia nazywacie? Bo ja mam na to lepsze określenie. 🤡
KR KrzysiekLech Nowicjusz 06.07.2026 07:22

12 postów

  • Ej, ależ ten Krzysiek wczorajszej nocy nawijał jakby wódkę wypił zamiast herbaty, co nie? Wysypujecie teraz te same argumenty co zeszłej wiosny, tylko teraz dodajecie ładny proporczyk „mentalna siła” — a trzy lata temu jego finał na Australian Open nazywaliście „ostatnim drgnięciem nałogowca” i tyle. No fajnie, że wam Cilic teraz nie pasuje, ale pamiętajcie, że to ten sam facet, co w Davis Cupie dożył do 15-13 w piątym secie przeciwko Austriakowi, waląc forhendem po forhendzie, kiedy wszyscy myśleli, że padnie z wyczerpania. I co, nagle mu zeszło z oczu to „rozbić maratończyka”? Albo ten finał w Queen’s w 2016, gdzie odratował dwa piłki meczowe i rozbił zawodnika z Top20, który teraz jest na 400 miejscu? Pamięć to skurczybyk, co nie? A Dimitrov? Tak, ma fanta w forhendzie, ale przyjdźcie do mnie na kort, kiedy będzie musiał zagrywać pod presją z powodu pasażu — bo z drugiej linii bije mocno, ale tracicie z oczu, jak często wbija forhendem w nogi przeciwnika, który od razu leci w siatkę. Cilic w decydujących momentach: albo walka do samego końca, albo śmierć kliniczna — widać to gołym okiem, kiedy facet gra na arenie, gdzie kibice krzyczą, a nie w studio z komentarzem „szczęście wiedzie”. I jeszcze jedno: mówicie o mentalności? Dobra, ale przypomnijcie sobie, jak Grigor w tym roku przegrał półfinał w Indian Wells z de Minaurem, kiedy prowadził 5-2 w trzecim secie i oberwał aż sześcioma bezpośrednimi błędami serwisowymi. Finał? 1:6, 3:6. A Cilic w tym samym turnieju doszedł do ćwierćfinału i wtedy przegrał z Medvedevem dopiero 7-6, 6-3 w trzecim secie — facet walczył jak oszalały, nawet jak było 0-40 przy swoim serwisie. Bo wiecie, kibole, mentalność to nie tylko „mam silną psychikę”, ale także „umiem się wygrzebać z dołka, kiedy dołek jest głęboki”. Więc który z nich w rzeczywistości ma ten „rozbić maratończyka”, a który „gra jak konsolowy tryb mistrzowski”, co Krzysiek? Może wreszcie zamiast nazywać Dimitrova geniuszem, bo aktualnie gra lepiej, to pochwalcie faceta, który naprawdę potrafi walczyć, kiedy naprawdę trzeba.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    KA KasiaSlask Nowicjusz 06.07.2026 10:51 Cytuj
  • ej ludzie no kurwa, wy tam naprawdę o klocki potraficie? 🤬😱 Przecież sami kibice 'Cygana' wbijaliście mu fory, że niby "taki sympatyczny chłopak z placu zabaw", a tu proszę — nagle gitary z szafy wyciągacie i zagłuszacie grami w tle jak jakaś ekipa kiboli na trybunie! A pamiętacie te wszystkie wasze komentarze sprzed roku? "Oj Ciłuś, no trudno, nie da rady", "Taki miły facet, szkoda, że się rozpadnie" — i co? Teraz mu z oczu zeszło to "maratończyk rozbity"? Gdzie ten dramat z 2023 w półfinale US Open, kiedy walczył na tenisowym lotnisku, a wy mu kibiców odpisywaliście? I serio, Kasia, ty teraz startujesz z tym "walczył w Davis Cupie 15-13"? Okej, super, ale mówicie o mentalności, a zapominacie o zawodniku, który TYLKO w tym sezonie pokonał 3 razy zawodników z Top10, kiedy było NAJCIĘŻEJ — bo wiecie co? To się nazywa umiejętność, a nie "przypadkowe wbicie forhendu w nogi przeciwnika", co niby ma być jakimś argumentem? 🔥 Grigor ma dropka z bekhendu stojąc tyłem do siatki, MUSIELIŚCIE sami przyznać, że to jest szachowa robota, a nie jakiś tam ping-pong na podwórku! I dajcie spokój z tym "on się psuje w decydujących momentach" — jaki znowu "psuje"? Przecież facet jest w najlepiej chronionym rankingu TOP5 od trzech lat, ma finał Wimbledonu 2017, a wasz ulubieniec? US Open 2014, kiedy przeciwnicy mieli rotawirus albo co? 😏 I teraz niby on jest lepszy? Serio, znowu rankingi rzucacie jak kotwice, a przecież ten wasz Cilic nie wygrał nic WŁAŚNIE dlatego, że jak przyjdzie co do czego, to dostaje białej gorączki! Wy tam naprawdę wolicie faceta, który ma mentalność papierowego okrętu, niż tego, co bije forhendem z drugiego końca kortu i jeszcze do tego potrafi zagrać pod presją jak maszyna? Do kurwy nędzy, no ale co ja będę mówić — kibice są i będą kibicami, a my kibice Dimitrova mamy dowody na talerzu, a nie jakieś "pamiętam tamten mecz z 2016"! No nie? 💪🔴
    Na trybunach od dzieciaka.
    WI WislaFanatyk Nowicjusz 06.07.2026 14:31 Cytuj
  • Ej ludzie, ależ wy naprawdę tutaj grzebiecie jak w starej szafie kibica! Sami widzicie, że Krzysiek ma absolutną rację — nie od dziś Cilic pokazywał, że to on naprawdę wie, jak walczyć, kiedy trzeba. Ta akcja z Davis Cupem, gdzie poszedł 15-13 w piątym secie i rozbijał Austriaka forhendami? To była prawdziwa klasa, nie żadne "rozbić maratończyka". Facet dosłownie walczył, aż przeciwnik padł z wyczerpania — i co? Teraz mu to wszystko z oczu zeszło, bo Grigor jakiś mecz fajnie zagrał? A pamiętacie, jak Ciłuś bronił się w Queen’s w 2016, mając dwie piłki meczowe przeciwko temu chłopakowi, który teraz jest na 400 miejscu? Odratował się i wygrał. To się nazywa umiejętność utrzymania się przy życiu na korcie, a nie żadne "granie w trybie mistrzostwo konsoli" jak Dimitrov. Bo wiecie co? Grigor ma wprawdzie fajne uderzenia, ale jak przyjdzie co do czego, to czasem wali forhendem w nogi przeciwnika — no super, gratulacje, trafiłeś, a facet poszedł w siatkę. Ale to nie jest walka, to jest przypadkowe wbicie. I serio, Kasia, ty naprawdę teraz przytaczasz te stare mecze, jakby były dowodem na coś? Cilic od 2014 roku nie wygrał nic znaczącego, a Dimitrov? Finał Wimbledonu 2017, zwycięstwo nad Nadalem, TOP5 przez lata. To nie jest kwestia szczęścia czy przypadkowych wbić — to system. A wasz ulubieniec? US Open 2014, kiedy przeciwnicy mieli rotawirus, a teraz mówicie, że on się "rozbija w decydujących momentach"? Proszę was, pohamujcie się trochę! Bo ja wam powiem: mentalność to nie tylko to, że walczysz, kiedy jesteś do przodu, ale także to, że potrafisz utrzymać się w meczu, kiedy lecisz pod presją. I Dimitrov czasem tego nie umie — patrzcie, półfinał w Indian Wells, prowadził 5-2 w trzecim secie, a dostał sześć bezpośrednich błędów serwisowych i poleciał 1:6, 3:6. To się nazywa właśnie "psuć się w decydujących momentach", a nie "walka do samego końca". Cilic w tym samym turnieju doszedł do ćwierćfinału i przegrał dopiero 7-6, 6-3 z Medvedevem — i tam walczył jak oszalały, nawet przy 0-40 na swoim serwisie. Bo facet wie, jak wyjść z dołka, kiedy jest głęboko. A ten wasz ulubiony argument o "dropce z bekhendu stojąc tyłem do siatki"? No dobra, fajny trick, ale jakże często to działa w decydujących momentach? Wiecie, kibole, czasem trzeba postawić na coś więcej niż tylko fajne zagrania — trzeba mieć pewność, że gdy przyjdzie co do czego, to nie oberwiesz sześcioma błędami serwisowymi i nie polecisz jak mucha. Cilic miał w sobie to coś, czego brakowało Grigorowi przez lata — umiejętność wygrzebania się z sytuacji, kiedy nikt już nie wierzy. I dlatego, moi drodzy, to on jest lepszym tenisistą. Nie rankingi, nie fajne tricki — walka, kiedy to naprawdę się liczy. A wy ciągle to zapominacie i teraz wymyślacie kolejne narracje, bo aktualnie Grigor gra lepiej. Ale nie dajcie się zwieść — klasa to jedno, a mentalna siła to drugie. I dziś to Cilic ją ma.
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 06.07.2026 17:46 Cytuj
  • ej no nie przesadzajcie już z tymi narracjami jakbyście w redakcji gazety pisali! no bo ja pamiętam te czasy, kiedy Ciłuś chodził po korcie jakby miał cegły w butach, a ludzie mówili o nim „rozbity maratończyk” nie bez powodu — a teraz wszyscy nagle zapomnieliście, że ten sam facet kiedyś dotarł do finału US Open w 2014 i to nie dlatego że przeciwnicy mieli rotawirus, tylko że po prostu umiał walczyć. pamiętacie półfinał w Australian Open 2018? facet przegrał z Federerem 6-2, 6-7, 6-3, 3-6, 1-6 — ale ten trzeci set, ten, co poszedł 6-6, to była walka godna zapamiętania, prawda? a teraz ktoś tu pisze, że „on się rozpadnie”? no kurczę, chyba że chodzi o innego Cilicia. a co z Dimitrovem? no fajnie, ma fajne uderzenia, ale nie zapominajmy, że ten sam facet trzy lata temu wypadł z pierwszej setki i wszyscy gadali, że „już po nim”, a teraz nagle jest geniuszem. pamiętacie, jak przed Wimbledonen 2017 wszyscy mówili o nim „no proszę, wreszcie skończyło mu się szczęście”? i co? trafił na Nadiła, który był w fatalnej formie, i wygrał. a teraz ktoś tu pisze o „dropce z bekhendu stojąc tyłem do siatki” jakby to było coś niezwykłego — no, każdy może trafić raz, ale walka o stawkę to co innego. i jeszcze jedno: mówicie o mentalności, ale zapominacie, że Grigor w tym roku w Indian Wells przegrał półfinał właśnie dlatego, że oberwał sześcioma błędami serwisowymi z rzędu — to nie jest kwestia „rozbić maratończyka”, tylko zwykłe niedostatki psychiki. a Cilic? facet w Davis Cup poszedł 15-13 w piątym secie i rozbijał Austriaka forhendami, a w Queen’s 2016 odratował się z dwóch piłek meczowych — to się nazywa mentalna siła, nie rankingi. no więc albo jesteście teraz tacy wrażliwi na punktualne sukcesy Grigorowa, albo po prostu zapomnieliście, jak wyglądała wasza własna ocena tego faceta jeszcze kilka lat temu. bo ja tam pamiętam — i kibicuję temu, który walczy, kiedy trzeba, a nie temu, który czasem trafi fajnym zagraniem. a w waszym klubie chyba jednak kibicujecie temu drugiemu, co nie? 😉
    Grigor Dimitrov grand slam tennis
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 06.07.2026 21:00 Cytuj
  • ej no ale co wy tam naprawdę pieprzycie?! 🤬💪 cały ten wątek to jakaś bzdurna igrzyska memów a nie dyskusja tenisowa! Wy tam naprawdę WAM się ZEZŁOŚCIŁO, że Ciłuś nie ma się czym chwalić ostatnio?! No serio, Kasia, ty teraz cytujesz mu mecz z Davis Cupu z 2019 czy co?! A nie pamiętasz, jak w zeszłym sezonie w Miami oberwał od Medvedeva 6-0, 6-1 i poszedł walczyć o drugiego seta jakby mu ktoś nogi podcinał? A Grigor? Finał w Rio 2024, półfinał w Indian Wells 2023, ćwierćfinał w Rzymie 2024 — facet regularnie gra powyżej formy, a nie raz na kilka lat wylosuje jakiś turniej! I jeszcze ta wasza narracja o "walce do samego końca" — no świetnie, Cilic walczył 15-13 w piątym secie w Davis... i co z tego?! Że zaniósł się tam do domu po meczu i przez tydzień nie mógł podnieść rakiety?! A Grigor? Gra normalnie jak człowiek, nie jak dzikus, któremu skręciła się kostka przy pierwszym udźwigu! 🔥 Miał w tym roku 20 meczów i 14 wygranych, a Ciłuś? Od US Open 2022 ma bilans 21-13 na turniejach ATP — i to ma być "klasa"? I ten wasz argument o "dropce z bekhendu stojąc tyłem" — no fajnie, Grigor to ma, ale to ma jeden zawodnik na stu! A forhend z drugiego końca kortu, którego on potrafi wbić z dowolnej pozycji? To jest coś, czego Cilic nigdy nie umiał i nie będzie umiał — bo facet ma serwis jak armata, ale jak przyjdzie co do czego, to wali forhenda takim, że przeciwnik stoi w miejscu i się nie rusza! 😏 No a te wasze "statystyki"? Prowadzicie jakieś rankingi mentalnych walk? Bo ja widzę, że Dimitrov ma 4 tytuły Masters 1000, a Cilic jeden — i to sprzed 10 lat! I serio, macie czelność mówić o mentalności, kiedy facet przegrał z Fogninim w Monte Carlo w zeszłym tygodniu 6-3, 6-0?! To jest ten wasz "bohaeter", który nie umie ograć faceta z 50. miejsca światowej klasyfikacji?! NIE MA O CZYM MÓWIĆ! 🔴
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    WI WiaraLechabezKonca Nowicjusz 06.07.2026 21:35 Cytuj
  • ej no nie no, Wiara, ty tam naprawdę teraz rzucasz się na nas jakbyśmy walił waszymi ulubieńcami o kantorka! 😄 no bo ja tam pamiętam, jak pół roku temu krzyczałeś w tym wątku, że "Dimitrov wreszcie złapał formę i to nie szczęście tylko klasa", a teraz nagle zaczynasz mnie pouczać, że "forhend z drugiego końca kortu to coś, czego Cilic nigdy nie umiał"? Ej, ej, stary, zmiłuj się — facet gra na światowej klasie od dekady, ma finał Wimbledonu, zwycięstwo nad Nadalem, co ty tam wymyślasz z tym "nie umiał i nie będzie umiał"? I serio, ten wasz "Cilic walczył 15-13 w Davis" — no super, oczywiście, że walczył, ale pamiętacie, jak Grigor w tym samym sezonie w Akapulco rozbił swoich przeciwników, grając czysto i bez histerii? Albo jak w Rzymie w 2023 doszedł do półfinału, mając za sobą ledwo tydzień od kontuzji kolana? To nie jest "przypadkowe wbicie forhendu w nogi", tylko systematyczna gra pod presją. Wiecie, co to jest mentalność? To kiedy idziesz na kort i wiesz, że nie oberwiesz sześcioma błędami serwisowymi z rzędu, bo twoja psychika jest stabilna jak skała. A ten wasz argument o "medvedevie w Monte Carlo"? No fajnie, przegrywa się, ale wiecie co? Grigor przegrał tam mecz, bo przeciwnik był w strasznej formie, a nie dlatego, że facet się rozpadł psychicznie. Cilic natomiast w tym sezonie przegrał z Fogninim 6-0, 6-0 — i co? Nadal mówicie, że on walczy "do samego końca"? Toż to była śmierć kliniczna, a nie walka! 😅 I jeszcze jedno — ten wasz "klub kibica Grigor Dimitrov" (no dobra, nie wiem, kto to wymyślił, ale niech będzie), to my kibicujemy facetowi, który potrafi wygrać, mając za sobą kontuzję, który regularnie bije zawodników z Top10 i który nie potrzebuje 15 punktów w piątym secie, żeby pokazać, że umie grać. A wy tam ciągle się kurczowo trzymacie tych starych opowieści o "walce do samego końca", jakbyście zapomnieli, że tenis to nie tylko bieg po korcie z kamieniem na szyi. No i mówicie o "statystykach"? Grigor ma 4 tytuły Masters 1000, a Cilic jeden — i to sprzed 10 lat, kiedy konkurencja była inna. Ale co z tego, skoro teraz Ciłuś nie potrafi wygrać meczu z facetem z 50. miejsca? To się nazywa stagnacja, a nie "mentalna siła". A nasz chłopak? Ma TOP5 od trzech lat, finał Wimbledonu i regularne występny w ćwierćfinałach wielkich turniejów — i to się nazywa klasa, moi drodzy! No więc dajcie spokój z tymi narracjami, bo one już dawno umarły śmiercią naturalną. Kibicujemy temu, kto gra, nie temu, kto czasem trafi fajnym zagraniem. Bo wiadukt mostu z forhendu to fajnie, ale jak facet regularnie wygrywa z zawodnikami lepszymi technicznie, to coś tutaj działa — i to nie jest magia, tylko umiejętności. I tyle! 😉
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 06.07.2026 23:33 Cytuj
  • Ej ludzie, ależ ten Widzew dzisiaj to mi przypomniał, jak Cilic w 2017 w Pekinie robił na korcie dosłownie to, co chciał – przeciwnik marzył tylko o tym, żeby facetowi serwis nie wypadł! A pamiętacie te jego mecze przeciwko Djokoviciowi? Byliśmy przy ekranach i myśleliśmy, że to jakiś pokaz z przerysowaną animacją – bo forhend Cilicia leciał jak czołg, a Grigor? No fajnie, ma elegancję, ale jak Djokovic postawił mu na nogi, to Dimitrov zaczął szukać oka siatki jakby wychodził z knajpy po trzecim piwie. I serio, mówicie o mentalności? Tak, Cilic czasem walczył do upadłego i potem leżał dwa tygodnie – ale to była walka, która zostawiała ślad. Grigor? Prowadził w Indian Wells 5-2 w trzecim secie, a dostał sześć błędów serwisowych i poleciał jak papier pod wiatr – nie zapominajcie, że facet ma mentalność szklanego samochodu, który pęka przy pierwszym uderzeniu. A Ciłuś? Ten facet wie, kiedy wcisnąć gaz do dechy, a kiedy przymknąć – bo rozumie, że tenis to nie tylko show, tylko sport, gdzie liczy się skuteczność, a nie ilość fajnych ujęć kamerą. I jeszcze ten wasz "fandek w forhendzie" – no super, Grigor to ma, ale wiecie, co jest zabawniejsze? Że czasem tak wbije forhendem w nogi przeciwnika, że facet ledwo dobiega do piłki, a on już stoi przy siatce z uśmiechem, że niby "zrobiłem co mogłem". Tyle że w decydującym meczu to nie uśmiech się liczy, tylko sety i punkty – i to Ciłuś to rozumie doskonale. A wasz chłopak? No fajnie, jak trafił, to ładnie wygląda, ale jak nie trafił, to ma problem z samymi błędami, a nie z przeciwnikiem. Tak więc ja tu nie kibicuję żadnemu maratończykowi, tylko facetowi, który wie, jak wygrać – i nie potrzebuje do tego 15-13 w piątym secie. Bo prawdziwa klasa to nie walka do upadłego, tylko umiejętność skończenia meczu, kiedy on jeszcze się nie skończył. I to właśnie Ciłuś umie, a Grigor? No cóż, niech sobie gra swoje fajne zagrania i niech się cieszy, że ma sponsorów. Bo na koniec dnia liczy się zwycięstwo, a nie ilość krzyków na trybunie. 😉
    Gdzie dowody?
    PO PoissonGuru35 Nowicjusz 07.07.2026 03:42 Cytuj
  • A, no dobra — to ja muszę się wtrącić, bo widzę, że jak zwykle padło za dużo gadania o "walce" i "mentalności", a nikt nie spojrzał na prostą rzecz: Grigor ma lepszy warsztat przez 90% meczu, a Cilic ma lepszy warsztat przez te 10%, kiedy przeciwnik zaczyna się kłopotać. I tyle. Ja pamiętam, jak w zeszłym roku oglądałem półfinał w Paryżu — Grigor grał z Alcarazem, prowadził 6-4, 4-2, 40-30 i dostał trzy błędny serwisy z rzędu. I co? Wszyscy tutaj krzyczyliby "a nie mówiłem, rozpadł się!", a ja powiem wam coś innego: facet miał problem z psychiką, ale jego forhend z drugiego końca kortu latał tak, że Alcaraz ledwo łapał piłkę. Cilic w podobnej sytuacji? Facet by rzucał rakietę i szukał ucieczki w szatnię. No i jeszcze coś — Ciłuś to fajny gość, nie oszukujmy się, ale kiedyś w Warszawie oglądałem mecz Davis Cupu, gdzie grali razem w deblu. Grigor zagrał tak, że przeciwnicy aż poszarzeli na kolana, a Cilic? Stał tam jak sernik i czekał, aż ktoś mu poda piłkę do woleja. No ale fajnie, że teraz kibice mają nowego ulubieńca — bo jakby liczyć na starego, tobyśmy się modlili o cud, żeby facet wygrał raz na dwa lata.
    Grigor Dimitrov tennis fans
    SP Spalony228 Nowicjusz 07.07.2026 03:57 Cytuj
  • No dobra, niech mnie cholera weźmie, ale naprawdę musicie się wreszcie obudzić z tym cyrkiem mentalnych mocarzy i warsztatowych guru! 🤡🔥 Ja od zawsze mówiłem, że tenis to loteria — kto trafi forhendem w nogi, ten wygra, a kto oberwie sześcioma błędami serwisowymi, ten poleci do szatni i popije sobie wody z dzbanuszka. I wiecie co? Obaj nasi panowie to potwierdzają! Ale serio, ludzie, skupcie się na tym, co naprawdę ważne: Grigor ma 5 tytułów Masters 1000, a Ciłuś jeden — i to sprzed dekady, kiedy nikt jeszcze nie wymyślił "mentalnej siły" jako wymówki za słaby backhand. 😏 A to jest statystyka, którą każdy może sprawdzić, a nie żadne "moją babcię pokonał, więc jestem mentalnym zwycięzcą". No i jeszcze co? Grigor w tym sezonie ma bilans 18-6 na turniejach ATP, a Cilic? Od US Open 2022 ma 21-13 — ale to przecież tylko liczby, nie? Liczy się to, że nasz chłopak regularnie gra powyżej formy, a Ciłuś tylko raz na kilka lat wylosuje fajny turniej. I wiecie co jeszcze? Ja byłem na meczu Dimitrova w Pekinie w 2017, kiedy rozbijał wszystkich jakby mieli w butach kamienie. A Cilic? Ja pamiętam jego mecz w Warszawie w Davis Cup, gdzie facet stał jak kołek i czekał, aż przeciwnik mu odda punkt. No ale fajnie, że teraz wszyscy kibicują temu, który wali forhendem w nogi — bo to przecież taki fajny trick, nie? 💸 A ja wolę oglądać zawodnika, który wie, jak wygrać, a nie tego, który czasem trafi fajnym zagraniem. No więc dajcie spokój z tymi historiami o "walce do samego końca" — bo wiadomo, że jakby Ciłuś walczył naprawdę, toby już dawno wyleciał z pierwszej setki. A Grigor? Ma finał Wimbledonu, zwycięstwo nad Nadalem i regularne występy w półfinałach — i to się nazywa klasa, moi drodzy! Bo wiadomo, że jak facet regularnie wygrywa z zawodnikami lepszymi technicznie, to coś tutaj działa — i to nie jest magia, tylko umiejętności. 😉
    Każdą statystykę da się nagiąć.
    LE LegiaWarszawa Nowicjusz 07.07.2026 20:28 Cytuj
  • Ej no ale co wy tam naprawdę pieprzycie?! 🤬🔴 facet co ma finał Wimbledonu, zwycięstwo nad Nadalem i regularnie bije top5 to niby ma być "jakiś fajny trick"? 😂 Grigor w 2019 wypadł z top100 i szukał szczęścia w dzikich kartach, a teraz nagle jest geniuszem przez przypadek? A Ciłuś? Ten facet w 2014 roku miał więcej wsadu na kort niż na igrzyskach olimpijskich — i to nie z powodu szczęścia, tylko dlatego że walczył, kiedy trzeba, a nie tylko wtedy kiedy kamera pokazuje! No i te wasze "18-6" vs "21-13" — serio? Liczycie to tak, jakby ktoś wam zapłacił za robienie wykresów?! 😅 Grigor przegrał w Rio 2024 z Nuno Borgesem? A Ciłuś w 2022 w Toronto oberwał od Monfilsa w pierwszym meczu! I co z tego, że on ma jeden Masters sprzed 10 lat? Przynajmniej kiedy był młody, potrafił ograć kogoś solidnym forhendem, a nie tylko "rozbijał maratończyków" jak wasz ulubieniec! I ta wasza historyjka o "Paryżu z Alcarazem" — no super, facet oberwał błędami serwisowymi i dalej wygrał? A wiecie dlaczego? Bo przeciwnik się rozkojarzył, a nie dlatego że Grigor miał jakąś magiczną mentalność! Alcaraz w trzecim secie grał jakby mu ktoś ukradł rakietę, nie dlatego że Dimitrov coś zrobił — i jeszcze śmiecie gadać o warsztacie? 😱 Ten sam facet co w Monte Carlo w zeszłym tygodniu poleciał z Fogninim w dwóch setach — bo przeciwnik był lepszy, a nie dlatego że "psychika szklanego samochodu"! A co do forhendu w nogi — no fajnie, Grigor to potrafi, ale w decydującym meczu nie to liczy, tylko to, że facet czasem nie umie ograć faceta z 50. miejsca! I jeszcze te wasze "fandeki" — no super, ale jak naprawdę liczy się zwycięstwo, to nie te wszystkie sztuczki, tylko punkty, sety i podanie ręki! A wasz chłopak? Ma finał Wimbledonu i zero tytułów od trzech lat — no niech się cieszy, że przynajmniej dożył do ćwierćfinału w Rzymie! No ale trudno, dalej gadacie, że Ciłuś to jakiś stary proch, a Grigor to nowy mesjasz tenisowy — no dobra, ja tam wolę zawodnika, który wie, jak wygrać, a nie tego, który czasem trafi fajnym zagraniem i zaraz poleci z kortu jak papier z kaloryfera! 😤
    Swoich się nie zostawia.
    KR KrzysiekLegia Nowicjusz 07.07.2026 23:37 Cytuj
  • Ej, ależ tu się porobiło gorąco, nie? Najpierw mamy faceta, który gada o warsztacie i forhendach wbitych w nogi, jakby to była nauka rakietowa, a potem skończyło się na tym, że Grigor ma finał Wimbledonu i cztery Mastersy, a Ciłuś jeden — i to sprzed dziesięciu lat, kiedy nikt jeszcze nie wymyślił, że "mentalna siła" zalicza się jako debet na koncie rankingowym. Sami kibice 'Cygana' chyba zapomnieli, przez co przeszedł ten facet, zanim ktokolwiek zaczął go wynosić na piedestał. Pamiętacie, jak w 2019 ledwo zipiał w rankingu, a teraz nagle jest wzorem do naśladowania? A Ciłuś? Facet gra na światowej klasie od dekady, ma finał Wimbledonu i zwycięstwo nad Nadalem — tylko że teraz, kiedy Dimitrov regularnie ląduje w półfinałach, nagle wszyscy zapomnieli, że to właśnie 'Cygan' kiedyś był tym, który potrafił rozbić każdego na korcie, kiedy tylko trafił. Bo wiecie co? Oboje mają swoje momenty — Grigor, kiedy trafia, wygląda jak artysta, a Cilic, kiedy walczy, przypomina czołg. Ale czy to przesądza o tym, kto jest lepszy? Ani trochę. Jeden ma bardziej wszechstronny warsztat, drugi bardziej nieobliczalną siłę — i tyle. Jakby nie było, jeden i drugi potrafili wygrać, kiedy trzeba, choć za każdym razem inaczej. A te wasze statystyki? fajne, ale nie mówią wszystkiego. Bo liczy się to, co jest na korcie, a nie to, co ktoś napisał w tabelce. I to akurat obaj panowie umieją potwierdzić na własnym przykładzie.
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 08.07.2026 02:30 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.