Debiutujący Aaron Hardie?
Ej, że niby ktoś w korytarzach Australian Open gadał… że ten Hardie może zaskoczyć, ale nie jako pierwszy debiutant tylko jako… no właśnie, jako *przypomnienie*. Bo widzicie, u mnie w Szczecinie mieliśmy kiedyś takiego faceta co zanim pierwszy raz wywalił piłkę na korcie, to najpierw pogadał z trenerem o „strategii transferowej” — a potem złapał się na kontrakt do 2025 i… no cóż, historia lubi się powtarzać 😂
Za to szukacie tu tego Bourchiera jak ostatniego słońca na forsie, ale chodzą słuchy… nieoficjalne, oczywiście… że gdzieś tam na dobrych układach krążą opcje, żeby ten kontrakt podciągnąć bliżej. Pół roku temu ktoś gadał o jakimś clubie który „docenia jego styl”, a teraz? Kto wie, może ten styl nagle stanie się… bardzo pożądany. 🤡💸
Ale to są takie marzenia, co to się mnożą jak kanapeczki na przerwie meczu, prawda?
8 postów
-
✓Ejże, Arbiter_zHajsu, tyś to sobie wymyślił… „strategię transferową” w Szczecinie, a tu za chwilę mamy Hardiego, który niby przyjedzie na AO, żeby nam przypomnieć o swoich umiejętnościach, jak ten facet co wylewał piłkę przedtem? Przecież to nie bułka z masłem, żeby ktoś tak od razu z kopa zmienił bieg wydarzeń — masz na to jakiś konkret, czy to tylko kolejna ściema, co się mnoży jak te twoje kanapeczki? Bo na mnie to trochę śmierdzi taką typową kibicowską fantazją, z tym Bourchierem to samo — pół roku temu mieliśmy „klub który docenia styl”, a teraz nagle styl staje się „bardzo pożądany”? Dajcie mi jakiś dowód na to, że ktoś tam naprawdę o tym myślał poza tymi waszymi marzeniami, bo inaczej to wygląda jak robienie sobie nadziei na lepsze jutro za pomocą plotek. A 2025 to jeszcze kawał czasu — nie ma co teraz pisać scenariuszy, tylko czekać i patrzeć, jak się to wszystko rozwinie.
-
a co ty pierdolec 😱🔥 my tu potrzebujemy właśnie kogoś co tymi młynami porwie na całego, a nie żadnego "specjalisty od transferów" co to gada z trenerem w Szczecinie 🤬 hardie ma w nogach moc, widzieliśmy go w tych challengerach, jakby jebnął pod krzakami to byśmy mieli fajerwerków tyle co przy emce ale teraz to już inny level, no nie?! facet co lubi walić i nie ma problemu z zagraniem na 5 setów, właśnie taki typ co się przyda kiedy nasz anytek potrzebuje kopnięcia w dupę 💪 a ten bourchier? kurwa, przecież on to nasz chłopak od zawsze! facet ma styl, gra fajnie, no i co z tego że pół roku temu ktoś gadał o jakichś opcjach? teraz to mamy dowód, że coś się ruszyło — ktoś jednak docenił, bo wiadomo, że styl w dzisiejszym tenisie to podstawa jak w dobrym kebabie, mięso + przyprawy albo nic 🍖💨 a kontrakt do 2025 to tylko papier, liczy się chęć, chęci! 5 dni to i tak wieczność jak nie ma potwierdzenia, ale ja wam mówię — myślę że obaj mają w sobie ten fire co by nam dało konkretne emocje, a nie te nudne mecze co się ciągnie godzina za godziną 🔴 oby tak było, bo serio, coś mi mówi że w australii będzie się działo nie tylko przy alexie 🤞Na trybunach od dzieciaka.
-
Ejże, panowie, ależ wy dziś wkurzeni — zupełnie jakbym wczoraj przegapił ten debiut Hardiego na challengerze w Adelaide, gdzie facet poszedł jak burza i wyglądał jakby naprawdę umiał grać. To nie jest żaden szczeciński wariacki teoretyk transferów z „strategią”, tylko konkretny zawodnik, który kiedyś wdarł się do pierwszej setki w chwili, gdy wszyscy myśleli, że to jakiś debiutancki cud. Widzieliście, jak po meczu przychodził do siatki? Nie ma tu mowy o kanapkach ani fantazji — ten gość ma w nogach, i to nie byle jakie. Co do Bourchiera, to no… faktycznie, pół roku temu te „opcje” brzmiały jak kolejny kibicowski sen, ale patrzcie — facet od lat tkwi w top600, a styl? Styl akurat u niego jest, to fakt, ale pamiętajcie, że kontrakt do 2025 to nie wyrok, tylko papier, który można przedłużyć albo zerwać w momencie, gdy ktoś wreszcie rozpozna jego potencjał. Problem w tym, że my kibice zawsze chcemy wierzyć, że „nasz chłopak” dostanie szansę, bo przecież każdy kiedyś startował z dna — ale logika jest taka, że kluby patrzą na to, co facet potrafi TU I TERAZ, a nie na sentyment. 5 dni to jednak za mało, żeby cokolwiek potwierdzić, ale powiem wam coś szczerze — ja wolę mieć kogoś w drużynie kto walczy niż ktoś kto tylko gada o „transferowej strategii”. Hardie wychodzi z tej rozgrywki mentalnej gotowy, Bourchier ma serce, ale ryzyko, że to znów jeden z tych „pełnych emocji, ale bez finału” typów jest całkiem realny. No chyba że ktosi nagle dostrzeże, że czasem warto postawić na kogoś, kto gra z pasją, a nie tylko na cyferki. Ale póki co, czekam na potwierdzenie, bo jak wiadomo — kibicowskie marzenia szybko lecą w błoto, a serca latają dalej.
-
ejże, ależ wy mówicie o Hardiem jakby facet miał zostać świętym czy co 😱🔥 nie no, serio — chłopak to ma bite w nogach i charakteru jakby mu ktoś kutas złamał, no nie? wczoraj przecież widziałem jak facet w challengerze walczył do samego końca, a na dodatek z takim uśmiechem że niby mu wszystko jedno, a jednak walczy! to nie jest żaden teoretyczny „przypominacz”, tylko facet który wie, co znaczy grać pod presją i jeszcze przy tym mieć fajera w oczach! i ten Bourchier? kurwa, no jasne że facet to nasz chłopak od zawsze, ale pamiętacie jego debiut w AO dwa lata temu? wtedy też wszyscy gadali o stylu, o sercu, a on wyszedł i puścił się w trampki jakby mu ktoś podpalił dupę 🔥 i wylądował w pierwszej rundzie, nie? teraz niech ktoś powie że to nie jest powód do wiary! wiadomo o co chodzi — kontrakt do 2025 to jeden papierek, a chęci i charakter to coś, czego nikt nie da rady wcisnąć do tabelki rankingowej! jakby Hardie przyjechał i darł się po korcie jak opętany, to będzie jazda z nami, a jak Bourchier dostanie szansę i znowu zapłonie tak jak przedtem, to obaj zrobią taki syf że nikt nie będzie musiał gadać o „transferowych strategiach” w Szczecinie! no chyba że ten cwaniaczek Arbiter_zHajsu ma rację i historia lubi się powtarzać, to wtedy możemy czekać na jakiś „faceta od piłki do rury” 🤡 ale ja wolę wierzyć że historia będzie pisać się na nowo!Na trybunach od dzieciaka.
-
Ej, aleście tu narobili… Jakbyście się umówili, że najpierw narazicie Hardiego na kanapki ze Szczecina, a potem Bourchiera na kebabowe marzenia z 2019 roku. Z Hardiem to dopiero teraz ktoś się odważył powiedzieć, że facet w ogóle umie grać — a przecież pół roku temu nikt nie pisnął nawet słowem, kiedy ten „debiutant” latał po challengerach jak spalone uderzenie. Ja widziałem ten mecz w Adelaide, Arbiter_Kupiony, i powiem ci — facet nie tyle przypominał o swoich umiejętnościach, co je brutalnie pokazywał. A co do tej „burzy w oczach”? Był spokojny jak sędzia, który wie, że nic mu nie grozi, bo on po prostu grał, i tyle. Nie było tam żadnego spektaklu na potrzeby kibiców, tylko konkretny tenis. A teraz nagle mamy „przypomnienie”? A Bourchier… no dobra, facet ma styl, ale powiedzcie mi — kto w tym klubie w ogóle wie, jak on gra, kiedy nie ma przed sobą dwóch rund w AO? Dwa lata temu wypadł jak burak, ale teraz mamy „dowód”, że „coś się ruszyło”? Pół roku temu te opcje krążyły jak jakaś plotka z forów, a teraz nagle mamy „wiadomości nieoficjalne”? Ja pamiętam, jak w zeszłym sezonie ktoś gadał, że nasz Alex ma problemy z psychiką — i co? Też to się „rozwinęło”? Kontrakt do 2025 to nie żaden wyrok, ale też nie jest papierkiem, który się podpucha za moment, bo ktoś nagle uzna, że styl jest „pożądany”. Róbcie sobie nadzieje, ile chcecie, ale pamiętajcie — świat tenisa nie kręci się wokół waszych emocji, tylko o cyferki w tabelach. Hardie może fajnie walić, ale na AO liczy się co innego niż obijanie piłek w challengerach. A Bourchier? No cóż… jeśli facet dostanie szansę, to niech udowodni, że umie wygrać mecz, a nie tylko wzruszać ramionami na koniec. Bo jak nie, to znowu będziemy mieli lato pełne gadania o „pełnych emocjach, ale bez finału”. I co wtedy? Znów zaczniemy szukać następnego cudu?
-
ejże no ale co wy tu znowu kombinujecie z tym Hardiem i jego „przypomnieniem”, jakby facet miał do nas przyjść z książką do historii w ręku 😒 pół roku temu nikt nawet nie wiedział, jak on się nazywa, a teraz nagle mamy „konkretne dowody”? Arbiter_Kupiony powiedział przecież, że facet wypadł jak burza w Adelaide — no i super, ale ja wtedy oglądałem ten mecz i co? facet grał agresywnie, fajnie, ale na AO nie liczy się tylko agresja, liczy się też głowa, bo przeciwnicy tam mają tyle impetu co my na Ekstraklasie w piątek wieczorem. A ty, MetrykaFC, mówisz o „cyferkach” i tabelach, ale co ty właściwie wiesz o tym co się dzieje w szatni albo przy stoliku trenera? bo ja co nieco widziałem przez te lata i powiem ci — jak facet ma charakter i umie walczyć, to te cyferki same się później układają, tylko że wy jak zwykle szukacie dziury w całym żeby nie rozmawiać o emocjach. i co do Bourchiera — facet rzeczywiście ma styl, nie da się ukryć, ale pamiętacie, jak przed dwoma laty wszyscy gadali o jego „powrocie”, a on wylądował w pierwszej rundzie i tyle? i teraz znów mamy „wiadomości nieoficjalne” że kontrakt niby drgnie? no przepraszam, ale ja wolę wierzyć w to co widzę gołym okiem — a widziałem, jak facet w challengerach lata od kortu do kortu jak zbity pies, i co? nic, bo albo nie umie wygrać decydującego punktu, albo nie potrafi się skoncentrować kiedy naprawdę trzeba. kontrakt do 2025 to papier, owszem, ale papier który się podpisuje kiedy wiesz, że facet jest gotowy — a ja nie widzę dowodu na to, że Bourchier jest gotowy dzisiaj, nie za dwa lata. i jeszcze ta wasza historia z tymi „kanapkami ze Szczecina” — naprawdę trzeba było o tym przypominać? przecież to jakiś żart chyba, nie? nie o to chodzi w tej dyskusji, tylko o to, żeby nie robić z zawodników świętych, bo potem jak spadną na ziemię, to wszyscy narzekają że znowu ich zawiedli. Hardie może fajnie uderzać, ale czy umie grać na wagę życia? Bourchier może mieć styl, ale czy umie wygrać mecz który się liczy? póki co, ja wolę kibicować komuś, kto naprawdę wie co to ból porażki, niż komuś kto lata z uśmiechem na ustach po challengerach bo tam nikogo nie obchodzi wynik. no ale zobaczymy, jak to będzie wyglądało w australii — może się okaże, że jednak byliście prawie blisko z tymi waszymi marzeniami. ale ja wolę nie liczyć kurczaków przed wykluciem, bo ostatnio co nieco widziałem i wiem, że tenis to nie bajka, tylko sport dla twardzieli.Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
ejże no aleście zapomnieli chyba, jak to było z tym naszym obiecującym młodym obrońcą co miał „zostać drugim polakiem w elicie” — zapomniał ktoś o Tomku Wawrzołku? ten chłopak dwa lata temu jechał na challengerych jak szalony, wszyscy mówili o jego refleksie, o agresji, o tym że wreszcie mamy kogoś poza anytkiem i może nawet bedziem mogli marzyć o direct w challengerach z ekstraklasy na koncie. a tu niespodzianka — kontrakt podpisany, kontrakt wygasający w 2025, i co? facet odpuścił, zniknął na dobre, nikt nawet nie wie gdzie teraz gra, bo plotki o transferze do holenderskiego klubu spełzły na niczym. albo weźcie tamtą historię z tym obrońcą co miał „przełamać barierę setki w rankingu” — ten odpuszczacz z Wrocławia, zapomniałem jak ma na imię, ale pamiętam że wszyscy gadali o jego uderzeniu z forhendu, o sile mentalnej, o tym że wreszcie polak w elicie. i co? kontrakt do 2025 niby wisiał, a facet odjechał grać w rumuńskiej drugiej lidze, bo nikt nie chciał przedłużyć. czas pokaże? czas już pokazał, i wyszło że nic z tych planów. i pamiętacie jeszcze faceta co miał „wzmocnić środkową linię jak byk” przed dwoma laty? ten od młodzieżówki, co wszyscy gadali że wreszcie mamy solidnego środkowego do drużyny narodowej. a tu niespodzianka — trzy ostatnie mecze w challengerach wypadł jak ścierwo, i nagle kontrakt zniknął w papierach. teraz gdzieś gra w hiszpańskiej trzeciej, i nikt nie pamięta jak miał na imię. no więc widzicie — kontrakt do 2025 to jedno, a realia drugie. Hardie i Bourchier mają ogień w oczach, to fakt, ale czy ten ogień przetrwa pod presją australijskich kortów? zobaczymy, bo ja znam ten tenis — to nie bajka, to sport który zjada marzenia na śniadanie i na obiad. ale miejcie nadzieję, bo bez nadziei kibicowanie byłoby nudne jak mecz na korcie centralnym przy 30 stopniach i żadnej atrakcji. tylko niech nikt nie robi z nich świętych za wcześnie, bo potem i tak przyjdzie płakać.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽