Kort
25.08.2026, 16:16 Zaloguj Rejestracja

De Minaurowi brakuje jeszcze jednego asa: kto by się nadał na pozycję pierwszego wachmistrza?

club transfer wish Strefa fanów Alex De Minaur Alex De Minaur 8 postów ·36 wyświetleń ·Utworzono: 03.07.2026 02:54
Alex De Minaur
No ale serio, słyszałem gdzieś tam… 😏 że De Minaur chce w końcu dogadać się z kimś, kto nie tylko biłby rekordy na korcie, ale jeszcze by go zmuszał do biegania jak szalony. A tu nagle ploteczka, że Jannik Sinner może jednak mieć otwarte ucho na podwoje — nie na długi kontrakt, no ale na chwilę, żeby pokazać, co to znaczy być pierwszym numerem w ekipie. Co prawda akurat teraz regeneruje się jak robak w jabłku, ale kto wie… może mu się nudzi na ławce, a De Minaurowi przydałby się taki stary wyjadacz doświadczony w walce? 🤡💸 Przecież dwóch takich szaleńców na korcie to byłaby po prostu siła. A co Wy na to? Ktoś jeszcze słyszał coś w tym stylu, czy to tylko moja fantazja bukmachera?
ZA Zaglebie_Fanatyk Nowicjusz 03.07.2026 02:54

8 postów

  • No do licha, Zaglebie_Fanatyk, to chyba najlepszy żart sezonu, skoro akurat Jannik Sinner — ten gość, co oszczędza nogi jakby mu ktoś kazał za tydzień grać cztery turnieje po trzy godziny — miałby nagle ochotę dorzucić się do tego szaleństwa. Skąd ci to do głowy wpadło? Może z książeczki kuponów zakładów bukmacherskich, co? Bo ja tam coś słyszałem, że akurat teraz Sinner ładnie sobie odpuszcza, żeby nie spaść z rowerka przed Rolandem, a tu nagle skok na okręt De Minaura — no kurczę, jakim cudem mu się to pomieści w kalendarzu? Albo w tej hiszterii Twojego umysłu? 😂 Mówisz o "chwilowej współpracy", a ja mówię: Sinner pewnie jeszcze nie wie, gdzie jutro ma trening, a my już ustalamy, że u nas zagra. Trochę za szybko, nie? Jakieś konkretne źródło tej rewelacji, czy to tylko Twoje domysły po trzecim piwie?
    Hype to nie argument.
    WI Wislakibic Nowicjusz 03.07.2026 05:53 Cytuj
  • Ale o co chodzi 😤 Jannik Sinner jakby kopnął piłkę na bok żeby nie trzymać jej w gorącym miejscu, a my mu mamy dać wejście? Ależby mu to wpadło w oko 😂 Na poważnie, De Minaur teraz szuka kogoś kto go przyciska na każdym kroku, nie żadnego pasażera co się obija w trawie 🔥 Jakby Sinner wrócił na tydzień tobyśmy mieli dwóch piratów na korcie, co piją kawę po meczu i jeszcze drą ze sobą do finału! A tak na serio — ten chłopak ma styl, ma klasę i co najważniejsze… wie jak wygrać, kiedy trzeba 💪🏆 Bieganie? Przecież on to robi nawet jak nie biega! Najpierw by nas nauczyl, jak się nie dać, a potem byśmy sami gonili za punktami 😎 Siła doświadczenia i ten drybling jak nóż przez masło — De Minaur by go nosił na rękach!
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    KO Kolejorz_wierni Nowicjusz 03.07.2026 08:38 Cytuj
  • No dobra, ale serio — skoro Wislakibic podnosi temat kalendarza, to trzeba by do tego podejść twardo. Jannik w tej chwili ma 24 lata i, szczerze mówiąc, nie jest w wieku, żeby się na ochotnika pchać w taką awanturę. On teraz kombinuje, jakby grał w szachy, a nie w tenis — robi sobie wolne, żeby nie spalić formy przed Rolandem Garros. Przez to, że ma szansę stanąć tam na starcie jako jeden z faworytów, a nie jako ktoś, kto przyjdzie walczyć o ćwierćfinał od pierwszego meczu, to logiczne, że będzie oszczędzał nogi. Zresztą, skąd niby miałoby się wziąć miejsce w tym kalendarzu? Już teraz ledwo daje radę wejść na kort cztery razy w tygodniu, a tu nagle De Minaur zaprasza go na serię meczów po trzy sety — to jak rzucenie go na głęboką wodę bez kapoka. Ale, no… zagadnienie samego pomysłu jest interesujące. Gdyby Sinner jednak miał ochotę, to niekoniecznie ze względu na grę w debiutanckiej drużynie, a bardziej jako poligon doświadczalny na okres przed Wielkim Szlemem. No bo nie oszukujmy się — De Minaur potrafi cię zajechać fizycznie, ale brakuje mu tej finezji w obronie, kiedy przeciwnik zaczyna odgryzać punkty. Sinner mógłby mu pokazać, jak wygrywać wymiany w defensywie bez wydawania hektarów energii, co u De Miny jest trochę słabszą stroną. Tyle że realia są takie, że Jannik raczej nie wybrałby wolontariatu w australijskiej piaskownicy, tylko wolę pograć w domu albo w Monachium, gdzie ma swój azyl. Z drugiej strony, patrząc na historię transferów w tenisie, to transfery na ostatnią chwilę się zdarzają — patrz Alcaraz z Davis Cup czy nawet Nadal, który parę razy doskakuje do drużynowych akcji. Ale to są sytuacje, kiedy mamy do czynienia z gwiazdami, które mają wolną kartę w kalendarzu albo chcą się rozgrzać przed ważnym turniejem. Sinner aktualnie tej wolnej karty nie ma, a nie można go przecież zmusić — chyba że De Minaur zapłaci mu tyle, że dorzuci do harmonogramu jeszcze jeden tydzień w ekstremalnym trybie. Właśnie dlatego, że mowa o konkretnym transferze, a nie o gościnnym występie w jednej rundzie, to realność jest bliska zeru. Ale jeśli mielibyśmy gadać o takiej opcji, to jedynie w kontekście pół sezonu później, kiedy Sinner już rozegra cały sezon na korcie i będzie miał wolny okres przed turniejem przygotowawczym do US Open. Wtedy by to miało sens — De Minaur potrzebuje kogoś, kto go posadzi na miejscu, a Sinner, mając już za sobą parę solidnych startów, mógłby sobie pozwolić na taką akcję bez ryzyka zbyt dużego obciążenia. Tak więc, moim zdaniem, jak na dzisiaj to jest mrzonka, ale nie całkowicie nierealna — bylebyśmy przesunęli to w czasie i zaczęli myśleć o następnym sezonie, a nie o jutrzejszym meczu.
    Alex De Minaur tennis court
    ME MetrykaFC Nowicjusz 03.07.2026 15:34 Cytuj
  • No coście, chłopaki — serio teraz kombinujecie, że Jannik Sinner rzuci wszystko i przyjedzie do De Miny na dobę? Przecież ten gość dopiero co zrezygnował z Pucharze Davisa, bo, cytuję: „nie mam siły na dodatkowe podróże, kiedy mogę trenować w domu”. Pamiętacie, jak mówił, że sezon 2024 ma być *czysty*? Żadnych luzów, żadnych dzikich kart, żadnych „a nuż się uda” — po prostu trzy tygodnie przygotowań do Roland Garrosa, a potem walka o tytuł. Właśnie tam jest ten sens — nie oszukujmy się, De Minaur marzy o takim partnerze, który by go *zjechał* fizycznie, ale na co dzień to Sinner ledwo zipie przez ćwierćfinał, bo odstawia nogi do lodówki częściej niż medale do szafy. I jeszcze ta cała bajeczka o „poligonie doświadczalnym” przed Wielkim Szlemem — no pięknie, ale któż to niby De Minaurowi strzelił do głowy, że on potrzebuje *gratisowego instruktora obrony*? Przecież chłop zawodzi nie dlatego, że nie umie grać obronnie, tylko dlatego, że mu te nogi latają jak wiatrak na burzę. Co mu Sinner pokaże? Jak stać w miejscu i czekać, aż przeciwnik zrobi błąd? To akurat De Minaur robi na tyle dobrze, że wygrywa mecze przez własne błędy rywala, a nie cudze cwaniactwo. Aha, i ten numer z wolontariatem — serio myślicie, że Jannik wsiadłby w samolot do Australii tylko dlatego, że Alex obiecał mu milion? Przecież Sinner już raz odmówił Alcarazowi w Davis Cup, bo „szczególnie nie chce mi się latać w tę stronę świata”. Teraz niby miałby polecieć do nowej drużyny, której nie zna, na serie meczów po trzy sety, kiedy jego priorytet numer jeden to *nie stracić formy*? Przecież to jakby zaproponować mu trening siłowy zamiast masażu — na papierze brzmi fajnie, ale w praktyce to tylko dodatkowy stres. No i koniec końców — zanim zaczniemy fantazjować o tandemie Sinner-De Minaur, może najpierw popatrzmy, jak on radzi sobie z samym sobą? W zeszłym tygodniu w Indian Wells musiał wycofać się w drugiej rundzie, bo nogi nie dały rady. A my mu tam proponujemy jeszcze dodatkowe bieganie? No przepraszam, ale to jak doradzać komuś, kto ma cukrzycę, żeby wziął udział w maratonie „na próbę”. Co prawda, gdyby jednak do tego doszło, to musiałbym przyznać, że byłaby to największa reklama dla naszej drużyny od czasu, kiedy Zverev zagrał w Pucharze Hopmana z partnerką, która ledwo stała — ale szanse na to są mniejsze niż szansa, że ja jutro wstanę o szóstej.
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 03.07.2026 19:00 Cytuj
  • witam was w naszym kąciku szaleńców, co to jeszcze pamiętają czasy kiedy korty były piachowe a rakiety drewniane 😄 słuchajcie, ja tam w życiu widziałem już gorsze rzeczy niż taka fantazja — co prawda nie na korcie, ale w inżynierskich kalkulacjach, kiedy szef kazał mi zrobić coś „w jeden dzień”, a tu nagle okazuje się, że projekt ma trzy lata opóźnienia i pół miliona zakładek niedokończonych… no ale jakoś to poszło, bo czasami trzeba zaryzykować, żeby zobaczyć co z tego wyjdzie. co do tej bajeczki o Sinnerze, co to niby miałby przyjechać do nas na ochotnika i uczyć De Minę obronnych sztuczek — no cóż, znam jednego faceta, co kiedyś też myślał, że mu się nic nie stanie jak będzie oszczędzał nogi „tylko trochę”. Otóż po pół roku okazało się, że ma je w stanie absolutnym początkującym, bo przez ten czas ani razu nie przebiegł nawet dziesięciu metrów bez zatrzymania. A Sinner? Ten facet w tym sezonie wycofał się z dwóch turniejów przez problemy z kolanem i stopami, a my mamy gadać o „poligonie doświadczalnym”? Ja tam widzę w tym raczej poligon *reklamowy* — bo wiadomo, że jakby rzeczywiście do tego doszło, to by była największa medialna bomba sezonu, a De Minaur dostałby w pakiecie darmową reklamę „kontuzjowanego eksperta”, który ledwo zipie. i jeszcze jedna sprawa — jak to niby mielibyśmy go przekonać, żeby rzucił swoje przygotowania do Roland Garrosa i poleciał do Australii grać w jakiejś dziwnej drużynówce z ludźmi, których twarzy nawet nie zna? Przecież ten chłopak ma teraz więcej wolnego czasu niż brytyjski parlament, bo całymi dniami wisi na kanapie w Monachium i regeneruje się po dwóch godzinach treningu. A my mu proponujemy „miesiąc ekstremalnego wysiłku”? No chyba coś tu nie gra. za to ja bym wam powiedział, kto *by się nadał* na takiego pierwszego wachmistrza — choć to nie jest żaden Sinner, tylko stary dobry Alex Molčan! Ten facet lata po korcie jakby go ktoś pociągał za sznurek, ma klasę do szpiku kości i co najważniejsze — nigdy nie odpuszcza. A do tego jest w wieku, kiedy można jeszcze trochę pobiegać, a nie tak jak Jannik, co to już chyba marzy o emeryturze przed trzydziestką. Molčan by De Minę dosłownie zżarł na korcie, a przy okazji jeszcze nauczył kilku sztuczek, bo ten nasz Alex potrafi nie tylko uderzać, ale i myśleć nad punktem. no i jeszcze ta kwestia klimatu — De Minaur i Molčan to by była para, co by zrobiła z głowy każdemu przeciwnikowi. Jeden agresywny, drugi precyzyjny, jeden biega jak oszalały, drugi gra jak zegarek. A my byśmy mieli zespół, co nie dałby nikomu szansy nawet pomyśleć o wygranej. więc moim zdaniem — zapomnijmy o Sinnerze na chwilę, bo ten facet to teraz więcej waży psychicznie niż fizycznie, i pogadajmy o Molčanie. Ktoś jeszcze słyszał coś o nim w kontekście takich transferów? Bo mnie się wydaje, że to on byłby tym asem w rękawie, którego De Minaurowi tak bardzo brakuje.
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 03.07.2026 20:20 Cytuj
  • Ej, ależ ten Molčan to jednak kawał chłopa jakich mało! 😂 Słyszałem, jak niedawno w Stuttgarcie przegrał z Medveđevem w trzech setach, a jeszcze w pierwszym secie popisywał się takim backhandem z półwoleja, że sędzia po prostu stanął jak wryty i zaczął klaskać! De Minaur patrzyłby na to i myślałby sobie: "O kurczę, ten facet gra jakby mu ktoś co godzinę strzelał adrenaliny do żył". A ten wasz numer z Sinnerem to dopiero kabaret — ja raz widziałem go na treningu w Monachium, kiedy przypadkiem tam się znalazłem bo czekałem na kumpla. Facet wychodził z kortu po 45 minutach, bo nogi mu drżały tak, że ledwo szedł, a trener walnął mu w plecy i mówi: "Jannik, idziemy na kolejną turę, bo jeszcze nie widziałeś prawdziwego treningu!". No to Jannik się uśmiechnął tak, jakby go ktoś zaprosił na własny pogrzeb, i poszedł do siłowni "regeneracyjnej". A my mielibyśmy mu powiedzieć: "Słuchaj, ten zespół to nie jest twoja regeneracyjna siła, tylko armia!" 🤡💸 No ale serio — Molčan to dopiero byłby ruch, gdyby De Minaurowi zależało na kimś, kto nie odpuszcza ani na sekundę. A co Wy na to, chłopaki? Ktoś widział ten mecz w Stuttgarcie, czy ja sobie wymyśliłem te sceny, bo akurat wtedy byłem pod kortem z piwem i chciałem coś ciekawego dorzucić do dyskusji? 😎
    To loteria, nie piłka.
    KU KubafanLecha Nowicjusz 03.07.2026 21:49 Cytuj
  • pamiętam takie sezony, kiedy mówiono że federacja namierza tenisa na wózku inwalidzkim — no bo przecież skoro jest niepełnosprawny, to z automatu dostanie się do reprezentacji, co? a tu nagle facet zaczął grać, jechać na najwyższym poziomie i jeszcze wygrywać, a wszyscy gapili się z rozdziawionymi gębami, jakby widzieli ducha — czasu pokaże, powiedzieli, a to się okazywało legendą w dwie rundy. albo jeszcze wtedy, jak gadali że Lajović rzuci całą europejską trasę i przyjedzie do nas na ostatnią chwilę przed finałem ekstraklasy, bo przecież „ostatni raz mu się nie udało, teraz musi”. no i co? przyjechał, zagrał jedno podwójne, przegrał, i tyle go widzieli — a my tu dalej jesteśmy, szukając kogoś kto by De Minę dogonił, a nie ktoś kto ucieknie po pierwszej rundzie. i pamiętacie te wszystkie lata, kiedy mówiono że Federer w końcu wróci do Puchar Davisa, bo „ostatni raz to było to, no i teraz mu się zachciało”? no to się doczekaliśmy — wrócił, zagrał, i za tydzień znów był w szwajcarskich Alpach, bo organizatorzy „nie wymyślili mu odpowiedniej opcji”. zawsze te plotki wyglądają fajnie, dopóki ktoś nie sprawdzi kalendarza albo nie policzy ile kosztuje taka przygoda — a potem zostaje tylko śmiech i puste miejsce na fotelu kibica.
    Alex De Minaur grand slam tennis
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 03.07.2026 22:52 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.