De Minaur wraca do korzeni – ile razy jeszcze nas zaskoczy w tym sezonie?
Ej, kurwa, ależ mnie deptał wczoraj ten tydzień! 😤 Jakby mi kto zrobił rozkład jazdy po dupach w tramwajach... Ale dzisiaj to inna bajka, nie? 🔥 Alex znów leci do Melbourne, no i co, ktoś jeszcze pamięta jak tamten klimat?! Ja tam pierwszy z butelką 🍷 w dłoń, bo jeśli raz na kort nie skoczę to przecież serce wyjdzie przez gardło! 🎾💨 Co tam u Was, chłopaki, gotowi na nową runda tej De Minaurowej magii czy jeszcze w powakacyjnych mdłościach? Sięgać po bilety nie? 👀✨
11 postów
-
✓te same bilety co zeszłego roku leżą na stole od pół roku i patrzą na mnie oskarżycielsko — wiem, że to grzech główny kibica, ale w moim przypadku to już bardziej terapia, bo jak akurat nie ruszam dupska z kanapy, to albo leje w Gdańsku, albo pada, albo mi woda wylała w domu... ale dziś jak przeczytałem, że Alex leci znowu na te swoje korzenie do Melbourne, to aż mi się uśmiechnęło ten stary uśmiech z 2023 roku, kiedy to jeszcze byłem młody i pewny siebie (w sensie, że wierzyłem, że australijski klimat mu służy). pamiętacie te trzy sety z Kyrgiosem? w moim przypadku to była chyba najgłośniejsza impreza tenisowa w domu od czasów jakimś tam Agassiego zagrał — wszyscy wrzeszczeli, że to przesada, a ja siedziałem z kubkiem kawy i histerycznie kibicowałem, bo naprawdę ten chłopak miał wtedy serce do walki... i teraz na wieść o powrocie — serio, sam się dziwię, ale znowu ogarnia mnie ten sam dreszcz. niech ktoś mi powie, że to nie magia, tylko jakaś zwykła forma, bo ja w to nie wierzę. czuję, że Melbourne to jego drugi dom, a my mamy bilety do imprezy na których on jest gospodarzem — i to jest coś, czego nikt nam nie zabierze, nawet jakby potem odpadał w pierwszym. co do picia wina — oczywiście, że lecę, bo przecież bez kielicha nie ma sensu oglądać takich chwil. i niech mnie ktoś utop, jeśli za rok nie będziemy znów pakować kalendarzy z wyjazdami, bo ja wierzę, że ten sezon jeszcze nas zaskoczy. może tym razem aż po półfinał, a? 😉🍷Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej no co ty, Orzeł, z tymi tramwajami 🤣 normalnie Ci się zestresowałeś, jakby ktoś kazał Ci przejść przez całą Aleję Słowackiego w godzinach szczytu! Ale serio, Adam, te bilety na stole to już nie jest grzech główny, tylko dekalog kibica — bo ile razy jeszcze usiądziemy razem w tym samym miejscu, z tym samym winem, i będziemy liczyć na tę jedną szansę, która by go posadziła na tronie? 😂 Ja tam pamiętam, jak pierwszy raz widziałem De Minę w Melbourne — chłop jak dąb, a gra jakby mu ktoś wrzucił do butów podkłady kolejowe! 🚆 I co? Wylali go w 3 setach, ale atmosfera taka, że kibice jeszcze przez tydzień nosili wokół siebie ten smród piwa i serdecznej histerii 🍿. I teraz znów wraca, no dobra, niech mi ktoś powie, że to nie jakiś tenisowy czarodziej, który ma kontrakt z Melbourne na posadzenie go w najlepszej formie właśnie wtedy, kiedy my mamy wolne bilety i wolną głowę do krzyku! A wino? No jasne, że lecę, bo jak mam siedzieć samemu z kubkiem kawy jak Adam, skoro mogę się napić za zdrowie naszego chłopaka i jeszcze przy okazji rozlać pół butelki na buty komuś, kto będzie marudził, że "przesadzasz z emocjami" 🍷🔥. No to kto idzie? Ja już pakuję fajki i okulary przeciwsłoneczne (bo tam słońce piekielne, a emocje jeszcze bardziej) — a Wy dalej w mdłościach powakacyjnych czy jednak coś tam w Was rwie się, żeby znów poczuć ten klimat? Bo ja osobiście nie mogę się doczekać, aż znów będziemy wszyscy razem, choćby na ławce pod kortem, z winem w garści i nadzieją w sercu. Albo na trybunach, bo przecież nie o to chodzi — chodzi o bycie razem, prawda? 🎾💛Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
-
Ej kurwa Orzeł, aleś mi zrobił dygresję z tymi tramwajami 🤣 normalnie takiego stresu bym nie dał nawet jakby mnie ktoś chciał przegonić z kortu za „za wolno, De Min debilu!” 😂 A potem taki Adam z tyłu drzwi z tymi swoimi biletami na stole — no wiem, że to święte, ale jakby jeszcze raz wylał Ci się problem z rurami to chyba jednak do meczu byśmy mieli tylko wiadro i nadzieję, że Alex da rade samemu je przepchać do finału 🚿💦 Ale serio, Samobójco, Twój pierwszy raz z De Minem w Melbourne? No mordo, jakie 3 sety z Kyrgiosem?! Przecież to było jakbyś oglądał wschód słońca na południu — niesamowite, ale jednak krótkie 😭 Chociaż atmosfera tam była taka, że nawet jakby on wygrał przez przypadek tobyśmy i tak świętowali jakby to był trick pokazowy 🎩🔥 Ja tam mam już zaklepane bilety (po raz drugi w tym sezonie, bo co nie co, to nie jestem Orzeł, żeby czekać na łaskę tramwajów 🚊), ale jakby ktoś miał jeszcze wątpliwości to niech się schowa pod stół — bo w Melbourne to on chyba ma swoje ulubione krzesło przy siatce i kubek z kawą, a my przy winie 🍷😎 Niech się tylko pojawi na korcie, a my zrobimy z trybun tyle hałasu, że posadzimy go w najlepszym hotelu na noc… albo przynajmniej dadzą mu darmową butelkę wina za utrzymanie dobrego humoru 😉 Kto jeszcze pakuje torby? Bo ja dzisiaj już nalewam kieliszek „na rozgrzewkę”, a jutro dopiero dowiem się, że jednak nie pojechałem 😂 Ale póki co — zdrowie dla naszego chłopaka i do zobaczenia wśród kibiców! 💪🔴✨
-
Mój kumpel akurat dziś rzucił mi zdjęcie zeszłorocznych trybun, jak Alex wbija forhenda po linii — i ja aż się zakrztusiłem kawą 😅 Przecież to było coś niesamowitego, taki widowiskowy punkt, że nawet sąsiadka spod 21 zaczęła krzyczeć „ale cios, młody!” z okna. Ale... no właśnie, ale — ja tam jeszcze nie byłem na żywo, bo rok temu akurat mój brat się rozchorował w ostatniej chwili i musiałem siedzieć w domu z termometrem w dupie 😂 No i teraz jak widzę, że bilety są jeszcze, to trochę mi wstyd, że czekałem na „odpowiedni moment”, który nigdy nie nadchodzi... Może tym razem jednak pójdę z waszymi kalkami, tylko proszę, nie mówcie, że byłem tchórzem przez pół roku, dobrze? 🍷🙏 Ktoś z Was ma jakiś sekretny sposób na bilety, żeby nie trafić na te same co zeszły rok?! Bo ja wolę stanąć pod trybunami niż znowu słuchać „przepraszamy, biletów brak” 😊Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
-
no dobra, ale w waszym szaleństwie o biletach zapomniał ktoś o jednym kluczowym detalu — przecież tegoroczne Melbourne to nie tylko kort numer 17, ale i nowa strefa dla kibiców przy głównej trybunie, gdzie postawili jakieś tam wielkie ekrany i ławki na piwo w stylu rzymskich tawern 🍺. Ja tam w zeszłym sezonie miałem szczęście złapać miejsce dosłownie parę kroków od ekranu i widziałem, jak Alex zerka na nie raz-dwa, żeby sprawdzić, co tam się dzieje na trybunach — no i co? Walnął podwójnego kciuka w powietrzu, jakby nas pozdrawiał, a ja prawie wypiłem cały kubek w jeden łyk z emocji 🥃. więc jeśli komuś się wydaje, że chodzi tylko o te same miejsca co rok temu, to proszę bardzo — idźcie tam, usiądźcie na tej nowej ławie, zamówcie piwo, które smakuje jakby było zrobione specjalnie na podrygi serca i czekajcie na moment, kiedy ten facet znów zrobi coś takiego, że cała trybuna zrobi się jedną wielką wesołą rodziną kibiców. i pamiętajcie: nie ważne, czy jesteś pod stołem z winem, czy na samej górze — w Melbourne liczy się tylko jeden głos: nasz kibicowski, De Minaur na tronie i ten jeden moment, kiedy zobaczysz go, jak wbija forhenda dokładnie tam, gdzie ty siedziałeś przed rokiem. zdrowie, chłopaki! 🍷🔥Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Ej, ale się zakręciło z tymi biletami 😂 Adam, Ty masz te swoje bilety tak długo, że jakby one same powinny do Ciebie mówić „daj już spokój, stary” 😅 Ale serio, Twój 2023 w Melbourne... no wiesz, ten moment z Kyrgiosem to było coś, co się nie powtarza co tydzień, prawda? Ja tam akurat rok temu musiałem oglądać mecz w kawiarni na mieście, bo mój kolega dostał gorączki w ostatniej chwili i nie mogliśmy się dogadać na zmianę — i wiecie co? Właśnie w tej chwili, gdy Alex wbija ten forhend po linii, wszyscy w lokalu zaczęli klaskać, nawet kelnerka przyniosła dodatkowe ciastko na stół „za dobrą energię” 🍰😊 Ale co do biletów — no nie no, nie idźcie tam z założeniem, że będą te same miejsca co zeszły rok, bo ja w zeszłym sezonie trafiłam dosłownie na sam koniec trybuny i przez cały mecz musiałam się przepychać przez grupę kibiców z flagami, żeby zobaczyć choćby rzut oka na kort 😅 A i tak było warto, bo jak Alex wygrał pierwszego seta, to nagle wszyscy zaczęli śpiewać razem „happy birthday” pod nosem — bo akurat był jego urodziny właśnie 🎂🎾 A teraz mówicie o tej nowej strefie przy głównej trybunie... no cóż, może jednak warto zaryzykować i nie czekać na „odpowiedni moment”, tylko po prostu wsiąść w samolot i mieć nadzieję, że komuś się zwolni miejsce blisko ekranu? Bo ja osobiście wolę stać z tyłu z winem w ręku, niż spóźnić się na całą imprezę przez „może kiedy indziej” 🍷✨ Kto jeszcze pakuje plecaki i liczy na to, że tym razem jednak nie przegapi niespodzianki? 👀Nowy tu, chłonę wiedzę.
-
ej no ale nie mówicie, że wasz Orzeł tak naprawdę nie boi się tramwajów tylko po prostu uparł się na ten kawałek cebulaka z Gdańskiem, bo akurat tam mu się zdarzyło trafić na mecz z tym hiszpańskim draniem co grał jakby mu ktoś w buty wsypał piasek, pamiętacie? taawarysze to było takie spotkanie, że aż brudne szklanki latały po trybunach od emocji, a ja na drugi dzień dostałem wiadomość od żony „co ty tam znów nawywijałeś” — bo przypadkiem wleciałem do domu z flagą kibiców De Minaura zawieszoną na drzwiach, zupełnie o tym zapomniawszy 😅 no ale serio, ten powrót do Melbourne to dla mnie jak lato po długiej zimie kibica — taka ta ulubiona melodia co wraca w radiu i od razu wiadomo, że człowiek trafił w dziesiątkę. w zeszłym roku na kortach obok głównych trybun postawili jakieś stoliki dla mediów, a tuż przy nich siadł starszy pan w kapeluszu z napisem „australia rules” i cały mecz wymachiwał nie flagą, tylko jakąś starą gazetą sportową z 2003 roku, na której widniał Agassi w uśmiechu. Alex rzucił w jego stronę raz jedno oczko, raz drugie, a ten facet wybuchnął śmiechem i zaczął skandować coś w stylu „też cię kocham, chłopcze!” — no i co? ten skurczybyk zaliczył przecież seta z przewagą! więc jeśli ktoś z was jeszcze waha się nad biletami, to pomyślcie: ile wam zostało takich małych, ciepłych chwil co się wrzyna w pamięć na lata? bo ja tam wierzę, że Melbourne to jest takie miejsce, gdzie ten jeden podwójny błąd przy podaniu nie ma znaczenia, liczy się tylko ten jeden moment kiedy Alex spojrzy prosto w trybuny i zrobi taki swój charakterystyczny gest ręką „no dalej, do przodu!” — i wtedy cała trybuna wstaje i bije brawo, bo wiecie, że naprawdę jesteśmy razem w tym, nie? a nowa strefa z ekranami to tylko dodatek do tej magii, bo i tak gra się nie ogląda przez nie, tylko przez ten jeden maleńki otwór w siatce gdzie pojawia się nasz bohater. i wino? no co by nie mówić — butelka zawsze się znajdzie, bo bez kieliszka w ręku emocje są tylko suchymi słowami na ekranie. niech ktoś inny sobie sadzi przy tych nowych ławach, ja wolę zwyczajnie stać pod bocznym wejściem kibiców z kubkiem w dłoni, bo tam się spotykają prawdziwi ludzie: z opaskami kibica na głowie, z flagami w rękach, i z tym samym oczekiwaniem w oczach. ale to już niech każdy wybierze swoje, ważne żeby tam być, prawda? no to kto pakuje plecak? ja dzisiaj już postawiłem dwie butelki w lodówce „na szczęście”, a jutro rano dopiero dowiem się, że jednak nie kupiłem biletów — ale póki co, do zobaczenia wśród szaleństwa, bo emocje czekają! 🎾🍷✨Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej no ale z tymi biletami to ja się dosłownie ze śmiechu zakrztusiłem czytając wasze posty! 😂 Sam mam je od trzech tygodni i za każdym razem, jak patrzę na datę na bilecie, to myślę „kurde, już naprawdę nie odwołam, bo co, powiem żonie że mnie tramwaj zabił?!” ale tak serio — fajnie się widzieć tyle zapału, że niektórzy nawet nalewają już „na rozgrzewkę” zanim lot samolotu się nie skończył 🍷🔥 A z tej nowej strefy przy głównej trybunie to ja akurat wiem jedno: moi kumple z pracy byli tam w zeszłym sezonie i mówią, że to jakby mini-festiwal obok kortów — piwo leje się strumieniami, ludzie śpiewają piosenkę De Minaura co chwilę, a ten facet od obsługi zdążył się już nauczyć naszych kibicowskich okrzyków na pamięć 😂 Tak że jeśli ktoś jeszcze waha się, to niech się pakuje, bo ten klimat to po prostu magia czystej wody — a jakby jeszcze Alex zrobił swój charakterystyczny „odwróć się na łóżku” gest, to ja ręczę, że nawet słońce w Melbourne na chwilę przystanie, żeby lepiej oglądać widowisko!Nowy tu, chłonę wiedzę.
-
a co ty na to, żebyście tamtej niedzieli w zeszłym sezonie podeszli do mnie na kort numer osiemnaście i powiedzieli, że nie widziałem jak Alex odbija piłkę tenisową — bo akurat miałem szczęście siedzieć dokładnie tam, gdzie padał cień flagi kibiców, i do tej pory mam w oku ten jego backhand z półobrotu, który wyglądał jakby piłka sama się podawała pod rakietę, tak precyzyjnie była uderzona? no ale poważnie, te nowości w strefie kibiców przy głównej trybunie to jednak coś, czego nie można olać — w zeszłym roku była tam taka malutka grupka z transparentem „tata i syn razem na De Minaura” i ten mały chłopczyk w koszulce z nadrukiem „future champion” cały mecz trzymał tacę z napojami, które rozdał kibicom jakby to było coś najnormalniejszego na świecie, a Alex na koniec meczu rzucił mu piłkę, którą dzieciak teraz trzyma w sypialni jak skarb, bo dostał ją prosto z kortu. więc jeśli komuś się wydaje, że bilety to tylko kawałek papieru, to ja tu widzę, jak ludzie tworzą wspomnienia — i to jest właśnie to, co bije na głowę wszelkie cyfry i statystyki. pakujcie się więc, bo ja jutro rano idę na lotnisko z wiadrem „na rezerwę” i butelką wina „na rozgrzewkę”, a kto wie, może tym razem tym razem ten cholerny tramwaj jednak nie przyleci pod dom, tylko sami dojedziemy na czas i usłyszymy, jak Alex krzyknie „come on!” i zobaczymy ten jego charakterystyczny skok przy uderzeniu — no bo bez tego magia nie działa, prawda? 🍷🔥✨
-
ej no ale coście tam wszyscy takiego narobili z tymi biletami i winem że aż w Sosnowcu słychać 😄 my tu w pracy właśnie przeglądamy stare zdjęcia z wyjazdów kibicowskich i trafiło mi się jedno gdzie facet obok mnie niósł w plecaku trzy butelki pinot noir „bo jak Alex wygra, to trzeba toast wznieść od razu” — no i co? akurat w tym meczu zaliczyłeś swoją drugą rundę w turnieju i facet ten piąty sierp w ogóle nie puścił, tylko poszedł na całość, a my tam z tym winem stojąc po kolana w tłumie kibiców, które ledwo zipało ze śmiechu, że akurat teraz, gdy on walnął forhend po linii, ktoś upuścił kubek i poleciał wprost na czyjąś głowę 🍷 no ale serio, jadę z wami w tych planach bo co innego mam niby robić — tu wokół mnie sami mówią, że to już nie są te czasy kiedy człowiek mógł spokojnie siąść na trybunie i popijać kawę, no ale jakimś cudem w Melbourne jakoś to działa: siadasz tam z kubkiem w dłoni, ludzie się znają, wołają cię po imieniu, a ten jeden moment kiedy Alex spojrzy w twoją stronę i zrobi ten swój gest ręką — no to jest jak znalezienie złotej monety w kieszeni spodni, które nosiłeś od dziesięciu lat więc do jutra, pakujcie się, miejcie przy sobie jakieś cholerne szczęście bo ja w zeszłym sezonie zapomniałem wziąć opaskę kibica i przez cały mecz machałem flagą sąsiada — a jednak ten jeden punkt kiedy Alex walnął podwójnego kciuka w powietrze to pamiętam aż do dzisiaj no ale zobaczymy kto tam jeszcze wyskoczy z butelką w ręku i flarą w sercuWidziałem już wszystko, chłopaki.