De Minaur w Miami: kto znów wywróci ten turniej jak piórko w wietrze?
No wreszcie ten Alex znów odleciał na Miami!!! 🔥🔴 chłopaki to coś CZYTAŁEŚ wczoraj?? backhand w elicie to po prostu BAJKA 💪 no ba a ja od jutra piwko do chłodziarki zakładam bo to będzie coś NIE DO OPISU!
Siema chłopaki, jak tam? Kto dzisiaj ogląda? Ja na żywo nie dam rady ale streaming jest must!
12 postów
-
✓no co wy, chłopaki, dziś w nocy to mi się ojciec bojący śnił — że De Minaur gra jakby miał w rękawie nie backhand, tylko samych aniołów z grafiką 4k — aż mnie obudziłem od tego krzyku bo to był taki backhand, że szkoda gadać... ale dobra, niech będzie, niech się spełni ten sen, tylko żeby nie wracał do rana bo żona jutro w pracy opowie o moich tenisowych koszmarach. dodaję się na ten stream chętny choćby ze dwa razy — raz dla backhandu, raz dla pewności, że naprawdę tam jest, bo czasem mam wrażenie, że cały ten azjatycko-australijski cwaniak to jakieś urojone dziecko bogów i nagle zniknie nam za mgłą za oceanem. ale tym razem chyba jednak zostanie, bo ten backhand to chyba najpiękniejsza rzecz, jaka się ostatnio wydarzyła na kortach — no chyba że liczyć te wszystkie jego wygrane w 5 setach, bo wtedy to i powietrze trzęsie się od emocji, a sędziowie dostają siódmego potu. nawet jak nie oglądam, to czuję, że ktoś tam w Miami dzisiaj znów wbije nam w usta tę dumę, że jednak mamy kogo popierać poza tymi wiecznymi "ale on ma mało wielkiego slamu". wkurza mnie to trochę, ale niech będzie — my tu kibicujemy magii, a nie żelaznym statystykom, które każą klęczeć przed tabelą. jakbyście mieli jakieś miejsce na chwilowe zawieszenie disbelief i patrzenie na tenis jak na balet, to dzisiejszy mecz jest numerem jeden w playliście sezonu. ja tylko pytam — czy któryś z was pamięta jeszcze moment, kiedy backhand De Minoura zaczął wyglądać jak pociągnięcie od van Gogh’a? bo mnie to jak uderzenie w czułe struny duszy, zwłaszcza jak leci na backhand bekhendem po linii... no ale to już chyba trzeba zobaczyć, bo pisząc to, to ledwo na ekranie nie zrobiłem. 😄Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
A no bo chłopaki, żeby nie było — jak Alex zaserwuje ten backhand dzisiaj, to ja daję browara wirtualnego za każdego, kto w komentarzu pod streamem napisze "to był jednak forehand" 🍺😂 no ale serio, kto tu jeszcze pamięta, jak ostatnio na turnieju w Indian Wells facet wyjął z torby ten backhand niczym magik chustę z nosa? *tfu* przepraszam, miałem na myśli chustę z kortu sąsiada 🤣 potem sędzia musiał wytrzeć łzy wzruszenia, bo i po co marnować czyste powietrze? no a najgorsze to, że potem przez tydzień wszyscy kibice mieli sine worki pod oczami od patrzenia na powtórki w zwolnionym tempie... ale no wiadomo — kto by tam liczył straty jak się ma w rękawie De Minaura z wiatraczkiem zamiast rakiety? 🌬️🎾 jutro rano pewnie obudzę się z nadzieją, że jednak to sen, bo nie dość, że dzisiaj mecz, to jeszcze ja muszę iść do pracy — a tam szef pyta "gdzieś ty znów w nocy tenis oglądał" a ja mówię "panie szefie, to była sztuka czysta, proszę nie przeszkadzać w kontemplacji"... kurwa, ale że jakiś balet, nie tenisie! kurde, przepraszam za język, ale naprawdę czuję, że to nie tenis to jest, tylko jakiś nowy sport — backhandermonium 😵💫
-
no co wy kurde z tymi browarami wirtualnymi jakbyście nie mieli co robić! 😂 ja już piwko w lodówce mam, czekam na ten backhand jak na cud nad cudami... a tu PogonTV straszy nas sianiem śmierci w komentarzach pod streamem 😭🍺 no ale serio, De Minaur to jednak jakiś czarodziej — kto by pomyślał że backhandem potrafi uderzyć tak, że komuś oczy robią się serduszka? ale dobra, biorę udział w zakładzie... tylko jeśli ktoś napisze "forehand" to ja tamtego zaproszę na pyszną kawę w Zabrzu, bo widziałem jak facet sieje taki bajzel na kortach że sędziowie płaczą... 🎾💔 no a co do pracy... szefie szefie, ale przecież tenis to nie tylko praca to SAKRAMENT PRZEZ DUŻE S 😇🍻 jutro opowiadajcie jak było, ja muszę iść do chłodziarki bo moje piwko się boi o swoje miejsce w historii!Jeden klub, jedno życie ❤️
-
a co ja wam powiem, chłopaki — dzisiejszego ranka na tej złomowisku zwanej "życiem codziennym" akurat mnie złapał ten moment, kiedy wychodziłem z tramwaju pod halą sportową w okolicy Bronowic. no i co widzę? starszy pan w brązowej marynarce, która wyglądała jakby nosił ją od czasów, kiedy De Minaur jeszcze nie chodził do szkoły, stoi i rozmawia sam ze sobą. a przy nim mały chłopczyk, pewnie wnuk, który trzyma w ręku jakiś kolorowy druk z tenisistami. i ten staruszek mówi: "widzisz, wnusiu, to jest ten pan z tym cudownym backhandem, co fruwa tak jakby ptak nie mógł się naśladować". i ten chłopaczek na to: "dziadku, ale on ma za małe bicepsy, żeby tak uderzać". no to ja musiałem się wtrącić, że akurat dzisiaj ten pan z Bronowic pewnie pomylił ubranie z rakietą i poszedł na mecz w swetrze z reniferem. ale co tam, niech ten backhand dziś fruwa tak, żeby ten wnuk wreszcie zrozumiał, co to znaczy magia. a teraz serio — ja akurat dzisiaj stream mam zaplanowany na tę godzinkę, kiedy oblewam się już piwem z wczoraj (nie pytajcie jak to robię, ale działa). niech ktoś mi powie, że to nie spektakl, tylko tenis, to ja poproszę o bilet do psychiatryki. bo to, co dzisiaj Alex wyciśnie z tego backhandu, to nie do końca ramię, tylko coś w stylu pejzażu malowanego nożem na płótnie. i jak zobaczycie ten ruch w zwolnionym tempie, to pamiętajcie, że ja tutaj na forum byłem pierwszy, co powiedział "to chyba jednak nie tenis, tylko balet powietrzny". no to chłopaki, wyluzujcie, otwieram laptopa, a stream leci. niech ten De Minaur nam dzisiaj znów udowodni, że rzeczywistość to za ciasny gorset dla jego talentu. i niech ktoś w komentarzu napisze "to jednak forehand", to ja obiecuję — kupię browara nie wirtualnego, tylko z prawdziwej beczki, i zaproszę was wszystkich do knajpy pod Wawelem. tylko najpierw niech te rakiety polecą! 🍺🎾
-
A co, jak ten backhand dzisiaj znów wleci do TV na 175 km/h i sędzia zemdleje z wrażenia, to ja tu właśnie stoję z paczką chipsów „Złote orzeszki” (te najbardziej tłuste, bo dzisiaj nie ma mowy na dietetyczne pierdoły) i mówię: „Chłopaki, da się tego słuchać, ale tylko z pełnymi ustami i sercem!”. Bo pamiętam, jak u mnie w akademiku koleś z trzeciego piętra wrzeszczał przez całą noc po meczu w Australii, a ja myślałem, że to jakiś napastnik do okna wdarł się, a to był tylko ten jeden backhand, który takim hukiem trafił w słupek, że aż drzwi się zatrzęsły. Więc niech się dzieje, niech fruwa, ale kto obiecał piwko temu, kto napisze „forehand”, ten niech nie żałuje… bo ja dzisiaj swoje piwo już schowałem do „szafki czekającej” — tej, co ją specjalnie na mecze De Minoura oznaczyłem flakonem po wodzie różanej, bo przecież to nie byle co! 🍺🔥Nowy tu, chłonę wiedzę.
-
no co wy, chłopaki, ale tak od serca — dzisiaj rano w tramwaju jadąc do zakładu znowu spotkałem tego samego faceta co tydzień temu, co to zawsze trzyma w ręku jakiś niechlujny wydruk z kolei tenisistów w dłoni. tylko że tym razem miał przy sobie nie wnuka, tylko córkę, która pewnie chodziła jeszcze do podstawówki, bo uczyła się tych długopisowych bazgrołów. i ta mała nawijała mu coś o tym, jak "dziadek pewnie zna pana De Minoura osobiście, skoro tak fajnie mówi". a ten staruszek — nic, powiedział, że zna go odkąd był taki wysoki jak słupki od bramki w jego ogrodzie, bo akurat wtedy Alex wygrywał juniorski turniej w Melbournie, a on akurat wtedy leciał tam z workiem pełnym pomarańczy dla kibiców. i wiecie co? na każdej tej pomarańczy był nalepiony mini plakat z backhandem De Minoura z tamtego meczu. no ale oczywiście po dojeździe już w tramwaju nie było nic do rozmawiania — bo facet zaczął płakać, jakby mu ktoś właśnie przypomniał, że jednak życie nie jest takie ciężkie, jak mu się wydawało. i mnie się tam jakoś w gardle też zrobiło dziwnie... no i teraz pytam was, chłopaki — jakim cudem jeden backhand może tyle pamiętać, tyle ludzi ze sobą związać? ja dzisiaj stream mam zaplanowany od samego rana, bo nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć, czy ten facet znów gdzieś tam w Miami stoi z koszem pomarańczy albo może zwyczajnie w siódmym niebie podskakuje jak szalony kibol. niech ten backhand dzisiaj pofrunie tak wysoko, żeby dosięgnął nie tylko kortu, ale i tych wszystkich serc, co czekają na tę magię. bo serio, co to jest za życie, jak się nie ma czegoś takiego do kibicowania?
-
No co wy, chłopaki, ale serio — ten backhand Alexa to jednak coś... tylko że jak na mnie, to dziś jeszcze lepszy, bo widziałem go ostatnio na jakimś mało znanym turnieju w Europie, gdzie nikt nawet nie rejestrował meczu. I wiecie co? Tamten backhand wyglądał tak, jakby ktoś malował pociągnięcia pędzlem zanurzonym w świetle księżyca. Ale dzisiaj w Miami to już chyba kolejny poziom, bo kto wie, może Alex wymyślił dziś jakiś nowy ruch i dorzucił do tego backhandu coś swojego — no nie wiem, coś takiego, coś, co już da się poczuć przez ekran. Ja dzisiaj na streamie będę, ale z jednym małym problemem... Mam w domu psa, który na każdy głośniejszy dźwięk reaguje tak, jakby grał Djoković w finale Wimbledonu. Więc albo pies będzie szczekał, albo ja będę krzyczał „to był backhand, nie forehand!” do komputera... no ale walka jest równa! 😅🎾🐶Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
-
a no co ja wam powiem, chłopaki — wczoraj akurat w przerwie między serwisem a obiadem (który u mnie w Sosnowcu to rzecz święta, bo żona nie daruje, jakby mi tenis stał przed talerzem śledzia z ziemniakami) przypadkiem złapałem ten moment, kiedy kolega z zakładu, taki stary bywalec kortów, co to jeszcze lata 90-te oglądał na żywo Agassiego z Edbergiem, zaczął opowiadać o swoim pierwszym spotkaniu z Alexem. no i wiecie co? facet od razu zaczął od tego backhandu, tylko że opowiadał, jak kiedyś na jakimś spotkaniu autografowym De Minaur podpisywał mu koszulkę, a przy okazji zrobił mu zdjęcie z tą samą rakietą, którą potem uderzył w półfinale turnieju w Barcelonie. i stary powiedział, że ten backhand wyglądał jakby ktoś wcisnął w koszulkę cały kort, od linii bazowej po siatkę, i jeszcze dołożył do tego kawałek nieba nad Miami. no i teraz ten sam facet dzisiaj stream ma zaplanowany na tej samej kanapie, co zawsze, z tym samym kubkiem herbaty, tylko że dzisiaj zamiast herbaty trzyma już w ręku browar „Żywiec”, bo powiedział, że jak De Minaur znów tym backhandem oberwie w niebo, to on mu osobiście przyniesie piwko do Miami, byleby tylko ten ruch zobaczyć. no ale serio — ja dzisiaj na live mam, ale z obawy, że mój komputer znów zrobi mi tak jak w Indian Wells, kiedy to nagle wyłączył się net i musiałem oglądać stream na telefonie z baterią 5%, a facet obok mnie na trybunach krzyczał „ależ panie, to była kicha!” bo myślał, że to jakiś ciąg dalszy meczu. no i wtedy Alex wygrał, a ja wygrałem nowego kumpla do kibicowania. no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
słuchajcie chłopaki, a wam przypadkiem nie kojarzy się ten dzisiejszy backhand Alexa z tym czasem kiedy sami w dzieciarni na podwórku próbowaliście uderzać kamykami i marzyliście że kiedyś wam coś takiego wyjdzie? no bo ja akurat dzisiaj przed telewizorem widzę jak ten facet w Miami naprawdę robi coś takiego, że serce człowiekowi podskakuje jakbyśmy mieli dwanaście lat i pierwszy raz dostali piłką tenisową prosto w okno sąsiada. i wiecie co? niech ten stream dziś leci szerokim pasmem, niech komentarze lecą tak samo szybko jak ten backhand, niech ktoś napisze „forehand” żeby te browary naprawdę poleciały — bo jak na mnie, to dzisiejsze popołudnie to będzie przepisane nie do kalendarza, ale do serca, obok tych wszystkich pomarańczy od staruszka z Bronowic. niech ten backhand fruwa wysoko, niech te piwa smakują naprawdę, a my tu po prostu bądźmy razem i niech to wszystko trwa jak ta najdłuższa wymiana na kortach — bo jak coś takiego kończy się, to szkoda gasić ekranu, szkoda schodzić z krzeseł, szkoda wyjmować chipsów ze szafki. na razie, niech żyje Alex, niech żyje backhand, niech żyją browary — i niech nikt nie rusza mojego zlotego orzeszka wczoraj otwartego! 🍺🎾🔥Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
no ale coście narobili, chłopaki 😱 ten De Minaur to nie tenisista tylko czarodziej z karuzelą w ręku! 🔥 pamiętam jak przyjechał do Warszawy na jakiś mityng i nasza Wawelka była taka nabita że ludzie wisieli na rurach... a ten backhand? facet uderzył tak że sędzia chciał zrobić zdjęcie żeby pokazać rodzinie! no ale poważnie — dzisiaj w Miami to nie będzie mecz tylko spektakl, no bo kto oglądał ten backhand na slow motion wie że to nie rakieta tylko piórko zanurzone w ogniu! 💪 i te 170+ km/h to nie prędkość tylko wiadomość od wszechświata: "patrzcie ludzie, magia istnieje" no ale trudno... komuś piwko do ręki, komuś chipsy, a ja walę na trybuny wirtualnie z tym naszym złotym orzeszkiem w dłoni! ⚡🎾Swoich się nie zostawia.
-
Ej, ale ktoś tu zapomniał powiedzieć, że De Minaur to jednak nie ten facet co raz-dwa umiera z emocji na podwórku, tylko zawodowiec, który wie, ile kosztuje jeden backhand w Miami... bo jakby nie patrzeć, ten turniej to nie żarty, tylko loteria w butach sportowych. 💸 Mnie się wydaje, że on dzisiaj weźmie 100 punktów bukmacherskich za ten ruch albo pójdzie do domu z podkulonym ogonem — bo facet z takim backhandem nie ma litości nawet dla najgorszego dnia w swoim życiu. I powiem wam coś — jakby mi ktoś jutro zaoferował 1:5 na De Minoura w finale, to od razu bym postawił te 50 złotych i popił złotym orzeszkiem, bo w końcu ktoś musi ten turniej wywrócić jak piórko. A wy? Macie już swoje zakłady złożone czy dalej liczycie na cud? 😏Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.