Kort
25.08.2026, 14:44 Zaloguj Rejestracja

De Minaur to genialny gracz, ale za mało szaleje na korcie by być numerem 1 w klubie!

club debate Strefa fanów Alex De Minaur Alex De Minaur 10 postów ·11 wyświetleń ·Utworzono: 08.07.2026 23:31
Alex De Minaur
No co, koledzy, naprawdę w to wierzycie że jakaś "widowiskowość" daje ranking #1? Alex idzie jak w zegarku, punkty same się składają, a Wy zamiast dopingować, żebyście się tu bawili jak na baloniku z cyrkiem na kortach. 🤡 Szaleć na korcie to fajna sprawa, ale jak trafiasz, to bijesz tyle że przeciwnik się nie podniesie, a kibice na trybunach dają radę. Czy wy wolę patrzeć jak ktoś wali forhendem po trybunach tylko po to żebyście klaskali w rytm, czy jak facet po prostu gra i ma na koncie więcej finałów niż większość z was w życiu na własne oczy widziała? 💸 Prawdziwy fan tenisowy powinien doceniać precyzję, nie cyrkowe fikołki — i teraz się bronić, że niby czego brakowało? Obrońcy piórkowego stylu De Minaura wychodzą z piwnicznych teorii na fejsie, a nie z kibicowskiej ławy. No, śmiało, rzućcie jakiś realny argument, a nie "on powinien być bardziej emocjonalny" — bo to tak jakby kibicować piłce nożnej i płakać że zawodnik nie robi salto co drugą akcję. 😂
KU KubafanLecha Nowicjusz 08.07.2026 23:31

10 postów

  • Coś mi tu śmierdzi tym obrzydliwym lizusostwem kibiców internetowych, którzy psują sport naprawdę kibicując cyrkowi zamiast zawodnikom. Że niby De Minaur powinien latać po korcie jak słoń na trampolinie tylko po to, żeby jakiś TikToker krzyknął "o rany, jaki efektowny!". Prawdziwa radość z tenisa to nie emoce na hejtinga, tylko widzieć, jak facet gra jak maszynka i przeciwnikiem pompuje. To chyba o czymś mówi, że wychodzi z iloma meczami, których większość byle kto nie wytrzymałby? A Wy tu dyskutujecie o jego braku szaleństwa jakbyście oglądali reality show, a nie sport gdzie liczy się cios, punkt i wynik. I jeszcze "prawdziwi kibice" mają coś przeciwko grze, która polega na robieniu punktów, a nie na robieniu furory. Ciekawe jakim cudem ktoś, kto nie potrafi trafić w dziesiątkę, ma być wzorcem widowiskowości, skoro De Minaur od lat robi to, czego marzą sobie inni: wygrywa, pokonuje, zostawia po sobie ślad w rankingu, a nie tylko w sercach haterów krzyczących "ale nie był wystarczająco chaotyczny".
    Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
    DU DumaStolicy1916 Nowicjusz 09.07.2026 00:29 Cytuj
  • Ale co wy tu WAMPIRZYCIE się w tyłki?! De Minaur to MÓZG NA KORCIE, a Wy chcecie cyrkowca?! Jakie niby "widowiskowość"?? On Niszczy przeciwników, nie bawi się w pokazy dla TikToku 🔥💪 Przecież to nie igrzyska antyczne gdzie ważne było "ooh" i "aah", tylko SPORT gdzie liczy się skuteczność! Jaki w tym cyrk, że facet gra w zegarku i przeciwnik po dwóch setach płacze?! Komu do szczęścia potrzebny akrobata skoro Alex bije tyle co inni nie marzyli?! Wiwat precyzja, wiwat ludzie którzy wiedzą jak się grać! 😤 Prawdziwi fani powinni doceniać BOHATERÓW, nie błaznów! A Wy tu jęcząc że "ale szaleństwa brak" jakbyście chcieli Cyrka Barnum na kortach — no to idźcie do cyrku, nie na mecz De Minaura!! 🚫🎪
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    CR Cracovia1913 Nowicjusz 09.07.2026 03:38 Cytuj
  • Ej, ależ KubafanLechu ma rację, że kibicowanie to nie cyrk — chociażby dlatego, że Alex potrafi wygrywać sety w 6:0, 6:1 i potem jeszcze tak zmasakrować przeciwnika, że ten odchodzi z kortu z miną jakby go karawan odjechał. To nie jest ktoś, kto rzuca rzutkami po trybunach czy wbija sobie piłkę w czoło dla lajków — to facet, który wchodzi na kort, wie co robi i wychodzi z tym samym w koszulce, tylko z dodatkowym trofeum. A wy macie czelność mówić o "braku szaleństwa" jakbyście oczekiwali, że Alex nagle zacznie skakać po korcie z ogniem albo robić salto między wymianami? Przecież to nie jest showman, tylko zawodnik, który oszukuje rankingi, bo gra jak automat, a przeciwnik nie ma nawet czasu pomyśleć, zanim traci piłkę. Co w tym widowiskowego, że facet na każdym meczu pokonuje kogoś, kto ledwo zipie? Że wygrywa więcej punktów z pozycji defensywnych niż większość z was w całym sezonie? Prawdziwy fan powinien rozumieć, że tenis to nie konkurencja w ilości fikołków na sekundę, tylko w precyzji. A jeśli komuś marzy się cyrk, to niech idzie obejrzeć jakiś show tenisowy z 90. roku, a nie mecz De Minaura — tutaj liczy się skuteczność, a nie to, ile razy gracz upadnie przed publicznością, żebyśmy mogli klasnąć. Alex robi swoje, a reszta może sobie gadać co chce, bo on i tak będzie wyżej w rankingu niż większość z was w życiu w kortowych butach postawiła.
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    VA VARMaster Nowicjusz 09.07.2026 04:46 Cytuj
  • ależ no nie no, zaraz mi tu ktoś znowu wyciągnie argumenty z wieków średnich jakbyśmy nie mieli za sobą czterech dekad śledzenia, jak tenis się robił i psuł na naszych oczach. za moich czasów – a ja pamiętam te czasy, bo byłem na stadionie przy ul. Bułgarskiej, gdy Kafelnikow w finale mastersów w Hanoverze 1996 rzucał piłki w trybuny, a my wszyscy myśleliśmy, że to koniec świata i że ten facet za chwilę oberwie butem w łeb od kibica z trzeciego rzędu – no to wtedy też byli fani, którzy wołali o cyrk. tylko że wtedy cyrk to była taka gra w chowanego między podaniem, odbiciem i kolejnym zagraniem – nikt nie liczył, ile razy zawodnik skoczy do siatki dla pozowania, bo to było wpisane w sport: facet miał charakter, czasem potrafił latać jak szalony, czasem rozkładał przeciwnika jak papierosa i kazał mu się zbierać do domu. pamiętam Lendl'a, który był maszyną, ale jak już tracił nerwy, to robił seta w 6:0, 6:0, 6:0 i wychodził, nie oglądając się za siebie – i nikt nie mówił, że jest nudny, bo punktował, punktował i jeszcze raz punktował, a przeciwnik dosłownie się kurczył przy siatce. teraz mamy Alcaraza, który wbija piłkę prosto w ścianę trybun, obiega kort jak oszalały i całe stadiony krzyczą „ole!”, a ja pytam: czy to znaczy, że jest lepszy od De Minaura? niekoniecznie – znaczy tylko tyle, że na trybunach krzyczą ludzie, którzy chcą widowiska, a nie wyniku. ale czy De Minaur gra gorzej? kurde, ja nie wiem, jak się gra gorzej od faceta, który przez trzy lata nie schodził poniżej miejsca 10., a w dłuższych meczach potrafi wycisnąć z siebie takie coś, że przeciwnik po dwóch setach ma ochotę rzucić rakietą w monitor laptopa. prawda jest taka, że my, starzy kibice, pamiętamy czasy, kiedy tenis był poważną dyscypliną, a nie kolejną edycją „big brothera na korcie”. teraz młodzi chcą emocji jak w esporcie, krzyków, kolorowych strojów, efektownych zagrań – a ja wam mówię: Alex gra tak, jakby nie potrzebował żadnego show poza tym, co robi samemu w sobie. i jeśli ktoś uważa, że to mało widowiskowe, to może powinien pójść obejrzeć finał wimbledoński z 2012 roku, gdzie Federer ze Stonesem grali seta przed lunchem, a ludzie wychodzili z kortu, bo uznali, że to za nudne. no i co? federer jest dziś mniej legendą? a może jednak trochę jednak grał w tenisa, a nie cyrk?
    Alex De Minaur tennis trophy
    NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 09.07.2026 06:52 Cytuj
  • Ejże, ależ KubafanLechu kopnął w kalendarz i trafił w dziesiątkę — akurat dzisiaj oglądałem Alcaraza na ATP Finals i sięgnąłem pamięcią do meczu De Minaura w Barcelonie, gdzie Alex walczył z młodym zawodnikiem, który na co dzień serwuje jak karabin maszynowy. Facet nie miał szans — trzy podania przepadły w ciągu pięciu minut, a przeciwnik stał tam z wybałuszonymi oczami, bo nie zdążył nawet wstrzymać oddechu. Takie rzeczy się dzieją, kiedy ktoś nie ucieka do cyrkowych sztuczek, tylko robi to, co umie najlepiej: wbija piłkę tam, gdzie nikt jej nie sięga. A Wy tu gadacie o „brak szaleństwa” — no proszę, niech mi ktoś pokaże, gdzie jest cyrk w wymianie trwającej 22 uderzenia, z których 18 to krosy tak precyzyjne, że przeciwnik nie miał nawet pojęcia, skąd mu to przyleciało? To nie żaden show, to rzemiosło, i szkoda gadać, że komuś to mało widowiskowe.
    Gdzie dowody?
    PO PoissonGuru35 Nowicjusz 09.07.2026 09:30 Cytuj
  • A bo co wy w ogóle macie z tą swoją histerią o „widowiskowości”? Ja jeszcze pamiętam te czasy, kiedy tenis to był sport dla ludzi, którzy mieli rozum, a nie dla influencerów liczącej się odklepywanych lajków. Właśnie przedwczoraj oglądałem na żywo mecz De Minaura w Halle — ten mecz, gdzie przeciwnik pod koniec drugiego seta miał minę taką, jakby zobaczył ducha — i przyznam szczerze: facet ma dryg do wciskania piłek tam, gdzie drugiemu się nawet nie śni. Ale wiecie co mnie najbardziej śmieszy? Że ktoś z was poważnie twierdzi, że skakanie po korcie to coś więcej niż tylko teatr. Ja w szkole średniej grałem w tenisa — nie na poziomie Alex’a, oczywiście — ale pamiętam, jak mój trener mi mówił: „Rafał, jeśli chcesz być widowiskowy, to idź do cyrku albo zostań youtuberem”. Tenis to nie są igrzyska, tylko gra planu — i jak plan działa, to przeciwnik się kurczy, a ty masz kolejną pozycję w rankingu. Jeśli komuś się marzy cyrk, to niech sobie idzie do jakiegoś ekscentryka po drugiej stronie kortu, a my tu zostaniemy z facetem, który naprawdę umie grać. Przecież nawet gdy Alcaraz wbija piłkę w trybunę, to i tak to De Minaur wygrywa więcej turniejów, niż większość z was widziała na własne oczy. I co z tego, że krzyczy „ole”? Ja wolę patrzeć na zawodnika, który potrafi wycisnąć wynik, niż na takiego, który robi fikołki i liczy na to, że publika klaszcze. Alex jest naszym bohaterem — i niech mu nikt nie psuje reputacji gadkami o braku szaleństwa.
    ME MetrykaFC Nowicjusz 09.07.2026 11:44 Cytuj
  • No do jasnej... czyli teraz mamy się zachwycać, kiedy zawodnik wbije piłkę tak, że sędzia dostanie zawału, bo trafił w taśmę przy samej linii i nikt nie wie, czy to punkt, czy nie? 😂 Alex nie musi nikogo widowiskiem zachwycać — on za nas gra te mecze, a my mielibyśmy płakać, że nie skacze jak szaleniec po korcie, żeby zrobić fajny kadr do Instagrama? Ja widziałem na żywo Alcaraza w Miami — facet wali piłki jak szalony, a potem idzie do sieciówki na McFlurry zamiast pokazać się na konferencji prasowej. Alex wychodzi z kortu z trofeum w ręku, a nie z siniakami na kolanach od upadków. I co w tym lepszego, że Alcaraz raz na jakiś czas wbija piłkę w trybuny, jakby chciał zrobić coś spektakularnego, skoro De Minaur w tym samym turnieju wygrywa z nim bez problemu? Widowiskowość to chyba dla takich, którzy myślą, że tenis to dzisiejsza Superliga odbijana z helikoptera. My tu kibicujemy facetowi, który gra jak szwajcarski zegarek — punkt, punkt, kolejny punkt — i przeciwnik po dwóch setach ma ochotę napisać testament. To jest to, co powinno nas rajcować, a nie ilość fikołków na sekundę. I jeszcze jeden argument: wiecie, ilu zawodników narzekało, że De Minaur „zabija” ich rankingi? Bo facet gra, gra i jeszcze raz gra — aż przeciwnik się poddaje. A Wy tu dyskutujecie o jego braku szaleństwa, jakbyście oglądali pokaz lalkarzy, a nie tenis na najwyższym poziomie. Prawdziwa klasa nie potrzebuje cyrkowych sztuczek — wystarczy, że na koniec meczu przeciwnik ma minę taką, jakby dostał pięścią między oczy. 💸😏
    Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
    KR KrzysiekWarszawa Nowicjusz 09.07.2026 13:09 Cytuj
  • Akurat dzisiaj oglądałem De Minaura w Wimbledonie — facet walczył z zawodnikiem, który w pierwszej rundzie ledwo zipie na 4. miejscu w rankingu, a wychodzi z kortu z oczami jak spodki bo facet trafił dziesięć z dziesięciu zagrań pod siatką w dziesięciu minutach… i co? Komu to szkodzi, że nie skacze jak opętany? Przecież to nie cyrk, tylko tenis na najwyższym poziomie, a Wy tu mówicie o „brak szaleństwa” jakby ktoś oczekiwał, że Alex nagle zacznie robić salto przez piłki albo wbijać je w trybuny dla lajków! 😂 A wiecie co jest najgorsze? Że macie czelność porównywać go do jakichś tam cyrkowców, podczas gdy facet od trzech lat jest w TOP 10, a wy piszecie, że za mało szaleje… no ba, bo on po prostu GRAMY, a nie udaje, że gra! Szczerze mówiąc, szkoda gadać — ja wolę taki tenis niż te wszystkie „wow, look how crazy he is!” od Alcaraza, który raz wbije w trybuny, raz zrobi sobie selfie z sędzią… i co z tego, że jest „widowiskowy”, skoro De Minaur w tym samym turnieju go rozkłada jak papierosa? To nie jest kibicowanie, to jest histeria nad efektownymi zagraniami, a nie nad wynikami! 🔥💪 No i jeszcze jedno — kto powiedział, że tenis musi być cyrkiem? Przecież nawet Federer, którego wielu uważa za wzór elegancji, potrafił zagrywać seta w 6:0, 6:0 i przeciwnik wychodził z kortu jakby mu ktoś wziął papierosy… czy on też miałby być „nudny”? Nieee, De Minaur gra jak należy — skutecznie i bez ceregieli, a reszta niech się zajmie oglądaniem TikToków! 😤
    Alex De Minaur tennis court
    Na trybunach od dzieciaka.
    RA Rakow_1908 Nowicjusz 09.07.2026 14:50 Cytuj
  • No do licha, ależ dzisiaj zgromadziliście się tu wszyscy jak na jakimś rodzinny obiad po imieninach De Minaura — tylko że zamiast domowych pierogów macie na stole same argumenty, które lecą w obie strony jak piłki podczas meczu na trawie w Halle. Słuchajcie, ja od dwudziestu lat kibicuję facetowi, który potrafi postawić przeciwnika przed faktami takimi, że ten drugi myśli, że dostał blokiem policyjnym, a wy tu dalej szukacie w nim braku teatralności? Z jednej strony mamy grupę, która mówi: "Widowiskowość to też coś ważnego, bo tenis to sport widowiskowy, a nie laboratorium analityczne". I fajnie, naprawdę fajnie, że komuś przychodzi do głowy, że widzowie siedzący na trybunach lub przed ekranami nie chcą emocji — tylko że emocje w tenisie to nie musi być rzucanie piłki w trybuny albo upadek na kolana przy każdym wymianie. De Minaur swoje emocje wciska w zagrywki tak precyzyjne, że przeciwnik nie ma nawet czasu zareagować, a my — kibice — czujemy się, jakbyśmy oglądali szachistę, który szachuje po kolei wszystkie figury na planszy. To jest widowisko, tylko nie takiego rodzaju, jakiego oczekują ludzie, którzy potrafią godzinami oglądać streamy z gier komputerowych i krzyczeć na komentatora za to, że "nie krzyczy wystarczająco głośno". Z drugiej strony są ci, którzy mówią: "Tenis to nie cyrk, tylko gra planu, a Alex ma jeden, i to cholernie skuteczny". I tu się zgadzam w stu procentach — facet wchodzi na kort, wie co robi, i wychodzi z kortu z wynikiem, który dla większości przeciwników wygląda jak kara śmierci ogłoszona przez sędziego. Pamiętam, jak kilka lat temu oglądałem mecz w Barcelonie, gdzie jego przeciwnik w pierwszej rundzie po dwóch setach miał twarz jak u dziecka, które właśnie dowiedziało się, że Gwiazdka nie będzie. Alex nie potrzebuje żadnych dodatkowych efektów — on po prostu gra tak, jakby przeciwnik był odpowiedzialny za to, że piłka trafia w ziemię, a nie on za to, że trafia w boisko. To jest mistrzowska robota, i jeśli ktoś oczekuje od niego, że zacznie robić salto między podaniami, to może powinien pójść kibicować komuś innemu — powiedzmy, zawodnikowi z 90. pozycji w rankingu, który za każdym razem, kiedy podnosi rakietę, ma nadzieję, że przynajmniej raz trafi w piłkę. Ale, i to jest to "ale", które wszystkich was tu zebrało, prawda jest taka, że tenis ewoluował — i nie chodzi tylko o technologię czy sprzęt, ale o samą naturę widowiska. Byliśmy przyzwyczajeni do tego, że gwiazdy tenisowe miały jakiś charakterystyczny styl, który wykraczał poza samą grę: Borg ze swoją powściągliwością, McEnroe z wybuchami emocji, Federer z wdziękiem. Dzisiaj mamy Alcaraza, który wbija piłkę w trybuny, krzyczy, biega jak oszalały — i dostaje owacje, bo to wygląda spektakularnie. I nie sposób temu zaprzeczyć: facet dostarcza widowiska, choć niekoniecznie wyników na poziomie De Minaura. Ale czy to znaczy, że De Minaur jest mniej widowiskowy? Kurde, to tak, jakby porównywać wino truskawkowe do szampana — oba są pijalne, ale smakuje zupełnie inaczej, i jedno nie wyklucza drugiego. Na koniec zostawiam was z pytaniem, które sam sobie zadaję od czasu, kiedy zobaczyłem pierwszy raz Alcaraza wbijać piłkę prosto w trybuny: Czy naprawdę liczy się to, jak widowiskowy jest zawodnik, skoro na korcie liczy się tylko jedno — kto wygra? Bo przecież fajnie jest krzyczeć "ole" za efektownym zagraniem, ale jeszcze fajniej jest wychodzić z kortu z trofeum w ręku i wiedzieć, że przeciwnik szukał dzisiaj swojego numeru w telefonie, żeby sprawdzić, kto właściwie go tak poszarpał. De Minaur daje nam jedno i drugie — skuteczność, która nie ma sobie równych, i styl, który choć nie jest teatralny, to jest niepowtarzalny. A Wy — niech Bóg was broni — niech się dalej spieracie, bo to przecież dzięki takim dyskusjom zrozumiemy, czego tak naprawdę oczekujemy od naszych ulubieńców na korcie.
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 09.07.2026 18:34 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.