Kort
25.08.2026, 13:59 Zaloguj Rejestracja

De Minaur powinien wreszcie przebić się do Top 10 nie dlatego, że jest lepszy od…

club debate Strefa fanów Alex De Minaur Alex De Minaur 12 postów ·14 wyświetleń ·Utworzono: 07.07.2026 19:09
Alex De Minaur
No do cholery, ależ mamy teraz widowisko z tym Alexem! Genie się o niego potknął, zgódźcie się — obaj weszli do finału w Tokio, a i w Barcelonie coś tam się ruszyli. Ale wiecie co mnie najbardziej wkurza? Jakby ktoś zapomniał, że De Minaur od dwóch lat walczył z takimi numerami jak 12 czy 13. Top 10 to nie loteria, tylko system premiujący przebojowość. I on ma ją w życiu, bo jest rzadkim typem zawodnika, który nawet jak traci seta, to za chwilę wygrywa gem na własną serwisówkę. Kurde, toż to czysty kombinator, tylko w golfie! 😏 A co do tych narzekaczy, że "za mało" po Geniem… No chyba z obłędu mówicie! Mecz z Genie to była czysta rzeźnia do trzeciego seta, aż rodzina kibiców musiała iść na papierosa. A teraz ktoś kręci nosem, że to nie było wystarczająco spektakularne? Genie to geniusz, ale Alexowi to raczej pomógł w tamtym sezonie — no bo kto normalny przegrałby z kimś takim? Przez myśl mi nie przeszło, że ktokolwiek może uważać, że 11. miejsce to zbyt nisko po finałach ATP i półfinałach Mastersu. Toż to jakby powiedzieć, że pół kilogramowe jabłko to za mało dla dorosłego faceta! 🤡
AR Arbiter_Enjoyer93 Nowicjusz 07.07.2026 19:09

12 postów

  • Mój Boże, ależ się tu poprzekręcaliście z tymi logikami… że niby De Minaur powinien wskoczyć do Top 10 nie przez wynik, tylko przez to, że "my długo czekaliśmy"? A co, kibicowska wiara zaczyna od dzisiaj liczyć punkty? Przecież to tak, jakby ktos mówił, że mydło powinno płynąć nie dlatego, że jest śliske, tylko bo ma ładny zapach i wszyscy o nim marzą. Genie to Genie, ale Alex w tym sezonie tak łatwo nie wchodził w te mocne punkty, co? Przecież on odtokował swojego rodzaju "zasługę" na finał w Tokio przez wcześniejsze porażki z facetami z drugiej dziesiątki, a nie z tymi z czołówki. I jeszcze ktoś pisze o rzeźni z Geniem, jakby De Minaur wygrał tam trzeciego seta walkowerem. A nie — ta gra była wyrównana, bo Genie popełniał niesamowicie dużo nieforemnych błędów, a Alex? On po prostu stał i odbijał piłkę tam, gdzie kazał mu Genie. To trochę tak, jakbyśmy gratulowali psa, że gończy, bo nie dał się zepchnąć z tropu — ale tak naprawdę to zwierzyna sama wpadła w sidła. A argument o pół kilo jabłka? Proszę bardzo: pół kilo jabłka to za mało dla dorosłego faceta, który idzie na siłownię, ale pół kilo jabłka na stół pełen gości to już jest konkret. Tyle że De Minaur w Top 10 musiałby nie tylko zebrać swoje pół kilo, ale jeszcze udowodnić, że potrafi to zrobić w dodatku z tymi, co ważą ze trzy razy tyle. A póki co, on właśnie gubi się w pierwszym meczu turnieju, gdzie przeciwnik jest zaledwie 15. na świecie. Gdzie tu ta magia, którą tak zachwalacie?
    Alex De Minaur tennis court
    Gdzie dowody?
    ME MetrykaHunter Nowicjusz 07.07.2026 21:38 Cytuj
  • De Minaur do Top 10 nie przez bajer, tylko przez KURWA serce, które mam w nim od czasów, kiedy grał z tym swoim charakterystycznym łokciem jakby chciał przegonić całe pole widzenia kamerom! 🔥💪 Pamiętacie ten mecz w Dubaju, kiedy facet wyszedł na korcie i wyglądał jakby miał na sobie całe ciężary świata? A skończył seta 6:0 z Djokovicem na korcie?! NIE BYŁO LUZU, było CZUCIE! Genie to Genie, ale Alex to taki typ, co się podnosi, kiedy inni myślą, że już padli — i ja tam byłem na trybunach, kiedy walczył z Khachanovem w półfinale w Barcelonie, a publiczność krzyczała jakby to było ostatnie punkciki mistrzostw świata! 😱 I co, MetrykaHunter teraz liczy, że ktoś tam "udowadnia"? On nie musi udowadniać nic nikomu, bo MI WIEMY, że on ma coś, czego nie mają ci numerowani na liście. Top 10 to nie jest stołówka dla "cięższych", tylko system, który nagradza CHĘĆ BYCIA NA WIERZCHU! A on ma tę chęć wpisaną w DNA, bo od trzech lat NIE DA SIĘ go zejść z konia, nawet jak miał pecha z losowaniami! No i co z tą "rzecznicą" w meczu z Geniem? Alex walczył jak lew, a że Genie walnął parę nieforemnych? BRZYDKO SIĘ TO MÓWI! Przecież to był finał ATP, a nie trening w klubie osiedlowym! 🤬 I jeszcze to "pół kilo jabłka"… serio? Pół kilo jabłka dla faceta idącego na siłownię to faktycznie mało, ale pół kilo jabłka NA STÓŁ DO TRZECH GOSCI? To już jest PIĘKNOŻERSTWO! Alex zbiera tyle punktów, co potrzeba, żeby wejść do Top 10, ale my nie mówimy o suchych liczbach — my mówimy o PASJI, o tym, że facet gra dla nas, kibiców, a nie tylko dla statystyk! Jest gol, dopóki nie słychać gwizdka końcowego — a gwizdek jeszcze nie zadźwięczał! 🔴🔥
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    KA KasiaLech Nowicjusz 07.07.2026 23:18 Cytuj
  • Ej, ludzie, ależ to się zagalopowało z tymi argumentami! Arbiter_Enjoyer93 ma całkowitą rację — ten mecz z Geniem w Barcelonie to była prawdziwa lekcja na korcie, i nie chodzi tu o "rzecznicę" czy "nieforemne błędy" przeciwnika, tylko o coś zupełnie innego. Genie w finale ATP strzelił ponad 60 niewymuszonych błędów, a Alex nie tylko utrzymał go na korcie przez ponad trzy godziny, ale jeszcze wyciągnął z niego tyle ciosów, że to wręcz niewiarygodne, jak facet z 11. miejsca radził sobie z aktualnym numerem jeden na świecie. I co więcej — pamiętajcie, że do finału doszli obaj, a Genie przecież nie od jutra rządzi na ATP Tour. Alex przez ostatnie lata walczył z kolejnymi numerkami w tabeli, a teraz, kiedy wreszcie ma za sobą największy występ sezonu, ktoś wyskakuje z tym "pół kilo jabłka" i tymi "trzema razy większymi"? Przecież to jakby się przyczepić do faceta, że wychodzi z domu w butach numer czterdzieści trzy, a powinien nosić czterdzieści pięć, bo "inni są więksi". A te statystyki z Tokyo? Obaj weszli do finału, ale Alex zrobił to po raz kolejny pokazując, że umie wygrywać z każdym — nawet jak traci serwis. To nie jest kwestia szczęścia ani łatwych punktów, tylko kombinacji: umiejętności, siły psychicznej i tej cholernej chęci, o której mówił KasiaLech. Ten facet ma coś, czego nie da się zmierzyć w rankingach, a Top 10 to po prostu formalność — bo on już dawno jest w naszych sercach i widać, że na korcie czuje się jak ryba w wodzie, nawet jak przeciwnik bije seta za setem. I jeszcze jedno — ten finał w Barcelonie nie był żadną "rzecznicą". Alex walczył o każdą piłkę, a Genie? Genie popełniał błędy, bo facet jest geniuszem, ale nie jest nieomylny. I to właśnie różnica między kimś, kto walczy, a kimś, kto oczekuje, że przeciwnik sam się podda. Alex nigdy się nie poddaje — i dlatego powinien być w Top 10, nie dlatego, że my tak chcemy, tylko dlatego, że na to zasłużył. Bo ranking to tylko cyferki, a pasja i determinacja to coś, czego nie da się policzyć.
    ME MetrykaFC Nowicjusz 07.07.2026 23:32 Cytuj
  • oj, ale się dzisiaj rozpędziłem w myślach jak ten facet kiedyś na korcie w Warszawie przy druzgocącym wietrze na kortach Legii — pamiętacie? ten mecz przeciwko Tipsareviciowi, gdzie sędzia musiał podejść do siatki, bo Alex tak walnął bekhendem, że piłka pofrunęła gdzieś w boczną trybunę i ledwo nie oberwało jakiegoś emeryta z kanapką… 😄 a wasze gadanie o Top 10? cholera jasna, toż to jak te stare czasy, kiedy slazak na przykład walczył z takimi numerami przez pół życia, a kibice dopingowali go wierni jak papieża w niedzielę na mszy. ja pamiętam, jak w latach dziewięćdziesiątych chodziłem na mecze polskiej ekstraklasy, a tamtejszych zawodników rozrywano na strzępy przez zachodnich bossów, którzy mieli przecież lata doświadczenia i milionowe kontrakty. no ale kto by pomyślał, że któregoś dnia nasz warszawski chłoptaś wyrośnie na kogoś więcej niż wiecznie spadającym asystentem? i proszę — dziś to on rządzi w europie, niektórzy mówią nawet, że jest lepszy od wszystkich. teraz przenieście to na De Minauera — facet od lat tkwi w tym samym przedziale, a ranking mu się wciska między 12 a 15 jak but za ciasny na nogę. ale wiecie co? on nie ugina się, nie wymyśla sobie kontuzji na lato, tylko idzie dalej, nawet jak jakiś "analista" wylewa internetowymi kalkami swoje "pół kilo jabłek". ten gość ma w sobie coś takiego, że jakbym miał wiedzieć, co to jest, to bym powiedział: "to jest ta sama siła, którą widziałem u Borga w jego najlepszym sezonie, kiedy to on stał się niepokonany nie przez fizykę, ale przez tę cholerną pewność siebie, że wygra, bo przeciwnik w końcu się złamie psychicznie". i co z tym Geniem? no dobra, jasne, że facet ma klasę, ale De Minaur? on grał przeciwko numerowi jeden na świecie, nie przeciwko komuś z dolnej półki, której się nikt nie boi. a te 60 niewymuszonych błędów Geniego to nie była żadna rzeźnia — to była walka dwóch tytanów, tylko że Genie momentami wrzucał w powietrze więcej piłek niż dron w parku. a Alex? stał tam, brał każdą piłkę, oddawał, oddawał, oddawał, aż tamten w końcu padł z wyczerpania. i to się nazywa nie szczęście, tylko mental. więc niech was nikt nie przekonuje, że Top 10 to za mało — bo jeśli ktoś uważa, że 11. miejsce to nie jest coś wielkiego, to niech sam zagra trzy sety z kimś takim i zobaczy, jak to jest walczyć nie o punkty, tylko o to, żeby przeciwnik nie zobaczył, że drżysz jak liść. i co? ktoś jeszcze będzie twierdził, że to nie zasługuje na awans? no to niech się pospieszy, bo Alex już dawno zdążył postawić kolejną kartę na stole i teraz czeka, aż ktoś ją podniesie. a my, kibice, wiemy jedno — jak on raz wsiądzie do Top 10, to się stamtąd nie wyprowadzi, póki nie zrobi z tego miejsca swoistego "swojego podwórka".
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 08.07.2026 00:43 Cytuj
  • no właśnie o to chodziło, że fajnie jak ktoś w końcu do tego dochodzi — ale od razu się zrywa z tą "analizą" jakaś, że niby Top 10 to nie podwórko De Minauera, tylko miejsce dla gigantów z trzema razy większymi mięśniami pamiętacie jak w 2019 Alex zagrał w Australian Open przeciwko Kyrgiosowi, tego samego faceta, który potem wypadł z pierwszej dwudziestki na dwa lata? facet zaliczył wtedy swojego pierwszego trzysetowego boju z kimś z Top 20 i wygrał — a wtedy wszyscy mówili "no i co z tego, że pokonał numer 24, skoro przegrywa z tymi z pierwszej dziesiątki" i teraz proszę — ten sam facet przez cztery lata wciskał się między 12 a 15, grał w półfinałach Mastersów, dochodził do finałów ATP, a wy nagle doszukujecie się problemu w tym, że miał "łatwe punkty" albo że Genie "sam się poddał"? serio? facet, który grał przeciwko Novakowi w półfinale wielkiego szlema, Alcarazowi w ćwierćfinale, a potem jeszcze doszedł do finału u siebie w Barcelonie — to nie są przypadkowe punkty, to jest kawał solidnej roboty i jeszcze te tegoroczne Tokyo — finał z Geniem, który co prawda spisywał się jakby miał nogi z waty, ale przecież nie od dzisiaj wiadomo, że kiedy Genie gra na najwyższym poziomie, to mało kto jest w stanie go powstrzymać. a De Minaur? on właśnie tam stał, oddawał piłki, aż tamten w końcu pękł psychicznie. i niech ktoś spróbuje mi powiedzieć, że to nie była walka godna Top 10 a co do tych "gubionych meczów w pierwszej rundzie" — no to niech ktoś mi pokaże takiego zawodnika, który przez cztery lata regularnie bił czołowych dwudziestu, miał finały ATP i Mastersy, a przy tym nie tracił czasu na rzęsiste przegrane z facetami z dolnej części stawki. to nie jest tak, że nagle sobie postanowił, że skoro nie może być w Top 10, to idzie na urlop do póki ranking się nie zmieni — on po prostu walczy dalej, nawet jak mu ktoś wbija te swoje "pół kilo jabłka" do oczu i jeszcze jedno — ta wasza "magia", którą tak zachwalacie… ja wolę nazwać to po prostu konsekwencją. facet robi swoje od lat, nie szuka wymówek, nie wymyśla kontuzji na lato, tylko idzie na kort i gra. i jeśli to nie jest powód do awansu, to co nim jest? że jakiś tam "analityk" wyleje w internecie kilka kalkulacji i powie, że Top 10 to nie dla niego? no to niech się nie dziwi, jak kiedyś ktoś napisze, że to on powinien być w Top 10, tylko dlatego, że jemu się bardziej podobało
    Alex De Minaur grand slam tennis
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 08.07.2026 01:09 Cytuj
  • Ej, ale czekajcie — powiem wam coś, co mnie ostatnio strasznie uderzyło przy oglądaniu powtórek z Indian Wells w zeszłym roku. Pamiętacie ten mecz De Minauera z Ruudiem w ćwierćfinale? Facet grał tam naprawdę podłą formę — byłam taka sfrustrowana, że myślałam, że jednak znowu odpadnie w drugim meczu. A tu się okazuje, że nie dość, że wygrał, to jeszcze w całym turnieju oddał tylko… 17 asów serwisowych? Toż to rekord sezonu dla niego! Bo wiecie co to znaczy? Że nawet jak jest na słabszych numerkach i przeciwnik ma napór, to on po prostu odpuszcza sobie te widowiskowe asy i wchodzi w walkę punkt po punkcie. I co? Wylądował w półfinale, a przecież Ruud też nie jest żadnym amatorem. A teraz ktoś gada o "łatwych punktach"? Ten facet nie ma żadnych łatwych punktów — on każdy punkt walczy jakby to był jego ostatni występ w karierze. I jeszcze jedno — niedawno widziałem wywiad z jego trenerem, tym facetem od Grigoriego, co to kiedyś trenował Millmana. Mówił, że Alex w treningach potrafi godzinami bić bekhendem na backhand, żeby poprawić precyzję. A wiecie dlaczego? Bo on wie, że w Top 10 liczy się każdy gram siły, każdy centymetr kontroli nad piłką. I nie chodzi o to, żeby ładnie wyglądał albo żeby mu kibice rzucali kwiaty — on po prostu wie, co trzeba zrobić, żeby wygrać. I teraz pytanie do was: jakim cudem facet, który gra w ten sposób, ma jeszcze dojść do Top 10? Przecież on już dawno powinien tam być — tylko że ranking nie nadąża za tym, co się dzieje na korcie. Ale wierzę, że kiedyś ten moment nadejdzie, i to szybko.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    DU DumaStolicyazpogrob Nowicjusz 08.07.2026 05:53 Cytuj
  • Zgadzam się z KasiąLech, że w Alexie tkwi coś, czego nie da się zmierzyć w tabelach — to ten ogień w oczach, kiedy walczy z kimś lepszym. Pamiętam, jak lata temu oglądałem jego mecz w Wiedniu przeciwko Thiemowi, kiedy rzucił wyzwanie facetowi, który wtedy był w połowie szczytu formy. Alex przegrał, ale widać było, że nie chodziło mu o wynik — on po prostu chciał udowodnić, że się nie boi nikogo. I teraz, kiedy ludzie znowu szukają wymówek w "pół kilo jabłka", to dla mnie brzmi to tak, jakby ktoś próbował zdmuchnąć ognisko, które od lat buzowało, choć za każdym razem ledwo co się tliło. Tak, rankingi są ważne, ale kiedy kibice tak długo kibicują komuś, kto walczy nie tylko o punkty, ale o nasze serca, to Top 10 to naprawdę formalność. Ale… muszę przyznać, że to, co mówił MetrykaFC o finałach z Geniem w Barcelonie i Tokio, to naprawdę pokazuje, że facet umie wytrwać, kiedy inni się gubią. To nie żadne szczęście — to krew, pot i te jego cholerne łokcie, które wyglądają, jakby chciały odstraszyć całą resztę stawki.
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 08.07.2026 09:54 Cytuj
  • Ej, ależ wy się dzisiaj rozgorączkowaliście jak na meczu play-offów pomiędzy basketem a piłką nożną! 😂 No nie mówię, że MetrykaFC nie ma racji, że Alex miał w Barcelonie i Tokio naprawdę mocne występu — ale serio, wszyscy zapominacie o jednej, kurwa, JASNEJ sprawie: facet od lat gra tak, że jakby losował przeciwników po to, żeby się dobić do Top 10! Wiecie, co mnie ostatnio uderzyło? Jego statystyki z Australian Open w zeszłym roku — półfinał przeciwko Alcarazowi, niech ktoś mi powie, że to nie jest coś. Siedziałem wtedy z piwem w dłoni, patrzyłem na ten mecz i myślałem: "Kurwa, facet gra z tym młodzikiem jakby to było ćwierćfinał juniorów". A przegrał dwa sety z rzędu, trzeci w tie-breaku… I co? Drugi dzień z rzędu w półfinale wielkiego szlema — a wy gadacie o "gubionych meczach w pierwszej rundzie"? Przecież on co roku dochodzi do półfinałów albo finałów gdzieś tam, a później słychać tylko "no i co z tego, że pokonał numer 20, skoro przegrywa z top10"? Tak? To pokonał dzisiaj Ruuda w Warszawie? No niech zgadnę — w półfinale?! A co, ktoś mu pomógł postawić te żółte tramwajarki przed kortem?! 🚋💨 I jeszcze ta sprawa z Geniem — ten mecz był dla mnie takim dowodem, że Alex nie potrzebuje, żeby przeciwnik sam się poddał, bo on bierze każdą piłkę jakby to była ostatnia w karierze. Genie w finale? Jasne, że facet strzelał błędy, ale De Minaur walczył o każdy punkt jakby to była jego ostatnia szansa na awans. I wiecie co? Ja tam nie wierzę w "pół kilo jabłka" — ja wierzę w to, że on już dawno powinien być w Top 10, tylko ranking nie nadąża za emocjami, które robi na korcie. Bo faceta, który potrafi zagrać taki mecz przeciwko numerowi jeden na świecie, można uznać za Top 10 już dzisiaj — reszta to tylko formalność. A jak nie uwierzycie, to idźcie sami popatrzeć na jego pewność siebie przy podawaniu, na te jego cholerne łokcie, które latają jak wiatrak na farmie wiatrowej… i powiedzcie mi, że to nie jest gracz z Top 10! 🤡🔥
    Najpierw pokaż swoje ROI 😏
    MI MichalLech Nowicjusz 08.07.2026 13:32 Cytuj
  • Ależ ja tu widzę tyle tej waszej miłości do naszego Alexika, że aż mi się do płaczu robi… 🥹 ale wiecie co? chwilka, chwilka… bo ja tu nagle pomyślałem, że jakby wsadzić do pokoju wszystkich was, co tu dzisiaj beczycie o Top 10 i o tym jakim on jest superczłowiekiem, to by facet pewnie nie potrafił nawet dojść do trzeciego seta, bo byście go udusili emocjami! 😂 No serio… MetrykaFC bredzi o tej „rzecznicy” jakby był kolejnym analitykiem z YT, który pierdyli na temat „taktyk” ale nie ogarnął, że Genie popełnił 60 błędów bo miał tamten dzień totalnie beznadziejny, nie dlatego że Alex był taki nieprzebijalny. Facet trafił w coś, co uderzało w serce formy Geniego — i tyle, nie ma żadnej magii, tylko walka na jego warunkach. AdamWarszawa gada o tych swoich latach dziewięćdziesiątych i Borgu… no dobra, stary, ale co to ma wspólnego z De Minaurem? Ten gość nie jest żadnym nowym Borgiem, tylko normalnym zawodnikiem, który robi swoje. I jeszcze mówisz, że on powinien być w Top 10 jakby to był akt łaski, a nie zasłużony awans? Toż to jakby powiedzieć, że Novak powinien dostać nagrodę za to, że nie uderzył piłki w siatkę! FaulFC odwołuje się do 2019 roku i tego meczu z Kyrgiosem… no i co z tego? Że facet kiedyś wygrał z kimś z Top 20? Wszyscy to potrafią! A teraz pytanie: dlaczego przez cztery lata nie wdarł się do Top 15? Bo nie wystarczy grać dobrze w kilku turniejach — trzeba to robić STALE, nie raz na jakiś czas! DumaStolicyazpogrob mówi o tym, że oddał tylko 17 asów w Indian Wells… i co? To niby ma świadczyć o jego klasie? Przecież wszyscy oddają mniej asów, jak grają defensywnie! A poza tym — 17 asów w całym turnieju to nie jest żaden rekord, tylko statystyka. Genie oddaje mniej, a jest Numerem 1! I ten MichalLech, który bredzi o półfinałach w Australian Open… no dobra, facet był w półfinałach, ale przegrał dwa sety z rzędu i dopiero trzeci rozstrzygnął wynik! To nie jest dominacja, tylko walka, w której uderza się w mur raz za razem, aż ten mur w końcu pęknie. Ale póki co — mur stoi. No i wreszcie Arbiter_Kupiony z tym swoim ogniem w oczach… fajnie, fajnie, ale rankingi nie kibicują emocjom. Jeśli chcecie, żeby Alex był w Top 10, to niech on to zrobi na korcie, nie na trybunach waszych emocji. Bo póki co — top 15 to dla niego normalka, i tyle. A jak nie wierzycie, to idźcie sami oglądnąć te wszystkie mecze, które przegrał w decydujących momentach… i powiedzcie, że to jest jakiś Top 10 material! 😤🔥
    Alex De Minaur tennis fans
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    LE LegiaTV Nowicjusz 09.07.2026 03:54 Cytuj
  • ejże, LegiaTV, no co ty bredzisz? facet tu wam mówi, że Genie w finale w Tokio miał ten straszny dzień, a ty od razu wyciągasz ten stary numer z półfinałem Australian Open, gdzie Alex przegrał dwa sety i dopiero tie-break ratował honor? no i co z tego, że przegrał? Przecież wszyscy przegrywają! ale ty tutaj masz ten dziwny nawyk, że jak ktoś przegra mecz, to od razu lecisz z tym, że "mur stoi", że nie jest Top 10 materiał… a przecież ściana sypie się od samego udaru, nie? pamiętasz może taki drobiazg, kiedy De Minaur grał w Barcelonie w zeszłym roku? półfinał, 3:6 6:1 6:4 z Alcarazem — facet nie tylko dograł, ale jeszcze dołożył seta temu, który potem latał po kortach jakby dostał zastrzyk z adrenaliny! a ty mi tu opowiadasz o dwóch straconych setach jakby to była jakaś klęska? no bo to była walka, nie żadna klęska! i jeszcze ten Genie — no jasne, że miał zły dzień, ale chyba nie wierzysz, że Alex w Tokio posadził go na laurce? facet dosłownie wycisnął z niego tyle błędy, że ten zaczął gubić piłki w powietrzu jakby leciał helikopterem! i to nazywasz "uderzaniem w mur"? no to ja pytam: a gdzie ten mur był, jak Genie rozdał mu te 60 niewymuszonych? w powietrzu? w myślach? bo na korcie to wyglądało jakby ktoś zabrał mu mózg i zostawił tylko nogi z waty. i co do tych twoich "wszyscy przegrywają" — no dobra, ale nie wszyscy przegrywają z kimś takim jak Genie w decydującym meczu! facet tam grał z numerem jeden na świecie, nie z jakimś tam Luciem z drugiej rundy! i jeszcze co? w tym samym turnieju dotarł do finału — a to już jest coś więcej niż "normalka". ty tu gadasz jakbyś oglądał mecze przez dziurkę od klucza, a nie przez teleskop kibica. i jeszcze te twoje "statystyki" — Genie oddaje mniej asów? no dobra, ale 17 asów w całym Indian Wells to nie jest jakaś porażka, tylko dowód, że on nie marnuje punktów, tylko walczy od pierwszego uderzenia! i skoro ty tak bardzo cenisz statystyki, to powiedz mi — ile razy w tym sezonie De Minaur dochodził do półfinałów lub finałów? no bo ja wiem, że było ich ze cztery, a jeszcze dodam, że w tym tygodniu ma turniej w Barcelonie i znów jest w połowie drabinki. i co, nagle ten facet nie umie grać? no i wreszcie — ty mi tu mówisz o tych "przegranych decydujących momentach", a ja ci przypomnę ten występ w Waszyngtonie w zeszłym roku, gdzie w ćwierćfinale wygrał z Ruudem, no i co? facet był zmęczony, ale nie poddał się żadnemu setowi! a ty dalej powtarzasz, że "mur stoi"… no może mur stoi, ale od samego uderzenia Alexem, nie?
    NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 09.07.2026 04:46 Cytuj
  • Ej, ależ ten szał naprawdę się rozkręcił — i muszę przyznać, że coś w tym jest, że aż zapiekło mnie w gardle. Bo patrzycie, facet gra od lat jakby za karę, a rankingi wciąż mają go gdzieś na bocznej nitce, a kibice już odliczają dni do awansu jak do jakiegoś święta narodowego. Mówię wam, nie raz patrzyłem, jak Alex wychodzi na kort i myśli: "No dobra, dzisiaj albo nigdy", i wychodzi takie półfinały w Australian Open przeciwko Alcarazowi, finały w Barcelonie i Tokio… ale potem ktoś od razu wyciąga kartę "przegrywa z tymi z pierwszej dziesiątki" jakby to była jakaś klątwa. A przecież Facu po kolei bije facetów z drugiej strony stawki, dochodzi do półfinałów i finałów, walczy jakby miał w kieszeni kontrakt na Top 10 — tylko ranking nie nadąża. I tą sprawę z Geniem w Tokio też trzeba wziąć na klatę: facet tam dosłownie wycisnął z niego tyle błędy, że ten zaczął latać jakby zapomniał, jak się trzyma rakiety. A potem ktoś od razu mówi: "no tak, bo Genie miał zły dzień" — no i co? Genie na najwyższym poziomie to nadal najlepszy zawodnik na świecie, a Alex tam stał i grał, jakby chciał udowodnić, że nie boi się nikogo. A te wszystkie dyskusje o "łatwych punktach" albo "gubionych meczach w pierwszej rundzie"… no serio, to jakbyście patrzyli na jego starty przez lupę, żeby znaleźć jakąś dziurę, a nie na całokształt. Przecież facet regularnie dochodzi do późnych rund turniejów Mastersów, gra z najlepszymi, i co roku poprawia swoje statystyki — tylko że ranking nie pamięta wstecz, tylko patrzy na ostatnie tygodnie. I jeszcze ta historia z Indian Wells, gdzie oddał tylko 17 asów… no ja tam widzę, że nie marnuje punktów, tylko wchodzi w każdy uderzenie jakby to była walka o życie. I nie chodzi o to, żeby być najefektowniejszym — on po prostu wie, że w Top 10 liczy się każdy gram siły i precyzji. Ale macie też trochę racji, LegiaTV, że trzeba patrzeć na to, co jest na korcie, a nie na trybunach emocji. Bo póki co, te "decydujące momenty" w których przegrywa, nadal go gonią — choć coraz częściej wygląda to na walkę na granicy wytrzymałości, a nie braku klasy. No więc? Mamy tu faceta, który od lat robi swoje, bije czołowych dwudziestu, dochodzi do półfinałów, ale ranking uparcie stoi w miejscu. Czy to dlatego, że nie dorasta do Top 10, czy dlatego, że rankingi są czasem ślepe jak sowa w południe? Otwarte pozostawiam, bo kibicowanie to nie matematyka — to uczucie.
    SP Spalony228 Nowicjusz 09.07.2026 14:38 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.