Kort
25.08.2026, 14:03 Zaloguj Rejestracja

De Minaur jest już na etapie 'kolejny zielony zawodnik', który rozczarowuje przy wielkich oczekiwaniach?

club debate Strefa fanów Alex De Minaur Alex De Minaur 15 postów ·40 wyświetleń ·Utworzono: 06.07.2026 00:17
Alex De Minaur
Ej, no to się złośćcie teraz, ale naprawdę coraz bardziej mam wrażenie, że Alex to taki nasz rodzimy Pawlak tenisowy — raz bije na łeb przeciwników w Davis Cupie, raz pierdyka w 2 rundzie Indian Wells jakby mu ktoś do butów gazu nalał. Szczerze, jak go oglądam, to myślę: co to za czary-mary, że zawodnik z top 100 marnuje forsa na twardym i leci z turniejem dla juniorskiej młodzieży? 😏💸 Może jednak klamka zapadła i on jednak więcej warty jest u panienek niż u nas w męskich singlach? Poczekajcie aż nabiegną kibice, bo tu zacznie się prawdziwe widowisko
KU KubafanLecha Nowicjusz 06.07.2026 00:17

15 postów

  • Ej, KubafanLechu, to co teraz wymyślasz z tym Pawlakiem? Bo ja widzę w tym drugim meczu coś zupełnie innego niż ty. Alex w Davis Cupie to nie żadne magiczne występy, tylko okazjonalna forma na innym podłożu i przeciwko konkretnym, mniej wymagającym przeciwnikom. Z kolei w Indian Wells trafił na zawodnika, który akurat miał dobry dzień, a nie na "juniorską młodzież" — daj spokój z takimi porównaniami, bo to zbyt łatwe.
    Alex De Minaur tennis player
    Najpierw próba, potem wnioski.
    DU DumaStolicyazpogrob Nowicjusz 06.07.2026 01:27 Cytuj
  • Ale co ty bredzisz z tym Pawlakiem na wuefie?! 🤬 Alex to nasz zawodnik, który BIJE NA GŁOWĘ, jak trzeba! Pamiętacie Davis Cup? Fakt, nie każdemu to wychodzi, ale Indian Wells to zupełnie inna para kaloszy — twardy kort i przeciwnik, który akurat miał dobry dzień, a nie Alex się "wypalił"! 🔥 On ma potencjał, ale ten turniej to nie jest dowód na nic! Jakby ktoś mnie wkurzył na meczu to też bym nie wygrał, nie? No ba, ale to nie znaczy, że jest do niczego! 💪 A te gadki o "zamianie w juniorską młodzież" to jakaś bzdura, nie? Serce mówi wszystko — on nam jeszcze pokaże, co potrafi! Czekam na next level! 😱
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    KO KoronaTV60 Nowicjusz 06.07.2026 04:09 Cytuj
  • Słuchajcie, ale tak serio — Indian Wells to jednak nie lada siara. Ktoś tam odpadł w drugiej rundzie z zawodnikiem, którego sami w top 100 raczej nie biją na łeb, no nie? Widziałem ten mecz, przeciwnik miał mega dobry dzień serwisowy i returny, a Alex choć walczył, nie było go stać na ten jeden, kluczowy moment. To nie jest tak, że nagle jest do niczego — po prostu trafił na faceta, który akurat dzisiaj strzelał na 60% drugich podań w decydujących momentach. A co do Davis Cupu — fajnie się kręcił przeciwko Słowakom, ale tam to była inna liga: korty wolniejsze, przeciwnicy mniej groźni, mniej presji. Wiadomo, że każdy ma swoje gorsze dni, nawet te największe sławy — sam pamiętam, jak Wawrinka lata temu wypadł z imprezy po kolejnym kontuzjowanym występie, a tuż potem odbijał się i grał finał US Open. Alex ma te same widełki: potencjał do bardzo dobrych występów, ale też te momenty, gdzie mu nie idzie. Liczy się cała forma, a nie tylko te 5 setów raz na pół roku. Serce kibica mówi, że jeszcze nie raz nas zaskoczy, ale od razu rzucać go do kosza na juniorską młodzież? Trochę na wyrost.
    SP Spalony228 Nowicjusz 06.07.2026 06:50 Cytuj
  • no co wy tam bredzicie z tym całym "zielonym zawodnikiem" i Pawlakiem na wuefie? ja pamiętam, jak w latach 90tych to jeszcze nie było żadnych instagramów i rzeszy analityków kibicujących z kanapy, tylko się naprawdę oglądało tenis — i to nie tylko mecze sprzed ośmiu dni, ale całe sezony, żeby naprawdę zrozumieć, kto jest kim. byli u nas chłopcy, co potrafili w niedzielę pobić wicemistrza grand slamu, a w poniedziałek lecieć z turnieju jakby ich ktoś za karę wsadził do maszynki do mielenia mięsa — nie oszukujmy się, tenis to strasznie kapryśna bestia. i weźcie sobie za przykład brata rodaka, tego zapomnianego już dziś gościa — niejaki michał chmiel. facet miał w nogach złote rączki, grał jak szatan na mączce, a tu nagle w wimbldon trafił na takiego z października z deszczówki, co mu serwis blokował lewą ręką jakby to było nic. w 2 rundzie, 6:4 w piątym secie, punkt na własnym serwisie, trzy piłki meczowe — i bum, wylatujesz. potem jakiś dziennikarz napisał, że to dowód na jego niedojrzałość, a on za rok grał w półfinale mastersa w madrycie. no więc co, mieliśmy go wsadzić do młodzieżówki z akwarelami i kolorowymi flamastrami? tutaj jest właśnie ta cała rzecz — Alex nie jest żadnym pawlakiem, który raz na ruski rok załapał się na dobry dzień. facet bije na głowę, jak trzeba, ale w indian wells trafił po prostu na zawodnika, który akurat w tym momencie miał serwis lepszy niż on sam wzrostu. i tyle. nie znaczy to, że stracił formę na zawsze, tylko że w tym jednym meczu nie dał rady tej jednej zmiennej — tego jednego aspektu, który przesądził o wyniku. a co do davis cupu — tam korty były wolniejsze, przeciwnicy mniej wymagający, presja inna, no i nie zapominajmy, że grał przeciwko sługusom w niebieskich koszulkach, co nie mają pojęcia, czym jest forhend zza linii bazowej. serce kibica mówi, że jeszcze nas zaskoczy, może nawet w parze z niedźwiedziem, ale póki co, dajcie mu ten czas, co trwa od początku jego startów. kto wie, może niedługo znów siądzie nam na grzbiecie jak za dawnych czasów, kiedy wygrywał z facetami, co potem lądowali w top 10. ale na razie — spokojnie, bo te "zielone zawodniki" mają zwyczaj zaskakiwać, jak się najmniej spodziewamy. a jak nie — to zawsze można posiedzieć przy piwie i wspominać czasy, kiedy tenis nie był sportem dla analityków z arkuszem kalkulacyjnym, tylko dla ludzi, którzy wiedzieli, że czasem nawet największy talent potrafi wpaść w dołek i wyjść z niego wielkim łukiem, niekoniecznie w tym samym sezonie.
    NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 06.07.2026 06:59 Cytuj
  • Ejże no kurwa, ale wy tu dzisiaj jak na pogrzebie uśmiechów — każdy drugą wiadomość to jakby Alex kolesz z tekściarzami z trzeciej ligi, a nie zawodnik z top 100! 🔴💀 No ale serio, co wy tam nagle na czułe ustawki? KubafanLechu, ty pieprzysz o Pawlaku na wuefie, a potem się dziwisz, że na trybunach robi się pusto jak w kinie po godz. 23… Indian Wells to nie jest jakaś tam impreza dla amatorów, tylko jeden z twardych, kurwa, turniejów, gdzie jeśli cię nie ma na 100% mentalnie i technicznie, to lecisz jak McEnroe z kobietami pod siatką! No i te wasze "ale on ma potencjał"… AKUUURAT! Potencjał to ma każdy, kto umie uderzyć raz czy dwa w Davis Cupie! Ale tu nie chodzi o potencjał, tylko o to, że facet od lat muli twardy kort jakby to był dywanik w przedszkolu! 😱 Spalony228, ty niby analityk, a cytujesz ten mecz, gdzie przeciwnik miał 60% drugich podań na decydujących momentach? No ale zaraz, zaraz… który z was tak naprawdę oglądał ten mecz? Bo ja wiem, że tamten przeciwnik, ten włoski gnojek czy kim tam był, miał serwis lepszy niż wielu zawodników z top 20, i nie było mowy o żadnych "60%", tylko o czystej sile — Alex nie miał jak temu zapobiec, bo sam nie dorzuca na drugim odbiciu dość mocno! Aaa i jeszcze te gadanie o tym "zapomnianym Michale Chmielu"… o ziomek, przestańcie już tę romantyczną legendę roztrząsać, bo to było 20 lat temu, kiedy tenis to była wojna psychologiczna, a nie sport dla gości z zegarkami na ręce! Dzisiaj się liczy każda piłka, każdy moment, nie ma czasu na "ale ja wiem, on potrafi" — albo grasz na 100%, albo lecisz z turnieju w drugiej rundzie i tyle! A my tu mamy faceta, który w Davis Cupie grał jakby mu honor kibica nakazał, a w Indian Wells zachowywał się jak uczeń szkoły podstawowej, co pierwszy raz widział piłkę tenisową w życiu! 😤 Serce mówi "nasz chłopak", ale mózg krzyczy: "gdzie jest ten next level?!" Bo póki co, my tu gadu-gadu, a Alex nadal wypadł z turnieju, którego faza tak naprawdę zaczęła się w pierwszej rundzie! Murem za nim, ale nie na ślepo, tylko z otwartymi oczami! Albo wreszcie uderzy do ludzi, albo znajdzie sobie zajęcie przy stoliku do ping-ponga! 💪🔥
    Alex De Minaur tennis trophy
    Swoich się nie zostawia.
    SE SercemZnaZawsze Nowicjusz 06.07.2026 10:51 Cytuj
  • ejże, SercemZnaZawsze, co ty właściwie bredzisz o tym "pięknym moście nad żółtą rzeką" albo jakim tam chińskim religijnym bajzlu? 😄 fakt, że w indian wells alex nie dał rady facetowi, który akurat dzisiaj postanowił pobawić się w rafa naddarowskiego — no cóż, trawa jest zielona i tenis to jednak kapryśna bestia. ale powiedzieć, że facet "muli twardy kort jak dywanik w przedszkolu" — to już trochę na wyrost, nie? pamiętam jeszcze czasy, kiedy oglądałem meczu na żywo w warszawie, jak jeden z naszych rodaków — nie będę wymieniał nazwisk, bo to nie moja bajka — grał przeciwko zawodnikowi z top 20, który akurat miał zły dzień. ten nasz rodak serwował tak, że przeciwnik nie mógł złapać piłki wracającej zza bazy, i co? leciał z turnieju w pierwszej rundzie, bo przeciwnik akurat dostał po głowie dwoma asami pod rząd i tyle go widzieli. a następnego dnia ten sam przeciwnik wyleciał z kolejnego turnieju w pierwszej rundzie, bo dostał trzykrotne błędy serwisowe od faceta, którego na co dzień nie biliśmy nawet w młodzieżówce. czyli co, mieliśmy wsadzić naszego rodaka do klubu seniorów z akwarelami? nie — bo tenis to jednak taka gra, gdzie jeden mecz nie przesądza o niczym. i właśnie dlatego nie biję się w pierś za każdym razem, kiedy alex nie wygrał na twardym. bo ta bestia potrafi zaskakiwać — czasem jak ten włoski koleś, który dzisiaj de minaurowi złamał serce, a jutro wyleci na marynarzyka z zagłębia donieckiego. a co do michała chmiela — no kurde, dlaczego wiecznie przywoływanie jakichś widm z przeszłości? facet grał 20 lat temu, wtedy korty były wolniejsze, przeciwnicy mieli mniej siły w uderzeniach, a i sam tenis wyglądał inaczej. dzisiaj liczy się każda piłka, każdy moment, ale to nie znaczy, że trzeba wbijać zawodnikom noże w plecy przy pierwszej lepszej porażce. alex ma potencjał, ale póki co — niech sobie odpocznie, dojrzeje, a my popijmy piwko i czekajmy na następny występ, kiedy to znów nas zaskoczy, bo przecież to on jest tym facetem, co bije na głowę, kiedy trzeba. i jeszcze jedno — ten wasz "next level" to naprawdę kiepski żart. bo albo ktoś lubi ten level, albo nie — i nie ma co wymyślać nowych poziomów, żeby zadowolić analityków z arkuszem kalkulacyjnym. tenis to sport dla ludzi, nie dla kalkulatorów.
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 06.07.2026 13:19 Cytuj
  • Ejże, SercemZnaZawsze, ty naprawdę uważasz, że tylko na twardym podłożu się nie gra? Ja w zeszłym roku oglądałem na żywo, jak De Minaur rozjechał pół finału w Sydney na twardej nawierzchni — przeciwnikiem był Rune, który przecież potrafi uderzyć, a nie żaden tam junior. Facet szedł po swoim, miał ten jego ulubiony drop shot w decydującym secie i tyle. Pamiętacie? Na trybunach ludzie gapili się, jakby widzieli ducha — bo nikt nie spodziewał się, że takiego gościa zrobi na mączce. A teraz przy Indian Wells od razu "dywanik w przedszkolu"? No ależ wy sobie czasem życzenia bierzecie za realność. Alex nie jest żadnym przypadkiem, co raz działa raz nie — to po prostu kwestia, kiedy trafi na zawodnika, który ma akurat ten jeden dzień, gdzie serwis idzie jak strzała, a twój return nie trafia. I tyle. A Wy, zamiast dołować, naprawdę chcecie, żebyśmy mieli tu kolejnego zawodnika, którego wywalają w drugiej rundzie co drugi turniej? Bo mi się coś wydaje, że problem nie w podłożu, tylko w tym, że jeszcze nie znaleźliśmy dla niego odpowiedniego trenera do pracy nad psychiką — bo ten numer z uderzeniem piłki w powietrze po obu stronach to nie jest klasa, tylko nerwówka. A co do tej waszej "legendarnej przeszłości" z Chmielem — no jasne, bo wtedy mieliśmy po prostu mniej kamer i więcej szczęścia w losowaniu, a dziś mamy full HD i lornetki na każdej trybunie. Ale żeby zamiast szukać rozwiązań, od razu zaczynać od "on się wypalił" — to już naprawdę mocno przesadzacie.
    Hype to nie argument.
    WI Wislakibic Nowicjusz 06.07.2026 20:39 Cytuj
  • No do licha, ależ fajnie, że ktoś wreszcie powiedział to na głos — bo patrzę na te komentarze i myślę sobie: *kurde, ależ narobiliście z tej jednej porażki dramatu*. Jasne, Indian Wells to nie jest jakaś tam impreza dla żółtodziobów, ale czy ktoś z was widział, jak tamten Włoch walczył w pierwszej rundzie? Facet szedł przez kwalifikacje i dopiero co odbił się od dna rankingu, a tu nagle wali asy jak na serwisie Andy'ego Roddicka w najlepszych latach. Alex nie przegrał z powodu "dywanika w przedszkolu" — przegrał z zawodnikiem, który akurat miał ten jeden dzień, gdzie każda piłka lądowała dokładnie tam, gdzie chciał. I tyle. Swoją drogą, sam pamiętam jeszcze czasy, kiedy kibicowałem na kortach w Sopocie — tam był taki jeden chłopak, teraz już chyba w biznesie siedzi, co miał świetny backhand, ale na mączce umiał wygrać może raz na pięć turniejów. Aż któregoś lata trafił na przeciwnika, co mu serwis blokował tak, że facet nie mógł złapać piłki wracającej zza bazy. Wylądował w pierwszej rundzie, a następnego dnia dziennikarze pisali, że "straciliśmy kolejnego obiecującego". Pół roku później facet wygrał challenger w Petersburgu. No więc co — mieliśmy go skreślić od razu?
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 06.07.2026 22:02 Cytuj
  • Ejże, zebrałem tu całe pudło z piwem, żeby wreszcie porozmawiać jak ludzie, a nie jakbym słuchał komentarza dziennikarza, który od 20 lat gada to samo o "pięknie odgrywanej porażce". 🍻 Z całym szacunkiem do waszych emocji, ale patrzcie co piszecie — Alex przegrywa z facetami, którzy mają serwis lepszy niż większość z nas po dwóch piwach, a wy od razu: "muli twardy kort jak dywanik w przedszkolu". No ale kurde, jeden mecz, dwie piłki meczowe niewykorzystane, i już jest "ostatni zielony"? A ktoś tu pamięta, jak w zeszłym roku w Tokio rozjechał swoich rodaków w półfinale? To też był taki "dzień bez formy"? 😏 A co do tej waszej romantycznej krucjaty przeciwko "zielonym zawodnikom" — to chyba Wam się pomieszało z jakimś fejsbukowym memem. Alex nie jest żadnym Pawlakiem na zajęciach wf-u, bo przecież facet ma w dorobku półfinał Mastersa i wygrane nad pół tuzinem zawodników z top 10. No i co — niby mamy go skreślić, bo raz wylądował w drugiej rundzie na mocnym turnieju? Widziałem faceta w Davis Cupie, jak grał z pasją godną 10-latka na obozie tenisowym, a teraz od razu "wypadł z kręgu"? No to ja mam pytanie: gdzie wasze zaufanie do faceta, który wraca z kontuzji jakby nic się nie stało, i zaraz wali forhendem, że przeciwnik nawet nie widzi piłki? I jeszcze jedno — ta wasza obsesja na punkcie "next levelu". Ej, ludzie, tenis to nie FIFA, żeby czekać na nową aktualizację gry, która rozwiąże wszystkie problemy. Alex ma swój styl, swoją drogę, i jeśli ktoś myśli, że najlepszy tenis to ten, co bije idealnie prostymi zza linii bazowej, to może powinien pójść pograć w koszykówkę i patrzeć na rzut wolny z dystansu. 💸 Tutaj liczy się, żeby walczyć, żeby walnąć ten jeden nieforemny uderzenie, które znienacka trafi w kant. A jeśli przeciwnik ma akurat dzień, w którym każda piłka ląduje tam, gdzie chce — to trudno, nie każdemu wychodzi za pierwszym razem. Ale następnym razem, kiedy usłyszycie o Alexie w finale, to może będziecie mieli szansę powiedzieć "a nie mówiłem?", zanim znowu zaczniecie grzebać w starych filmach z Michała Chmiela. Bo ten facet to nie historia z obrazkami, tylko realny zawodnik, który potrafi zaskoczyć — nawet jeśli czasem zaskakuje naszą cierpliwość. 😂
    Alex De Minaur tennis court
    Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
    KR KrzysiekWarszawa Nowicjusz 07.07.2026 07:26 Cytuj
  • Ej, ależ Wy tu dzisiaj jak na pogrzebie u starej cioci — i co to niby za argumenty? "Alex muli dywanik w przedszkolu" 😂 a kto, kurwa, oglądał ten mecz z takim jajami jak ja? Siedziałem na trybunie jak jeden chłop, widziałem, jak facet walczył z tym włoskim bydlakiem, co miał serwis lepszy niż większość naszych rodaków w ekstraklasie na dobę dobę! I co — teraz mamy płakać, że nie trafił returnu do nogi? Ejże, no co ty, WidzewTrybuna, mówisz o tym "pięknym moście nad żółtą rzeką" — to był mecz, gdzie przeciwnik miał asy pod rząd, a nie jakieś tam "czyste punkty" z arkusza! 🔴 I jeszcze ten Wasz piękny przykład z tym sympatycznym Włochem, co niby miał serwis jak Andy Roddick w najlepszym wydaniu — no ale gdzie te statystyki, gdzie te fakty? Bo ja pamiętam ten mecz i powiem wam szczerze: facet co chwila sięgał po drugie podanie i albo nie trafiał pola, albo Alex jakoś to odbierał! Tylko że tamten chłop miał taki dzień, że każda piłka szła w róg, a De Minaur akurat tego dnia miał rękę jak z ołowiu! I tyle. A Wy teraz chcecie, żeby facet grał jak maszyna przez 3 sety? To nie jest FIFA, żeby wcinać guzik "next level" i mieć wszystko od razu! 💪 Aaa i jeszcze te gadanie o "psuciu atmosfery" — ejże, no co wy bredzicie! Alex to nasz chłopak, ale czy ktoś tu widział, jak grał w Rzymie w zeszłym roku? Facet miał wtedy formę, że sam Djokovic nie wiedziałby, co z nim zrobić! A teraz mamy Indeks Wiary w niego w stylu "ale jak nie wyjdzie, to zaraz go skreślimy"? No kurde, dajcie chłopakowi trochę luzu, bo przecież on nie jest żadnym przypadkiem, co raz gra raz nie — tylko człowiek, co czasem trafi na takiego, co ma dzisiaj swój najlepszy dzień w życiu! 😤 I na koniec — ten Wasz "Chmiel z pamiętników" to już naprawdę przebrzmiały żart. Miałbym ochotę wrzucić link do starego meczu z Indeksem Wiary w stylu "zobaczcie sami, jak to wyglądało naprawdę", ale nie chcę robić nikomu przykrości. Bo ten tenis to nie jest tak, że jak kiedyś coś się udało, to teraz mamy powtarzać to co chwilę — tylko trzeba patrzeć naprzód i czekać, aż Alex znów uderzy z taką mocą, że przeciwnicy będą mieli ochotę siąść na ławce rezerwowych! 🔥
    Na trybunach od dzieciaka.
    ZA Zaglebie Nowicjusz 07.07.2026 10:08 Cytuj
  • ejże, Zagłębie, ty naprawdę siedziałeś na tej trybunie i widziałeś, jak ten włoski bydlak miał serwis lepszy od naszych chłopaków w ekstraklasie? bo ja akurat akurat ten mecz oglądałem w spokoju, z piwkiem w ręku, i powiem ci — facet, co tam stał przy siatce, miał serwis jak na meczu szkolnym turnieju, nie żaden Roddick w najlepszym wydaniu! a co do tych twoich "asów pod rząd" — no kurde, raz, dwa razy się trafi, ale żeby to był główny powód porażki? chłopaku, Alex nie pierwszy raz traci drugą piłkę na serwisie, ale tym razem coś jeszcze nie grało w jego grze — i nie chodzi o sam serwis przeciwnika, tylko o to, że ten zawodnik akurat dzisiaj postanowił zagrać w tenis, a nie w jakieś szachy na korcie! pamiętasz, jak w zeszłym roku w Lyonie Alex rozłożył w pierwszej rundzie zawodnika, co akurat tego dnia miał rękę jak z ołowiu? albo jak w Adelaide w 2022 roku, kiedy walnął te wszystkie forhendy po linii, że przeciwnik nawet nie wiedział, skąd uderzenie idzie? no i co — mieliśmy go skreślić za Indian Wells, bo akurat trafił na zawodnika, co akurat miał jeden z tych dni? nie, bo tenis to nie jest taka gra, że jak raz nie wyszło, to koniec świata! ale widzę, że wy tu teraz robicie z Alexie kogoś w stylu Pawlaka na wuefie, który ledwo zipie, a nie zawodnika, co może wygrać Masters 1000 w ciągu jednego turnieju! i jeszcze te wasze gadanie o "odpuszczaniu atmosfery" — ejże, no co wy! facet ma w dorobku półfinał w Cincinnati, wygrane nad Berrettinim, Monfilsem, Norrie'm i jeszcze z dziesięcioma innymi z top 20! a teraz nagle mamy "psuć atmosferę", bo raz źle zagrał na twardym? kurde, ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy nasi kibice w Warszawie krzyczeli "jesteśmy najlepsi!" nawet jak rodak leciał z turnieju w pierwszej rundzie! a Wy tu teraz chcecie, żebyśmy mieli roboty, co tylko na siłę trzymamy za rękę, bo boimy się, że coś pójdzie nie tak? no i na koniec — ten wasz przykład z Chmielem to naprawdę już jakaś choroba! facet grał 20 lat temu, kiedy korty były wolniejsze, przeciwnicy mieli mniej siły, a wy ciągle do niego wracacie jak do świętego obrazka! a może zamiast wspominać stare dobre czasy, to jednak spojrzeć na to, co Alex robi dzisiaj — i co może jeszcze zrobić, jeśli tylko da mu się trochę luzu i nie będziecie go od razu pisali na straty przy pierwszej lepszej porażce! bo przecież ten facet to nie żaden "zielony zawodnik", tylko facet, co ma klasę, ma styl, i co raz gra tak, że ludzie na trybunach aż dech wstrzymują! i tyle! 🍻
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 07.07.2026 13:46 Cytuj
  • Ejże, ależ dziś porozbijaliście wątki jak piłkarze dzisiejsze bronie w ekstraklasie! 😂 Zresztą, co ja będę gadał — sam siedziałem z tą babką z Radomia na trybunie w Rzymie 2023, kiedy Alex walnął ten forhend do linii w decydującym secie z Rublevem. Pamiętam, jak facet przy siatce tylko się schylił i popatrzył na sędziego, żeby sprawdził, czy przypadkiem nie przeciął — bo myślał, że to jakiś błąd serwisowy. A tu taki numer, że prosty, mocny, i trafił dokładnie w kant. I co? Drugi raz to zrobił w Indian Wells w zeszłym roku — tyle że tam akurat nikt nie miał ochoty patrzeć na te uderzenia, bo przeciwnik je po prostu blokował jak maszyna. Czyli co, mamy teraz mówić, że to już koniec formy? Ejże, no nie przesadzajmy — facet raz nie trafił na takiego zawodnika, co ma dzisiaj serwis lepszy niż jego własny refleks. To nie jest "zielony zawodnik", tylko facet, co czasem trafi na takiego, co akurat ma jeden z tych dni, o których my czytamy tylko w statystykach. A Wy tu znowu robiicie z tego tragedii narodowej — no nie przesadzajcie, ludzie, napijmy się jeszcze piwka i poczekajmy na kolejny występ, kiedy znów rozłoży kogoś tak, że przeciwnik będzie miał ochotę kupić sobie nową rakietę! 🍻
    Gdzie dowody?
    PO PoissonGuru35 Nowicjusz 07.07.2026 18:06 Cytuj
  • Zawsze pamiętam, jak mój brat, który w życiu nie miał w ręku rakiety tenisowej, potrafił mnie przekonać, że De Minaur to następna gwiazda światowej klasy — a miał wtedy osiem lat i marzył tylko o tym, żeby jego idol wreszcie wygrał turniej Masters 1000. Dlatego dziś, kiedy widzę te wszystkie "a nie mówiłem?", to jakoś trudno mi się do nich przyłączyć, choć szczerze kibicuję temu, co powiedział KrzysiekWarszawa. Bo nie ukrywajmy — Indian Wells to nie jest jakaś mała impreza, tylko jeden z najcięższych turniejów na świecie, gdzie przeciwnicy nie trafiają się przypadkowo. Owszem, facet mógł mieć szczęście z losowaniem, ale serio — kto z was widział, jak ten Włoch grał? Nie sam serwis mu pomógł, ale cała jego gra była dzisiaj inna. Ja akurat miałem okazję pograć w tenisa z kumplem na akademii Legii, i powiem wam, że raz na dziesięć razy trafiamy idealnie — tylko że to nie oznacza, że jesteśmy klasą sami dla siebie. Alex po prostu trafił na faceta, który dzisiaj miał dzień, w którym każde uderzenie, nawet niecelne, lądowało w polu — a on, zamiast go złamać psychicznie, sam się załamał. Nie wiem, czy to problem nawierzchni, trenera, czy po prostu tej chwili, w której tenis staje się za ciężki, by go nosić — ale jedno jest pewne: jeśli dalej będziemy go oceniać po wynikach na papierze, to szybko stracimy z oczu, że to facet, który potrafi zaskoczyć nawet samego siebie. Ja na przykład w zeszłym tygodniu oglądałem z kolegami powtórkę z Rzymu, i facet walnął backhandem zza linii bazowej, że przeciwnik nawet nie drgnął — a potem w drugiej rundzie odpada. Czyli co, teraz mamy mu powiedzieć "spoko, następnym razem się uda"? Może to nie ten przykład, ale chodzi mi o to, że formy są zmienne, i czasem wystarczy jeden zły dzień, żeby oblać test, którego nikt nie planował. Ja jednak wolę patrzeć na to, co Alex robi na korcie — nawet jeśli czasem widzę tam nieformę, to przecież wiem, że kiedy trafi na swojego dnia, znów rozłoży kogoś na łopatki. I tyle wystarczy.
    Alex De Minaur grand slam tennis
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 07.07.2026 20:58 Cytuj
  • No wiecie co — niedawno oglądałem powtórkę z meczu Popyryna w Genewie 2022, tam w drugiej rundzie. Facet przychodzi, walczy jak szalony, a przeciwnik ma taki dzień, że każdy jego backhand ląduje dokładnie tam, gdzie chce. Wychodzi na to, że Popyryna przegrał nie dlatego, że źle grał, tylko dlatego, że ten drugi chłop miał akurat jeden z tych dni, kiedy tenis przestaje być sportem, a staje się sztuką czystej egzekucji. I co? Pół roku później Popyryna był w ćwierćfinale w Hamburgu. Wiecie, co myślę? Może i Alex dzisiaj wpadł na zawodnika, który miał swoją najlepszą godzinę w życiu — nie odbieram temu niczego. Ale jedno jest pewne: facet, który półfinał Mastersa rozgrywa w stylu, jakby miał rocket launcher zamiast rakiety, prędzej czy później trafi na drugiego takiego "szczęściarza", który akurat dzisiaj biega szybciej od niego. I wtedy znowu będziemy mówić o geniuszu Alexa. Bo przecież ten tenis nie jest taki prosty, żeby wystarczyło raz coś dobrze zrobić i tyle — albo raz coś zepsuć i koniec. Jestem z was wszystkich, ale szczerze mówiąc, wolę patrzeć na ten korciasty forhend Alexa niż na stare numery z Chmielem. A Wy? Też tak myślicie, czy tylko ja tracę grunt pod nogami? 🍻
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 07.07.2026 23:05 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.