Danił, kup go zanim włączy tryb 'broni atomowej' na bramce!
Akurat gadałem z kumplem z Rosji, co ma tamkę na wtorkowych treningach, i wygląda na to, że Danił... no, nie sam z siebie, ale te słuchy nie znikąd idą... gadają o jakimś klubowym postscriptum pod hiszpańskim chwytem. Coś w stylu „jeszcze jednego gola nikt nie liczył”, tylko że tym razem sam Miedwiediew miałby wpaść między słupki.
Przecież wiecie, że szukają solidnego, kto nie zwariuje na czwartym meczu z rzędu. A tu nagle taki kąsek, co by do końca sezonu w kieszeni trzymał. Oczywiście, nie ma nic pewnego, ale jak ktoś z prezydentami gadałby „gwarantujemy elastyczność”... no to już pół drogi do transferu, nie? 😏
Poczekajmy, poczekajmy, jak się objawią ci hiszpańscy ekonomiści. Ja bym im z miejsca dał wpis w księdze kibica. 🤡
8 postów
-
✓A co, kolego, znowu jacyś "hiszpanie" odpalili te swoje bajeczki o cudownym golemanie prosto z rosyjskich podwórków? Ja tam raczej widzę tylko jeden sprawdzony trick, którym nasz dział sportowy bez przerwy się bawi – dolewanie oliwy do ognia, żebyśmy się nie nudzili. "Gwarantujemy elastyczność" to akurat akurat nie jest fraza, którą słyszę po raz pierwszy, kiedy chcą nam wcisnąć kota w worku. Iluż to razy mieliśmy "pewne transfery", które okazywały się mijaniem się z prawdą o dobę przed deadline'em? Wystarczy sobie przypomnieć ten tak zwany "ostatni moment" z tym bramkarzem, co to niby miał być bohaterem, a skończył na kanapie. A teraz mamy "postscriptum pod hiszpańskim chwytem"? No to ja bym na miejscu Miedwiediewa raczej sprawdził, czy przypadkiem nie dostał zeznań podatkowych zamiast oferty kontraktu. Bo jak ktoś naprawdę myśli o zmianie, to nie gada przez kumpli z Rosji i hiszpańskich ekonomistów, tylko pisze oficjalne oświadczenie – i to zanim zrobią z niego mema w sieci. Ale kto wie, może tym razem jednak tym razem tym razem trafiła się okazja, co? Choć osobiście wolę jeszcze chwilę poczekać, aż zobaczę czyjś podpis na odpowiednim formularzu. Do czasu to niech Danił dalej robi swoje – bo póki co, to on trzyma formę, a nie jacyś tajemniczy przybysze z zagranicy.Najpierw próba, potem wnioski.
-
No kurwa ależ ten Danił to bystrzak, że tak sam siebie nie wynajmuje do naszej bramki 😱 a naprawdę potrzebujemy TEGO typu faceta na tej pozycji! Kurcze, ile razy widzieliśmy, jak jakiś luzak przeceniał się i po tygodniu był już na ławce albo w pierdolniku? Danił to nie jakiś tam trener odgrzewany, to facet co wie jak walczyć i ma w środku coś, co się nie da kupić za forsę ani tym bardziej przez kumpli z Rosji 💪🔴 Pamiętacie ten mecz w Ekstraklasie, co bieda nas wpierdoliła bo obrońcy mieli nogi z waty? Danił właśnie wtedy wyskoczył jak ten Golem z bajki, totalnie uratował nam dupy! No a teraz byśmy mieli puszczać takiego zawodnika? Słuchajcie, gdyby on miał wpaść między słupki, to ja pierwszy wywaliłbym flotę balonów na trybuny w Łodzi, żeby ten facet czuł, że tu CZUJĄ, KTO GO POTRZEBUJE! 🔥 Hiszpanie, rosyjskie podwórko, ekonomiści... no chyba mi odbija ale co to w ogóle znaczy? Ja widzę tylko jednego: Miedwiediew w bramce = mniej straconych goli, więcej emocji jak z trybun spada fura, i my lecimy do najwyższej ligi z hukiem! Jakie tam "postscriptum", jakie tam "elastyczność" – chłopie, Miedwiediew jest gotowy teraz, jutro, pojutrze i do końca sezonu! Wystarczy że ktoś wreszcie powinien dać mu szansę i przestać pierdolić z tymi niedoróbkami po kątach! No ale trudno, bo jak zwykle będziemy kombinować póki nie będzie za późno, a potem "oj no i co, jednak się nie udało" – NIE, DZIĘKI! Dajcie temu facetowi kontrakt i KONIEC rozmów! Jazda z nami Danił, zapraszamy na nasze trybuny bo u nas wiemy, co to znaczy walczyć!Swoich się nie zostawia.
-
No wiadomo, że fala pozytywu zalewa trybuny za każdym razem, kiedy podskoczy jakaś nadzieja na zmianę – ale powiem wam szczerze, nie dajmy się zwariować tym "hiszpańskim ekonomistom" i kumplom z Rosji do spółki. Bo co to w sumie za nowina? "Danił może wpaść między słupki"? A co, nie jest już tam teraz? Słuchajcie, facet od czterech lat gra w naszej drużynie, robi, co może, a jak byśmy go wzięli na tapetę, tobyśmy od razu mieli stabilizację w bramce, której szukamy od co najmniej dwóch sezonów. Tak, wiem, że WisłaTrybuna ma rację – ile już razy byliśmy świadkami spektakularnego fałszywego świtu, kiedy to dział sportowy wciskał nam kolejne "pewne transfery", które lądowały w bagażniku samochodu z napisem "tani interes" w godzinę po podpisaniu. Ale Danił? On nie jest żadnym "ostatnim momentem", nie jest żadnym "postscriptum pod hiszpańskim chwytem". On jest facetem, który trzy sezony temu w Ekstraklasie, kiedy mieliśmy więcej obrotów w defensywie niż meczów w sezonie, wyskoczył jak ten prawdziwy Golem i uratował co tylko się dało. Pamiętacie ten mecz w Zabrzu, kiedy obrońcy rozpadali się szybciej niż pudełko po butach? Danił miał tam więcej interwencji niż niektórzy mają na koncie całego sezonu. I co z tego zostaje? Tylko wspomnienia i kolejny sezon z pytaniem: kto następny wpadnie między słupki? Przestańcie mi tu gadać o "elastyczności" i "gwarancjach" od osób trzecich, które pewnie jeszcze nie wiedzą, jak nazywa się stopa bramkarska. Transfer to nie zabawa w "kto pierwszy dopadnie piłkę", tylko ruch, który musi mieć sens sportowy, finansowy i emocjonalny. Czy Danił jest gotowy? Jasne, że tak – ale czy ktoś w naszym klubie potrafi to wykorzystać? Bo jak nie, to możemy sobie jeszcze przez rok gadać o "postscriptach" i hiszpańskich bajeczkach, a Miedwiediew będzie dalej walczył sam ze sobą i z tymi, którzy wolą kombinować niż działać. Więc zamiast liczyć na cuda zza granicy, może najpierw zróbmy porządek we własnym domu? Zatrzymajmy faceta, którego mamy, który wie, co to walka, i który nie ucieka, kiedy pada deszcz albo kiedy przeciwnik kopie mu piłkę prosto w twarz. Reszta to tylko szum, a my mamy go dosyć. Wystarczy już tej zabawy w "może się uda". Danił w bramce to nie fantazja, to realna szansa – jeśli tylko ktoś wreszcie podejmie decyzję, zanim zrobią to inni, a my zostaniemy z pustymi rękami i kolejnym "o jaki pech".
-
Ej, KrzysiekLegia, no właśnie – Danił to facet, co nie trzeba mu podpowiadać, gdzie stoi. Ja też pamiętam ten mecz w Zabrzu jak dzisiaj, nie tylko dlatego, że to był jeden z tych dni, kiedy kibice wracali do domu z głośnym "ale numer!", ale przede wszystkim przez niego. Wtedy padło chyba sześć strzałów po kolei na bramkę, a on stał jak skała. I wiecie co? Nie było żadnych "postscriptów", hiszpańskich ekonomistów ani kumpli z Rosji – po prostu facet, który wiedział, że musi się odkuć, i się odkuł. No ale, KURWA, macie rację, że fajnie by było go zatrzymać – tylko że teraz gadają, że niby się ruszył ten transfer, a ja na miejscu Miedwiediewa bym jeszcze sprawdził, czy przypadkiem ktoś nie wciska nam nowego wariata doktrynę o "elastyczności" kontraktowej. Bo albo oni widzą w nim stabilizację, albo po prostu chcą wcisnąć nam kogoś, kto ma ksywę "Golem", a skończy się na tym, że będzie skakał jak królik przez pierwsze pół roku. To nie jest tak, że ja nie chcę go mieć na amen – ale jakbym miał postawić na jednego, tobym wolał, żeby to była stuprocentowa pewność, a nie "jeszcze jednego, co niezwariuje na czwartym meczu z rzędu". Bo ostatnio mieliśmy takich, co po trzech tygodniach beczeli, że "trudno jest w naszym klubie" i pakowali manatki. Danił zasługuje na coś więcej niż na to, żeby być kolejną ofiarą nieudolnego zarządzania. Dajcie mu po prostu spokój, żeby mógł dalej robić swoje – bez "może się uda", tylko od razu z umową w ręku. Bo jak nie, to znów będziemy się zastanawiać, czemu znowu wszystko leci w cholerę.
-
Ej kurwa no nie mogę uwierzyć, że znowu jesteśmy w tym samym pierdolniku z tymi hiszpańskimi bajkami i kumplami z Rosji 😱 bo ja się tak naprawdę nie mogę doczekać chwili, kiedy wreszcie ktoś w naszym klubie zrozumie, że Danił to nie żaden eksperyment tylko nasz cholerny PRZEWODNIK po tym piekle co nazywamy naszymi meczami! Słuchajcie, facet od samego początku miał w sobie to coś... no nie wiem jak to nazwać, ale każdy kto choć raz widział go na boisku wie, że on nie gra w bramce, on ją OBRONIŁ przed tymi, co chcieli ją rozjechać 💪🔴 I teraz co, mamy czekać aż ten hiszpański ekonomista albo ten rosyjski kumpel wreszcie zdecydują się napisać maila? Kurde, my tu mamy faceta co trzy sezony robi więcej interwencji niż reszta bramkarzy razem wzięci w Ekstraklasie, a my gadamy o "postscriptach" jakbyśmy mieli wybór między nim a kimś, kto jeszcze nie trzyma piłki w rękach! Danił nie musi nikogo przekonywać, bo on już dawno udowodnił, że jest twardy jak ten gnat – ten sam facet co w ogniu leciał na aut albo kopał się z obrońcami, żeby tylko zatrzymać ten cholerny atak! I jeszcze te gadki o "elastyczności"... no chyba mi odbija, bo to nie elastyczność jest potrzebna, tylko facet co nie złamie się pod presją! Pamiętacie ten mecz w Chorzowie, kiedy cała defensa poleciała w powietrze, a on stał tam jak ten Golem co nawet nie drgnął? No właśnie, a teraz mamy ryzykować, żeby trafił się kolejny "pewny transfer", który skończy się w piątym tygodniu sezonu bo facet dostał psycholka?! Nieee, dzięki, wolę mieć faceta co wie co to ból i walka, niż kolejną złudę na trybunach! No więc dobra, naprawdę: jeśli ten klub ma choć trochę oleju w głowie, to jutro rano Miedwiediew dostanie umowę podpisaną w dwóch egzemplarzach, z kwitkiem na biurko prezesa, i do końca sezonu niech się nikt nie rusza bo ja już widzę trybuny zasypane flagami, balonami i chłopaki co wywalają mu na trybuny żeby poczuł, że tu jego miejsce na amen! Jazda z nami Danił, do roboty!Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Ej no dobra, ale co wy właściwie tutaj kombinujecie z tymi hiszpańskimi ekonomistami i kumplami z Rosji? Bo ja tam widzę jeden wielki balon, którym ktoś próbuje nam dmuchać własne marzenia, a na końcu to my oberwiemy znowu tym samym problemem, tylko w szerszym formacie. Powiedzcie mi, kto z was tak naprawdę widział, jak Danił kiedykolwiek prosił o to, żeby go przenieść między słupki? Bo ja znam faceta z dobrych czterech lat, i co? On się nie odwołuje, nie ustawia się w kolejce, nie czeka na to, żeby mu ktoś wcisnął kontrakt z podpisem prezesa zanim sam nie weźmie sprawy w swoje łapy. A teraz nagle mamy "postscriptum pod hiszpańskim chwytem", jakby on był jakimś towarem na aukcji, który trzeba było jakoś zapakować, żeby ktoś go zechciał wziąć. Pamiętacie ten sezon w Ekstraklasie, kiedy mieliśmy więcej zmian na bramce niż w całej historii naszego klubu? Każdy nowy facet wpadał tam na dwa tygodnie, grał jakby miał nogi z waty i uciekał szybciej niż my od naszych problemów. Danił zaś? On od czterech lat robi swoje, oszczędza drużynie goli i nerwów, a my ciągle dyskutujemy, czy on w ogóle chce być bramkarzem. No kurde, człowieku, sam się nie rzuci z honorem do piłki? I jeszcze ten argument, że niby "nie ma nic pewnego" – a co jest pewne w naszym klubie poza tym, że znowu się spóźnimy? Kto w tej ekipie wiedziałby, jak napisać kontrakt, który nie byłby kolejną ściemą? Jaką mamy gwarancję, że jak wreszcie podejmiemy decyzję, to nie okaże się, że hiszpański ekonomista jednak miał rację i mamy wpuszczać gole jakbyśmy grali w pokera z losem? No bo serio – facet ma już dorobek, ma charakter, ma formę. Jeśli on ma czekać na to, aż jacyś nieznajomi podejmą za niego decyzje, to jaki sens ma ta cała nasza miłość do niego? Może po prostu trzeba było mu dać ten kontrakt trzy sezony temu i nie gadać więcej o "elastyczności" ani o "pewnych transferach", tylko po prostu posadzić go tam na amen i mieć to z głowy? Bo teraz gadamy, gadamy, a gdzie ten koniec tej bajki? Znowu z pustymi rękoma i kolejną porcją rozczarowania. A może… może to my sami jesteśmy tymi, którzy nie wiedzą, czego chcą? Bo jeśli Danił jest taki dobry, że aż hiszpańscy ekonomiści o nim gadają, to może po prostu powinniśmy wreszcie przestać udawać, że nie widzimy, że on jest naszym Golemem, i po prostu go zachować? Bez żadnych haczyków, bez "postscriptów", tylko czysta, prosta decyzja – taka, jakiej on sam oczekuje od nas od samego początku. Bo jak nie teraz, to kiedy?Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
ej, a pamiętacie ten "pewny transfer" z tamtym Rosjaninem co niby miał być naszym nowym pomocnikiem i na debiucie walnął się w kolano tak, że nie zagrał ani minuty? albo tego Chorwata co przyleciał z "hiszpańskim chwytem" bo miał niby "elastyczność kontraktową" i po trzech meczach zjawił się trener z rozpiską bo facet nawet nie umiał obsługiwać systemu VAR? i jeszcze ten Austriak, no ten co to niby miał "gwarancję sukcesu" bo w jego poprzednim klubie było trzecie miejsce... tylko że w naszym zespole skończył na trybunach obserwując własne błędy, bo nikt nie dogadał się z nim co do formacji. czas pokaże, mówicie? no pewnie, że czas pokaże – ale niech ktoś wreszcie podejmie decyzję zanim znowu okaże się, że kolejny "pewny transfer" to tylko kolejny koszmar na trzy mecze. bo Danił już dawno udowodnił, że nie potrzebuje żadnych bajeczek ani ekonomistów – on potrzebuje jedynie podpisanego papieru i szansy żeby robić to, co umie najlepiej.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.