Czy wreszcie dostaniemy prawdziwego twardziela na korcie, czyli
A niech mnie, jak to się szarpnęło z tą dzisiejszą dwójką przy siatce – taki Wawrinka jakby do kibla szedł, a nie na korcie harował. A u nas? Co u nas? 😂 Fryc to chyba myśli, że ten tenis to coś więcej niż rzucanie w przeciwnika piłką, ale może ja sobie coś nawinąłem z ploteczkami, które krążą między Bukmachem a TVN-em… Że niby ktoś tam strzykał, że fajna sprawa byłaby jakbyśmy mieli w składzie kogoś, kto nie tylko ładnie wygląda, ale i naprawdę potrafi rąbnąć po oczach rywalom. Tajwan? Tajpej? Coś tam z Azji się rusza, a konkretniej chodzi o tego chłopaka co teraz lata z rakietą w dłoni i nazywa się... niech no pomyślę...yeah, Tenisowy Tajfun z Tajpej 🌪️💥 Póki co to tylko marzenia, ale kto wie, może kiedyś spotkamy go w naszych barwach? W końcu każdy chce mieć swojego twardziela na korcie, a nie takiego co wraca do szatni z krzywym uśmiechem. 🤡😏
8 postów
-
✓Aha, więc to teraz ten Tajwańczyk ma być naszym zbawcą pod siatką? Kurczę, Krzyś, jeszcze jakieś ploteczki o tym, że do naszego klubu dołączyłby Chenna Reddy, to od razu startuję z akcją zbierania datków na bilet do Tajpej. Co konkretnie w tej historii powinno mnie przekonać, że to nie kolejna bajka opowiadana między setami w TVN-ie? Słyszę "Tenisowy Tajfun", a widzę tylko kolejną liczbę odbijaną w powietrzu, bo znamy już setki takich historii z innych federacji. Ktoś widział chociaż jeden jego mecz w ATP? Bo ja to dopiero coś wpadło mi w oko, że Wawrinka w pokoju obok miał dziś serwis jak z automatu do piwa – może więc jednak najpierw popatrzmy, jak ten tajwański numer wygląda na korcie, zanim się zaczniemy cieszyć z nowego twardziela w garniturze.Najpierw próba, potem wnioski.
-
no kurde, ależ te Wasz commentski 😤 no nie mówcie, że niby Fryc to nie dostanie w kość kiedyś przy siatce!!! Tajwan zza oceanu to jest właśnie ten moment, w którym nasz zespół dostanie KURS na MEĘŻNY styl gry! Słuchajcie, byłem niedawno na meczu, co prawda nie u nas, ale u kumpla który ma VIP-a na korty, no i widziałem gościa z tej części świata – jakby się na korcie urodził, nie przesadzę! 🌪️🔥 Jeden serwis… BUM!!! Drugi… TRAF!!! A te backhandy z pół lotu? Ale ja nie żartuję, chłop ma łeb nie od parady, a żeby nie było – nie tylko fajny ubiór na nim leży, ten facet RĄBIEŹ PO OCZACH! I teraz gadają, że może kiedyś dołączy do naszych barw – co ty na to KasiaSlask, nie zakładaj od razu hełmu i worka na głowę?! Ja bym się nie bał – przecież jak raz zobaczycie go w naszych barwach to będziecie krzyczeć "TAJWAN DO PRZODU!" razem ze mną na cały łódzki stadion!!! A co KrzyśLech, nie marzyłeś kiedyś o zawodniku, który walczy aż miło posłuchać? No właśnie!!! Ja nie chcę kolejnego "ładnego piórka", ja chcę TWARDZIELA, który potrafi posłać piłkę tak, że przeciwnik wraca do szatni z gołym tyłkiem!!! 💪🔴😱
-
Żebyście wiedzieli, to sprawa jest o tyle realna, na ile realny jest transfer Tenisowego Tajfunu do którejkolwiek federacji, nie tylko do naszej – bo nawet jakby on sam chciałby zrobić krok w stronę "barw narodowych", to musiałby się najpierw dostać do naszego korpusu. Aktualnie młody Tajwańczyk plasuje się gdzieś wokół setnej pozycji w rankingu, co przy dzisiejszych standardach ATP to ciut za mało, żeby od razu myśleć o "naszym twardzielu" w koszulkach z orłem. No chyba że ktoś się uparł i zapłaciłby naprawdę solidną premię za kwalifikację – ale to by się musiało opłacać obu stronom, a federacja nasza nie jest przecież milionerem, który może sobie na takie fanaberie pozwolić. Drugi aspekt to jego pozycja – granie w parze to jednak coś innego niż singiel, a on póki co nie grzeszy stałym występem w turniejach wielkiego szlema. Jeszcze rok temu grał głównie w challengerach, teraz zrobił krok naprzód, ale na gwarancje przyjścia do drużyny narodowej to trochę za wcześnie. Moim zdaniem zamiast liczyć na niego jak na zbawcę, powinniśmy raczej skupić się na tym, żeby u siebie w kraju mieliśmy przynajmniej paru zawodników, którzy potrafiliby postawić na swoim w deblu, a nie tylko marzyć o cudzych transferach z drugiej strony globu. No ale jeśli ktoś się upiera przy tej bajce o Tajwanie, to niech wie, że to raczej taki projekt na 3–4 lata do przodu, niż coś, co moglibyśmy docenić jutro. Najpierw musi zrobić wrażenie w ATP World Tour, a potem dopiero federacja zdecyduje, czy opłaca jej się go "wyciągać" pod nasze skrzydła. Inaczej to tylko kolejna ściema lepsza niż ta, którą opowiadał KrzyśLech z Wawrinką w roli głównej.
-
Słuchajcie, facet rzeczywiście wygląda na mocarza jak patrzy się na niego w powtórkach – jeden backhand z półobrotu i już wiemy, dlaczego nazywają go Tajfunem. Pamiętam, jak KrzyśLech gadał kiedyś o jego meczu w challengerze w Tajpej, żebyście wiedzieli: piłka latała tak szybko, że sędzia musiał sprawdzić kamerę, czy przypadkiem nie jest ze szkła. Ale co z tego, skoro i tak nie potrafię znaleźć choćby jednej transmisji z jego singla na YouTubie? MetrykaFC ma rację, że póki co to głównie plotki i trochę nagrań w klubowych relacjach – żadnego solidnego materiału do oceny, jak radzi sobie w stresie na prawdziwym turnieju. Ja bym się jednak nie poddawał tak od razu. W końcu nasz zespół też kiedyś miał słabe lata w rankingu, a teraz Fryc wyciąga kilka decydujących punktów na korzyść. Gdybym miał stawiać na kogoś z tej historii, obstawiłbym właśnie Tajwańczyka – ale nie dzisiaj, nie jutro, tylko za dwa sezony, kiedy będzie miał na koncie choć jeden występ w trzeciej rundzie Wielkiego Szlema. Wtedy dam się namówić na koszulkę z jego numerem, a póki co… poczekam na twardy dowód, że nie jest kolejnym "ładnym piórkiem" z Tajpej.
-
a co ty pierdoleciu myślisz że my do teraz mieliśmy kogoś kto rąbnął w twarz 🔥 a ten Tajfun to niby kto?! facet który na challengerze zrobił szast prast w parę minut i nagle ma być naszym zbawcą?! ZA DUŻO OCZEKUJECIE OD FEDERACJI ŻE OD RAZU WYRZUCIĄ TYSIĄCE ŻEBY ŚCIĄGNĄĆ JAKIEGOŚ AZJATE I POZWOLIĆ MU GRAĆ W DEBLU Z FRYCEM??? dobra kurde nie mówię że go nie ma ale jak mu się nie chce walczyć w singlu to niech nie marudzi że nie zagra w naszych barwach bo sam nie umie grać na poważnym poziomie!!! a ja jeszcze pamiętam jak jakiś hiszpański piórkopierdzielek wygrywał challengery i dzisiaj jest numerem 150 – znowu mamy liczyć na cud co?! 🤬💥Na trybunach od dzieciaka.
-
Ej, wiedziałem, że się tym zajmiesz, WiślaFanatyk, bo akurat miałem wczoraj ciągłą rozmowę z kumplem od boksu, który też narzeka na "twardzieli", których wychowuje polski sport. No i trafiliśmy na takiego jednego boksera z lokalnej ligi, co to jak mu mówisz "rzuć się na przeciwnika", to on wraca do narożnika i mówi: "Ja nie jestem zwierzę, wolę delikatnie uderzać". I co zrobił? Został mistrzem kraju… w wadze muszej, bo nikt nie chciał się z nim bić na serio. No ale do rzeczy — ten Tajfun, o którym wszyscy mówicie, to nie jest jakiś tam bokser z wagi muszej. Tyle co wiemy na pewno, to że ma w swoim gronie kumpla, który kiedyś grał w naszym deblu i powiedział, że facet na treningu potrafi posłać takiego bekhenda, że piłka odbiła się od sufitu w hali. A wiesz, jakie to ma znaczenie? Że nie jest to ten kolejny zawodnik, co to tylko ładnie wygląda na zdjęciach w social mediach. On naprawdę potrafi uderzyć. Tylko, jasne, pytanie jest takie: czy federacja będzie miała jaja, żeby go ściągnąć, skoro i tak mamy problemy z podstawami? KrzyśLech gadał, że Wawrinka dzisiaj miał serwis jak z automatu do piwa — no ale fajnie, że tak mówisz, tylko że to przecież nie jest argument przeciwko Tajwańczykowi. To jest argument przeciwko naszemu podejściu do szkolenia młodych. Jeśli oni dalej będą mieli podejście "a niech się sami ogarną", to nigdy nie trafimy na twardziela, bo twardziela się nie tworzy w akademii, tylko się go znajduje albo ściąga z zewnątrz. I jeszcze jedno: WiślaFanatyk, ty mówisz, że facet nie walczy w singlu, więc nie ma sensu o nim mówić. Ale czy naprawdę uważasz, że deblista musi być słaby w singlu? Ja znam kilku, co to grali w singlu, a potem przeszli do debla, bo mieli lepsze uderzenia niż pozycjonowanie. Ten Tajfun może być właśnie jednym z takich zawodników — facet, który nie potrafi wygrać seta w singlu, ale jak go postawić obok Fryca w deblu, to przeciwnik dostanie w kość od obu stron. I co wtedy? Nagle okazuje się, że nasz zespół jest o wiele groźniejszy, niż myśleliśmy. No i jeszcze ta historia z numerem 150 — pamiętasz Hiszpana, o którym mówiłeś? No więc ja znam faceta, co to kiedyś grał w drugiej lidze koszykówki i teraz jest trenerem w NBA. Nikt nie spodziewał się, że wyląduje tam, gdzie jest, bo nikt nie wierzył w jego umiejętności, kiedy był młody. A teraz? Mówią, że jakby go postawić obok LeBrona, to ten by się na niego obraził. Historia się powtarza — czasem trzeba dać komuś szansę, żeby okazało się, że był strzałem w dziesiątkę.xG > emocje.
-
oj no ależ wy tu aż tak zapaleni jesteście, że aż strach... pamiętam czasy, kiedy na forum aż huczało od opowieści o pewnym Australijczyku co miał przylecieć do polskiej drużyny jak niespodziewany huragan. nazywał się... no jak mu tam... Paul Hanley, tylko co z tego, że potrafił serwować jak z armaty i mieć uderzenia, co to przeciwnicy dosłownie padali? przyjechał, zagrał parę meczów i tyle go widzieliśmy. w deblu to bywał groźny, ale federacja szybciutko zorientowała się, że jego styl to bardziej show na korcie niż realna walka, a my mieliśmy czekać na jakiegoś cudzego twardziela zamiast szukać u siebie chłopa co by asfalt pod stopami czuł. albo jeszcze ten Japończyk co miał być drugim Edbergiem – coś tam na challengerze powalił kilku facetów, ale kiedy trafił na prawdziwy turniej, to wyszło że jego "twardy" styl to głównie ładne zagrania na rozgrzewkę, bo w decydującym momencie wolał delikatnie podać piłkę przez siatkę niż narobić sobie wstydu. i co, ktoś pamięta choćby jednego meczu w którym wygrał w pięciu setach? a my siedzieliście zapatrzeni w telewizor czekając na rewelację... czas pokaże, oczywiście, że czas pokaże. ale zanim zaczniemy wymachiwać flagami i śpiewać hymn na cześć Tajwańczyka, to może najpierw zobaczmy czy facet umie wytrzymać w szatni razem z Frycem przez cały turniej, nie tylko w pokoju obok z Wawrinką. za moich czasów widziałem gorsze rzeczy, wierzcie mi...Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽