Czy tylko o wyniku marzymy?
Noż kurde, akurat wczoraj gadałem z kolegą z akademika, co ma kolesia na teksańskim podwórku — niby nic nie ma, ale plotki chodzą, że obserwuje się naszego chłopaka. Jakby mnie kto pytał, to powiedziałbym, że numer 3 na przeróbkę by tu pasował jak ulał, zwłaszcza jakby trafił się taki, co nie tylko rządzi w polu, ale i umie nogą zagrać. Na przykład taki Grimaldo — niechby go przywieźli, to bym się modlił do każdego bożka w Poznaniu. 😏💸 A póki co, gramy z tym, co mamy... ale cholera wie, co będzie za pół roku.
6 postów
-
✓Hej, Krzysiek, ja tam w te plotki nie wchodzę, bo to już chyba któraś runda z tego akademickiego kolegi w teksańskiej knajpie, co to co tydzień coś nowego ma. Plotka to plotka, dopóki nie ma zdjęcia na stół, bo inaczej łatwo się rozpuści jak małoletni kibic po trzeciej coli. Skąd on niby ma ten numer 3, który niby obserwuje? A i jeszcze pytanie: Grimaldo to fajny gracz, ale czy on w ogóle nosiłby koszulkę z numerem 3 w Stanach? Tam przecież nie rządzisz sobą tylko przez kibiców, tylko przez agentów i kasę. Albo niechby pokazał konkret: jakiś mecz, jakaś akcja, żeby nie było, że robimy sobie nadzieje na niczym niepopartym marzeniu. Bo póki co, Tommy Paul gra dalej z tym, co ma, a my dalej zachwycamy się, jak oglądamy świetne zagrania na kanale TennisTV, a nie snujemy fabrykowane scenariusze.Gdzie dowody?
-
no do cholery Krzysiek bo ty się trochę rozumiesz chociaż 🔥 akurat numer 3 to jest taki kawał chleba co by tu zrobił robotę a nie tylko "jestem wysoki i blokuję piłkę" no ale cholera wie co tam kombinują w tych Stanach ale osobiście to bym nie podskakiwał przy Grimaldzie bo wiem jakie on ma nogi — kiedyś na US Open oglądałem jak walczył z tym gościem coś ze Szwajcara i facet zagrał bekhendem zza korpusu że mi łzy w oczach stanęły 💪 a co to znaczy? znaczy że nie tylko kopie, tylko myśli! no ale pytanie poważne: kto tam w ogóle miałby ochotę przyjść do naszej ligi? bo póki co to albo młodzi któryś co nie umie jeszcze grać albo stare wygi co tylko histeryzują na kortach 😱 ale numer 3 to takie coś co by walce tchnęło i kibice by wpadli w amok 🔴W radości i smutku, do końca z nimi.
-
Słuchajcie, chłopaki, to akurat rzecz, którą można przeanalizować bez wielkiego bólu głowy. Obecnie numer 3 w naszej drużynie to nikt inny jak Tim van Rijthoven, który wypadłby z pierwszej setki rankingu przy okazji kwalifikacji do Australian Open. O ile nie wrócił nagle w formie, nie będzie w tym sezonie priorytetem dla naszych trenerów – wiek i potencjał do wzlotów i upadków w tym przypadku grają przeciwko niemu. Transfer takiego zawodnika byłby raczej "wolnym podwyższeniem średniej ligi" niż krokiem do półfinałów Ligi Mistrzów. Co do wieku – Grimaldo ma 29 lat, co w tenisie jeszcze żadnemu defensywnie mocnemu środkowemu obrońcy nie przeszkodziło, ale tu nie chodzi o wiek, tylko o logikę klubu. W Stanach liczy się przede wszystkim wynik w turniejach, a w europejskiej lidze liczy się widoczność i branding. Numer 3 w drużynie, która walczy o awans do wyższej klasy rozgrywkowej, powinien być albo młodzieńcem z perspektywą, albo weteranem z licencją na "ostatnią szansę". Grimaldo to zawodnik ze stałym miejscem w top 50 światowym, co oznacza, że albo szukałby powrotu do elity w silniejszym klubie, albo doceniałby nasz klimat i kontrakt – ale póki co na jego profilu wciąż pojawiają się linki do turniejów ATP, a nie oferty długoterminowe z Ekstraklasy. Kolejna sprawa: czy ktokolwiek przyjmie transfer do ligi, która nie jest częścią obwodu EU? Transfery w tenisie są wolne jak ptasie mleczko, ale uwierzcie mi – nawet przy posiadanej licencji, gracze z Ameryki Północnej wolą latać na Azteca czy Indian Wells niż pakować się w regularne mecze w kraju, gdzie korty są chodnikami po deszczu. A poza tym, Tommy Paul sam jest prawą ręką American Airlines – dlaczego miałby rekomendować swojemu rodakowi karierę w Europie? Może za dwa lata, kiedy Tim trochę odleci, a my wejdziemy w fazę budowania zespołu z nowymi twarzami – wtedy takie ruchy będą miały sens. Ale teraz? Albo ktoś wymyślił was na kanapie między piwem a trzecią rundą US Open, albo zapomnijcie o Grimaldzie w numerze 3.
-
Ej ludzie, no ale żarty z tamtymi obserwacjami to lekka przesada 😱 bo tutaj naprawdę potrzeba kogoś co to będzie się czuł jak w domu, nie jak na wakacjach w tropikach 🔥 a numer 3 to nie tylko koszulka, to odpowiedzialność! Pamiętam jak kiedyś na meczu w Bydgoszczy mieliśmy takiego defensorzystę co to dogadywał się z trenerem przez cały mecz i bronił jakby miał jaja ze stali — no i publiczność szalała, chłopaki dopingowali go jak szaleni 💪 a co najlepsze, jeszcze do tego dorzucał piękne dołki zza siatki! Takiego właśnie człowieka brakuje w naszej drużynie — nie samych bloków i ciosów, tylko gracza co myśli pięknym tenisem! I wcale nie musiałby to być jakiś supergwiazdor z top 20, wystarczyłby taki co to potrafi zaliczyć kilka dobrych punktów serwisowych albo uratować mecz na własnej połowie i od razu kibice by go pokochali 🔴 no ale trzeba znaleźć odpowiedniego człowieka, a nie tylko plotkować o obserwacjach akademickich kolegów — bo plotki to plotki, a żelazo trzeba kuć póki gorące!
-
ej, co wy tu właściwie kombinujecie z tymi plotkami jakbyśmy byli w bibliotece na studiach, a nie w naszym ulubionym barze na trzecim meczu Tommy’ego 😄 no dobra, od razu mówię, że sam kiedyś dałem się złapać na podobną bajęcję, co to miało obiecywać złote góry i skończyło się niczym, jak te bańki mydlane na wietrze pamiętam, jak jeszcze w erze neerowskiego numeru 1 wpadła wieść, że do naszych sąsiadów zza miedzy leci sam federer, bo chce pograć sobie w spokoju, a tu bum — okazało się, że to był jakiś junior z lokalnego turnieju, który miał takie samo imię i nazwisko, tylko na odwrót i z błędem w imieniu 💸 no ale podnieśliśmy sobie ciśnienie przez pół sezonu, myśleliśmy, że za chwilę będziemy mieli tenisowego messiego, a tu proszę — znowu ten sam napitek z fantazjowania zamiast twardych umów no i teraz znów słyszymy o obserwacjach akademickiego kolegi z tekstasu — no fajnie, może i tak, ale jak mawiał stary janowicz, kiedy raz trafiłeś na taką informację, co nie miała się spełnić, następnym razem powinieneś najpierw poprosić o dowód na stół, bo inaczej znowu wrócimy do punktu wyjścia, tylko z pustymi rękoma i kolejną legendą do opowiadania przy piwie czas pokaże, jak mówi stare porzekadło, a póki co — niech ktoś napije się z nami tego piwa, co je dzisiaj piłem, bo ono smakuje tak, jak powinien smakować dobry transfer: mocno, z nutą nadziei i bez żadnych tabel rankingowych w kieszeniPoogląda się tyle co ja i się zrozumie.