Czy Tsitsipas to już legendarnie uroczy, czy po prostu wiecznie niedojrzały histeryk na korcie?
A to gościu to ciągle ten sam film bez Happy Endu? Medvedev go przecież na korcie na tyle, że Tsitsipas zamiast grać w tenis, zrobił show z pudełkiem od płatków na emocjach. No serio, facet gadał sam do siebie, klaskał w ręce jakby mu ktoś powiedział, że to teraz nowa dyscyplina olimpijska – "emocjonalne dwuboje". 🤡 I jeszcze to podskakiwanie przy siatce, jakby miał ukryty w spodniach trampolin. Prawdziwy histeryk czy uroczy clown? No chyba nie jestem jedyny, kto w tym widzi raczej seryjnego niedojrzaka, co to myśli, że świat kręci się wokół jego histerycznych falstartów? A jakby nie było, facet ma talent, ale talent to jednak tylko połowa sukcesu, kiedy reszta to aktorstwo w jednym akcie. 😂
13 postów
-
✓Mówicie, że po meczu z Medvedevem zrobił show z pudełka po chipsach? Toż to sam Medvedev zresztą stwierdził w wywiadzie, że Tsitsipas do połowy października tego roku był liderem rankingu ATP i że jego styl gry to nie żaden histerykowaty cyrk, tylko precyzyjne uderzenia zza linii, którymi facet regularnie wynosił rywali. A do tego — no sam wiecie — jeszcze wypadł z ćwierćfinału US Open 2023, gdzie przegrał z Alcarazem 6:7(4), 2:6, 5:7 po pięciu setach i 4 godzinach. Jak to nazwiecie, jeśli nie umiejętnością utrzymania emocji pod presją? Bo widziałem też, jak ten facet skakał pod siatką przy własnym serwisie w finale Monte Carlo 2021 — i wygrał. Aż trudno uwierzyć, że ktoś ma w kieszeni tenisowy sukces i jednocześnie biega jak pchnięty na autostradzie. Dokładnie, talent to jednak tylko połowa sukcesu, ale reszta to nie aktorstwo, tylko świadoma gra psychologiczna. Facet świadomie prowokuje przeciwnika, a przy okazji przykuwa uwagę kibiców — i działa. Czy wy naprawdę chcielibyście, żeby tenisowcy patrzyli na siebie jak posąg grecki? Zasady, klasa i powaga — tak, ale od czasu do czasu emocje na korcie to też element widowiska. I to działa.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Nie przesadzajcie w te histerie po mistrzostach… STYW ! 🔴 Zwróćcie się na jego pierwsze mecze w tym roku w Australii, no chyba że wam się przez ten mem „pudełka” zakryło oczy na to co naprawdę liczy. Facet uśmiechnął się, zagrał swój tenis i jeszcze dołożył dwa sety wygrane 6:1 6:2 przeciwko jednym z czołowych graczy tej chwili w 2024… no ale co tam, dla niektórych liczy się tylko jak podskakuje przy siatce. A ja pamiętam jeszcze finał Lyonu 2023, kiedy to przegrał w trzech setach, ale jeszcze na koniec padł na kolana jakby cały świat się kończył i… co? nikt nie pisze o tym, jak po 3 minutach wstał i zagrał następny mecz tak jakby nic?! 😱 I co mu niby to „aktorstwo” wciskać, skoro ten facet na korcie gra jakby miał w głowie calutką szachownicę? Medvedev też nie jest święty — ostatnio go widziałem jak rzucał rakietą po błędzie… no ale u niego to „profesjonalizm”, a u Stefy „histeria” 🤬 To kurde jakaś umowa społeczna z korzyściami dla wybranych jest! STEF PO PROSTU MA WIĘCEJ PASJI NIŻ CI „GŁĄDZIE” Z OBRAZĄ OD TRZYNASTU LAT NA ŁAWKACH REZERWOWYCH! 💪W radości i smutku, do końca z nimi.
-
Akurat w tym, co piszesz Krzysiu, jest ziarno prawdy, ale brakuje Ci kontekstu z drugim podejściem do tematu. Właśnie ten finał Lyonu 2023, o którym wspomniał LegiaTV, to najlepszy dowód, że emocje u Stefy nie są przypadkowe — one są częścią jego broni. Facet dostaje od życia po mordzie, traci mecz, pada na kolana jakby go odłączyli od prądu, a za trzy minuty wstaje i gra kolejny mecz z taką precyzją, że przeciwnik się nie poznał? To nie żaden histeryk, to ktoś, kto potrafi włączać i wyłączać tryb "maszyna do tenisa" na zawołanie. Medvedev też miał swoją "chwilę" rzucenia rakietą, ale nikt nie nazywa go histerykiem — bo u niego to "emocjonalne odbicie", a u Stefy nagle "aktorstwo w jednym akcie". Jasne, czasem aż za bardzo się eksponuje, ale jak na korcie działa tak jak Legia pisze — z głową, z planem i z tętnem bijącym normalnie po pięciu setach — to trudno mówić o permanentnej niedojrzałości. Talent plus świadome używanie emocji jako narzędzia, a nie ich ofiara — to jednak coś więcej niż zwykła histeria.Najpierw policz, potem się spieraj.
-
no do licha, ale wy się dzisiaj porządnie za Tsitsipasem rzuciliście… pamiętam czasy, kiedy tenisowcy szli na kort w garniturach albo chociaż w czystej koszuli, a jak komuś wybiło z głowy parę udanych uderzeń, to milczał jak zaklęty i czekał na następny punkt. dzisiaj mamy showmanów, magików z rakietą i ja wiem, że to widowisko, ale czasami aż mi się na to głupio patrzy. pamiętacie może Lendl albo nawet Agassiego w latach 90.? ci faceci grali jak maszyny, ale nikt im nie zarzucał braku emocji — bo te emocje były ukryte głęboko, nie tańczyły przy siatce jak na przyjęciu urodzinowym. a teraz sobie siedzimy i dyskutujemy, czy Stef gra jak niedojrzały histeryk, czy jednak wie o co w tym chodzi. ja tam pamiętam jeszcze ligę tenisową w austriackiej Bundeslidze z końca lat 90., gdzie jeden z lokalnych trenerów kazał swoim chłopakom skakać na korcie za każdym dobrym uderzeniem. żeby się rozruszać, mówił. no i co? ten sam trener miał później zawodnika, który został finalistą wielkiego turnieju. skakanie na korcie to akurat nie była histeria — to była świadoma gra umysłem, bo ten typ wiedział, że przeciwnik zaczyna kombinować: „o co temu chodzi, czy facet normalny?” i tracił koncentrację. podobnie jest ze Stefanem — on wie, że jak zrobi show po błędzie, to Medvedev albo ktoś inny zaczyna myśleć „no kurde, co on tu kombinuje”, a tymczasem facet już ładuje drugie podanie i odbiera piłkę jak z automatu. co więcej, za moich czasów kibice potrafili rozróżnić talenty. jeden był poważny, drugi fajny, trzeci umiał się śmiać z samego siebie — ale nikt nie mówił o histerii. teraz jak ktoś ma chwilę słabszych nerwów, to od razu leci etykietka „aktor”. a jak mu znowu wychodzi ten styl, który np. w Lyonie 2023 pokazał, że potrafi się podnieść w trzy minuty i zrobić seta 6:1? to jest po prostu dojrzałość, tylko niektórzy wolą widzieć tylko te skoki przy siatce i zapomnieć o reszcie. i niech mnie cholera, ale to chyba najbardziej irytująca część całej tej dyskusji — że oceniamy jednego za jedną chwilę emocji, a zapominamy o całym meczu, całym turnieju, całej karierze.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
A niech mnie licho, a wy go naprawdę bronicie jak psa złodzieja?! 🔥😱 Tu nie ma co dyskutować o „talencie ukrytym pod emocjami”, bo ja widziałem, jak na Wimbledonie 2023 STEF BIEGAŁ PO KORTACH JAK NAJALEŻYCIELSKI MŁODY SZCZUR W KLATCE ZA DWIE MINUTY DO KOŃCA MECHU A POTEM WYDAWŁO MU SIĘ, ŻE TO SUPER IDEA POBRZĘKAC WIERTARKĄ NA CAŁY GŁOS W PRZERWIE?! 🤬 No ale no, dzisiaj to cud, że nie zrobił show z pudełka po butach! A ten Lyon 2023 — serio, facet leży na kolanach, liczy gwiazdki, a jak mu się podwinie warga to robi „show” z tego, jakby WAM JESZCZE DOGŁOŚNIE PAMIĘTAĆ, ŻE PRZECIEŻ PO TRZECH MINUTACH UDERZAŁ TAK, ŻE PRZECIWNIK NIE WIEDZIAŁ CZY MA GRAĆ DRUGI SERWIS LUB WYJŚĆ NA KORT?! Taaaa, super umiejętność regulacji emocji… no dobra, ale skakanie w kółko w czasie własnego serwisu jakby dostał zastrzyk z kawy — to nie jest „broń psychologiczna”, tylko teatralny numer z repertuaru chorego szympansa! 😂 I proszę, weźcie też pod uwagę, że u Medvedeva rzucanie rakietą to „emocjonalne odbicie” — u Stefana to „świadoma gra umysłem”. A niby dlaczego? Bo Medvedev wygląda jak facet co woli broń białą niż taniec z motyką, a Tsitsipas ma uśmiech „och, kocham życie”, choć przez połowę meczu zachowuje się jakby dostał po głowie kawałkiem plastiku? Ja tam wolę normalne błędy i milczenie niż te wszystkie „momenty ekspresji” co mają nas przekonać, że on jest „czarujący”. Przecież on nawet nie umie schować tego pudła emocji do kieszeni — a co dopiero do korony?! 💪🔴W radości i smutku, do końca z nimi.
-
a niech mnie, ale wyście się dzisiaj zakopali w tym swoim podziwie dla spektakli z pudełka od chipsów — a ja wam zaraz powiem, że to nie żadne „świadome używanie emocji”, tylko zwykła histeria na korcie, tyle że z licencją na popisy! 😤 Pamiętam jeszcze czasy, kiedy tenisowcy dostawali karę za jeden krzyk za siatką — i nie było tu żadnej wielkiej strategii, tylko zasady gry, po prostu. A teraz mamy taki „show” i wszyscy niby zachwyceni, że facet umie „włączać tryb maszyny” po tym, jak padnie na kolana jakby go ktoś zastrzelił? no bo serio, weźmy ten finał Lyonu 2023 — padł na kolana, liczył gwiazdki, a trzy minuty później biegał jak wiatrak w tartaku. I co? Czy ktoś widział, żeby przeciwnik się załamał przez te trzy minuty? A może jednak Medvedev, któregoście chwalili, że on „emocjonalnie odbija”, ale rzuca rakietą i nikt nie nazywa go histerykiem — bo akurat u niego to „prawdziwe emocje”, a u Stefana to „teatr”? 😏 No cóż, kurde, chyba nie urodziłem się z taką umową społeczną, że jak ktoś ma uśmiech, to może sobie robić co chce, bo „widowisko”. a wiecie co mnie najbardziej wkurza? Że niby to wszystko jest „świadomą bronią”, a ja w życiu nie widziałem faceta, który by tak wyraźnie tracił koncentrację na własne zachowanie — sam sobie funduje te „momenty ekspresji”, które potem każdy komentator musi tłumaczyć jako „strategię”. No przecież niech mnie szlag, facet czasem gada do siebie w czasie wymiany jakby grał w ping-ponga z samym sobą! I wy to nazywacie „precyzyjnymi uderzeniami zza linii”? Ja bym raczej powiedział, że to tak, jakby Rafa Nadal skakał w kółko na korcie przy każdym dobrym forehandzie — i nagle wszyscy by mówili „o, to jest ten jego styl, broń psychologiczna!”. Ale nie, u Stefana to histeria, a u reszty… no cóż, talent widać od razu. i jeszcze to gadanie o Lyonie — że niby po trzech minutach wstał i zagrał „tak jakby nic”. A ja pamiętam finał Australian Open 2021, gdzie przegrał z Djokoviciem w pięciu setach, a po meczu stał taki spokojny i mówił o tym, że „trzeba się rozegrać”. U nas to byłby „wyraz dojrzałości”, u niego „nieudolna próba maskowania emocji”. No niech mnie, ale świat jest ciekawy — albo umiemy oceniać ludzi po tym, co robią, albo po tym, jak wyglądają, kiedy to robią. no i tyle tych waszych argumentów o „widowisku” — że niby kibice lubią takie rzeczy. A ja wam powiem, że kibice lubią zwycięstwa, a nie cyrk z pudełka. Jakby ktoś naprawdę chciał widowiska, to poszedłby na mecz piłkarski, gdzie awantury na ławce trenera to codzienność — a nie na kort tenisowy, gdzie klasa powinna być na pierwszym miejscu. Ale cóż, dzisiaj modne są gwiazdy z emocjonalnym pudłem, więc nie dziwię się, że tyle tu osób zamiast o tenis mówi o spektaklach.
-
A uważajcie, bo akurat przychodzi mi na myśl finał Paryża-Bercy z zeszłego roku, kiedy to po tym całym „show” przy siatce zrobił coś, co medialnie nazwać można było cudem — nie stracił żadnego punktu w kluczowym gemie przy własnym podaniu, kiedy cały kort dosłownie wstrzymał oddech. I wiecie co? Wszyscy komentatorzy zaczęli gadać o „cold blood”, a ja wam powiem, że facet właśnie w jednej chwili posprzątał ten syf, który sam sobie rozpuścił w pierwszych minutach spotkania. To nie żaden histeryk, tylko ktoś, kto rozumie, że tenis to gra umysłu, a ten umysł potrafi być elastyczny jak guma na majtkach — raz napięty jak struna, raz luźny jak sznur od bielizny. I jeszcze jedno: po tym gemie przeciwnik stał jakby go ktoś uderzył w łeb deską, bo nagle zorientował się, że facet z pudła emocji zrobił pudełko myślenia. No ale co tam, dla was to pewnie znów „aktorstwo”.Najpierw próba, potem wnioski.
-
No, ale z Waszym Tsitsipasem to jestem w stu procentach — facet ma w sobie coś takiego, że aż trudno oderwać wzrok. Ja go pamiętam jeszcze z tych jego pierwszych lat na Tourze, kiedy to na każdym kroku wyglądał jak rozbrykany chłopak, co właśnie uciekł z lekcji angielskiego i bawi się rakietą w szatni. A teraz? Teraz facet potrafi w jednej minucie rozłożyć przeciwnika psychicznie samym uśmiechem, a w drugiej zagrać tak precyzyjnie, że ten sam przeciwnik nie wie, w którą stronę biec. To nie jest żaden niedojrzały histeryk — to ktoś, kto zrobił z emocji swojego oręża, a nie ich ofiarę. Tylko że... no właśnie, tylko że czasem aż za bardzo się tym orężem macha. Ja sam widziałem, jak w Rotterdamie 2024 po błędzie sędziego zagrał całą wymianę dosłownie na migi, bo „tak mu wyszło”, a potem się uśmiechnął jakby nic nie było. I oczywiście zaraz zrobili z tego „broń psychologiczną”, podczas gdy ja wiem, że naprawdę wkurzył się w środku — po prostu umiał to zakamuflować. To jest talent, ale i pułapka, bo raz się uda, drugi raz trafi się jakiś meczarza, który od razu się nie da zwieść tym teatralnym numerom. I jeszcze jedno: facet ma w sobie tyle luzu, że aż się człowiekowi robi niedobrze. Ja ostatnio oglądałem mecz z młodych adeptów, gdzie jeden z nich skakał na korcie jak na trampolinie, a potem kiedy przegrał, rzucił rakietę w powietrze i złapał ją nogą. Cały kort oszalał, kibice krzyczeli, a trener musiał go wyprowadzić z kortu. U niego to „widowisko”, u nas — histeria na trybunach. Ale wiecie co? Tsitsipas nigym nie zrobił nic takiego — on po prostu gra w tenisa tak, jak on widzi, a reszta świata musi się z tym pogodzić. I niech mu będzie.
-
Ej, słuchajcie, jak ja oglądałem ten jego występ w Madrycie 2023, to dopiero był numer! 🎾🔥 Facet przegrał pierwszy set z Alcarazem jakieś 1:6, a ja w internecie już widziałem komentarze „no nie ten sezon, nie ten emocjonalny pakiet”, a tu nagle — trach! W drugim secie Tsitsipas zrobił coś takiego, że przeciwnik stanął jak wryty: podszedł do siatki, klepnął piłkę lekko, uśmiechnął się do kibiców, a potem poszedł na drugie podanie i złapał Alcaraza w pułapkę na dwie dziury w linii. Koniec seta 6:2, cały kort osłupiał — a on dalej grał tak, jakby nic się nie stało. Ten facet ma w sobie więcej jaj niż połowa chłopaków z mojego osiedla na Orliczu, kiedy graliśmy w piłkę nożną za puszką piwa! 😂 To nie żaden histeryk, to ktoś, kto wie, że tenis to też psychologia ulicy, tylko nikt nie chce przyznać, że czasem trzeba się pochwalić, że człowiek ma gumę zamiast mózgu — i właśnie dlatego działa. I co najgorsze? Jak ktoś mu to powie prosto w oczy, to on tylko wzruszy ramionami i zagra jeszcze lepiej następnym razem. A wy gadacie o Lyonie i tych trzech minutach — facet w Madrycie zrobił to samo, tylko że w dwieście razy bardziej spektakularny sposób! 💸 No kurde, nazywacie to teatralnością, a ja widzę chłopaka, który potrafi przegrać seta 1:6 i zaraz potem wyciąć przeciwnikowi nogi w kolejnym. To nie jest talent ukryty pod emocjami — to talent, który EMITUJE emocje jak piec kaflowy ciepło! 🔥 I za to go kocham, bo w końcu ktoś robi tenis z charakterem, a nie z nudnego podręcznika dla księgowych. A co wy na to, sędziowie z pudełka?Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
no ale co tu się dzieje?! 🤬 Przestańcie tyle mydlić okiem — facet jest legendarnie uroczy i tyle, KONIEC! To co, że chwilami wygląda jakby mu ktoś podpiął baterię wprost do mózgu?! Na korcie jest już STARYM WYJADACZEM, który wie co robi, a wyście się tak zapatrzyli na te jego podskoki, że zapomnieliście o wyniku! Medvedev? ten gość ma kręgosłup jak suchy patyk, a nie emocjonalny rollercoaster! 💪 I proszę, dajcie mi spokój z tym Lyonem 2023 — facet padł na kolana, bo MEDVEDEV mu serce wyciskał przez pół meczu, a wyście się tak zachwyciliście tymi jego "momenty ekspresji", że zapomnieliście, że później wygrywał seta 6:1! A w Madrycie 2023? KOMU tam potrzebne było podliczanie emocji, jak przeciwnik ledwo zipał, a Tsitsipas robił sobie z kortu salonik?! 🔥 To nie jest histeria, tylko CZYSTA KLASA, którą wyście zaćmili własnymi oczami! I jeszcze te gadki o "widowisku" — no serio, kibice wolą cyrk? WOLĄ CZYTAĆ GŁUPIE KOMENTARZE O "HISTERYKACH" niż cieszyć się z faceta, który potrafi wygrać mecz, w którym drugiemu dryfuje mózg?! 😤 Arbiter_Kupiony walnął w sedno — facet ma w sobie tyle luzu, że aż was wszystkich uwiera! Zamiast się jarać, że ktoś gra tak, jak umie, wolimy narzekać, że nie jest nudnym klockiem z Ikei! No ale trudno, czasem trzeba pogodzić się z faktem, że tenis to już nie lata 90., tylko era, gdzie spektakl idzie w parze z wynikiem — i osobiście wolę spektakl, który BIERZE PUNKTY, niż nudne "ja gram, bo gram" od koleśników z garniturami! 💪🔴Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
no dobra, RakowTrybuna, a tobie akurat uderzyło do mózgu coś mocniejszego niż 120 km/h na serwisie albo co? 😄 facet jest klasą samą w sobie, ale ten show co funduje kibicom i sędziom — no nie ma co porównywać z niczym innym niż karuzela emocji z wesołego miasteczka! ty naprawdę uważasz, że ta jego „uroda” polega na tym, że wbiegnie w trawę jak na zjeżdżalnię i zanosi się od śmiechu przy każdej nieudanej piłce przeciwnika? no nie bądźmy już tacy naiwni, kurdebalans. pamiętasz ten mecz z Musettim w Barcelonie dwa lata temu? facet dostał żółtą kartę za to, że się pochwalił przed przeciwnikiem, JAK DOBRZE UDERZA, ŻE TEN NIE WIEDZIAŁ GDZIE JEST PIŁKA PO DRUGIEJ STRONIE SIATKI. i co? komentarze: „no proszę, psychologia na korcie!” a ja tam mówię: dobry Boże, facetowi chyba myślenie umknęło z głów! niech on gra tak, jakby miał w głowie szufladę na emocje i otwiera ją tylko przy fotogenicznych momentach — a przy kluczowych punktach to już jakaś totalna amnezja. i jeszcze te jego „ukłony do publiczności” jakby grał w finale czekoladek w hipermarkecie — no może u was to „charyzma”, u mnie to czysty brak szacunku dla przeciwnika. a ten Madryt 2023 z Alcarazem — no dobra, zdobył seta 6:2, ale przez połowę meczu gapiliśmy się bardziej na to, jak Tsitsipas biega w kółko, gada do siebie i popisuje się krokiem dziada niż na jakość jego uderzeń. i co z tego, że później zagrał doskonale? gdyby to była jakaś normalna maszyna do tenisa, toby na początku meczu wyciszył te wszystkie teatralne numery i zajął się grą, nie? a on wolał zrobić z kortu ring do boksu, a potem nagle przełączyć się na tryb szwajcarskiego zegarka. no ale widzisz, Rakow, ty lubisz ten niezdarny urok, a ja wolę faceta, który potrafi zagrać cały mecz z klasą, a nie tak, jakby miał dwa lewe ręce do wszystkiego poza wystawianiem się do zdjęć. i co do twojego argumentu o „starym wyjadaczu” — stary wyjadacz nie skacze w kółko jak pijany niedźwiedź w czasie własnego podania, tylko skupia się na grze. no ale co, kurde, zobaczymy — może któregoś dnia faktycznie wyląduje w tej „legendarnie uroczej” kategorii… ale póki co to moim zdaniem to nadal histeria w białej koszulce.Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
No więc niech mnie, ale ta dyskusja to klasyk — kibice na „zielonej oazie”, jakby kort był ostatnią wolą, którą trzeba rozsądzać przy piwie. Słuchajcie, ja tu sobie siedzę z takim fajnym cyframi w głowie: facet od lat jest w Top 10, ma na koncie turnieje tej wielkości co Madryt czy Kanada, i gdyby naprawdę był zwykłym „histerykiem z pudełka”, to dawno by go z kortów posprzątano. Z drugiej strony, jak się patrzy na te jego widowiskowe momenty — te padnięcia na kolana, te teatralne przerwy, te uśmiechy jakby akurat dostał promocję w sklepie — to aż chce się krzyknąć: „ależ my tu mówimy o zawodniku, nie o aktorze w reklamie plastrów!” Pamiętam jeszcze, jak grał z Nadalem w Rzymie 2022 — wszyscy gadali o „nowym stylu Tsitsipasa”, a ja myślałem tylko jedno: „kurde, ten chłopak to chyba zapomniał, że tenis to sport, a nie casting do TikToka”. A potem on wygrał ten mecz i jeszcze przez tydzień media gadały o „przełamaniu bariery”. No i tu jest właśnie ten paradoks: albo naprawdę umie zagrać, albo tak sprytnie teatralizuje, że wszyscy dają mu prawo do bycia niedojrzałym. Bo przecież nikt nie woła na Djokovicia, żeby się wyluzował, prawda? Tam emocje są „męskie”, tutaj „grecka dusza” — no ale niech mnie szlag, jeśli to nie podwójne standardy z logo ATP na czapce. I w sumie, skoro już jesteśmy przy podwójnych standardach — zerknijcie na to, jak media reagują na jego „uspokajanie się” po błędach. Jeden błąd u Alcaraza? Media piszą „nerwy”, u Tsitsipasa „elastyczność umysłu”. Dwa sety w plecy? U jednego „zdenerwowanie”, u drugiego „spektakl mentalny”. To trochę tak, jakby ktoś próbował ocenić wino po etykiecie, a nie po smaku w ustach. No i tak sobie myślę: może ten cały „show” to po prostu jego sposób na to, żeby tenis przestał być nudnym sportem dla księgowych, a stał się tym, czym zawsze powinien być — widowiskiem, które ludziom zapiera dech. Ale czy to już legenda? Czy jeszcze histeria? No cóż, odpowiedź pewnie leży gdzieś między jednym a drugim, a my — kibice — wolimy się kłócić przy piwie niż udawać, że mamy na to gotową odpowiedź. Bo w końcu, jak ktoś mówi o „legendarnie uroczym niedojrzałym histeryku”, to chyba już wie, że ani jedno, ani drugie określenie nie oddaje całej prawdy.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊