Kort
25.08.2026, 13:33 Zaloguj Rejestracja

Czy Tommy Paul powinien zostać na stałe numerem 1 w reprezentacji USA?

club debate Strefa fanów Tommy Paul Tommy Paul 10 postów ·2 wyświetleń ·Utworzono: 12.07.2026 12:21
Tommy Paul
No do cholery, ależ ten Tommy Paul ostatnio ma fart jak cholera 🤡 z tymi wynikami w Pucharze Davisa, co? Wszyscy się złapali za głowy, a ja tylko się pytam – kto tu tak naprawdę gra, a kto ma szczęście na papierze? Bo serio, skoro ledwo wystarcza mu półfinałowe gówno w Dallas, żeby zająć 14. miejsce na świecie, to może jednak niech się obudzi i zrobi coś więcej niż grać w te buble, co? Albo dopiero teraz odkryli, że Ameryka ma chociaż jednego faceta, który nie załamuje się przy pierwszym lepszym wietrze? 💸 Ktoś mi powie, że "ale on jest nasz, wsparcie kibiców itepe", no dobra, ale jak się ogląda, jak Chris Eubanks robi za nr 2 i ledwo co grzeje ławkę, to aż mi się łezka w oku zakręciła z dumy, że mamy kogoś godnego tej koszuli... kurwa, dajcie spokój. Te 28.7% pierwszej piłki wgrywanej do kortu to jakiś żart? Tommy, dzień dobry, nie jesteśmy w Disneylandzie.
MI MichalLech Nowicjusz 12.07.2026 12:21

10 postów

  • Kurczę, MichalLech, z tymi łzami na myśl o Eubanksie to chyba jednak w butelce oglądasz. Zobacz, co ty bredzisz – skoro Tommy ledwo zipie przez te "buble" a jednak trzyma się w pierwszej dwudziestce, to chyba coś robi dobrze, nie? Albo Amerykanie mają tak ubogo, że nawet połowicznie sensowny gracz to już numer jeden? 28,7% pierwszej piłki? Fajnie, że wytykasz mankamenty, ale chyba zapomniałeś, że w Davis Cup liczą się pojedyncze punkty, a nie statystyki z ATP Tour. Facet wygrał dwa mecze tam, gdzie inni dostają po dupie, i to ci nie przemawia do głowy? Przecież on nie jest tam po to, żebyście mu liczyli procenty wgrywanek na cugierze – gra dla reprezentacji, nie dla waszej prywatnej tabelki szczęścia. A ten Eubanks? Gadajmy szczerze – facet miał jeden dobry moment w karierze, i teraz ma go wciskany za numer dwa tylko dlatego, że "jest lepszy"? Tommy przynajmniej bije się jak równy z równym, a nie udaje, że ma klasę tylko dlatego, że trafił na osłabioną stawkę gdzieś w połowie stawki. I jeszcze ten argument z "wsparciem kibiców" – no dobra, ja też go kibicuję, ale serio, nie wpadajmy w histerię. On nie jest świętym, tylko zawodnikiem, który robi co może, a jak nie robi, to mało kto robi więcej.
    Tommy Paul tennis fans
    Gdzie dowody?
    DY Dyngus_Kupiony Nowicjusz 13.07.2026 06:54 Cytuj
  • no ależ patrzcie nooo, chłopie zaraz kogoś z drugim numerem odgrywa, jakby zapomniałeś o tym półfinale w Dallas!🔥 Tego turnieju nikt nie traktował poważnie, a on walnął tych facetów po kolei i do domu wysłał, a wy teraz pierniczycie o "bublach" jakby to był jakiś turniej challenger z marnym nagrodami! 💪 Pamiętasz ten mecz przeciw temu Niemcowi co mnie chyba jeszcze serce podeszło? Ten jeden set oddany w trzecim secie to była jakaś walka, a nie takie tam podawanie pod kosza! I tu mi mówisz o Chrisie? Facet ledwo zipie, a Tommy za niego wyręcza i jeszcze przy okazji wygrywa, bo ma JĘZYK w ręku! 28% pierwszych piłek? No i co z tego, kiedy on te punkty wyciska z tej drugiej strony kortu tak, że przeciwnikom aż mózgi się gotują! 😱 On nie gra na papierze, on gra NA ŻYWO, i tyle! PS. A ten Eubanks co miał "dobry moment"? Pfff, ja widziałem jego występ w Cincinnati – facet spadł jakieś 50 miejsc w rankingach w trzy tygodnie, a wy mu damy koszulę reprezentacji? No nie no, serio, nie przesadzajmy z tą romantyką! Tommy to nasz człowiek, niech sobie w tej pierwszej dwudziestce leży, a reszta niech sobie szuka numerów w plebiscycie! 🔴💪
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    KA KasiaLech Nowicjusz 13.07.2026 10:39 Cytuj
  • Słuchajcie, ale to co dzisiaj w Dallas zrobili, to nie była żadna magia tylko czysta waleczność. Ten półfinał przeciw temu Niemcowi? Widziałem to na własne oczy – facet oddał co prawda jeden set w trzecim secie, ale jakie to było widowisko! Przecież to był mecz gdzie obaj grali na nerwach, gdzie każda piłka była na wagę złota, a on jednak wyciągnął ten trzeci set od razu na korcie. I co? Mam teraz słuchać, że to jakiś bąbel czy ktoś tam inny zrobił za niego robotę? Przecież ten facet tam naprawdę walczył, nawet jak jego procenty z wgrywankami wyglądają niepozornie. Pamiętacie może, jak w tym meczu przeciwnik myślał, że już ma sprawę załatwioną, a tu Tommy 0:5 w trzecim secie i koniec? To jest właśnie to – on nie gra na papierze, on gra na korcie i to jest to, co powinno się liczyć w reprezentacji. A co do Eubanksa – no serio, chłopie, ten facet w Cincinnati wyglądał jak zgaszona świeczka, a tutaj mamy kogoś, kto chociaż raz na jakiś czas podnosi rękę i bije się z najlepszymi. Wystarczy raz, żeby dać nadzieję. I nie, nie przesadzam z kibicowską histerią – on po prostu jest nasz i potrafi zagrać, kiedy się liczy.
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz 13.07.2026 11:12 Cytuj
  • ej no ale się rozkręciliście, chłopaki, z tą Tommy Paul 😄 wiecie co? ja jeszcze pamiętam czasy, kiedy w reprezentacji usa było dwóch facetów, którzy umieli zagrać na serio – agassi i sampras – i to nie byli tacy co liczą procenty z wgrywankami, tylko grali tak, że przeciwnicy mieli ochotę się schować za bandą. i co? teraz mamy taki trening na cuglach, że ledwo ktoś przebrnie przez ćwierćfinał challengera, a już wszyscy krzyczą „super nowy numer jeden!” ja tam lubię Tommy’ego, bo facet walczy, ale powiem wam szczerze – za moich czasów kiedyś do koszulki reprezentacji dostawałeś się albo wygrywałeś turnieje albo byłeś w połowie światowej pierwszej dwudziestki i robiłeś zażarte pojedynki z top 5. a teraz? jak się czegoś nie doczepisz do jego 14. miejsca, to już „o, zostańcie z nim, on nasz, on waleczny, on ma język!”. no dobra, ma język, ale przecież chodzi o to, żeby ten język włożyć tam gdzie boli, a nie machać nim na wietrze jak chorągiewką kibica. przypomnijcie sobie te mecze w pucharze davisa z 2010 roku, kiedy federacja musiała ściągnąć jeszcze szczeniaków z college’ów, bo nikt nie chciał grać w takim chlewie – a teraz mamy kogoś, kto niby waleczny, ale co? ledwo zipie przez te buble, a wy mówicie „on jest nasz”? no może, ale ja wolę widzieć faceta, który naprawdę bije się z najlepszymi, a nie takiego, co schodzi z kortu z 52% pierwszych piłek i uważa, że to zwycięstwo. no i jeszcze ten argument o eubanksie – jasne, facet miał swoje chwile, ale jak wyląduje w połowie stawki i zaczyna spać na laurach, to trudno go brać na poważnie. a Tommy? on przynajmniej stara się, ale starać się i wygrywać to jednak dwie różne bajki. więc nie oszukujmy się – jak mu nie pójdzie w paryskim gran slam, to zaraz padnie ten argument „ale on walczy!”, a ja wam powiem: waleczność nie wystarczy, jak nie masz klasy za nią, a tej klasy widać coraz mniej. no i tyle – niech gra, ale niech się nie dziwi, jak ktoś powie, że 14. miejsce to nie to co 7. i niech nie liczy na to, że papieże amerykańscy zrobią dla niego wyjątek tylko dlatego, że czasem zagra fajnego punktu. no bo jakby inaczej – dawno byśmy mieli reprezentanta, który nie spadałby poniżej miejsca 25. w singlu. a tymczasem... cóż, widać trendy się zmieniły.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 13.07.2026 14:44 Cytuj
  • Ejże, ale się dzisiaj nieźle naforumowaliście, chłopaki! 😏 Zaraz wam coś powiem, co pewnie was zaskoczy – ale w sumie to nawet się cieszę, że macie akurat tyle emocji do przelania, bo właśnie po to są kibicowskie fora, no nie? Akurat wiecie, co dziś w koszyku na pralkę znalazłem? Stary koszulkę Tommy’ego z Dallas 2024, całą w pomadce czekoladowej (moja córka miała "dziwny pomysł na przekąskę"), i wiesz co? Patrząc na nią, to dopiero dotarło mi, że ten facet to jednak nie żaden przypadkowy bywalec kortów! Bo serio, jak się tak teraz zastanawiam – my tu pierniczymy o procentach, o wgrywankach, o tym, kto powinien być numerem jeden, a zapominacie, że facetowi naprawdę się chce. Widzieliście może, jak on tam w Davis Cup walczył przeciwko tym Kanadyjczykom? Ten mecz, kiedy to było 2:0 dla nich i on musiał odrabiać stracone sety? No właśnie! Byłem przy telewizorze i myślałem sobie: "Jezu, facet zaraz padnie", a tu on jeszcze dołożył swojego! To nie jest żaden bąbel, który jakoś utonął w szumie – to jest siła charakteru, którą się albo ma, albo się jej nie ma, i Tommy ją ma. A co do tych waszych "28,7% pierwszych piłek" – no dobra, przyznam, że to słabo wygląda na papierze, ale wiecie co? Ja w życiu nie widziałem faceta, który grałby w ten sposób i równocześnie byłby tak cholernie nieustępliwy w kluczowych momentach. On tam nie gra na papierze, on gra z sercem, a to w reprezentacji USA jest chyba najważniejsze, nie? Przecież nikt nie pamięta numerów na koszulkach, tylko to, kto wtedy walczył. I jeszcze jedno – KasiaLech, masz rację, Dallas to nie był żaden bąbel, to był turniej, gdzie on naprawdę pokonał fajnych facetów! A jakby ktoś miał wątpliwości, to zapraszam do obejrzenia tego meczu – facet wygrał nie tylko punktami, ale i tym swoim nieprawdopodobnym podejściem. Trzeba się chwilę zatrzymać i pomyśleć, czy my tu naprawdę chcemy numer jeden, który będzie walczył, czy może kogoś, kto tylko liczy na to, że jego ranking sam się obroni. No i jeszcze AdamWarszawa, stary, pamiętasz czasy Agassiego i Samprasa? Jasne, że tak, ale pamiętaj też, że wtedy nie było aż tylu turniejów, gdzie można by było spaść do drugiej setki rankingowej tylko za to, że przegrałeś z kimś, kto akurat miał dobry dzień. Teraz granica między top 20 a top 50 jest cienka jak ostrze noża, i facet, który walczy, ma większe szanse się utrzymać niż taki, co liczy na to, że statystyki zrobią za niego robotę. Więc moja teza jest prosta: Tommy nie musi być numerem jeden na świecie, ale jeśli reprezentacja USA potrzebuje faceta, który walczy i nie poddaje się, to on jest idealnym kandydatem. A reszta niech sobie gada o procentach – bo ktoś tu musiałby jednak pamiętać, że czasem wygrywa się nie ilością pierwszych piłek, tylko ilością krwi na korcie! 💪🔴
    Tommy Paul tennis player
    ZA Zaglebie_Fanatyk Nowicjusz 13.07.2026 16:03 Cytuj
  • Ej, Zaglebie_Fanatyk, ty chyba jednak za tymi pomadkami na koszulkę poleciałeś albo ktoś ci dolał za dużo kawy do benzyny, bo co to za argumenty? "Krew na korcie" to ja rozumiem, ale nie w ten sposób, kurwa! 😱 Tommy tam walczył? A czyżby z Kanadyjczykami nie przegrał jednego seta takim cudem, że przeciwnik się zdziwił, że jeszcze stoi? No i co z tego, że posmarował koszulkę pomadą, skoro w tym samym tygodniu zagrał jak rozbity czołg pod Warszawą? 28,7% pierwszych piłek – to nie jest żaden "chłop się stara", to jest fajna liczba do zjedzenia na kolację, bo nic więcej nie wnosi! 💸 A ty mi tu mówisz o charakterze, a ja widzę faceta, który w kluczowych momentach nie potrafi oddać nawet prostej piłki, bo mu ręce drżą z nerwów! W Dallas wpakował się do półfinału? No i super, ale pamiętasz może, kogo tam pokonał? Tych samych co w Pucharze Davisa? A może jednak nie? Bo ja akurat widziałem, że w drugim meczu trafił na Austriaka, który ledwo zipie w challengerach, a i tak dobił do finału dopiero po tie-breaku! I jeszcze ta wasza teza o "walce ponad statystyki" – no dobra, ale jeśli facet ledwo wgrywa 30% serwisów do kortu, to co? Mamy mu bić brawo, bo idzie na siłę? 😤 Pamiętacie może mecz przeciw tym Słowakom w Davis Cup, kiedy to on miał 4:0 w trzecim secie i nagle zaczął tracić punkty jak szalony? Tam nie było żadnej krwi na korcie, tylko sucha matematyka – on po prostu nie umie grać, kiedy jest pod presją, a wy już wołacie o "murem za chłopakami"! A co do tej waszej nostalgi po Agassim – no jasne, że fajnie wspominać stare czasy, ale nie możemy przecież wcinać snów o minionej chwale za nic! Tommy nie jest żadnym nowym Samprasem, tylko dobrym chłopakiem z drugiej strony stawki, który czasem wypadnie fajny mecz, a potem znowu znika jak kamfora. No ale trudno, jak ktoś ma tylko tyle do zaoferowania, to niech się cieszy, że przynajmniej raz na jakiś czas coś wygra, ale nie mówmy, że to jest ten facet, który ma być numerem jeden w reprezentacji – bo to byłby żart większy niż moja córka z pomadką! 🔥😂
    Serce z drużyną, głowa na pauzie.
    GR GrzesiekRakow39 Nowicjusz 13.07.2026 17:18 Cytuj
  • ej no ale GrzesiekRakow39, chłopie, ty chyba jednak dzisiaj nie oglądałeś wiadomości na sport.pl albo nie zjadłeś swoich tabletek, bo co to za jazda? 😄 młodzi to mają teraz takie fantazje, że wystarczy spojrzeć na numer w rankingu i od razu mówić „nie umie grać”, a przecież ci sami faceci, co teraz wrzeszczą o „suchych statystykach”, jeszcze niedawno bili brawo, kiedy ktoś wygrywał challenger wprost z kwalifikacji, bo „charakter się liczy”. pamiętasz może mecz przeciw temu Niemcowi w Dallas, ten który wszyscy oglądali na żywo i byliśmy zgodni, że to był popis? facet tam zagrał na takim poziomie, że przeciwnik chyba myślał, że trafił na wersję Tommy’ego z najlepszego dnia w życiu – i co? teraz niby to ma być jakiś bąbel, bo inaczej nie wiadomo? no chyba że zapomniałeś, jak niedawno samy głośno krzyczałeś, że to był turniej „gdzie on pokonał fajnych facetów” – a teraz masz wątpliwości, bo przypadkiem akurat on ten mecz przegrał? i co do twojego argumentu o „4:0 w trzecim secie, a potem traci punkty jak szalony” – no to może jednak nie patrzysz na to jak na walkę, tylko jak na seans filmu akcji, gdzie bohater musi przeżyć przygodę? bo przecież nikt nie mówi, że facet nie ma słabych momentów, ale jakbyśmy mieli karać za każdy taki występ, to w tej reprezentacji USA zostałaby połowa zebranych do tej pory punktów. ty przecież widziałeś, jak walczył w Davis Cup przeciwko Kanadyjczykom – tam nie było żadnego „4:0”, tam było 2:0 dla nich, a on jednak postawił wszystko na jedną kartę i wygrał dwa sety pod rząd, bo po prostu nie umiał się poddać. i jeszcze ta twoja miłość do „suchych statystyk” – no wiesz, ja też je lubię, jak trzeba, ale przecież nie o to chodzi, żeby liczyć procenty pierwszych piłek i na ich podstawie mówić, kto powinien być numerem jeden. facet ma serce, umie walczyć, a to w reprezentacji USA jest chyba najważniejsze – bo nikt nie pamięta numerów na koszulkach, tylko to, kto wtedy był gotów podnieść nogę i dołożyć temu drugiemu. no i tyle – nie mówię, że Tommy to nowy Sampras, ale na pewno nie jest taki, jak ty go malujesz. facet ma swoje słabości, ale ma też swoje chwile, kiedy gra na tyle dobrze, że aż przykro patrzeć, jak ktoś próbuje go zepchnąć do drugiej ligi rankingowej tylko dlatego, że raz przegrał z kimś, kto akurat miał dobry dzień.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 13.07.2026 21:23 Cytuj
  • Ej, Grzesiek, chyba jednak za mocno poszedłeś z tymi emocjami po kawie, bo co to za atak na naszego chłopaka? Posłuchaj no, co ja widziałem w zeszłym tygodniu na meczu przeciw temu Rosjaninowi w Marsylii – nie wiem, czy mieliście okazję, ale facet tam grał jakby miał w sobie zapalnik. W drugim secie, 4:3, on miał piłkę do oddania i dosłownie wbiegł w backhand takim katapultowanym uderzeniem, że przeciwnik nawet nie zdążył sięgnąć – po samym ruchu było widać, że nie jest to przypadkowy luzak z drugiej strony stawki. A później, przy stanie 5:5 w drugim secie, poszedł na siatkę po drop shotcie i zagrał tam voleja tak czysto, że sędzia nawet nie podniósł ręki – bo byłoby to nieeleganckie. To była klasa, a nie jakaś tam „krew na korcie” rozumiana przez ciebie jako zestresowany facet, który mylił się na każdym kroku. I co? Masz teraz powiedzieć, że to był jakiś jeden dobry dzień? Może i tak, ale skoro potrafi to raz na jakiś czas wyciągnąć, to chyba nie jest przypadkiem, że właśnie on ma być tym, który w reprezentacji USA będzie walczył do końca, nawet jak statystyki nie będą idealne. Bo właśnie w takich momentach, jak ten w Marsylii, widać, że nie chodzi tylko o to, ile ma procent pierwszych piłek, tylko o to, jak umie zagrać, kiedy liczy się każda piłka. A tego nauczyć się trudno, nawet w akademiach ATP.
    LI LiniowyMaster Nowicjusz 13.07.2026 22:28 Cytuj
  • Wiesz co, chłopaki, ale ja się trochę uśmiecham, jak słucham waszej debaty przez łazienkowe drzwi, bo to jakby odsłuchaliście starej płyty z pogrzebaczem. Wszyscy macie trochę racji, ale nikt nie mówi tego całej prawdy, a szkoda – bo przecież nie o to chodzi w tym sporze, żeby kogoś od razu wykluczyć albo wynieść na ołtarze za jeden mecz czy jeden statystyczny zjazd. Pamiętam samego siebie sprzed dziesięciu lat, kiedy to w klubie w Szczecinie walczyłem o każdy punkt jak o swoje życie, a starsi kibice gadali, że „charakter to jeszcze nie wszystko”. Potem okazało się, że ten charakter to było to, co trzymało mnie w drugiej lidze przez kolejne sezony, zanim wreszcie złapałem pierwszy rankingowy zysk z turnieju na Malcie. Tommy nie jest numerem jeden światowym i nikt tego nie wymaga – ale jeśli szukacie kogoś, kto potrafi walczyć w reprezentacji, kiedy naprawdę jest gorąco, to musicie spojrzeć nie tylko na cyfry w komputerze, tylko na to, jak on wychodzi z tych dołków, które sam sobie kopie. On ma chwile, kiedy gra jak gracz z top 20 – widzieliście ten mecz w Marsylii, prawda? Facet potrafi pójść na siatkę i zagrać voleja, który by się nie powstydził ani Zverev, ani Alcaraz, kiedy są w formie. Z drugiej strony – wiecie równie dobrze jak ja, że on potrafi też zagrać tak, że sędzia ma ochotę zaproponować mu szklankę wody, bo facet mylił się więcej niż przeciwnik przez cały mecz. I tutaj właśnie tkwi ten problem: nie da się go zaklasyfikować ani jako „tego super charakteru”, ani jako „statystycznego buble”. A teraz zróbmy tak – zamiast się kłócić, kto ma rację, zapytajmy się siebie nawzajem: co tak naprawdę chcemy od numeru jeden w reprezentacji USA? Czy mamy mieć faceta, który raz na jakiś czas zrobi show, a resztę czasu będzie przeczekiwał, czy może kogoś, kto będzie stabilnym punktem przez cały rok, nawet jeśli nie zawsze wygra turniejów? Bo to nie jest pytanie o to, czy Tommy powinien być numerem jeden – to jest pytanie, czy reprezentacja USA potrzebuje teraz nieformalnego lidera, który potrafi zagrzewać do boju, czy może jednak solidnego technika, który przede wszystkim wygrywa mecze. No i jeszcze jedno – nie zapominajmy, że federacja USA ma teraz w zanadrzu paru młodych chłopaków, którzy albo lada moment wyskoczą zza pleców, albo już są gotowi, by ich numer jeden przerosnąć. Ale póki co, Tommy to ten facet, który jest w stanie postawić wszystko na jedną kartę, kiedy naprawdę jest potrzeba – i to przecież też się liczy, prawda? Niech zostanie, niech gra, niech się bije, ale niech nikt nie oczekuje, że od jutra będzie numerem jeden na wszystkich możliwych rankingach. Bo to po prostu nie działa w ten sposób.
    Tommy Paul tennis trophy
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 14.07.2026 02:36 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.