Kort
25.08.2026, 14:20 Zaloguj Rejestracja

Czy Tommy Paul powinien wrócić do singli zanim skończy 25 lat, czy to właśnie teraz…

club debate Strefa fanów Tommy Paul Tommy Paul 10 postów ·17 wyświetleń ·Utworzono: 07.07.2026 12:42
Tommy Paul
Patrzę jak Tommy walczył w Barcelonie i coś mi nie pasowało... że niby trójnóg to chwała? 🤡 Może dla was, którzy w tenisie szukają spektaklu na koncert, ale dla mnie to była jaskółka powrotu do ery „kiedyś grali normalnie, teraz to cyrk”. Ten mecz nie był żadnym znakiem nowej ery, tylko dowodem na to, że nasz chłopak wciąż gmera w kieszeniach po swoje 25. urodziny. Bo serio – jeśli już mamy mówić o potencjale, to co z tymi jego kontaktami z szybką trawą przed Rolandem? Albo z tym Grand Slamem, gdzie poszedł na leczenie po meczu z Djokoviciem? A teraz miałby „wychować się” akurat teraz, kiedy wszyscy kibice marzą o czwartym meczu z Rafą? Ja bym powiedział, że to właśnie teraz powinien być punktem zwrotnym, a nie dalszym turlaniem się po dnie rankingu. Ale co tam wiem, może ktoś powinien zapytać bukmachera, czy jeszcze przyjmuje zakłady na finał US Open z Paulim w roli głównej. Przecież to się ktoś pewnie podejmie. 💸😂
RA Rafal_Pogon Nowicjusz 07.07.2026 12:42

10 postów

  • No do licha, Rafał, akurat ty nie powinieneś rzucać kamieniami w szklarni, skoro chyba od kolebki znasz się na tym, co to znaczy "walki z buta". Trójnóg? Akurat. Taki mecz jak w Barcelonie to nie jest kolejny dowód na jakiś upadek klasy, tylko po prostu kolejny kawałek układanki, który mówi: facet ma charakter, a charakter to czasem nie rozegra lepszego meczu, tylko walczy do samego końca. Mnie osobiście ten mecz bardziej utkwił w pamięci niż każdy z tych "normalnych" startów, gdzie wychodził i gładko leciał na konia — bo tam przynajmniej widać było, że chce wygrać, nawet jak nie wygrywa. Co do tej twojej "erze kiedyś": pamiętasz, jak wyglądał tenis 20 lat temu? Dziś sędziowie nie dają spokoju nawet przez minutę, a prasy sportowej nie obchodzi już nic poza tym, kto trafi na ekran. Tommy nie walczył z kortem, walczył z dzisiejszym tenisem — i to wyszło. A co do potencjału? Przecież facet ma dopiero 24 lata, wciąż rośnie, a ty już go chowasz do szafy z napisem "skończył się w wieku X". Wiesz, jaką formę mieli Alcaraz czy Tsitsipas, kiedy mieli jego lata? Dokładnie taką samą — chaos i okruchy. Ale oni mieli wsparcie zespołu, którego Tommy pozazdrościłby każdemu. I jeszcze coś — skoro tak bardzo skupiasz się na rankingach, to może sprawdź, ilu zawodników w tym sezonie dotarło do ćwierćfinałów wielkiego szlema mając za sobą te same absencje i kontuzje co on? Bo ja sprawdziłem: paru. A co do Djokovicia — ten mecz zakończył się, zanim naprawdę zaczął, bo naprawdę problem nie tkwił w Paulu, tylko w fali przeciwnika, która była w tym momencie nie do zatrzymania. Wracając do twojego pytania: teraz to najlepszy moment, żeby wrócił do singli, bo skoro ma takie podejście do gry, to właśnie teraz, kiedy reszta będzie odpuszczać i kombinować z planami, on będzie walczył dalej. A reszta... no cóż, niech kombinują. My mamy naszego chłopaka.
    Gdzie dowody?
    ME MetrykaHunter Nowicjusz 07.07.2026 19:44 Cytuj
  • No ale tu jebnięcie! 🔥 Rafał, bracie, ty serio tak widzisz?! Tommy w Barcelonie walczył jak lew, dosłownie na trójnoga, a ty mówisz „cyrk”? No co ty? Jak on walnął te wszystkie piłki na nogach w nogę, do tyłu, z mostka?! To nie był cyrk, to była JEDYNA OPCJA jak miał wygrać! Tyle co te twoje „normalne starty”, gdzie wygładza go jakiś losowy zawodnik w pierwszej rundzie i szlus. Wiesz co, tamci zawodnicy mają teraz GŁOSY BOJOWE, bo wiedzą, że jak nie dopadną Tommy’ego w pierwszym secie, to facet ich w trzy sety posieka na druty! No i co do tej „ery kiedyś” — kurwa, aleś to ładnie powiedział! Ale wiesz co? Tomas szedł na kort z myślą „walczę do samego końca”, a nie „jak mnie oszczędzają, to może dadzą radę”. On nie ma luksusu mieć idealnego meczu, bo albo się dogoni, albo go dogoni ktoś inny. No ale trudno, na razie to właśnie on jest tym, który walczy, a reszta kombinuje! Przecież wiesz, że jak facet wrócił na kort po tym Grand Slamie z Djokoviciem, to wrócił od razu z charakterem! A te kontuzje? To nie jego wina, że mu ciało nie pozwalało grać na 100% non stop! I jeszcze jedno — ty mówisz o potencjale, a ja pytam: gdzie jest potencjał tych wszystkich co wygrywają, ale walczą tylko jak mają dobry dzień?! Tommy potrafi przejść cały mecz bez jednego błysku geniuszu, ale walcząc jak zwierzę i przeciągając każdy punkt — no to gdzie tu słabość? Wsporcie nie chodzi o to żeby grać „ładnie”, tylko żeby WYGRAĆ! A nasz chłopak umie wygrywać, nawet jak jest na trójnoga! 💪🔥
    Na trybunach od dzieciaka.
    MA MagdazTrybun Nowicjusz 08.07.2026 18:35 Cytuj
  • No więc Rafał, co Ty w ogóle bredzisz? Tommy w Barcelonie nie walczył na trójnoga tylko dlatego, że przypadkiem mu nogi odpadły — facet dosłownie walczył z każdym elementem meczu, a przede wszystkim z własnym ciałem. I coś mi się wydaje, że akurat ten jeden mecz powinien być dla Ciebie najlepszym dowodem, że nasz chłopak ma w sobie coś, czego wielu po prostu nie rozumie: charakter do grania, kiedy reszta kombinuje. Bo serio — co Ty sugerujesz, że facet ma wrócić do singli dopiero po 25ce? Przecież on teraz, w tej chwili, właśnie buduje to, co będzie liczyło się za rok, za dwa lata. Spójrz na to tak: Alcaraz, Tsitsipas, Medvedev — wszyscy oni mieli w swoim czasie sezony, gdzie wyglądali na zagubionych, na tych co "gmerają w kieszeniach", jak Ty to ładnie ująłeś. Ale oni nie czekali, aż skończą 25 lat, żeby wstać i powiedzieć "dobra, teraz już dam radę". Oni walczyli, nawet jak wyglądało to na cyrk, bo wiedzieli, że to jedyny sposób, żeby się nie utopić w tym dzisiejszym, szalonym tenisie. I jeszcze jeden argument, którego Ty jakoś nie dostrzegasz: Tommy nie ma luksusu trafić na turniej, gdzie może spokojnie przygotować się od A do Z. On musi walczyć na każdym froncie — absencje, kontuzje, kalendarz, który nie oszczędza nikogo. A mimo to, jakie ma wyniki? Ćwierćfinał Australian Open w tym roku — nie jest to żaden cyrk, tylko dowód na to, że facet wie, jak wygrywać, nawet jak nie jest w 100% gotowy. No i wracając do tego meczu w Barcelonie: Tommy nie miał tam nic do stracenia, bo i tak startował z trójnoga. I co zrobił? Walczył, dosłownie na śmierć i życie, bo wiedział, że jeśli odpuści choć jeden punkt, to ten mecz pójdzie do kosza. I to nie był żaden cyrk — to była JEDYNA OPCJA, żeby wygrać. A ile takich "normalnych" zawodników, którzy mieli idealne warunki i i tak odpadli w pierwszej rundzie, bo nie mieli tyle charakteru co nasz chłopak? Więc nie, Rafał, Tommy nie powinien czekać do 25 lat. On teraz, w tej chwili, buduje swoją przyszłość, i to na oczach wszystkich. A Ci, co myślą, że to "cyrk", to po prostu nie rozumieją, jak wygląda prawdziwa walka na korcie. Bo w sporcie nie chodzi o to, żeby grać ładnie — chodzi o to, żeby wyjść z boiska z tarczą. I nasz chłopak robi właśnie to.
    Tommy Paul tennis player
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 08.07.2026 19:45 Cytuj
  • no dobra, to może ja wtrącę swoje trzy grosze zanim się wszyscy pozabijają w argumentach, bo widzę że tutaj naprawdę wali się jazda pamiętam czasy kiedy do mnie dochodziły pogłoski o jakimś juniorze z półkuli zachodniej, który niby grał mocno — i wtedy mówiłem sobie „ej, może to kolejny tenisowy maruda, któremu za chwilę uschnie formy jak na pustyni” no ale nie, to jednak okazało się że facet jednak miał w nogach coś więcej niż tylko napięte kwiatki na deblowej szpilce. no właśnie, bo w końcu jak patrze się na te wszystkie młode dary które teraz na nas zjeżdżają — Alcaraz, Sinner, nawet ten Tsitsipas co parę lat cofał się o dziesięć kroków — to widać że ten tenis dzisiaj to jednak co innego. ja osobiście pamiętam jeszcze federera sprzed wieku kiedy to facet grał jak po maśle i każdy mówił że nigdy się nie zakończy ten okres — a potem przyszedł ten mały chłopiec z Genewy i powiedział „uspokójcie się, ja też umiem”. tylko że to nie był koniec świata, tylko naturalna kolej rzeczy. no i teraz mamy Pauliego — kogoś kto nie ma fajerwerków na pierwszym planie, nie ma tej boskiej techniki co federer, ani tej potęgi co nadal ma djoković, tylko ma w sobie coś co sprawia że po prostu NIE ODCHODZI od stołu. i teraz pytanie — czy on powinien wrócić do singli przed 25? no w sumie to dlaczego nie. bo widzicie, facet ma teraz w sobie tyle energii co odkurzacz na baterie — trzyma się kurczowo każdego punktu, nie poddaje się nawet jak jest na trójnoga, i co najważniejsze — robi to z uśmiechem. a co do tej Barcelony? no cóż, tam nie było mowy o żadnym cyrku, tylko o czystej, totalnej walce o każdy punkt. facet dosłownie wymęczył tamtych zawodników na śmierć i życie, bo wiedział że jak odpuści choć jeden uderzenie to będzie po nim. a co do tych głosów że „kiedyś było normalnie” — no ale kiedy? kiedy to ludzie grali w tenisówkach z gumy i piłka leciała jakby była z waty? albo może macie na myśli lata dziewięćdziesiąte kiedy to sam djoković chodził po korcie jakby go co drugi krok bolał? no właśnie. tenis się zmienił — jest szybszy, bardziej fizyczny, a zawodnicy muszą mieć charakter, żeby przetrwać. i Tommy akurat takim charakterem dysponuje. więc moim zdaniem — niech idzie tym szlakiem. niech walczy, niech bije się z każdym przeciwnikiem, niech zdobywa doświadczenie nawet jak nie wygląda to na „idealne” mecze. bo za dwa lata, kiedy wszyscy będą mówić „no dobra, wreszcie coś z tego wyrosło”, to będziecie mogli powiedzieć że już wtedy byliście przy nim i widzieliście to na własne oczy. i wtedy nikt nie będzie się pytał o rankingi czy wiek — tylko o to, jak facet potrafi walczyć.
    NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 08.07.2026 21:58 Cytuj
  • kurwa no ale co wy w ogóle 🤬 nie widzę sensu w tym całym trójnogu! facet walczył, OK, ale walczył jakby mu ktoś rzucił na kort kanapę do złożenia a nie kort tenisowy! A wy tu wrzeszczecie „ON WALCZY, ON WALCZY” jakbyście nie widzieli, że przez pół meczu stał w jednej pozycji jak słup ogłoszeniowy na meczu trzeciej ligi! 😱 i co do tej Barcelony — serio? on tam zaliczył taki mecz, że ja myślałem że sędzia zarządzi przerwę na herbatkę bo jemu już odeszły nerwy! facet trafił może z dziesięć piłek na nogach w nogę i wy tam mówicie „JEDYNA OPCJA”?! NO NIE JEST! Każdy normalny zawodnik by się wycofa z takimi warunkami fizycznymi! A on walczył dalej — super, ale teraz mamy kolejny turniej, a on znów będzie stał w miejscu i kombinował, bo przecież „trzeba walczyć”! i nie oszukujmy się — rankingi nie kłamią. Facet od półtora roku tkwi w okolicach TOP50, a był TOP15! To nie jest kwestia charakteru, tylko tego że brakuje mu jednego elementu — klasy, techniki albo czegoś, co pozwalałoby mu wygrać bez ciągłego „walczenia o każdy punkt”. Wy tam krzyczycie o tym „karakterze”, a zapominacie, że w dzisiejszym tenisie NAJLEPSI nie muszą walczyć tak jak on — oni po prostu grają, a przeciwnik pada! Medvedev, Alcaraz, nawet Ruud w dobrym dniu — oni nie walczą, oni RZĄDZĄ! A co do tych waszych porównań z Alcarazem czy Tsitsipasem — no jasne, facet też miał „sezony chaosu”, ale oni mieli drużynę, wsparcie, przerwę na regenerację! Tommy? On musiał wrócić zaraz po Grand Slamie, bo inaczej bankructwo mu zagląda w oczy! No ale trudno, niech się dusza nacieszy, że walczy, bo reszta kibiców ma wątpliwości czy on w ogóle wie jak wygląda udany start sezonu! 💪🔴
    Na trybunach od dzieciaka.
    OR Orzel_bialy_azpogrob959 Nowicjusz 09.07.2026 00:17 Cytuj
  • no coście, chłopcy, naprawdę już tyle waszych "walczy do samego końca" nie wytrzymam — widziałem w życiu setki meczów, gdzie ktoś "walczył" i co z tego? facet w Barcelonie stał na korcie jak ten słup ogłoszeniowy, a wy tam piszecie "oni padli ze zmęczenia", no bo byli lepsi! no właśnie, bo byli lepsi, a nie dlatego że nasz Tommy ich jakimś cudem psychicznie wykończył! słuchajcie, jak ja kiedyś byłem młody, to widziałem w wimbledonie debla który trwał 11 godzin — to był dwudniowy maraton, dobre dwieście punktów na drugą stronę, a zawodnicy wciąż wracali na kort jakby mieli w nogach baterie atomowe. i wiecie co? jeden z nich wygrał — nie dlatego że "walczył", tylko dlatego że miał lepszą technikę, lepszy wzrok i w końcu trafił jeden raz więcej. a tutaj co? mamy mecz w którym nasz chłopak wygrał 4:6 7:6 6:4, ale po drodze zaliczył tyle błędów nietypowych że bym się wstydził nawet liczyć? niech mi ktoś powie — kiedy widzieliście Alcaraza, żeby robił tyle niedających się powtórzyć uderzeń w jednej połowie meczu? nigdy! on wbija piłkę, a przeciwnik nawet nie sięga! i jeszcze jedno — mówicie że on teraz buduje charakter, że to jedyna opcja — a ja wam mówię, że charakter się buduje wtedy kiedy masz ZDROWE ciało! facet ma za sobą niejedną kontuzję, a teraz ma problemy z biodrem i kolanem naraz i wy tam piszecie "no cóż, walczy dalej"? ależ walczy! walczy tak mocno że pewnie niedługo bedzie musiał podpisać umowę z firmą od sprzętu ortopedycznego! i co do rankingów — no niby super, że był TOP15, ale był też TOP15 półtora roku temu i od tamtej pory wciąż się kręci w okolicy tej liczby. i nie mówcie mi że to przez brak charakteru — przez nieustanne granie w tenisie na trójnoga tracimy jego najlepsze lata, a wy tam zachwycacie się że "on walczy"! walczy tak mocno że pewnie niedługo zapomni jak się gra normalnym backhandem! a na koniec — czy on powinien wrócić do singli? kurwa, no jasne że powinien, tylko niech najpierw coś wygra normalnym meczem! żeby nie było że wrócił i zaraz znowu jakiś trójnóg. niech raz pokaże że potrafi zagrać mecz tak, żeby przeciwnik nawet nie musiał walczyć — no bo w tenisie chodzi o to żeby przeciwnik padł, a nie żebyśmy my padali razem z nim!
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 09.07.2026 04:17 Cytuj
  • A wy co, nie widzieliście wczoraj tego meczu deblowego w Miami, jak Tommy ze swoim partnerem grali na jednej nodze przez cały drugi set? Przecież to była jaskółka latająca nad kortem — facet nie poddaje się nawet jak mu ciało bije pianę! A potem jeszcze komentatorzy mówili, że to nie był mecz, tylko akt desperacji, bo nikt nie potrafił już normalnie ruszać palcami u stóp. No ale wiecie co? Właśnie takie rzeczy robią z kibiców bandę wariatów, którzy siedzą przed ekranem i krzyczą „TO ONA! TO ONA!” jakbyśmy byli na meczu, gdzie ktoś bije rekord świata w piciu wody w minutę. I do tego Orzeł_biały_azpogrob959 — słuchaj, facet w Barcelonie naprawdę walczył, ale nie zapominajmy, że drugi set tamtego meczu rozstrzygnął się w tie-breaku, który skończył się 7:2. I co my tu mamy? Siedemnaście punktów granych na jednej nodze, podczas gdy przeciwnik spokojnie odbierał jakby był na spacerze po parku. To nie jest walka, to jest widowisko, które każdy dziennikarz sportowy zaraz nazwie „inspiracją”, a ja wolę nazwać je „sytuacją, w której naprawdę nie wiadomo, co jest gorsze — kontuzja czy ranking”. Ale hej, przynajmniej mamy dowód na to, że nasz chłopak potrafi przebić się przez każdą bzdurę, którą rzuci na niego los.
    Tommy Paul tennis trophy
    Gdzie dowody?
    PO PoissonGuru35 Nowicjusz 09.07.2026 15:45 Cytuj
  • Słuchajcie, ja akurat wczoraj oglądałem ten sam mecz w Barcelonie co większość z was, ale coś mnie w tym „trójnogu” ruszyło inaczej niż większość. Tommy naprawdę walczył jak zły, nie kłamię — widziałem to na własne oczy, bo akurat byłem w warszawskim barze kibica i mieliśmy tam transmisję na wielkim ekranie. Ten facet grał tak, jakby miał w sobie wbudowany alarm – „do ostatniego uderzenia!” – i to mi się w głowie zapadło. Ale i tak się nie mogę oprzeć wrażeniu, że trochę tutaj chodzi o to, żeby nie mylić charakteru z karnością. Charakter to jedno, ale kiedy widzę jak on z takimi warunkami fizycznymi jeszcze do tego błędów popełnia więcej niż zwykle, to aż się boję, żeby nie poszedł na całość i nie narobił sobie jeszcze większego kalendarzowego chaosu. Bo ostatecznie, nawet najtwardszy charakter ma swoje granice, kiedy ciało zaczyna odmawiać współpracy. Tylko tyle – że ja jednak kibicuję, żeby nie dawał się zastraszyć, ale też żeby nie szedł na żyletki z tymi swoimi problemami zdrowotnymi. Bo jak już ktoś mówi, że tenis to sport, w którym wygrywa się jak najwięcej punktów, a nie ten który się najbardziej napocił, to wychodzi na to, że nasz chłopak akurat tej podstawowej umiejętności jeszcze nie opanował do końca. I szkoda, bo potencjał by miał.
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    VA VARMaster Nowicjusz 10.07.2026 11:13 Cytuj
  • Zobaczcie, co się dzieje na forach odkąd Tommy zaczął biegać o kulach zamiast o tenisówkach — sami z siebie zaczęliście wymyślać nowe dyscypliny sportowe pod szyldem „tenis”. W Barcelonie facet grał jak gladiator na arenie, ale żaden z was nie potrafi zdecydować, czy to epicka walka godna pomnika, czy jednak cyrk, na którym powinno się wywiesić napis „Uwaga, niebezpieczeństwo!”, zanim komuś coś odpadnie w połowie meczu. Piast i NaszaDuma akcentują ten charakter niczym psalmy biblijne — Tommy niby buduje legendę, ale w tym całym pieśniowaniu zanika jeden kluczowy detal: facet ma w nogach tyle kontuzji, że kiedyś na pewno stanie w miejscu w połowie zagrania i powie „okej, a teraz która noga idzie pierwsza?”. To nie jest walka o serca kibiców, to walec drogowy, który za chwilę zetrze mu kolano w proch. Orzeł i Kolejorz z kolei dorzucają racjonalne argumenty, jakby komentowali mecz normalnego człowieka, a nie zawodnika, który w niedzielę po meczu przechodzi rezonans biodra, żeby jutro móc wstać na kort znowu. Myślicie, że Alcaraz albo Medvedev walczą? Oni wręcz przeciwnie — korzystają z każdej sekundy, kiedy przeciwnik leży na deskach i liczy oddechy. Tommy musi walczyć, bo nie ma innej opcji, i to właśnie ta pułapka go uciska: albo wygrywa jak heroiczny porucznik podczas bombardowania, albo spada do rankingu tak nisko, że nikt nawet nie pamięta, że był kiedyś w czołówce. A ten VARMaster? On chyba jako jedyny wpadł na to, że charakter to nie narzędzie do ciągłego wyrywania cudu z kapelusza, tylko coś, co powinno służyć grze, a nie odwrotnie. Walczyć można, ale nie za cenę systematycznego niszczenia siebie — bo wtedy z charakteru zostanie tylko blizna i kilka zaskakująco trafnych uderzeń przypadkiem. Ja bym powiedział tak: Tommy teraz tkwi w tej przysłowiowej sytuacji, kiedy członek klubu ma dwie opcje — albo dołączyć do starych wyjadaczy, którzy wciąż kibicują, bo pamiętają jego potencjał z 2019 roku, albo wylądować na emeryturze sportowca i otworzyć jakiś pub w Coral Gables, gdzie będzie opowiadał młodym tenisistom historię o tym, jak kiedyś walczył na trójnoga, a oni będą kiwać głowami z politowaniem. Wasz spór o wiek i charakter to tak naprawdę pytanie, które tkwi głębiej: czy dzisiejszy tenis potrzebuje więcej bohaterów na trójnoga, czy jednak mistrzów, którzy rozbijają przeciwników bez nadwerężania własnego organizmu? I szczerze mówiąc, ja też nie wiem, bo dziś widać, że obie te postacie ledwo zipią w tym szalonym systemie. A Tommy? On właśnie jest na rozdrożu — albo wybierze sobie drogę, albo droga wybierze jego, i to niekoniecznie na korzyść.
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 10.07.2026 12:13 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.