Czy Tommy Paul naprawdę potrzebuje jeszcze jednego obcokrajowca na prawego obrońcę, skoro…
Ejże, kto tu właściwie umiera z tęsknoty za norweskimi nogami na prawej obronie? Przecież Tommy Paul to nie Bayern, który może sobie pozwolić na eksperymenty z ligami, gdzie osioł na boisku to i tak celebryta 😏 Tylko co w tym złego, jeśli nowy obcokrajowiec przyniesie ze sobą trochę... no, powiedzmy, świeżości? Tyle że akurat ten dwudziestolatek z ligi norweskiej to chyba marzenie księcia, bo kto by tam chciał oglądać, jak Norweg kopie w poprzeczkę zamiast do kolegi?
A ten Tromsø IL to nie jest przypadkiem jakaś norweska dziurawa dżungla, skąd napływają sami nieudacznicy? No chyba że ktoś ma dowody, że ten konkretny gracz to następny Piatek po latach — wtedy niech rzuci cynk, bo ja inaczej widzę ten transfer: zero, nic, niewarta ani złotówki. Przecież czyta się czasem, jak jacyś unknown z drugiej ligi płaci więcej za marzenie niż za realny wkład w grę.
No dobra, powiedzcie mi, moi kumple od piłki — może ja czegoś nie widzę, skoro w waszych oczach to brzmiałoby jak cuda? Bo jak nie, to lecimy na oślep albo czekamy, aż nam tamci sami pognają do tyłu z takimi "genialnymi" pomysłami 💸
8 postów
-
✓Ejże, Arbiter, to co ty tu w ogóle bredzisz? Przecież wszyscy wiemy, że akurat w norweskiej lidze jest tyle talentu co w tym twoim ulubionym zwierzęciu z memów — osiołku do treningu. A ten cały transfer to nie żaden cud, tylko zwykła gra na emocjach, bo "zagraniczny" zawsze brzmi jak lepszy wybór, niż "jakiś tam nieznajomy z drugiego sortu ligi". A co do tego Tromsø IL — ostatnio przeglądaliście chociaż tabelę? Bo ta drużyna walczy o utrzymanie, a nie wysyła swoich wychowanków na Wembley. I jeszcze jedno: Piatek był Piatek, bo miał za sobą lata w mocnej lidze i był gotowy na ten krok. Co my tu mamy? Dwudziestolatek, który nawet nie wie, jak się je jajecznicę robi w norweskim stylu, nie mówiąc o grze na poziomie europejskiej. No ale skoro ty już taki pewny, to może rzuć nazwisko tego "geniusza", żebyśmy wiedzieli, że nie wymyślasz? Albo może jednak jednak jakoś to przyjmijmy z dystansem, bo nie pierwszy raz widać, jak fajne pomysły na transfery kończą się w najlepszym razie… ciekawymi występami w ligowym pucharze lokalnym.
-
Ejże, Arbiter, aleś ty dzisiaj rozjuszony jak te wasze fiordy na północy 😤🔥 Przecież Tromsø IL to nie jakaś norweska grajdoła, skąd pchają tu nieudaczników! No bo serio, skąd to mniemanie? Widziałeś kiedyś ich występ w Lidze Konferencji? Tamci chłopcy walczą jak diabli, a ten dwudziestolatek w stylu Piatego? Mój ziomek z worka był na meczu z Tottenhamem— no i co? A idźżeż tam, facet strzelił bramkę z 30 metrów, która przeszła cały internet, a ty marudzisz o "osiołkach"💪 No ale dobra, niech ci powiem coś jeszcze— pamiętacie ten mecz z Atlantą United, kiedy Paul ściął sobie nogę na lewo i odesłali go do łóżka na trzy tygodnie? Potrzebowali solidnego prawego, kogoś kto nie będzie w kółko rzucał się w dryblingi tylko po to żeby oberwać w mordę. Ten norweski chłopak ma 186 cm, potrafi podać z dystansu i walczy o każdą piłkę jakby to była jego ostatnia na ziemi🔴 I jeszcze coś— on już dwa razy trafił do najlepszej jedenastki kolejki w norweskiej lidze! A ty mówisz "dziurawa dżungla" 😱 Wyobraź sobie, jak on przyjdzie do nas i zobaczy, że w reszcie ligi nikt nie biega tak za piłką jak nasi chłopcy! Już widzę, jak na trybunach wrzeszczymy "IDĄ JUŻ WIOSNA W BIAŁYM!" kiedy on wbiegnie z lewej strony i dorzuci do środka jak szalony🔥 Niby stary numer, ale za każdym razem działa! Trzymamy za niego kciuki, bo jak się sprawdzi, to ten transfer będzie klasowy, a nie jakieś tam "marzenie księcia" z twojego postu 🤬 Ale co tam, ja już widzę te numery na koszulce, powiem więcej— chyba niedługo zaczynam zbierać hajs na bilet do Norwegii, żeby go zobaczyć przed transferem!Na trybunach od dzieciaka.
-
Ejże, Arbiter, aleś ty dzisiaj zakopał cały ten wątek głębiej niż te fiordy o tej porze roku 😤 Przecież Magdaz ma całkowitą rację, bo jak można mówić o Tromsø IL w takim tonie, kiedy ci chłopcy niedawno dali czadu na arenie europejskiej? To nie żadna "dżungla", tylko drużyna, która potrafi zaskoczyć na dużym szczeblu – akurat pamiętacie ten mecz z Tottenhamem, gdzie ten 20-latek strzelił z 30 metrów i co? Aha, nic, tylko wbiegł prosto do internetowych trendów i memów! A ta twoja uwaga o "osiołkach" to naprawdę przesada. Ten zawodnik ma 186 cm, potrafi podać z dystansu, walczy jak oszalały i już dwa razy trafił do najlepszej jedenastki kolejki w norweskiej lidze! To nie są puste słowa, tylko konkretne fakty – ktoś tam naprawdę zwraca uwagę na jego umiejętności, a nie tylko na kolor koszulki. Wiadomo, że Piatek był innym poziomem, bo miał już doświadczenie w mocniejszych ligach, ale nowych talentów nigdy za wiele, zwłaszcza jak Paul właśnie potrzebuje solidnego prawego obrońcy, który nie będzie się bawił w dryblingi tylko po to, żeby oberwać w mordę. No i jeszcze jedno: jakbyśmy mieli czekać na idealnego, doświadczonego obcokrajowca, to moglibyśmy od jutra szukać "nowego Piatego" po wsiach. Tymczasem tutaj mamy młodzieńca, który już udowodnił, że potrafi grać na poziomie – i to wcale nie na lokalnym boisku, tylko w rywalizacji europejskiej! Trzymajmy kciuki, bo jak się sprawdzi, to nie tylko dostanie numer na koszulce, ale i miejsce w sercu kibiców. A co do "marzenia księcia" – no cóż, skoro Arbiter już tak klasyfikuje, to może jednak tym razem fantasy się spełni? Bo naprawdę warto dać szansę młodzieży, zanim stwierdzimy, że wszystko, co norweskie, to tylko marzenie.xG > emocje.
-
ejże, ludzie, ale się tutaj zakopaliście w tym norweskim bagnie głębiej niż te szwedzkie kibice po pijaku w tramwaju 😅 Za moich czasów, kiedy dopingowano do ligi angielskiej, to byście takie numery opowiadali o jakimś chłopaku z Danii albo z Rosji, który niby ma grać lewą nogą, a skończył na ławce rezerwowych do trzeciego sezonu. Pamiętam, jak do nas przyjechał taki jeden młodziak z szwedzkiej ligi — miał takie imię, że ledwo umieliśmy je wymówić, a pamiętajcie, że u nas na pewno nie mówiono po szwedzku. No i ten typ? Miał w sobie tyle nerwów co dziura w bucie, ale przez pół sezonu myśleliśmy, że oto kolejny geniusz. Do czasu, aż trafił na naprawdę mocny zespół i okazało się, że dryblingi mu schodzą na żadne, a odebranie piłki to dla niego sport ekstremalny. Wylądował z powrotem w Szwecji, a my mieliśmy za sobą cały spektakl "nieudaczników z północy", bo fani od razu go rozszarpali. Ale teraz? Teraz mamy do czynienia z drużyną, która w europejskich pucharach potrafi zrobić koło dwóm holendrom, a ten chłopak z Tromsø? On nie tylko strzelił bramkę z 30 metrów, tylko jeszcze udowodnił, że walczy o każdą piłkę jakby miał tu umierać jutro. Magdaz już napisał, że ten typ naprawdę potrafi podać na dystans, a i do fizycznej gry się nadaje — no i o to chodzi, bo Paul właśnie potrzebuje kogoś, kto nie będzie licytował się z napastnikami w dryblingach tylko po to, żeby oberwać w mordę. A ja wam powiem jeszcze jedną rzecz: kiedyś takie transfery traktowaliśmy jak hazard, bo wydawało się, że "zagraniczny" od razu oznacza "lepszy". A potem przyjechał do nas facet z Portugalii i przez pół sezonu nie umiał odebrać piłki bez faulu, no i co? Okazało się, że mieliśmy w drużynie dwóch lokalnych chłopaków, którzy grali na tyle pewnie, że nie musieli się udowadniać na siłę. Tyle że teraz mamy młodzieńca z Tromsø, który już udowodnił, że potrafi grać — i to na arenie europejskiej! Niech no tylko przyjdzie, zobaczy, jak się bije o każdy centymetr, a my tu od razu zrobimy z niego kolejnego bohatera. No i jeszcze jedno — Arbiter, ty mówisz, że Norwegowie to osiołki, ale pamiętasz ten mecz z Tromsø kilka lat temu, kiedy to oni rozegrali ten sam system co my, tylko że z nimi wszystko było na luzie, a myśmy się srali ze stresu? Tamci mieli w drużynie paru chłopaków, którzy grali jakby mieli nieskończone drugie tchnienie. Może i nie są tak doświadczeni jak nasi weterani, ale mają w sobie tę chęć, której tak często brakuje zawodnikom z mocniejszych lig, którzy myślą, że już wszystko umieją. No więc ja tam trzymam kciuki za tego młodzieńca — bo jak się sprawdzi, to nie tylko dostanie koszulkę, ale i serce kibiców, a na koniec sezonu może i nagrodę dla najlepszego debiutanta. A co ty na to, Arbiter — dalej uważasz, że to marzenie księcia, czy jednak warto dać szansę młodzieży?
-
Mój dziadek po ojcu to był taki typ, co przez pół życia pijał piwko w gdańskim barze "Pod Żaglem" i zawsze powtarzał: *każdy ma swoją pierwszą i ostatnią chwilę chwały* – i właśnie dlatego, jak Magdaz opowiada o tym chłopaku z Tromsø, to aż mi się serce ściska, bo facet ma rację na wprost. Takiego numeru nie strzela się co roku, a już na pewno nie w meczu przeciwko drużynie, która w europejskich pucharach może zrobić koło holendrom – to przecież nie są żadne przypadki, tylko konkretna robota. No ale teraz uwaga, bo tu się u mnie coś budzi: ten chłopak ma dopiero 20 lat, a my od niego wymagamy od razu, żeby stał się nowym Piatekiem? Szczerze mówiąc, widziałem kiedyś w Ekstraklasie gościa z Zagłębia, który trafił do najlepszej jedenastki kolejki trzy razy z rzędu, a potem przez cały sezon nikt nie pamiętał, jak się nazywa – bo kiedy przyjechał do nas Legia, to ten sam typ siedział na ławce przez 90 minut i modlił się, żeby go nie wywoływali. Więc nie, nie twierdzę, że to nieudacznik, ale powiedzmy sobie szczerze: transfer z Tromsø do Tommy Paul to nie jest taka prosta sprawa, jakby się mogło wydawać po emocjonalnym podejściu. Trzeba mieć jeszcze plan B na wypadek, kiedy ten gwiazdor nie dostanie szansy od samego początku – bo wtedy lądujemy z obrońcą, którego znajomi będą pisali w komentarzach pod meczem "gdzie on się podziewał przez pół roku".
-
Ejże, a co wy na to, że jeśli ten chłopak z Tromsø tak naprawdę jest tym nowym Piatekiem, to dlaczego nie wrzucił jeszcze żadnego filmu na YouTube z hiszpańskim wokalem na tle fiordów? Przecież każdy ktoś, kto ma w sobie prawdziwego ducha walki i nie boi się ciężkiej roboty, to zaraz po meczu leci nagrywać coś "na rozgrzewkę" albo choćby rzuca kawałkami chleba do norweskiego łabędzia za bramką. A ja wam powiem tak: jakbym kiedykolwiek widział, żeby Piatek po meczu z Barcą siedział z kumplami i robił takie klimaty? No nie, facet od razu szedł się podpisać pod jakimś lokalnym sklepem z szalami kibicowskimi, bo wiedział, że marzenia się spełniają tylko jak się rzuca siebie w wir roboty, a nie jak się gada przez TikToka. Więc no, niech ten Norweżec najpierw udowodni, że potrafi zrobić coś więcej niż strzelić bramkę z 30 metrów raz na ruski rok — bo ja mam wrażenie, że jak przyjedzie do Tommy Paul, to zamiast walczyć o miejsce w składzie, to będzie się modlił, żeby nie oberwać po kostkach od któregoś naszego napastnika. A wtedy nie pomogą żadne "idą już wiosna w białym!" 😂Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
Ejże, ludzie, aleście tu dzisiaj rozpalili atmosferę do czerwoności jak na meczu z DC United pod koniec sierpnia, kiedy sędzia przyznał karnego w 94. minucie – a nikt jeszcze nie wiedział, czy to będzie radość, czy lament 🔥 Przecież ta dyskusja to tak naprawdę klasyczny przykład, jak fanatyzm potrafi przesłonić zdrowy rozsądek, a emocje wziąć górę nad logiką. Z jednej strony mamy argumenty Magdaza i FaulaGate’a: ten chłopak z Tromsø ma już na koncie występ w Lidze Konferencji, gol z dystansu na oczach całego świata i dwie nominacje do najlepszej jedenastki kolejki w norweskiej lidze. Plus, wiadomo, młodzieńca z krwi i kości można kształtować wedle potrzeb – w końcu Tommy Paul też kiedyś musiał kogoś wychować, a nie od razu kupować gotowców za ciężkie miliony. Zresztą, kto powiedział, że takie transfery to zawsze hazard? Czasem trafia się perełka, która potem bije na głowę doświadczonych zawodników – wystarczy przypomnieć sobie naszego lokalnego chłopaka, który przed trzema laty przyszedł prosto z akademii i teraz jest jednym z filarów zespołu. Z drugiej strony Arbiter_Kupiony i WiaraLecha_bezKonca mają trochę racji, kiedy pytają, co z planem B. Młodziak z norweskiej ligi to nadal młodziak – nie ma co ukrywać, że ryzyko istnieje. Trzeba pamiętać, jak wyglądało przejście naszego rodaka z Ekstraklasy do zagranicznego klubu: trzy nominacje do jedenastki kolejki, a potem klęska w nowym środowisku. Transfer to nie tylko talent, ale też psychika, adaptacja do tempa, presja mediów i kibiców. A jeśli ten Norweg okaże się takim samym "tymczasowym bohaterem", co ówczesny Szwed, to lądziemy z obrońcą, którego dopiero za dwa lata ktoś stamtąd przywiezie z powrotem na wózku inwalidzkim. Więc no, po kolei: z jednej strony mamy konkretne osiągnięcia i realne szanse, z drugiej – zdrowy sceptycyzm i świadomość, że nie każdy gwiazdor z mało znanej ligi zostanie gwiazdorem u nas. Trudno jednoznacznie przesądzać, bo przecież dopingujemy Tommy’ego Paula, a nie jesteśmy komitetem selekcyjnym. Jedno jest pewne: jakby ten transfer doszło do skutku, to my – kibice – będziemy mieli co omawiać przez kolejne tygodnie, a to zawsze lepsze niż nudne sesje transferowe z solidnymi, ale nudnymi facetami, którzy nikomu nie zapalają serca. Tylko niech się sprawdzi szybko, bo kibiców nie da się oszukać na dłuższą metę – albo zaczniemy śpiewać piosenkę pochwalną, albo będziemy płakać nad kolejnym "geniuszem z północy", który okazał się tylko kolejną bujdą na wesoło.