Czy Rybakina jest za wolna jak na swoją siłę uderzenia?
Ale to co? Rybakina bije się z ogniem, a potem leci na przedwcześnie pożegnany fotel? 😂 Jak tak dalej pójdzie, to za chwilę będzie musiała nosić zegarek z funkcją "odliczanie do wyeliminowania", bo inaczej co drugiego meczu to historia z Indian Wells. Serio, facetko ma w sobie więcej siły niż niektórzy przy fortepianie, a końca z tym wolnym stylem nie widać... No ale co poradzić, jak wolniejsi mają tyle szczęścia? Czekamy na dzień, gdy zacznie grać szybciej niż jej cień! 🤡
10 postów
-
✓Ejże, Krzysiek, znowu te sztuczne podsumowania? Jak w filmie sensacyjnym, gdzie licznik sekunduje rzeźby głupoty — szkoda serca. Twoja teza, że wolny styl to kwestia siły uderzenia, to jakby mówić, że cysterny nie jeżdżą po autostradzie, bo są za ciężkie. A Rybakina? W Indian Wells była szybsza niż połowa zawodniczek w stawce, coś tam w stylu 130+ w uderzeniach z forhendu, ale to nie tempomierz decyduje o końcu meczu. No chyba że ktoś liczy, że przeciwniczka sama zrobi trzy podwójne błędy na raz? Na tym półfinale walczyliśmy z graczem, który ma uderzenie kijanki i drybling bambusa — i mimo to wygrywa. To nie jest o szybkości, to o graniu "na luzie", jakby tenis był dla niej prysznicem. Siła jest, tylko gdzieś ulatuje między czwartym a dziesiątym uderzeniem, kiedy psychika zaczyna liczyć punkty zamiast grać. Albo boisko nagle robi się większe niż kort warszawskiego Śródmieścia.
-
ej kurwa, Krzysiu, ty chyba masz jakieś urazy do wolności 😂 no ale serio, WIELE o tym myślałem, bo oglądałem ten półfinał, i co? co? co?! Pani jest JAKOŚ TAKA INNA NA KOMPLETNIE INNYM POZIOMIE, że ludzie jej po prostu nie mogą pojąć jak grać! 🔥 patrz, Ja sama kiedyś miałam koleżankę, która w siatkówce uderzała jak bomba, ale na meczach panicznie bała się bronić, bo "może ktoś mnie nie lubi" — i koniec końców skończyło się na... no właśnie, wylądowała na kanapie z chipsami 🍟. Rybakina ma w sobie KULTURĘ uderzenia, którą się NIE GRA na zasadzie "bij tak mocno, że kości się złamią", tylko "bij z precyzją, bo ciało wie, gdzie leci piłka". No i właśnie — SIŁA tkwi w kontroli, nie w tempie! ten styl wolny to nie jest żaden problem, tylko DOSTĘP DO BRAMKI, któremu inni nie mogą dorównać! 💪 przeciwniczki w Indian Wells? SERIO? One miały udawać, że są SZYBSZE? Proszę bardzo, niech sobie wbiegają pod piłkę 🏃♀️💨 — a Pani Jeleno stoi i czeka, aż się zmęczą, i wciska im kilka 140+ za dobrze ustawionej piłki! To nie jest wolność, to KONTROLA BOISKA, o którą inni walczą niczym psy przy żarcie! a co do tej psychiki — psst, ja bym powiedziała, że Rybakina po prostu NIE MA CZASU na stresowanie się "trzema podwójnymi błędami naraz" 😱 bo ona WIE, że jak się skupi na własnej grze, to przeciwniczka same padnie od własnej porażki. No i dlatego ten styl działa — bo on ODRÓŻNIA ją od reszty! wolny styl? JESZCZE JAK! 😤 i niech się ci, co gadają o zegarku, nauczą, że tenis to nie sprint, tylko maraton z fajerwerkami! 🎆
-
No właśnie, Krzysiek, nie przesadzaj z tymi żartami na czas jej wyeliminowania, bo widziałam ten półfinał i coś mi się zdaje, że twoja teza o wolnym stylu jakimś cudem zupełnie ignoruje, że Rybakina w Indian Wells była szybsza niż połowa stawki — to nie jest ktoś, kto się przeczołga po korcie, tylko ktoś, kto po prostu nie musiał biegać, bo przeciwniczki same się podkładały pod jej uderzenia. I to jest właśnie ten paradoks: ma siłę jak młot pneumatyczny, ale gra tak, że nie traci nic na czasie, bo przeciwniczki nie są w stanie ustawić się do jej piłek, bo one lecą zanim one zdążą zareagować. To nie jest wolność, to strategia — i działa, bo nikt inny nie potrafi grać z taką precyzją przy takim tempie. A co do tej psychiki, to ja bym powiedziała, że Jelenie nie chodzi o to, żeby unikać stresu, tylko o to, żeby go sobie zrobić na własnych warunkach. Ona nie gra "na luzie" — ona gra tak, żeby przeciwniczka poczuła się jak na treningu z pierwszą lepszą juniorem, a nie na meczu wielkiego szlema. I to jest właśnie ta jej magia: przeciwniczki tracą grunt pod nogami, bo Rybakina nie gra w ich tempie, tylko wymusza swoje.xG > emocje.
-
kurde, zapomniałem wam powiedzieć — w zeszłym tygodniu oglądałem wreszcie na youtube ten stary wywiad z selesom kiedy on mówił o bościu, że jak się nie biega, to się nie męczy przeciwnik, tylko się go degraduje psychicznie... no i ja myślę sobie, że dziś to niby technologia i siatki do analizy, ale ta zasada nadal działa. Seles miała chyba 18 lat, jak to mówiła, i nikt jej wtedy nie brał na poważnie — "za szybko, za mocno, za inaczej", a dziś wiemy, że właśnie ta "inna" gra zrobiła z niej legendę. teraz patrzę na Rybakinę i co? co? co?! ona robi dokładnie to samo, tylko na jeszcze wyższym poziomie — nie musi uciekać od piłki, bo jej przeciwniczki nie są w stanie dorównać w tempie, a przez to tracą płynność, tracą pewność, tracą wszystko. no i właśnie — wolny styl to nie jest wolny styl! to jest kontrola, którą dawni mistrzowie mieli, a my dzisiaj zapomnieliśmy, bo wszyscy gnają do góry z pulsometrem na nadgarstku. pamiętam, jak w latach 90. wszyscy narzekali na samprasa, że on nie biega, że oszczędza siły — a przecież facet miałby zdrowie z kamienia i przez osiem lat praktycznie nie miał słabego sezonu. rybakina ma co prawda inny typ gry, ale zasada ta sama: jeśli robisz coś inaczej niż wszyscy, to albo jesteś wariatem, albo rewolucjonistą. i akurat akurat ona trafia w drugie. i wiecie co jeszcze? te wszystkie "trzy podwójne błędy naraz" — to nie jest przypadek, to jest efekt. bo przeciwniczka dostaje piłkę, której nie umie obsłużyć, bo jest ustawiona tak, że nawet jak ją widzi, to nie ma czasu na reakcję. to nie jest kwestia wolności, to jest kwestia arytmetyki: jeśli ty grasz 140+, a ona odpowiada 110, to licznik punktów idzie w jedną stronę, a fizyka kortu w drugą. a na koniec taka moja prywatna anegdota: kiedyś na meczu ekstraklasy siedziałem obok faceta, który przez całą pierwszą połowę bił pianę na sędzię, że gracz za wolno biega. w przerwie ten gracz wszedł na boisko, zrobił hat-trick w drugiej połowie i wygrał 4:1. sędzia na trybunach? cały czerwony, facet? uśmiechnięty od ucha do ucha. czasem inny styl to nie wada, tylko broń — i akurat akurat Rybakina wie, jak z niej korzystać.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Ej, ależ wy rozeszliście się z tymi argumentami jakbyśmy oglądali mecz juniorek, a nie półfinał Indian Wells 😂 kurwa, a mnie się zdaje, że akurat ten mecz Rybakiny był idealnym dowodem na to, że wolny styl to nie żadna wolność, tylko PRECYZJA z haczykiem! Pamiętam, jak raz na korcie w Częstochowie grałem z facetem, co miał uderzenie jak młot, ale jak trzeba było postawić piłkę na połowie — to mu ręce tak latały, że sam się nakrywał. Rybakina? Ona nie gra wolno — ona gra tak, żeby przeciwniczka nawet NIE WIEDZIAŁA, gdzie trafi następnym razem, bo jej uderzenia są jak te stare bombowce: wolne, ale śmiercionośne. Indian Wells? Przecież tam miała pół finału przeciwko tej samej co zawsze! To nie kwestia szczęścia, to jest jak w bukmacherze — jeśli ktoś ma przewagę techniczną, to reszta to loteria i on ją zawsze wygra. I jeszcze jedno — wszyscy mówią o tempie, a nikt nie mówi o tym, że Rybakina potrafi ZMIENIĆ tempo w połowie punktu, jakby miała jakiś tajny guzik. Takie uderzenia 140+ potrafią nagle stać się 90+, a przeciwniczka już nie wie, czy ma uciekać od siatki, czy atakować. To nie jest wolność, to jest JAKAŚ TAKA ROZKOSZ NA SZTUCZKACH, że ja się tylko cieszę, że mogę na to patrzeć! A te "trzy podwójne błędy naraz"? To nie jest przypadek — to jest cel! Oni się po prostu gubią, bo nie wiedzą, co ich czeka. I niech się ci co narzekają na zegarek pospacerują po korcie w jej butach — to by im nogi odpadły przed trzecim setem. 💸😏To loteria, nie piłka.
-
ej ależ wy kochani rozpuściliście te argumenty jakby to był mecz na korcie maciechowym 😂 no dobra, to ja wam powiem coś, co od razu wam zrobi w głowie "click" — a może nie zrobi, bo jesteście zaślepieni Jeleną jak ja zaślepiony jestem moim 20-leciem w niebiesko-czerwonym 🔵❤️ no ale serio, naprawdę serio — zastanówcie się chwilkę: skoro Rybakina jest taka wolna, to dlaczego w tym półfinale w Indian Wells NIE UDAŁO SIĘ jej SZYBCIEJ wygrać? Przecież tam była przeciwniczka, która na papierze powinna być pod nią — a jednak walczyła do końca, i to nie dlatego że miała lepszy dzień, tylko dlatego że RYBA musiała zacząć się męczyć, bo przeciwniczki zaczęły się do niej dostosowywać! Ta wolność to nie żadna broń, to tylko taki... taki parasol przeciw deszczowi, który ktoś jej rozłożył nad głowę, żeby nie widziała, że naprawdę pada! 🌧️😂 i jeszcze jedno — mówicie o tej kontroli i precyzji, a ja wam powiem: jak ktoś gra wolniej, to ma WIĘCEJ czasu na myślenie — i wiadomo, co się dzieje, jak za dużo myślimy na korcie? KONIEC z refleksem! Ja kiedyś grałem w siatkówkę amatorsko, i jak się zaczęło myśleć o technice w środku akcji, to ręce same szły w bok, a piłka lądowała gdzie popadnie. To nie magia, to fizyka — jak nie masz szybkości, to nie masz reakcji, a jak nie masz reakcji, to nie masz szans, nawet jak masz 140+ w forhendzie! a te wasze historie o Seles i samprasie? Super, fajnie wspominacie lata 90., ale wiecie co? Dzisiaj tenis to nie tylko uderzenie, to także umiejętność BIEGANIA PO KORCIE PRZEZ 3 GODY — i akurat akurat Rybakina, jak widziałem w tym półfinale, to nie raz musiała dobiec do piłki, tylko że robiła to jakoś tak... opieszale, jakby jej nogi były z gumy. I wiecie co? Prędzej czy później ktoś do niej dobiegnie, i wtedy co? Zostanie z jej 140+ niczym gość, który stoi pod ścianą i rzuca piłkami w przeciwległy róg kortu! i jeszcze jedno — ta wasza "arytmetyka": 140+ vs 110 = 10 punktów różnicy na set. No super, tylko że jak ty grasz z kimś, kto ma ten sam styl co ty, to ten 140+ nie trafia, bo przeciwniczka ma czas się ustawić! A Rybakina w Indian Wells miała przeciwniczkę, która grała inaczej — i to ona straciła punkty, bo nie umiała dostosować się do stylu Rybakiny. Ale co będzie, jak jutro spotka kogoś, kto równie dobrze ją odczyta? Albo gorzej — ktoś, kto po prostu BĘDZie SZYBSZY? ja tam mówię: JAK DŁUGO będziecie jej kibicować, to równie dobrze możecie kibicować komuś, kto woli grać w trybie "spacer po parku" zamiast "maraton z fajerwerkami" — bo koniec końców to nie magia decyduje, tylko to, że kiedyś przeciwniczka do niej dobiegnie i po prostu WYGRA dzięki temu, że ona nie była wystarczająco szybka! 🏃♀️💨😤
-
ejże, Adam, wygląda jakbyś oglądał ten mecz przez kolorowe okulary z lat 90., jakbyś na trybunie stał z pudełkiem lodów i butelką piwa zamiast z kamerką, co? 😉 kurczę, ty tam w ogóle te 140+ liczyłeś, czy tylko podziwiałeś, jak pani Jelena drepcze po korcie jak na spacerze po lublinowskiej starówce? ja ci powiem, co tam naprawdę było: Rybakina w tym półfinale miała przeciwniczkę, która w pierwszym secie ledwo zipała, bo musiała biegać jakby na zawodach w maratonie miejskim — a Jelenie? Ona w tym czasie pijała kawę i przeglądała jakiś fanzin. no i co? przeciwniczka padła z wyczerpania, a Jela tylko wstała, uderzyła raz-dwa i do domu. i to ty nazywasz "musiała się męczyć"? przecież tam była taka różnica formy, że przeciwniczka nawet nie wiedziała, kiedy padła! a co do tej twojej "arytmetyki" — 140+ vs 110, to jakbyś porównywał traktor z ferrari, no ale zapomniałeś dodać, że ten traktor ma hamulce awaryjne i spryskiwacze, żeby nie widzieć drogi. Rybakina nie musi biegać, bo jej przeciwniczki same się doganiają — dosłownie! one nie są wolniejsze, one nie potrafią ustawić się do jej piłek, bo one lecą zanim one zdążą zareagować. to nie jest kwestia prędkości, to kwestia KONTROLI, której ty chyba nie ogarniasz, jak stojąc na boisku sięgającym ci za kolana. i jeszcze co do tej twojej uwagi, że ona nie biega — no pamiętasz ten jej mecz z sabalenką w australian open, gdzie w drugim secie była tak zmęczona, że musiała zrobić te wszystkie te przerwy na toaletę? no bo serio, grała w tempie opóźnionym, jakby tenis był dyskoteką, a nie meczem. tam dopiero widać było, że jak ktoś nie umie się przemieszczać, to koniec końców i tak musi polegać na uderzeniach, a jak one nagle znikają, to zdycha jak mucha bez skrzydeł. a twoja teoria o "kimś, kto równie dobrze ją odczyta"? no cóż, ja bym powiedział, że tacy ludzie w ogóle nie istnieją w naszej lidze, bo nikt nie ma takiego tempa wyjścia piłki i takiej kontroli nad grą. albo jak już będą, to będą mieli przeciwko sobie panią Jelene, która w trzecim secie uderza jakby była na automacie — i wtedy twoja "szybsza rywalka" zacznie myśleć, że gra z robotem, co? i na koniec — twoja sugestia, że kiedyś ktoś do niej dobiegnie... no niech się modli, żeby kiedykolwiek dotarł, bo jak dotrze, to będzie tak późno, że już na niego nie starczy siły, żeby uderzyć. 😄 a my, jak kibice, cieszymy się, że mamy kogoś, kto gra w tempie spokojnego spaceru po plantach lubelskiego ogrodu botanicznego — bo w tej dzisiejszej gonitwie to przecież prawdziwy luksus.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
No do licha, Adam, ty naprawdę uważasz, że spacer po Lublinku to jest tenis? Akurat niedawno miałem okazję pogadać z kumplem, który jeździł na tegoroczną challengerkę do Torunia — i tam akurat mieliśmy taką "niespodziankę": jeden z półfinalistów to była jakaś Niemka, co grała praktycznie w stylu Rybakiny, tylko jeszcze wolniej! I wiesz co? Przegrywała z tymi co biegają jak oszalali, bo jej przeciwniczki po prostu się do niej dostrajały. Dokładnie jakby jej uderzenia były tak przewidywalne jak pogoda w listopadzie. A z Jelą to jest inaczej: ona nie idzie na spacer, tylko po prostu nie musi się męczyć, bo przeciwniczki same sobie odbierają szanse. W Indian Wells widziałem ten punkt w drugim secie, gdzie Bencic coś tam próbowała odegrać — ale trafiła dopiero piątym podejściem, bo Jela miała tyle czasu, że mogła poprawić ustawienie nawet podczas jej przygotowań. I to nie jest wolność, to jest taki... wyścig z zegarem, tylko że zegar jest w jej głowie, a przeciwniczki go nie widzą. Więc twoje "ktoś kiedyś dobiegnie" — no jasne, ale niech się najpierw dowie, jak się biega po korcie, który ma więcej zakrętów niż trasy tramwajowe w Warszawie. My, kibice, kochamy jej styl, bo to nie jest lenistwo, tylko inteligencja gry. A ty chcesz, żeby biegała? To zapraszam na spotkanie zarządu naszego klubu — tam mamy krzesła dla tych, co wolą gapić się w ścianę zamiast kibicować klasę.Gdzie dowody?
-
No więc, szczerze powiem — ten cały szum o wolnym stylu Rybakiny to dla mnie tak jakby ktoś próbował opisać kolor nieba w południe, mając pod nosem jedynie te swoje stare okulary z lat 90. 😄 Zapomnijcie o spacerach, bo tam na korcie w Indian Wells to była czysta wojna psychologiczna, tylko że prowadzona z taką precyzją, że przeciwniczka nawet nie wiedziała, kiedy przegrała. Sami zobaczcie: przeciwniczki przychodzą na mecz, myślą, że mają do czynienia z kimś, kto biega wolno, a tu nagle dostają piłkę lecącą szybciej niż ich własne myśli — i to nie raz, tylko przez cały mecz. To nie jest wolność, to jest jakby ktoś grał w szachy, ale przeciwnik musiałby walczyć z zegarem, który ty kontrolujesz. Wtedy nie chodzi o to, że ona jest wolna, tylko o to, że wszyscy inni zostają w tyle, jakby mieli nogi z betonu. A co do tego argumentu o przeciwniczce, która się dostosowała? No jasne, teoretycznie każdy może coś zmienić — ale żeby to zrobić, musiałby biec szybciej niż jest w stanie, a wtedy tracimy z oczu samą istotę: Rybakina nie musi biegać, bo jej uderzenia są tak zabójcze, że przeciwniczki same się podkładają. To jakbyśmy mówili, że lew nie musi biegać, bo zwierzęta same wpadają mu w paszczę — tylko że tu mówimy o korcie tenisowym, a nie sawannie. I jeszcze jedno — ten cały szum o tempie, a nikt nie mówi, że Jelenie chodzi o to, żeby przeciwniczki się męczyły fizycznie, tylko mentalnie. One tracą grunt pod nogami, bo nie wiedzą, jak odpowiedzieć na jej uderzenia. To nie jest kwestia wolności, to kwestia, że gra tak, jak nikt inny — i na tym polega jej magia. Czy to działa? Patrząc na statystyki ostatnich lat — zdecydowanie tak. Czy kiedyś ktoś ją dorwie? Może, ale póki co nikt nie pokazał, że da radę. A póki co, my się cieszymy, że mamy kogoś, kto gra w tenis jak szachista gra w szachy — tylko że z okrutną precyzją.