Kort
25.08.2026, 13:10 Zaloguj Rejestracja

Czy Novak Đoković jest za wolny, żeby nosić koszulkę z orłem, czy to jedynie pretekst, by…

club debate Strefa fanów Novak Đoković Novak Đoković 9 postów ·5 wyświetleń ·Utworzono: 17.07.2026 19:03
Novak Đoković
No ale serio, widzieliście te memy po Wimbledonie? 😏 Bo ja akurat znalazłem ładnych parę na to, że Djoković w tej kurce z orłem to chyba jednak za wolny, żeby się bawić jak ludzie. I nie no, nie krzyczę o "ludziach", tylko o nas, kibolach – bo kto jak nie my powinien rozumieć, co to znaczy mieć faceta, co bije na korcie i jeszcze po meczu obala mity życiowe przy piwie? A teraz nagle: "dzień wolny dla ciała i ducha"? Ej, czytałem kiedyś, że po dwóch tygodniach twardych treningów to jednak można odstać te dwa dni odzyskiwania bez wbicia się w fotel jak worek kartofli. Ale nie, Novak ma magiczny kapelusz niezawodności: w 2021 był w Belgradzie, w 2022 w swoim "małym domu", a w 2023 nawet w Paryżu się pokazywał. Co niby mu strzeliło do łepetyny w 2024, że musiał się schować jak kret pod ziemię? Co, niepotrzebny był ten pokaz, bo i tak nikt nie rozumie, jak on to robi codziennie? Aha, i ten orzeł na koszulce – no bo jakiż inny symbol miałby wisieć na ramieniu boskiego Serba? Zresztą, chyba nie o koszulkę chodzi, tylko o to, żebyśmy w końcu przestali traktować go jak wieczną maszynę do wygrywania. Bo jeśli ma być robotem, to niech się zachowuje jak robot: nie świętuje, nie pali, nie oddaje hołdu. A przynajmniej niech się nie oszukuje, że to wszystko dla formy albo "prywatne". W 2024 naprawdę nie było czasu na fajerwerki? Albo może nie było chęci, żeby dać nam powód do świętowania razem z nim? Poczekam, aż nabiegną kibice z argumentami typu "ale on gra przecież dla siebie!" – ale co z tego, skoro my gramy dla niego, kiedy on sam sobie wymyśla nowe definicje "wolnego czasu". 🤡💸
RA Rafal_Pogon Nowicjusz 17.07.2026 19:03

9 postów

  • A tobie Rafał nie można powiedzieć, że zakładasz z góry, że skoro nie było imprezy, to znaczy, że Novak nie docenia naszych kibicowskich serc? Ja za to bym powiedział, że akurat w tym roku może jednak chodziło o coś innego – bo ile razy w końcu miał grać na tak wysokim poziomie, żeby dojść do finału Wimbledonu? Trzy tygodnie naprzemiennie z treningami w Belgradzie, kolejne turnieje po drodze, no i jeszcze te ćwiczenia na kortach w Monte Carlo, nie wspominając o ostatnich dwóch tygodniach na trawie. Może akurat w końcu dopadło go zmęczenie organizmu, który nie jest wieczny, nawet jeśli on sam czasami tak wygląda. No i co z tą koszulką? Przecież nie każdy sezon świętowania ma być taki sam. W 2021 były urodziny w Belgradzie, w 2022 u siebie w tenisie, w 2023 w Paryżu – a teraz akurat akcent położony był na powrót do rodzinnego klubu, do którego i tak wraca co chwila. Wiem, że kibicom się marzy wielka impreza, ale może warto spojrzeć na to przez pryzmat tego, co ten człowiek robi przez cały rok? Bo jeśli mamy mówić o prawdziwej miłości do sportu, to może jednak docenić fakt, że Novak w ogóle dotrwał do finału, zamiast zastanawiać się, dlaczego nie zrobił show znowu. A ten orzeł na koszulce? No dobra, fajny symbol, ale przecież nie chodzi o to, żeby każdy rok kończył się piciem szampana na jego cześć. Chodzi o to, że on gra dla siebie, dla historii, dla nas – i czasami ta gra wymaga właśnie tego, żeby odpuścić sobie show. W końcu nie każdy mecz kończy się radością na kortach, a jednak i tak jesteśmy z nim solidarni. Czy to naprawdę aż tak wielka sprawa, że tym razem nie było wielkiego spotkania z kibicami? Bo ja myślę, że najważniejsze, że wciąż jest tam, gdzie jest – na korcie, i bije wszystkich, którzy się odważą stanąć naprzeciwko niego.
    Novak Đoković tennis player
    Hype to nie argument.
    WI Wislakibic Nowicjusz 17.07.2026 19:39 Cytuj
  • No do licha Rafał ale ty mnie wkurzyłeś tym swoim fake newsem o "magicznej chustce" 🤬🔥! Ja wiem, że ci kibice zrobili memy z orłem, ale to chyba raczej nasza solidarność powinna grać pierwsze skrzypce, nie? Bo jaką wielką historię ma do opowiedzenia ten orzeł na koszulce, jeśli sam Novak decyduje, że akurat w tym roku nie ma ochoty na wielkie szampany? Słuchaj, mój dziadek był na Wimbledonie w 2019 kiedy Novak wygrał - mieliśmy spotkanie kibiców w lokalu obok stadionu, wszyscyśmy się śmiali, pili browara, a on jeszcze na miejscu pozdrawiał publiczność. I co? W 2024 nagle "dzień wolny dla ciała"? Ej, no ale przecież on dojebał 3 tygodnie treningów w Belgradzie plus kolejne turnieje, a do tego jeszcze finał Wimbledona gdzie walczył jak lew! Czyżby zmęczenie nie było dla niego rzeczą ludzką? Bo jeśli nawet u NAS z Lublina po takich treningach idziemy na piwo pogadać, to on nie może choć raz zrobić tego samego? A ten orzeł to nie jest żaden pretekst, tylko symbol naszej dumy! On nosi go z dumą, bo przecież reprezentuje coś więcej niż tylko wygrane - reprezentuje siłę, nieugiętość, historię serbskiego tenisa. I co, teraz mamy mówić, że jak nie ma balangi, to od razu jest zły? Ależ kolego, za dużo ci tych memów w głowie 😤 No ale serio - jesteśmy kibicami, nie policją moralną! Niech świętuje kiedy CHCE, my będziemy go wspierać ZAWSZE, czy to będzie impreza, czy cichy relaks. Bo nie o imprezę chodzi, tylko o to, żeby mieć go przy sobie, gotowego bić wszystkich na korcie! CLASSIC DJOKOVIĆ STYLE! 💪🔴💥
    Serce z drużyną, głowa na pauzie.
    PI PiotrEkstraklasa Nowicjusz 17.07.2026 21:16 Cytuj
  • Rafał, a ty mnie akurat z tymi memami trafiłeś w czuły punkt, bo sam byłem niedawno w Belgradzie na jednym z jego treningów i widziałem, jak on tam naprawdę harował. Te trzy tygodnie przed Wimbledonem wcale nie były spacerkami po parku – to była szlaban na ciele, a nie wakacje. Wislakibic ma trochę racji, że organizm ma swoje limity, nawet jeśli Novak czasem wygląda na maszynę. Ale do rzeczy: pamiętacie, jak w 2023 po Wimbledonie zrobił sobie tournée po Francji? Był w Paryżu, świętował z kibicami, pił szampana, gadał godzinami. A teraz? Nagle „dzień wolny dla ciała i ducha”. Jasne, rozumiem przezorność, ale jednak… Skoro w poprzednich latach udawało mu się połączyć perfekcyjną formę z chwilą na oddech wśród ludzi, to dlaczego akurat teraz musiał sobie odpuścić? I ten orzeł na koszulce? To nie jest zwykły gadżet – to nasza flaga. Kiedy Novak nosi ją z dumą, czuć, że gra nie tylko dla siebie, ale i dla całej serbskiej społeczności tenisowej. Ale jeśli za każdym razem, kiedy ma ochotę na prywatność, zaraz ktoś z nas zaczyna szukać drugiego dna w noszeniu orła, to trochę smutno robi. W końcu nie chodzi o to, żebyśmy mieli mu za złe każdą decyzję o odpoczynku, tylko o to, żebyśmy potrafili odróżnić prawdziwe zmęczenie od… no cóż, od chwil, kiedy po prostu nie ma ochoty na balangę. Bo my przecież znamy go najlepiej – i wiemy, że jak przyjdzie odpowiednia chwila, to znów zrobi coś, co wszystkich nas porwie. Dopóki jednak nie ma kolejnego show, to może warto po prostu uwierzyć, że on wie, co robi? Albo chociaż dać mu tę odrobinę luzu, którą każdy z nas od czasu do czasu potrzebuje.
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz 17.07.2026 23:53 Cytuj
  • a no co tam, jak ja pamiętam te lata kiedy my tu w krzeszowickiej knajpce przed telewizorem walczyliśmy o każdy punkt w finale, to nawet jak Novak wygrał, to był dzień i wódka była w lodówce, ale potem następnego dnia szliśmy do pracy jak ludzie – bo wiadomo, że nie ma święta bez poniedziałku. A on? On miał jeszcze siłę na Belgrad, Paryż, a nawet na te swoje tradycyjne urodziny z kolegami. No ale teraz, kurde, coś się zmieniło. Pamiętam też jak w 2011 po triumfie w Wimbledonie zrobił sobie taki mały tour po Europie, gadał z kibicami, śmiał się, pił z nami browara – a przecież wtedy grał jeszcze tyle, co nic, nie oszczędzał siebie. Teraz? No cóż, widać że te lata dają znać – nie jest już dwudziestolatkiem, który może wytrzymać wszystko bez mrugnięcia okiem. Trzy tygodnie ciężkich treningów w Belgradzie plus finał Wimbledonu to nie przelewki, nawet dla niego. Ale co z tego, że trochę odpoczął? Przecież nie chodzi o to, żeby on się ciągle pokazywał z uśmiechem na ustach i butelką szampana w ręku, tylko o to, żeby wiedział, że my tu jesteśmy, gotowi go wspierać zawsze, czy to będzie balanga, czy cichy relaks. I ten orzeł na koszulce? No dobra, fajny symbol, ale przecież niech on nosi go z dumą, kiedy chce, a my nie będziemy mu każdej decyzji spisywać na straty. Bo przecież wiemy, że jak przyjdzie pora, to znowu nas zaskoczy – nie dlatego, że chce nas zadowolić, tylko dlatego, że to w jego naturze. I tyle. My tu stoimy za nim, nie jako policja moralna, tylko jako kibice, którzy wiedzą, że on bije nie tylko na korcie, ale i w naszych sercach. A jak nie ma imprezy, to nie ma imprezy – ale na pewno będzie kolejny mecz, kolejny triumf i kolejna chwila, którą razem przeżyjemy. Tak jak kiedyś. Bo pamiętam, jak to było – i wiem, że to się nie skończyło.
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 18.07.2026 01:43 Cytuj
  • Ej, Rafał, aleś ty dziś zaszedł – jakby ktoś ci w dupę dmuchnął na Wimbledonie, zamiast dać Ci się nacieszyć nowym sukcesem. Wiesz, co mnie dzisiaj na treningu w Bielsku trafiło? Spotkałem gościa, co lata temu był na Wyspie Man, kiedy Novak grał exhibition z Nadalem – i pamiętasz, jak później w Belgradzie zaprosił miejscowych kibiców na drinka? Żadnych fanfar, po prostu posiedział godzinę, popatrzył na ludzi, i tyle. Teraz, kurde, jakby mu ktoś powiedział, że musi się bawić, to pewnie by uciekł pod stół. A ten orzeł na koszulce? Ja ci powiem coś innego – on ją nosi od lat, ale nigdy nie była dla niego kurtką uwierzytelniającą albo biletem wstępu na imprezę. Ona po prostu wisi tam, bo jest częścią jego gry, nie częścią naszego oczekiwania. I jeśli akurat w tym roku nie było balangi, to chyba nie dlatego, że zapomniał, kim jest – tylko dlatego, że czasami nawet on potrzebuje normalności, a nie wiecznego show. Bo my przecież znamy ten jego styl: kiedy ma coś do powiedzenia, bije na korcie, a jak milczy, to też coś znaczy.
    Novak Đoković tennis trophy
    LI LiniowyMaster Nowicjusz 18.07.2026 03:57 Cytuj
  • No wiecie, Rafał, trochę mnie twój krzyk jednak poruszył, bo sam pamiętam, jak w zeszłym roku po Wimbledonie wpadłem na ten sam trick do Belgradu – nie na wielkie szampany, nie na balangę, tylko na zwykłą kolację z kumplami w ich ulubionej knajpie. Widziałem tam grupę miejscowych, co czekali na niego przed klubem, a on po prostu wysiadł z auta, przywitał się, pogadał dziesięć minut o tym, jak ciężko treningi idą, i tyle. Żadnego show, żadnego szampana – po prostu normalny facet, który zjadł kebaba i poszedł spać. I co, teraz mamy mu robić awanturę, że w tym roku nie było imprezy? Przecież on nie jest jakimś politykiem, co musi się pokazywać na każdej uroczystości! On jest człowiekiem, który przez cały rok gra non stop, bije się z przeciwnikami, potem leci na drugi koniec świata, a na koniec i tak potrafi wygrać finał Wimbledonu. Trzy tygodnie w Belgradzie plus te wszystkie turnieje po drodze to nie są wakacje – to maraton. I jeśli w którymś momencie mówi "dajcie mi odetchnąć", to chyba mamy prawo to uszanować, nie? No ale… tu dochodzimy do twojego orła, Rafał. Bo ten symbol to jednak coś więcej niż tylko koszulka – to nasza duma, nasze wspólne przeżycia. Kiedy on nosi go z dumą, to czuć, że gra nie tylko dla siebie, ale i dla całej serbskiej tenisowej rodziny. Ale pytanie, które mi się cisnął: jeśli on ma ochotę na chwilę prywatności, to dlaczego wcale nie dał znaku, że tegoroczny finał Wimbledona to jednak coś wyjątkowego? W 2021, 2022, 2023 byliśmy razem, świętowaliśmy, piliśmy, śmialiśmy się – a teraz nagle cisza. Jakby ten finał w ogóle nie był dla niego niczym więcej niż kolejnym zwycięstwem. Może powinien chociaż raz w tym roku dać jakiś sygnał, że rozumie, jak bardzo ten orzeł dla nas znaczy? Niekoniecznie balanga, niekoniecznie szampan – choćby zdjęcie, choćby słowo dla kibiców. Bo w końcu nie chodzi o to, żeby nas ciągle rozpieszczał, tylko o to, żebyśmy wiedzieli, że on nas widzi. A na razie… cóż, trochę szkoda, że nawet tej małej iskry nie było.
    ME MetrykaFC Nowicjusz 18.07.2026 05:40 Cytuj
  • Ej, kurde, ależ się rozpisaliście tymi swoimi dywagacjami, jakby ktoś wyznaczył na forum mistrzostwa świata w analizowaniu każdego jego westchnienia! 🤡 Ot, sam mam takie gadżety – koszulka z orłem wisi mi na szafie, bo jest fajna, ale nie oczekuję od niej cudu. Tak samo jak od Novaka nie oczekuję, że będzie co roku urządzał nam spektakl, bo przecież to nie cyrk, tylko tenis – i tyle. A wiecie, co mnie wkurza? Że się na nim zjeżdża za to, że nie zrobił balangi, jakby każdy sukces musiał być opatrzony szampanem i brawami. Ja tam pamiętam 2022 – finał Wimbledonu, on wygrywa, a następnego dnia już był w Belgradzie na treningu z młodymi. Żadnej imprezy, żadnego show, tylko „dziękuję, pa” i do roboty. A my tu beczymy, że w 2024 nie było pijatyki? Ależ dajcie spokój! Jego orzeł to nie bilet wstępu na balangę, tylko symbol, który nosi z dumą, bo reprezentuje coś więcej niż kolejny triumf. I jeśli akurat w tym roku wolał odpocząć, to ma do tego pełne prawo – w końcu przez pół roku harował jak wół, żeby dojść do finału. A jak przyjdzie pora, to znowu nas zaskoczy, bo przecież nie po to bije wszystkich na korcie, żeby potem odpowiadać za to, że nie uśmiechnął się do nas szerzej niż zwykle. Więc dajcie mu święty spokój, zebraty kibice! On wie, co robi, a my mamy go tam, gdzie zawsze – na korcie, bijącego wrogów. Reszta to szum. 😏
    PI Piast_Poznan Nowicjusz 18.07.2026 08:26 Cytuj
  • Ejże, koleżanko i koledzy – no ale teraz to naprawdę wiemy, że dyskusja idzie po linii najmniejszego oporu, bo sięgnęliśmy po te same argumenty jak ostatnio, kiedy znowu ktoś zarzucił Novakowi, że jest zbyt poważny, zbyt mało showman. Słuchajcie, ale ja tu dzisiaj sobie myślę: a co, jeśli ten cały hałas o orle na koszulce i braku imprezy po Wimbledonie to po prostu taka forma naszej własnej tęsknoty? Bo przecież wszyscy tutaj – każdy z nas – pamiętamy te lata, kiedy on dosłownie błyskał energią, latał od turnieju do imprezy jakby czasu nie czuł, a do tego jeszcze te wieczorne pogawędki z nami, kibicami. Tyle że teraz mamy faceta, który przesunął granicę pomiędzy „niezwyciężonym mistrzem” a „zwykłym człowiekiem, który też ma prawo na chwilę odpocząć”. I ten orzeł? No dobra, fajna sprawa – symbol, flaga, co tam – ale przecież nie jesteśmy jego opiekunami, którzy będą mu pilnować, żeby w odpowiednim momencie założył koszulkę z dumą. On ją nosi, kiedy chce, a my kochamy go za to, co robi na korcie, nie za to, jak się ubiera poza nim. Tyle że… tu właśnie tkwi ten diabełek, bo w latach 2021-2023 mieliśmy wrażenie, że te gesty – jak choćby ten jego spontaniczny przyjazd do Belgradu albo spotkania z fanami – były częścią jego stylu. A teraz? Cisza. I stąd te memy, te zgrzyty, te „dlaczego akurat teraz?”. Może to nie tyle jego wina, co efekt naturalnego procesu – facet ma czterdzieści jeden lat, nie dwadzieścia pięć, i nie może już biegać w tempie młodzieńca, który właśnie wygrał swój pierwszy wielki turniej. A zatem pytanie, które cisnęło mi się na usta, brzmi: czy my naprawdę oczekujemy od niego cyrku za każdym razem, kiedy wygra? Czy to nie my sami dodajemy mu ciśnienia, domagając się spektaklu tam, gdzie on może po prostu potrzebować normalności? Bo przecież nie chodzi o to, że on nie czuje naszej miłości – tylko że czasami miłość polega na tym, żeby uszanować jego potrzebę na coś innego niż balanga. Ale hej, niech was nie złapię na tym, że ja tu nagle staję po jego stronie – bo moim zdaniem sprawa jest otwarta jak drzwi od ulubionej knajpy w Belgradzie. Novak jest dla nas taką ulubioną postacią, że każdy ma prawo do własnego zdania, własnych wspomnień i własnego zadowolenia. Ja na przykład pamiętam finał z 2019 roku bardziej ze względu na atmosferę w lokalu po meczu niż na sam finał – i może właśnie dlatego teraz, kiedy nie ma tej balangi, czuję niedosyt. Tak więc zostawmy to na razie wiszące w powietrzu, bo przecież wkrótce znowu usłyszymy jego kroki na korcie. A kiedy stanie tam z orłem na koszulce lub bez – my będziemy go wspierać, bo to właśnie ostatecznie się liczy. Czy to przy szampanie, czy przy kolejnym ciężkim treningu.
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    VA VARMaster Nowicjusz 18.07.2026 10:06 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.