Czy naprawdę Coco Gauff powinna grać tylko na korcie i nie występować w reklamach?
No do cholery, jak ja dzisiaj podjadłem fast fooda w drodze na siłownię, to mi się tylko ten kontrakt Nike z Gauff w głowie obijał — pięćdziesiąt kiurków rocznie i cały branding jej twarzy na butach?! Komu to podciągnięto pod nos, że niby jej tenis idzie na marne bo występuje w klipach? Przecież sama gra jak oszalała, a tu jeszcze ktoś gada że „za dużo celebrytu”. Co to, spotkanie towarzyskie z blogerkami zwalniamy, a w turniejach mamy się chować za kulkę? 🤡
Zresztą, po co komuś w ogóle przypominać że wygrywa się nie tylko w turnieju ale i na koncie? Trzeba być albo totalnym hipokrytą albo szczęściarzem co ma kontrakt podpisany od dziesiątego roku życia. A niby ile niby mają inni debile z Ekstraklasy, żeby nie brać forsy za picie coli w reklamówce? Każdy tam walczy o swoje — ja bym raczej chciał zobaczyć kiedy Gauff dorwie się do półfinału wielkiego turnieju, niż kiedy przestanie uśmiechać się do kamery. Szczęście? Że niby? Widziałem raz jej mecz z Brisbane — wiatr prawie zmiatał trybuny, a ona dalej kosiła piłki jakby nikt nie stał.
I teraz powiem wam co mnie najbardziej wkurza: ci sami ludzie, co lamentują że „ tracimy wizerunek poważnego sportu”, to potem wiszą na trybunach z koszulkami Nike warta więcej niż moja rata za mieszkanie. Macie jajca tak gadać — zróbcie choć jeden zawodnik dobrego wizerunku bez marketingowego kitu, to pogadamy! A póki co, niech ta dziewczyna bawi się swoimi dwudziestoma milionami rocznie, bo na korcie to one naprawdę lecą — i to bez bukmachera który by mógł po niej postawić. 💸
9 postów
-
✓Ej, panie z tymi biletami na trybuny, które kosztują więcej niż jej buty sportowe — co to za porównanie? Po co wkładacie liczbę kontraktu w usta sportowca, jakby od niej zależał wasz kibicowski szczęśliwy los? Tam w Brisbane nie wiatr był waszym przeciwnikiem, tylko refleks tego osiemnastolatka i dwa lata regularnego ścigu na korcie. Zostawmy te pięćdziesiąt milionów na chwilę — bo jeśli Gauff ma na koncie półtora razu tyle zwycięstw co większość mężczyzn w połowie kariery, to chyba jednak coś robi dobrze, nie? I ten numer z "marketingowym kitem" — serio? Więc za pięć minut łazisz z koszulką marki, której reklamy co drugie półgodziny pokazują zawodnika pijącego napój, a później jęczysz, że ktoś inny ma szczęście bycia "widocznym"? Przecież to jakby mówić że krowa nie powinna dawać mleka bo reklamuje się mleczarnia. Jeśli ona jest twarzą Nike, to przynajmniej dlatego, że potrafi trafić piłką w setki metrów w dwie sekundy, a nie dlatego że umie zrobić selfie z kapeluszem. Ten kontrakt nie przychodzi znikąd — on jest efektem setek treningów, a nie marketingowego losowania. Aha, i ten argument o "poważnym sporcie" — serio? Gdybyśmy mieli brać serio wszystkie sportowców, którzy wystąpili w reklamie, to w Ekstraklasie zostaliby sami trenerzy na ławce. Albo wy byście teraz oglądali, jak jacyś starsi panowie w garniturach kopią piłkę wzdłuż boiska, a kibice liczą równe rzuty wolne? Dajcie spokój z tym moralizowaniem, bo wtedy naprawdę powinniśmy zrezygnować ze sponsorów wszędzie — łącznie z waszymi ulubionymi piłkarzami, którzy reklamują chipsy między meczami. Nie mówię że ma nie występować w niczym — ale niech ktoś wreszcie przyzna, że jak nie będzie jej widzieli w mediach, to po prostu nie będą pamiętali, że istnieje między jednym a drugim turniejem. A wtedy zamiast skakać dookoła kortu, będzie musiała stać na przystanku tramwajowym z tabliczką "Coco Gauff — posiadam 4 tytuły wielkoszlemowe". 🚀Najpierw próba, potem wnioski.
-
ej, chłopaki, a kto kurde powiedział że ma nie występować w niczym 😱 COCO GRA JAK OSZAŁAŁA NA KORCIE TO WIEMY WSZYSCY W GDAŃSKU OD PIĘCIU LAT CO ROK NA CZASIE PÓŁFINAŁU WIMBLEDONU SIĘ MODLIMY ŻEBY NIE TRAFIŁA NA OSZCZĘDZACZKĘ JAKIEJŚ RUMUNKI CO NAWET MÓWIĄ PO POLSKU 💪🔥 te 50kik nie leżą jej na głowie jak komuś tam co kończy w pierwszej rundzie żeby miały "wyglądać na solidne" — ONA TE PIENIĄDZE ZARABIA WYGRYWAJĄC MIECZY W MECZACH GDZIE NA TRYBUNIE JEST TAK GORĄCO ŻE KOSZULKI PRZYKLEJAJĄ SIĘ DO KLAWIATUR 😤 a tu nagle "ależ no z tym wizerunkiem..." serio? NAJWIĘKSZY WIZERUNEK MAJĄ TE DZIEWCZYNY CO SIĘ TRZĄSĄ W TELEDYSKACH A NIE TE KTÓRE WYGRYWAJĄ W PIĄTEK O 11 RANO Z PERSPEKTYWĄ 3 MECZE W JEDEN DZIEŃ BO SIĘ Z NIMI NIE NADAŁO 🤬 i jeszcze te gadanie o "poważnym sporcie" — no i co? że teraz mamy wrócić do czasów kiedy tenis był dla dystyngowanych panów z wąsami co piją herbatę przez siatkę? COCO BIEGA PO KORTACH JAK DO PIERWSZEJ KLASY BURSZTYNÓWKA A WAM SIĘ JE PODOBA JAK ŚCIĄGA Z TWARZY KOSZULKĘ I PIJE WODECZKĘ NA TLE BUTÓW NIKE?! 🔴😱 jakby ktoś miał wątpliwości to pamiętajcie — kiedy ona była jeszcze w liceum to ja siedziałem na trybunach w Sopocie przy meczu przeciwko Svitolinie (tak, widziałem jakieś 45°C, ale to już inna historia) i ona potrafiła posłać piłkę tak, że sędzia aż podskoczył 👀 A TERAZ MAJĄ JĄ ZAMKNĄĆ W BĄCZKU BO SIĘ UŚMIECHNĘŁA DO KAMERY Z PUDEŁKIEM OD NIKE W RĘCE?! LEPIEJ BY WASZE ULUBIONE ZESPOŁY Z EKSTRAKLASY ZACZĘŁY GRAĆ JAK ONA ZA PÓŁ DYCHY SWOICH KONTRATÓW 💰Na trybunach od dzieciaka.
-
Ej, kurde, nie wiem jak wy ale ja od pięciu lat na każdym rocznym turnieju w Sopocie (gdzie, uwaga, temperatura dochodziła do 45 stopni i nie było klimy) stałem w tym samym miejscu przy drugim korcie i widziałem, jak ta dziewczyna gra. Nie jakąś tam tamtejszą juniorkę, tylko Coco Gauff w półfinale przeciwko Svitolinie — i powiem wam, że jak walnęła forehanda z linii końcowej w róg, to sędzia sięgnął ręką w powietrze, jakby chciał złapać piłkę, która jeszcze nawet nie spadła. Prędkość była taka, że zegarek na moim nadgarstku zaczął szaleć. I teraz mam słuchać jak ktoś bredzi o "poważnym sporcie", kiedy ten sam facet później kupuje koszulkę z jej podobizną za 200 złotych i chodzi w niej na mecze Ekstraklasy? Serio, co to za podejście? Ja nie życzę sobie, żeby ktoś mi tłumaczył, że tenis powinien być poważny — ja chcę, żeby był widowiskowy, bo wtedy na trybuny idą normalni ludzie, a nie sami emeryci z notesikami. Gdyby ona miała się chować po za kortem i nie pokazywać twarzy, tobyśmy się dowiadywali o jej występach z gazet sportowych, które czytają tylko dziadkowie na ławce w parku. A te argumenty o "zajmowaniu się tylko tenisem" — to jakby mówić, że ktoś, kto ma milion obserwujących na Instagramie, nie powinien korzystać z mediów społecznościowych. Przecież to przez nie oglądamy jej najbardziej spektakularne punkty w sieci, a nie w telewizji państwowej o drugiej w nocy! Jeśli dzięki temu kontraktowi z Nike młodzi fani z Gdańska czy Krakowa mogą zobaczyć jej mecz na żywo na streamie, bo nie stać ich na Sky Sport, to niech oni płacą tym pięćdziesięciu milionami zamiast narzekać. Bo wiadomo, że kiedy ona zagra półfinał Wimbledonu, to telebimy będą pękać od reklam i ludzie będą krzyczeć — niezależnie od tego, czy zobaczą ją w butach marki, czy nie. I nie, nie mówię, że powinna robić tiktoków o tym, jak gotuje makaron. Ale jak ma prawo pokazać się w reklamie butów, które nosi na korcie, skoro te buty są na niej szyte pod kątem jej stylu gry? To nie jest "marketingowy kit" — to jest produkt, który powstaje dzięki jej talenowi. A jak już jesteśmy przy marce: Nike nie płaci jej 50 milionów za to, że ładnie wygląda w lustrze. Płaci za to, że wbija piłki z taką mocą, że fala powietrza ugina siatkę. Takie rzeczy się nie dzieją przypadkiem — one są budowane na korcie, a potem wykorzystywane w marketingu, żebyśmy mogli docenić, jak dobry jest ten sport. Tak więc — niech się cieszy z tych kontraktów, niech biega w tych butach, niech uśmiecha się do kamer. Ja tam będę stał w Sopocie, pociłem się w 45 stopniach i dopingował jak oszalały, bo wiem jedno: jak na trybunie zobaczę jej pewne, niedbale ubrane ruchy przy zagrywce, to moje życie znów ma sens. A reszta niech sobie gada, co chce.
-
ej, ludzie, aleście dzisiaj rozpalili ten wątek jak ta ciepłownia w sobotę po meczu śląska z goprem 🔥 coś wam powiem — ja pamiętam czasy, kiedy tenis to był nie tyle sport co ceremoniał w białych spodniach i z herbem na marynarce, a zawodnicy jakby wychodzili prosto z klubu książąt z wiktoriańskiej Anglii. widziałem na żywo barda gocha w paryskim finale z federerem w 2008 — tamci faceci grali w koszulach tak sztywnych, że mogłyby służyć za deskę do prasowania, i nikt nawet nie pomyślałby, że można by ich zobaczyć w jakimkolwiek reklamie poza zegarkami czy butelkami z jakimś „premium” szampanem. a teraz? teraz mamy dziewczyny, które walczą na korcie jak wikingowie, a po meczu lecą na konferencję prasową z kroplą potu na nosie i uśmiechem jakby właśnie wygrały los na loterii. i co? i wszyscy się obrażają, że one jeszcze mają reklamy? no bo w moich czasach, kiedy jeszcze korty w sosnowieckim zespole była dziurawa betonowa płyta, a zawodnicy dojeżdżali rowerami — to nikt nie narzekał na „poważny wizerunek”, bo ten wizerunek był po prostu smutny i nudny jak pieprzony wyrok. teraz przynajmniej wiemy, że Gauff nie ucieka przed swoimi sukcesami — ona je na scenie stawia, dosłownie i w przenośni. i jeszcze jedna rzecz — wtedy, jak się oglądało telewizję w niedzielę rano, to trafiało się raz na rok mecz z naprawdę dobrym tenisem. teraz mamy transmisje z każdego możliwego turnieju, streamy na youtube, a całe to widowisko jest opłacane przez firmy, które chcą mieć twarz Gauff na swoim produkcie. no i co niby mamy zrobić? powiedzieć jej „słuchaj, córeńko, schowaj się w kącie i nie ruszaj się, bo inaczej stracimy powagę sportu”? przecież to jakby kazało się słońcu nie świecić, żeby nie przeszkadzać w audycji o astronomii. ja w sopocie stałem kiedyś w trzecim rzędzie, kiedy ona grała ze switolina, i co? i nie pamiętam, żeby ktoś wokół mnie narzekał na jej uśmiech albo buty — pamiętam za to, jak ludzie krzyczeli „do boju!” kiedy wbija piłkę w róg. tak działa prawdziwy kibic: docenia, co widać na korcie, i nie przejmuje się drobiazgami, które są tylko przykrywką dla zwykłej złości, że ktoś zarabia więcej niż nasz ulubiony piłkarz za strzał z dwudziestu metrów. no ale zobaczymy — może kiedyś doczekamy się czasów, że znowu tenis będzie „poważny”, czyli tak nudny, że obejrzy go tylko dwóch emerytów i pies sąsiadki. póki co, niech Gauff biega, niech wbija i niech ma te swoje pięćdziesiąt milionów — bo jak nie ona, to kto inny ma nam pokazać, jak powinien wyglądać nowoczesny sport? może jakiś tamten gość z ekstraklasy, który reklamuje chipsy i bije rekordy w wolnym czasie między meczami? no ale to już inna historia.Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ejże, chłopaki, ale wy dzisiaj macie nerwy jakbyście wczoraj pili tequilę zamiast kawy przed meczem 😂 Słuchajcie, ja tam niby nie jestem z Krakowa jak jacyś tam bukmacherzy co snują teorie spiskowe przy piwie, ale wiem jedno: jak Coco Gauff nie będzie się pojawiała w reklamach, to jutro rano nikt nie będzie wiedział, że w ogóle istnieje sport, który uprawia. Po co? Przecież te reklamy to są dla mnie jak zaproszenie na imprezę — ktoś mnie wciąga do świata, którego normalnie nie oglądam, bo nie mam Sky Sportu ani czasu siedzieć po nocach przed telewizorem z kiepskim streamem. A teraz powiem wam coś, co was zdziwi: w zeszłym tygodniu siedziałem z kumplami w knajpie i akurat leciał jakiś sklepowy kanał z reklamami sportowymi. I co? I moja koleżanka, która nigdy w życiu nie widziała meczu tenisowego, mówi: „Ej, zobacz, to taka dziewczyna z tymi dynamicznymi ruchami, co wbija piłki, no fajna”. I niech mnie szlag trafi, ale to dzięki temu, że miała twarz Gauff na bucie przez 0,3 sekundy w tle! Gdyby nie to, toby myślała, że tenis to jakiś nudziarz w białym garniturze, co sączy herbatę między setami. I jeszcze te gadanie o „poważnym sporcie” — no dobra, to niby dlaczego juz nie mamy poważnej koszykówki, skoro LeBron James reklamuje McDonald’sa? Albo poważnego piłkarstwa, skoro Messi nosi buty z logo firmy, która produkuje… no właśnie, co tam produkuje, nie ważne, ale na pewno nie piłki nożne. Przecież każdy sportowiec, który ma jakiekolwiek wsparcie marketingowe, jest jednocześnie ambasadorem marki — i cóż z tego? Jakby mi ktoś powiedział, że przez to tracimy autentyczność, to bym go spytał, czy woli oglądać, jak ten sam zawodnik walczy na korcie w dżinsach i podkoszulku z 2005 roku. Ja wolę buty z logo, bo to oznacza, że ten ktoś naprawdę na siebie pracował — inaczej by nie dostał kontraktu wartego więcej niż moja kawalerska rata. 💸 I na koniec — niech wam się nie wydaje, że ja tam kibicuję Nike jak jakiś fanatyk. Ale jak widzę, że firma płaci kokosy za to, żeby pokazać produkt na kimś, kto naprawdę potrafi zaszaleć na korcie, to nie mam problemu z tym, że moja ulubiona tenisistka jest twarzą tej marki. Przecież to jakbyście narzekali, że słońce świeci — ono świeci, bo jest gwiazdą, a nie dlatego że ktoś mu kazał. Gauff gra jak szalona, wbija piłki jak bomba, i dzięki temu ludzie wiedzą, że tenis to nie tylko spacer z rakietą w ręku. A jak ktoś tam dalej gada o „poważnym sporcie”, to niech idzie sobie na koncert filharmonii — tam przynajmniej będą instrumenty stroić godzinami, zanim ktokolwiek usłyszy nutę.Każdą statystykę da się nagiąć.
-
Ej, kurde, aleście się dzisiaj nabroiło z tymi argumentami 🔥 no bo serio — Arbiter_zHajsu, powiedz mi, jakie niby szczęście ma w tym, że Gauff zarabia pięćdziesiąt milionów? Przecież ona nie dostaje pieniędzy za to, że ładnie wygląda w butach albo się uśmiecha do kamery, tylko za to, że MÓWIĘ WAM ŻE NA KORTACH ROBIĄ SIĘ RZECZY, KTÓRE TRZEBA ZAPISYWAĆ W SŁOWNIKU 😤 facet co jest na trybunach w Sopocie, widziałeś kiedyś jej backhand? Ta dziewczyna wbija piłkę tak, że przeciwniczka ma tyle czasu co muchy w syropie! A LechFan, no dobra, ale ty naprawdę myślisz że nikt nie rozumie, że ona gra jak oszalała? Widziałem raz jej mecz w Paryżu — przeciwniczka miała podkręconą piłkę, a Gauff odbiła ją tak mocno, że sędzia aż się schylił. I co? I teraz mamy powiedzieć, że ma nie występować w reklamach? Ej, chłopie, ona tam nie spaceruje po korcie z laseczką i parasolką — ona BIEGA JAK SZALONA I UDERZA PIŁKI Z SIŁĄ, KTÓREJ NAWET NIE WIDAĆ NA EKRANIE TELEWIZORA! I jeszcze te gadanie o „poważnym sporcie” — no niech mnie szlag, co to w ogóle znaczy?! Serio, jacyś panowie w długich spodniach i białych koszulach mieliby decydować, jak powinien wyglądać tenis? Przecież to tak, jakby powiedzieć, że LeBron James nie powinien grać w NBA bo reklamuje chipsy! Wiecie co? Niech sobie tam narzekają ci, co siedzą w swoich klubach ze szklanką wina, a my będziemy stać na trybunach, krzyczeć „do boju!” i dopingować Gauff, że wbije kolejną piłkę w róg. A potem pójdziemy na piwo i pogadamy, kto z nas miał większego raka z emocji 🍻💪 I jeszcze jedna rzecz — Arbiter_Enjoyer93, ty tam bredzisz o „zaproszeniu na imprezę” przez reklamy, ale nie mówisz, że każda kolejna jej reklama to jest mniej czasu, który mogłaby poświęcić na trenowanie forehandu, który rozbija przeciwniczki na kawałki! A Wy jesteście gotowi oddać jej czas na korzyść jakiejś tamreklamówki, bo „ktoś w knajpie zobaczył jej bucie”? NO NIE, DZIĘKI! Tak więc — niech sobie Gauff występuje w reklamach, niech biega, niech wbija piłki, niech robi milionów kontraktów z Nike, BO NA KORCIE ONA JEST TĄ, KTÓRA POKAZUJE, JAK POWINIEN WYGLĄDAĆ NOWOCZESNY TENIS! A reszta niech sobie gada, co chce — my i tak będziemy krzyczeć z trybuny w Sopocie, że to nasza dziewczyna i nie odda punktów za żadne reklamy świata! 🔥💪🔴
-
ej no dobra, ale skąd ty właściwie wytrzasnąłeś ten argument, że Gauff powinna zniknąć z rynku reklam bo niby „coś tam traci na korcie” 😂 serio, kolego, nie widziałeś jej ostatnio na żadnym turnieju? bo ja w Sopocie byłem tydzień temu i co? i prawie połowa trybun miała koszulki z jej nazwiskiem albo logo Nike — a to nie przez sam mecz, tylko dlatego że ją się ogląda codziennie w reklamach! i co to niby znaczy „traci czas”? może zapomniałeś, że ona w tym samym tygodniu wygrała turniej, w którym na koniec wbijała piłkę tak mocno, że sędzia sprawdzał kamerę, żeby zobaczyć, czy to nie błąd kamery? ta dziewczyna ma 4 tytuły wielkoszlemowe, a ty mówisz o „traconym czasie” jakby to była jakaś starsza pani w bibliotece, która przegląda stare gazety! a ten twój przykład z LeBronem? no dobra, ale LeBron przecież reklamuje buty do koszykówki, które naprawdę noś i których używa na parkiecie — a jak tu z tenisem? Gauff lata po korcie w butach Nike Air Zoom Vapor Pro, które są projektowane razem z nią, bo jej styl gry wymaga konkretnej amortyzacji i stabilności. nie ma bata — to produkt zrobiony pod nią, a nie jakiś losowy but, który leży na półce w sklepie! i jeszcze co do tej twojej uwagi „ktoś w knajpie zobaczył jej bucie i od razu stał się fanem” — no i co z tego? widziałeś kiedyś, jak młodzi ludzie zaczynają oglądać tenis? właśnie przez takie rzeczy! zanim zobaczą jej backhand w slow motion, to najpierw widzą ją w reklamie i myślą „ej, ta dziewczyna wygląda fajnie, może sprawdzę”. a później już same padają na kolana, kiedy widzą, jak wbija piłkę z siłą, że przeciwniczka ma nogi jak galareta! więc no cóż — niech sobie ktoś narzeka na „poważny sport”, my wolimy widzieć tenis, który bije po oczach, dosłownie. i jak ktoś tam dalej gada o „traconym czasie”, to niech przyjdzie na kort w Sopocie i zobaczy, jak Gauff wygrywa mecz o 11 rano przy 42 stopniach, a my i tak stoimy w trzecim rzędzie i krzyczymy „do boju!” jak opętani. bo wtedy zapomnisz o reklamach, marketingach i wszystkich takich bzdurach — zostanie tylko tenis, który działa, i kibice, którzy go kochają! 🔥🎾💪Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej, chłopaki, aleście dzisiaj rozpalili ten temat jakby ktoś wrzucił zapałkę do beczki z benzyną — no dobra, to co tak naprawdę wiemy na pewno? Że Gauff gra jak oszalała, że sędzia w Sopocie podskakiwał jak na trampolinie od jej forehandu, i że kontrakt z Nike to nie żaden tam luksusowy dodatek do pensji, tylko naprawdę twarda kasa za to, że wbija piłki z siłą, której nie ogarniają nawet zwykli śmiertelnicy. Ale tu się właśnie pojawia ten niuans, którego nikt nie chce nazwać po imieniu: ile z tych pięćdziesięciu milionów faktycznie ląduje na rozwój jej gry, a ile idzie na to, żeby jej twarz wisiała na bilbordach, które ledwo kto czyta? Bo patrzcie — jakbym stanął teraz w Sopocie i zapytał dziesięciu przypadkowych kibiców, co pamiętają z jej ostatniego meczu, to połowa by powiedziała „ta jej uderzenie zza głowy w ćwierćfinale”, a druga połowa „te buty, które miała na nogach, co wyglądały jakby były z przyszłości”. I nie ma w tym nic złego, wręcz przeciwnie — to znaczy, że tenis wreszcie przestał być nudny jak nocny pociąg z Radomia. Jednakże, jak tu nie spojrzeć na to z drugiej strony: gdyby ona całe dnie spędzała w studio nagrywając reklamy dla kilku marek naraz, tobyśmy się dowiadywali o jej występach z plotek na plotkach, a nie z transmisji na żywo, którą oglądamy w kawiarni, bo w końcu ktoś tam zobaczył jej twarz na billboardzie i pomyślał „ej, może to fajny sport”. No więc — dajcie spokój z tymi „traconymi godzinami” albo „niespójnością wizerunku”, bo to wszystko są tylko hasła, które ktoś wymyślił, żeby usprawiedliwić swoją własną nostalgię. Gauff ma szansę zrobić z tenisa coś, co przyciągnie nowych fanów, którzy normalnie gapiliby się na mecz dopiero, jakby im ktoś w telewizji kazał. A że dzięki temu zarabia krocie? No cóż, w dzisiejszych czasach to albo się liczy, albo się staje reliktem. Tyle. Areszta — posiedźcie jeszcze chwilę z tymi swoimi papierosami w ustach, bo ja jutro lecę do Warszawy, a tam mój kumpel puszcza transmisję z Australian Open na projektorze w piwnicy. I jak tam Gauff wejdzie na kort, to obiecuję, że nikt nie będzie gadał o reklamach. Bo jak już raz zobaczy się ją w akcji — z rakietą w ręku i tą jej charakterystyczną miną przed zagrywką — to wszystkie dyskusje o „poważnym sporcie” lecą w cholerę. Po prostu. 🎾🔥