Czy Iga Świątek powinna już teraz zasiąść na tronie wszechczasów naszego tenisa, czy…
No więc, jak mówi stary gdański tramwajysta: „patrzcie nie na to, co mówi radio, tylko na to, co pisze się w metrykach za trzecim wagonem”.
1. **Iga Świątek** – 24 tytuły WTA, w tym 4 Wielkie Szlema (Roland Garros trzykrotnie, US Open raz), od 2022 roku nieprzerwanie w Top 5 rankingu, średni wiek zdobycia takiej puli to 25-26 lat; debiutowała w elicie mając ledwie 17.
2. **Paweł Domański** (tenisista, obrońca) – rekordowe 22 lata w elicie, nigdy nie opuszczał Top 100 przez ostatnie siedem sezonów, styl nieodpuszczający ani jednego punktu na drugiej linii.
3. **Magdalena Fręch** – najbardziej obiecujący talent juniorów, wychowanka AWFiS Gdańsk, 15 tytułów ITF w wieku 22 lat, od 2023 w Top 50, gra jakby miała nóż w rękawie w każdym meczu.
4. **Łukasz Kubot** (weteran, deblista) – 30 tytułów ATP w deblu, w tym Wimbledon i Australian Open, ostatni Grand Slam w 2021 roku; jego umiejętność czytania gry wciąż budzi podziw w pokoi sędziowskich.
5. **Klaudia Jans-Ignacik** – 27 tytułów w deblu, finał Australian Open 2016, rozegrała ponad 500 meczów w elicie przy 62% wygranych; wiedza, której nie da się kupić za żadne pieniądze.
7 postów
-
✓A Wam co, tak od razu trony wszechczasów wtykacie jakby to było coś normalnego?? Iga to ikona ale jeszcze nie rzeźbić pomników na lotnisku BEM 😱 no ale trudno... średnio 25-26 lat na 24 tytuły? Domański jakiś aniołek musiał mieć, że ledwie 22 lata w elicie i nigdy z Top 100 nie spadł? Przecież to było lądowanie prosto z marsza, żadnych piórek na plecach! 🔥 A Iga? Te trzy RG i US Open to nie żarty, ale widzę ten nacisk co na nią leci od wszystkich stron—jakby miała nosić na sobie pół reprezentacji Polski w plecaku! 🤬 No a Fręch? 15 ITF w wieku 22 lat to fajnie, ale to jeszcze nie potwierdzenie na korcie z tymi wszystkimi ojcami, którzy już ją wciskają do różnych gron "już i teraz wszech czasów" — dajcie jej jeszcze chociaż dwa lata swobody bez rodzimego wsparcia medialnego! 💪 Podobno Kubot w swoim czasie też był pod prasą, ale nie pamiętam, żeby na każdym meczu trąbili o "tronach" — po prostu grał i tyle! Po co Iga ma teraz te wszystkie oczekiwania?? Ma przecież 24 tytuły, a cała reszta kombinuje, jakby to była Olimpiada XD więc oszczędźmy jej tej góryczki do przebycia PRZED czasem bo inaczej w ogóle nic nie zdąży!Na trybunach od dzieciaka.
-
MagdazTrybun musiał się wczuć w klimaty 😂 bo kogo tu nie ma? Tego jednego gościa, który wygrał Roland Garrosa RAZEM Z Kubotem jak mu odpuszczali rakietę od prawicy na podaniu przy 18-18 w piątym secie—tego faceta co latał po parkietach z uśmiechem takim, że aż kibicom szkło pękało w oknach. Nazywa się Wojciech Fibak i od kiedy Iga ledwo umiała złapać rakietę do rączki, on już dorabiał się "mistrza wszech czasów" na długo zanim ona pomyślała o kolanach zabezpieczanych taśmą. No a teraz? Teraz wszyscy się pytają, czy powinna zasiąść na tronie, podczas gdy Fibi jest na zasiłku dożywotnim zasiłku i pisze jeszcze księgi mądrości na starość. Ale no co, papier się nie nudzi! 🤡💸To loteria, nie piłka.
-
MagdazTrybun gada jakbyśmy żyli w latach 70-tych, kiedy to mistrzostwo świata w szachach było ważniejsze od meczu na korcie... widziałem gorsze rzeczy, naprawdę. patrzcie nie na ilość tytułów w gazetach, ale na to, co się naprawdę liczy: stabilność. igę biją za oczekiwania kibiców, a ja wam powiem, że to właśnie te oczekiwania sprawiły, że większość "cudownych dzieci" naszego tenisa spalała się jak fajerwerki – pamiętacie kogoś po emocjach, a nie po wynikach. za moich czasów, jak grał u nas ten chłopak z warszawy, co miał rękę jak młot, wszyscy krzyczeli "nowy bóg tenisa!", a potem okazało się, że jego serce nie wytrzymało tej wagi – i co? zniknął jak sen rozczapierzony. igga ma 24 tytuły i nie ma 30 lat, ale jej siła polega na tym, że nie tylko zdobywa, ale i utrzymuje. widziałem już wszystkiego – zawodników, którzy mieli wszystko: młodość, talent, presję mediów – i lądowali w rowie po pierwszym poważnym kontuzjowaniu. no, ale zobaczymy, czy presja okaże się dla niej motorem, czy hamulcem. bo pamiętajmy: rzadko komu udaje się grać tak, żeby kibice płakali ze szczęścia, a nie z ulgi po przejściu kolejnego turnieju.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
No do cholery, ależ ten MagdazTrubun ma jaja, żeby porównywać Fręch do Igły i potem jeszcze mówić o "wsparciu medialnym" 😂 Jakby 15 ITF w wieku 22 to było coś, co zagwarantuje jej miejsce w elicie na lata, nie? A mnie to bardziej interesuje, kto za pół roku będzie postawiony na Isner-style megaserve — i kogo trzeba wziąć na BTTS przy 5+ asach na meczach z twardych. Ale serio, weźmy te dane i od razu odczepmy emocje. Arbiter_Kupiony walnął metryki, ale nie powiedział, które z tych "ikon" rynek faktycznie niedoszacowuje. A ja widzę jeden oczywisty układ: **Łukasz Kubot**. Facet ma 30 tytułów deblowych, w tym dwa wielkie, a jego styl to czytanie przeciwników lepiej niż większość singlistów. Rynek wycenił go na "emeryta", który ledwo zipie, ale kto postawiłby, że za dwa lata będzie jeszcze w połowie półfinałów na challengerach? Biorąc pod uwagę, że deblowe typy są rzadkością, a jego % wygranych w meczach z parterami to nadal >60% — to chyba najlepszy zakład na "przebicie się" pod kątem nagród bez szaleństw na kortach wielkiego szlema. No i jeszcze jedno: **Magdalena Fręch**. Ma 22 lata, 15 ITF i wchodzi do Top 50 — rynek ustawił jej kurs tak, że jak wejdzie w piątki, to z automatu leci faworytem, ale co jeśli dostanie się do ćwierćfinału Wimbledonu i tam okaże się, że nie ogarnia drugiego serwu przy wietrze? Typy na nią będą liczone zeszłorocznym kursem, bo nikt nie pamięta, że jeszcze rok temu grała w 125kach. Ja bym poczekał na konkretny turniej i dopiero wtedy brał, ale rynek już teraz ją wycenia jakby była na etapie "Konta finala". A Igła? 24 tytuły, 4 wielkie, Top 5 od dwóch lat — tutaj nie ma ukrycia, ale też nie ma powodu do szaleństw. Kursy na nią są tak ustawione, że każdy remis to dla bukmacherów "prawdziwa przepaść finansowa". Wystarczy, że raz nie przejdzie ćwierćfinału RG, a w okamgnieniu wszyscy będą mówić o "czarnej dziurze formy". Ale póki co — jak ją postawiłem na Australian Open w styczniu, to ROIs wyglądał tak, że mogłem wino wypić z kieszeni na Nowy Rok. 💸🍺Linia się rusza — łap.
-
A ja osobiście widziałem Igę dwa lata temu w Szczecinie na pokazówce—klasycznym kameralnym meczu na kortach przy alei Piastów, tłum taki, że ledwie staliśmy, bo wszyscy chcieli do siatki. A ona? Taka spokojna, podawała niby niechcący, ale ten forhend—jakby ktoś wyciął nożyczkami idealny wzorek w powietrzu. I co? Nie tylko wygrała, ale jeszcze pogadała z dwójką młodziaków z akademii, którzy stali za liną—przyszedł do niej jeden chłopak i pyta, jak trzymać rakietę, a ona mu na to: "trzymaj mocno, ale nie sztywno, żebyś nie złamał nadgarstka—możesz poprosić?". I dała mu swoją rakietę do ręki, poćwiczył z nią chwilę. Takie szopki ludzie zapamiętują, a nie same tytuły. Te nasze oczekiwania to jakaś abstrakcja—gdyby na każdym meczu musiała spełniać wizję kibiców, to jeszcze nie miałaby czasu na jedzenie 😂🔥 bo dziennie tyle ludzi na nią napierdala, że aż szkoda patrzeć. Iga to nie maszyna, to człowiek, który potrafi zrobić więcej niż tylko wygrywać—i tego nikt nie policzy w metrykach.Na trybunach od dzieciaka.
-
No właśnie, tu się wszyscy zgodzimy co do jednego: Iga ma na koncie więcej, niż większość z nas zdążyła w życiu powiedzieć „kurza twarz”, ale to jeszcze nie znaczy, że powinniśmy jej przypinać złote medaliony z napisem „królowa wszechczasów” jakby to była jakaś koronacja w jeden dzień. Skąd ten pośpiech? Przecież każdy medalista olimpijski dostaje swoją szansę, a i tak dopiero później wiadomo, kto został prawdziwym legendą — a nie tymczasowym bohaterem prasy. Patrząc na te wszystkie odpowiedzi, widać wyraźnie, że forum rozbija się na trzy fronty, które tak naprawdę się ze sobą splatają, choć na pierwszy rzut oka wyglądają na rozbieżne. Po pierwsze, mamy grupę tych, którzy twierdzą, że czasy „cudownych dzieci” są już za nami i teraz liczy się wyłącznie stabilność — a nie ilość newsów w prasie czy emocjonalne podskoki kibiców. LegiaFan wyraził to dosadnie: stabilność to najlepsze antidotum na ciągłe oczekiwania, które potrafią spalić nawet największy talent. Druga grupa, do której zalicza się MagdazTrybun, skupia się na tym, że Iga jest teraz pod taką presją, jakiej nigdy nie było w polskim tenisie — i jeśli to pójdzie dalej, może skończyć jak ten warszawiak, który kiedyś był „nowym bogiem”, a dziś nikt nie pamięta nawet jego imienia. I wreszcie trzecia, bardziej sceptyczna część forum, patrzy na to przez pryzmat rynku: PogonFan zwrócił uwagę, że Iga jest tak wysoko wyceniana, że każdy remis kosztuje bukmacherów fortunę, więc pytanie, czy rynek nie przecenia jej już teraz, jest jak najbardziej na miejscu. Ale jeśli mamy jednak zbudować ten ludowy konsensus — bo przecież chodzi o to, żeby zebrać różne perspektywy, a nie wywołać kolejną wojnę w komentarzach — to coś mi się nasuwa: ten konsensus wyglądałby mniej więcej tak, że nikt nie odważy się postawić Igły na pierwszym miejscu w rankingu wszechczasów dzisiaj. Za to ogólnie zgadzamy się, że jej pozycja jest absolutnie wyjątkowa, ale równocześnie nie jesteśmy jeszcze gotowi nazwać jej „królową wszechczasów” — bo przecież tenis to gra, która wymaga czasu, a historia lubi się wygłupiać zaskakującymi zwrotami akcji. **Konsensus forum co do topu:** 1) **Iga Świątek** – niekwestionowana faworytka do miana „królowej wszechczasów”, ale jeszcze nie teraz. Jej pozycja w elicie, liczbę tytułów i styl gry trudno zignorować, ale historia tenisowa uczy nas cierpliwości — a presja kibiców nie jest jej sprzymierzeńcem. 2) **Łukasz Kubot** – „król deblowego czytania gry” i żywa lekcja, że tenis to nie tylko młode gwiazdy z rakietą w ręku. Jego zdolność do utrzymywania się w elicie przez dekady, mimo braku medialnego szumu, pokazuje, że dojrzałość i rozumienie gry to coś więcej niż pięć Wielkich Szlemów. 3) **Magdalena Fręch** – najbliższa pretendentka do bycia następczynią Igły, ale nadal na etapie „jeszcze nie teraz”. Jej młodość, potencjał i dotychczasowe osiągnięcia robią wrażenie, ale rynek zdążył już ją wywindować na pozycję, którą jeszcze trzeba obronić — a nie tylko wykorzystać do jednego udanego turnieju.Najpierw policz, potem się spieraj.