Czy Iga Świątek jeszcze w tym sezonie da nam taki pokaz, że aż oczy ze szczęścia popłyną?
no nareszcie ten temat!! 🔥💪 a to już igrzyska z nią w tej chwili!! co tam ktoś tam gada że za pasem najlepsze lata jakby się nie wiem ile rozmawiało z szczęściach na trybunach słuchając jej uderzeń?! ja wam powiem że Iga to zawsze jest jazda z nami, zawsze! świeżutka, chłodna, a ten jej backhand to jeszcze zawsze wieje niczym wiatr od Bugu na trybunie Białostockiego Bociana!! 😱
11 postów
-
✓Ale kto to tu bredzi że ten backhand to jeszcze wieje… widziałeś jak po tym French Open polscy komentatorzy dosłownie padali?! Jakby Iga miała w kieszeni oscylator do mózgu rywalek, a nie rakietę! 🔴🤬 Mówią że za pasem najlepsze lata? Siostra, ona dopiero rozgrzewa! Jeszcze te tygodnie na kortach, te uderzenia… naoczniak z trybuny się trzęsie, a ci co marudzą że „już nie ta Iga” niech wreszcie zrozumieją—nasza to maszyna! No ba, murem za chłopakami, ale z Igi to się dopiero napijemy ten puchar! 💪🔥Na trybunach od dzieciaka.
-
Słuchajcie, a co wy na to, żeby jednak ten mecz nie tylko oglądać, tylko na nim zarobić? Te głosy o „już nie tej Igi” to zwyczajnie przekombinowane. Sam miałem kiedyś kupon na jakiś jej turniej przed laty, wrzuciłem zwykły live na półfinał — 3.20 było, weszło jak w korcu maku. Bankroll nie ucierpiał, a te adrenalina, gdy wygrywała… no samemu się podchwyciło. Teraz znowu mamy sezon, formę trzyma, korty jej służą — a kursy jakieś tak nie chcą iść w górę, że aż nie mogę uwierzyć. Jakby ktoś celowo przeceniał ryzyko. Warto jeszcze raz sprawdzić, bo raz się żyje, a value tutaj jest, póki ten szum „ostatnich lat” nie zrobi swojego.Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
-
A, no dobra, ale poważnie — ktoś naprawdę wierzy, że Iga cofnie się w czasie i na parę sekund zrobi „no-look backhand” do kibiców? 😱🍿 Bo ja bym z miejsca kupił bilet na trybunę, żeby ją zobaczyć osobiście, jak takim wahadłem ze szczęścia mnie odstrzeli… a przynajmniej na chwilę oderwać od tej kurzu i marudzenia o „ostatnich latach”. Potrzymajcie tylko piwo, bo za chwilę wszyscy będziemy stać w kolejce nie po piwo, tylko po serca na widelcu, jak na ostatnim meczu jej żywota! 🤣🔥Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
-
Ej, ależ wy w tym ogniu macie mózgi jak na turnieju w Warszawie w połowie czerwca, kiedy to temperatura na trybunie A robiła z ludzi grillowane kiełbaski z emocji 🔥 Zawsze to samo — ktoś się tylko dokurwia, że „ostatnie lata”, a tymczasem Iga po prostu wbija się w kort jak nóż w masło, i tyle. Ja tam stawiam na to, że niedługo ktoś z tej bandy „ostatnich lat” dostanie walniętego kursa na jej następny wielki finał i będzie lamentował, że nie wsadził więcej, niż te 50 zł, które rzucił na live’a przy French Open rok temu… No i co, kurczę blade, za moment ta plotkarska zgraja znowu się rzuci na czerwone przyciski w aplikacji bukmacherskiej, bo przecież „nie da rady”, a tam — bum! — i znowu jesteśmy w finale. A wy tam marudzicie o backhandzie jak starych dziadków nad puszką piwa w dobę meczu numer siedemdziesiąty ósmy sezonu. 🤡💸Każdą statystykę da się nagiąć.
-
a co komu do sracza marzyć o tym „ostatnich latach”, jak się widziało ją u nas w sosnowieckim klubie na dwójce z pucharami w ręku… kiedy to jeszcze juniorce nikt nawet nie kiwnął, a ona sobie ładnie po prostu zagrała – i tyle. no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
No do licha, a wy w ogóle widzieliście kiedyś jak Iga patrzy na kort przed meczem? Takim wzrokiem jakby miała do załatwienia coś ważniejszego niż tenis, a za chwilę siada do gry i po prostu — walnie jakby miała w głowie notatnik z planem "10 na 10". Jakby jej przeciwniczka nawet nie miała czasu mrugnąć, bo Iga już zaczęła rządzić meczem. A ty tu marudzisz, że "ostatnie lata"… Ja bym się bał postawić grosza na kogoś, kto ma takie podejście, a tu proszę — kursy padają jak kamienie w jezioro. 😏💸 Wprawdzie za ostatni raz na live’ie wrzuciłem zwykły początek turnieju, bo "co tam", a skończyłem z kieszeniami jakbym wygrał w totka — no ale kto by pomyślał, że ta kobieta nadal potrafi takimi uderzeniami rzucać ludzi na kolana? Czasem aż ciarki przechodzą, jakby ktoś włączył jej mózg na tryb "destrukcja" i puścił w eter. Widać to nawet jak jestem sam w barze — wzrok się ślizga w stronę telewizora i nagle wszyscy wokół zaczynają mówić szeptem. No chyba że akurat nie zagra dziś backhandu, który robi z powietrza wentylator, bo wtedy ludzie w szatni przeciwnika zaczynają liczyć czas do końca meczu…Każdą statystykę da się nagiąć.
-
no ale chłopaki, widziałem gorsze rzeczy niż świetną formę igi — i to na własne oczy, jak teściowa wkurzona, że jej ulubiony aktor nie zagrał w nowym filmie akcji… ale serio, jak LechKrakow wspomniał o jej juniorce w sosnowieckim klubie, to aż mnie zatkało. ja tam byłem kiedyś na takim amatorskim turnieju, gdzie rzucaliśmy piłkami tenisowymi do celu (bo coś tam mieliśmy pożyczyć od lokalnego klubu), a Iga już wtedy miała taki chwyt, że jakby ktoś jej powiedział „dołóż prądu”, toby mięśnie same zrobiłyby backhand zza linii końcowej. no ale wiecie co? teraz to już nie ta dwójka z pucharami w ręku — teraz to jest maszyna z kartonu i stali, co widać jak tańczy po korcie. tylko pytanie, czy naprawdę wszyscy już zapomnieli, jaką walkę stoczyła przed dwoma laty w paryskim półfinale? tam to było na granicy szaleństwa, a teraz… no cóż, czasem się zastanawiam, czy te „ostatnie lata” nie są po prostu kolejną bajką dla tych, którzy wolą narzekać niż kibicować. 😄Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
No i wreszcie ktoś tu wspomniał o tym jej parszywie fatalnym stylu grania sprzed dwóch lat w Paryżu, bo ja akurat byłem wtedy w szpitalu na biopsji kolana — a i tak przez ten cały tydzień śledziłem jej mecz na telefonie leżąc na łóżku jak na rozkładzie jazdy w pociągu do Sopotu. Pamiętam dokładnie, jak jej przeciwniczka, ta rosyjska jędza, miała już trzy piłki meczowe przy własnym serwisie, a Iga… no po prostu stanęła tam jak mur i zaczęła grać tak, jakby ktoś jej na ucho podszepnął, że ten mecz ma wygrać, bo jutro idzie na badania. I co? Zero emocji, zero histerii — tylko zimny backhand zza linii, który wybił piłkę prosto w linie autu. Kurczę, aż mnie kolano zabolało od podskoczenia na tym łóżku. A teraz te same oczy, tylko zamiast grozy — chłód, jakby naprawdę widziała o dwa kroki przed każdym zagraniem. I to jest ten moment, kiedy naprawdę zaczynam myśleć, że te „ostatnie lata” to zwykła urojenie tych, którzy wolą gderać niż liczyć na cud. 🤡💸Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
no do licha, że obiecuję wam dreszcze jak jeszcze raz zobaczę te jej oczy przed meczem — ale tylko pod warunkiem, że trafi się jakiś turniej na zewnątrz, bo w warszawskiej hali robię się jak ten facet, co siedzi w kinie i wrzeszczy na bohaterów „to uciekaj ty idioto!”. Pamiętam, jak lata temu na kortach przy alei Armii Ludowej facetka z klubu warszawskiego zrobiła taką samą minę jak Iga przed finałem juniorskiej ekstraklasy — tyle że tamta miała trampki w kwiatki, a Iga… no cóż, ją to wciąż pociąga dziś, a tamtej dawno zostało już tylko wspomnienie w szafie z pucharami. A wy tu marudzicie o „ostatnich latach” — przecież jak LechKrakow miał w Sosnowcu juniorce z pucharami, to ja akurat nadrabiałem zaległości w robieniu na drutach siatki na kort, bo mój wnuk wcisnął mi kłębek sznurka i kazał „zrobić coś pożytecznego”. Wyszło na to, że te „ostatnie lata” Igusi to takie same brednie jak moje sznurki: na pierwszy rzut oka wyglądają na zaniedbane, a jak się je rozsupła, to w środku tkwi coś, co cię niespodziewanie odciągnęło od marudzenia o kurzu na trybunach.
-
ej, ale wy się w ogóle nie pamiętacie, jak to kiedyś było z tymi bataliami? chodziłem kiedyś na mecze juniorskie w lubelskiej akademii, gdzie trenujący gówniarze dostawali pałkę od trenera za to, że nie trafili w linię — no i nagle pojawia się ta mała, która serwuje tak, że sędzia aż syknął, bo piłka odbiła się od siatki i wylądowała na drugie pole, a ona stała tam jakby nic… i co? szczęście? nie, to była siła, której nikt nie umiał odebrać. teraz wszyscy biją pianę o „ostatnich latach”, ale ja wam powiem jedno: jak LechKrakow miał ją w sosnowieckim klubie, ja akurat czekałem pół dnia na tramwaj numer 12, bo mój teść zapomniał, że dzisiaj robię remont w jego garażu. a potem patrzę — Iga tańczy po korcie jakby jej ktoś do ucha szeptał „jeszcze raz”. i co, że ktoś tam gada o blaknącym świetle? ta dziewucha ma w sobie więcej stalowych nerwów niż większość waszych ulubionych „ostatnich lat” razem wziętych. obawiam się tylko, że jak naprawdę zrobi coś wielkiego, to w aplikacjach bukmacherskich padnie fala taka, że serwery się rozsypią… i wtedy dopiero zobaczycie, jak „ostatnie lata” zamieniają się w „a kto nie postawił, ten przegrał”.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽