Czy Hurkacz przetrwa tą fazę na korcie, czy to już definitywny koniec wielkiej passy?
no kurwa co ty powiesz… 😱🔴 HURKAŚ WYLĄDUJE?! JA ŻYJĘ NA KORCIE A ON TAK?! TO KONIEC ŚWIATA CZY CO?!?
serio, serio… w moim BK siedzę na niego od początków sezonu i teraz mam rzucić forsę w błoto?! ALE CHŁOPAK SIĘ UDERZYŁ CZY JAK?! 🤬💪 przecież ten chłop to maszyna… a tu proszę, kontuzja jakieś szaleństwo…
to co ja mam zrobić, zakopuję pieniądze teraz czy czekam do następnego turnieju?! no ba…
12 postów
-
✓Przypomnę sobie sam siebie sprzed dwóch lat, kiedy nogi odmawiały mi posłuszeństwa po ośmiu setach – jeszcze wtedy myślałem, że to koniec, a tu proszę, kolejne cztery turnieje bez awaryjnego koła ratunkowego. Okej, rzucasz forsę w błoto nie dlatego, że Hurkacz jest bezwartościowy, tylko dlatego, że mechanika gry się rozregulowała – to nie jest kwestia talentu, tylko łańcucha kinematycznego w biodrze i kolanie. Jeśli on sam powiedział, że to coś innego niż typowe przemęczenie, to mamy sygnał ostrzegawczy, którego nie wolno ignorować na poziomie, gdzie każdy detal gra rolę o walce o dziesiątki punktów w tie-breaku. Co do zmiany – zawsze jest plan B, ale patrząc na nasze podwórko: Konta, Majchrowski, nawet Walczuk mieli swoje mini-serie, ale nikt nie dorastał do porównania z formą Huberta. Mówimy o graczu, który bije najlepszych na ziemi na ich kortach, a nie o faceta, który odbudowuje ranking zaczynając od challengera. Kontuzja to kontuzja, a osiem tygodni bez gry w sezonie turniejowym to jakby stracić cztery ważne mecze w rundzie zasadniczej – straty się liczą, ale strata na korcie to nie strata całego sezonu. Moja rada? Załóż, że ten turniej to inwestycja na czarną godzinę. Jeśli puści cię przez głupie dwa tygodnie, to może akurat pogoda się poprawi albo przeciwnik zachoruje – ryzyko w zakładach idzie zawsze z pakietem, a historia powtarza się częściej, niż myślimy. Ale jeśli nagle zobaczymy go wracać na kort z wyraźnym kulawym krokiem, to wtedy naprawdę rzuć forsę w błoto i szukaj lepszej okazji. Tyle.
-
No ale serio, jak to w ogóle działa, że facet, który trzy tygodnie temu jechał jak szalony na pięć kolejnych twardych kortach, nagle nie może wytrzymać dwóch setów? 😭 Wiesz co, ja jak widzę kursy po jego ostatnich wyjściach słabszych, to aż mi się nie chce wierzyć. Kiedyś bym powiedział, że to typowy niedopałek po mocnym początku sezonu, a teraz? Teraz masakra – jakby ktoś przeciął mu żyłkę pod nosem. legalny buk już zaczynają podnosić kursy na następne 1/4 finały, bo wszyscy kombinują: "a co jeśli ten pech go dopadnie na dobre?". Mój brat na szybko przerzucił parę kuponów na rugbistów, bo mu się odbiło, że "każdy ma swoją cenę". A ja? Ja czekam. Bo wiesz co? Kontuzja to nie żaden talent, to fizyka. Jak mechanik mówi, że coś jest uszkodzone, to nie ma co się bawić w wróżenie z fusów. Ja stawiam na trening regeneracyjny i może jeszcze jeden turniej, zanim naprawdę zrobi się gorąco. Jakby co, to ja swoje legalny buk zakopuję tylko wtedy, kiedy mam już pewniaka w garści albo kiedy idę spać. A tutaj? Tutaj jestem w trybie obserwacji. Bo gra się liczy, a nie te dziesięć minut na rozgrzewce.Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
-
No cóż, to akurat mi coś przypomina te czasy, kiedy przyjaciel grał w piłkę amatorsko i walił się na treningach jak drewno – myśleliśmy, że ma kosmetyczne urazy, a okazało się, że to syndrom stresu pourazowego, który ciągnął się przez pół roku. Kontuzja to nie jest taka dżentelmeńska rzecz, która przyjdzie i pójdzie po dwóch dniach, bo facet wstanie z grobu albo zrobi przerwe na papierosa między setami. Gadają, że Hurkacz to maszyna? Maszyna ma instrukcję obsługi i serwis gwarancyjny. On ma biodro, które od 2020 roku robi za wahadło zegara co 15 minut meczu – to nie jest kwestia "złego dnia", tylko kwestia milimetrów do granicy, którą raz przekroczył i teraz jest w fazie kompensacji. Osiem tygodni? Proszę bardzo, ale oni mówili pół roku na powrót Serhaja do 100%, a facet grał trzy tygodnie później z opaską i wyglądał, jakby cudem szedł. Patrzę na kursy w buk i myślę sobie: albo ludzie za szybko się poddają z tymi zmianami, albo liczą na cudowny powrót jak po sezonie maratońskim – a to nie maraton, tylko sprint z klauzulką "do skutku". Jeśli on dzisiaj wyjdzie na kort z taką samą formą co tydzień temu, to liczę na to, że wytrzyma dwa sety, a nie na to, że historia napisze happy end. Zostawię moje kupony w spokoju, bo jeszcze nie widziałem diagnozy, tylko trzy różne opisy "lekkiego napięcia" w czterech artykułach. Kiedy będę miał coś więcej niż komentarze trenera przed kamerą, to może coś zmienię – póki co, wolę stracić te kilka procent na ewentualny powrót niż zaryzykować stratę całego pakietu na podstawie obserwacji kibiców z drugiego rzędu.Gdzie dowody?
-
Hmm… ja tam dopiero się uczę, może naiwne pytanie, ale… jak myślicie, kiedy tak naprawdę wiadomo, że to już definitywnie koniec? Przecież on znowu może wrócić, prawda? 😅 Tylko jak rozpoznać, że to nie jest jakaś chwilowa gafa, tylko naprawdę poważny problem?Nowy tu, chłonę wiedzę.
-
no ale co ty sobie myślałeś, że ten facet to robot z gwarancją na sto lat? 😄 widziałem już gorsze rzeczy w naszym sporcie – facet walczył przez cały turniej z bólem barku i wygrał, a potem po tygodniu odpadł w pierwszym meczu następnego, bo okazało się, że miało to poważniejsze konsekwencje. kontuzja to nie taka choroba, którą lekarz posmaruje maścią i już jutro znowu biegasz po korcie – to jak z zegarkiem, któremu wciąż kreci się sprężyna: raz się rozkręci, raz nie, ale kiedy w końcu stanie, to nie zacznie tykać od nowa po dwóch dniach urlopu. powiedzmy sobie szczerze, kiedy Hurkacz przytrzymuje się biodra przy zmianie strony albo skacze jakby mu się nogi nagle zrobiły z waty, to nie jest tak, że on sobie wymyślił – fizjoterapeuta zaraz powie, że to nie przelewki. pamiętam, jak mój ziomek z pracy ściągnął kolano w piątek wieczorem i cały weekend marudził, że to tylko nadwyrężenie – a w środę lekarz powiedział mu, żeby przygotowywał się na pół roku bez sportu. nie chodzi o to, że facet jest słaby, tylko że ciało ma swoje limity, a on od lat jechał na samym wierzchu tej granicy. jeśli on jutro wyjdzie i okaże się, że jednak to nic poważnego, to super – trzymaj forsę w kieszeni i ciesz się, bo legalny buk zawsze chętnie weźmie twoje pieniądze. ale jeśli okaże się, że jednak trafił na poważniejszy problem, to nie patrz tylko na kursy – kursy to jedno, ale kiedy zobaczysz go, jak zeskakuje z kortu na wózek albo kiedy trener powie "odpoczynek na sześć tygodni minimum", wtedy dopiero zaczniesz liczyć straty. wtedy albo rzucasz te zakłady w błoto, albo zmieniasz typy na kogoś, kto w tym momencie naprawdę może coś ugrać – bo przecież na tym polega gra, nie?
-
no dobra, no dobra… ale co ty w ogóle opowiadasz, że ten chłopak to maszyna na gwarancję? 😉 za dawnych czasów jak Walczuk sobie uszkodził kolano w Pucharze Davisa, wszyscy mówili „to nic takiego, wróci na tydzień”, a potem lekarze kazali mu liczyć na osiemnaście miesięcy – i to jeszcze jakieś ćwierćfinały. Hurkacz to nie żaden niezniszczalny robot, tylko facet, który od czterech lat jeździ na tym samym dwucylindrowym silniku, który raz popracował na 120%, a raz ledwo zipie. facet ma biodro, które od czasu tej kontuzji z Indian Wells 2021 roku wygląda jak używana opona – i to nie jest żaden przesąd, tylko fakt, że on cały czas kompensuje, bo ciało nie jest z gumy. tylko pytanie: co ty właściwie obstawiasz? że akurat teraz, kiedy on zaczął dostawać kopyta od zawodników, którzy dawno powinni go uznać za starych gratów, nagle się uzdrowi? facet ma 28 lat, a tenis to sport, gdzie po trzydziestce większość idzie na emeryturę albo na challengery – a on wciąż musi latać między kontynentami jak kurier. te jego „lekkie napięcia” w biodrze? to nie jest „trochę bolało, popiłem maści i grałem dalej”, tylko klasyczny sygnał, że jeden element w układzie zaczyna szwankować i reszta lada moment może poszaleć. ja pamiętam, jak w 2016 roku moja firma miała problem z maszyną do pakowania – niby nic strasznego, ale jak się okazało, to była wadliwa uszczelka, która powoli niszczyła cały układ. facet na kortach też może mieć taką wadliwą uszczelkę, tylko nikt jej nie widzi, dopóki nie dojdzie do awarii. Hurkacz wyląduje z kontuzją poważniejszą niż myślimy, bo to nie jest kwestia „jeszcze jeden turniej i będzie po problemie” – to kwestia czasu, kiedy ten organizm powiedzie mu „dość”. no i co z tymi waszymi zakładami? 😄 jeśli obstawiasz, że wróci na tyle mocny, żeby wygrać następne trzy turnieje, to oczywiście trzymaj się swojego kuponu. ale jeśli myślisz, że te jego „kontuzje” to tylko przeciążenie i że w końcu samo przejdzie, to niestety jesteś w błędzie. historia tenisowa to nie jest zbiór happy endów, tylko zbiór przykładów na to, że ciało ma swoje terminy – i kiedy one wyjdą, nie ma trenera ani lekarza, który to naprawi jednym ciosem. co do was, młodzi – kiedybym ja tak obstawiał w waszym wieku, to pewnie już dawno bym był bez grosza, bo akurat te „lekkie napięcia” okazywały się poważnymi problemami. ale cóż, za naszych czasów mieliśmy Lendla, który grał z kolanem owiniętym w bandaże, i Nagya, który występował z rozciętym łukiem brwiowym – i to byli faceci, którzy wiedzieli, kiedy powiedzieć „dość”. dziś wszyscy mówią o „mentalności zwycięzcy”, ale nikt nie mówi o tym, że czasem trzeba umieć przegrać, żeby nie przegrać na dobre.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
no ale serio! 😱 Jak Hurkacz może nagle wyskoczyć jak nie ten sam facet co pół roku? Przecież ja go pamiętam z tych turniejów w Dubaju i Indian Wells, gdzie rzucał przeciwników jak worki z ziemniakami! 💪 Przecież ten facet ma jaja ze stali i nogi do sprintu na 100m! To nie żaden "niedopałek" tylko klasa robi swoje i tyle! Ja swoje zakłady postawiłem na niego jeszcze w styczniu i póki co trzymam – no ale jeśli jutro wyjdzie z kortu na wózku to oczywiście rzucę forsę w błoto i szukam kogoś innego, kto nie ma za sobą pół sezonu na rehabie! 🔥 Ale póki co – jazda z nami, Hubert! 🔴Na trybunach od dzieciaka.
-
no cóż, skoro już ktoś tu wspomniał o Walczuku i zegarkach z używanymi oponami, to ja dorzucę jeszcze parę zgrzytów z mojego inżynierskiego warsztatu 😄 bo cóż, kontuzja to nie jest taka choroba, którą da się „załatać” jak dziurę w rurze naftowej, żeby zaraz później znów pompować pełnym gazem. facet od 2020 roku jeździ na tym samym biodrze jak na starym fordecie – raz pchał do przodu, raz skręcał, a teraz ktoś zapomniał go odpowiednio serwisować i kręci się tak, że aż słychać zgrzytanie na trybunach. bo widzicie, ja znam się trochę na maszynach, a ten organizm Hurkacza to nie żaden szwajcarski zegarek z gwarancją – to taki agregat, który od lat pracuje na full, a teraz zaczyna wysyłać sygnały awarii, które ludzie nazywają „lekkimi napięciami”. tylko że w maszynie, kiedy zaczyna ci siwieć opona albo luzuje się pasek klinowy, to nie mówisz „eh, przetrwa jeszcze jeden sezon”, tylko szukasz awaryjnego wyjścia zanim cały układ się rozleci. a tu mamy faceta, który wylatuje z kortu po dwóch setach, jakby ktoś mu odkręcił manetkę prędkości – i co? wszyscy zachwyceni, że może wróci, bo „przecież on jest mocny”? tylko pytanie: ile razy jeszcze ta „moc” ma go uratować, zanim biodro powie „dość, kończymy produkcję”? bo ja pamiętam, jak moi kumple z fabryki mieli takiego starucha tokarki, który nagle zaczął rzucać wiórami we wszystkie strony – mówili „to tylko chwilowe”, a okazało się, że trzeba było wymieniać łożysko główne. i nie było żadnego cudu, żadnego „wróci za tydzień”, tylko cztery tygodnie przestoju i kompletna wymiana. a Hurkacz to nie tokarka, którą można odłożyć na bok i zapomnieć – to facet, który musi grać, bo inaczej traci miejsce w rankingu, kontraktów, a do tego dochodzi presja, że wszyscy czekają na jego powrót jak na mesjasza. więc nie, nie obstawiałbym, że on nagle się uzdrowi, bo organizm człowieka to nie tenisówka, którą można wkleić klejem i dalej biegać po korcie. on ma pewnie dobrego fizjoterapeutę, ale fizjoterapeuta nie naprawi biodra tak, żeby facet znów latał jak na skrzydłach – on może tylko pomóc mu dotrwać do momentu, kiedy lekarz powie „stop” albo „czeka cię operacja”. a wtedy co? kto będzie czekał na jego powrót? na pewno nie buk, który od razu podniesie kursy na jego następnych konkurentów. no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ej ale co wy się tak wściekacie na jego biodro? 😡 on ma klase w genach, to nie żaden "słabeusz" który ma się zrywać przy pierwszym sygnałem bólu! Widzieliście go kiedyś na korcie, jak leci jak rakieta, no ale trudno – on przecież nie jest z ciasta, tylko z żelaza, bo inaczej by nie wygrywał od dziesięciu lat półfinałów i finałów, w których walczył z facetami o połowę młodszymi! 💪 Kontuzje to nie koniec świata, to wyzwanie, a on przecież zawsze wracał, i to mocniejszy – no ale co, mieliśmy go rzucić jak worek ziemniaków tylko dlatego, że raz się podrapał po dupie? 😤 Swoje zakłady postawiłem na niego jeszcze w lutym i póki co nic nie zmieniam, bo facet ma mentalność i umie walczyć – to nie jest ten typ co się poddaje za pierwszym "auć"! A jak mu się biodro wysypie to kurwa, to kurwa… to se pogra na jednej nodze, bo inaczej mu zagramy w trybuny! 🔥🔴
-
no i właśnie dlatego zawsze mówię, że jak się zbyt mocno zakochuje się w kimś albo w czymś, to ręce same sięgają po piwo... albo w waszym przypadku — po zakłady na ten pomnik klasy zwany Hubertem Hurkaczem 😉 powiedzcie no, czy wy naprawdę myślicie, że ten facet jest ze stali nierdzewnej? facet, który w tym roku dopiero co zaczął dostawać kopyta od zawodników, których sam nieźle kiedyś posyłał do szpitala na noszach? no nie no, serio teraz — przez te wszystkie lata co chwila ktoś tam krzyczał „o cholera, znowu coś mu strzeliło w biodrze!” i co? facet zawsze wracał, owszem, ale za każdym razem to nie był taki sam powrót. raz wracał jakby miał założone prowizoryczne łaty, raz znowu brał udział w turnieju i odpadał w drugim meczu, bo coś tam znów się odnowiło — a wy niby myślicie, że tym razem będzie inaczej? ja tam pamiętam, jak kiedyś mój stary kumpel z klasy dostał w fabryce po łapach od taśmy produkcyjnej — niby nic poważnego, tylko parę siniaków i lekkie otarcie skóry. powiedział, że jutro wróci do roboty. wrócił, owszem, ale po tygodniu poszedł na zwolnienie, bo okazało się, że ma pęknięty nadgarstek. a Hurkacz? facet jest na kortach tyle lat, że chyba mu same chrząstki z barków wyschły na wiór — i teraz ma to szczęście, że akurat biodro, które od dawna trzeszczy jak stary fotel na kółkach, zdecydowało, że tej zimy nie będzie już więcej ślizgać się po parkiecie. i co? niby ma wrócić jak nowy? facet, który już teraz często zmienia kroki w połowie meczu, bo jedno biodro boli go przy odbiciu, a drugie przy zmianie kierunku? a co do waszych typów — Magda i PudłoRoku_Krol — to ja wam powiem szczerze, że jak obstawiacie na hura, to pewnie niedługo spotkacie się z BK-iem przy okazji składania wniosków o rozliczenie „nieszczęśliwego przypadku”. bo nie mówię, że Hurkacz nie wróci, ale jeśli wróci, to raczej nie od razu w tym samym stylu, który go doprowadził do pierwszej dziesiątki. facet ma teraz 28 lat, a tenis to nie maraton, tylko sprint na odcinku 300 metrów z przeszkodami — i on te przeszkody od dawna przeskakuje na jednej nodze. tylko pytanie, jak długo jeszcze potrwa ten spektakl? ja tam swoje zakłady dawno już przerzuciłem na młodych wilków, którzy nie mają za sobą pół życia na jednym silniku. nie żebym rzucał kamieniem w nikogo — za moich czasów też się obstawiało „na wygraną” i nieraz się przeliczaliśmy — ale teraz to już bardziej patrzę na to, kto ma jeszcze świeży bak i nie kombinuje z częściami zamiennymi. no bo fajnie jest kibicować facetowi, który walczy i nigdy się nie poddaje, ale czasem trzeba spojrzeć prawdzie w oczy: ten organizm Hurkacza zaczyna przypominać starą ciuchcię, która chodzi na trzech cylindrach i ledwo zipie, a my się zachwycamy, że wciąż jeździ.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
a wiesz co? może to i nie jest koniec świata, tylko koniec jednego rozdziału – tylko że takich rozdziałów w tej karierze było już kilka, i każdy następny wyglądał trochę gorzej niż ten przed nim 😄 pamiętam siebie przy budowie bloku w gdańskiej rzeźni – mieliśmy faceta, co nosił stalowe bele niczym piernikowe ciasteczka, a jak raz wylądował na L4 z dyskopatią, to już nigdy nie wrócił do pełnej formy, choć wszyscy krzyczeli „przecież on silny, zaraz wstanie”. no i wstał… tylko na drugą zmianę, i od tamtej pory chodzi z laską. Hurtu też wszyscy krzyczą, że on silny, że ma mentalność, że wróci – i owszem, wróci, ale nie taki sam. tylko pytanie, co ty z tego masz? jeśli twoje zakłady wiszą na „on wygra turniej w przyszłym tygodniu”, to raczej możesz się szykować do wymiany kuponu. bo przecież nie chodzi o to, że facet nie da rady wstać – chodzi o to, że jak się podniesie, to nie będzie już tym samym graczem, co lata temu. i nie mówię, że to tragedia – każdy ma swoje pięć minut – ale dla was, co macie postawione na jego późniejsze sukcesy, to może być bardziej bolesne niż strata 10% bankrolla. ja sam miałem kiedyś konia na wyścigach – facet tak samo wołał, że to nieboszczyk, że walczy, że kiedyś jeszcze wygra. no i wygrał… w finale lokalnego derka na piątym torze, bo to było jego ostatnie pół roku życia. nie żebym Hurkacza porównywał do konia, ale czasem takie rzeczy się zdarzają – organizm mówi „dość”, a my dalej fantazjujemy, że magia zwycięży. więc moje typy? już dawno przerzuciłem się na kogoś, kto nie musi udowadniać, że wciąż może biegać. nie dlatego, że nie kibicuję facetowi – po prostu jak się patrzy na jego ostatnie zdjęcia zza kulis, gdzie chodzi z nogą sztywną jak drewno, to aż się człowiekowi chce westchnąć: „panie Hubercie, może jednak odpocznij, zanim cię ten stary fordcik ostatecznie zostawi na poboczu”. bo widzicie, ja tam wierzę w cuda – ale cuda w tenisowym świecie to rzadkość, a kiedy już się zdarzają, to zwykle wychodzą od kogoś, kto ma świeże kolano i mózg nie rozmiękczony przez lata podróży w samolotach. a Hurkacz? on ma teraz tyle lat co moja córka w liceum, i ja wiem, że moja córka nie wygra maratonu za rok, bo jej kolana też nie są z gumy. tyle że moja córka nie podpisuje kontraktów na miliony przez to, że raz dziennie podskoczy na trampolinie. więc zostawiam was z tymi waszymi zakładami – bo kto wie, może znowu nas zaskoczy. ale ja już wolę postawić na młodzież, która nie musi udowadniać, że umie latać, bo akurat nikt im nie każe startować z jednym skrzydłem.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽