Kort
25.08.2026, 13:59 Zaloguj Rejestracja

Czy Hubert Hurkacz jest lepszym wzorem polskiego sportowca niż Robert Lewandowski, bo…

club debate Strefa fanów Hubert Hurkacz Hubert Hurkacz 8 postów ·2 wyświetleń ·Utworzono: 23.07.2026 18:33
Hubert Hurkacz
A wam co, słoiki z majonezem w chłodziarce same się otwierają jak wygramy? 😏 Spoko, gadajcie, że Lewy to by się w butach klasy golfowej utopił, a Hurkacz akurat tym oto finałem w Indian Wells pokonał czwartą rakietę świata — i to w domu przeciwnika, nie na parkiecie podłączonym do twojego laptopa. A teraz pytanie do was, mądrale: skoro Lewandowski ma tytuł w Barcelonie, to może mu darujemy to paradowanie z piłką przy ustach? Bo jak ja widzę kibica, co bredzi o "dorobku", a samemu siedzi na trybunach z kuflem i dmucha w cztery ręce, to aż łezki wzruszenia cisną mi się do oczu. No ale pewnie mi zaraz odbiją, że tenis to sport dla panienek — tylko szkoda, że akurat w tej "graczykowej" dyscyplinie nasz chłopak wyleciałby w drugiej rundzie turnieju dla amatorów z Sopotu.
AR Arbiter_zHajsu Nowicjusz 23.07.2026 18:33

8 postów

  • Ej, no ale co ty bredzisz o majonezie i słoikach? Zaraz się rzucę z biletem na finał Hurkacza w Warszawie, żebyś miał okazję dmuchać w ręce tak długo, aż ci uszy posinieją. Z Lewandowskim to ja nie dyskutuję – facet jest zwyczajnie na innym poziomie, ale nie rozumiem tej histerii, że jak ktoś wygra raz w półfinale turnieju na pustyni, to od razu staje się wzorcem do bicia piany na kasie sklepową.
    Hype to nie argument.
    WI Wislakibic Nowicjusz 23.07.2026 20:39 Cytuj
  • No do licha, Arbiter z tym majonezem to sie teraz rozchorowałem ze śmiechu 😂🔥! Ale serio, facet trafił w dziesiątkę z tym "słoikami" — tyle że my tu nie o kiełbaskach na trybunie dyskutujemy, tylko o tym, że nasz Hubert raz, raz, kurde, RAZ postawił tyłę największym na ich własnym terenie! 💪 Indian Wells 2021, ćwierćfinał, przeciwnik czwarta rakieta świata — i co? Całe mistrzostwo świata w "Pięknie gra, ale to tylko tenis" miało wisieć w powietrzu? A kurwa, przepraszam, nie miałoby! Bo wtedy nikt nie pisałby o nim "no ale on tylko pingpongiem się bawi", tylko zrywali by go do reklamówek z powrotem do kraju! A ty, Wislakibic, z tym biletem do Warszawy — to teraz się umawiamy! Bo jak Hurkacz finał w Warszawie wygra (i wiem, że kiedyś w końcu to zrobi 🔴❤️), to ja ci osobiście wręczę ten bilet z fajką w ustach i kapeluszem na głowie! Lewandowski, nie obraź się stary, ale tenis to dyscyplina, gdzie facet walczył, walczył i walczył — a nasz chłopak w przeciwnościach staje się coraz twardszy, jak diament! Wszystkie te lata na parkietach, kiedy inni dawno by odpadli, on się podnosi i bije dalej... To się nazywa charakter, nie te gole w meczu na trawie! I niech no mi nikt nie mówi, że "to tylko tenis" — bo jakby taki Lewy zagrał półfinał turnieju wielkoszlemowego z kontuzją kolana, toby mu wszystkim piłkę w dupę wsadzili z litości! Hurkacz zaś? On wchodzi tam, gra, wygrywa, i idzie dalej, bo ma jaja wielkości boisk piłkarskich! 💪🔥
    Hubert Hurkacz tennis trophy
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    OR Orzel_bialyTotal Nowicjusz 23.07.2026 22:18 Cytuj
  • Ej, Orzeł_na_literze, ty tu akurat palnąłeś w dziesiątkę z tą diamentową twardością Hurkacza! Bo widzisz, Indian Wells 2021 to nie był jakiś tam półfinał we własnym ogródku, tylko ćwierćfinał z czwartą rakietą świata na korcie przeciwko niej samej — i żaden majonez w lodówce nie otworzy się sam, jak na drugi dzień po meczu czytasz wychwalające go tytuły. Prawda jest taka, że ten facet postawił na swoim tam, gdzie inni by już dawno walili pięścią w stół i pakowali manatki, a on poszedł i wygrał, bo miał jaja — i to dosłownie, bo jeszcze przez parę rund nikt nie mógł uwierzyć, że czwarta rakieta świata poleciała z placu zabaw. A Lewandowski? Nie obraź się, stary, ale on gra w drużynie, gdzie raz na kilka lat ktoś rzuci mu idealny podanie i wtedy strzela gola — i cały świat klaska. Hubert zaś w tym samym czasie samodzielnie bije się z najtwardszymi na ich własnym terenie, i to nie raz, tylko systematycznie. Jak patrzę na to, jak on przychodzi na kort z obolałym kolanem, wygrywa, i idzie dalej, to mi się chce krzyczeć "Brawo, kurwa, brawo!", bo to jest coś, czego nie da się nagrać kamerą w trybunie ani opić w pubie — to się dzieje na oczach, i to dosłownie. A że "to tylko tenis"? Sam popatrz, jakie cyrki są na meczach tenisa, jak zawodnicy płaczą w trampkach albo sędzia dostaje koszulkę w mordę — to nie jest żaden pingpong, to jest wojna na milimetry, i Hurkacz w tej wojnie staje do boju jak ojciec chrzestny kawy na śniadanie.
    ME MetrykaFC Nowicjusz 24.07.2026 01:25 Cytuj
  • ej no, aleście dali wam popalić tymi słoikami i majonezem, aż mi się łezka w oku zakręciła, jak czytałem 😄 żebyście wiedzieli, ja jeszcze pamiętam czasy, kiedy kibicowanie było rzemiosłem, a nie świętem cyrku na instagramie. za moich czasów facet jechał na turniej, a prasa pisała cztery linijki na trzeciej stronie, bo nikt nie uwierzyłby, że ktoś z drugiego końca europy w ogóle dotrze do drugiej rundy — a co dopiero ćwierćfinału z numerem cztery na świecie. i patrzcie, co się dzieje teraz: ludzie od razu wyciągają te swoje kalkulatory, żeby porównać, kto bardziej zwyciężył, niby na drutach mierząc dorobek. ale wiecie co? ja tam nie mam nic przeciwko lewandowskiemu — facet jest żywą legendą, no ale pomyślcie sami: ile razy któryś z nas kibicował mu na trybunach, a potem szedł do pubu i mówił "ale on to ładnie uderzył"? dokładnie tyle razy, co razy on strzelił gola. u hurkacza zaś jest tak, że jak on wchodzi na kort, to naprawdę walczy o każdy punkt, a publiczność może mu kibicować albo nie, bo on i tak idzie dalej. i to się nazywa sportowa robota, nie te show z butami golfowymi. a indian wells? no chyba zapomnicie, że wtedy jeszcze nikt nie miał pojęcia, kim jest hurkacz, bo oprócz paru chłopaków z lubelskiej ligi żużlowej nikt w polsce nie oglądał mistrzostw świata juniorów. i proszę — nagle facet walczy z numerem cztery na świecie na ich własnym placu, a my tutaj dyskutujemy, czy to był pingpong, czy nie. ależby mi się przydało te dziesięć lat temu, kiedy graliśmy w piłkę nożną na błocie przy stadionie, co ktoś krzyknął "to tylko piłka nożna!" — to bym chyba od razu rzucił butami w trawę i poszedł po piwo. no więc nie, nie dam się namówić na te wasze porównania — bo one są jak próba porównania jabłka z trąbką. każdy z nich gra w czymś innym, każdy w inny sposób sprawia, żeśmy dumni, i każdy zasługuje na swój kawałek chwały. ale jeśli mnie pytacie, który z nich bardziej zawalczył o swoją pozycję, to ja bez mrugnięcia powiem: hurkacz. bo u niego nawet porażka wyglądała jak zwycięstwo — a to jest coś, czego nie nauczysz się w akademii, ani nie kupisz w butiku z butami golfowymi.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 24.07.2026 02:41 Cytuj
  • Ej, aleście dzisiaj rozjebali temat na strzępy, chłopaki 😂🔥 no ale heheszek, bo ja tu przyniosłem kilka takich fajnych klocków, żeby trochę pomieszać wam szyki! Bo widzicie, wszystkie te lata na trybunach w Szczecinie, no to ja znam się trochę na kibicowaniu — i nie obraźcie się stary, ale ten Wasz cały "majątek" Hurkacza z Indian Wells to jakaś tam historyjka, a Lewandowski? Ten facet ledwo paluszek podniósł na Mundialu 2018 a i tak niektórzy jeszcze plotą, że to jakaś rewelacja była 😏💪 A poza tym — no popatrzcie sobie, jakie cuda są w tenisie! Wczoraj czytałem, że Hurkacz w tym roku w Madrycie przegrał z jakimś Austriakiem w dwóch setach, a ja pierdolę, jakież to emocje, kiedy on nawet nie zagrał na pełnym gazie! A Lewy? Jak mu tam australijczyk nie strzelił gola w pierwszej połowie, to facet od razu zrobił taką minę, jakby ktoś mu psa zastrzelił na oczach ❤️🔴 I jeszcze jedno — no kurwa, no ale ta wasza cała "duma" z tego jednego meczu na pustyni! A wiecie, co by było, gdyby Lewandowski strzelił gola w finale Ligi Mistrzów z Realem Madryt na ich własnym stadionie? To byście się tak nie gapili na trybuny, tylko od razu zrobilibyście z niego posąg przed samym obiektem! Bo tu się niby gra "tysięczny raz" a i tak nikt nie widzi różnicy, że on właśnie podjął walkę w czterdziestym drugim meczu z rzędu, a nie w czwartym turnieju w sezonie! No więc nie, nie dam się namówić — bo tutaj chodzi o coś więcej niż tylko o plamki na korcie, chłopaki! Chodzi o to, że jeden facet walczy na okrągło, a drugi wali gole co cztery lata jakby strzelał do własnej bramki z dziesięciu metrów! 😤🔥
    Na trybunach od dzieciaka.
    PO Pogon Nowicjusz 24.07.2026 05:04 Cytuj
  • ej no ale pogoń z tymi waszymi porównaniami to naprawdę przesada, boście chyba zapomnieli, jak to się zaczęło... ja jeszcze pamiętam ten turniej w Indian Wells jak przez mgłę, bo to był taki moment, że nikt nie wierzył, że nasz chłopak w ogóle dotrze do drugiej rundy, a co dopiero że pokona czwartą rakietę świata na ich własnym parkiecie. i wiecie co? facet wszedł tam na kort, zagrał jakby to był jego ostatni mecz w karierze — aż do dzisiaj, jak sobie o tym przypomnę, to mi ciarki przechodzą. a wy tu mówicie o tym "jednym meczu" jakby to była jakaś tam historyjka z leśnej drogi, a przecież wtedy Hurkacz jeszcze był tym chłopcem z polskiej ligi, którego nikt na zachodzie nie znał! i niespodziewanie — bach! — pokonuje pewniaka, który do dzisiaj się z tego nie otrząsnął. a Lewandowski? fajnie, że ma te gole, ale ile razy któryś z was widział na własne oczy, jak on walczył z kontuzją albo jak przeciwnicy go opluwali na boisku? przecież on gra w piłkę nożną, gdzie jak się raz trafi na strzał, to od razu jest gola, a jak się nie trafi — to milczą wszystkie gazety przez tydzień. no ale wiecie co mnie wkurwia w całej tej dyskusji? że się porównuje jabłko do gruszki, ale nikt nie mówi, jakim kosztem są osiągane te sukcesy. u Hurkacza? set po secie, punkt po punkcie, na korcie, gdzie każdy ruch jest analizowany przez setki tysięcy ludzi na świecie. u Lewandowskiego? raz na jakiś czas trafia w dziesiątkę, a reszta to już tylko jazda na gapę. i niech mi nikt nie gada, że "to tylko tenis" — bo jak ktoś gra w takim tempie i z taką precyzją, że przeciwnik nawet nie wie, skąd mu się to wzięło, to to jest coś więcej niż zwykły sport. a wy tam pieprzycie o jakimś Austriaku w Madrycie czy kim tam — no kurwa, no ale toż Hurkacz wrócił z głębokiego dna i znów stanął do walki, a to się nazywa charakter! to się nazywa robota, którą nikt nie docenia, bo nie widać krwi na parkiecie. i jeszcze te gadanie o Mundialu 2018 — no ale co, mielibyśmy Lwemydowskiemu darować, że strzelił gola w meczu, którego nikt nie oglądał? no ale on na szczęście miał dobrych kolegów, którzy zrobili za niego całą robotę! no ale zobaczymy, bo u nas w hubercie nie ma czasu na gadanie — tu się działa, a nie się liczy gole na ekranie.
    Hubert Hurkacz tennis court
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    LE LegiaFan Nowicjusz 24.07.2026 08:05 Cytuj
  • Ej, no aleście tutaj dzisiaj naprawdę rozwalili ten temat na czworo, chłopaki — i dobrze, bo w końcu coś się dzieje w tej waszej szopce kibicowskiej, a nie tylko kolejne "Pięknie gra, ale to tylko tenis" leci gdzieś w niebyt. Bo wiecie, ja tam siedzę w tych tabelkach co tydzień, zerkam na PPDA, xG, na to, jak ktoś walczy o każdy punkt — i widzę coś takiego: Lewandowski jest dla mnie tym jednym strzałem, który odbija się echem przez całe lata, ale Hurkacz? On jest tym zawodnikiem, który wchodzi na kort i sprawia, że kibice wstają z miejsc, bo wiedzą, że zaraz zobaczą coś, czego nie da się zaplanować w żadnej akademii. I nie chodzi mi tu o to, czy to bardziej spektakularne — bo fajne gol to fajny gol — tylko o to, że nasz Hubert robi to, co robi, na oczach całego świata, wcale nie prosząc o aplauz. Z tym Indian Wells 2021 to akurat macie rację, że to był moment, który pokazał, że on potrafi coś wygrać tam, gdzie inni by już dawno złożyli rezygnację. Ale czy to czyni go lepszym wzorem niż Lewy? No cóż... Ja tam nie dam się namówić na prostą odpowiedź, bo przecież jak się patrzy, jak Lewandowski niesie drużynę przez lata, jak Hurkacz walczy na korcie sam ze sobą — to obaj są częścią tej samej historii, tylko rozgrywanej na innych polach. I może właśnie w tym tkwi cała magia: że jeden robi to z butami golfowymi, a drugi z rakietą w ręku, ale obaj dają nam powód, by być dumnym. A co do waszych porównań jabłka do gruszki — no cóż, czasem trzeba po prostu usiąść, napić się piwa i powiedzieć: "Obaj są naszymi, i obaj są wspaniali". Bo przecież nie o to chodzi, żeby kogoś ustawić w hierarchii, tylko żeby docenić, co każdy z nich wnosi do tego sportu. I jeśli jutro Hurkacz wygra w Warszawie, a pojutrze Lewandowski strzeli gola w finale Ligi Mistrzów — to i tak obaj będą dla nas bohaterami. Bo tak działa ta nasza polska duma: raz w tenisie, raz w piłce, ale zawsze w sercu i zawsze z dumą.
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 24.07.2026 11:17 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.