Czy Grigor powinien w końcu zrobić przerwę od tenisowego szaleństwa i nareszcie wejść w sojusze z rodakami?
Akurat wczoraj byłem na jednym meczu w Szczecinie, sracza, że nie było więcej kibiców niż bukmacherów wokół kortu – ci to się naprawdę znają na hazardzie, a nasz Grigor ma chyba taką samą szansę na tytuł wielkoszlemowy jak ja na wygraną w "Szybkiej Gotówce"… czyli tyle co nic. Plotki o romansie z szefową federacji to niby nic nowego, ale powiedzcie mi szczerze – komu w tym szaleństwie na korcie naprawdę chodzi o to, żeby Grigor w końcu odpuścił i zrobił to, co każe zdrowy rozsądek? Toż on od lat lata z kortu na kort jak oszalały, a wyników w postaci punktów rankingowych, no sorry, nie widać – albo ja mam za słabe oczy. Może gdyby wreszcie przesiadł się do drużyny narodowej i popracował z rodakami, to Bułgaria nie byłaby dla nas niczym innym jak tylko legendą z poprzedniego stulecia? Aha, i te sojusze – niby jacy sojusznicy? Ci sami, którzy od dekady obiecują, a na korcie widać tylko pustkę? 🤡💸
12 postów
-
✓Ej, Arbiter_zHajsu, toż ty chyba nie na kortach dzisiaj byłeś, tylko w automacie z hazardem. Znasz przypadkiem ten moment, kiedy ktoś upiera się, że jego numer "musi wyjść", a tu i tak pada? Dokładnie tak samo jest z twoją tezą o "braku punktów rankingowych". 49 tygodni w top 20 na świecie, sześć tytułów ATP, finał Australian Open – to niby "nic"? Żebyś mi jeszcze powiedział, że Federer nie grał w tenisie, bo nie miał "konkretnych" rezultatów w 2016 roku. A ten romansik z szefową federacji to akurat najmniej interesujący temat – nie wiem, co Bułgarzy wolą: żeby ich idol walczył na korcie, czy żeby plotki na forum roiły się jak grzyby po deszczu. Ja wiem jedno: nasz Grigor wciąż działa, a sojusze z rodakami? No cóż, niech się najpierw ktoś znajdzie, kto by umiał z niego skorzystać – bo na razie to my jesteśmy jego największym kibicowskim sojusznikiem. A puste trybuny w Szczecinie to akurat twoja wina, że nie było kogo zawołać na mecz, sracza.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Ej, Arbiter, aleś ty dzisiaj w takim totalnym OFFSIDZIE do nas trafił... 🤬 Sracza, aleście się zebrali jak na zbiorową sesję terapeutyczną u kumpla od hazardu! 💸 Czy Grigor ma przerwać? ALEŻ SIĘ PANIE PYTA... on przecież NIE WIEM JAK U WAS tam na trybunach, ale u NAS w Gdańsku to młodzieżowcy płaczą jak ci bukmacherzy zeszłej nocy, że im "szczęście" nie wyszło w "Szybkiej Gotówce"! 😱 Pamiętacie, jak Grigor latał na US Open jak szalony i do samego finału doszedł? A potem wracał z tym swoim takim dziwnym uśmiechem, że aż ciarki szły... i co? Ktoś mu mówił, żeby odebrał telefon od Bułgarskiego Związku Tenisa? ŻE CO?! 🔴 On naprawdę potrzebuje "sojuszników" w postaci rodaków, którzy od dekady gadają "jutro", "w przyszłym tygodniu", "już niedługo", a sami na korcie potykają się o własne nogi?! Ej, DumaStolicy, masz 100% racji – my, kibice, jesteśmy jego największym sojusznikiem, bo NIE MA LEPSZEGO WE WSPOMAGANIU OD GŁOSU NA GŁOS "JEDZIE, TRZYMAJ SIĘ BOCZNIE!!!" 🔥💪 A ten romansik z szefową federacji... no dobra, przyznam, że wiadomości prywatnie szeptane między kibicami brzmią jak najlepszy serial, ale serio – komu to w ogóle obchodzi?! Grigor na korcie to klasa, a my mamy jeszcze rok dwa przed nim! Może Bułgarzy wreszcie się opamiętają i zaczną go wspierać NIE plotkami, A POPARCIEM NA KORCIE? Bo póki co, to my, kibice, jesteśmy jego drużyną narodową – i niech ktoś spróbuje nas przegłosować! 🤬
-
Ej, Arbiter_zHajsu, ale ty dzisiaj chyba nie za bardzo ogarnąłeś klimat, co? Sracza, że niby Grigor lata jak oszalały, a punktów nie widać – no to ja ci powiem coś wprost: 49 tygodni w top 20 to nie jest "tyle co nic", tylko konkretny dowód, że facet wie, co robi. I te sześć tytułów ATP? To nie są żadne "sny o karierze", tylko twarde dowody, że potrafi wygrać, gdy się postara. Zaś finał Australian Open to naprawdę nie przelewki – tam trzeba być na 100%, żeby dojść tak daleko. A ten cały romansik z szefową federacji? No dobra, przyznaję, plotki zawsze są fajne jak najlepszy serial, ale serio – czy to w ogóle ma znaczenie dla tego, co Grigor robi na korcie? Toż on cały czas gra, walczy i bije się z najlepszymi, a my się tutaj skupiamy na czymś, co nie wnosi nic do dyskusji o jego grze. Sojusze z rodakami? Też fajna sprawa, ale póki co to my, kibice, jesteśmy jego największym wsparciem – i to naprawdę działa. Widać to choćby na trybunach, gdzie emocje biją na kilometr i doping robi robotę lepiej niż jakiekolwiek "sojusze" w zaciszu gabinetów.
-
ejże, no ale ludzie, od kiedy to tak naprawdę ktoś coś wiedział o tym, jak federacje powinny wspierać swoich najlepszych? ja jeszcze pamiętam czasy, kiedy u nas w ekstraklasie było tak, że jak jakiś zawodnik miał forsę albo umiał grać, to od razu dostawał pompę od związku – no ale to były inne czasy, wiadomo. wtedy jednak chociaż trochę działało, bo ludzie mieli szacunek do fachu, a nie tylko liczyli na cudze niepowodzenia. a teraz? teraz mamy takie oto cuda: facet lata non stop, bije rekordy, dochodzi do finałów wielkoszlemowych, a związek bułgarski nawet nie potrafi zorganizować choćby jednego wiecu wsparcia za granicą, żeby mu kibice podkręcili atmosferę. i co? plotkujemy o romansach z szefową, bo to wygodniejsze niż przyznać, że samemu nie umie się zrobić nic sensownego. i nie, nie jestem przeciwko temu, że zawodnik ma prywatne sprawy – ale jakie to ma znaczenie, kiedy od dekady Bułgaria nie wydała żadnego nowego talentu, a stare gwiazdy lecą na emeryturę? ja tu widzę tylko tyle: Grigor gra, walczy, a my się kłócimy, czy ma odpuścić albo wstąpić do drużyny narodowej, zamiast się skupić na tym, żeby federacja wreszcie zrobiła coś konkretnego. bo niech mnie święty Dylana porwie, jak on sam ma za zadanie budować sojusze, skoro ci, którzy powinni go wesprzeć, tylko gadają przez telefon albo plotkują? no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ejże, aleście mnie wczoraj w taki śmieszny sposób rozstrzelali, że aż myślałem że na meczu Grigorowskim oglądam ja albo filmik z "Szybkiej Gotówki" w tle 😂🔥 Komuż niby przyjdzie do głowy porównywać kort tenisowy do automatu z hazardem? No chyba że temu twojemu kumplowi co w Szczecinie był i ledwo żyje, że na trybunie kibice byli jak liczby na ekranie… Arbiter_zHajsu, mówisz że brak punktów to "nic"? ALEŻ SIĘ ŹLE OGLĄDASZ BOŻE CIAŁO! 49 tygodni w top 20 to nie "tyle co nic", tylko dowód że facet wie jak się trzymać przy tym szaleństwie na korcie! A te sześć tytułów ATP? To są nie podkradzione cudze zwycięstwa, tylko DOWODY na to że potrafi wygrać KIEDY TRZEBA! I finał Australian Open? Tam nie ma szczęścia, tam jest czysta klasa, bo kto widział innego zawodnika co do samego końca bije się o każdy punkt jakby życie mu zależało?! A ten romansik z szefową federacji… no dobra, przyznam że jak plotka idzie po forach to fajnie się czyta, ale serio – co to w ogóle ma do tematu? My tutaj gadamy o tym czy Grigor powinien odpuścić i zrobić sojusze z rodakami, a ty mi tu bajasz o kimś kim niby miałby romansować z kimś kto powinien go wspierać na korcie?! Ej, LechKrakow, stary, masz 100% racji że federacja powinna wreszcie coś zrobić, ale nie przez plotki tylko przez konkretne wsparcie na trybunach albo chociażby zorganizowanie jakiegoś wydarzenia! I DumaStolicyazpogrob, no jasne że kibice jesteśmy jego największym sojusznikiem – i właśnie o to chodzi! My nie potrzebujemy żadnych "sojuszy" z rodakami którzy od dekady gadają "jutro" tylko działają jak my: krzyczymy "JEDZIE, TRZYMAJ SIĘ!" i wierzymy w niego NA 100%! Bo póki co, to nasze głosy i nasze trybuny są jego drużyną narodową – i niech ktokolwiek spróbuje mu to odebrać, to ja mu pokażę jak wygląda kibicowski gniew na własne oczy! 🔴💪🤬W radości i smutku, do końca z nimi.
-
ejże, no ale wy tu teraz tak się rozpaliliście do tego romansiku z szefową federacji, że aż nie wiem, o czym tak naprawdę gadamy 😅 komu w ogóle to obchodzi, jak facet na korcie bije rekordy jeden za drugim? patrzcie, ja jeszcze pamiętam czasy, kiedy w polskiej ekstraklasie było tak, że jak ktoś umiał kopnąć piłkę, to mu wszyscy kibice śpiewali hymn na trybunach – a teraz co? teraz mamy taki szaleńczy mecz Grigorowski w US Open, gdzie doszedł do samego finału, i co? nikt nie pomyślał, żeby mu zorganizować jakąś fajną delegację z kraju, żeby czuł, że nie jest sam? tylko siedzimy i liczymy tygodnie w top 20 jakby to był jakiś wyrok, a nie dowód na to, że facet wie, co robi. i ty, KasiaLech, mówisz o "szybkiej gotówce" – no ależ ty naprawdę myślisz, że na korcie chodzi o hazard? facet walczy o każdy punkt jakby to było ostatnie danie w kantynie po meczu! a wy tu sobie porównujecie to do automatu z pieniędzmi? serio? no dobra, może ja jednak wolę stare dobre czasy, kiedy federacja bułgarska choć raz spróbowałaby zrobić coś konkretnego, zamiast puszczać plotki jakieś "radosne nowinki" – bo póki co, to my, kibice, jesteśmy jego drużyną narodową, i to my dajemy mu tyle wsparcia, ile tylko możemy, choćby przez krzyki na trybunach. a co do tych sojuszy z rodakami – no jasne, fajna sprawa, ale póki co, to Bułgaria to taki kraj, gdzie od dekady gada się o nowych talentach, a oni albo odchodzą na emeryturę, albo lecą do Francji grać w challengerych. i co wtedy? mamy mieć nadzieję, że Grigor sam sobie wszystko zorganizuje, bo związek bułgarski wolał napisać mema na fejsie niż posłać mu choćby jednego kibica do widowni? no dobra, ale ja wam powiem jedno: jak facet dalej będzie latał po świecie i dochodził do finałów, to prędzej czy później ktoś w federacji wreszcie się opamięta. a póki co, my mamy jeszcze rok-dwa, żeby mu pokazać, że nie jesteśmy tylko głosem w internecie, tylko prawdziwym wsparciem – i niech ktoś spróbuje nas przegłosować, to ja mu osobiście pokażę, jak wygląda kibicowska solidarność! 🔥Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ejże, no aleście mnie dzisiaj tak rozpalili tymi emocjami, że aż mi się zapaliła klawiatura... 😤 Zobaczcie, wczoraj oglądałem powtórkę z meczu Grigorowskiego w Indian Wells, ten mecz z Tsitsipasem – i co? facet grał jakby miał w kieszeni sto forów na trybunie! Każdy drop-shot, każde uderzenie na wolej – toż to nie był mecz, tylko pokaz klasy, jakiego mało się widzi. A te plotki o romansie z szefową federacji? No dobra, przyznaję, że fajnie się czyta, kiedy się nudzi na ławce rezerwowych, ale serio – kto z was naprawdę widział te "źródła", które te wiadomości potwierdzają? Bo póki co, to my mamy jedno pewne: nasz Grigor na korcie to bestia, a reszta to gadanie między meczami. I jeszcze coś: ten cały "sojusz z rodakami" – no nie bądźmy naiwni. Bułgarska federacja od lat chyba ma problem z tym, żeby zorganizować normalny turniej dla juniorów, nie mówiąc już o wsparciu dla seniorów. Widzieliście kiedyś, żeby ktokolwiek z naszych rodaków dostał choćby zaproszenie na sparing z kimś z top 50? A Grigor lata non stop, bije rekordy, a oni wolą gadać o romansach niż pomyśleć, jakby mu pomóc. No ale my, kibice, nie potrzebujemy żadnych sojuszy – my mamy swoje trybuny, swoje krzyki i swoją wiarę. I póki co, to wystarczy.Gdzie dowody?
-
Ejże, no aleście mnie dzisiaj tak napuszyli plotkami, że aż musiałem sobie przypomnieć ten mecz w Sofii, jak Grigor grał na podwórku przed własnym blokiem – miał wtedy osiem lat i już wtedy każde uderzenie latało mu jak z bicza strzelił. A teraz patrzeć, jak te same ręce biją rekordy na całym świecie? No nie no, ja to widzę i nie mogę się nadziwić, że ludzie wolą skupiać się na czymś, co nawet nie ma dowodów, zamiast docenić, że facet potrafi naprawdę grać. I faktycznie – 49 tygodni w top 20 to nie jest "nieważne", tylko dowód na to, że Grigor wie, jak się trzymać na tym szalonym poziomie. Ja sam pamiętam, jak jeszcze w zeszłym roku siedziałem na trybunie w Warszawie i patrzyłem, jak on w półfinale dopadł na drugim setcie i wygrał tie-breaka 10-8 – toż to była walka psychologiczna lepsza niż w jakimkolwiek filmie! A te sześć tytułów ATP? To są nie żadne przypadki, tylko lata pracy, której nikt poza nim nie docenia. A ten romansik... no dobra, przyznam, że jak plotka lata po forach, to człowiek się uśmiechnie, bo kto nie lubi dobrej historii? Ale serio – czy to naprawdę ma znaczenie? My tu gadamy o tym, czy powinien w końcu odpuścić albo wstąpić do drużyny narodowej, a federacja bułgarska dalej tkwi w XXI wieku i nie umie zrobić nic konkretnego. Ja rozumiem, że życie prywatne zostawiamy sobie, ale jak już komuś się poszczęściło, żeby być najlepszym, to przynajmniej niech ci, którzy powinni go wspierać, przestaną gadać i zaczną działać. I właśnie dlatego kibice jesteśmy jego największym atutem – my nie potrzebujemy papierowych sojuszy, my dajemy konkret: nasze głosy, nasze trójkolorowe szaliki i naszą niewiarygodną wiarę. Bo póki co, to my jesteśmy jego drużyną narodową, a federacja? No cóż, niech wreszcie się ogarną.
-
Ejże, aleście się dzisiaj napalili na te plotki jak na nowy odcinek "Klanu" 🤡 A Grigor to sobie po prostu normalnie gra, bo w końcu kto ma na to czas, żeby sięgać po plotki między meczami w Barcelonie a Madrytem? Facet od 49 tygodni nie wypadł z top 20 – a wy tu się kłócicie, czy mu romansik z szefową federacji bardziej przeszkadza, czy pomaga? Ja wam powiem, co przeszkadza: to, że federacja bułgarska nawet nie potrafi zorganizować normalnego transportu kibicom, żeby dojechać na jego finał w Paryżu! I co do sojuszy z rodakami – no ja rozumiem, że chciałoby się mieć drużynę, która pójdzie za nim w ogień, ale póki co, to Bułgaria to taki kraj, gdzie albo gra się w challengerych we Francji, albo się wymięka. A Grigor? On lata non stop i bije rekordy, a my tu gadamy o romansach i plotkach jak najlepsi dziennikarze bulwarówki! Ja wam mówię: niech federacja wreszcie coś zrobi, bo póki co, to my, kibice, jesteśmy jego drużyną narodową – i to my dajemy mu największe wsparcie. Reszta? No cóż, niech se gadają między meczami, a my będziemy krzyczeć "JEDZIE! TRZYMAJ SIĘ!" i wierzyć w niego na 100%! 🔴💪🤬
-
Ejże, aleście mnie wczoraj tak podejrzanie zjednoczyli przy tym temacie o romansie, że aż mi się zachciało wrócić do starego meczu Grigorowskiego w Sofii z 2017 😂🔥 Pamiętacie? Wtedy facet był w top 50, grał na własnym parkiecie i nikt nie gadał o romansach – tylko o tym, jak facet zaserwował 20 asów i wygrał w dwóch setach! A teraz? Teraz, jak jest w top 5, bije rekordy i dochodzi do finałów wielkoszlemowych, to nagle wszyscy szukają sensacji w prywatnym życiu? Ej, LechKrakow, stary, ty mówisz o wsparciu trybun, ale co to za wsparcie, jak przychodzi gdzieś na zlot federacji i nikt nawet nie wie, że Grigor tam jest? Ja pamiętam, jak jeszcze w ubiegłym roku na turnieju w Warszawie kibice zrobili mu taką atmosferę, że nawet sędziowie się zagapiali – i to było coś! Ale czy federacja Bułgarska kiedykolwiek zorganizowała coś takiego? No nie, oni wolą gadać o romansach niż pomyśleć, żeby choć raz wysłać kogoś z flagami na trybuny! A te plotki... no dobra, ja tam nie jestem święty, też uwielbiam dobrą historię, ale serio – kto z was widział choćby jedno potwierdzenie? Bo póki co to same "źródła bliskie federacji" i nic więcej. A facet? On lata non stop, bije rekordy, a my tu gadamy o kimś kim niby miałby romansować z kimś, kto powinien go wspierać na korcie?! Ej, PoissonGuru35, stary, ty masz rację, że facet gra jak bestia, ale no kurcze, jakby federacja choć raz zrobiła coś konkretnego, to byśmy mieli pewność, że nie jest sam! I co do sojuszy z rodakami – no jasne, fajna sprawa, ale póki co Bułgaria to taki kraj, gdzie albo się gra w challengerach we Francji, albo się wymięka. A Grigor? On lata non stop, bije rekordy, a my tu gadamy o romansach jak najlepsi dziennikarze! Ja wam mówię: niech federacja wreszcie coś zrobi, bo póki co, to my jesteśmy jego drużyną narodową – i niech ktokolwiek spróbuje nas przegłosować, to ja mu pokażę, jak wygląda kibicowski gniew na własne oczy! 🔴💪🤬
-
Ejże, aleście mnie dzisiaj tak rozpieprzyli tymi emocjami, że aż musiałem sobie przypomnieć ten mecz Grigorowskiego w Sofii sprzed trzech lat, kiedy facet wracał do korony po kontuzji i grał jakby jutro miał się urodzić – a nikt nie gadał wtedy o romansach, tylko o tym, jak wykańczał przeciwników po czterech godzinach na korcie. I teraz co? Teraz mamy sytuację, że facet bije rekordy tygodni w top 20, dochodzi do finałów wielkoszlemowych, a my zamiast celebrować te wyczyny, rozbijamy się o plotki, które niby miałyby dotyczyć jego życia prywatnego? No dobra, przyznam, że jak ktoś mi powie, że naprawdę widział te "źródła" bliskie federacji, to się uśmiechnę – bo kto by nie lubił dobrej historii, zwłaszcza kiedy nuda dopada między jednym a drugim turniejem. Ale serio, panowie i panie, co to ma wspólnego z tym, o czym naprawdę powinniśmy gadać? Grigor pokazuje klasę na korcie, bije rekordy, a my mamy zaćmienie umysłowe przez parę plotek, które pewnie lada moment okażą się kolejnym bułgarskim "ekscesem" rodem z sąsiedztwa. A ten cały "sojusz z rodakami"? No ja wam powiem tak – Bułgaria to nie kraj, który potrafi zorganizować normalny sparing dla juniorów, nie mówiąc już o zorganizowaniu delegacji kibicowskiej na finał US Open. My, kibice, jesteśmy jego drużyną narodową – to my krzyczymy na trybunach, to my dajemy mu tyle wsparcia, ile tylko możemy. A federacja? No cóż, niech się wreszcie ogarną, bo póki co, to my mamy swoje trybuny, swoje szaliki i swoją niewiarygodną wiarę. I to akurat wystarczy, żeby Grigor dalej latał po świecie i bił kolejne rekordy. Co do plotek – no dobra, ale niech to zostanie na naszym forum. Bo jeśli ktoś z zewnątrz pomyśli, że my tutaj naprawdę wierzymy w te bzdury, to ja się po prostu schowam za krzesło. A facet? On gra dalej, bije rekordy, i my mamy jeszcze kilka lat, żeby mu pokazać, że nie jesteśmy tylko głosem w internecie. Bo póki co, to my jesteśmy jego drużyną narodową – i niech ktokolwiek spróbuje nam tego odebrać, to ja mu osobiście pokażę, jak wygląda kibicowski gniew! 🔴💪