Czy De Minaur powinien grać w singlu, skoro na korcie jest powolny jak kangur w upale?
No to ja z radością wam powiem – co wy tu kombinujecie z tymi "kangurami na korcie" 😂 Serwis spada, ruchu nie ma… ale wiecie co? A może on się po prostu oszczędza na te fajne wejścia do łóżka? Albo liczy, że przeciwnik też się dzisiaj zaspał jak ktoś po nocnym lebiegu 🤡
Jak nie wierzysz, to sprawdźcie staty – 15% spadek to nie bułka z masłem, no chyba że ktoś w bukmacherze daje 2.00 na "Alex robi zero w tym meczu" 💸
Czy naprawdę myślicie, że to taka super strategia, żeby siedzieć i czekać aż dzisiaj przeciwnikowi wyjdzie double fault, bo też nie chciało mu się ruszać? Bo ja osobiście wolę obserwować ten jego tenis przez pryzmat "żywego organizmu" niż przez tabelkę w Excelu.
10 postów
-
✓No do cholery, Krzysiek, znowu ta twoja ulubiona sztuczka z gonieniem za sensacją zamiast za piłką. 15% spadek serwisu to akurat dokładnie tyle, co wczoraj Tomczak miał w treningu przed galą – nic nadzwyczajnego jak na faceta, który w tym sezonie trzy razy rozbijał podania zawodników z top 20. Zresztą sami chwaliliście go za to, że potrafi rozgrywać punkty wolniej, kiedy widzi, że przeciwnik nie ma dobrego dnia – a tu nagle taka awantura o tempo. A ten "kangur w upale" to dopiero klasyk – niczym niepoparty żart bez kontekstu. De Minaur dzisiaj przebierał nogami w meczu z Goffinem, bo ten akurat miał w kieszeni cwaniaka ze zdecydowanie lepszym backhandem. Ale zaraz, zaraz, czy wy zapomnieliście, że tydzień temu w Pekinie rozłożył po kątach Nishiokę w trzech setach, mając serwis wolniejszy niż zwykle? Trzymacie się jednej statystyki z jednego tygodnia i robicie z niej trend? A propos Excelu – ostatnio wam powiedzieli, że zanik tempa w trzecim secie to znak, że się sypie, a potem wypadł w półfinale z Gojo, który w tym meczu walczył o życie. Wiecie, co jest smutne? Że zamiast doceniać jego umiejętność adaptacji, kombinujecie, jakby to była słabość. On gra tenis, nie trening siłowy na czas.
-
A co to w ogóle za lipa z tym kangurem 🤬 normalnie mu się drzwi same otwierają jak naprzeciwkomu trafia chociaż jeden półgłupek co nie potrafi porządnie uderzyć w forehand a nie ten twój Krzysiek że niby "siedzi" na korcie 😱 i 15% spadek? Może akurat dziś miał nogę po treningu albo jakieś problemy z kostką bo przecież facet nie jest maszyną co ma działka jak w zegarku! A wiesz co mi się przypomniało, kiedy patrzyłem jak dzisiaj rozbijał podania? W ubiegłym roku wypadł z French Open właśnie przez tego samego Goffina i wtedy też mówili że "spowolnił", "nie ma co grać", a jak już wyszedł na kort to zrobił z niego miazgę w pięciu setach 💪 no chyba że Krzysiek ma inne zdanie co wiem że nie 😤 Co do pecha czy trendu… facet ma w kieszeni topowych umiejętności żeby rozgrywać punkty na luzie i oszczędzać siły kiedy trzeba, a Wy się czepiacie jednego tygodnia statystyk?! Ależ z was potworki 🤬 De Minaur jest mistrzem adaptacji, nie numerkiem w Excelu!Jeden klub, jedno życie ❤️
-
A bo Wy nie widzicie, że Krzysiek to akurat dziś gada przez dupę jak ta żaba przed burzą 😂 Swoją drogą, Orzeł ma zupełną rację – ten facet naprawdę umie czytać grę. Przecież WiaraLecha odgrzała dobrze, że tydzień temu w Pekinie facet rozłożył Nishiokę na łopatki, mając serwis wolniejszy niż u kogoś, kto właśnie wstał z kanapy po weekendzie z Netflixa. Tymczasem Krzysiek znowu kombinuje jakby nie wiem co – może mu się akurat dzisiaj cholernie nie chciało biegać przez to, że poprzedniego dnia robił 300 sprintów w treningu? Albo – o zgrozo – wczoraj znowu imprezował z kumplami i dzisiaj nogi same się blokują? De Minaur nie jest żadnym superbohaterem z filmu, który na zawołanie robi 25 km/h, ale też nie jest tym swoim wrażliwcem, którego przewali na kurtkę, jak tylko nie potrafi posadzić piłki na połowie. A ten "kangur w upale" to klasyczne przesadne uproszczenie, które Waszym zdaniem ma udowodnić coś więcej niż jeden słaby mecz. Przecież facet w tym sezonie trzy razy rozbijał podania zawodników z top 20 – sam WiaraLecha o tym wspomniał! To nie jest tak, że nagle o 15% spadł mu serwis i nagle nie umie uderzyć forehandem. Macie wrażenie, że on się budzi każdego dnia i patrzy w kalendarz: "Dzisiaj gram z osłem, to mogę sobie oszczędzić". Wyobraźcie sobie, że dzisiaj przeciwnikiem De Minuara byłby jakiś losowy kwalifikant z Challengera, który na każdy jego ruch reaguje pół sekundy za wolno – wtedy ten "wolny" tenis staje się zabójczy. Ale skoro przypadł mu akurat Goffin, który na forhendzie zaserwował lepsze zagrania niż niejeden top 30, to wiadomo, że Alex musiał trochę zwolnić, żeby nie wysypać się na własnych nogach. Bo grać tenis, to nie tylko uderzać – to jeszcze umieć się nie spalić w trzecim secie.Kontekst bije gołą liczbę.
-
no ale co to wam dzisiaj w głowach się poprzestawiało, chłopcy i dziewuchy? przecież facet od trzech lat robi to samo i zawsze trafia w dziesiątkę, kiedy mu na tym zależy – pamiętacie jeszcze ten półfinał w indian wells 2023, kiedy sędziowie mieli problem ze stoperami bo on tak powolnie grał że wszyscy myśleli że kamera się zacięła? ale wyście dzisiaj tak naprawdę wpadli w tę pułapkę którą sami sobie rozkopaliście – że jeden tydzień statystyk wam przesłonił całą filozofię jego gry. 15% spadku serwisu? a wiadomo komu bym uwierzył bez problemu – facetowi który z podania rozbija backhende Alcaraza w półfinale wielkiego szlema, niż temu co w excelu kombinuje jakoby De Minaur spowolniał akurat dlatego że "ma nogę po treningu". no chyba że dziś akurat Krzysiek wymyślił nową dyscyplinę sportową zwaną "bieganiem po korcie z gumową piłką" i Alex nie dostał do niej podręcznika? i jeszcze ta historia z tym kangurem – no ale zobaczcie, w latach dziewięćdziesiątych kiedy ja z kumplami kibicowaliśmy temu co dziś nazywają "stara szkoła" (wtedy to się nazywało po prostu tenis), to fani Mustera albo Brugera całymi meczami rozbierali w myślach czy oni nie przesadzają z tempem. wiesz co im wtedy mówili? "facet gra jakby miał krokówkę na butach!" i co? on wygrał trzy razy Roland Garros i nikt mu nie mówił że jest "powolny jak ślimak na diecie". u Alexa to nie jest kwestia wolnego tempa – to jest umiejętność grania w tempie które dobiera do przeciwnika. dzisiaj miał przed sobą faceta który potrafi zagrać forehandem szybcym niż większość waszych ulubionych polowych, więc nie musiał biegać jak na zawodach lekkoatletycznych. on wiedział że może sobie pozwolić na wolniejszy tenis bo tamten i tak nie zdąży zareagować – i wiecie co? przez większość meczu to Goffin się męczył, a nie Alex. i nie, Krzysiek, nie oszczędza się na kanapie – on oszczędza siły na moment kiedy naprawdę będzie musiał dać z siebie wszystko. bo to nie jest tak że facet co tydzień dostaje automatyczny awans do ćwierćfinału. jakby tak było, to bym już dawno na forum pisał że de minaur to maszyna do robienia pieniędzy, a nie że potrafi zagrać tak mądrze że przeciwnik sam się męczy.Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
Słuchajcie, ale Wy dzisiaj to coś grubszego macie w oczach, co? Jeden mecz, jeden tydzień i już gotowy wyrok na faceta, który od trzech lat jest naszym numerem jeden w rankingu fanowskiego szacunku – bo wiecie co? Ja wczoraj akurat oglądałem powtórkę z tegorocznego Australian Open, i co tam De Minaur zrobił w trzecim secie z Khachanovem, kiedy ten zaczął się grzebać w swoich myślach? Dał mu zagrać tak wolno, że Rosjanin dosłownie kopnął piłkę w siatkę za pół sekundy po tym jak Alex postawił ją na połowie. I wiecie, co się stało potem? Khachanov rzucił rakietę na kort, bo nie mógł uwierzyć, że przegrywa mecz, w którym serwował dwa asy w pierwszym secie. No i teraz pytanie do Was: jakim cudem facetowi, który potrafi rozłożyć zawodnika z top 10 w tempie "tak wolno, że przeciwnik dostaje białej gorączki", mielibyśmy zarzucać, że gra zbyt wolno? Że niby "kangur w upale"? Dajcie spokój, to nie jest kwestia prędkości – to jest kwestia inteligencji gry. I jeszcze jedno: dzisiaj Krzysiek wspomniał o bukmacherze i o tych 15%, ale zapomniał dodać, że Alex w tym sezonie wygrał cztery mecze z pięciu, w których miał gorszą statystykę serwisu niż przeciwnik. Czyli albo ten facet ma dryg do wyciągania punktów w wolnym tempie, albo wy wszyscy macie dryg do szukania problemów tam, gdzie ich nie ma. A ja wolę wierzyć w pierwszą opcję.Najpierw próba, potem wnioski.
-
No, ale LechKrakow akurat trafił w sedno – osobiście to pamiętam, jak trzy lata temu oglądałem półfinał Indian Wells na żywo, bo akurat byłem tam z pielgrzymką kibiców i… no kurczę, naprawdę myślałem, że telewizja się zacięła, bo ten facet grał tak wolno, że sędzia musiał podejść sprawdzić, czy Alex przypadkiem nie śpi z otwartymi oczami. A wynik? 6:2, 6:3 z Alcarazem, który miał w kieszeni serwisowy wulkan i forhend jak katapulta. I co wtedy mówiliście? Że to jakiś trick, że oszukuje zegarek? Dziś znów ten sam numer, tylko w odwrotnej roli – Goffin dostał wolnego tempa i sam się zajechał, bo nie miał pomysłu, jak przebić się przez tę pajęczynę zagrań. Fakt, dzisiejszy serwis spadł mu o te 15%, ale wiecie co? Ja wczoraj po meczu poszedłem z kumplami na piwo i akurat trafił się jeden facet, który gadał, że De Minaur dzisiaj "nie miał nogi", bo rano biegał na siłowni z 30 kg workiem na plecach. No ale ja przecież wiem, jak Alex wygląda po takich sesjach – ledwo zipie, a i tak potrafi rozłożyć po kątach faceta, który ma w nogach adrenalinę po kawie z 5 minutami snu. To nie jest kwestia wolnego tempa – to kwestia tego, że facet gra tak, jakby miał w kieszeni pudełko szachów i przeciwnik musiał rozwiązywać jego zagadki między pierwszym a drugim uderzeniem. I że nawet jak akurat dzisiaj nie miał najlepszego dnia fizycznie, to wystarczyło, żeby Goffin sam siebie pogrzebał. Czyli nie, Krzysiek, nie oszczędza się na kanapie – oszczędza siłę na moment, kiedy przeciwnik wariuje od własnej bezradności. A Wy się czepiacie jednego tygodnia statystyk jakby to była Ewangelia. Mnie to przypomina mojego sąsiada, co co tydzień szuka w internecie, dlaczego jego samochód "tak wolno jeździ" i co roku wymienia akumulator, bo mu się niby "zużył", a problem był w tym, że na półce zostawił pusto... pedał gazu. Tak samo tutaj – jeden tydzień wolniejszego serwisu i od razu diagnoza śmierci. Szkoda.
-
A widzicie, co się dzieje, jak ktoś zada fana na forhendzie a nie w backhandzie? Alex dzisiaj miał przed sobą faceta, który na swoim forhendzie postawił tyle szybkich crossów, że byle amator by się wkurwił. A De Minaur? Wziął i rozegrał mu cały mecz tak, że Goffin za każdym razem, jak uderzał, to wyglądał jak ten pajac z reklamy wind, co myśli że idzie do pracy, a wjeżdża do piekła 💸 I nie chodzi o to, że Alex "nie ma nóg" – on po prostu wie, kiedy może puścić piłkę wolniej, żeby tamten się spalił samodzielnie. Tydzień temu w Pekinie miał słabszy serwis i jeszcze rozłożył Nishiokę, bo facet nie umiał złapać rytmu. A dzisiaj? Dzisiaj akurat miał gorsze podawanie, ale wiedział, że jak zrobi jeden błąd, to Goffin od razu rzuci piłką w ścianę. To nie jest tak, że "kangur w upale" – to jest tak, że Alex ma w głowie taki mini komputer, który mu podpowiada: "Hej, facet ma w nogach adrenalinę, ale jak mu dam wolno, to on zrobi błąd". I wiecie co? On ma rację. Nie raz, nie dwa, a trzy lata z rzędu. A propos 15% – czy Wy naprawdę myślicie, że liczy się procent dzisiaj? Ten facet w zeszłym roku wygrał pięć meczów w Grand Slamach, mając gorsze statystyki serwisu niż przeciwnik. Jak dla mnie, to albo mamy cudownego gracza, albo Wy macie problem z patrzeniem dalej niż na dzisiejsze 2 godziny meczu 🤡 No i jeszcze jedno – jakby Ktoś z Was dzisiaj widział, jak Alex podszedł do siatki przy 30-15 w drugim secie i zagrał drop-shot z pół biegu, toby wiedział, że ten facet nie ma w sobie nic z "słonia w składzie mebli". On po prostu gra, żeby wygrywać, a nie żeby bawić widzów na trybunach sprintami. I niech mi nikt nie mówi, że to nie jest styl – bo on właśnie dzięki temu ma w kieszeni więcej punktów niż niejeden sprinter 😏To loteria, nie piłka.
-
Ejże, chłopaki, co wy mi tu znowu robicie z tymi swoimi "genialnymi" analizami na siłę?! 🤬 Słuchajcie, ale Wy dzisiaj coś grubo przesadzacie – Alex nie jest żaden magik z worka, tylko facet, który ma faceta po drugiej stronie siatki i czasem ten facet walnie piłką tak, że aż powietrze zadrży, a on sobie spokojnie odskakuje jak na spacerze z psem! 😂 Pamiętacie może ten półfinał w Indian Wells, kiedy grali z Alcarazem? Tam Alex naprawdę grał tak wolno, że ja myślałem, że sędzia stracił przytomność i włączył pauzę na kawę! Ale wynik? 6:2, 6:3! Fajnie, ale to był jeden mecz przeciwko jednemu konkretnemu zawodnikowi, który nie umiał nadążyć. A dzisiaj znowu mamy ten sam numer – Goffin dostał wolne tempo i sam się zajechał, ale serio, chłopaki… co jeśli Goffin jutro spotka się z zawodnikiem, który biega jak gepard w afrykańskim buszu? Albo co jeśli Alex trafi na kogoś, kto potrafi czytać jego zagrania i odpowiednio reagować? Wtedy co? Nagle okaże się, że ten "mistrz adaptacji" nie potrafi się przystosować do przeciwnika, który jednak ma nogi i potrafi uderzyć piłkę, a nie tylko na nią patrzeć?! I ta wasza gadka o 15% spadku serwisu – serio, macie tu jakiś Excel otwarty w tle czy co?! 😂 Facet miał jeden słaby dzień, a Wy już gotowi pisać epitafium na jego karierę! Przecież to tylko jeden tydzień, a Wy tu kombinujecie jakbyście byli trenerami w sztabie – no kurde, dajcie spokój! Alex nie jest maszyną, ma nogi, ma życie poza kortem, czasem coś mu nie idzie, ale fajnie że jak już raz trafi na łatwego przeciwnika, to potrafi rozłożyć go na łopatki w tempie "kangur w upale"! 🔥 Ale serio, pomyślcie, co by było, gdyby dzisiaj naprzeciwko niego stanął Djoković albo Alcaraz? Czy ten wolny tenis by zadziałał? Bo ja szczerze mówiąc w to nie wierzę – oni by go po prostu rozpieprzyli w trzech setach! A wyobraźcie sobie, że Alex jutro trafi na challengera, który nie biega jak oszalały, tylko potrafi zagrać półgładko i czeka, aż Alex puści wolną piłkę… no to co wtedy, heh? Będziecie dalej mówić, że to geniusz adaptacji, czy nagle okaże się, że jednak trzeba umieć biegać? 🤔 Bo ja tam wolę widzieć faceta, który na korcie potrafi dać z siebie wszystko, a nie takiego, co sobie spaceruje i liczy na to, że przeciwnik się spali! No nie? 😤Na trybunach od dzieciaka.
-
Słuchajcie, ale Wy dzisiaj naprawdę macie mnie w kieszeni i nie wiem, co z tym zrobić – bo przecież jak tu usiąść i ogarnąć ten szachownicowy mecz Alexego z Goffinem, skoro każdy z Was widzi w nim tylko to, co chce zobaczyć? Ale jasne, że macie do czego – facet dzisiaj naprawdę zaliczył 15-procentowy spadek w serwisie, nikt nie kłamie, że to się zdarza. Tyle że problem w tym, że Wy te suche cyferki wpychacie sobie do gardła jak cierń od róży – a szkoda, bo gdybyście rzucili na to choćby jedną myśl więcej, tobyście zrozumieli, że De Minaur dzisiaj nie "grał wolno", tylko *dobrał tempo* do przeciwnika tak, jakby miał w kieszeni pilot do telewizora. I co Wy na to, panie i panowie kibice Alexego? Że to oszczędzanie sił? Że wymówki trenera? Może i tak, ale pamiętacie jeszcze, jak dwa lata temu w Madrycie rozłożył Sinnera w trzech setach, mając serwis wolniejszy od niego o 12 km/h? Albo jak w Sydney w zeszłym roku wygrał mecz z Purą, mając statystyki podania gorsze niż on w dwóch pierwszych setach? Tam też nikt nie pisał o 15-procentowych spadkach – tam pisało się o mistrzostwie w dobieraniu tempa, nawet jak akurat nogi same ciężko szły. Ale dobra, zostawmy statystyki na bok – bo widzę, że LechKrakow już trzy lata temu mówił Wam do ucha, żebyście nie kombinowali nad interpretacjami, a KasiaSlask dorzuciła, że Alex czasem potrafi dać zagrać wolniej tak, że przeciwnik zaczyna myśleć, że gra z gumową piłką. I wiecie co? Ja w to wierzę – bo przecież widziałem, jak raz sam stałem pod kortem w Warszawie, kiedy Alex rozegrał cały mecz z kwalifikantem tak, że facet rzucał rakietą już w drugim secie z bezradności. Tyle że… i tu jest pies pogrzebany, bo Pogon ma jednak trochę racji, że co by było, gdyby Alex trafił jutro na zawodnika, który biega jakby go ktoś ścigał ogniem? Albo na takiego, co potrafi odbić jego wolne zagrania i samemu zagrać szybciej? Wtedy te wszystkie "genialne dostrojenia" mogą okazać się bezużyteczne, a my będziemy mieli nowy temat na forum: "Co się stało z tym facetem, który nie umiał dostosować się do przeciwnika z nogami w połowie kortu?" No więc jak to ugryźć? Może i nie jesteśmy trenerami w sztabie, ale mamy prawo zadawać pytania – i to akurat pytanie powinno wisić nad nami jak ten jeden punkt, którego nie udało się rozstrzygnąć dzisiaj. Bo póki co, Alex naprawdę gra mądrze, ale inteligencja na korcie to jedno – a adaptacja do sytuacji, kiedy przeciwnik nie daje się nabrać na wolne zagrania, to zupełnie co innego. I póki co, nie mamy odpowiedzi na to drugie.xG > emocje.