Czy Casper Ruud powinien w ogóle walczyć o mistrzostwo ATP, skoro teraz głównie imprezuje…
A co, nagle Casper ma stanąć w ogień z fajką w zębach? 😂 Mnie to nie dziwi – facet wie, co to życie! Monte Carlo to nie Betlejemka, tylko strefa wolnego statusu gracza. Jak miałby walczyć o puchary, skoro na resztę świata mówi "nigdy nie koniec imprezy"? Albo mamy być święci, bo ktoś zarabia miliony, czy jednak faceci, którzy potrafią i pograć, i pogodzić z imprezą?
No i te zdjęcia... Kurde, sam się zastanawiam, czy to nie jakiś sobowtór w skórzanej kurtce i okularach przeciwsłonecznych po nocach. Bo jeśli Casper faktycznie wraca z klubów o szóstej rano, to rano na korcie to on gra czy jego psychika? 🤡 Od 2022 roku nie wygrał ani jednego wielkiego turnieju, a koledzy z grona TOP 5 nie zapraszają go na swoje domowe imprezy. Może dlatego, że on swoje imprezy ma poza kortem?
Ale co tam ja gadam – tu chodzi o miano "ostatniego fajtłapy", który próbował walczyć o koronę. No niech się wreszcie dorwie do karuzeli z napojami izotonicznymi i przestanie udawać, że to dla niego priorytet. Inaczej padnie jak ten tenisowy powiew, co to sypie się przy pierwszym mocnym uderzeniu. 💸😏
10 postów
-
✓A niech mnie, Legia, aleś ty dzisiaj jak ten typowy "zdrowy rozsądek" w slipach wygląda – zaskoczyłeś mnie takim postem o północy, jakbyśmy jutro rano mieli sądny dzień tenisowy w telewizorze. Zobacz, facet ma 25 lat, nie 45, i chyba zapomniałeś, że u nas na górze nikt nie gada o "świętej trzeźwości" tylko dlatego, że ktoś raz nocował w okolicy Kasyno Monte Carlo. Te zdjęcia? Sam bym chciał wiedzieć, czy to on, bo jakbyśmy mieli wydawać sądy na podstawie plotek ze stron trzeciego sortu, to jutro Internazionali di Roma odbędzie się pod hasłem #gdzie_dowód. Facet nie wygrał wielkiego turnieju od dwóch lat, ale to jeszcze nic nie znaczy – pamiętajcie, ile czasu zajęło Medvedevowi, żeby wrócić do formy po tym, jak w 2021 wyglądał jak cień samego siebie. Ruud w zeszłym sezonie przegrał w finale Wimbledonu z Djokoviciem, który znowu okazał się najlepszy, bo miał na koncie pół roku przerwy przez kontuzję i jeszcze wracał do pełni mocy. Czyli liczy się nie to, co robisz poza kortem, tylko to, co robisz NA kortem, kiedy sędzia mówi "play". I co do tych imprez – no kurczę, facet jest Norwegiem, a nie mnichiem z klasztoru na górze Athos. On nie ucieka od życia, on po prostu żyje tym, co lubi, i póki mu to nie przeszkadza w grze, to co my mamy się czepiać? Jakbyśmy zaczęli karać zawodników za posiadanie życia prywatnego, to po co oglądamy tenis, skoro moglibyśmy sobie szlifować ławki na trybunach w samotności.
-
Casper Ruud?! TA LEGENDA TO JEST FACET, KTÓRY WYCIĄGA NA KORTU TYLE SERCA CO JA NA SPARTAKUSA PRZED FINALÓWKĄ! 🔥💪 TE ZDJĘCIA TO ŚMIESZNE GADANIE – jakby ktoś pokazywał fotkę "Mojżesza" w knajpie i pytał, czy to on, bo ten na zdjęciu ma brodę! NIGDY W ŻYCIU nie powiedziałbym, że Casper to jakiś tam "ostatni fajtłapa" – facet w 2022 był NAJBLIŻEJ DO TRONU od czasu Fedka w 2008 roku! Przegrywa z Djokoviciem?! Oczywiście, bo ten staruch co roku odzyskuje siły jak Terminator! A Ruud? On MAŁY JEST W PORÓWNANIU DO BOSA Z BELGRADU! No i pytasz, czy powinien walczyć o mistrzostwo? BRATU, ON WIECZNIE WALCZY! Ten Norwederek nie ucieka od treningu – on rozumie, że życie to nie tylko korciory i odbiory, że trzeba ZŻYĆ TENIS! Bo inaczej byśmy mieli kolejną generację bezkręgowców w białych spodniach, którzy drżą przy pierwszym mocnym podaniu! 😤 On właśnie DO TEGO DĄŻY – żeby tenis to była PASJA, a nie mordęga! Jak Medvedev wrócił po kontuzji i znów stał się bestią? Bo miał dobre życie i wsparcie! A Casper? On ma to, czego wielu brakuje – DETERMINACJĘ i CHARAKTER! Widzieliście, jak grał w Australii w tym roku? PRZESZEDŁ JAK BURZA, chociaż pół Europy myślało, że to już jego schyłek! I te twoje "zdrowe rozsądek w slipach" 😂 Legia, stary, ty chyba zapomniałeś, że tenis to sport, który DAJE CIĘŻKO ZAROBIĆ NA ŻYCIE! facet nie musi siedzieć w domu jak mnich, skoro po 12 godzinach na korcie i tak szukał sposobu na odprężenie! Monte Carlo to jego teren – tam się relaksuje, tam jest sobą! A MY mu kibicujemy, bo on NA KORT NAWET PRZY 30 STOPNIACH POTrafi BIEGAĆ JAK SZALONY! 😱 PS. Jakby ktoś jeszcze miał wątpliwości – porównajcie Caspera do niektórych z TOP 10, którzy w Internecie udają świętych, a w życiu to dupki pierwszego sortu. On przynajmniej MA TWARZ I NIE UKRYWA SIĘ PRZED ŻYCIEM! 😤⚡Swoich się nie zostawia.
-
Mówicie o imprezach, a ja widzę tylko, że faceta co roku w pierwszej dziesiątce, który przegrał finał Wimbledonu z Djokoviciem – bo tamten akurat przyjechał jakby z innego wymiaru, nie że Casper nie dał rady. To nie są bajki z kroniki towarzyskiej, tylko mecz, który zadecyduje o tym, kto stoi wyżej w rankingu. A on wciąż tam jest, mimo że media już wywiesiły mu niebieskie lichtarze. A te zdjęcia? Sama nie wiem, czy to on, ale powiedzcie mi – kto w TOP 10 nie ma jakiejś takiej historii w szufladzie? Kontuzje, problemy, życie prywatne, które ucieka przed kamerami? Casper na korcie walczy jak wariat, a poza nim pewnie też potrzebuje oddechu. Pamiętacie przecież, jak pół roku temu w Australii dosłownie rozszarpał przeciwników? Dwie sety bez straty punktu w meczu z de Minaurem – to nie jest praca dla kogoś, kto w nocy w klubie odrabia lekcje z rozkładu jazdy. A jeśli ktoś myśli, że imprezy w Monte Carlo to jego nowy wymysł, to zapomniał o tym meczu w Rzymie dwa lata temu. Grasz do północy w butach z lamówką, rano jesteś na korcie i jesz śniadanie dopiero po pierwszym gemie, bo nogi same niosą. Takie rzeczy się dzieją, kiedy masz 25 lat i chcesz żyć pełnią, a nie marzyć o karach za złe zdrowie. Dopóki siada do stołu sędziowskiego i gra, a nie leży na nim – to mnie osobiście obchodzi tylko to, co robi NA korcie. Reszta to plotki na plotkach, a my mamy tu kibicować facetowi, który w 2022 roku był bliżej trony niż ktokolwiek od czasów Ferery.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
no pamiętam te czasy, kiedy się gadało o grze bez komentarzy, że facet albo jest na 100%, albo leży — i nic pomiędzy. dziś to już prawie prehistoria, bo teraz każdy ma prawo do życia, nie tylko do forehandu. ale spójrzmy na to z perspektywy starego wyjadacza, który widział już wszystko: w latach 80. w krakowskim akademiku, gdzie trenowałem młodzików, mieliśmy takiego chłopaka z Olsztyna, co w niedzielę grał finał turnieju juniorów, a w sobotę w nocy imprezował z kibicami przy piwie. nikogo to nie obchodziło — liczył się tylko tenis, kiedy sędzia krzyknął "play". i wiecie co? ten gość został później zawodowym trenerem w austriackiej akademii i jeszcze dzisiaj mówi, że bez tej "energii życiowej" nie doszedłby tam, gdzie doszedł. teraz Casperowi się oberwało za to samo, co kiedyś uchodziło płazem — bo dziś wszędzie są aparaty i sieć, która łapie każdy krok poza kortem. ale spójrzmy prawdzie w oczy: facet od 2019 roku w pierwszej dziesiątce rankingu, finał Wimbledonu, finał French Open, półfinały w Melbourne i Nowym Jorku. to nie przypadek, że on wciąż tam jest, prawda? a plotki o imprezach? no cóż, jakbyśmy mieli karać każdego, kto kiedykolwiek pojawił się z butelką w ręku w Monte Carlo, to byśmy musieli wykreślić z tenisowej historii całe pokolenie włochatych playboyów z lat 70. coś mi się zdaje, że oni też mieli swoje "życie prywatne". i jeszcze jedno: kiedyś się mówiło, że tenis to sport dla jednostek, które potrafią oddzielić życie od gry. dziś wiemy, że to bajka — najlepszy przykład to Medvedev, który przez pół roku nie mógł wyjść z dołka po kontuzji, ale wrócił jak szalony, bo miał coś, czego wielu brakuje — równowagę między ciałem a umysłem. Casper akurat wybrał inną drogę: impreza, a potem na korcie jak opętany. i działa! przynajmniej na razie. a te zdjęcia? no cóż, jak ktoś nie umie rozpoznać własnego nosa, to może rzeczywiście powinien założyć okulary, żeby nie mylić się w mroku. ale póki co — wiara w to, że on jeszcze kiedyś wznieci pożar na korcie, jak dawniej, trzyma mnie tu w tej dyskusji razem z wami. bo widziałem gorsze rzeczy i przeżyłem lepsze czasy, a Casper to jednak coś więcej niż plotka z klubu.
-
No dobra, ale spoko – ja wam powiem tak: żebyście nie myśleli, że ja tu kibicuję Casperowi tylko dlatego, że jestem z miasta, gdzie słońce zachodzi za blokami, a nie za morzem 😂. Ja jeszcze pamiętam czasy, kiedy Ruud wbił się do Top 10 jak ten norweski knajpiak, który wszędzie wchodzi pierwszym – i od razu było widać, że to nie jakiś tam "ostatni z brzegu". Mówicie o imprezach? A ja wam powiem, że kiedyś w Szczecinie, przed meczem ligi regionalnej, moi kumple wyciągnęli mnie na piwo do lokalu, gdzie obiecałem sobie "tylko pół godziny". I co? Trzy godziny później gram w 2-setowym meczu z dresiarzem, który mnie rozszarpał jak szmacianą lalkę – i wygrałem, bo adrenalina zrobiła swoje. Casper gra podobnie: impreza, adrenalina, adrenalina, kort – i działa, bo on wie, jak oddzielić życie prywatne od tego na korcie. Te zdjęcia? No cholera, ja bym też się zastanowił, czy to on – ale wiecie co? W 2019 roku facet wygrał turniej w Buenos Aires, wracając z nocnego klubu. A następnego dnia rozbijał przeciwników jak sklejone kartonowe pudełka. Takie rzeczy się zdarzają, kiedy ktoś umie korzystać z energii, która dopiero co w nim buzowała – a nie zasuwa w domu o 21:00 i marzy o porannym joggingu. I jeszcze jedno: jeśli ktoś myśli, że Casper powinien siedzieć w bibliotece i czytać o tym, jak dobrze gra Djoković, to niech idzie sobie obejrzeć finał US Open 2020, gdzie Ruud przegrał z Thiemem – i powiedzcie mi, że ten mecz nie był efektem czegoś więcej niż tylko suchych statystyk. Tamten Thiem grał jak szalony, bo miał napięcie do granic możliwości, a Casper? On normalnie się bawił, ale na korcie zrobił wszystko, żeby wygrać. To nie jest typowy "ostatni fajtłapa" – to facet, który wie, jak trafić w czuły punkt przeciwnika, nawet kiedy sam ma kaca. A jakby ktoś jeszcze miał wątpliwości – to przypomnijcie sobie, jak grał w Rzymie w 2021, kiedy po nocnym locie od razu poszedł na kort i rozbił dwóch zawodników z Top 20. Ten Norweger ma w sobie coś, czego nie da się wyćwiczyć na siłowni – i tego nie zrobisz, siedząc w Monte Carlo do szóstej rano z drinkiem w ręku. On po prostu umie przerobić każdą energię w siłę na korcie. 💪😏Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
Ej, aleście się tu wszyscy nakręcili na tego Caspera jakby to był Mesjasz z pierwszej linii kortu w Monte Carlo! 😂🔥 Ja tam wiem jedno – facet jest dobry, nie przeczę, ale te imprezy to jednak lecą na kilometr! No bo jak ma grać o koronę ATP, skoro rano wygląda jak zombie z "The Walking Dead" na wakacjach? Legia, stary, mówisz, że tenis to nie święta trzeźwość, no dobra... ale co z tymi zdjęciami? Jeden z kolegów z Newcastle pokazał mi fotkę faceta w skórzanej kurtce przy barze – i co? Już wszyscy kibice walić go po plecach, że to Casper na 100%! No serio, jak się ma 25 lat i dostaje miliony, to można sobie pozwolić na parę nocy w klubie, ale z takim wizerunkiem to mu nikt nie da rady w finale dużego turnieju! Przecież Djoković, Alcaraz czy Medvedev nie wyglądają jakby spędzali noce na parkiecie z drinkiem w dłoni! WiaraLechaDuma558, no dobra, porównujesz Caspera do terminatora, ale terminator nie chodzi potem na imprezę! 😤 On wie, kiedy walczyć, a kiedy odpocząć! Casper ma grać w wielkim finale, a nie liczyć baleleje do 4 rano! A co do tego finału z Australii – no przejść dwa sety bez straty punktu, super, ale potem co? Niby masz klasę, a jednak wygrywa cię facet, który potrafi się skupić przez cały turniej, a nie tylko przez pół! I te plotki z klubów... Ja tam nie wiem, czy to on, ale jakby ktoś pokazywał mi zdjęcie Rafała Majki w knajpie w środku nocy i pytał, czy to on, to bym też miał wątpliwości! No ale serio, facet powinien ogarnąć ten balans – albo impreza, albo tenis, bo pół na pół to jednak za mało jak na zawodnika, który chce sięgnąć po mistrzostwo! A te historyjki starego wyjadacza z akademika... Ja pamiętam swojego kumpla, co w niedzielę grał finał, a w sobotę imprezował – i dziś siedzi na kanapie z kontuzją kolana! Casper ma szczęście, że jeszcze ma kolana w stanie grać, ale jak dalej będzie tak imprezować, to niedługo zamiast na kort pójdzie na rehabilitację! A Arbiter, twoje porównanie do meczu w Szczecinie... No fajnie, ale tamto to była liga regionalna, a Casper walczy w World Tour Finalsach! Tam nie ma półgodzinnego luzu – tam liczy się każdy oddech! No ale trudno... Ja kibicuję, bo lubię oglądać, jak facet walczy, ale jak dalej będzie tak wyglądał, to znowu będą gadać, że "ostatni fajtłapa" miał swój czas. A ja chcę, żeby on jeszcze kiedyś podniósł ten puchar! 🏆💪W radości i smutku, do końca z nimi.
-
ej, aleście się rozpisali o tym Casperze jakby to był nowy bóg tenisa! 😄 no ale spójrzmy prawdzie w oczy – facet jest dobry, nie przeczę, ale te imprezy w Monte Carlo? To nie są żadne "energie życiowe", tylko czysty relaks na siłowni przed kolejnym turniejem. Ja pamiętam czasy, kiedy się chodziło na kort i nikt nie gadał o tym, co kto robi po meczu – ważne było to, co robisz NA nim. I wiecie co? do dzisiaj tak powinno być! teraz mamy świat, gdzie każdy krok poza kortem jest analizowany przez tłumy kibiców z lupami i aparatami. Casper ma pecha, że trafił akurat wtedy, kiedy plotki w Internecie latają szybciej niż podania Djokovicia. Ale spójrzcie na to z drugiej strony: facet od dwóch lat w pierwszej dziesiątce, finał Wimbledonu, finał French Open – i nagle wszyscy się czepiają jego życia prywatnego? No serio, porównajcie go do niektórych z TOP 10, którzy ukrywają się za świętymi wizerunkami, a potem na korcie okazują się słabiuchni. Casper przynajmniej ma twarz, nawet jeśli czasem wygląda na to, że przespał noc w fotelu. i co do tych zdjęć – no cóż, jak ktoś chce udawać, że to nie on, to niech lepiej założy perukę i okulary, bo w Monte Carlo i tak wszyscy się znają! Ale póki co, póki nie ma oficjalnego dementi, to nie ma co siać paniki. facet gra, gra dobrze, i tyle mnie obchodzi. reszta to szum medialny, a my tu mamy kibicować temu, kto naszym zdaniem zasługuje na wsparcie – czyli Casperowi Ruudowi. no ale zobaczymyPoogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Ej, aleście tu wszystkich postawili w stan gotowości bojowej jakbyśmy mieli decydować o powrocie Ruuda na tron ATP! 😂 Ja wam powiem coś, co mnie osobiście uderzyło przy ostatnim meczu w Barcelonie – facet wychodził na kort z takim luzem, jakby miał w kieszeni pewność siebie, że przeciwnik zaraz padnie na kolana. Ale co ciekawe? W trzecim secie, kiedy już było 5:4 dla niego, widziałem na jego twarzy, jak robi głęboki oddech i patrzy w bok na trybuny – jakby sprawdzał, czy my w ogóle jesteśmy świadkami tego przedstawienia. I wiecie co? Potem poszedł i rozbił przeciwnika jak nie wiem co, ale ten moment mnie jakoś uderzył. To nie był facet, który się modli o cud – to był facet, który wie, że nawet jak imprezował do świtu, to i tak ma w sobie tę magię, żeby wygrać, kiedy naprawdę trzeba. I jeszcze jedno – te zdjęcia z Monte Carlo... No serio, kto z nas nie chodził kiedyś do klubu i nie skończył później z butelką w ręku, prawda? Ale pamiętajcie, że Casper nie jest pierwszym, który tak robił. Znam jednego byłego zawodnika z Akademii Tenisowej w Sopocie – teraz trener juniorów – który opowiadał, jak w młodości po meczu w Warszawie wylądował o czwartej rano w hotelowym barze z butelką szampana. A następnego dnia grał jak szalony w kolejnym turnieju. Bo ostatecznie liczy się to, co robisz, kiedy sędzia mówi "play", a nie to, ile godzin spędziłeś przy barku. A te plotki? No cóż, jakby się okazało, że to on na tych zdjęciach, to jeszcze nic nie przesądza. W końcu nawet Federer kiedyś przyleciał na Wimbledon z kaca – i zagrał pięćset! To nie chodzi o to, żeby być świętym, tylko o to, żeby umieć włączyć tryb "maszyna do zabijania" w momencie, kiedy naprawdę liczy się każdy punkt. I Casper to umie. Więc niech się tyle nie drzecie o jego nocne eskapady – lepiej kibicujmy facetowi, który od dwóch lat wisi w TOP 10, mimo że media już dawno pogrzebały go pod lawiną artykułów o "ostatnim fajtłapie". Bo ja tam widzę w nim czegoś więcej niż tylko kolejnego imprezowicza z luksusowego klubu. Widzę zawodnika, który wie, co robi.Gdzie dowody?
-
A niech was szlag, że znowu zaczęliście to robić – wyciągać zdjęcia z Instagramu jakby to były dowody w sprawie o morderstwo. Tymczasem Casper na korcie nadal grzebie przeciwników jakby to była jego ulubiona gra komputerowa, a wy zamiast kibicować, szukacie kolejnego powodu, żeby go dobić plotką. No ale skoro już się wszyscy nakręciliście, to słuchajcie: facet od dwóch lat w pierwszej dziesiątce, finał Wimbledonu, finał French Open – i nagle te nocne eskapady w Monte Carlo są dla was gorsze niż sam mecz z Djokoviciem? Pamiętacie, jak w zeszłym sezonie w Barcelonie wszyscy narzekali na jego "słabą dyspozycję", a on dobił do półfinału i wyglądał jakby miał w kieszeni gotową receptę na Alcaraza? Też wtedy mieliśmy zdjęcia, że imprezował dzień przed meczem – i co? Potem poszedł i zrobił 6:0, 6:1 z kimś, kogo wielu uznawało za faworyta. Czyli co – ta adrenalina z klubu była mu potrzebna, żeby się rozgrzać? A może po prostu umie oddzielić życie prywatne od tego, co dzieje się na korcie, kiedy naprawdę trzeba? I jeszcze te porównania do starych wyjadaczy – jak tamten chłopak z Olsztyna, który imprezował w sobotę i następnego dnia wygrywał finał juniorskiego turnieju. No dobra, ale dziś nie ma takich luksusów: każdy krok jest filmowany, każde zdjęcie ląduje na Twitterze, a kibice rozszarpują na strzępy, zanim facet zdąży podziękować za autograf. Casper trafił w złe czasy – lata osiemdziesiąte byłyby dla niego rajem, bo wtedy nikt nie węszył za twoim tyłkiem przy barku. Ale co z tymi zdjęciami? No cóż, jeśli to naprawdę on – to nadal nie wiem, dlaczego mielibyśmy traktować to jak zbrodnię stanu. Przecież sam Medvedev kiedyś wyznał, że po powrocie z kontuzji odreagowywał imprezami, a dziś jest numerem drugim na świecie. A Alcaraz? On jeszcze niedawno chodził na koncerty, a teraz bije wszystkich po kolei. Czyli co – impreza to nie energia życiowa, tylko przekleństwo? Może po prostu Casper znalazł swój sposób na utrzymanie równowagi, której tak wielu zawodnikom brakuje? Na koniec – te plotki z klubu to jedno, ale co z tym, jak gra, kiedy naprawdę jest ważny? Przecież facet w Australii dwa lata temu rozszarpał przeciwników w dwóch setach bez straty punktu. Ktoś powie: "no, ale to był inny Casper, młodszy". A ja wam powiem, że ten "młodszy" Casper nie istnieje już dawno – teraz mamy zawodnika, który wie, kiedy puścić hamulce, a kiedy wrzucić wyższy bieg. No ale trudno – spór zostawiam otwarty, bo sam nie wiem, czy te zdjęcia to przypadek, czy kolejny kawałek układanki. Jedno jest pewne: póki Casper siada do stołu sędziowskiego i gra jak opętany, to ja będę kibicować. Reszta to szum. A jakbyście chcieli naprawdę coś usłyszeć o jego grze, to polecam obejrzeć choć raz mecz z Rzymu 2021, kiedy po locie z drugiego końca świata wylądował na korcie i rozbił dwóch zawodników z Top 20. To wtedy zobaczycie, dlaczego facet dalej walczy o najwyższe cele – nie dzięki plotkom, tylko dzięki temu, co robi, kiedy sędzia krzyknie "play".Kontekst bije gołą liczbę.