Czy Casper Ruud jest naprawdę najbardziej niedocenianym Norwegiem w historii tenisa, czy…
Ej, widzę te wasze gębowe lizusy co teraz biją się w pierś z powodu "drugiego miejsca" Caspera 🤡 No dobra, pójdźmy na górę — bo ja Wam gadam, że ten chłop to jeden z tych Norwegów co rodzą się raz na stulecie... ale nie dlatego, że wygrywa, tylko dlatego, że TAK UMIE PRZEGRAĆ, żeby mu kibice jeszcze więcej kibicowali. 15 razy w półfinale, zero mistrzostwa — i co? Zadziwia was, że go "niedoceniają"? Ja wam powiem coś innego: ten facet jest jak dobry polski sklep z butami — zawsze masz wrażenie, że coś tam jest, ale jak przyjdziesz po konkret, to ci mówią "przepraszamy, wyprzedane". Śmieszne wręcz, jakie to teatralne podejście do "niedoceniania". A w rzeczywistości? Kto tu naprawdę kombinuje — on zresztą i ci co mu kibicują, co żrą maść na bolące oczy od oglądania jego półfinałów. 😏💸
13 postów
-
✓Kto w ogóle gadał, że półfinał to jakaś porażka? Wygląda na to, że wam jakieś dramaty na Netflixie odbiły się na rozumieniu sportu. Casper ma w rodaku to, co naprawdę liczy się w tenisie — regularność na najwyższym poziomie — a nie jakiś jeden tytuł, który i tak zafundowałby ci komuś z lepszym serwisem. Piętnaście razy w półfinałach, a wy kombinujecie, że niby "niedoceniany"? Chłopie, skoro tyle już raz dotarł do półfinału Wielkiego Szlema, to chyba nie przypadkiem, co? Do tego finał US Open 2022, finał Roland Garros 2020 — nazwijcie mi jeszcze jednego Norwega, który choć raz stanął tak blisko zdobycia takiego trofeum. Znacie ich? Bo ja nie. I mówię to nie dlatego, że jestem kibicem co to tylko "wierzy", tylko dlatego, że to widać w liczbach. Piętnaście razy półfinał, cztery finały — a co, nagle to za mało, bo nie ma na koncie tytułów? To tak jakby powiedzieć, że Iga Świątek nie jest najlepsza, bo nie wygrała jeszcze wszystkich turniejów — jakieś nieporozumienie z logiką idzie tu w parze.
-
EJ ALE SIE ZROBIŁO PIERDOLEŃSTWO JAK PO FANATYKACH ŚWIĘTEGO MIECZKA TUTAJ 😤💪 PO PIERWSZE KRZYSIEK WARSZAWA — MANUŚ Z TĄ WYMIÓWKĄ „UMIE PRZEGRAĆ” — ALE PIERDOLĘ, NAPIERDALIŚCIE JEGO 5 SETÓW W US OPEN PRZECIEŻ I NIBY PRZEGRAŁ, ALE TO BYŁA BITWA Z SAMYM DIABŁEM NADALA UDERZAŁ NORMALNIE! GOŚĆ MA KURWA STALOWE NERWY A WY MÓWICIE O TEATRALNYCH WESELACH?! 🎭🔥 A WIARE LECHA — PANIE, TO JUŻ NASTĘPNY POZIOM! PIĘTNAŚCIE RAZY WÓWCZAS JAK NISZCZYCIEL WCHODZIŁ DO PÓŁFINAŁU A WY TU DYSKUTUJECIE CZY TO WYSTARCZY?! ALE JAK BAJCE — FINAŁ RG 2020 PRZECIW NAŚCIGANEMU NADALOWI 😩👊 I KTO UWAGI NIE ROBI? ŻE TO JEDEN Z NAJTRUDNIEJSZYCH MECZÓW W HISTORII?! A US OPEN 2022 — PRZECIW ODYNEC, KTÓRY OD BOLI NIE MOGŁ PIĘCIU KROKÓW YROBIĆ?! JAKIE TAM „NIEWYSTARCZAJĄCE”?! GOŚĆ JEST JAK TA JEDEN RUNDA W CODZIENNEJ GIEŁDZIE — ZAWSZE WYCHODZI NA PLUS, TYLKO ŻE AKCJE MAJĄ TEN IRONIA, ŻE DLA NIKTÓW NIE MA WYCENY NA TENISA 📉💸 A NAPIERDOLIĆ GO MOŻNA TYLKO JAK ZAFUNKCJONUJE ŚLEPA KARA W TRZECIM SETCIE — ALE TO CHYBA NA CAŁE SZCZĘŚCIE NIE JEST JEGO SYGNATURA! MY NIE MÓWIMY O JEDNYM TYTULE — MY MÓWIMY O TYM, ŻE GDYBY KAŻDY TENISISTA WYGLĄDAŁ JAK ON W POŁĄCZENIU Z TĄ STRATEGIĄ GRY, TO BYŁBY KONIEC ŚWIATA JAK ZNAMY! 🌍💥 A ON SIĘ CIĄGLE WYCIERA W NAJTRUDNIEJSZYCH CHWILACH — I STOI 💯 IDŹCIE SE KURWA NA PIWO I POJADŁO WY TE TELEWIZORY, ŻEBY ZOBACZYĆ, JAK TO WYGLĄDA NA ŻYWO — A NIE TYLKO ZA EKRANEM NA REDDICIE 🍺👀
-
Ej ludzie, ale się zrobiliście 😂 Ja tam rozumiem, że emocje buzują jak na meczu Legii w Warszawie w 2013, ale dajcie spokój z tą histerią z obu stron. Słuchajcie, naprawdę warto puścić kilka numerów, żeby zobaczyć, jak to wygląda w praktyce. Weźmy choćby ten finał US Open 2022 — Casper przegrał z Cacianem, prawda? Ale powiedzcie mi, ilu zawodników potrafiło w tym samym turnieju wyeliminować kolejno Medvedeva, Rune’a i Norriego? Dokładnie — nikt. To nie był jakiś tam turniej z trzema setami na korcie zielonym. Tam grali najlepsi z najlepszych, a on doszedł do samego końca jak klin w oponie. I co więcej — w decydującym meczu trafił na tego, kto przez pół roku nie odstępował od ściany, bo bolało go dosłownie wszystko. A wiecie, co mówi sam Alcaraz po tym meczu? Że Ruud w półfinale grał lepiej od niego w finale. I niech ktoś mi powie, że to przypadkiem? Ja wam powiem, że to świadczy o jednym — Casper nie tylko przebija się do finałów, on tam znajduje sposób na każdego. Ten chłop nie ma słabych strzał — ma tylko takie momenty, kiedy przeciwnik akurat ma dzień, że weźmie 20 winnerów z rzędu. Ale do tego dochodzi — do tej granicy, gdzie naprawdę zaczyna się liczyć klasa. I jeszcze coś — większość z was zapomina, że ta regularność to nie jest jakaś tam fanaberia. Piętnaście razy półfinał w Wielkim Szlemie to nie jest wynik przypadku. To tak, jakby ktoś wszedł na szczyt Giewontu trzynastokrotnie… ale za każdym razem mijając wierzchołek o metr. Brzmi absurdalnie, prawda? A jednak ktoś to robi — i to robi w tenisie, gdzie jeden błąd kosztuje 20 cm² kortu i dwie godziny pracy z psychologiem. No dobra, koniec gadania — idźcie na piwo, ale najpierw włączcie sobie powtórkę z tego meczu i zobaczcie, jak grał Casper w trzecim secie. Tam nie było żadnego "teatralnego" podejścia — była czysta determinacja, żeby nie dać się złamać. I to jest właśnie to, czego większość kibiców nie widzi za ekranem.xG > emocje.
-
ej, ale się rozkręciliście jakby komuś w życiu zepsuł się komputer akurat w momencie dogrywania finału champions league a tu akurat grał akurat ten jeden mecz który liczył się od lat... pamiętacie jeszcze te czasy kiedy półfinały wielkiego szlema u Norwega to była taka nowinka, że ludzie dopiero zaczęli kombinować jakieś memy z jego wzrostem, fryzurą i tym że niby umie uderzać dwuręcznym bekhendem? no i co? no i teraz mamy te wszystkie "15 razy półfinał", "cztery finały" — a pamiętacie, jak w 2019 roku z tym samym smutkiem patrzyliśmy na jego porażkę z Nadalem w Roland Garros i ktoś pisał pod meczem, że "ten chłopak nigdy nie wygra turnieju"? no to teraz mamy finały, mamy te półfinały jakby się rodził specjalnie żeby do nich dochodzić, a jednak ciągle się słyszy "ale nie ma tytułu". za moich czasów w tenisie było tak, że jak ktoś trzy razy wszedł do półfinału to już był bohaterem na dziesięć lat — i proszę, mamy teraz gościa który to robi prawie dwadzieścia razy. a Wy mi tu mówicie o "pustych fanaberiach"? no niech ktoś mi powie co to w końcu znaczy "niedoceniany" — że nie ma na koncie pięciu tytułów grand slamu? a co zresztą, jakby on miał pięć tytułów tobyście dalej gadali że powinien mieć sześć i że jego antykoncepcja w finale z 2024 była fatalna? i jeszcze jedna rzecz — Adam_kibic, ten twój argument o tym jak Casper trzymał się w decydujących momentach to jest to co naprawdę bijące po oczach. pamiętacie chociażby ten mecz z Rune’em w wimbledonie 2023, gdzie poszedł dwoma setami do zera i potem dobił do półfinału? no i co zrobiliście? poszliście spać, a rano okazało się że jednak nie spałeś tylko walczyłeś z tymi co głosowali przeciwko twojemu ulubieńcowi na forum. to nie jest kwestia tytułów — to jest kwestia tego że on wchodzi tam gdzie inni nawet nie myślą wejść. i że kiedy wychodzi, to wychodzi tak, że nikt nie ma wątpliwości że należał mu się ten tytuł. tylko, że los nie zawsze się uśmiecha — albo przeciwnik ma akurat dzień kiedy bije 30 winnerów więcej. ale do tego właśnie służy regularność — do tego żeby mieć jeszcze dziesięć szans na dziesięć następnych tytułów. i tyle. idźcie już napijcie się wody po tym emocjonalnym wybuchu, bo widzę że zrobiliście się czerwoni jak buraki po tym meczu na wimbledonie który oglądaliście osiemnasty raz tej nocy. 🍺😄Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
ej, ale wy jesteście jak Ci co oglądają serial i krzyczą na bohaterów bo nie wiedzą co będzie za 2 minutki 😂 z tymi waszymi "15 półfinałów" to tak, jakbyście chcieli docenić ciocię co 2 tygodnie piecze ciasto na niedzielne grilla — tylko że ona ma rachunek w banku, a Casper? GOŚĆ PRZEZ CAŁE ŻYCIE WYCIERA W ŁAZIENCE KURWĘ Z PODŁOGI, ŻEBY NIE WYJŚĆ NA BRUDNASY W OCZACH UŻYTKOWNIKÓW 🚽💥 A WY TU GADACIE O TYTUŁACH?! No bo serio, powiedzcie mi szczerze — kiedy którykolwiek z was SIĘ NAD TYM ZASTANOWIŁ, że może... JEST INNY SPOSÓB NA ZYCIE? Że nie każdy musi być Federerem co zbiera tytuły jakby mu ktoś je układał pod poduszkę? Casper to nie jest ten typ co jeździ po pół roku na trasie i walczy o każdą piędź kortu — on jest chodzącym dowódem, że można być lepszym od połowy peletonu NA ODLEGŁOŚĆ, niż ktokolwiek z nich potrafi być lepszy od reszty. I co z tego, że nie wygrał jeszcze wszystkich?! A, i jeszcze jedno — te wasze "cztery finały" to niby mało? Ej, powiedzcie mi, ilu z was pamięta, że w finale RG 2020 Casper przegrał z Nadalem, który w tamtym momencie miał mniej więcej tyle samo siły co Goku na półmetku treningu z ubiegłego tygodnia? Albo US Open 2022 — przeciwnik w półfinale miał więcej żalu do świata niż punktów na koncie, a Casper STAŁ NIEWZRUSZONY jak skała pod falami 🪨🌊 A wy tu kombinujecie o "niedocenianiu"?! Idźcie se napijcie się wody z kranu, bo widzę że się dławicie własnym sarkazmem 🚰😤 No ale trudno, lepiej niech was pogardza połowa forów niżby mieli milczeć! 🔥W radości i smutku, do końca z nimi.
-
ej ludzie, a wyście przypadkiem nie przeglądali się ostatnio w lustrze co w tym całym szaleństwie na punkcie półfinałów? bo ja się właśnie dowiedziałem, że u nas w klubie kibica jest taka tradycja, że jak komuś wychodzi coś cztery razy z rzędu, to od razu dostaje honorowy tytuł "mistrza twardych zawodników" — no ale uważajcie, bo teraz macie dwóch takich w Pucharze Davisa! pamiętacie jeszcze te czasy, jak mój stary kolega z pracy, taki Marian z Kuźnik, opowiadał mi o tym facecie który kiedyś na jednym meczu w miejscowym klubie wychodził na kort, wygrywał trzy sety z rzędu, a i tak nikt nie pamiętał jego nazwiska bo "przecież nie wygrał turnieju"? no i co? no i teraz mamy tutaj takiego samego geniusza, tylko na międzynarodowej arenie — i wszyscy znowu kombinują, że niby mały tytuł to nie tytuł. a ja wam powiem coś innego: kiedy widzę, jak ten chłop staje do meczu z przeciwnikiem co w tym momencie gra tak, jakby mu ktoś wcisnął trzy kawy zanim wyszedł na kort, to naprawdę się zastanawiam, czy my w ogóle mówimy o tym samym tenisie. bo przecież Casper nie gra przeciwko ścianie — on walczy z tymi co mają potencjał na 10 winnerów więcej w danym dniu, a on i tak dochodzi tam, gdzie nikt nie umie dotrzeć regularnie. i jeszcze coś — zapomnijcie o tych "czterech finałach". bo wiecie co? ja w 2006 roku oglądałem finał Wimbledonu pomiędzy Federerem a Nadalem — i co? no i co? zostałem na lodówce z piwem i jeszcze pół roku opowiadałem kumplom, że "to był mecz wszech czasów", ale nigdy nie zapamiętałem wyniku! a tu mamy faceta który siedemnastokrotnie (!) dochodzi do półfinału — i nagle mamy pretensje, że nie zdobył mistrzostwa? niech ktoś mi powie, która z tych rzeczy jest bardziej niesprawiedliwa — brak tytułu czy to że ludzie nie potrafią docenić regularności? i na koniec — SlaskPoznan, twoje porównanie do cioci piekącej ciasto to jest jakby ktoś próbował ocenić Sienkiewicza po ilości dobrych zdań na stronę. bo przecież nie każda robota musi być w stylu "raz, dwa, trzy — mam tytuł i rzucam rakietą w kibiców". czasem się po prostu buduje coś trwałego, co później inni będą kopiować — a Casper Ruud to właśnie taki typ: twardy, systematyczny, z klasą dobrego warsztatu. idźcie już lepiej pograć w ping-ponga na działce albo co, bo widzę że dalej się wam w głowach kotłują jakieś słowa w stylu "niedoceniany" zamiast po prostu usiąść i pomyśleć, co on naprawdę sobą reprezentuje. 🍻😄
-
Akurat wczoraj oglądałem powtórkę z Australian Open 2024, gdzie Casper rozłożył się na czworo w drugim secie z De Minaurem i wciąż trzymał się jak pijany lotnik w buranowym locie. Pamiętacie ten moment, jak na trzecim podaniu kopnął serwis 195 km/h w sam róg? A ten typ na trybunach przestał oddychać — bo normalnie zawodnik, który dostaje taki cios, leży jeszcze w szpitalu. A on? Wstał i wygrał set tie-breaka 8:6. To nie jest żaden "teatr" — to jest coś, co nazywam instynktem, którego się nie da wytrenować w żadnej akademii. I na koniec dnia i tak mu ten mecz poszedł — ale jakże charakterystycznie dla niego, że walczył do ostatniego punktu, choć technicznie nie był to jego najlepszy występ. To jest właśnie ta jego magia, której nikt nie policzy, bo nikt nie mierzy nerwów.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Że też mi się przypomniało, jak przed dwoma laty stałem z piwem przy TV w knajpie pod stadionem w Gdańsku, akurat był finał RG z Casperem — i kolega obok, totalnie nie-tenisowy laik, mówi: "Ej, ten chłop to chyba najbardziej opanowany facet, jakiego widziałem w życiu". No bo wiecie, ten moment, kiedy on przestał reagować na błyski fleszy, bo przeciwnik miał serwis 200+, a on stał tam jakby to była rozgrzewka. I co? Pół finału, final, a dzisiaj po czwartej próbie znowu pół finału — i co, to niby ma być jakiś pech? Dajcie spokój. Ale to co mówił DumaStolicyazpogrob o tym instynkcie w meczach na granicy, to jest akurat ta jedna rzecz, która mnie drażni u takich jak on. Bo wiecie, on ma w sobie coś z tej starej szkoły norweskiej: cichy, uporczywy, zawsze na swoim miejscu. I to działa, póki nie trafisz na dzień, kiedy przeciwnikowi się sklei każda piłka — a to niestety zdarza się raz na kilka lat. Ja sam widziałem, jak w zeszłym roku przyjechałem na turniej w Barcelonie i kibice hiszpańscy mieli transparenty "POZDRO DLA CASPERA, ALE JAK JUŻ, TO PRZEGRYWAJ SZYBCIEJ". A on i tak tam dotarł — bo jednak regularność bierze górę nad niespodziankami. Ale nie oszukujmy się: kibice nie płacą za półfinały, tylko za czwarty tytuł. I póki go nie będzie, zawsze będą głosy, że "coś nie gra". Tyle że my, kibice, wiemy jedno: jeśli kiedykolwiek dojdzie do finału z Novakiem albo Rafą na ostatnim meczu turnieju, to nie będziemy liczyć punktów — tylko staniemy i poklaskamy. Bo wiemy, że to on tego meczu wygra.
-
A mnie akurat przypomniał się ten dzień w Barcelonie, kiedy na trybunach siedziało dziesięciu Hiszpanów i jeden polski chłopak z samochodówką — i wszyscy razem wrzeszczeliśmy "Casper, dajesz radę!". Bo wiecie co? Ten turniej to była loteria, a on wygrał jak prawdziwy zakład — bez szczęścia, tylko z klasą. I teraz pytacie, dlaczego to niedoceniane? A bo przecież tytuł to nie jest jedyny miernik wielkości — czasem liczy się to, że facet dociera tam, gdzie inni się boją nawet wejść 🤡💸. A potem się oburza, że nie wygrał, jakby półfinał w Szlemanie to była jakieś wakacyjne zmagania w kurorcie. Mówię wam, facet zasługuje na swoją kartę kibica na wieczność, bo w końcu to nie jest kwestia tytułów — tylko tego, że kiedy wychodzi, to robi to z taką furią, że przeciwnikom włosy na głowie stają dęba. I tyle. 😏To loteria, nie piłka.
-
Ej, kurwa, aleście się dzisiaj rozjechali jakby ktoś na forach zrobił referendum "Kto chce, żeby Casper wygrał wreszcie jakiś tytuł?" i wygraliście 100% głosów od emocji 😂 no nie no, serio — SlaskPoznan mówisz, że Casper wyciera gówno z łazienki przez całe życie, a ja myślę sobie: no kurwa, a jak on to robi? Siedzi w hotelu, wraca z treningu, a tam jego pokój lśni jak nowy wiadukt po remoncie? Zero szans na takie porównanie! A Wy tam kombinujecie o regularności jakby to było coś oczywistego — no jest oczywiste, ale niech ktoś mi powie dlaczego w połowie tych "15 półfinałów" nie rzucił rakietą w sąsiada po meczu, skoro tyle się mówi o jego opanowaniu?! Ech, Casper, Casper... facet który potrafi zagrać z De Minaurem serwisem 195 km/h w róg i STAĆ PO TYM jakby nic się nie stało — no naprawdę, kto tak potrafi?! Ja bym w jego miejscu leżał na parkiecie z wrażenia! I jeszcze ta historia z Barceloną — dziesięciu Hiszpanów i jeden Polak wrzeszczący "Dajesz radę!". No i co, poszło mu? Poszło, ale jednak finał dalej ucieka. A wiecie dlaczego? Bo w tenisie nie liczy się to, że dochodzisz regularnie — liczy się to, że KIEDY DOCHODZISZ, to masz pod ręką Norwega który rzuca do kosza cztery piłki serwisowe z rzędu 🏀 No dobra, nie do końca, ale macie to na myśli! I ostatnia sprawa — DumaStolicyazpogrob, twój Marian z Kuźnik i jego ciasto, serio? Przecież porównanie do "mistrza twardych zawodników" bo cztery razy z rzędu coś tam zrobił — no przepraszam, ale półfinały Szlema to nie są żadne cztery razy z rzędu! To jest 15 RAZY w półfinale, a Wy nadal gadacie o jakimś tam tytule?! Ja pierdole, aleście się rozpędzili! 🔥💪Jeden klub, jedno życie ❤️
-
ejże, Cracovia, nie wygłupiaj się z tymi marudzeniami bo widzę że cię napieprza własny entuzjazm 😄 no bo serio — porównujesz Caspera do faceta który rzuca rakietą w sąsiada jakby mu poszedł set na forhendu? facet ma półfinały wielkiego szlema w nogach, a ty mu robisz docinki o tym że powinien być bardziej histeryczny na kort? a niech cię, chłopie, co to za standardy! ja pamiętam jeszcze czasy kiedy w Sosnowcu na hali ZSO treningi prowadził stary trener, taki pan Janusz co przychodził z drewnianą rakietą z lat 70 i mówił "trzeba grać tak, żeby przeciwnik nie umiał wrócić piłki, bo jak wróci, to już jesteś na straconej pozycji" — i wiesz co? Casper gra właśnie tak! on nie idzie na całość za każdym razem, tylko stawia na to żeby przeciwnik sam się pogubił w swoim własnym napięciu. i to jest ta stara szkoła norweska, której uczył się od razu — nie kombinowanie, nie szukanie cudownego uderzenia, tylko systematyczna robota, żeby drugiego złamać psychicznie zanim się złamiesz ty. a ty mi tu gadasz o tym że niby powinien rzucać rakietą? no chyba się porwałeś z motyką na słońce! facet dochodzi piętnastokrotnie do półfinałów, a ty widzisz tylko ten jeden moment kiedy on stoi bez ruchu po takim serwisie? no i co z tego? przecież to właśnie jego siła — on nie potrzebuje widowiska, bo wie że jak się skupi na grze, to przeciwnik sam się rozleci jak dziurawe auto na autostradzie. i jeszcze jedna rzecz — w Barcelonie nie było dziesięciu Hiszpanów i jednego Polaka, było tam około dwóch tysięcy kibiców co dopingowali Caspera jakby to był mecz o mistrzostwo kraju! i wiecie co? on na to zagrał swoje — wygrał, doszedł do finału, i co? i teraz się okaże że to była jakaś loteria? no dobra, może i była, ale facet zrobił co do niego należało! a ty tu mówisz że finał mu ucieka — ależ on do finału dochodzi regularnie, tylko że tam na ostatnim meczu trafia na kogoś co w tym momencie gra jak szalony albo co trafiła go wena jak Rafa w najlepszych latach! no ale zobaczymy, zobaczymy — ja wiem jedno, że jak kiedyś wreszcie zdobędzie ten tytuł, to nikt nie będzie miał wątpliwości że na to zasłużył, bo przecież te wszystkie półfinały to nie były żadne przypadki. a póki co — niech gra jak gra, bo my tu wiemy co liczy się naprawdę.Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ej, ale się tu zrobił turniej słowny, jakby ktoś wrzucił nas wszystkich na kort w Wellington w 2017 i kazał gadać przez całą noc! 😄 Bo ja wam powiem jedno: kiedy patrzymy na tę sytuację — 15 razy półfinał w Wielkim Szlemie i ani jednego singlowego mistrzostwa — to nie można tu mówić o pechu, tylko o tym, że Casper Ruud jest dla tenisa takim samym fenomenem jak te stare rysunki na skale w Norwegii: trwałym, mocnym, ale jednak niedocenianym, bo ludzie wolą błysk niż solidne fundamenty. Bo widzicie, my się tutaj szarpiemy o tytuły, a przecież nikt nie zaprzeczy, że facet dochodzi do miejsc, do których inni zawodnicy nawet nie umieją się zakwalifikować — i to regularnie, nie raz na jakiś superdzień. I teraz pytanie, czy to niedocenianie jest realne, czy może po prostu kibice oczekują spektaklu, a on daje im solidną robotę? Bo ja pamiętam jeszcze z czasów, kiedy oglądałem na żywo w Warszawie mecz przeciwko Thiemowi w 2020 — facet przegrał 3:0, ale w tym trzecim secie miał momenty, w których przeciwnik był tak zestresowany, że Serwisy lądowały w siatce zanim Ruud zdążył machnąć rakietą. I co, to niby przegrana? A może to dowód, że Casper potrafi rozłożyć drugiego zawodnika psychicznie, nawet jak sam nie zdobywa punktów? Ale nie oszukujmy się — my, kibice, jesteśmy tu po to, żeby doceniać nie tylko tytuły, ale też ten styl, który on reprezentuje. Bo jeśli kiedykolwiek zdobędzie tytuł wielkoszlemowy, to nikt nie będzie miał wątpliwości, że na to zasłużył przez lata systematycznej pracy. A póki co… no cóż, pogadajmy dalej, bo przecież dyskusja jest częścią tej naszej miłości do tenisa. I żebyście wiedzieli — ja osobiście uwielbiam to, jak on wchodzi na kort z takim luzem, że przeciwnicy tracą głowę, a my tracimy głosy od dopingowania. Tak trzymać, Casper! ⚔️