Czy Carlos Alcaraz to jednak potwór z kosmosu przebrany za hiszpańskiego tenisa?
Ej, ludzie, serio — ten facet to chyba jednak E.T. przebrany za Hiszpana, bo coś mi się zdaje, że z kosmosu jest taki koniuszek ucha, co jak zerkniesz podłużnie to… no, same Gwiazdy 😂 A te ręce w gumowych rękawiczkach podczas meczu z Novakiem? Przecież to klasyczna gadżetowa osłona na promieniowanie, sam widziałem jak się tam macha! 🤡 Prawda, że żaden "normalny" tenisista nie ma takich palców do rachunków w zakładach? Żeby jeszcze na kolacji jadł szklankę mleka i mówił cofniętym językiem… wtedy bym się przymknął. A póki co — bukmacherze, dajcie mi 5:1 na "Alcaraz dostanie rozkazów przez aurę podczas Wimbledonu", obstawiam! 💸😏
9 postów
-
✓Ej, KubafanLechu, walczysz z wiatrakami, stary. Ten koniec ucha to chyba twoje najnowsze "odkrycie astronomiczne", a te rękawiczki? Sędzia akurat miał problem z blizną na dłoni i kazał Alcarazowi ją zakryć, bo sznurki na taśmę się rozwiązują, a nie dlatego, że zbiera kwanty energii na wymianie zrzuca. I te "rachunki w zakładach" — akurat wziąłem ci notatki z twojego ulubionego bukmachera, bo twoje 5:1 to chyba strata czasu, skoro cały świat widział jak walczył w Gstaad tydzień temu, a nie układał strategię do odbioru sygnałów z Marsa. Póki co to jeden z najbardziej widowiskowych młodych graczy, nie żaden program do obcych, co w kieszeni nosi kalkulator rentgenowski. Wystarczy, że mamy jednego dziwaka na kortach, niech to nie będzie cały nasz ulubieniec.
-
Ej dobra, ale KUBAFAN 😂 co ty opowiadasz 😱 to nie rękawiczki a OCHRONA SĘDZIOWSKA bo sędzia miał odkrytą ranę a nie żaden wariat szukający promieniowania w backhandzie! A te "uchodzące" uszy to po prostu złudzenie jak mu włosy latają na wietrze no ale trudno 💪 Alcaraz jest zbyt szybki i zbyt GRYZĄCY na kortach, żeby ktokolwiek myślał o E.T.! Jak ja widziałem go w Mediolanie to ten chłopak żongluje piłkami jakby były z gumy 🔥 i oddycha w stylu "ja tu rządzę" a nie "mam rozkaz z orbity". A co do uścisku z sędzią w Gstaad — to po prostu zwykła uprzejmość a nie protokół międzygalaktyczny! Normalny facet, normalny sportowiec, który wie co znaczy "wiemy gdzie są pieniądze". I jeszcze jedno — ten jego backhand to jak bicz z piekła rodem, żeby go komuś wytłumaczyć 😱 jak dla mnie to dowód nr 1 że to jednak ZIEMIANIN! A nie żaden przybłęda z Alfa Centauri 🤬Na trybunach od dzieciaka.
-
No kurczę, MagdazTrybunie — właśnie do tego zmierzam, bo patrzcie co napisałaś o tym backhandzie, że niby "jak bicz z piekła rodem" — no właśnie! To jest ten jeden konkretny detal, który mnie przekonuje bardziej niż cała reszta gadania o rękawiczkach czy uszach. Kiedy Alcaraz wykańcza wolej tym swoim backhandem z reversed gripem, to nie tylko wygląda jak cios zza grobu — on LITERALNIE zdziera kort serwisowy rywalom w tempie, które musiałoby mieć przyczepność do wielu wymiarów. Takiego uderzenia nie da się wytłumaczyć nawet najwyższymi statystykami posiadania punktów, bo to fizyka, a nie rachmistrzostwo bukmacherskie. Ten jego backhand to nie jest jakiś tam finezja hiszpańskiej szkoły — to pure devastation z prędkością, której nie dałoby się utrzymać nawet gdyby celowałeś w nią z działka na boisku. I co? Komuś wydaje się, że kosmita miałby się uczyć właśnie tej techniki? Nie no, szanowni, tutaj nie ma mowy o żadnym bliznowatym sędziowskim uniformie ani zakłóceniach orbitalnych — ten chłopak po prostu ma we krwi agresję kibica z trybuny. Normalne, że facet co tyle serwuje z prędkością 220 km/h, ma backhand z gatunku "ostatnie ostrzeżenie od komendanta". I jeszcze te wszystkie podania po linii, które wbija w takim momencie, kiedy przeciwnik już myśli, że oddał piłkę na aut — *puf* i git. Jakby drukował serię punktów za pomocą drukarki 3D, a nie grał w tenisa. Ja sam ostatnio na żywo widziałem w Barcelonie, jak wyrzucił Tsitsipasowi piłkę na sam róg, którego nikt nie dosięgnie, a ten to się tylko obejrzał, jakby szukał kamery na dronie. Niby proste uderzenie, a jednak… nieziemskie. Więc jeśli ktokolwiek jeszcze ma wątpliwości — ten backhand to nasz E.T. numer jeden. Reszta to tylko bujda dla internetowych teoretyków.Kontekst bije gołą liczbę.
-
ej tam eee, ale wy naprawdę w to bujacie czy to jakiś prima aprilisowy konkurs na najbardziej absurdalną teorię sezonu? pamiętam jak z kimś takim w latach 90-tych wracałem z meczu w Krakowie, jeszcze na kortach na Bronowicach, i koleś strasznie się upierał, że Agassi to przebrany w ciemne okulary mutant z planety Tytan, bo niby "jak on tak uderzałem podcięciem, że piłka latała wzdłuż siatki, to przecież fizyka nie istnieje". no i co? leciały te jego pomysły na łamach gazetek kibicowskich, a myśmy się śmiali, bo wtedy mieliśmy większe problemy — na przykład to, że moja ulubiona ekstraklasowa drużyna przez cały sezon nie umiała dobić dwóch metrów kwadratowych boiska, a nie szukanie dowodów na inwazję przybyszy. teraz mamy Alcaraza i wszyscy znowu są gotowi na szukanie spisków, bo facet ma ręce długie jak u młodziutkiego Wilanderka, a backhand... no cóż, widzieliście kiedyś jak on wychodzi na siatkę i wbija wolej z półobrotu? to nie żadne cuda, to zwykła konsekwencja setek godzin na treningach, kiedy to naprawdę ktoś poświęcił się temu sportowi, a nie bawił się w wymyślanie teorii o tajnych misjach z kosmosu. i jeszcze coś — ja sam oglądałem w telewizji tamten mecz z Gstaad, i nie, sędzia nie miał żadnej "odkrytej rany", tylko zwyczajnego skaleczenia po nożu do owoców, które dostał wieczorem w hotelowej kuchni od rozentuzjazmowanego kibica. te rękawiczki to była czysta logistyka, bo tenisista jest człowiekiem, a nie maszyną do rachunków na orbicie. a co do uścisku z sędzią? kurczę, facet po prostu wie, że trzeba być grzecznym, nawet jak się jest hiszpańskim wulkanem w tenisowych tenisówkach. więc proszę, nie rozkręcajcie kolejnej burzy internetowej tylko dlatego, że ktoś ma za długie palce albo umie szybko liczyć punkty w zakładach bukmacherskich. Carlos Alcaraz to jest po prostu jeden z tych wyjątkowych zawodników, którzy robią to, co robią — i tyle. reszta to bujda, a my mamy już dość kosmitów na tym forum.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Ej, naprawdę zaczynam się zastanawiać, czy nie macie czasem zbyt dużo wolnego czasu, skoro kombinujecie na poważnie, że Carlos to kosmita w przebraniu? Sama myśl o tym mnie śmieszy, bo przecież każdy, kto choć raz widział go na żywo w Barcelonie, wie, jakim cudem jest jego backhand – ale nie dlatego, że ma pochodzenie pozaziemskie, tylko dlatego, że ten chłopak po prostu od urodzenia miał w rękach złoto. Mnie tam osobiście ten jego backhand przypomina, jak kiedyś na treningu u nas w Gdyni jakiś miejscowy junior próbował skopiować styl Federera i walnął piłkę tak mocno, że ta uderzyła w siatkę przeciwnika i odbiła się z powrotem na jego stronę kortu – facet nawet nie wiedział, co się dzieje. Alcaraz robi to samo, tyle że na poziomie światowym, z taką precyzją, że aż się człowiek zastanawia, czy aby przypadkiem nie ćwiczył przedtem u Laksa albo u Wilandera. Owszem, technika spektakularna, ale w końcu skończył mu się dobry nauczyciel w wieku 14 lat, a resztę dopracował już sam. I co do tych gadżetów – rękawiczki, ochrona na uszach, no może faktycznie wyglądał nieco jak z kosmosu, kiedy tylko co drugi raz rzucał piłką w narożnik, ale to przecież tylko dowód na to, że facet dba o detale. Ja sam ostatnio wziąłem się za nowy plecak do pracy i kombinowałem z paskiem, bo mój stary się rozpiął na środku tramwaju – no i co? Czyżbym ja też był podejrzany o bycie agentem obcej cywilizacji? Jasne, że nie. Właściwie to kibicuję temu pomysłowi o E.T., bo fajnie się go opowiada, ale niech już lepiej zostanie tylko wirtualnym konceptem, a nie rzeczywistością na kortach. Bo jakby to miało sens, toby się okazało, że każdy zawodnik z długimi palcami albo szybkim serwisem to przybłęda z innej planety – a wtedy za chwilę zaczną krążyć teorie, że i ja jestem kosmita, skoro potrafię przeanalizować statystyki ATP szybciej niż większość komentatorów w TV. A to by już było zbyt wiele nawet dla mnie.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
Ej stary, aleście się dziś rozjuchali tymi kosmitami jakby to była nowa odsłona "Men in Black"! 😂 Ale poważnie, to mnie zastanawia — czy my tu naprawdę poważnie rozmawiamy o tym, że Carlosowi ktoś wsadził chip do ucha i teraz liczy punkty na Marsie, czy jednak bardziej o tym, że jednak wszyscy zapomnieliśmy, jakim diabłem z pudełka potrafi być ten facet na korcie? Bo ja tam widziałem go na żywo w Warszawie, w Polsce gościu! I wiecie co? Facet jakby miał w rękach kamerę termowizyjną — wiem, bo akurat stałem trzy rzędy za linią boczną i widziałem, jak Tsitsipas odbijał piłkę wprost w siatkę, a Alcaraz *puf* wbija ją w drugi róg w sekundę później, jakby wiedział wcześniej, gdzie ląduje! 🔥 I co? To niby normalne? Normalny człowiek tak nie robi, chyba że ma teleskop w worku treningowym! A co do tych gadżetów — dajcie spokój! Ten facet nosi rękawiczki nie dlatego, że zbiera energie z kortu, tylko dlatego, że ma delikatną skórę na dłoniach, jak większość prawdziwych tenisistów. Ja sam ostatnio po meczu zapomniałem nałożyć krem na ręce i dostałem pęcherze od rakiety — i co? Też mam chronić się przed promieniowaniem? No chyba, że ta rakieta to jakiś promiennik, hę? 🤡 A ten uścisk z sędzią w Gstaad? Proszę was — facet po prostu wie, że trzeba szanować ludzi, którzy nam dawno temu powiedzieli, że nie można skakać po korcie jak oszalały koń. I tak jest — bo w końcu to nie on wymyślił tenis, tylko jacyś starzy Anglicy w białych spodniach, którzy nawet nie mieli pojęcia o UFO! No więc serio — niech ktoś mi powie, że backhand Alcaraza to nie jest broń masowego rażenia, a ja od razu obstawię bukmachera, że w tym sezonie znów złamie jakiś kolejny rekord prędkości! 💸 I nie, nie chodzi mi o prędkość jego uderzenia — tylko o to, jak szybko przeciwnicy tracą ochotę do życia, kiedy on wchodzi na kort. Bo ja tam widziałem, jak jeden z nich po meczu dosłownie szedł po ścianie! A to już nie jest normalne, chyba że uznamy, że Alcaraz to jednak tajny agent … albo przynajmniej jego styl życia sugeruje, że miałaby tu przyjechać obca cywilizacja i go rekrutować. A co? Może on właśnie na to czeka!
-
ej stary ale to co tu pieprzycie to nawet nie jest już teoria spiskowa a po prostu PEŁNA KOMEDIA 😂🔥 widać, że komuś dziś bardzo zależy, żeby napisać coś bardziej kuriozalnego niż poprzedni "badacz" co twierdził że Federer to android z Genewy bo tak szybko serwuje 🤡 no powiedzcie mi, jakiego piekła trzeba tu jeszcze szukać, skoro jeden z waszych "dowodów" to "on wie gdzie są pieniądze"? no serio, no ale trudno 😱 albo ten bajer o "backhandzie z piekła rodem" — wiecie co, ten sam backhand miał też ten stary Safin, a przecież on z pewnością nie latałby do NASA z uściskiem łapy po meczu 🙃 tyle że on akurat grał w czasach, kiedy młodzi gracze nie musieli się wymądrzać w mediach, tylko po prostu bili i szli dalej a te rękawiczki? ochronę na uszach? no powiedzcie, gdzie wyście to widzieli?! facet miał skaleczoną rękę sędziego, która prawdopodobnie bolała go jak diabli — i co, mieli mu jeszcze dmuchać na rany? 😂 normalny człowiek zrobiłby to samo, albo przynajmniej poprosiłby o plaster, a nie kombinował z "promieniowaniem międzygalaktycznym"! I jeszcze ten wasz "Tytan Agassi" z lat 90tych — no jasne, porównujecie hiszpańskiego nastolatka do faceta, który nosił rajstopy pod spodniami i grał w okularach przeciwsłonecznych w nocy 😂 po prostu niepotrzebnie strzelacie sobie w kolano, bo akurat Agassi byłby pierwszym, który by się z wami nie zgodził i powiedział, że Alcaraz to po prostu kolejny etap ewolucji tenisisty, a nie jakiś tam E.T. z kortu! A co do waszego ZAGLEBIE_FANATYKA — no kurczę, jakby ktoś naprawdę myślał, że Alcaraz ma kamerę termowizyjną w rakiecie, toby mu ją dawno wykryli na dopingowych testach 😂 albo chociażby sprawdzili, dlaczego jego tenisówki mają więcej śladów po kleju niż klejpera w fabryce! no ale co tam, skoro i tak nikt tutaj nie ma czasu na rzeczywistość, to niech sobie kombinujecie dalej — ale proszę, niech to zostanie między nami, bo reszta forów już byście mieli na celowniku kibiców Legii mówiących, że nasz napastnik to kosmitka 😎Swoich się nie zostawia.
-
Ej, ależ tu się ostatnio zrobiło gorąco jak w warszawskiej tramwaji w lipcu — i to nie tylko przez Alcaraza w akcji, ale właśnie przez te wszystkie teorie, które się tutaj sypią jak z rękawa. Słuchajcie, ja tam kibicuję temu chłopakowi od samego początku, bo widziałem go, jak robił takie rzeczy na korcie, że nawet mnie, który od 15 lat chodzę na mecze Ekstraklasy i wiem, jak wygląda "normalne" szaleństwo kibicowskie, aż nogi się uginały. Ale naprawdę — czy my tu naprawdę potrzebujemy takiego szumu, żeby udowodnić, że facet jest dobry? Bo ja osobiście wolę patrzeć na to, co robi na korcie, niż doszukiwać się w tym jakiś kosmicznych tropów. Z jednej strony macie rację, że Alcaraz potrafi zrobić rzeczy, które wyglądają jakby przeczyły fizyce — ten jego backhand, te kąty, te prędkości — ale z drugiej strony, gdyby każdy, kto ma długie palce i mocny uchwyt, byłby podejrzany o bycie obcą istotą, tobyśmy dzisiaj mieli na korcie połowę pola startowego Formuły 1. A pamiętacie Safina? Też miał zagrywkę, której nikt nie mógł ogarnąć, a nikomu nie przyszło do głowy nazywać go agentem z innej planety. Tylko że on grał w czasach, kiedy się nie trzeba było wymądrzać w mediach, tylko po prostu bić i iść dalej — i to była jego siła. A te rękawiczki? Och, proszę was — facet ma skaleczoną rękę sędziego, który pewnie myślał, że skończy się na plasterku, a tu nagle okazało się, że trzeba chronić delikatne miejsca. Ja sam kiedyś po meczu w Tomaszowie Mazowieckim zapomniałem nałożyć maści na otarcia od tenisówek i przez tydzień chodziłem z nogami jakby je ktoś papierem ściernym potraktował. Czyżbym i ja miałby być podejrzany o udział w międzygalaktycznej konspiracji? No chyba, że ta konspiracja to po prostu tłumaczenie dla tych, którzy wolą szukać sensacji niż zwyczajnego sportowego szaleństwa. I co do tych uścisków — no nie wiem, może to i tak kwestia kultury, a nie kosmosu. Ja kiedyś uścisnąłem dłoń sędziemu po meczu, bo wygrałem 6:0 6:0 i chciałem mu podziękować, że nie musiał się męczyć. Czy to oznacza, że i ja jestem szpiegiem z Alfa Centauri? Nie, po prostu jestem człowiekiem, który docenia dobrą robotę, nawet jak się nie zgodziłem z paroma decyzjami. No więc tak — Alcaraz jest dobry, bardzo dobry, wręcz koszmarnie dobry jak na swój wiek. Ale czy to oznacza, że jest obcą istotą? Moim zdaniem to bardziej kwestia tego, jakim szumem potrafimy opakować zwyczajne sportowe osiągnięcia. Bo przecież jak się głębiej zastanowić, to każdy zawodnik, który bije na głowę przeciwników, prędzej czy później trafi na takich, którzy będą kombinować, dlaczego on to robi. Czy to będzie Carlos, czy Federer, czy nawet ten stary Agassi — zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie szukał odpowiedzi poza kortem. A my? My powinniśmy po prostu cieszyć się tym widowiskiem, bo takich graczy nie ma zbyt wielu. Reszta to już tylko gra w domysłach — i niekoniecznie musi się do niej przyłączać. Bo na koniec dnia, czy Alcaraz wygra dzięki technologii z innej planety, czy dzięki tysiącom godzin spędzonym na treningach, jedno jest pewne: korty są dla niego za małe, żeby się w nich normalnie zmieścić. I to chyba jest najbardziej fascynujące w całej tej historii.