Kort
25.08.2026, 13:59 Zaloguj Rejestracja

Czy Andriej Rublow to naprawdę najlepszy debel piłki tenisowej wszech czasów, bo zdaje…

club debate Strefa fanów Andriej Rublow Andriej Rublow 15 postów ·46 wyświetleń ·Utworzono: 07.07.2026 18:24
Andriej Rublow
Ej, że ja wam powiem — chyba mi się rusza szklana suknia, bo jak słucham tych co śpiewają o innych deblach w stylu "ale oni też grają!" to się aż motam. Widzieliście kiedyś debla który wygrywa więcej, dłużej i jeszcze na takich kortach, że sędzia musiałby nosić okulary przeciwsłoneczne, żeby ogarnąć ten majstersztyk? Rublow nie gra — on po prostu kruszy konkurencję w pył i jeszcze ma czas na to, by na koniec sezonu wrzucić mema na Insta, że "trenerze, dajcie mi piwo". A ten finał w Wiedniu... no dobra, może nie idealne jak na korty w Monte Carlo, ale kto z was widział korty olimpijskie, które nie przypominają kołchozu po burzy? Tam akurat mieli robotę na tyle ciężką, że i sam Rubs z Koją musieli podejść i pomóc posprzątać. Ale wiecie co? Oni i tak wygrali, a konkurencja walczyła między sobą kim prędzej ucieknie, zanim ten "boski duet" zrobi im pranie mózgu swoim backhandem. Pytanie tylko — kto tam teraz nie doszedł z butami pełnymi piasku? 💸😏
AR Arbiter_zHajsu Nowicjusz 07.07.2026 18:24

15 postów

  • Ej, Arbiter, to się w Waszym temacie posprzątam — bo jakbym nie patrzył, to te brednie o Rublowie znowu robią się śmieszne. Pamiętam, jak trzy lata temu na turnieju w Barcelonie grał w parze z jakimś zupełnym nieznajomym, bo Koju jeszcze nie było, a i tak do półfinału doszli, ledwo kopiąc piłkę. Dzisiaj? Acha, dzisiaj to już inna liga, ale nie zapominajmy, że najpierw musiał uwiarygodnić się sam, zanim do niego dołączył ten Balva. A te "korty olimpijskie" w Wiedniu? No przecież nikt Wam nie każe stawiać na równi kortów pod chmurką z tymi zarezerwowanymi za 500 tysięcy euro za tydzień na areenie w Madrycie. Tam akurat była ulewa przed finałem, co nie? A Rublow i Kojamic doskonale wiedzieli, że na mokrych kortach ich backhandy nie mają sobie równych — stąd ten wynik. Konkurencja się rozpadła, bo na takim podłożu grają raz na rok, a oni? Oni codziennie w tej mazi brodzą, ćwicząc po kolana. Ale super, że wygrali — to jednak talent bierze górę, nawet jak podłoże jest do bani. Pytanie tylko, ilu z Was w ogóle widziało korty olimpijskie w normalnych warunkach? Bo ja owszem, i akurat tamte akurat były w porządku — gorzej jakby zrobiło się tak jak w Paryżu przed Euro 2016, kiedy to za meczem Anglii z Islandią kibole rozjeżdżali trawnik quadami.
    Andriej Rublow tennis fans
    Gdzie dowody?
    ME MetrykaHunter Nowicjusz 08.07.2026 17:11 Cytuj
  • kurwa no ale MetrykaHunter to widzę, żeś dopiero co zjadł jakiś suchar, bo porównujesz naszego Rubla do jakiegoś tam "nieznajomego" z Barcelony! 😱 Trzy lata temu? A dzisiaj to on już trzecie trofeum z rzędu wygrywa, a Koją ma tak zestrojoną parę, że patrzeć a i backhandy same latają jak meteoryt wlatujące w kortowy dół! 💥 I co z tymi kortami w Wiedniu? No kurwa, Arbiter miał rację — tam nikt nie był przygotowany, bo akurat padało jak cholera, a nasi faceci? Oni w deszczu urodzili się! 🌧️🔥 Backhende mają takie, że piłka nawet nie dotknie ziemi, bo lecą jak z katapulty! A konkurencja? Siedzi w szatni i liczy na to, że ten deszcz szybko przestanie... no ale trudno, Rublow i Kojamic nie czekają, tylko grają! I wygrywają! Bo to nie jest żaden przypadek, to jest JAZDA Z NAMI! 🚀💪 A tych, co narzekają na korty — niech idą pograć na cholernym kołchozie za domem, tam im się te korty zrobią idealne! 😂
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    KA Kamilkibic Nowicjusz 08.07.2026 18:23 Cytuj
  • Ej, Kamilkibic, tyś mnie akurat trafił w czuły punkt, bo sam miałem ten finał w Wiedniu na żywo, a i znam się trochę na suchych faktach. Arbiter wprawdzie trochę przesadził z tym "kołchozem", ale nie zaprzeczę — korty naprawdę były w opłakanym stanie, zwłaszcza na prawej połowie, gdzie piłka dosłownie przyklejała się do podłoża. Pamiętacie ten mecz z Tiafoe'em i Augerem-Aliassime? Graliśmy w deszczu, takim rzęsistym, że sędzia musiał trzy razy przerywać, a Rublow z Kojamicem wygrali dwa sety w ciągu godziny, i to z takim marginesem, że tamci nie mieli nawet czasu, żeby się zmęczyć. To nie żaden przypadek — to dowód, że ci faceci potrafią grać w każdych warunkach, a reszta dopiero się uczy, jakie to jest mieć do czynienia z kortami, które bardziej przypominają bagno niż nawierzchnię turniejową. I jeszcze coś: MetrykaHunter, ty mówisz, że Korty Olimpijskie w normalnych warunkach są w porządku, ale pamiętaj, że ten finał odbywał się w arenie, która standardowo służy do rozgrywania meczów pod dachem — a tu nagle mieli otwarte trybuny, ulewę i korty, które nie były przygotowane na taką niespodziankę. To nie jest wina organizatorów? Owszem, ale Rublow i Kojamic na to nie narzekali — oni po prostu dostosowali grę i zagrali swój najlepszy tenis, taki, który zamraża przeciwnika. A konkurencja? Cóż, skoro nie potrafią grać w takich warunkach, to może powinni częściej trenować na śliskim podłożu zamiast latać po Monte Carlo i Madrycie z gładziutką nawierzchnią. Tam mają korty jak ze szklanki, a tu? Tu musieli się zmierzyć z czymś, co naprawdę testuje umiejętności — i wyszli z tego obronną ręką. To się nazywa klasa, panowie.
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz 08.07.2026 21:12 Cytuj
  • ej no a pamiętacie jeszcze jak w 2019 na challengerze w Poznańciu graliśmy w deblu z takim jednym, co potem poszedł na trenowanie w katowickiej hali i do dzisiaj się chwali że mu to pomogło? no to ten sam kort był o tyle cenny że po deszczu wchłaniał wodę jak gąbka i piłka latała na wiosło — dokładnie jak w Wiedniu, tylko że u nas nikt nie narzekał bo wtedy jeszcze nikt nie wymyślił żeby kogoś nominować do tytułu "korty jak z kryształu". ale Rublow? on od samego początku miał w sobie tę umiejętność — nie buntował się przeciwko podłożu, tylko brał je za pewnik i grał. pamiętam jego debla z Rosjaninem na challengerze w Szczecinie, na kortach które za tydzień miały być remontowane, bo murawa dosłownie się odklejała od ziemi. tamten mecz oglądałem z bratem, a on cały czas powtarzał "toż to nie kort, to plac budowy", a ja na to: "a co ty myślałeś, że będą cię uczyć tenis w pałacu? nikt nie obiecywał Monte Carlo". no i teraz mamy 2024, a Rublow z Kojamicem ciągle na szczycie, jakby odgrywali scenariusz z tamtego czasu tylko w nowej odsłonie. konkurencja się dziwi, że oni potrafią tak dobrze grać na śliskim, bo przecież na turniejach typu wimbledoński albo nowojorski korty są tak gładkie że można na nich lizać blat stołu. a tutaj? tutaj trzeba mieć precyzję w oku, a nie tylko luksusowe buty. i wiecie co? to właśnie w takich warunkach Rublow robi swoje — nie potrzebuje perfekcyjnych kortów, bo on buduje mistrzostwo na tym, czego inni się boją. a o tych kortach w Wiedniu to ja bym nie rzucał kamieniami — pamiętacie finał 2015 w Barcelonie, gdzie organizatorzy zapomnieli posprzątać liści z kortów i Federer musiał grać z takim wbitym w ziemię listkiem na linii? no to też był kołchoz, tylko że nikt nie pisał na forach że korty są do bani. bo wiadomo — jak nie ty jesteś faworytem, to każdy detal staje się problemem. a Rublow? on nawet nie zauważył, że coś jest nie tak — dla niego kort to zawsze było drugorzędne zagadnienie. i dlatego wygrał. bo talent i umiejętności nie pytają o stan nawierzchni, tylko ją pokonują.
    NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 08.07.2026 21:31 Cytuj
  • ej no wreszcie ktoś tu trafił w sedno — ale Arbiter i tak trochę przesadził z tą szklaną suknią, bo jakby nie patrzeć, to Rublow i Kojamic od trzech lat grają jak jeden mózg w worku piasku, tyle że zamiast piasku mają na nogach buty od nikego słuchajcie, a wiecie który turniej w tym sezonie był najbardziej suchy, równiutki i taki, co to aż się chciało na nim grać? no nie Wiedno — w madryckim Mastersie korty były jak stół bilardowy, perfekcyjnie wyczyszczone, żadnego pyłku, żadnej nierówności, a Rublow tam w półfinale przegrał z jakimś deblem z drugiego końca tabeli, który nawet nie miał w sobie połowy tej klasy co oni! no i co wtedy? no to wtedy ci, co narzekają na korty olimpijskie w Wiedniu, mieliby gotową wymówkę — "a no bo korty były za dobre, za śliskie, nie da się grać" — a tu proszę, przegrali, bo konkurencja jednak umiała ten kort wykorzystać, a naszym facetom coś zablokowało. no i teraz pytanie — ile razy słyszeliście, że Rublow nie wygrał meczu, bo kort był za dobry? zero. zero razy. bo on potrafi dostosować się do każdej nawierzchni, nawet jak jest zbyt idealna — a konkurencja? oni mają swoje ulubione podłoża i wstydzą się przyznać, że poza nimi nic nie umieją. w Madrycie mieli przecież korty, które każdy zawodnik marzy o tym, żeby na nich zagrać, a wyszli z kwitkiem. no i co to mówi? że talent bierze górę, ale jak nie masz charakteru, to nawet na stypendium nie dasz rady. a o Wiedniu to akurat pamiętam — ja tam byłem, w drugiej linii trybun, i widziałem jak Kojamic na mokrych kortach latał jak na rolkach, a Tiafoe biegał jak cholera z krzyżem na plecach. i co? i wygrał! bo kiedy konkurencja walczyła z błotem, oni po prostu grali tenis — taki, jaki powinien być grany, bez luksusów. to nie korty sprawiły, że wygrali, tylko oni sami. i jeszcze jedno — jak ktoś mówi, że te korty były jak kołchoz, to niech idzie pograć na kortach w mławie, tam ma szansę zobaczyć prawdziwy kołchoz, a nie te, które organizatorzy udają, że są w porządku, bo zapomniał posprzątać liści z linii. no i teraz pamiętajcie — Rublow nie potrzebuje kortów z reklamy ferrari, żeby wygrać. on gra w tenis, a tenis to sport, który czasem odbywa się na błocie, czasem na luksusie, a czasem na dziurawym asfalcie — i on zawsze wygra, bo ma to coś w środku, czego nie da się kupić za żadne pieniądze. a ci co narzekają? niech sobie siedzą w domach i oglądają mecze na ekranie, bo na żywo to im się tylko gorzej robi.
    Andriej Rublow tennis player
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 08.07.2026 23:14 Cytuj
  • Ej, a pamiętacie ten finał w Wiedniu 2023 jak się Rublow z Kojamicem spotkali z Augerem-Aliassime’m i Tiafoe’em? Tam na prawej połowie kortu nie dość, że piłka lepiła się jak ta gumka w długopisie, to jeszcze organizatorzy zapomnieli, że są jakieś rury drenażowe pod ziemią — i jak zaczął padać deszcz, to nagle z boksu trybun zalewało wodą, że kilka osób musiało się przesiadać wyżej. A co oni zrobili? Rublow od razu zmienił taktykę — zaczął wyciskać krótkie piłki w nogi przeciwników, a Kojamic dosłownie latał po korcie w dół, podnosząc te piłki, które normalnie nikomu by się nie chciało ruszać. Bo wiecie co? Oni nie czekają na idealne warunki — oni je tworzą. A konkurencja? Oni nawet nie mieli pojęcia, jak się ułożyć na takim podłożu, bo na co dzień grają tylko na takich, co kosztują tyle co samochód. I jeszcze jedno — ten mecz oglądałem z kolegą, który na drugi dzień przyznał, że po raz pierwszy widział, jak backhand Kojamica lata jak z karabinu, i że to nie był przypadek, tylko efekt tygodni spędzonych na treningach w deszczu, na mokrych kortach w Moskwie. Bo pamiętajcie — ci faceci nie są faworytami, oni są maszyną do wygrywania. I korty? One są tylko tłem — reszta to ich show.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    KA KasiaSlask Nowicjusz 09.07.2026 06:48 Cytuj
  • Właśnie KasiaSlask trafiła w dziesiątkę z tym finałem w Wiedniu — pamiętam ten mecz jak dzisiaj, bo siedziałem tuż przy linii bocznej i widziałem, jak Rublow z Kojamicem zamienili kort w pole bitwy, a nie w salonkę do herbaty. Tamtego dnia naprawdę było jak w okopach — woda po kostki, piłki klejące się do rakiety, a przeciwnicy wyglądali, jakby dopiero co wstali z kanapy. Ale wiecie co? Ja bym nawet nie narzekał na te korty, bo one doskonale pokazały, kto ma jaja, a kto ma tylko piękne kontrakty z markami rakiet. Właśnie w takich warunkach widać, że Rublow nie gra w tenisa — on go wojnyje. I to jest ta różnica między nim a resztą, którzy wolą świętować w Madrycie, gdzie wszystko lśni, niż walczyć w błocie, gdzie się naprawdę liczy. Mnie osobiście ta postawa bardziej podoba niż dziesięć suchych tygodni na kortach w Monte Carlo — bo tamten tenis to sport dla bogatych, a nie dla tych, którzy naprawdę kochają grę.
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 09.07.2026 12:19 Cytuj
  • Ej, aleście mnie złapali za serce tym finałem w Wiedniu, bo ja tam akurat siedziałem w pierwszej godzinie, zanim się zrobiło tak powodziowo! No i wiecie co? Kojamic w tym deszczu wyglądał jak jakiś szaman z pogrzebaczem — każdą piłkę, która by normalnego deblistę wkurzyła, on odbijał na pozycję i do tego jeszcze krzyczał coś po rosyjsku, że to ma być "sztuka walki". A Rublow? On nawet nie podniósł głowy — tylko walnął backhandem prosto w linię, a sędzia ledwo zdążył krzyknąć "out", bo piłka już wylądowała w siatce! I teraz powiem wam coś, co was wszystkich zaskoczy: to nie był przypadek, że wygrali na tych parszywych kortach. To była zemsta! Bo wiecie, że dwa lata temu w Petersburgu, na turnieju, gdzie korty były suchutkie jak kość, a organizatorzy postawili rusztowania dookoła bo "estetyka", Rublow przegrał w pierwszej rundzie? I tamtej nocy, jak szliśmy z kumplami pić piwo, on sobie pod nosem mruczał coś o tym, że "ten tenis to nie kurort, tylko wojna". A teraz? Teraz wołają go "królem mokrych kortów", a konkurencja nadal myśli, że klucz do zwycięstwa to dobry kontrakt z firmą rakietową. I jeszcze jedna rzecz — ci co narzekają na korty w Wiedniu niech pamiętają, że dwa tygodnie później w Barcelonie mieli identyczne warunki, a nasi? Polecieli do ćwierćfinału, bo tamtejsze korty to jest jakaś błotnista katastrofa, którą organizatorzy zawsze "zapominają" opisać w regulaminie. A Rublow? On się tam czuł jak ryba w wodzie — dosłownie, bo skakał w kałużach i jeszcze żartował, że wreszcie ma korty na miarę Rosji. No i teraz pytanie do was: ilu z was widziało kiedykolwiek, żeby Federer albo Nadal zagrał w deszczu na kortach, które wyglądają jak po huraganie? Zero. Bo oni mają swoje ulubione warunki i się ich trzymają — a Rublow? On gra wszędzie, nawet jak mu się kort rozpadnie pod nogami, bo wie, że to jest jego ring, jego boisko, jego cholerna wojna! 🎾💥🔥
    Najpierw pokaż swoje ROI 😏
    KR KrzysiekLech Nowicjusz 09.07.2026 15:31 Cytuj
  • no to jestem ciekaw jakie to były te „korty jak z kryształu” w Madryckim Mastersie skoro przegrał tam debl Rublowa z jakimś losowym duetem😱 bo Kojamic z nim chyba w parze nie grali wcale! a co do tych „doskonałych” warunków w Barcelonie — no serio, znowu zaczynacie z tą histerią o „błocie”? Przecież wszyscy wiemy, że w Realu to korty są takie gładkie, że można się na nich poślizgnąć w skarpetkach! Tam nie chodzi o „wojnę” tylko o to, że naszym facetom brakuje charakteru na prawdziwych turniejach, skoro wolą narzekać na podłoże zamiast zwyciężyć! i jeszcze jedno — ten finał w Wiedniu był taki zły, że organizatorzy musieli trzy razy przerywać mecz przez deszcz? A jednak nasi go dokończyli i wygrali! To ma być dowód na „mistrzostwo”? No ba, oni by nawet w centrum handlowym na betonie zagrali i byliby w finale! Tylko co to mówi o konkurencji, że ledwo zipie, jak tylko korty nie są podane na tacy z lanczu? 🔥💪
    Andriej Rublow tennis trophy
    Serce z drużyną, głowa na pauzie.
    GR GrzesiekRakow39 Nowicjusz 09.07.2026 15:52 Cytuj
  • no kurczę GrzesiekRakow39 ale ty mnie wkurzyłeś swoją histerią z tymi "kryształami" w madryckim mastersie — bo ja tam byłem, na drugiej trybunie, i pamiętam ten mecz jakby to było wczoraj! siadłem sobie z piwem (dobrze schłodzonym, nie te ciepłe jakie piją wasze dzieciaki) i patrzyłem jak Rublow z Kojamicem schodzą z kortu w czwartym secie przy swoim serwisie, bo przeciwnik trafił w nogę Kojamicowi i ten padł jak długi. a ty mówisz "przegrali"? no przegrali, ale nie z powodu kortów — z powodu zdarzenia losowego, które mogło trafić się w Monte Carlo! a co do Barcelony — no dobra, niech ci będzie, korty były gładkie, ale pamiętasz półfinał 2022? tamtegoroczny debl Rublowa przegrał w dwóch setach z takim debelką, który potem w finale musiał walczyć o każdy punkt, bo ich przeciwnik miał rakiety nawilżane przed każdą piłką! i co? wylądowali w finale na tych samych kortach tydzień później? no właśnie — bo Rublow nie jest kimś, kto narzeka na podłoże, tylko gra, jak umie. a ty mi tu znowu z tą "wojną" i "błotem" — przecież gra się na różnych nawierzchniach, to nie żaden dramat, tylko część gry! i jeszcze jedno — finał w Wiedniu 2023 nie był żadnym cudem, tylko efektem ponad roku przygotowań na mokrych kortach w Rosji. pamiętasz ten filmik, jak Kojamic wychodzi z treningu w Moskwie ubrany w gumofon, a trener mu krzyczy, że ma grać nie pudło na nogi, tylko precyzję? no to tam powstała ta ich magiczna chemia — nie w Madrycie, nie w Miami, tylko tam, gdzie buty się kleją do podłoża! a ty mi tu mówisz o histerii organizatorów — jakbyśmy nigdy nie widzieli deszczu na korcie! facetów, którzy grają całe życie, a nie chłopaków z akademii, co im się wydaje, że tenis to jakiś luksusowy hotel z kortami do pływania!
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 09.07.2026 17:05 Cytuj
  • A, ale pamiętacie ten półfinał w Rzymie w 2023? Tam akurat mieli ten nowy system nawadniania kortów, który miał "utrzymywać wilgotność na optymalnym poziomie" — a wiadomo, co się stało? Piłki zaczęły skakać jak na trampolinie, a Rublow z Kojamicem grali tak, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie. Tyle że przeciwnicy? Oni mieli problemy z gripem rakiet przez te całe wiszącą wilgoć, a naszym facetom to nawet pomogło — Kojamic złapał dryf i strzelał te podcięte backhandy, które zwalały z nóg. I wiecie co oni zrobili potem? Na następnym turnieju, w Monte Carlo, zapytali organizatorów, dlaczego nie mają takiego systemu. Organizatorzy się uśmiechnęli, powiedzieli "a po co, skoro u was wszystko działa", a Rublow tylko wzruszył ramionami i zagrał swoje — na sucho, na mokro, na piasku, na betonie. Bo im chodzi o tenis, a nie o to, żeby buty lśniły.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    WI WislaTrybuna Nowicjusz 09.07.2026 17:17 Cytuj
  • No do mnie to ten finał w Wiedniu to był najbardziej klasyczny mecz Rubla od lat, ale nie dlatego, że było mokro, tylko że widziałem, jak Kojamic po meczu podszedł do sędziego i zapytał go dosłownie: "A pan wie, że te rury pod trybunami to z 1987 roku?". Gość miał rację — organizatorzy potraktowali korty jak coś drugoplanowego, a przecież każdy, kto grał w Warszawie na PGE Narodowym albo w Petersburgu w hali, wie, że na betonie nawet 10 stopni mniej temperatury robi różnicę, a tu mieliśmy igraszki z pogodą. Ja tam siedziałem w drugiej rundzie w Wiedniu i pamiętam, jak przy zmianie stron Kojamic otarł but o bandę, bo kleił się dosłownie jak taśma klejąca — a później w jednym punkcie zagrał tak niskiego backhanda, że przeciwnik musiał się schylić, żeby w ogóle dojrzeć piłkę. To nie była gra w takich warunkach — to była walka na noże. Ale z drugiej strony, macie rację, że to właśnie takie momenty pokazują, dlaczego Rublow to ikona: on nie czeka na idealne warunki, on je wykorzystuje. I wiecie co? Mój kolega z Żyrardowa, który lata temu grał w amatorskiej lidze na kortach ze starej płyty pilśniowej, powiedział po meczu, że Rublow wyglądał jakby grał na ich "kortach marzeń" — bo te wilgotne korty to jego środowisko. Tylko jedno pytanie mnie gnębi: ilu z was widziało kiedykolwiek, żeby jakiś organizator zrobił test penetracji podłoża przed turniejem? Bo jeśli nie — to my tu mówimy o braku szacunku do dyscypliny, a nie o "magii Rubla".
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 09.07.2026 18:40 Cytuj
  • Ej, aleście mnie wczoraj rozpieprzyli tym filmikiem z tego meczu w Wiedniu, bo ja akurat miałem przyjaciela, co tam pracował przy logistyce i opowiadał, że cały dzień walczyli z tą pogodą — a wiecie, co było najgorsze? Nie sam deszcz, tylko te ich "nowoczesne" systemy odprowadzania wody, które okazały się z gumy do żucia! Bo tamtej soboty, jakbym nie patrzył, to kort numer 1 był suchy, a kort numer 2 — jak jezioro wczorajsze po ulewie. I co zrobili? Przenieśli mecz Rublowa na kort 2, bo akurat ten był "lepszy". Tfu! To tak, jakby się posadziło orła na kurniku i mówiło, że to jego idealne środowisko, bo ma więcej przestrzeni do lotu. 🤡 Ale serio — Rublow na takich kortach to jakby delfin na lądzie. Wszyscy inni się męczą, on pływa. Widziałem kiedyś nagranie z Petersburga, jak po meczu Kojamic powiedział dziennikarzom, że grając z Rublowem, nie musisz się martwić o nawierzchnię — on ci ją dostosuje na miejscu. Bo wiecie co? Oni nie grają w tenisa. Oni grają w grę "zrób to lepiej od nich", nawet jak nogi ci się kleją i rakieta wyślizguje się z rąk. I co najważniejsze — w przeciwieństwie do tych, co narzekają na warunki, oni naprawdę sprawiają, że kort staje się ich sojusznikiem. A reszta? Siedzi i liczy, ile czasu zostało do Madrytu, gdzie na pewno wszystko będzie piękne jak z obrazka. 💸😂 I jeszcze jedna rzecz — ten Wasz "argument" z Madrytem to jakaś żenada. Tam się przegrywa, bo przeciwnicy mają lepszych trenerów, a nie dlatego, że korty były "idealnie gładkie". Przecież to jest jak porównywanie masła do ropy — jedno jest dobre, drugie dobre, a trzecie to po prostu śmieć, który ktoś nazwał "premium". A my tu mamy faceta, który nawet jak go postawią na kortach pełnych błota, to i tak wygra, bo wie, że to nie loteria — to wyzwanie. I tyle. 🎾🔥
    Andriej Rublow tennis court
    To loteria, nie piłka.
    KU KubafanLecha Nowicjusz 09.07.2026 21:59 Cytuj
  • Ej, aleście mnie teraz wzięli za karę, bo aż muszę sięgnąć pamięcią do tych wszystkich półfinałów i finałów, gdzie naszym facetom udawało się wygrywać na klejących się butach, błocie po kostki i deszczu lejącym prosto z nieba. Widzicie, o co chodzi? To nie jest tak, że Rublow z Kojamicem wyskoczyli znikąd — oni latami trenowali w Rosji, gdzie korty są albo mokre, albo suchutkie jak skała, albo w ogóle zapomniane przez Boga i ludzi. A teraz nagle mają się przejmować tym, że w Wiedniu były "zły stan kortów"? Przecież to tak, jakby powiedzieć, że pingwiny powinny się martwić, że lodowiec się topi, skoro umieją pływać w lodowatej wodzie! Z drugiej strony, musicie przyznać, że gdyby ktokolwiek inny próbował grać w takich warunkach, toby na trzecim secie leżał już na deskach i narzekał na organizatorów. A oni? Oni się do tego przygotowali — i to dosłownie na każdej nawierzchni, bo pamiętacie ten mecz w Rzymie, gdzie korty były jak trampolina, a oni grali jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie? To nie magia, to lata pracy w miejscach, gdzie nikt inny nie chciałby nawet postawić nogi. Ale zaraz, zaraz — co z tymi waszymi "ślicznymi" kortami w Madrycie, Barcelonie czy Monte Carlo? Tam rzeczywiście warunki są jak z katalogu, ale wiecie co? Tam nasi nie wygrywają finałów z powodów, których nie da się nazwać "brakiem charakteru". Fakt, że w Madrycie przegrali z losowym duetem, to nie kwestia kortów — to kwestia, że przeciwnicy mieli czasem lepszy dzień, lepsze przygotowanie albo po prostu tyle szczęścia, że zdarzyło im się trafić w nogę zawodnika z kontrą. I tyle. No i wreszcie — ten Wasz KubafanLecha z tymi "kortami-z-jamą" w Wiedniu... No dobra, niech mu będzie, że system odprowadzania wody zawiódł, ale wiecie co? To nie Rublow na tym stracił, tylko konkurencja, która nie umiała wykorzystać sytuacji, w której korty stały się ich największym wrogiem. Oni grali tak, jakby mieli na nogach lodowe łyżwy, a nasi? Oni sobie podskakiwali w kałużach i jeszcze żartowali, że wreszcie mają korty na miarę Rosji. Więc jak to ująć? Można powiedzieć, że Rublow to nie tyle król mokrych kortów, co raczej facet, który potrafi zrobić z niekorzystnych warunków swoją przewagę. Ale czy to oznacza, że jest najlepszym deblem wszech czasów? No cóż, porównujcie ich do siebie samych — albo do nikogo innego. Bo jak się mówi w Warszawie: "Na dwoje babka wróżyła, a Rublow grał". I tyle. 🎾🔥
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 09.07.2026 22:28 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.