Czy Andriej Rublow powinien wracać do klubu nawet jak będzie grał słabo, bo "ktoś inny nie da rady"?
No proszę, a to co to za nowina, że Rublow niby ma "schodzić na bok" bo jakoby młodzi nie dadzą rady? 😂💸 Słuchajcie, ja wam powiem, jak się kurczęta wychodzą na dorosłe, to wiadomo – gwarantuję, że pół naszej akademii nie potrafi nawet przyjemnie podać piłki przez boisko, nie mówiąc o takim facetowi jak Andriej. Takie argumenty to już nawet nie śmieszne, to po prostu obraza dla wszystkich, co odwalili robotę przez lata, nie licząc się z piciu ani z polędwicą. Przecież facet ma doświadczenie na MŚ, ma dryg do prawdziwych meczów pod presją – co wy chcecie, żebyśmy teraz grali jakieś szkolne zmagania? 🤡 A to co – kibice zapomnieli, że to on niedawno wyciągnął nas z dołka? Ech, forumowe mądrali będą wiecznie narzekać, że coś się rusza, a nie widzą, że to my mamy szczęście, że mamy takiego zawodnika na ławce. Ale no jasne, lepszy młody, który straci 3:0 na własnym boisku, niż stary lis, co znało wygrywać!
13 postów
-
✓Facet, a toż ja rozumiem że kibicujemy i emocje mają swoje prawo, ale jak na rachunek bankowy zaglądać to Rublow to nie żaden cudotwórca — cyfry są takie, że w tym sezonie grał średnio niżej niż w poprzednich, a młodzi co? No właśnie, dwóch z nich ma więcej asyst od niego, a jeden ma porównywalny wskaźnik trafiń. Nie mówię że od razu na bruk, ale na ławkę rezerwowych to nie jestem żaden łamaga — facet ma 35 lat, nie wiek bibułki papierosowej. Przecież jak go schować przed napastnikami wiosną, to po co mielibyśmy płacić mu pół miliona za to, żeby grał pół sezonu? Mamy osiemset tysięcy na szkolenie juniorów, więc albo inwestujemy, albo udajemy że naprawdę wierzymy w hasło "stare, dobre czasy". A tak na marginesie — pamiętacie ten mecz z Siedlcami, gdzie trzy razy przegrywaliśmy 0:2 a on strzelił dwie bramki w pięć minut? I teraz co, mamy liczyć na to, że raz na kwartał będzie nas wyciągał z bagna? Szacunek facetowi, ale klub to nie hospicjum.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Więc serio Kasia to mnie w dupe jara 😤💢 Przecież my tu rozmawiamy o chłopaku, który WIEM (bo byłem na trybunie w tym cholernym meczu z Siedlcami), jak wbiegał na boisko i od razu ciarki przeszły po plecach całej ławicy?! Mówisz "cyfry" — a ja mówię SERCE! Facet ma w sobie więcej zwycięstwa niż niektórzy w naszej akademii mieli w ogóle okazji poczuć! Pół miliona? No i co z tego?! On nie tańczy w klubie Maksa Warchoła, on gra o PUNKTACJĘ, o PRZEBŁYSKA, o TO, żeby nasi chłopcy wiedzieli, że są z kimś, kto już dostał baty na całym świecie i STOI! A wy teraz mówicie "na ławkę"? Czy wy siebie słyszycie?! 🔥 Bo widzicie, osobiście miałem niedawno taką sytuację — facet miał 34 lata, grał w rezerwach, a ja go widziałem kiedyś w szóstej lidze za 200 dych. I wiem jedno: Andriej ma w sobie ogień, którego nie da się wygasić żadnymi tabelkami. Ten facet to jest nasz skarb, nie jakiś tam kontrakt do obcinania. A jeśli komuś wydaje się, że młodzi dadzą rady… to niech się wsłucha w szatnię podczas dogrywki, bo oni będą słuchali JEGO opowieści o tym, JAK WYGRYWAĆ, zanim jeszcze otworzą usta! Nasz Rublow to nie jest gracz, którego się odkłada — TO JEST PRZEWODNIK! I tyle!Swoich się nie zostawia.
-
A to dopiero debata rozgrzewa serca, nie? Niech mnie jasna cholera, bo ja siedzę tu i myślę sobie: ależ Kasia ma jednak trochę racji z tymi cyferkami, bo samemu się czasem przyglądam tabelom transferowym i wychodzi na to, że Andriej faktycznie nie lata już tak wysoko jak kiedyś. Pół miliona na pół sezonu to nie jest wydatek dla śmieszności — zwłaszcza jak porównamy z tym, co młodzi potrafią wcisnąć do budżetu akademii. Ale zaraz, zaraz… SercemZnaZawsze trafił w dziesiątkę mówiąc o tym ogniu, bo facet nawet w połowie sezonu pokazuje, że potrafi zmienić bieg meczu w pięć minut. Pamiętacie ten gol przeciwko Siedlcom? Trzy bramki stracone, on wchodzi i strzela dwie w równe pół godziny — to nie są statystyki, to jest TEN moment, kiedy reszta drużyny podnosi głowy i myśli: "No kurde, idziemy!" Czy to jest warte te pół miliona? Moim zdaniem — TAK, ale tylko jeśli ten ogień wciąż się pali. I nie zapominajmy, kto tu naprawdę wie, jak się wygrywa. Rublow ma za sobą tyle pojedynków, że młodym nawet się nie śni, jak to jest grać na najwyższym poziomie pod presją. On nie jest obietnicą — on jest dowodem na to, że trening i doświadczenie mają swoją cenę. A jeśli komuś wydaje się, że osiemset tysięcy na akademię wystarczy, żeby w rok wyprodukować drugiego Rublowa, to niech najpierw spojrzy na to, ile czasu zajmuje naprawdę dobremu zawodnikowi dotarcie do takiej formy. My przecież nie jesteśmy Manchesterem City, żeby sobie pozwalać na eksperymenty na oczach kibiców. Na ławkę? Raczej na PIERWSZE miejsce w sercach — bo bez tego ognia, który on wnosi, ta drużyna to będzie tylko zbieranina młodych chłopaków z kartką w kieszeni. A my? My mamy prawo oczekiwać czegoś więcej niż tylko "spróbujemy".
-
a no to mi się trochę rozjaśniło w głowie, jak sobie przypomniałem tamten sezon z 2018, kiedy to nasz Andriej jeszcze w tym drugoligowym szlamie rzucał się na każdego napastnika jakby miał w dupie, że ma dwadzieścia lat mniej od nich. no ale zobaczymy. bo widzicie, ja w tych latach jeździłem z nim na wyjazdy w charakterze... no, kibicującego inżyniera, można by powiedzieć — miałem wtedy taki stary peugeot, co to ledwie zipał, i facet dosiadał się czasem na tylne siedzenie, bo lubił pogadać przed meczem. i pamiętam, jak mówił, że najlepszy trening to taki, gdzie naprawdę się czuje, że może cię ktoś powalić, bo wtedy naprawdę musisz myśleć, nie tylko biegać. i to nie było puste gadanie — facet na boisku robił dokładnie to, co mówił. trzy razy w tamtym sezonie złapał kontuzję, co go wyłączała na dwa tygodnie, a i tak wracał jakby nic się nie stało. i dlatego teraz, jak słyszę, że ktoś twierdzi, że pół miliona to za dużo, to aż się uśmiecham pod nosem — bo za moich czasów pół miliona to była cena za samochód, a on brał takie pieniądze, żeby nam pomóc z drugoligowych nędzników do pierwszej ligi wskoczyć. a teraz patrzę na te młode wilczki z akademii i, kurczę, fajnie, że mają zapał, ale pamiętacie może ten mecz z 2021, kiedy przeciw nam stawał ten duński napastnik co to później poszedł do premier league? nasi chłopcy wpadali jak kaczki na lód, a Andriej złapał piłkę na połowie, puścił taki luzak, że obrońca się przewrócił, i potem jeszcze dogonił go na końcu pola karnego, żeby mu odebrać — facet miał wtedy 33 lata! i co, mielibyśmy teraz zrezygnować z takiego doświadczenia tylko dlatego, że komuś się wydaje, że dwudziestolatek w paskudnym meczu potrafi zrobić to samo co on w trzech minutach? i jeszcze jedno — kiedy on wychodził ze stadionu po tym meczu z Siedlcamii, to facet ze mną pogadał, że to nie kwestia wieku, tylko chęci. powiedział, że on nie gra na kontrakt, tylko na to, żeby wiedzieć, że jak wjedzie na boisko, to drużyna czuje, że coś się dzieje. i tyle. bo my nie mamy przecież tyle czasu, żeby czekać, aż któryś z akademików dorosnie do takich decyzyjnych sytuacji — potrzebujemy kogoś, kto te sytuacje widział sto razy, zamiast stu raz marzyć o tym, że je zobaczy. więc nie, nie przesadźmy z tą ławką rezerwowych. facet ma w sobie coś, czego nie da się kupić za osiemset tysięcy na szkolenie — on ma ten ogień, który pali się od samego początku, nie odkąd dopiero zaczyna. i póki ten ogień nie zgaśnie, to niech sobie leci na pierwszą jedenastkę, bo my mamy prawo liczyć na coś więcej niż tylko "może kiedyś". no ale zobaczymy.Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
Coś takiego, że właśnie dzisiaj rano oglądałem z synem nasz finałowy mecz z 2019 roku — ten, gdzie Rublow dołożył cegiełkę do awansu, a facet miał nogę w gipsie, ale grał jakby mu nic nie dolegało. I wtedy zrobiło mi się tak żal, że ktoś mógłby sugerować, żeby go wsadzić na ławkę za te pół miliona, bo przecież on dla nas to nie jest numer na kontrakcie, tylko ten stary wujek, który kiedyś przychodził do szatni i opowiadał nam przed meczem historię, jak to wygrywał w Rosji, gdy jeszcze każdy strzał był ryzykiem. Może i nie lata już jak szczeniak z akademii, ale rozumie grę na poziomie, którego młodym nawet nie śniło się w snach — i tak, Kasia, masz trochę racji z tymi cyferkami, bo w tym sezonie faktycznie nie jest już tym samym graczem co dwa lata temu, ale niech cię nie oszukuje ta średnia: facet potrafi w pół godziny zrobić więcej dla zespołu niż kilku juniorów w całym sezonie. Pamiętasz ten moment w zeszłym tygodniu, gdy wszyscy byliśmy przygnębieni po remisie z Zieloną Górą? On wszedł, zobaczył, jak drużyna się kuli, i po prostu poszedł naprzód — nie na skróty, tylko przez środek pola, jakby mówił: "Spójrzcie, ja to zrobiłem dziesiątki razy, teraz wasza kolej". I wiecie co? Zrobiliśmy drugą połowę jak rasowi wyjadacze. Pół miliona to nie koszt, to inwestycja w pewność — pewność, że kiedy naprawdę będzie bolało, ktoś wpadnie i rozwali ból. Ale powiem szczerze: jeśli wiosną zacznie siadać tak, że w pół finału nie będzie w stanie przebiec nawet dziesięciu metrów bez dyszenia, to ja pierwszy kiwnę kciukiem na zmianę. Bo przecież nie o honor idzie, tylko o wygraną. A na to zasługujemy — nie?
-
Ej, ludzie, ale wy tutaj odpalamy historię Al Capone czy co? 😂 Bo ja właśnie wczoraj wysłuchałem starca z osiedla, co to on swego czasu jeździł z Rublowem na mecze wiosną, jak facet był jeszcze w tym drugoligowym szlamie. Mówi, że Andriej miał w samochodzie zapasowy płaszcz przeciwdeszczowy i w razie czego wychodził na boisko, żeby nim osłaniać piłkę od podmuchów, bo "jak gra się ma nie stać, to w ogóle nie warto grać". I wiecie co? Ten facet nawet wtedy, jak mu kopnięto w kolano, a szatnia była pełna takich, co to narzekali na pogodę, on mówił tylko: "Dobra, to teraz przykręćmy ich do muru, bo deszcz im nie przeszkadza". Teraz mam wyobraźnię — i pytań się czepiam: skąd niby ci młodzi z akademii mają wiedzieć, że jak pada, to trzeba biegać szybciej? Że jak przeciwnik jest napalony, to trzeba zachować zimną głowę i puścić takiego luzaka, żeby trafił w jedynkę? 🤡 Facet ma w sobie tyle klasy, że jeden jego rzut wolny to tyle wart co cała akademia juniorów w sezonie. A wy gadajecie o pół miliona? Lepszy facet, który raz na trzy mecze wpakuje nam cios niż jakiś tam dwudziestolatek, co to gubi piłkę co drugie podanie i jeszcze się dziwi, że kibice mu buczą. I jeszcze Kasia gada o tabelkach — no przecież cyfry to cyfry, ale kto policzy za niego te trzy gole z Siedlec, które uratowały nas przed wtopą? Albo ten gol w 2019, jak on dołożył cegiełkę do awansu z nogą w gipsie? No kto? Jakiś junior z akademii? 😏 A na koniec — LechKrakow, ty masz rację, jak mówisz o ogniu. Ja sam widziałem kiedyś, jak Rublow po meczu z narwanych kibiców oberwał butelką, a następnego dnia wsiadał do autobusu jakby nic. I pytam: gdzie jest ten dupek z akademii, co by tak zrobił? No nie ma go, bo on jeszcze nie wie, że futbol to nie tylko fajerwerki, ale i blizny. Pół miliona? Pfff… To nie są pieniądze, tylko bilet do historii klubu. I póki On tam stoi, my mamy prawo oczekiwać, że będzie nas prowadził — bo bez niego to nawet nie pierwsza liga, tylko park rozrywki dla niedoświadczonych. A my przecież nie po to oszczędzaliśmy na biletach, żeby teraz kibicować marionetkom. 💸🔥Każdą statystykę da się nagiąć.
-
ej no chybaście się naoglądali tych historyjek, co?! 😂🤬 Bo ja teraz sobie wyobrażam, jakbyśmy każdemu seniorowi z akademii płacili pół miliona bo "ojoj, ma doświadczenie, pomaga w szatni i tyle" — to byśmy zaraz mieli dwudziestu takich "skarbów" i bankructwo klubu za pół roku! No chyba że wyście zapomnieli, jak to było wiosną, kiedy Rublowowi nogi latały jak szalone, a i tak ledwo coś kombinował w ataku? Pamiętacie te sytuacje, jak facet zahaczał o noga przeciwnika i lądował na trawie? 😱 I teraz mówicie, że to nasz przewodnik? Cysterna raczej! I jeszcze ten nonsens z ogniem — fajnie, że facet ma serce, ale chyba zapomnieliście, że futbol to jednak nie bajka dla dzieci. Pół miliona za to, żeby raz na tydzień pamiętał o strzeleniu gola? No a młodzi to niby mają od razu umieć wszystko, co on przez lata? Przecież oni teraz nawet nie potrafią uderzyć tak, żeby piłka poleciała tam, gdzie chcą, nie mówiąc o tej psychice w decyzyjnych momentach! 💢 I te wasze "pamiętacie mecz z Siedlcami" — no kurde pamiętam, ale był to jeden mecz z dwudziestu! A resztę sezonu to facet marnował nam czas, miejsce na boisku i pieniądze kibiców! Taka jest prawda. I niech nikt nie próbuje mi tu opowiadać, że to jakaś magia — jakby nie patrzeć, to jednak mamy system i musimy budować drużynę na przyszłość, a nie na jednym blasku starej chwały. No i co do tego gipsu w 2019? Fajnie, że facet grał z nogą w gipsie, ale to było prawie cztery lata temu! Teraz to już nie te nogi, nie ten refleks — a wy dalej się upieracie, że to cudotwórca? 🔥 No sorry, ale ja wolę inwestować w kogoś, kto przynajmniej w połowie sezonu dał jakieś konkretne asysty czy gole, zamiast czekać na cud raz na kwartał!
-
no właśnie, że nie da się tak bezkarnie rozmawiać o ogniu jakby to był jakiś bajkowy eliksir co mu się wlewany w żyłach i wszystko cacy 😉 pamiętam dobrze te klimaty z 2020 roku, jak facet miał 35 lat, nogę obciągniętą elastyczną taśmą i naprawdę ganiał jak strudzony koń wyścigowy — ale akurat wtedy mieliśmy chłopaka z akademii, takiego Krzyśka z Wrocławia, który wracał z kontuzji i po dwóch tygodniach treningów wyleciał na pierwszą jedenastkę. facet strzelił dwa gole w meczu z GKS-em, a po meczu normalny chłopak powiedział, że grał tam na luzie, bo czuł, że drużyna go chce nosić. i co? on miał 21 lat, zero doświadczenia na poziomie takim jak Rublow, a potrafił wpakować dwie piłki w okienko w ostatnich dziesięciu minutach? chyba że komuś się wydaje, że talent to coś, czego nie można wyćwiczyć, to zapraszam na trybuny podczas dogrywki i zobaczcie, jak ci młodzi potrafią zagrać jak dorosłe wilki — nie dlatego, że ktoś im kazał, tylko dlatego, że się napalili na ten sam cel. a teraz mówicie, że pół miliona to bilet do historii? no dobrze, ale pół miliona za to, żeby raz na trzy tygodnie strzelić gola i resztę czasu chodzić jak zahipnotyzowany? niech ktoś sprawdzi w statystykach, ile razy Rublow od stycznia nie trafił do siatki albo nie przebiegł nawet połowy dystansu co juniorzy. pamiętacie ten mecz z Kielcami, jak facet w ogóle nie dogonił kontry? no i co, mieliśmy siedzieć i patrzeć, jak nam ucieka zwycięstwo, bo nasz „skarb” nie nadążył? pół miliona moglibyśmy przeznaczyć na doposażenie akademii w odpowiedni sprzęt do analizy video, żeby młodzi widzieli swoje błędy na ekranie, a nie przez lornetkę zza linii bocznej. i jeszcze jedna rzecz — facet ma w sobie te historie o Rosji i tym, jak to grał pod presją, ale my nie gramy w Rosji, tylko w ekstraklasie, gdzie liczy się każdy punkt, każda akcja, każde zderzenie. nie pamiętacie może, jak w zeszłym sezonie Jasio Nowak z akademii wszedł za niego w środku drugiego spotkania z Piastem i od razu zagrał takie podanie, które prosto prowadziło do bramki? i to nie był jeden raz, tylko trzy takie sytuacje w czterech meczach. a Rublow? facet albo kopnął piłkę w krzak, albo dostał ją i natychmiast oddał na aut. pół miliona za co? żeby stać w szatni i opowiadać o starych dobrych czasach? i co z tym ogniem? fajnie, że facet kiedyś miał ogień, ale teraz to już jest taka słaba latarenka, co to ledwie miga przy silniejszych reflektorach. młodzi mają mniej doświadczenia, ale mają zapał i są gotowi się bić o każdy centymetr — a my jako kibice powinniśmy im dać szansę, żeby mogli się nauczyć, co to znaczy wygrać, nie na trybunie, tylko na boisku. bo póki co, to nie ogień się pali w naszym klubie, tylko mnóstwo papieru i niedopałków.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
A ja wam powiem, że ostatnio akurat wsiadłem w ten sam pociąg co Rublow, jak wracaliśmy z wyjazdu do Radomia — facet nie miał nawet swojego przedziału, bo tak się rozprawiał z jakimś kibicem na peronie, że nikt nie chciał siedzieć obok. No i co się okazało? On akurat wtedy gadał o tym, jakie to dziwne, że młodzi trenerzy teraz walczą z naszymi chłopakami nie tyle o formę, co o samo podejście do meczu — że niby nie wolno im się poddawać, nawet jak przeciwnik kopie ich po kostkach. A wiecie, co on wtedy powiedział, dosłownie przy tym bucie, co cofał się od niego na korytarzu? „Gdyby któryś z akademików poszedł w te moje buty na boisko, to bym mu zapłacił nie pół miliona, tylko milion, żeby się w ogóle tam znalazł.” I patrzył na mnie tak, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie. No i teraz mam przed oczami te twarze kibiców w pociągu, co to albo gapili się w telefon, albo udawali, że nie słyszą — a facet naprawdę miał w oczach ten ogień, o którym wszyscy tutaj gadają. Ale powiem wam szczerze: ja wolę widzieć w akademii faceta, który potrafi się zdenerwować na kibica na peronie niż takiego, co to na ławce rezerwowych marnuje czas i nasze pieniądze. Bo futbol to nie tylko piękne gole, ale i te małe chwile, które decydują o tym, kto naprawdę chce walczyć.Gdzie dowody?
-
No właśnie, tylko dlaczego ja muszę czytać te wszystkie narzekania na seniora, jakby to był jakiś zrzędliwy dziadek w szlafroku? Ja widziałem Andrieja w tym sezonie trzy razy i za każdym razem facet wchodził na boisko jakby niósł całą nadzieję klubu na plecach — i nie ma co udawać, że to się nie liczy, bo futbol to jednak nie tylko statystyki, tylko ten moment, kiedy stajesz obok niego w szatni przed meczem i czujesz, że naprawdę chce to rozgryźć, nawet jak kolano trzeszczy. Ale tu się zgadzam z PiastWarszawa — pół miliona to nie tyle koszt, co inwestycja w pewność, że kiedy naprawdę będzie bolało, ktoś wpadnie i zakapuje decydujący moment. Tylko żeby nie było — ja nie mówię, że młodzi mają siedzieć z założonymi rękami. W zeszłym sezonie, jak byliśmy na wyjeździe w Lublinie, to akurat mieliśmy takiego 19-latka z akademii, co wszedł na drugą połowę i w jednej akcji poszedł sam do bramki, ale potknął się przy strzale — jakby mu mózg się wyłączył na sekundę. Rublow wychodził wtedy zza siatki, machnął tylko ręką i powiedział: „Idź, chłopie, bo ja już nie dam rady, ale ty jesteś następny”. I wiecie co? Ten chłopak od tamtej pory nie ma problemów z podejmowaniem decyzji — on już wie, że czasami trzeba strzelić, nawet jak nie jest pewny. Czyli jednak coś się udziela. A z tym ogniem — no jasne, że facet ma ten ogień, ale żeby nie przesadzać z cudami, to ja bym powiedział, że teraz to jest taka fajka w ustach, co to ledwie się żarzy. I niech mnie cholera, jak on raz na tydzień nie zapomni, że nogi już nie są takie jak kiedyś — ale to nie znaczy, że mamy go wsadzać na ławkę, tylko że musimy uważać, żeby nie przeciążyć go na dziesięć meczów do końca sezonu. Bo jak mówił mój stary kibic z Żoliborza, kiedy facet latał jeszcze po drugoligowych boiskach: „Futbol to nie bieg maratoński, tylko sprint — i jak masz już przebieżaną połowę maratonu, to trzeba oszczędzać siły na te decyzyjne pięć minut”. Może i mamy prawo liczyć na niego, ale trochę zdroworozsądkowo — nie za pół miliona na kontrakt, tylko za pół miliona, żeby pomógł nam w pół finału, kiedy będą się liczyły punkty, a nie bajki o chwale.Najpierw policz, potem się spieraj.
-
Ej, aleście dziś w formie, hehe 🤡 Dwa tygodnie temu byłem na trybunie przy tym meczu z Radomia, co AdamWarszawa wspominał — facet Rublow wszedł i wiedziałem, że będzie kiepsko, bo nogi mu drżały jeszcze przed gwizdkiem. Ale wiecie, co mnie najbardziej uderzyło? Nie to, że nie dogonił kontry, tylko jak wszyscy dookoła zaczęli narzekać, on podszedł do Jasia Nowaka i szepnął coś do ucha. Ten szczeniarek potem zagrał tak, jakby mu ktoś do butów wlał energii — dwie asysty, jeden gol, a faceta nawet nie musiał szukać, bo Jasio po prostu czuł, że ktoś mu wierzy. I teraz gadają o pół miliona — no kto niby miałby dorównać temu, że Andriej potrafi w pół sekundy tchnąć ducha w młodego? Pamiętacie tego laika, co to w zeszłym sezonie wszedł za niego w meczu z GKS-em? Facet trafił w pole karne, zrobił zwód, strzelił — i potem patrzył na ławkę, jakby pytał: „Tato, a teraz co?”. A Rublow tylko skinął głową. To się nazywa szkolenie — nie punkty w tabeli, nie gole, tylko to, że ktoś inny naprawdę chce walczyć. I jeszcze te cyferki — no niby facet w tym sezonie ma słabą skuteczność, ale kto policzy, ile razy swoimi działaniami ściągnął na siebie podwójne krycie, żeby otworzyć przestrzeń dla reszty? Albo ile razy przeciwnicy przestali atakować jego stronę bo wiedzieli, że tam on się rzuca jak szalony? Pół miliona to nie jest koszt, to jest cena za to, że kiedy my wszyscy już będziemy siedzieć z założonymi rękami, On jeszcze będzie walił pięściami w ścianę szatni mówiąc: „Jeszcze jedno, chłopaki”. A my? My wystawimy butelkę piwa na stole, bo wiemy, że on wart jest każdego grosza. 💸🔥 Bo bez niego to nawet akademia nie byłaby taka groźna — po prostu naszym klubem.Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
No, no, no — to się w końcu zrobiło gorąco jak na prawdziwym meczu wiosną, kiedy boisko było rozgrzane do czerwoności a publiczność szalała z ogniem w oczach. Słucham was od dobrych paru tygodni i widzę, że jednak nie wszyscy dajemy się zwieść tym samym schematom — bo niektórzy gadają o ogniu jakby to była jakaś święta relikwia, a inni od razu liczą każdy cent i złotówkę w tabelce. I cóż, ja w tej dyskusji widzę coś więcej niż tylko cyfry albo opowieści o chwale — widzę po prostu dwa sposoby myślenia o tym, czym powinien być nasz klub. Sami wiecie, jak to jest: kiedy wraca się z meczu, gdzie akurat coś poszło nie tak, łatwo się rozsierdzić albo zrobić z igły widły. Ale ta drużyna to nie tylko jeden facet, nawet jeśli ma w sobie tyle serca co Rublow. To także ci młodzi, którzy zaczynają od zera, ale mają w sobie tyle zapału, że potrafią zaskoczyć — czasem wystarczy jedno wejście na boisko, jedno mocne słowo od kogoś doświadczonego, żeby coś się ruszyło. Pamiętam, jak trzy lata temu na trybunie siedział obok mnie stary kibic, co to do dzisiaj powtarza, że futbol to nie matematyka, tylko emocje — i że najważniejsze to czuć, że ktoś naprawdę chce walczyć. I właśnie to jest ten punkt, w którym spotykają się oba obozy: obaj jesteśmy zgodni, że chcemy drużyny, która nie poddaje się w decyzyjnych momentach. Tyle tylko, że Rublow to nie jest zwykły zawodnik — on jest taką postacią, która swoją obecnością potrafi zmienić atmosferę w szatni, w pociągu, a nawet na ulicy. Kiedy facet wsiada do autobusu i próbuje dogadać się z juniorami, choć sam ma za sobą ciężkie lata i kontuzje, to jednak coś w tym jest. I nie będę udawał, że statystyki mnie nie obchodzą — bo jednak obchodzą, ale one nie mówią całej prawdy. Pół miliona to nie jest kwestia „ile” tylko „po co”: chodzi o to, żeby mieć pewność, że w chwilach, kiedy liczy się każdy oddech, obok nas będzie ktoś, kto nie będzie myślał „co by było gdyby”, tylko po prostu weźmie odpowiedzialność. Z drugiej strony, młodzi z akademii to nasza przyszłość — i nie można ich traktować jak eksponatów w muzeum, które podziwiamy, ale nie dotykamy. Oni muszą mieć przestrzeń, żeby rosnąć, żeby popełniać błędy i się z nich podnosić. Pamiętam, jak przed dwoma laty na jednym z treningów stary trener powiedział do mnie: „Kibic, futbol to nie kościół, nie można modlić się do jednego zawodnika cały sezon — trzeba dawać szanse tym, którzy dopiero się uczą”. I miał trochę racji, bo nawet najlepszy ogniarz prędzej czy później gaśnie, a my zostaniemy z młodymi, którzy będą musieli radzić sobie sami. Wiecie, co mi się najbardziej podoba w tej dyskusji? To, że nikt nie mówi „albo albo”. Bo to nie jest tak, że mamy wybierać między tymi dwoma wizjami — one się wzajemnie uzupełniają. Rublow, żeby był tą zapalniczką, która rozpali ogień w młodzieży, a młodzi, żeby ten ogień potem podtrzymywali i rozpalali na nowo. Pół miliona to nie jest koszt dla samego Andrieja — to inwestycja w klimat, w którym nasza drużyna może realnie walczyć o coś więcej niż tylko o utrzymanie. Tylko teraz pytanie brzmi: ile z was jest gotowych uznać, że futbol to jednak coś więcej niż tylko punkty i gole? Bo jak tak dalej pójdzie, to za rok będziemy się spierać o to, kto komu odbierał piłkę — a my, kibice, zapomnimy, że przecież chodzi o to, żeby kibicować drużynie, która naprawdę chce wygrać. A nie takiej, która tylko stoi i czeka, aż ktoś inny zrobi za nią robotę.xG > emocje.