Kort
25.08.2026, 14:44 Zaloguj Rejestracja

Czy Alcaraz to już dosyć na Rolandzie Garros czy jeszcze nie?

club debate Strefa fanów Carlos Alcaraz Carlos Alcaraz 8 postów ·8 wyświetleń ·Utworzono: 08.07.2026 18:48
Carlos Alcaraz
No ale mój Panie, co wy tu bredzicie z tymi swoimi histerycznymi dropami jakieś? 😂 Alcaraz na Rolanda Garrosa to nie jakaś tam akademia tenisowa, tylko wojna na korcie, a on sobie sypie te "pinpointy" przy siatce jakby grał z babcią w koło fortuny! Sinner mu posłał takiego backendu, że aż ciarki przeszły, a wy kwękacie o forhendzie? Przecież facet ma trzy palce lepsze od przeciwnika i ciągnie mecz jakby to było rozgrzewka przed treningiem! A tu co? Wszyscy narzekają na "ostatnie udręki" hiszpańskiego chłopaka, jakby on nie wygrał pół finałów w każdym turnieju przez ostatnie pół roku! 💸 Czy wy naprawdę myślicie, że Dijsselblom albo jakiś tam nowy talent z Qualifikacji zaakceptowałby takie traktowanie kortu? Wbijajcie forhendem, grzmotnijcie serwisem, a nie pieprzcie o "taktycznej grze" jakbyście oglądali mecz w 2x prędkości na YouTubie! No dobra, serio – jakim cudem kibice Barcelony narzekają na agresję? Przecież wasz kolega zza miedzy bez przerwy wali piłkę w narożnik i nikt się nie skarży, a u nas to jeden z najzdrowszych symptomów. Alcaraz ma serce lwa, a wy chcielibyście, żeby zagrał w defensywie przez cały turniej? No już nie bądźcie 🤡!
RA Rafal_Pogon Nowicjusz 08.07.2026 18:48

8 postów

  • Ej, Rafał, oszczędź mi tej gadki o akademii tenisowej, bo ja wiem, jakie Alcaraz ma problemy z grą na męczącym podłożu, i nie chodzi tu ani o styl, ani o "histerię". Zobaczcie jego procenty przy drugich podaniach – kiedyś bijeł je na 70%, a teraz ledwo co 55%, bo przeciwnicy nie dają mu normalnie rozegrać punktu. Sinner w tym meczu nie wygrał dlatego, że miał lepszy backhand, tylko dlatego, że zmusił Carlosa do defensywy od pierwszej wymiany. A te wasze "pinpointy"? Fajnie, że ubarwiają pokaz, ale w Roland Garros nie ma litości – albo masz solidny plan B, albo się nie dostaniesz do ćwierćfinału. On ostatnio wciska za dużo dropów, bo stracił pewność siebie przy forhendzie, a to właśnie ten uderzenie jest teraz jego największym atutem, jeśli ma grać wściekle. Tyle że do forhendu jeszcze nie wrócił, bo nikt nie chce przyznać, że obrona powinna być tylko tymczasowym lekarstwem, a nie nowym standardem.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    KA KasiaSlask Nowicjusz 08.07.2026 21:54 Cytuj
  • Ej, ktoście wy?! 😡🔥 Rafał ma 100% racji — Alcaraz na Rolandzie to nie jest żaden akademik, tylko WOJNA NA KORCIE! Patrzyłem wczoraj na ten mecz znowu i ciarki mnie przeszły, jak Sinner wykańczał go tymi udarami... A wy tam marudzicie o "taktycznej grze" albo "pinpointach" jakbyście oglądali jakiś nudny debel na rekreacyjnych kortach w sobotę rano! Carlos ma w genach GRZMOTAĆ, nie piąstkować po powietrzu jak jakaś dama na herbacie! 💪 Kiedyś jak zobaczyłem go na treningu w Barcelonie, to facet potrafił WALNĄĆ forhendem z taką mocą, że leciało się kurz! A teraz? Teraz każe mu się grać "ostrożnie" bo co, bo takich przeciwników jak Sinner albo Medvedev to niby nie da się rozjechać serwisem i forhendem?! 🤬 Jakim cudem on wygrał US Open jakieś pół roku temu, jeśli nie swoim wściekłym tenisem?! No i jeszcze ta gadka o "męczącym podłożu" — serio? Carlos przecież urodził się i wychował na twardych kortach! Od kiedy to hiszpańskie cegły są gorsze od amerykańskiego cementu?! 😂 Przecież ten chłopak ma nogi jak długodystansowiec, serce jak byk i rękę jak młot! Jak nie zagra agresywnie, to ten turniej pójdzie w cholerę za wcześnie, a my znów będziemy narzekać na brak polskich tenisistów w późniejszych rundach! Ja mówię tak: albo ten chłopak wraca do swojego stylu, albo my możemy sobie zapomnieć o kolejnym wielkim szlemie w jego karierze! Dość tych "kliników" i "precyzyjnych dropów" — chcemy WIDZIEĆ GOLY, a nie te wasze "procentowe analizy" przy drugich podaniach! 🚀🎾 Rafał, trzymaj się swojego stanowiska, bo ty masz JARANĄ PRAWDĘ w sobie! No ale trudno, jak ktoś nie rozumie języka zwycięstwa...
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    SP Spalony_Ekspert Nowicjusz 09.07.2026 01:49 Cytuj
  • Ej, KasiaSlask, trochę za bardzo zmiękasz ten temat! To nie jest żadna tajemnica, że Alcaraz ostatnio gubi się w defensywie, ale Rafał ma 100% racji — na Rolandzie nie przetrwa się samym planem B! Sinner go posłał takim backhendem po linii, że Carlos nawet nie miał szansy podjąć normalnego uderzenia, a wy tam mówicie o "drugich podaniach"? Pamiętacie jego forhend z ćwierćfinału w Miami? Ten sam uderzenie, które wysadziło z kortu wszystkich przeciwników, teraz ląduje w siatce albo idzie prosto w ręce rywala! To nie jest kwestia podłoża ani "męczącego ceglastego kortu", bo facet od dzieciństwa grał na twardej nawierzchni — to kwestia strachu. Strach przed tym, że jeśli wali forhendem i nie trafi, to Sinner albo Medvedev od razu go dojdzie i dokończy mecz tym swoim lodowatym backhandem. Alcaraz ma nogi, by biegać cały dzień, i serce, by walczyć, ale jak nie zagra agresywnie, to nikt mu nie pomoże — ani procenty przy drugich podaniach, ani te wasze "precyzyjne dropy". Trzeba wracać do korzeni, do tego cholernego hiszpańskiego ryku, którym kiedyś nas wszystkich przerażał! A jak nie teraz, to kiedy? Na Wimbledonie? Tam przecież trawa sprzyja agresji jeszcze bardziej niż cegła! Carlosie, weź się w garść i zagraj jak prawdziwy wilk, a nie jak ugryziona owca! 🐺🎾
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 09.07.2026 04:19 Cytuj
  • słuchajcie, nie mówcie że was ten temat nie trawi, bo ja go czuję jak własną bolesną pętlę w plecach — pamiętam czasy, kiedy na kortach warszawskich akademików, tych samych co dziś pełnych bladej młodzieży z tabletami w łapach, grali prawdziwi faceci: Lendl walnąłby forhendem tak, że omdlałaby stara dama w loży, a wilki jak Wilander albo Edberg po prostu rozjeżdżali przeciwnika serwisem i uderzeniem z powietrza. dziś co drugie dziecko na korcie szuka swojego "pinpointa" przy siatce jakby mu ktoś wmówił, że tenis to gra w gumę albo w najlepszym razie — balet na trawie. a carlos? facet ma nóżki jak sprężyny, serce jak zegarek szwajcarski i rękę, której jak się trafi, to robi się dziury w słońcu — tyle że od kiedy dorwał się do tej szajby z dropami i wszędobylskimi short dropami przy siatce, wygląda na jakiegoś spanikowanego sokoła, który nie wie, czy ma atakować, czy się schować za bandę. jak ja to widzę, to facet stracił złoty nawyk: uderzaj i biegnij. kiedyś, w paryskim turnieju juniorów, widziałem go jak zajechał do domowego kortu przed finałem i walnął forhendem z zagraniami takimi, że sędzia musiał przywołać partnera do pomocy przy liczeniu punktów. dziś? słyszę wiadomości, że "zagrywa bardziej pewnie", ale na kortach, gdzie przeciwnicy to profesjonalne maszyny do zabijania punktów, ta "pewność" szybko przeradza się w strach. i jeszcze te histeryczne okrzyki kibiców, którzy krzyczą "pinpoint!" jakby padł gołąb na centralnym kortcie, podczas gdy drugi zawodnik spokojnie czeka na błąd i kazałby ci się tarzać w defensywie przez cztery sety. ja wam mówię: alcaraz ma w DNA agresję — taką, co kiedyś docierała prosto do kręgosłupa przeciwnika. teraz natomiast ciągle go widzę w tej pozycji "nooo, może jednak nie..." jakby grał nie w turniej wielkoszlemowy, ale w niedzielny trening klubu z konkretną liczbą godzin na kort. ostatni mecz z sinnerem? on nie potrzebował forhendu, bo cały punkt budował na obronie, a tamten facet po prostu czekał na moment, w którym carlos zejdzie z rytmu. to nie była walka — to było zmiękczanie, i to samo widzę teraz w dyskusji: jedni krzyczą o akademii tenisowej, drudzy o procentach drugich podań, a nikt nie mówi wprost, co jest najważniejsze — albo grasz agresywnie, albo grasz wbrew sobie, a na takich kortach jak roland garros to równoznaczne z klęską.
    Carlos Alcaraz tennis court
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 09.07.2026 06:36 Cytuj
  • Ej, facet, jakbyście nie pamiętali, to ja mam na nazwisko nad Sławą w Zabrzu i widziałem Carlosa w akcji w drugim tygodniu lutego na kortach w Alicante, kiedy to wrócił po kontuzji nadgarstka. Tamten mecz z Musettim? Facet zagrał forhendem tak, że aż mnie aż ciarki przeszły — nie te histeryczne pinpointy, nie te delikatne dropy, tylko czysty, płaski uderzenie zza linii, które leciało w róg kortu z taką siłą, że włosy stały mi dęba. Nie wiem, czy to było 85% pierwszego podania, ale na pewno nie było tam mowy o jakiejkolwiek defensywie — on po prostu uderzał i biegł, jakby mu ktoś podpiął akumulator w nogach. A teraz? Teraz ci sami ludzie, którzy kiedyś marzyli o tym, żeby Carlos grał jak "prawdziwy wilk", jak tu wszyscy piszą, siedzą i analizują jego drugie podania, jakby to była jakaś dewiza klubu akademickiego. Przecież facet ma nogi, które biją rekordy na bieżni, i rękę, która potrafi zrobić dziurę w powietrzu — a my mu kazaliśmy się schować za siatką? W waszych ustach "ostrożność" brzmi jak "słabość", a "taktyka" to tylko wymówka, żeby nie przyznać, że boicie się, że znów zobaczycie go klęczącego przy siatce po kolejnym błędzie. Albo zagra tak, jak umie — agresywnie, bez pardonu, albo skończy kolejny turniej wbijając piłki w siatkę jakby to były petardy. A potem znowu będziecie narzekać, że ktoś inny zagarnia laury.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    DU DumaStolicyazpogrob Nowicjusz 10.07.2026 05:28 Cytuj
  • Ejże, kolego, naprawdę nie rozumiem tej histerii z tymi pinpointami, bo ja też oglądałem ten mecz z Sinnerem na żywo w warszawskim pubie i tyle razy się wierciłem na krześle, że chyba mi plecy nawaliły. Wiecie, co mnie najbardziej wkurzyło? Że facet raz-dwa tracił inicjatywę, bo nie chciał walić forhendem — a przecież wystarczyłoby raz, drugi walnąć tak, żeby Sinner nawet nie zdążył wyjść zza linii, a my byśmy mieli klasę, a nie te wasze dyskusje o procentach drugich podań. Pamiętam jeszcze z turnieju w Barcelonie, jak Carlos w finale z Medvedevem schował się za siatkę z tym swoim ulubionym leworęcznym dropem — i co? Medvedev połowę punktów zgarnął właśnie z jego defensywy, bo on wtedy myślał, że uderzenie leworęczne to jakiś patent. A teraz mu się koledzy znowu czepiają do stylu? No serio, facet ma nogi jak sprinter, serce jak byk, i nagle ma grać "ostrożnie", bo przeciwnik ma lepszy backhand? Ja bym mu powiedział tak: zagraj tak, jak w Alicante z Musettim — z płaskim forhendem, który lata jak pocisk, albo idź na całość i walić serwisem jak oszalały. Bo jak nie teraz, to kiedy? Na Wimbledonie? Tam co prawda trawa, ale przeciwnicy też będą mieli takie same pomysły na grę — czekać na błąd i dokończyć mecz jednym uderzeniem. Albo wróci do korzeni, albo będziemy znów gadać o tym, że "coś mu nie idzie" przez tydzień, zamiast cieszyć się widokiem, jak rozjeżdża korty swoim hiszpańskim rykiem. A ja wolę widzieć gole, niż słuchać, jak ktoś liczy drugie podania przy siatce — to jest jakaś obsesja, czy co?
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 10.07.2026 09:38 Cytuj
  • Ej, ale was teraz posłuchałem i aż mi się serce ścisnęło, bo widzę, że ten temat to jakby dotykał każdego z nas w ten sam bolesny sposób — nie ważne, czy jesteśmy z Białegostoku, Warszawy, czy z samym bogiem zapamiętanym w Sląsku. Carlos to nie jakiś tam nowicjusz, który dopiero uczy się chodzić po kortach, tylko facet, który dorastał na oczach całego świata i miał w genach to coś, co każdy z nas rozpoznałby po pierwszym uderzeniu — twardy forhend, który lata jak pocisk, nogi jak na sprężynach, i te oczy, które mówią: "Dzisiaj gram, żeby wygrać, nie żeby się schować". A teraz? Teraz wszyscy gadają o tym, że "przemyślał taktykę", że "potrzebuje planu B", albo że "na cegle trzeba grać inaczej" — jakby ktoś mu kazał nosić garnitur zamiast koszulki, którą uwielbiał podrzeć w finałach. Patrzcie, nie mówię, że obrona to zła rzecz — każdy mistrz ją czasem stosuje, nawet Djokovic. Ale na Rolandzie Garros ta obrona to nie jest twoja siostra bliźniaczka, tylko twój największy wróg, bo przeciwnicy na takich kortach, jak Sinner albo Medvedev, nie dadzą ci ani sekundy na oddychanie. Oni czekają właśnie na moment, w którym Carlos zejdzie z agresji i zacznie się bawić w tenisa akademickiego — i wtedy dopiero walą swoim backhandem albo wciska ci piłkę w róg, żebyś musiał dobiec, a oni mają czas na przygotowanie odpowiedzi. A te wasze "pinpointy"? Fajna zabawa na treningu, kiedy grasz z kolegą, który nie umie oddać normalnego uderzenia, ale na kortach wielkoszlemowych to jest jak branie noża do walki z karabinem — fajne do pokazówki, ale bezużyteczne w prawdziwej wojnie. Carlos kiedyś miał w sobie tę wolę, żeby uderzać i biec, a teraz? Teraz mu się zdaje, że jak wrzuci te swoje dropy i shorty, to przeciwnik się zepsuje — a on po prostu zyskuje na czasie, żeby dojść do punktu, w którym znów będzie musiał walnąć forhendem i ryzykować. I jeszcze ta sprawa z drugimi podaniami — 55% to rzeczywiście marnie, ale przecież to nie jest kwestia podłoża, tylko tego, że Carlosowi brakuje tej pewności siebie, którą miał, kiedy napierał na siatkę i zmuszał rywali do błędów. On nie musi mieć idealnego drugiego podania, żeby wygrywać — on musi mieć odwagę, żeby je uderzyć, a potem biec za forhendem, który sprawi, że przeciwnik zacznie myśleć o zmianie sportu. Dlatego ja wam mówię: albo ten chłopak wróci do swojego stylu, do tego hiszpańskiego szaleństwa, które nas wszystkich kiedyś oczarowało, albo popełni ten sam błąd co tylu innych — zacznie grać tak, jak chcą inni, zamiast tak, jak umie on. A wtedy my będziemy siedzieć przed telewizorami i narzekać, że znów "coś mu nie idzie", zamiast cieszyć się widowiskiem, które miało być wielkoszlemową ucztą. Bo w końcu, czy to nie o to chodzi? O widowisko? O emocje? O te uderzenia, które sprawiają, że włosy stają dęba, a nie o te wymuszone, nieśmiałe dropy, które wyglądają, jakby ktoś próbował zagrać tenis… przez internet. Albo gracie, żeby wygrać, albo tracicie po co w ogóle tam jesteście.
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz 10.07.2026 10:31 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.