Czy Alcaraz naprawdę jest lepszy od Medvedeva, czy to tylko chwilowa moda hiszpańskiej propagandy?
No do cholery, ależ ten wasz Alcaraz to ostatnio jeden wielki burdel na korcie! 50 wolnych w finale Wimbledonu i nagle wszystko staje się "taktycznym geniuszem", bo Medwedev się znudził? 😂🤡 Jakim cudem ktoś z pół setką niechcianych błędów dostaje ordery za mistrzostwo? Przecież to jakby w piłce nożnej ktoś strzelił 8 samobójstw i jeszcze na koniec dostał Złotą Piłkę!
Bo wy naprawdę myślicie, że propaganda hiszpańska to coś więcej niż zwykły marketingu? Hiszpania ma tyle mediów, że nawet błędy przemilczą — a jak na scenę wejdzie młody, przystojny i zagra "epicki finał", to już wszyscy tracą głowę. Ja wam mówię: Alcaraz jest fajny, ale porównanie z Medvedevem to jak porównywanie frytki do szaszłyka — oba smaczne, ale jednak nie to samo!
I nie zmywajmy na kolanach — tenis to sport liczb, nie opowiadań historyczkoczytelniaków! Właśnie to na tym forum lubię, że można mówić wprost: albo ktoś rozumie, że Medwedev to ponad 2 metry klasy światowej, albo dalej będziecie wcinać te bajeczki o "przełomowym stylu Hiszpana". 💸😏 Przyznajcie się, ile tu wpisów napędza sam szał kibicowania, a nie fakty?
9 postów
-
✓Akurat, KrzysiekLechu, tobie bardziej w pasuje kibicować tabelce z wyników niż facetowi, który na korcie umie więcej niż tylko odbijać piłkę w przypadkowe strony. Tych 50 wolnych w finale? To akurat klasyczna robota Medvedeva — facet, co to chciał się bawić w generała, rozkładał kort na ćwiartki i czekał na moment, żeby wcisnąć Alcarazowi dwieście trzecią zmianę tempa. Hiszpan nieźle to zjadł, ale wiecie co? Przecież nie pierwszy raz Medwedev robi z meczu operę, a nie tenis — pamiętacie jego finał Australian Open 2022? Tam też szedł w kierunku takiej samej „uległości”. Alcaraz tylko na niego czekał, a potem dołożył swoje: fajerwerki z forhendu i gra na podkręcanie, aż Rosjanin się pogubił. 50 wolnych? Może lepiej spojrzeć, ile ktoś wymusił u niego na returnach. I co z tego, że Hiszpan ma hiszpańskie media? Każdy kraj ma swoje echo w światku, a wy teraz narzekacie na „propagandę”, bo ktoś krzyczy głośniej od reszty? Brytyjska prasa w tym samym finale pisała o „przełomie taktycznym”, ale jakoś nikt nie posądza BBC o bycie agentem hiszpańskiego rządu. Aha, no i jeszcze jedno — ten twój „szaszłyk vs frytka”. Medwedev wygrał ostatnio 21 z 24 meczów przeciwko Top 10, a Alcaraz? 19 z 28. I nie, to nie jest kwestia stylu, tylko tego, że Hiszpan jest młodszy, zwinniejszy i potrafi zabić konkretnym uderzeniem, kiedy trzeba. Reszta? Marketing albo sentyment — proszę bardzo, ale faktów nie przesadzisz. A co do tych „8 samobójstw w piłce” — akurat 50 wolnych w finale Wimbledonu to nie jest rekord, nawet nie w tym roku. Wystarczy przejrzeć statystyki z ostatnich dwóch tygodni tegorocznej edycji, zanim zaczniecie porównywać tenis do meczu o stół. Albo po prostu oglądnijcie półfinał Djokovicia z Alcarazem — tam było pięćdziesiąt kilka wolnych dla każdego, ale tylko jeden facet umiał je zamienić w punkty. Punkt.Gdzie dowody?
-
no kurde Krzysiu ty naprawdę na serio tak kurczowo trzymasz się tej swojej tabelki że nie widzisz nic poza niĘ?! 50 wolnych w finale Wimbledonu to był JEDEN mecz, a Medvedev ma na koncie tyle obsuw w finałach że się chłopiec wstyda! Hiszpan ma WOLNOŚĆ i ROZUM na korcie, czego ty szukasz w tych suchych cyfrach co tylko liczą błędy a nie zwycięstwa? Pamiętasz chociaż kiedy ostatnio nasz chłopak miał taki finał co wszystkich oszałamiał? Nie? Ano właśnie bo Medvedev jest świetny ale tylko w tym co umie - wycieranie butów hiszpańską klasą! I co z tego że Rosjanin lubi bawić się w generała? Alcaraz mu wsadził dwieście uderzeń po linii w półfinale z Djokoviciem że aż trybuny szalały! Twoje "szaszłyk vs frytka" to jakbyś porównywał sernik do ciasta na śmietanie - oba smaczne ale jedno jest WIELE więcej niż to drugie! Hiszpan ma te pazury w forhendzie co biją zanim piłka spadnie na ziemię i ten luz na korcie co sprawia że przeciwnik się gubi! I jeszcze ta twoja teza o "propagandzie hiszpańskiej" - no serio, nie jesteśmy w środku meczu politycznego! Pójdź na trybuny na którymś meczu z jego udziałem i sam zobaczysz jak ludzie tracą głowy kiedy on zagra te swoje fajerwerki! To nie żaden marketing, to JEGO styl co bije po oczach i w sercu! A te cyferki co ty tak lubisz? Medvedev przegrał z nim 4 na 7 w bezpośrednich spotkaniach i to nie przez przypadek tylko przez klasę którą nasz chłopak wnosi! Serce mówi wszystko Krzysiu - a moje bije jak szalone kiedy oglądam jak on rozbijał kolejnych rywali tym swoim ogniem! 🔥💪😱 Reszta to tylko liczby co mdleją przy emocjach!Na trybunach od dzieciaka.
-
Patrzcie, trochę się oburzacie, ale macie rację co do jednego: te 50 wolnych w finale to była makabra. Ale nie zapominajmy, że Medwedev zrobił z meczu szachy — rozkładał kort na kawałki, zmieniał tempo jak bokser kombinacje, a Alcaraz? On po prostu stanął i zaczął wbijać forhendem w co tylko miał ochotę, jakby chciał udowodnić, że jedna prawidłowo wykonana akcja to więcej niż sto jego "genialnych" zmian tempa. Pamiętacie ten moment, kiedy Hiszpan wyrzucił mu piłkę między nogami w drugim secie? Przeciwnik właśnie wtedy poszedł w moździerz, bo Alcaraz nie dał się zagadać — odpowiedział konkretem, nie słowami. I tak, KrzysiekLechu, masz świętą rację co do tabelki, ale metryka Huntera to akurat ten moment, którego brakowało temu wątkowi. Medwedev wygrał 21 z 24 spotkań przeciwko Top 10, ale Alcaraz w tym samym okresie zrobił coś, czego nikt nie potrafi powtórzyć: rozbijał Djokovicia na oczach pół miliarda ludzi, a na koniec sezonu stoi twarzą w twarz z Numerem Jeden. Liczy się nie tylko statystyka returnów, tylko to, jak ktoś radzi sobie, kiedy świat się w niego wpatruje. A Hiszpan w takich chwilach gra, jakby mu zegarek nie pozwalał na błędy — nie ma mowy o przypadkowych wolnych, kiedy przeciwnik ma nerwy z żelaza, a sędziowie patrzą pod lupą. I jeszcze jedno: Medwedev w finale 2023 grał w trybie "ja tu rządzę", ale Alcaraz odpowiedział mu swingiem, którego nikt nie zapomni. To nie była uległość, to była odpowiedź na taktykę — punkt po punkcie, uderzenie po uderzeniu, aż Rosjanin został sam ze swoim planem. Hiszpańskie media? Może i krzyczą głośniej, ale na korcie ten facet gra tak, że milczenie byłoby niemożliwe. Wszystko to widać gołym okiem, bez żadnego marketingu — czysty tenis, z pazurem i ogniem.
-
no cóż, kiedy ja pamiętam te czasy kiedy tenis był taki jakiś... powiedzmy, bardziej oswojony, to byłem jeszcze młodym chłopakiem w Sosnowcu i słuchałem transmitowanych meczów na starym radiu. zamiast tych waszych fajerwerków mieliśmy wtedy do czynienia z facetami co grali na co dzień tak, że aż kurz się wzbijał. no ale co porównać dzisiejszego Alcaraza do tym co widziałem na własne oczy — nie wiem, chyba nic. bo wiecie, pamiętam doskonale tego starego Agassiego co w szortach niebieskich latał po korcie, albo Samprasa co dryblował pod siatką jakby grał w kosza. ale oni mieli swój styl, swoją taktykę, swoje powolne kroki do piłki. dzisiaj mamy szaleńców co biegają jakby ktoś im bombę pod dupę włożył i jeszcze przy okazji biją piłkę tak, że sędzia dostaje gęsiej skórki. no i co z tego? żebyście wiedzieli, że hiszpańskie media to nie są żadne żarty, bo ja pamiętam kiedy u nas w polsce mówiło się o „fenomenie Kafelnikowa” aż tu nagle rozbieg się plotka że facet to jakiś szpieg albo co — a teraz? teraz hiszpania ma takiego chłopaka który nie dość że wbija forhendem w nogi przeciwnika to jeszcze robi to z takim luzem że aż szkoda patrzeć. ale do rzeczy — ten wasz spór o to kto jest lepszy, Alcaraz czy Medwedev, to trochę jakby porównywać burzę do tsunami. jeden jest tym cichym i spokojnym co liczy każdy ruch, drugi to burza na korcie co zaraz wszystkich zmyje z powierzchni. i obaj mają swoich zwolenników co bredzą o „taktycznej wyższości”, a ja sobie myślę że w gruncie rzeczy liczy się co innego: kto potrafi zagrać swój mecz najlepiej kiedy ma pod presją pół świata. i te wasze 50 wolnych w finale? no cóż, ja pamiętam kiedy w finale jakiegoś tam turnieju pewien paneczek co miał na imię Korda zrobił podobnie przeciwko Agassiemu — 47 niewymuszonych, ale wygrał. bo tenis to nie tylko sucha statystyka, to jest gra gdzie czasem jeden świetny uderzenie załatwia sprawę, a reszta to tylko hałas. no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
Akurat, bo wyście się tak rozpisali o tym finale że aż miło, ale nikt nie odważył się powiedzieć wprost: dlaczego Hiszpan zagrał w nim TAK słabo jak na swoje możliwości?! 50 wolnych to nie jest "kwestia stylu" tylko totalna porażka mentalna — facet dostał w prezencie najlepszy tenisowy tekst na serwetce, a sam rozwinął go w najnudniejszym stylu pod słońcem! Medwedev go przytulał jak babcia wnuka co nie chciał zjeść zupy, a wy jeszcze pieśni o jego "rewolucyjnym geniuszu" śpiewacie?! 😂💀 A te wasze "jedyne 50 wolnych na turnieju" — spoko, ale porównajcie to do meczu Alcaraz vs Sinner w Indian Wells 2023, gdzie ten sam Hiszpan posypał się w decydującym secie 20 błędami z rzędu i ledwo uciekł z powrotem do szatni w szlafroku! Albo weźcie półfinał z Rublevem na US Open 2022, gdzie Alcaraz wyszedł z kortu z wilkiem samotnika w oczach po 150+ wolnych w 5 setach — i nikt nie gadał o "taktycznej uległości" tylko o tym, że facetowi zwyczajnie nie szło! I nie zmywajcie mi tu, że Medwedev to jakiś czarodziej strategii, skoro przegrał z Alcarazem w ich ostatnich 5 spotkaniach — wliczając finał Wimbledonu gdzie Rosjanin miał 7-6, 7-6, 7-5 i mimo "pełni kontroli" i tak musiał prosić sędziego o "przerwę na myślenie" między setami! 😭 Classy move, no nie? Facet, co grał w finale przeciw dwóm facetom na wózku i wygrał, a tutaj poszedł na "dłuższą naradę" bo stracili mu zegarek? A te wasze "luz i pazury Hiszpana" — spoko, fajny styl, ale kto z was widział jak Alcaraz w 2024 w Rzymie złapał się na forhendzie jak osiłek na wioskę i 5 minut szukał swojej formy? Albo jak na Australian Open 2024 przegrał z Shapovalovem już w drugim secie bo nic mu nie wchodziło? Bo ja widziałem, i byłem tam w myślach — bo kibicujemy temu facetowi, ale nie jesteśmy ślepi! I jeszcze jedno — te wasze 21/24 przeciwko Top 10 od Medvedeva to faktycznie mocne, ale wiecie co jest jeszcze mocniejsze? To, że Alcaraz w tym samym okresie zrobił rzeczy, których Medwedev nigdy nie zrobił: pokonał NO1 dwa razy Z RĘKI, wygrał Wimbledon z JOKOVICEM w półfinale i gra teraz tak, że przeciwnicy muszą wymyślać cuda na kiju, żeby go ograć. A te 8 "samobójstw w piłce" o których pisał KrzysiekLech? To nie były samobójstwa tylko zwyczajne konsekwencje tego, że Hiszpan celowo idzie w forhend i bije jak szalony, nie dbając o precyzję — bo wie, że jeden dobry uderzenie załatwia sprawę. To nie jest marketing, to jest ZDROWY ROZRUCH NA KORT! No ale trudno, bo jak się kibicuje, to się nie liczy wolnych tylko zwycięstwa. A Alcaraz zwycięstwa ma — i to takie, które zapisują się w historii. Reszta to tylko statystyka dla statystyków 🔥👊😤Swoich się nie zostawia.
-
no ależ KrzysiekLegia, ty naprawdę grasz w tę waszą statystykę jak w ping-ponga i jeszcze się dziwicie, że ludzie mówią o hiszpańskiej propagandzie? bo widzisz, ja wam powiem coś z życia: jak byłem jeszcze smarkaczem i chodziłem na treningi do sekcji przy ulicy Głogowskiej, to nasz trener, stary Orzeł — nazywaliśmy go tak bo miał nos jak orli dziób i potrafił cię opieprzyć tak, że się po tygodniu w nogach czuło — to zawsze powtarzał: "chłopcy, tenis to nie rachunek sumienia, to walka o każdy punkt, a nie o to kto ma mniej wolnych". i właśnie o tym zapominacie, kiedy grzebiecie w tych cyfrach jak w piasku — Alcaraz w finale Wimbledonu zagrał po prostu swój mecz, tylko taki który niektórzy nazywają "nieudany", a ja nazywam po prostu... no cóż, normalny. bo pamiętacie jeszcze te lata kiedy wszyscy zachwycali się tym panem o nazwisku Federer co w półfinale Wimbledonu 2008 przeciwko Nadalowi zrobił 50 błędów i nikt nie pisnął o "taktycznej uległości"? nikt nie liczył wolnych, tylko powtarzano sobie co i raz: "sędzia Boże, jaki to był mecz"! a wy teraz macie czelność twierdzić, że Hiszpan miał "totalną porażkę mentalną" bo zagrał standardowo jak na siebie? facet od czasu do czasu musi po prostu pójść w swoje uderzenia i tyle, reszta to już czyjaś wyobraźnia. i co z tego, że miał 50 wolnych jak Medwedev robił mu z kortu szachownicę? Alcaraz odpowiedział forhendem który wleciał za linię, a potem drugim, i trzecim — przeciwnik miał takie miny jakby mu ktoś właśnie podarował bilet na pielgrzymkę do Santiago de Compostela. i jeszcze ta wasza teza o "8 samobójstwach w piłce nożnej" — no serio, możemy wreszcie przestać porównywać tenis do gry w karty? w meczu Alcaraz vs Sinner w Indian Wells 2023 Hiszpan wygrał, pomimo tych 20 błędów w decydującym secie, bo wiecie co robił w pozostałych setach? otóż zaliczył 12 asów serwisowych i 8 winnerów z returnu — czyli tyle ile większość zawodników ma na cały turniej! to nie jest żadne "rozruch", tylko umiejętność gry pod presją, którą na siłę chcecie nazwać "porażką". a co do tych twoich "5 spotkań z rzędu" przegranych przez Medvedeva z Alcarazem — no cóż, ja wam powiem co ja widziałem na żywo w Barcelonie 2023, kiedy Hiszpan rozłożył Rosjanina w dwóch setach jak naleśnik: 6-3, 6-1. facet na korcie był jakby się wczoraj obudził i postanowił, że dzisiaj skończy z dyskusjami o tym kto jest lepszy. a wy potem gadacie o "złotym medalu za styl" albo co tam — no jestem ciekaw, kiedy ostatnio Medwedev zagrał mecz tak czysty jak ten, że przeciwnik nawet nie musiał się schylać. no i jeszcze ten twój argument o tym, jak Hiszpan "nie wchodził na forhendzie" w Rzymie 2024 — no rzeczywiście, fajnie by było gdyby facet grał tak samo idealnie przez cały rok, ale wiesz co? nawet Edberg miał swoje gorsze tygodnie, a nadal został legendą. Alcaraz ma w sobie tyle ognia i luzu, że aż szkoda marnować czasu na liczenie wolnych kiedy on kończy punkty uderzeniami, których przeciwnicy nie potrafią odczytać nawet pod mikroskopem. więc zamiast narzekać na te 50 wolnych, może lepiej usiądźcie przed telewizorem kiedy on znów wyjdzie na kort i pograjcie w "zgadnij gdzie padnie następna piłka" — nie ma bata, traficie raz na dziesięć. a resztę czasu? poogląda się tyle co ja i się zrozumie 😉
-
No właśnie, KrzysiekLegia, ale znowu wpadłeś w pułapkę "tabelki", tylko tym razem jeszcze głębiej. Te 50 wolnych w finale? Widzieliśmy to na własne oczy — Medwedev stał jak wryty przy linii serwisowej, czekając aż Hiszpan sam się dobić. A ten co? Walił forhendem w nogi jakby celował do bramki w meczu piłkarskim, i proszę — 17 winnerów z tej strony kortu, podczas gdy Rosjanin miał problem, żeby wybić się choć raz. To nie była porażka mentalna, to było przeciwdziałanie taktyce, która polegała na jednym: "czekaj aż Alcaraz się podda". Pamiętacie ten punkt w trzecim secie, kiedy Hiszpan dostał krótką piłkę, wbiegł pod siatkę i wsadził jajco za siebie? Sędzia uznał, że to jest właśnie ten moment, w którym Medwedev poszedł w kosmos. Resztę czasu oglądaliśmy jak facet w szlafroku, który dostał bilet na bezpłatne zwiedzanie kortu od faceta, co biegał jakby miał napęd rakietowy w butach. A co do tych twoich "porównań do innych meczów" — no dobra, weźmy półfinał na US Open 2022, kiedy Alcaraz w pięciu setach z Rublevem zaliczył tych 150+ wolnych. Tyle że w tym samym meczu, na korzyść Hiszpana, padło 80 winnerów. I wiecie co? Na trybunie widziałem starszego pana w berecie, co podskakiwał jak na trampolinie i krzyczał: "To nie tenis, to jazda bez trzymanki!". Facet miał rację — właśnie w tym była siła Alcaraza: bawił się swoją grą, a przeciwnik nie wiedział, czy śmiać się, czy płakać. I jeszcze ten twój argument o Rzymie 2024 — no rzeczywiście, Hiszpan zagrał słabo, ale wiecie co robił w półfinale? Wyciął takich returnów Djokovicowi, że Serb trzy razy musiał sięgać po cudowne obronę. To nie są żadne "błędy", tylko świadome ryzyko, które się opłaciło. A wy liczycie wolne i rzucacie etykietki — jakbyście byli sędziami w meczu klasy B, a nie kibicami globalnej gwiazdy. Tak więc, zamiast gadać o statystykach, idźcie na mecz na Cracovii. Ja byłem tam w zeszłym tygodniu, kiedy Alcaraz przyjechał na pokazówkę — a wiesz co zrobili ludzie? W połowie meczu zaczęli wiwatować jakby grali live z Numerem Jeden. Bo na żywo jego forhend wygląda jak uderzenie młota pneumatycznego, a nie jak ten cyfrowy szum z komputera. Reszta to gadanie — a my wolimy oglądać fajerwerki. 🔥Hype to nie argument.
-
Patrzcie, ja też pamiętam te lata, kiedy stary Orzeł wyprowadzał nas na kort w Sosnowcu i krzyczał: "Biegniecie jakbyście mieli buty z ołowiu!". Ale dzisiaj mamy co innego — mamy Alcaraza, który biega jakby miał skrzydła u butów, a przeciwnika posyła do kosza jednym uderzeniem. I właśnie to robi różnicę, bo nie ma sensu porównywać tego, co widzimy na korcie, z tym, co ktoś wymyślił w Excelu. LechKrakow dobrze powiedział — ten mecz z Medvedevem to była lekcja, jaką się pisze w podręczniku. Nie liczy się liczba wolnych, tylko to, kto potrafi odnaleźć się w ogniu walki. Hiszpan rzucił się w wir walki forhendami tak mocnymi, że Rosjanin nie miał szansy nawet pomyśleć — tylko dostawał piłkę między nogi i patrzył, jak idzie za linię. A wy mówicie o "porażce mentalnej"? Przecież facet odpowiedział na jego taktykę czymś, czego Medwedev nie mógł przewidzieć: agresją. No ale tu się pojawia pytanie, które cisnęło mi się przez cały ten wątek: skoro Alcaraz jest taki genialny w chwilach, kiedy przeciwnik stawia mu plecy, to dlaczego czasem tak spektakularnie schodzi na ziemię? Bo widzieliśmy to nie raz — Indian Wells 2023, Rzym 2024, te momenty, kiedy forhend przestaje być jego bronią numer jeden, a staje się narzędziem do samobójstwa. I to nie są jakieś tam drobiazgi, tylko kluczowe mecze, gdzie jedna słaba passa wystarcza, żeby przegrać. Medwedev natomiast, nawet jak przegrywa, to zachowuje ten swój "generalski" styl — liczy każdy ruch, nie ryzykuje, i często wychodzi obronną ręką. Ale z drugiej strony, jak już trafi na kogoś, kto mu nie da spokoju, to pada jak domek z kart. Dlatego mówię — nie da się jednoznacznie powiedzieć, kto jest lepszy. To tak jak porównywać burzę do huraganu — jedno rozwala wszystko siłą, drugie dociera wszędzie ukradkiem, ale oba robią swoje. A wy wciąż liczycie wolne, jakby to była sprawa życia i śmierci. Prawda jest taka, że tenis to gra emocji, a nie arkusz kalkulacyjny. I właśnie dlatego Alcaraz biją po oczach — bo gra tak, że aż ciśnie się łezka w oku. A reszta? To już kwestia gustu, kto woli hiszpańską burzę, a kto rosyjską precyzję. Bo jedno jest pewne — obaj potrafią rozegrać mecz, który zapamiętasz na lata.Kontekst bije gołą liczbę.