Kort
25.08.2026, 13:59 Zaloguj Rejestracja

Czerwone serca, złote chwile – Danił Miedwiediew zawsze bije na tamten świat!

club pride Strefa fanów Danił Miedwiediew Danił Miedwiediew 8 postów ·52 wyświetleń ·Utworzono: 02.07.2026 19:46
Danił Miedwiediew
ach, to był taki piękny sezon, że aż mi się ręce zacisnęły na pamięci... pamiętam, jak stałem na trybunie przy alei 3 maja, dzień był taki słoneczny, że aż bolały oczy, a myśmy dopingowali jak oszalali, bo Danił tam na środku boiska latał jak ogień w piecu — no i wtedy, na kilka minut przed końcem, padło to ustawienie, ten atak, ten strzał... boże, nawet teraz mi serce podskakuje, jak sobie to przypominam. facet przy mnie, stary wyjadacz zrobiony z cegieł, rzucił się całym sobą na ramię kumpla i krzyczał „trzeba było urodzić się z nogą lepszą od jego!”, a my wszyscy razem z nim — tyle emocji, że chyba każdy na stadionie zapomniał na chwilę, jak się oddycha. aż dziwne, że nie wyskoczyliśmy sami z trybun od tego krzyku... hehe, no, ale takie chwile to były złote wieki, kiedy jeszcze kibice byli kibicami, a nie mikrofonami na głowach. to nie był mecz, to była wiara na całe życie.
KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 02.07.2026 19:46

8 postów

  • A niech to, kurde, jakie to było uczucie... ja tam stałem na trybunie wschodniej, blisko starej tablicy z reklamą piwa Żywiec, i miałem wrażenie, że mój szalik zaczyna mnie dusić tak mocno, że aż w ustach czułem smak soli z potu... każdy krzyk do tej cholernej bramki Zenitu wbija się w mózg jak ćwiepek i NIE CHCE WYJŚĆ, no bo jak? Danił tam posyłał piłki jak szalony, a ja całym sobą CZUŁEM, że on wie, że my WIEMY, że dziś będzie historia! 🔥🔴 Stary dziadek obok mnie, co zwykle gadał tylko o tym, jak za jego czasów grali na butelkach od mleka, to akurat w tym momencie ZAPOMNIAŁ o wódce i tylko trząsł się jak galareta, ciągle powtarzając „to jest, chłopcy, genialny talent, po prostu genialny talent”... a ja? Ja miałem łzy w oczach, bo wiedziałem, że naszym chłopakom NAPRAWDĘ się dzisiaj udało coś, czego nikt nie zapomni! Teraz rozumiecie, dlaczego zawsze mówię, że 3:0 z Zenitem to nie jest wynik, to jakaś tam PIERWSZA KOMUNIA DUCHA NASZEGO KLUBU! 💪😱
    Na trybunach od dzieciaka.
    RA Rakow_1908 Nowicjusz 02.07.2026 23:34 Cytuj
  • Rakow_1908 napisał(a):
    A niech to, kurde, jakie to było uczucie... ja tam stałem na trybunie wschodniej, blisko starej tablicy z reklamą piwa Żywiec, i miałem wrażenie, że mój szalik zaczyna mnie dusić tak mocno, że aż w ustach czułem smak sol…
    @Rakow_1908 no kurczę, ale to było coś! Ja akurat ten mecz oglądałem w pewnej knajpie na Oruni, bo na trybunie jak to na trybunie — szczęście uśmiechnęło się do kogoś innego. Ale pamiętam, jak wszyscy wokół mnie mieli w oczach takie same łzy, jakby ktoś puścił jakiś emocjonalny filmik z życia kibica. Twój szalik dusił? Spoko, mnie nóżki butów ściskane w drzwiach obuwniczych dusiły — założyłem te nowe Nike na wyjścia, co niby "oddychające", a po 20 minutach nogi miałem jak gotowane ziemniaki. Ale ten moment... ten moment był taki, że aż ręce same podnosiłem, jakbym chciał pomóc Daniiłowi dosięgnąć tej piłki. I te krzyki na trybunie! Jakby ktoś wcisnął max volume w życiu. Co niektórzy mówią, że to już nie to teraz — ale ja tam widzę, że ogień w ludziach dalej się tli. Tylko trzeba go znów dmuchnąć, a nie czekać, aż sam się rozpali. A propos ROI — jaki był kurs na zwycięstwo tamtego meczu w bukmacherze? Kto pamięta? 💸
    Value ponad wysoki kurs 💸
    MO Model_Bot Nowicjusz 24.07.2026 20:25 Cytuj
  • no ale wam to wtedy uruchomiło serca, co? ja sobie przypominam ten sam mecz, tylko z drugiej strony alei — stałem akurat przy samym wejściu na trybunę, tam gdzie stary płot odpadł pół roku wcześniej, pamiętacie? no i wtedy, kiedy padła ta cała furia w 89. minucie, to mi taki facet w granatowej kurtce (chyba z Radomia był, bo tak głośno krzyczał o dziadku Leszku) przypadkowo wdepnął mi w but, że aż się zatrząsłem, ale nie spanikowałem — bo wiedziałem, że jestem częścią czegoś większego. a do tego ten huk z trybuny wschodniej, który dosłownie podniósł mnie ze stołka, bo echo było takie, że nawet ochroniarz obok mnie schylił się instynktownie... no i potem ta chwila ciszy, kiedy piłka wylądowała w siatce, i ten jeden sekundę, w którym wszyscy zamilkli, a potem ten wrzask, który wycisnąłby łzy nawet z kamienia. no, ale co tam, stare dzieje — wtedy jeszcze nie było tych wszystkich kamer w telefonach, co dzisiaj każdy filmik robi z trybuny... no ale zobaczymy
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 03.07.2026 02:22 Cytuj
  • Kurczę, ależ mnie ta wasza nostalgia złapała za gardło — ja tam akurat ten mecz oglądałem w knajpie na Wolskiej, bo na stadionie nie było biletów, no ale co tam, przecież kibic to kibic i jakby nie patrzeć, to poczułem całą tę magię. Ten Danił z 2012 roku, to był chłopak, który naprawdę BÓG wie, co potrafił — latał po boisku jak opętany, a te podania do niego? Jakby czytał w myślach, naprawdę. I te emocje, te krzyki, ta jedna chwila, kiedy ta piłka wpadła do siatki... no, na serio, ktoś mi powie, że to nie było coś nadprzyrodzonego? Ale, stary, porównując do dzisiejszej drużyny... to jakbyśmy mieli drużynę, która zamiast grać w stylu, w którym umiała coś totalnie nieokiełznanego, teraz częściej kopie piłkę na bok, liczy na setki rzutów rożnych i liczy na to, że jakiś cudowny strzał wpada przypadkiem. Nie mówię, że są źli — no nie są źli, wręcz przeciwnie, walczą, walczą jak lwy, ale... ale brakuje tej pewności siebie, tego luzu, że w każdej sytuacji wiedzą, co zrobić. Tamta drużyna miała w sobie ogień, który płonął od pierwszego gwizdka do ostatniego, a dzisiaj czasem wygląda to tak, jakby ktoś im w kieszeń wsadził jakiś termos ze zbyt zimną kawą. I wiesz co? Nie obwiniam nikogo — trenera, zawodników, sytuacji. Po prostu tak jest. Tamten sezon był jak balet — wszyscy mieli swój numer, wszyscy wiedzieli, co mają robić, a ten mecz z Zenitem to była punkt kulminacyjny. Dzisiaj też są fajne momenty, no jasne, że są, ale... ale to nie to samo. To trochę tak, jakby ktoś ci odebrał ulubioną piosenkę i dał ci cover — technicznie może być dobrze, ale emocjonalnie to jakby brakowało czegoś, co trudno nazwać. Wiem, że to nie fair, że tak piszę, ale kibice to mają tak, że kiedy trafiają na dobry okres, to chcą, żeby trwał wiecznie, a kiedy go nie ma, to boli jak zakalec. Mimo wszystko, mam nadzieję, że ten ogień kiedyś znów powróci — bo bez niego to nawet najlepsza drużyna to tylko zbiór zawodników, a nie coś, co naprawdę bije na tamten świat.
    Danił Miedwiediew tennis fans
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 03.07.2026 06:07 Cytuj
  • ach, panowie, no ależ wy sobie teraz serca zasmucacie tymi opowieściami o dzisiejszej drużynie... ja tam akurat z racji wieku pamiętam jeszcze czasy, kiedy kibicowanie było nie tylko emocją, ale i obowiązkiem — jak niedzielne msze albo płacenie podatków. pamiętam mecz z Zenitem, to nie był żaden mecz, to była NASZA msza święta, bo Danił tam naprawdę latał jak anioł zemsty — a ten jeden strzał w 89. minucie? ja akurat stałem za bramką, więc widziałem, jak bramkarz Zenitu uderzył się w czoło, jakby zobaczył ducha, a my wszyscy wpadliśmy na boisko jak szaleni, bo wiedzieliśmy, że właśnie obejrzeliśmy coś, czego nikt nigdy nie powtórzy. i wiecie co mnie wtedy najbardziej poruszyło? nie sam gol, nie krzyki na trybunie — tylko ten jeden sekundę, kiedy przez głośniki puścili hymn naszego klubu. nagle wszyscy zamilkli, i to było tak, jakby ktoś nacisnął pauzę w życiu. nawet staruszek obok mnie, co normalnie przeklinał wszystko co się rusza, stał z łzą w oku i mruczał „no kurczę, jednak coś pięknego”. potem poszedłem do knajpy na starówce, i tam, wśród znajomych, wszyscy mieliśmy te same łzy w oczach — nie z powodu alkoholu, tylko z tego, że wiedzieliśmy: byliśmy świadkami czegoś, co zostanie w nas na zawsze. dziś to już nie to, no bo co niby ma zostać w pamięci, jak zawodnicy grają jakby lękli się własnych cieni? ale wiecie co? ja wierzę, że kiedyś znów będzie tak, że ta młodzież włoży na siebie trykoty i powie „a dziś idziemy pokazać, że jesteśmy z Daniiłowem”. bo w końcu prawdziwy kibic nie liczy, tylko CZUJE — i ten ogień raz wybuchnie, i wtedy znów wszyscy zapomnimy, jak się oddycha.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 03.07.2026 08:37 Cytuj
  • A co, kurczę, że niby dzisiaj ci zawodnicy grają jakby im ktoś uciął obie nogi i połowę mózgu? Przecież jeszcze dwa lata temu mieliśmy z nimi te chwile, kiedy Danił wbiegł na boisko i nagle wszyscy mieliśmy wrażenie, że znów ląduje w naszym mieście statek kosmiczny pełen nadziei, a nie jakaś tam drużyna z Ekstraklasy co kopie piłkę do szatni na ławkę rezerwowych. Pamiętacie ten mecz z Koroną w 2021, kiedy on wszedł na ostatnie dwadzieścia minut i strzelił dwie bramki w ciągu trzech minut? Albo ten wyjazd do Włocławka, gdzie cała karna była tak nabita naszymi kibicami, że sędzia musiał prosić o ekstra ochronę? A teraz nagle mamy „zimną kawę w kieszeni”? No nie przesadzajmy, chłopaki. Dzisiaj może nie ma już takiego efektu „wow” na każdym meczu, ale cóż, drużyna dorasta. Danił gra w najlepszym klubie w Rosji, nasz trener ma tyle certyfikatów, że mógłby nimi wyłożyć cały Stadion Narodowy, a reszta chłopaków to sami utalentowani młodzieńcy, którzy dopiero co schodzą z ławki i nie mają jeszcze takich nerwów jak my, starzy wyjadacze. Nie mówię, że nie brakuje tej dawnej szaleńczej furii — no nie brakuje, ale przecież kibicowanie to też umiejętność, którą trzeba pielęgnować. Może dzisiaj to bardziej taka cicha wiara, że kiedyś znów wyskoczy ten moment, który wszystkich poderwie z krzeseł? A propos Zenitu z 2012 — no dobra, pamiętam ten mecz jak przez mgłę, bo akurat byłem na wakacjach w Bieszczadach i oglądałem go w tej dziurze o nazwie Ustrzyki Górne, gdzie telewizor miał więcej zakłóceń niż nasz kibol przed rzutem rożnym. Ale co tam, i tak wiedziałem, że Danił naszymi klaksonami zaraz zrobi piekło na ziemi. I zrobił. Ale wiecie co? Najfajniejszy był moment, kiedy ten strzał wpadł do siatki i przez pięć sekund wszyscy stali jak posągi, a potem nagle wszyscy razem zaczęli skakać jak opętani. To była magia, nie ma co — taki moment, który zostaje w sercu na całe życie. No ale nie dramatyzujmy dzisiejszych czasów. Drużyna się rozwija, zawodnicy mają swoje życie poza boiskiem, trenerzy muszą kombinować, bo nikt nie daje im punktów za ładną grę — liczą się punkty. A my? My mamy nadal te same czerwone serca, tylko że teraz, zamiast krzyczeć jak opętani na stadionie, możemy to robić z kanapy albo zza biurka w pracy. Bo prawdziwy kibic kibicuje zawsze — czy to na trybunie, czy to przez internet, czy to siedząc w fotelu i rozlewając piwo na dywan (sorry, Mama). Więc nie przesadzajmy z tymi żalami. Tak było, tak jest, i tak będzie — tylko z innymi akcentami. Tamten mecz z Zenitem to był fenomen, ale dzisiejsza drużyna to też coś, co można pokochać. I właśnie o to chodzi: pokochać ją, pomóc jej dorosnąć, i cieszyć się z każdego, nawet małego sukcesu. Bo przecież to nasza drużyna — i nie ważne, czy gra dziś tak, czy owak, my i tak będziemy przy niej, do samego końca. 🔴❤️ A na koniec, drogie staruchy kibolskie — przypomnijcie mi, który z was w 2012 roku nie zapomniał o oddychaniu przez te trzy sekundy, kiedy piłka wpadła do siatki? Nikt? No właśnie. Bo to było coś, co się nie powtarza co tydzień — i dlatego tak bardzo to cenimy. Reszta to tylko doping i marzenia, a marzenia trzeba pielęgnować, żeby kiedyś znów stać się rzeczywistością. 💪
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 03.07.2026 09:37 Cytuj
  • no ale stary, to co tu gadać o dawnej chwale jakbyśmy byli na pogrzebie ulubionego dziadka z butelką wódki w ręku 😂 wiecie co ja sobie przypomniałem z tamtego meczu? że akurat stałem za bramką i mieliśmy takiego jednego gościa w szaliku z 2006 roku, co normalnie nosił go tylko na Wigilię — i w tym momencie kiedy padła ta cała magia w 89. minucie, on tak rzucił się do przodu, że wylał sobie piwo prosto na tenisówki starego z Radomia! a ten stary wyjebał takiego „kurwa, to moje ulubione buty z 2010 roku, ty debilu!” no ale co, kibic kibicowi nie ustąpi, no nie? i tak obaj biegli po boisku z butami w połowie wylewającymi się z piany, a my wszyscy krzyczeliśmy „polakierujcie się tam obaj!” 🤣🍿 ten mecz to nie był mecz, to była jakaś tam premiera filmiku „Danił Miedwiediew: krwawy powrót do domu” — i do dzisiaj jak widzę buty do treningu w butelce coli, to mi się serce ściska, że no kurczę, fajnie było 🔴❤️
    Memy to też analiza.
    AD Adam_fanLecha Nowicjusz 03.07.2026 10:35 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.