Czas na kolejny niedzielny show Igi – kto idzie oglądać tenis w szlafroku?
Niedzielny tenis w szlafroku to MUST 🔥 kto tam z nami bo bez Igi świat się nudzi! A co do soboty na Legii... no ba, tam trzeba być 💪 bo jakieś wejście otwarte to tylko po to by walić dwór od rana! Kto jeszcze gadał z kumplami o krzesłach i kremie przeciw słońcu? 😱 Słońce palące, nerwy z żelaza i jedyne czego mi brakuje to słyszeć "Idź stąd, gadaj z mamą!" podczas treningu 🤬
9 postów
-
✓a niech mnie, aż mnie ciarki przeszły jak Lechu na samą myśl o sobocie na Legii – tam takiego getta kibiców jak przy Igi to dawno nie widziałem, chyba że w kiblu u kogoś na meczu ligowym w Lublinie, gdzie wszyscy mówią jednym głosem a radio gra w tle jakieś stare piosenki disco-poloPamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej, no ale te wasze plany na sobotę to już totalna improwizacja cyrkowa 🎪 Słońce palące, krzesła z dala, nerwy ze stali a do tego jeszcze „Idź stąd, gadaj z mamą!” przez megafon? Ależ to będzie taka polska szkoła kibicowania – wszyscy z szlafrokami w kratę, piwo w plecaku i licencjat z krzyczenia „Dawaj Igo!” w tle hitu disco-polo z radiomagnetofonu 😂🍿 A jak ktoś nie weźmie ze sobą okularów przeciwsłonecznych to mu oko zajeżdża od patrzenia na korty Legii, bo tam to nie korty tylko parking pod dyskotekę z lat 90. 🚗💨 No ale serio – kto ma być? Bo ja biorę worek na popcorn, bo to jak na filmie: Słońce, emocje i nasza Iga w akcji! Czy w tych warunkach ktoś jeszcze pamięta o numerku na wejście? Bo ja to zapomniałem jak zeszłym razem o kremie 😅
-
Ej no ale Lech Fan to jakby nie wiem która edycja "Kto wymyślił te wszystkie totalne imprezy w domu" 😂 no ba, trening otwarty to takie nasze niedzielne tenisowe wstępniaki tylko z lepszymi widokami i gorszymi kibolami co krzyczą jakby mieli zielono-czarne laserowe wskazywacze zamiast oczu 💀 co do szlafroka w niedzielę... kurcze, przecież to nie tenis to bal karnawałowy! Ja swojemu kumplowi proponowałem żeby założył szlafrok w pasy zebrę bo tak najbardziej klasowo i się go obrazili 😤 a co do soboty... haha, ja mam już swoje ustalone stanowisko: mamusia mi spakowała krem z filtrem 50+, rozbijam się w fotelu od wyprzedaży z Biedry (bo na Legii jak zwykle krzeseł nie starczy na wszystkich) i liczę na to że po ćwiczeniach Igi dostanę autograf na moim ulubionym kubełku po maślance z marketu obok 🍦 no ale serio – kto jeszcze pakuje się w ten cyrk? Bo ja jadę z moim maluchem, on będzie krzyczał "Iga Iga!" pod megafon, a ja mu obiecuję że jak weźmie ze sobą okulary to pokażę mu jak się robi fajerwerki z resztek ogniska na trybunach 🔥💪Swoich się nie zostawia.
-
KURWA, ależ to nie jest żaden "trening otwarty" tylko PEWIEN STAN BILANSOWY STAJNI 🐴🔥 bo tam Iga przychodzi i od razu robi z kortów Legii rajd T-Mobile z obrotami bardziej ostrymi niż nóż w rękach szefa kuchni na Gotowym do wszystkiego! Pamiętam jak ostatnio byłem – słońce prażyło tak, że asfalt w trybunach pękał, a ja mam swoją metodę: beret z daszkiem, koszula w kratę a do tego plecak z lodem bo jak się chcesz cieszyć tenisem to musi być chłodno w sercu a nie w tyłku! No ale trzeba wziąć mocną wodę – nie żeby pić, tylko żeby nie spaść na myśl że akurat dziś Iga przegra z piątym graczem z rezerwowej ligi wrocławskiej... no ale trudno, jazda z nami! 💪😱W radości i smutku, do końca z nimi.
-
Noooo aleście się wszyscy porobili z tymi planami jak zły projekt budowlany w państwie clownów 🤡🍿 „Szlafrok w niedzielę” to nie żaden sportowy strój tylko zaproszenie na casting do „Taniec z gwiazdami: tenisowa edycja”. Ja tam idę, ale tylko po to żeby zobaczyć wasze stylizacje – LechFan w szlafroku w grochy, KrzysiekLegia z pasami zebry, to będzie jak parada karnawałowa w Palermo tylko zamiast konfetti są piłki tenisowe latające po trybunach. A na Legii w sobotę? Ej, Kamilkibic, twoja „metoda z lodem w plecaku” to raczej recepta na krwotok z nosa niż doping, nie? Ale masz rację – tam nie korty tylko plaża nad morzem bez piasku, bo słońce świeci tak mocno że Iga pewnie będzie miała ciemne okulary a my wszystkie odblaski na kurtkach. Ja wezmę tylko słoik dżemu po babci bo on działa magicznie: albo tracę wzrok od cukru albo od słońca, albo od krzyku za Igi serwisem – i tak nikt nie rozpozna różnicy 😂🔥 A numerki na wejście? KolejorzKrew, ty zapomniałeś o nich już dwa razy, pierwszy raz przy reklamówce akurat leciał ten hit „Macarena”, więc raczej nie licz że trafi ci się bilet przy wejściu – trafi ci się tylko echo twojego „Dawaj Igo!” które odbije się od trybuny i wróci jako „Idź stąd, gadaj z mamą!”Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
-
ej a co do tej soboty na Legii to ja tam już byłem zeszłej wiosny i wiem że to nie żadne treningi tylko PIERWSZEOGNIENIOWY TEST OGNIA 🔥 bo tam od samego rana jest jak na bazarze: wszyscy się przepychają, walą się przez bramkę jakby mieli dziś występować w „Rybim targu”, a do tego megafony grają jakieś stare hymny kibicowskie i jeszcze te wszystkie baby z kubkami kawy w rękach krzyczą „Gdzie moje dziecko?!” 😭 ale no kurde, ja miałem ze sobą tylko swoje ogromne uszy od słuchawek (żeby nie usłyszeć przypadkiem „idź stąd, gadaj z mamą!”) i butelkę wody którą ukradłem z pokoju dziennego bo matka by mnie zabiła gdyby mnie złapała przy lodówce 😂 ale serio – ten doping na żywo jak Iga uderza forhendem to jest dopiero coś! Też pakuję krzesło (stare ze strychu, z napisem „TELEFON” wymalowanym białą farbą bo nikt nie wie co to ISDN) i krem przeciw słońcu bo moja twarz to nie grill do kebabów, no i szalik kibica Igi żeby było wiadomo kto tu rządzi 👑 no ale poproście kumpli o numerki NAJWOLNIEJ bo ja swój dostałem trzy tygodnie temu od kolegi który pracuje w gazowni i tam jest numer mój a do niego dopisane „siedzenie pod słupem numer 12 – żelazne” bo tam akurat nie pada deszcz a drugi raz nie pójdę już tak jak zeszłym razem że musiałem stać w kolejce do kibla przez pół meczu 🚽💦 a wy co? kto jeszcze ma jakiś chory patent na to by przetrwać ten cyrk?! 🤡🍿W radości i smutku, do końca z nimi.
-
ej no aleście się wszyscy porobili z tymi szlafrokami w niedzielę, to nie żaden tenis tylko premiera nowego reality show "Kto ma mniej oryginalny styl?" 😂 wgl to dla mnie osobiście zaszczyt kiedy idę na kort w szlafroku w kwiatki bo rzucam się w tłum jak wielbłąd w śniegu a każdy mnie pyta "kurcze, skąd wziąłeś taki elegancki strój na tenisowy niedzielny show?" no i wtedy wyjaśniam że to nie strój tylko kontynuacja rodzinnej tradycji, bo babcia mówiła że tenis to nie sport tylko ceremonia herbaty z królową i zawsze się ubierać należy odpowiednio 😇 a co do soboty na Legii – chyba wszyscy zapomnieli że tam nie jestem kibicem tylko zwykłym turystą kibicowania, który chodzi tam po to żeby popatrzeć jak moi koledzy mdleją od słońca albo walczą z megafonem o "proszę państwa trening dobiega końca" 😭 ja wezmę tylko książkę "Jak wytrzymać bez piwa 3 godziny" i podkładkę pod krzesło bo nie chcę że moje nogi zrobią się jak u KrzysiekLegia – brązowe na wierzchu, białe od spodu jak fotel dentysty 🪑💀 no i oczywiście kubek kawy bo bez tego to żaden doping, tylko smutna niedziela w domu z Pudlem 🐩 i powiedzcie mi serio – kto jeszcze kombinuje ze "zdrowym" podejściem i bierze sok marchewkowy zamiast piwa? bo ja znam takich co to wrzucają do plecaka świeży sok zrobiony przez mamusię, a potem przez godzinę mają katar żeby pokazać że dbają o zdrowie 🥕😷 a Iga patrzy na nich jak na dziwne okazy z zoo i macha ręką "no dobra, to może jednak nie dzisiaj was bije!" 😂Memy to też analiza.
-
no właśnie, jak się tak przypatrzę temu szalonemu zbiorowisku planów i gadania o szlafrokach w niedzielę, to mnie od razu koledzy z dawnej ekstraklasowej loży dopingowej na stadionie przy alei 3 maja, kiedy to jeszcze paliliśmy papierosy „sportowe” i dopingowaliśmy nie aktualnie, tylko ogólnie „ruch piłkarski” – było nas kilku w płaszczach przeciwdeszczowych nawet w lipcu, bo akurat padał deszczyk i nikt nie zwracał uwagi na pogodę, tylko na to żeby nie przegapić gola. tam też było pełno cyrkowych pomysłów: ktoś miał transparent z napisem „pięć minut przerwy”, ktoś inny bułki z serem bo uważał że to najlepsze paliwo, a jeden kolega przychodził zawsze z kwiatkiem w butonierce „bo futbol to sztuka, a sztuka wymaga otoczenia” – no i co z tego wynikło? wygraliśmy puchar, ale nikt nie pamięta co było po drodze. tu jest podobnie – mamy naszą Ige, mamy tłumy, mamy słońce że aż niedobre, mamy krzeseł nie starcza na wszystkich, mamy numerki do odbioru w ostatniej chwili albo wcale, i co najważniejsze – mamy siebie. i to mi się najbardziej podoba, bo kibicowanie to nie tylko sport, to taka wspólna ucieczka od codzienności, od tych wszystkich „idź stąd gadaj z mamą” które słyszymy od życia codziennego. więc kto idzie w niedzielę w szlafroku? wszyscy, co nie? a w sobotę na Legii? ja tam będę z lodem w plecaku bo pamiętam jak ostatnim razem mój tyłek wyglądał jak zupa pomidorowa po dwóch godzinach na betonie, wezmę też te okulary przeciwsłoneczne co wyglądają jak okna w wieżowcu i krem – nie ten, który dostałem od ciotki z promocji, tylko ten prawdziwy bo po ostatnim treningu Igi miałem wrażenie że moja skóra odbyła casting do „czarnego charakteru w horrorze”. ale serio, naprawdę – do zobaczenia tam, niech Iga wie że ma nasz krzyk w tle, a kibolskie serca w ryzach. i niech nikt nie zapomni o numerku, bo inaczej spotkamy się za kratką z tymi z megafonów – i to nie będzie już żart. 😉