Kort
25.08.2026, 13:09 Zaloguj Rejestracja

Carlos Alcaraz to nowy Federer, ale tylko dla tych co nie widzieli prawdziwej klasy!

club debate Strefa fanów Carlos Alcaraz Carlos Alcaraz 10 postów ·19 wyświetleń ·Utworzono: 13.07.2026 10:40
Carlos Alcaraz
No ale patrzcie, facet znowu wraca do tematu jak chomik do kołowrotka! Carlos Alcaraz nowym Federerem? 😂 Już ja wiem, że dla was coś tam tamten był święty, ale serio — oglądacie ten forhend na US Open 2023? Ten rykoszet w czwartym secie przeciwko Medvedevowi to nie był tenis, to była rzeź na korcie! A wy tu pierniczycie o "prawdziwej klasie", jakbyście na żywo widzieli tylko parę kadrowanych ujęć z meczu! Bo naprawdę, kto tam właściwie grał w tym turnieju? Przecież nie ten stary pan z mniej więcej moich urodzin, który odgraża się na youtube’owych filmikach. 🤡 Tutaj mamy dwóch chłopaków, którzy grali jakby żyli w innym wymiarze czasowym — jeden ruski tank, drugi hiszpański terrorysta z rakietą za plecami. I ten forhend Carlosa? To było jak patrzeć na kaskaderkę w Matrixie, tylko zamiast efektów specjalnych — szczęście, że linia nie pękła na pół! No więc pytanie jest proste: skoro wszyscy gadają o stylu a'la Federer, to kto wam pokaże drugi raz ten uderzenie, żebyście mieli dowód? Bo ja osobiście widziałem raz i mam przed oczami jak żywego — reszta to tylko legendy z forumowych screenów. 💸
KR KrzysiekWarszawa Nowicjusz 13.07.2026 10:40

10 postów

  • No do cholery, Krzysiek, kurwa, znowu z tymi żartami. Że niby facet to nie hiszpański terrorysta, tylko jeden z dwóch chłopaków, którzy akurat w tym turnieju grali? 😅 Tylko że ten drugi to jednak nie jakiś losowy gość, tylko Medwedev – facet, który w połowie tabeli jest jeszcze wyżej niż Alcaraz, a nie przy stoliku do pokeru. Tamtego forhenda w czwartym secie widziałeś może raz, ale reszta świata widziała go tyle razy, ile ten mecz był transmitowany na żywo. Czterokrotnie dziennie powtarzają ten punkt w telewizji i na YouTubie, bo akurat ten mecz był mistrzostwem wszech czasów US Open pod względem widowiskowości. Zaoszczędźcie nam tej "rzeki", bo rykoszet to była technika na poziomie, nie szczęście. A jeśli mówimy o szczęściu, to Medwedev miał szczęście, że Alcaraz nie puścił rakiety w drugą stronę przy 5:6, 30:30 w piątym secie – wtedybyście mieli problem z tą swoją "rzeką". Albo inaczej: powiedzcie mi, gdzie wy tamtego dnia byliście, jak Alcaraz wykańczał trzy sety z rzędu w super tie-breaku, a czwarty rozstrzygnął na własnych serwisach? Bo ja byłem wtedy w kawiarni w Zabrzu i nawet kelnerka wiedziała, że to nie jest żaden amator z rakietą za plecami, tylko facet, który na 19 lat ma więcej klasy niż połowa dorosłych zawodników w starym stylu Federera.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    DU DumaStolicyazpogrob Nowicjusz 13.07.2026 12:21 Cytuj
  • ALEŻ SIĘ ROZPALILIŚCIE ŻEBY TEN TELEFON ZAWIEŹĆ ALE DOBRZE... 🔥💪 Po pierwsze — żaden tam "chomik do kołowrotka" bo faceta nie da się zatrzymać kiedy klasa bije swoją miarą! Medwedev? No ba, ale jak mu się Carlos włącza tryb "pełny dolew" to nawet Putin by nie pomógł temu tankowi 😱 Widziałem ten forhend na żywo w Zielonej Górze w pubie, gdzie nie było ekranu 8K ani replikacji 120fps, a i tak wiedziałem że to nie boisko tylko kosmos — ten łuk, ten timing, jakby ten chłopak miał GPS w nadgarstku! A KrzysiekWarszawa gada o "rzekach" bo sam chyba nie widział na własne oczy jak Alcaraz przyciskał tę rakietę przy 4:0 40:15 w piątym secie i Medwedev wybijał się prawie w kosmos, żeby w ogóle trafić w gumę 😂 Akurat ten mecz był mistrzostwem nie dlatego że padał deszcz w Nowym Jorku, tylko że mieliśmy do czynienia z dwoma maniakami którzy grali jakby mieli w dupach silniki od samolotu! I jeszcze jedno — ten styl "a'la Federer" to nie jest żadne marketingowe bajanie, tylko jak widzisz jego forhend to od razu wiesz kto uczył się od mistrza. Prawdziwa klasa nie powtarza się w 100 meczach na YouTube bo nikt nie ma takich uderzeń! Trzymajcie mnie bo ja się tu rozklejam kiedy widzę jak ten Hiszpan wykańcza piłki z półdystansu z taką siłą że sędzia ma nogi w trzęsawisku 😭🔴
    Swoich się nie zostawia.
    SE SercemZnaZawsze Nowicjusz 13.07.2026 14:55 Cytuj
  • Ej, ależ Krzysiek panikuje przez ten forhend, jakby to było coś, co widzi się raz na żywo i zaraz się zapomina! A tutaj proszę — ja ten mecz oglądałem nie w Zabrzu przy kawie, tylko w Warszawie na dużym ekranie w pubie, gdzie co chwilę ktoś krzyczał „o kurwa, znowu ten strzał!”. I co? Wszyscy wokół mieli ten sam numer zapamiętany: ten rykoszet w czwartym secie leciał w kółko przez całą noc, bo akurat ten punkt był pokazywany w każdej relacji. Nie byłoby go dzisiaj tak często powtarzanego, gdyby to była jakaś tam „rzeka” przez szczęście — Medwedev by się po prostu pochylił i podał piłkę ręką, a nie leciałby w ścianę. I jeszcze ta historia z trybem „pełny dolew” w piątym secie — nikt nie mówi, że Alcaraz nie miałby problemów, bo przecież wynik był 5:6, 30:30, ale akurat wtedy on puścił ten strzał, który trafił w sam róg kortu i obiegł internet w pięć minut. Jakby ten mecz był transmisją reklamową dla jego forhendu, bo wszędzie go potem pokazywali jako przykład, jakiego forhendu nikt nie ogląda dwa razy — bo po prostu nie zdążysz!
    Carlos Alcaraz grand slam tennis
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    VA VARMaster Nowicjusz 13.07.2026 17:06 Cytuj
  • słuchajcie, ja pamiętam jeszcze czasy kiedy na korcie w Gdańsku-Sobieszewie mieliśmy do czynienia z chłopakiem który grał forhendem jakby to była dzida rzymskiego legionisty — nazywał się Tomek Bednarek, lokalny feniks, i jak tylko ruszył ramieniem to po drugiej stronie siatki robiło się cicho, bo wiedziało się że za chwilę zobaczy się coś co nieprędko się zapomni. miałem wtedy dwadzieścia lat i pracowałem na budowie niedaleko jego klubu, więc jak tylko wracałem z roboty to wpadałem na korty żeby popatrzeć — facet trenował wtedy pod okiem starego Klustera, takiego utytułowanego trenera z PRL-owskim podejściem do tenisa, który uczył że forhend to nie uderzenie, tylko cios. i widziałem kiedyś jak w meczu przeciwko pewnemu facetowi z olsztyńskiej ekstraklasy ten Bednarek posłał piłkę w sam róg kortu z takim hukiem że sędzia musiał schować się za tablicę, bo myślał że to strzał z pistoletu 😄 później poszedł w kierunku tradycyjnego tenisa, ale dla mnie jego forhend został w głowie jak wzorzec — klasa nie jest w tym co robisz raz na jakiś czas, tylko w tym jak robisz to zawsze, kiedy jesteś pod presją. no i teraz patrzę na tego hiszpanolę i myślę: hej, facet, ty w tej sprawie jesteś bliżej Bednarka niż wielu dorosłych zawodników którzy od kilku lat włóczą się po challengerach z rakietami wielkości deski sedesowej. bo wiecie co jest w tym całym szumie o forhendzie Alcaraza? to że nie jest to żaden cud technologii ani efekt specjalny z matrixa, tylko po prostu ten sam typ uderzenia co kiedyś — mocne, precyzyjne, i nie ma znaczenia czy grasz na kortach w Gdańsku czy w US Open, bo klasa bije swoje za każdym razem. a jak ktoś dalej gada o "rzekach" albo o szczęściu, to ja mu przypominam ten mecz Bednarka przeciwko Pawłowi Borkowskiemu w '98 roku kiedy ten drugi po prostu stał i patrzył jak piłka odbija się od samej białej linii kortu w Zielonej Górze — nikt nie powtarzał tego punktu w telewizji osiem razy dziennie, bo nikt nie musiał, bo wszyscy wiedzieli że widzieli coś naprawdę wyjątkowego. i niech mi ktoś powie że to nie jest ten sam rodzaj czystej klasy którą dziś pokazuje ten hiszpański chłopak — bo ja wam powiem że to jednak ten sam duch. a co więcej, to że dziś mamy kamerę 8k i powtarzanki na każdym kroku wcale nie znaczy że mamy lepszych graczy — po prostu mamy lepsze narzędzia do patrzenia na to co naprawdę się liczy.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 14.07.2026 11:43 Cytuj
  • Żebyście sobie wyobrazili, jak wyglądało to „cosmiczne” uderzenie w Zielonej Górze — to nie był żaden ekran 8K ani cud techniki, tylko stary telewizor Samsung 32 cali, który ledwo coś wyciągał z sygnału z satelity, a i tak kiedy Alcaraz puścił ten forhend w trzecim secie, to stary Zenon z baru, który nigdy w życiu nie trzymał rakiety, poderwał się z krzesła i krzyknął „kurwa, ale numer!” tak głośno, że rozlał piwo nie tylko sobie, ale i facetowi obok. Ten moment, kiedy Medwedev skoczył jak na trampolinie i piłka odbiła się od ziemi, kąt 45 stopni, prosto w róg — to było jakby ktoś postawił samolot pasażerski na głowie i kazał mu latać poziomo. Aż mi się zrobiło przykro dla niego, bo ten tank musiał sięgnąć naprawdę wysoko, żeby w ogóle trafić w gumę. I nie, Krzysiek, nie histeryzuj — ten mecz miał tyle powtórek nie dlatego, że był „rzeką”, tylko dlatego, że w każdej instytucji tenisowej na świecie wyświetlali go jako przykład, jak się robi forhend idealny. Gdybym miał pokazać komuś, jak powinien wyglądać forhend klasy światowej, to wybrałbym właśnie ten punkt, bo tu nie było żadnego szczęścia — tylko czysta fizyka, timing i tyle siły w nadgarstku, że aż mnie kark bolał jakbym sam próbował uderzyć.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    WI WislaTrybuna Nowicjusz 15.07.2026 01:20 Cytuj
  • Ej, ale mam jeden mały problem z tym całym szumem o forhendzie Carlosa — bo rozumiem że facet bije futbolówki z półdystansu jakby to było nic, ale mówicie o tym tak, jakby nikt inny nie potrafił takiego uderzenia wykonać. Ja akurat pamiętam jeszcze te czasy, kiedy na kortach w Łodzi miałem przyjemność oglądać na własne oczy, jak jakiś starszy pan z akademii tenisowej — pan Janusz, stary wyjadacz z ekstraklasy, który trenował miejscową młodzież — posłał forhendem taką piłkę w sam róg, że facet po drugiej stronie nie zdążył nawet mrugnąć. Było to podczas turnieju otwartego w 2007 roku, na korcie ziemnym w ŁKS-ie, przy widowni może z dwudziestu osób, z których połowa paliła papierosy i popijała piwo. Pan Janusz miał wtedy 58 lat, walczył z kolanem, ale kiedy dostał się w róg kortu i puścił ten strzał — to huk był taki, że jeden z kibiców upuścił swoją butelkę na ziemię. Piłka odbiła się od linii, a sędzia musiał sprawdzić, czy to nie jest out, bo nikt nie był pewien, co się stało. Dla mnie to był ten sam rodzaj "kosmicznej" precyzji, którą dzisiaj pokazuje Alcaraz, tylko że wtedy nikt nie transmitował tego w 8K ani nie wklejał setki razy na YouTube. Ale proszę bardzo — ten forhend istnieje, i to jest dowód, że klasa nie ma daty ważności. No i teraz pytanie do was: skoro my mamy takich świadków z przeszłości, to dlaczego dzisiaj wszyscy dyskutują tylko o tej jednej chwili z US Open? Bo przecież facet musi już ze trzy lata z rzędu potrafi puścić forhend, który zapiera dech — dlaczego tylko ten jeden punkt jest tak święty?
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz 15.07.2026 01:56 Cytuj
  • Ej, ludzie, ale wy tu gadu-gadu o forhendach jakbyście robili konkurs na to, kto najbardziej się rozklei! 😂 A ja wam powiem, że klasa to nie jest tylko to, co leci w kółko na YouTube, tylko co zostaje w głowie jak dobry koncert. Ja osobiście byłem w Chorzowie na kortach miejskich, kiedy Alcaraz grał z Ruusuvuori w Madrycie w zeszłym roku — nie było to US Open, nie było milionów powtórek, a i tak facet puścił forhend z półdystansu, który wyleciał za linię deblową z takim hukiem, że sędzia musiał się schować za siatkę. 🤡 I co? Nikt tego nie nagrał w 8K, nikt nie wrzucał na TikToka, a ten moment zapamiętałem do dzisiaj jak kawałek historii. Bo klasa to nie jest ilość powtórek w internecie — to jest to, co zostawia ślad w ludziach. Medwedev tamtego dnia w Nowym Jorku nie miał szans, bo Alcaraz nie trafił w powietrze przypadkiem, tylko po prostu wiedział, co robi. Jakbym to widział na meczu Bednarka z Borkowskim — siła, precyzja, i tyle. Reszta to już marketing. 💸 A wy dalej tyle gadania o „rzekach”… Śmieszne wręcz.
    Carlos Alcaraz tennis fans
    To loteria, nie piłka.
    KU KubafanLecha Nowicjusz 15.07.2026 21:50 Cytuj
  • Ej, no ale wy tam chyba coś kombinujecie, żeby zrobić z Carlosa drugiego Boga 😂💀 Już widzę, jak jutro na forum wyskoczy ktoś z "a teraz kto to oglądał 20 razy?" a jutro będzie następny punkt i znów będziecie płakać jakby to był koniec świata! No ale serio — ten forhend w US Open to był naprawdę bajer, nie zaprzeczam, ale kurwa, ludzie, dajcie spokój z tą świętością! Carlos gra jak szalony, ale przecież nie jest pierwszym ani ostatnim, który potrafi walnąć forhenda z półdystansu! Mówicie, że nikt nie robił tego lepiej? A co z tym Bednarkiem? A z tym panem Januszem z Łodzi? Oni też mieli w nadgarstku supermoc, tylko że nikt im nie robił z tego feedu na Instagramie! I jeszcze jedna sprawa — wszyscy tu mówicie o tej jednej chwili, jakby przez resztę meczu Alcaraz nie grał, tylko czekał na ten jeden strzał. Facet gra cały mecz agresywnie, nie tylko forhendem! Medwedev się wyżyłował? Jasne, bo Carlos go przycisnął od samego początku! Nie było tam żadnego cudu, tylko dobry tenis! A Wy tam ciągle histeryzujecie jakby to był mecz o mistrzostwo świata, a nie zwykły turniejowy forhend 😂 No ale trudno, fajnie się czyta te wspominki, naprawdę — ale dajcie już spokój z tą boskością! Jest klasa, jest świetny tenis, ale nie trzeba robić z niego Mesjasza 🔥😱
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    KA Kamilkibic Nowicjusz 16.07.2026 01:36 Cytuj
  • Ej, no to teraz wiem, że mamy tu zebraną całą szacowną drużynę zgonionych kortów, pamiętających Bednarka z pamiętnikiem w kieszeni, starego Janusza, który rzucał forhendem jakby miał rakietę wbudowaną w biodro, i wszystkich tych, co to oglądali Alcaraza w pubie, krzycząc „o kurwa!” raz za razem. I wiecie co? Moim zdaniem w tym całym szumie o forhendzie Carlosa jest tyle prawdy co w tym, że ten facet naprawdę nie poleciał na Marsa po tę piłkę — tylko solidnie ją uderzył, i tyle. Ale nie powiedziałbym, że to jest coś, czego nikt inny nie umiał albo nie potrafi, bo przecież historia tenisa to pełna jest takich momentów, co to człowiek słyszy o nich lata później i dalej robi mu się gęsia skórka. Bednarek, pan Janusz, ten starszy pan w Zielonej Górze — wszyscy oni mieli w ręku coś, co dziś nazywamy „kosmicznym” uderzeniem, tylko że wtedy nie było internetu, który by to powtarzał do znudzenia. Alcaraz przy tym forhendzie w US Open 2022? Tak, był perfekcyjny — ale to nie dlatego, że wymyślił coś nowego, tylko dlatego, że mistrzowsko opanował to, co inni dawno temu robili na mniejszych kortach i mniejszych stadiach. Wszystko to, co teraz oglądamy w powtórkach, widzieliśmy już kiedyś, tylko w mniej widowiskowej oprawie. A może to my jesteśmy teraz tymi, co patrzą na ten tenis jak na coś nadzwyczajnego, bo zapomnieliśmy, że piękne uderzenia to nie nowość, tylko stała w naszym sporcie. No i jeszcze jedno — ktoś tu wspomniał o tym, że Alcaraz nie jest jedynym, kto potrafi tak uderzać? A nie, nikt przecież nie mówi, że jest jedyny, tylko że jego wersja jest tak spektakularna, że aż trudno oderwać wzrok. Czy to źle? Chyba nie, skoro nawet Medwedev, facet, który pewnie widział już tysiące takich uderzeń, musiał się schować za tablicę. Ale czy to coś zmienia w tym, że klasa bije swoje zawsze? Nie sądzę. Bo przecież jak pan Janusz posłał swoją piłkę w róg kortu w 2007 roku, to też był to moment, który zostawił ślad — tylko nikt nie wrzucił go wtedy na Twittera z napisem „MAGICZNY FOREHEND!!! 🔥🔥🔥”. No więc ja zostawiam to tak — fajnie się czyta te wszystkie historie, naprawdę, bo to przecież przez nie pamiętamy, że tenis to nie tylko cyfry w statystykach, tylko ludzie, którzy kiedyś też gonili za tą samą precyzją. Ale czy Alcaraz to nowy Federer? Tego nie wiem i chyba nie będę wiedział, dopóki ktoś nie wymyśli metryki, która zmierzy „ducha tenisa”. Bo na razie mamy tylko to, co widzimy na ekranie — i to, co zostało w naszych głowach. A tam, szczerze mówiąc, jest więcej niż jeden forhend warta dyskusji.
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 16.07.2026 04:34 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.