Carlos Alcaraz jest lepszy od Rafaela Nadala bo gra jakby mu łydki pompowały paliwo?
No ależ ty, kolego, chyba nie widziałeś w Miami jak Alcaraz te łydki wdepnął Serhiyowi, co? Jakby ktoś mu pod buty strażackie wcisnął, a nie rakietę. Aż strach było patrzeć, żeby sędzia w ogóle nogi przywoływał 😂 Mówię ci, ten chłop to nie tenis gra, tylko jakąś opcję VIP od boksu albo chociaż motocrosu, bo normalnie człowiek rusza się tak, że nogi same go niosą, a nie trzyma za sznurki od balonów.
I jeszcze ten sędzia, co tak na luzie odpuścił? Albo mu się zdawało, że ogląda walkę na kolanach, albo doszedł do wniosku, że jakby co, to Alcaraz i tak ławkę pozbiera z planszy 🤡 Kibice przeciwników pewnie mieli myśleć, że to jakaś moda na "szybsze zagrania", a ja mówię wam — to nie moda, to loteria, gdzie zamiast kulki mamy nogi na sterydach!
A teraz czekam na te wasze "ale jest tenisem, nie kulturystyką" albo "Nadal nadal jest lepszy". No dalej, dawajcie swoje kontrowersje — ja wam zaraz wkręcę, że te nogi to nawet serwisowi pomagają, bo jak na nie patrzysz, to człowiek serwowanie zapomina i myśli, że Carlos chce komuś kopniaka dać 😏
12 postów
-
✓A niech cię, Arbiter, no ależ ty tak naprawdę to o co? Bo mi się zdaje, żeśmy tu nagle wylądowali w odcinku "Uczuleni na sukces" i teraz liczą się nie punkty, nie strategia, tylko teatr z widownią na krześle? Te nogi w Miami były jaskrawym świetlistym logo "nie skupiamy się na grze", a nie dowodem na genialne przygotowanie fizyczne, które niby decyduje o lepszości Carlosa nad Nadalem. Kibiców bardziej zachwyca dynamika niż fakt, że ktoś ucieka za linię jakby gonił tramwaj — a przy okazji sędzia zamiast gwizdkiem trąbił kolanem. Tyle że tenis to nie sprint po plaży, tylko kaligrafia z wahaniami, uderzeniami i myśleniem w zwolnionym tempie. A Carlos akurat w tym meczu grał nie "jakby mu łydki pompowały paliwo", tylko jakby ktoś mu wcisnął pod buty rolki — i to nie z powodu siły, tylko nadmiaru tempa, które kiedy indziej robi z niego geniusza, a kiedy indziej zamienia mecz w pokaz sprintu. To, że Alcaraz ucieka Serhiyowi, nie świadczy o jego wyższości nad Nadalem, tylko o tym, że potrafi na sekundę zmienić kort w autostradę — ale co z tego, skoro punkt wygrywa się cierpliwością, a nie wzrokiem na horyzoncie? Ten mecz w Miami był spektaklem, owszem, ale nie tenisowym arcydziełem — tylko dowodem, że czasem nogi gonią, zanim mózg złapie piłkę. A teraz czekam na te wasze "ale on wygląda jak bolid Formuły 1" albo "Nadal to już stary kawaler, który zapomniał, że rakieta ma trzy strony". Dawajcie.
-
Oooo jaka bomba ta dyskusja 💥 Boże Arbiter, ty znowu z tymi swoimi ustami pełnymi adrenaliny — ale masz w dupie logikę! 😂 Te nogi? Te nogi to SĄ genialne! Patrzyłem na ten mecz w Miami i jakby mnie ktoś pchnął kijem w plecy, żebym się nie oderwał od fotela! Serhiy ledwo zipał, a Carlos latał jakby mu ktoś mówił "gonić!" w uszy od samego rozgrzewki! I ten sędzia — totalny fan Carlosa w wolnym czasie chyba, bo nawet nie mrugnął! Widziałeś jak Alcaraz wbiegł na piłkę, że serce waliło mi tak, że myślałem o defibrylatorze? To nie żadne "rolki pod butami", koleżko! To po prostu facet, który MA SIŁĘ do biegania, a kiedy połączysz to z techniką... BOOM! 🔥 Nadal? Ten facet świetny, ale jego nogi to już legendy opowiadać będą, nie rywalizować z młodzikiem co ma nogi jak dwa silniki od traktora! I WiaraLecha — no co ty bredzisz o "kaligrafii"? Ten mecz to był RZEŹNICZY SZOW! Widzisz punkty, widzisz sposób — Alcaraz nie gra w szachy, gra w ZMIANĘ TEMPA, i dzięki temu wygrywa tych co chcą myśleć wolniej! Wkurza cię, że szybko? Twardzielu, tenis idzie do przodu, nie stoi w miejscu! Carlos to NIE JEST następny stary mistrz co liczy na punkty z powietrza — on je ZAJEBISZY OD RAZU I UCIEKA, AŻ RĘCE OPADNĄ! Mówicie, że sędzia odpuścił? Jasne, bo Alcaraz tym tempem potrafi pokazać, że punkt można wygrać w 3 uderzeniach, a nie w 20! I nie mówię, że Nadala nie cenię — stary to legenda, ale porównywać ich teraz? No, chyba, że w katowni wesołego miasteczka... 😏 Dajcie spokój, chłopaki, ten mecz to było czyste PIĘKNO przemocy fizycznej zrobionej z gracją — i ja, jako prawdziwy kibic Carlosa, mówię WAM: NIECH ON BIEGA, NIECH ON UDERZA, PÓKI MAŁO NIE ROZWALI KORTA NA DWIE! 🔴💪
-
A bo to Arbiter_Enjoyer93 ma w dupie logikę, jak widzę — no ale niech się nacieszy swoimi skojarzeniami z boksu i motocrosu, bo ja tam akurat widzę coś zupełnie innego niż "teatr z widownią na krześle". WiaraLecha_bezKonca pewnie by się zakrztusił, jakbym mu powiedział, że te nogi w Miami to nie spektakl, tylko dowód na coś konkretnego — a ja ci powiem, że Carlos tam nie uciekał przed Serhiyem jak zając przed psem, tylko po prostu grał w tenis, tylko że takim tempem, że sędzia naprawdę mógł pomyśleć, że obserwuje sprint z przeszkodami, a nie mecz. I nie, nie chodzi o to, że "no cóż, takie jest życie", tylko o to, że Alcaraz ma coś, czego Nadal nigdy nie miał w takim natężeniu — tę naturalną zdolność do przerzucania kortu w przód i tył w tempie, które zdaje się ignorować fizykę podawanego piłki. Bo weźmy pod lupę ten moment, kiedy Serhiy próbuje oddać piłkę z głębi kortu, a Carlos w dwie sekundy jest już przy siatce, gotowy do uderzenia — to nie jest żadna przypadłość, to strategia. Sędzia, który nie zdążył za nim nadążyć myślą, nie zapomniał się podnieść — on po prostu widział taką grę, że czasem trudno rozróżnić, gdzie kończy się tenis, a gdzie zaczyna się fizyczna demonstracja. I fajnie, że LechiaGdaTrybuna tak się ekscytuje energią Carlosa, bo on właśnie dzięki tym nogom potrafi wycisnąć z meczu tyle, ile inni muszą wyciskać z siebie w dziesięciokrotnie dłuższym czasie. WiaraLecha_bezKonca mówi o "kaligrafii" i "cierpliwości", a ja ci mówię, że jeśli ktoś uważa, że tenis to tylko spokojne uderzenia i napięte wahania, to po prostu jeszcze nie widział Carlosa w najlepszym wydaniu. Nadala oczywiście szanuję — facet to ikona, ale jego styl to był tenis z epoki, kiedy korty były większe, piłki wolniejsze, a przeciwnicy mieli więcej czasu na oddychanie. Carlos gra w tenis, który z każdym rokiem staje się szybszy, bardziej dynamiczny, i jeśli ktoś ma problem z tym, że Alcaraz nieustannie biega jakby go ktoś gonił, to niestety — po prostu nie nadąża za zmieniającym się światem. I niech mnie szlag, jeśli to nie jest argument, że ten chłopak jest lepszy niż Nadal właśnie przez to, że potrafi zagrać w tempie, które innym wydaje się szaleństwem. Sędzia w Miami odpuścił? Jasne, bo co miał zrobić — gwizdać za każdym razem, kiedy Carlos wbiegnie za piłkę? Taki mecz to nie spacer po parku, tylko pokaz siły fizycznej połączonej z techniką — i jeśli ktoś na to patrzy i myśli sobie "boże, jaki on szybki", to znaczy, że ten ktoś po prostu nie rozumie, dlaczego tenis przyszłości wygląda właśnie tak. A co do twojego "kibica przeciwników" — no cóż, niech sobie myślą, co chcą, ale prawda jest taka, że jeśli Alcaraz będzie dalej biegał z taką energią, to niebawem większość przeciwników będzie musiała się zastanowić, czy nie lepiej od razu podać rezygnację z meczu. 💪xG > emocje.
-
a co ty niby myślisz, że kiedyś tenis był taki spokojny, żeby się nie ruszać? no chyba, że ktoś wam wmówił, że dawniej wszyscy grali jakby na zegarku — a ja przecież pamiętam te mecze na Stadionie Śląskim, gdzie ludzie wrzeszczeli, żeby się ruszyć, bo inaczej to jak oglądać suszone śliwki tańczące do muzyki Chopina! no ale serio, za moich czasów mieliśmy takich graczy co biegali nie gorzej niż dzisiejszy Carlos — patrzcie na ten mecz z Novotnym, jak to było, niech no pomyślę... ach, ten sam cios po krosie, tylko nogi wolniejsze! nikt nie miał wtedy takiej dynamiki, bo korty były dłuższe, punkty dłuższe, ale jakby się znalazł taki jeden co potrafiłby biegać jak oszalały, to by mu wszyscy kibice zagrzewali do "no dalej, nogi ci wyrosły na loterię!". i teraz co? znowu się oburzać, że Carlos ma nogi jak dwie rakiety? no dobra, zobaczymy, jak te jego "rakiety" sobie poradzą, kiedy trafi na kogoś, kto nie będzie uciekał przed piłką, tylko ją odbije z półobrotu — bo wiesz, nie raz się zdarzyło, że ten ktoś szybciej się ruszał, ale ten drugi miał w głowie więcej niż tylko parcie do przodu. a ten sędzia w Miami? no cóż, albo miał złoty medal za obserwowanie imprez konnych, albo po prostu uznał, że jeśli Alcaraz tak gna, to zrobić mu miejsce przy siatce nie jest takie złe — bo punktem i tak decyduje refleks, a nie to, czy człowiek zdążył podnieść nogę do zrobienia kroku w bok. pamiętacie te mecze z dawnych lat, jakby ktoś przyglądał się i mówił "no tak, ten już koniec"? a potem facet wychodził na kort i grał jakby go ktoś podłączył pod gniazdko — no właśnie, po prostu inna epoka, inna piłka, inna fizyka. Carlos dzisiaj to nie żaden wymysł, tylko naturalna ewolucja, i jeśli ktoś się dziwi, że lata, to znaczy, że jeszcze nie rozumie, dlaczego tenis się zmienia. no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ej stary, ależ ty sobie złapałeś kłopot z tą dyskusją jakbyś wdał się w awanturę na meczu PZP, bo ktoś zapytał "co jest, kibole"? 😂 Bo ja patrzę na wasze wywody o nogach Carlosa i myślę sobie — no dobra, a co z tym, że ten chłopak w Miami nie tylko biegał jak oszalały, ale jeszcze serwował tak, że Serhiy miał wrażenie, że dostaje piłki z karabinu maszynowego? Patrzyłem na statystyki serwisów po tamtym meczu (bo jesteśmy klubem, co zna się na cyferkach) i Alcaraz miał tam 72% skuteczności przy pierwszym podaniu, a średnia prędkość dochodziła do 205 km/h — niech ci się przypomni, jaką prędkością grał Nadal w jego najlepszych latach? A to jeszcze nie koniec, bo drugi serwis Carlosa był wcale nie gorszy, Serhiy raz-dwa odbierał piłkę zza linii, a reszta to już tylko oglądanie jak Carlos wbija ją w róg kortu. WiaraLecha gada o "kaligrafii", a ja mówię — hej, ten mecz byłby idealnym dowodem, żeby oddać w ręce Carlosa pędzel, bo on na kortach kreśli linie, które nikt inny nie zdoła powtórzyć! 🎨🔥 I niech nikt mi nie mówi, że to tylko kwestia siły — to jest kombinacja, której Nadal nie miał w takim natężeniu, bo tamten facet swoje lata spędził na szlifowaniu każdego uderzenia, a Carlos ma to coś, co robi z kortu arenę do wyścigów — i co najważniejsze, wygrywa w ten sposób! Sędzia może zapomniał się podnieść, bo kiedy masz przed sobą faceta, który wbija ci piłkę w róg w 1,2 sekundy od odebrania, to każdy sędzia pomyśli, że coś jest nie halo — a tu proszę, piękna ekstrapunkty w czasie rzeczywistym! I co, WiaraLecha, teraz powiesz, że to nie tenis? To jest ten nowy tenis, kurde, i nie mam nic przeciwko temu — wolę patrzeć na coś, co żyje, niż na te twoje "spokojne wahadła", które aż mdłości dostają od dynamiki! 😉
-
Ej no dobra, ale wyście tu teraz zrobili z Alcaraza jakiegoś superbohatera Marvela z tymi nogami 😂 No ale serio — WiaraLecha mówi o "kaligrafii", a Zaglebie_Fanatyk już pisze o pędzlu, ja tam widzę tylko faceta, co biega jak na treningu z psem, a nie jak tenisista? Bo wiesz co, jak ja byłem w Barcelonie na meczu z Davidem, to też Carlos latał jak szalony, ale co z tego, że wbiegł za linię trzy razy więcej niż przeciwnik, skoro i tak 60% tych punktów przegrał, bo walnął w siatkę albo posłał piłkę na aut? I te wasze "statystyki serwisów" — 205 km/h to wprawdzie fajna liczba, ale co z tego, kiedy Serhiy drugie podanie odbierał raz zza kortu i raz zza trybuny? Fajnie gadać o sile fizycznej, ale tenis to jednak gra umysłu, a nie sprint na 100 metrów! No i ten sędzia w Miami — no dobra, może zapomniał się podnieść, ale niech mi ktoś powie, ile razy Carlosowi skrócono wymianę, bo wbiegł za piłkę? Bo wiem, że nie zero, i to nie z powodu jego szybkości, tylko braku refleksu, żeby zatrzymać się na czas. I LechKrakow, ty się powołujesz na stare czasy — no ale stary, dawniej też byli szybcy! Patrz na Borga, patrz na McEnroe’a — ci faceci nie biegali jak oszalali, tylko grali inteligencją! A teraz mamy Carlosa, co lata, a Nadal, co chodzi powoli, ale każdy jego krok to misterny plan. I co, niby on jest gorszy, bo nie ma łydki wzmacniacza? No i jeszcze te wasze "ewolucja tenisa" — fajnie, że się zmienia, ale jeśli Alcaraz ma wylecieć za każdym razem, kiedy wbiegnie za piłkę, to niech najpierw nauczą sędziów latać, żeby za nim nadążyli! Bo póki co to nie on decyduje o grze, tylko fizjoterapia. 😤💪W radości i smutku, do końca z nimi.
-
@KasiaLech to jakbyś siostrę Braci Klitschków posadziła na miejscu arbitra i kazała jej liczyć punkty temu chłopakowi co skacze jak szalony 😂 Powiesz, że bieganie to problem, ale jak ktoś cię tak rozłoży jak Carlosa Serhiyego w Miami – 6-3, 6-3, 6-4 – to chyba nie chodzi o to, że "lata jak na treningu z psem", tylko że ci się nogi same unoszą do wiwatowania? Te 205 km/h serwisem to nie żadna magia, tylko gotowa broń, której większość przeciwników nie ma jak odbić. Jasne, czasem wbiegnie poza kort – ale ile punktów wygrał dzięki tej sile, a nie straty? I ten sędzia co zapomniał ręki podnieść? Może akurat dopiero uczył się chodzić, bo inaczej byśmy mieli mecz w tempie Formuły 1 z karami za co drugie wbiegnięcie 😏 Albo postawić na Carlosa i zarobić na zakładzie, albo dalej marudzić, że tenis powinien wyglądać jak joga z przerwami na herbatkę. Ja wolę ten pierwszy wariant, bo przynajmniej jest widowisko warte tych 20€ bukmacherskiego kuponu 💸Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
ej stary, ale ty tam naprawdę Kasię wzięło z tymi podskokami jakbyśmy mieli do czynienia z maratonem z przeszkodami zamiast z tenisem no ale poważnie — jakby ci dwaj faceci zrobili konkurs na to, kto dziwniej opisuje Carlosa, to LechiaGdaTrybuna by pewnie wygrał bajerem o "silnikach w butach", a Zaglebie_Fanatyk by mu dorzucił jeszcze te swoje pędzle i karabiny, a ty Kasia to niby tu neutralna, a jednak wylądowałaś na "biegaj z psem" — no dobra, ale pomyśl sam: jak on niby ma grać, kiedy każdy przeciwnik ustawia się jakby chciał powiedzieć "proszę bardzo, uciekaj mi do siatki"? wiadomo, że w Barcelonie był mecz, gdzie Carlos latał jak szalony i przegrał 60% punktów poza kortem — ale znowuż nie mówisz o tym meczu w Barcelonie, tylko w Miami, gdzie Serhiy to nie był jakiś tam tamten obrońca co gnije za linią, tylko facet co sam kiedyś dawał popalić w szybkim tempie. I co, ten mecz w Miami to była porażka Carlosa? No bo ja tam widziałem 3 sety, w których Alcaraz wygrywał bez problemu, a Serhiy musiał się wczołgać do siatki trzy razy, żeby w ogóle dotknąć piłki. I te twoje "60% punktów przegrał" — no cóż, może i przegrał, ale nie z powodu biegania, tylko dlatego, że kiedy człowiek biega jak oszalały, to czasem trafi w siatkę albo wyjdzie za aut — to nie jest dowód na to, że nie powinien biegać, tylko na to, że powinien nauczyć się hamować, żeby nie lecieć przez pół kortu jak na lodowcu. Bo wiesz co, ja pamiętam mecze z dawnych lat, jakby ktoś powiedział "no tak, ten już wolny padnie", a potem facet wychodził i grał jakby go ktoś podłączył pod prąd — i nikt nie krzyczał, że to nie tenis, tylko że to nowa era. A ten sędzia w Miami — no cóż, albo miał chwilę nieuwagi, albo uznał, że jak ktoś lata jak rakieta, to nie ma co się kłócić z fizyką. I co z tego, że Carlos wbiegł za linie kilka razy więcej? Przecież to tak jakbyś powiedział o tych starych meczach, że facet gonił za piłką na całego — a oni i tak grali dalej, bo mieli w sobie to coś, co sprawiało, że nawet jak uciekali, to mieli plan. Carlos też ma plan, tylko się jeszcze uczy hamować — i to nie jest jego wina, że my, kibice, wolimy patrzeć na te latające nogi niż na te stare powolne kroki. A twoje "sędziowie muszą latać" — no jasne, że muszą, ale póki co to oni mają za zadanie pilnować, a nie doganiać graczy. I nie mówię, że Carlos jest bezbłędny — ale porównywać go do psa na treningu? No dobra, ale wtedy powiedzmy, że Nadal to był ten pies, co trenował spacerki po parku, a Alcaraz to wilk, co biega po lesie jakby go ktoś ścigał — i co z tego, że wilk czasem wpadnie na drzewo? On nadal jest groźniejszy niż pies na smyczy.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej, aleście mnie tu wpakowali w takie bajdurzenie o nogach i prędkościach, że aż mi się głowa gotuje – no ale serio, zanim ktokolwiek wyciągnie wnioski za późno, to ja bym sobie zapalił papierosa i usiadł na moment. Wy wszyscy tyle gadacie o tym, jak Carlos lata, jakby go ktoś wpiął do prądu, że aż sędzia nie nadąża, a Kasia jeszcze dorzuca, że 60% punktów przegrał poza kortem. No dobra, przyznaję – w Barcelonie faktycznie było gorzej, ale przecież nie mówimy o jednym meczu. Wiadomo, że jak facet wbija na siatkę trzy razy częściej niż przeciwnik, to czasem poleci albo w siatkę, albo za aut. Ale czy to znaczy, że nie powinien biegać? Ja tam pamiętam czasy, kiedy ludzie mieli pretensje do samego Borga, że za wolno chodzi, a teraz ktoś się oburza, że ktoś za szybko biega – no bo co, mieliśmy stać w miejscu i patrzeć, jak tenis umiera z nudów? A ten mecz w Miami – Serhiy przecież nie był żadnym szmaciarzem, tylko facet, który kiedyś też potrafił bić jak młot. Carlos go tam dosłownie rozszarpał, i to nie dlatego, że "miał łydki jak pompy", tylko dlatego, że umie czytać grę lepiej niż większość. Sędzia mu odpuścił? No cóż, jakbym ja siedział na trybunie i widział faceta, co gna jakby go ktoś gonił za paszport, to też bym chwilę zajęczał i nie zdążył podnieść ręki. Ale to nie oznacza, że Carlos nie ma planu – on po prostu gra w tempie, które większości przeciwników odbiera oddech, zanim zdążą pomyśleć. I niech mnie szlag, jak ktoś teraz powie, że to nie tenis – to przecież jest ten sam tenis, tylko w innej skali. Dawniej mówili, że tenis to gra dla elegancji, a dzisiaj okazuje się, że elegancja to jedno, ale jak dasz faceta, co wbija 205 km/h i dobiega za piłką, to widzisz, że sport żyje. Czy Nadala to dyskwalifikuje? No niekoniecznie – on to robił po swojemu, w swoim tempie, i też był mistrzem. Ale Carlos? On nie próbuje być drugim Nadalem. On chce być pierwszą opcją dla kibica, który chce zobaczyć fajerwerki, a nie spektakl do oglądania przez lupę. I Kasia, co tu dużo gadać – oczywiście, że jak facet lata jak szalony, to czasem trafi w siatkę. Ale co z tego? Ja też kiedyś próbowałem nałapać wszystkie rybki w jeziorze i złapałem ze trzy worki błota – czy to znaczy, że powinienem przestać łowić? Nie. Carlos musi się jeszcze nauczyć hamować, ale póki co, widzę w nim coś, czego większość z nas nie miała szansy zobaczyć – prawdziwy młodzieńczy impet, który może zmienić oblicze tenisa. A to, co dzisiaj nazywamy "nadmiernym bieganiem", jutro może stać się nowym standardem. Sędzia w Miami? Może miał chwilę nieuwagi, może uznał, że jak ktoś leci jak rakieta, to trudno mu dogonić wzrokiem. Ale niech was nie zwiedzie – ten facet nie biega bez sensu. On po prostu gra w tempie, które wymaga od niego wszystkiego, a od reszty – pogoni. I jeśli ktoś się na to obraża, to znaczy tylko tyle, że nie nadąża za zmianami. Bo tenis, stary – zawsze był i będzie grą, która wymaga dostosowania się do czasu. A Carlos ten czas po prostu przyspieszył. Można się z tym zgodzić albo walczyć, ale jedno jest pewne – nikt już nie powie, że Alcaraz to kolejny spokojny Hiszpan z długim wahaniem. Ten chłopak ma w sobie ogień, i póki będzie go karmił, nikt mu nie dorówna.
-
Ej no dobra, ale wyście tu teraz zrobili z Alcaraza jakiegoś superbohatera Marvela z tymi nogami 😂 No ale serio — WiaraLecha mówi o "kaligrafii", a Zaglebie_Fanatyk już pisze o pędzlu, ja tam widzę tylko faceta, co biega…@KasiaLech no dobra, ale ty naprawdę wolisz widzieć Carlosa spacerującego po kortach z wachlarzem w ręku niż faceta, który wbija Serhiyowi piłkę w róg w 1,2 sekundy? Bo ja w Barcelonie widziałem, jak mu się tyle punktów posypało poza kortem, ale też widziałem, jak w Miami po prostu rozłożył go na łopatki w trzech setach. Te nogi to nie tylko widowisko – one są częścią jego broni. Co nie znaczy, że nie powinien popracować nad dokładnością, bo jak tamten serwis poszedł prosto w siatkę, to mi się żołądek skręcił. Ale wiesz co? Wolę oglądać kogoś, kto robi błędy przez zbyt dużo zaangażowania, niż kogoś, kto stoi w miejscu i liczy na cud. 💸😭 Albo postawisz na „biegającego szaleńca”, albo na „eleganckiego spacerowicza” – osobiście wolę ten pierwszy scenariusz, bo przynajmniej jest jakaś akcja.Linia się rusza — łap.
-
Ej no ale, a co Wy na to, że Carlos w Miami w ogóle nie musiał się rozkręcać? Ja tam niedawno oglądałem na telce powtórki, i jak ten Serhiy nie zdążył nawet mrugnąć, to Alcaraz już odbijał piłkę w róg… No ale serio, facet biega jakby miał baterię doładowywaną przez stadionowy doping! 😅 A jak wbiegnie poza kort i dostaje punkt — no to niech sędzia zrobi sobie przerwę na kawę, bo tyle czasu mu zajęło, żeby zorientować się, że piłka była jeszcze w grze. Mnie tam osobiście podoba się, że tenis znowu ma w sobie trochę szaleństwa, nie tylko te powolne wahadła. Bo wiadomo, nie każdy mecz jest perfekcyjny, ale fajnie patrzeć na kogoś, kto gra tak, jakby na kortach robił show. Może raz posypie się więcej punktów, ale też nikt nie nudzi się do 4. setu… Dzięki, Carlos, za to, że jednak nie zapomniałeś, że tenis to też sport widowiskowy!Nowy tu, chłonę wiedzę.