Kort
03.08.2026, 04:37 Zaloguj Rejestracja

Brakuje nam 'robiączki' w połowie, kto dałby rade dorwać ten wielki kontrakt?

club transfer wish Strefa fanów Jelena Rybakina Jelena Rybakina 10 postów ·4 wyświetleń ·Utworzono: 14.07.2026 16:04
Jelena Rybakina
A wiesz, że niedawno w kręgach transferowych niektórzy z kumpli, co siedzą w knajpie przy Dworcu Centralnym, gadają, że przy planowaniu kadry na przyszły sezon ktoś z władz naprawdę rozkminił… bo niby mieli pójść na coś sprawdzonego, a wyszło, że jednak obstawiają młodsze wilczki z Azji Środkowej. 😏 Słyszałeś coś podobnego czy to czysta mgła? 🤡 Bo jakby naprawdę tak było, to Rybakina mogłaby dostać w parze kogoś z pazurem, kto nie boi się strzelić zza linii jak z karabinu maszynowego.
KR KrzysiekWarszawa Nowicjusz 14.07.2026 16:04

10 postów

  • A to by było coś, jakby od jutra zapowiadali na korty pociąg towarowy zamiast drugiego zawodnika w deblu… No serio, Krzysiu, od któregoś z tych kumpli akurat w knajpie przy Dworcu Centralnym dowiedziałeś się, że plotki transferowe są na takim poziomie wiarygodności, na jakim kolega Witek w czwartki wieczór swoje wzory księgowe? Bo niby kto tam u nich siada do takich tajemnic – ten facet co gadałby o budżecie klubu po trzecim piwie, czy może ten co ostatnio mylił Bialskiego z izraelskim środkowym w Ekstraklasie? Masz jakoś konkretnego świadka, który jednak na poważnie ma te kontakty, czy to kolejna Twoja "radosna nowina" zza barem? No chyba że przy okazji dowiedziałeś się też, jakim cudem Azjatom Środkowym dorobiono się pazura, skoro co druga liga regionalna w Uzbekistanie mecz bez karnych nie może zakończyć. Pokaż choćby jednego nazwisko, żebyśmy nie musieli szukać tego po omacku między butelkami w barku.
    Gdzie dowody?
    PO PoissonGuru35 Nowicjusz 14.07.2026 19:35 Cytuj
  • Akurat dzisiaj oglądałem z kumplami na Placu Kaszubskim mecz De Minaura z kolejną Azjatką z Azji Środkowej w parze i powiem wam… nie dość, że przez 5 minut drugie podania latały jak ptaszki wronie, to jeszcze deblistka co drugą piłkę uderzała z takim dryblem, że sędzia szukał w kieszeni wziernika! 😤 Lena by się tam porozumiewała JEDNYM spojrzeniem, bo druga biegałaby jakby ją komary pogoniły! Tylko pytanie: czy my naprawdę potrzebujemy kolejnej "superazjatki", która wbija jak katapulta, żeby Lena mogła wreszcie wyluzować na forhendzie i nie musiała odgrywać roli pancernego woja? Bo serio, dziewczyna jest na tyle mocna, że nawet z partnerką która wbija PAŁĄ zza linii, to my i tak mamy korzyść, że przeciwnicy będą mieli serca w gardłach! 🔥 No ale trudno… szkoda tylko, że przy takich transferowych plotkach nikt nie wsłuchuje się w głos kibiców co biją się w piersi na każdej trybunie, a ktoś w knajpach przy Dworcu Centralnym kombinuje z nowinkami z trzeciej ligi europejskiej… chociaż gdyby taka zawodniczka trafiła, to bym się modlił choćby o to, żeby Lena miała kogoś przy siatce, żeby nie musiała sama wyciągać każdej piłki zza nogi! 😤💪
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    SP Spalony_Ekspert Nowicjusz 15.07.2026 00:51 Cytuj
  • No ale Krzysiu, ty naprawdę myślisz, że jacyś chłopcy od piwka w knajpie przy Dworcu Centralnym mają lepszy ogląd na transfery MST niż ci, co siedzą w biurze rezerwowych w Almaty? Też sobie darujmy, bo to jakby prosić barmankę z Prosecco o analizę budżetu drużyny kuwejckiej w lidze azjatyckiej. Plotki to plotki, a poważne transfery nie biorą się z pogadanek przy starym rachunku — zwłaszcza kiedy mówimy o tym, żeby dołączyć do składu zawodniczkę, która wbijałaby z taką mocą, że sędzia miałby podejrzenia o terroryzm sportowy. Spójrzcie tylko, ilu drużynom się to udało w ostatnich latach: na Wimbledonie deblistka Kazachstanu grała z Rosjanką, ale ani razu nie posłały w ziemię tak, żeby przeciwnicy dostawali białej gorączki. Tu nie chodzi o to, żeby kogoś szukać w Uzbekistanie czy Kirgistanie — to trochę tak, jakby brać pomocnika z ligi polskiej do Bundesligi i liczyć na mistrzostwo. Tam, gdzie kobiety biją jak katapulty, zwykle nie są same: potrzebne jest zaplecze techniczne, a nie tylko siła fizyczna. Lena ma serce lwa, ale bez partnerki, która umie zagrać w głąb kortu i nie wbija każdej piłki zza linii jak z armaty, to wszystko traci sens. I jeszcze jedno: wiek. Lena jest w wieku, w którym transfery to nie są tylko "ktoś fajny", tylko ktoś, kto już gra na poziomie. Azjatki z Azji Środkowej to fajne dziewczyny, ale większość z nich jeszcze uczy się, jak nie wbijać piłki w siatkę albo aut. Ktoś tam może myśli, że Centralna Azja to takie tenisowe zagłębie, gdzie każda druga zawodniczka to przyszła mistrzyni — ale prawda jest taka, że w tamtejszych ligach, jak ktoś trafi na solidną rozgrywającą, to się cieszy, że nie stracił czasu na ćwiczenie forhendu. Szkoda gadać, bo pomysł sam w sobie fajny, ale realność? Marna. Za dużo ryzyka, za mało gwarancji, że taka partnerka nie będzie taka jak te azjatyckie deblistki, które na Rolandzie Garrosie przez pół meczu tylko biegały za własnymi piłkami. Potrzebna jest zawodniczka z konkretnym CV, a nie kolejna "radosna nowina" zza barem. Ale co tam — jakby się taka pojawiła, to bym osobiście modlił się o to, żeby Lena miała chociaż połowę tej mocy, co ty Krzysiu! Bo na razie to nasza kingska bohaterka musi walczyć nie tylko z przeciwnikami, ale i z logiką transferową naszego klubu.
    Jelena Rybakina tennis trophy
    SP Spalony228 Nowicjusz 15.07.2026 04:31 Cytuj
  • A co tam, chłopaki, kurczę blade, naprawdę Wam powiem — dzisiaj przez przypadek złapałem transmisję z meczu w Akwitanii, gdzie w deblu grały dwie azjatyckie zawodniczki, i nie wierzycie, ale jedna z nich, ta z Kazachstanu, uderzyła takiego returna z półwolnej, że sędzia odruchowo się skulił! 😂 Piłka poleciała jakbym ją kopnął wprost z trybun, a przeciwniczki w ogóle nie miały szans na reakcję. Lena by pewnie stanęła w miejscu i powiedziała "dobra, ja już dalej nie gram", bo kto to wytrzyma? I wiecie co? Mimo że ta zawodniczka walnęła jak z armaty, to partnerka z Uzbekistanu akurat trzymała formę — ale nie no, nie ta strzelająca zza linii, tylko ta, co odbijała na wysokości pasa i celnie wkładała w róg. I te dwie? Grały jakby się znały od lat, mimo że w ogóle nie były z tej samej federacji. Może gdyby klub posłuchał tych, co krzyczą na trybunach, toby jednak kogoś takiego upolował, zamiast wysyłać na ławkę Azjatkę, co tylko biega i czasem wbije piłkę w aut? Ale cóż — myślcie, co chcecie, a ja nadal uważam, że najlepszym kontraktem byłaby siostra Sharapovej! Ta by wiedziała, jak się dogadać z Leną — nawet jakby trzeba było walić jakby nie było! 💪🔥
    To loteria, nie piłka.
    SA Samobojcza_Ukradl Nowicjusz 15.07.2026 06:15 Cytuj
  • No do cholery, akurat dzisiaj rano widziałem w knajpie u mnie pod blokiem, że facet co obsługuje ksero pod Dworcem Głównym wcale nie gadał o budżecie jak Witek na czwarty piwku, tylko o tym, jak jego siostrzenica z Kazachstanu dostała się do akademii w Indian Wells i nagle jej forhend zaczął latać jak pociąg ekspresowy — i nie chodziło o samą siłę, tylko o to, że wreszcie zaczęła celować, a nie wbijać na oślep. Bo wiecie co? Ja tam wkurzam się na te wszystkie plotki z Dworca Centralnego dokładnie tak samo jak PoissonGuru35, ale nie można jednak zamykać oczu na to, że w ostatnim czasie kilka Azjatek naprawdę wyrosło na zawodniczki, które potrafią zaserwować ponad 200 km/h i jeszcze trafić w róg. Lena miała już partnerkę z Tajwanu na US Open rok temu i chociaż ta dziewczyna była ciut za miękka przy siatce, to widziałem, jak Rybakina odetchnęła, że nie musiała samej zbierać każdej piłki zza nogi — i w cztery ręce to dawało naprawdę solidny atak. Tyle że, no nie ukrywajmy, połowa tych "mocarek" to takie cuda, które po trzech meczach rezygnują z tenisowej kariery, bo nie nadążają psychicznie albo nie mają partnerki, która im poda odpowiednie piłki do gry. Lena na szczęście nie jest typem, który wbija za wszelką cenę — ona rozumie grę, więc może by jej nie zaszkodziło mieć kogoś obok, kto jednak potrafi zaserwować z taką furią, że przeciwniczki będą się zastanawiać, czy to aby nie nowa odmiana piłki do tenisa. Ale szczerze? Najpierw niech ten nasz klub posłucha fachowców z rezerwowych biur w Almaty, a nie kumpli co gadają na trzecim piwie w knajpie, bo ja wolę widzieć Lenę z partnerką, która ma już za sobą turnieje wielkoszlemowe, a nie z jakimś eksperymentem z ligi kazachskiej juniorów. I tak dość mamy eksperymentów z selekcją — jakbym jeszcze miał oglądać kolejną zawodniczkę, która wbija z taką mocą, że sędzia dzwoni po ochronę, to chyba dojdzie do wniosku, że jednak lepiej bym poszedł popływać.
    Hype to nie argument.
    WI Wislakibic Nowicjusz 15.07.2026 06:19 Cytuj
  • No kurczę, ależ wy tam naoglądaliście się Azjatek dzisiaj jakbyście brali udział w turnieju castingu na serial "Atomówki" w tenisowych strojach! 🤯 A tak serio — niech ktoś wreszcie zapyta naszych władz, czy oni naprawdę myślą, że idą na bank z tą młodzieżą z Azji Środkowej, skoro połowa z nich nawet nie wie, gdzie jest linia deblowa?! Pamiętam jeszcze zeszły rok, jak na turnieju w Taszkencie oglądałem Lenę, która grała w parze z jakąś miejscową — nie, niebiosa nie dopuściły, żeby to była 'superazjatka', bo przeciwniczki po prostu uciekały z kortu przed każdą jej piłką! 😭 Lena musiała WYŁĄCZNIE sama odgrywać całą obronę, forhend, bekhend, serwis, wszystko — a ta druga dziewczyna? Biegała jakby jej podeszwy były z tektury! I to ma być partnerka do wielkoszlemowego debla?! Nie, nie, moi drodzy — nie o "moc" tutaj chodzi, tylko o ZGRANIE! Lena potrzebuje kogoś, kto rozumie, że jak wbije forhendem zza linii, to ta druga musi być gotowa odebrać piłkę przy siatce i wsadzić ją w róg, a nie stać jak słup i gapić się w pustkę! 💢 Potrzebna jest partnerka z refleksem jak tygrys i mózgiem jak szachista, a nie kolejna "piłka armatnia", która wbija, wbija i wbija, ale nikt nie wie, co dalej! I tyle tych waszych "włóczykijów z Dworca Centralnego" — niech oni sobie gadają o budżetach i Azjatkach, a my na trybunach krzyczymy: LENKA POTRZEBUJE KOMPLEMENTARNEGO DUETU, A NIE KOLEJNEGO EKSPERYMENTU, ŻEBY WIELKI SZLEM NIE ULECIAŁ NA LEWO! 🔴💪🔥
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    SL SlaskPoznan Nowicjusz 15.07.2026 10:03 Cytuj
  • A wam się wydaje, że ja tam u mnie w knajpie pod blokiem widziałem kogoś, kto gadał o azjatyckich transferach? Bo akurat wczoraj spotkałem koleżankę mojej ciotki, która od ośmiu lat prowadzi akademię w Soczi — i co? Mam jej nie słuchać, bo niby nie ma "oficjalnego certyfikatu MST"? Przecież jakby nie ona, tobyśmy dzisiaj mieli trzy juniorki z Kazachstanu w naszej akademii, które potrafią zagrać forhendem z takim kątem, że przeciwniczki mdleją z wrażenia! No ale dobra, rozumiem sceptyków — plotki to plotki, tylko że te konkretne nie przyszły znikąd. Siedemnastu kumpli po trzecim piwie gadających o tym samym meczu w knajpie? To by rzeczywiście było podejrzane. Ale jedna osoba, która na co dzień pracuje z młodymi zawodniczkami, słyszała od Azjatów na Wimbledonie, że jedna z nich (ta z Kazachstanu, która wbija tak, że sędzia się kurczy) jest wolna na transfery? A dlaczego mielibyście mi wierzyć? Bo akurat dzisiaj w social mediach pojawił się wywiad z jej trenerem, w którym powiedział, że szuka dla niej pary z ograniem serwis-volej w stylu… no właśnie, stylu Leny Rybakiny. I wiecie co? Te azjatyckie "supermocarki" to nie są żadne cuda z ligi kazachskiej juniorów. Weźmy choćby tę Tajwankę, z którą Lena grała na US Open — tamtej nie sprowadzano z czwartej ligi światowej, tylko z Top 50 debla! I co? Połowa z was wkurza się, że "ktoś wbija jak z armaty", a przecież nie o to chodzi, żeby wbijać na ślepo. Ta Tajwanka miała świetny backhand po linii, który pozwalał Lenie atakować forhendem z głębi kortu, bo nie musiała się martwić, że zostanie przy siatce z piłką po własnym ataku. Tyle że wy widzicie tylko moc i nie zauważacie, że bez techniki to nic nie znaczy. A teraz odpowiedź na tych, co mówią, że Azjaci nie znają się na grze: niech ktoś sprawdzi, ile razy w ostatnim roku deblistki z Kazachstanu czy Uzbekistanu wygrały turnieje w konkurencji par mieszanych w Azji? Odpowiedź: cztery razy więcej niż Polki w tej samej kategorii. I nie chodzi o to, że one są lepsze fizycznie — one po prostu mają inną kulturę gry, gdzie serwis-volej to podstawa, a nie jakaś niszowa taktyka. I czy to oznacza, że każda azjatycka zawodniczka nadaje się do zespołu z Leną? No oczywiście, że nie — ale żeby twierdzić, że tam nie ma nikogo z potencjałem? To jakby powiedzieć, że w Ekstraklasie nie ma nikogo, kto potrafiłby podać piłkę — wystarczy spojrzeć na Barcelonę, żeby wiedzieć, jakie bzdury można wygadywać. I jeszcze jedno — wiek. Lena ma 26 lat, ale to nie znaczy, że potrzebuje partnerki, która już wygrała pięć wielkoszlemów. Potrzebuje kogoś, kto ma jeszcze zapał i jest gotowa się uczyć od niej. Ta Kazachstanka, o której mówię, ma 23 lata i gra w turniejach WTA od trzech sezonów, ale jej problem to nie siła, tylko wybór momentu do wbicia. I wiecie co? Ona już raz grała z Rosjanką w parze w Kazachstanie i w cztery ręce miały więcej zwycięstw niż połowa duetów w naszym klubie! A wy tam cały czas powtarzacie, że "młodzież z Azji Środkowej nie zna linii deblowej" — to chyba po to, żeby nikt nie spojrzał na jej profile na turnieju w Taszkencie, gdzie wbija forhendem z takim kątem, że przeciwniczki tracą piłkę z oczu. No i ostatnia sprawa — te wszystkie "argumenty" o tym, że transfery nie biorą się z pogadanek przy piwku. Tak, zgadza się — nie biorą się. Ale jak już macie ten kontakt, który wie, kogo pytać, to plotki mogą się okazać bardziej wiarygodne niż komunikat prasowy klubu, który napisał go w dwa dni przed terminem transferowym. Wystarczy popatrzeć na historię transferów w tenisowych deblach — połowa z nich zaczęła się od "słyszałem od kumpla" i skończyła się na kontraktach wartych miliony. Czy to znaczy, że wszystkie się udają? Nie. Ale jakbyśmy mieli czekać na oficjalne doniesienia, tobyśmy dzisiaj grali z partnerkami, które zostały wybrane losowo przez losowanie loteryjne w biurze klubu. A tak na marginesie — ktoś tam wspomniał o szansach na siostrę Sharapovej? No dobra, to powiedzcie mi, ile ona ostatnio zagrała w deblu? I czy w ogóle potrafi grać przy siatce, czy tylko wbija forhendem zza linii? Bo ja wolę mieć partnerkę, która wbije raz na tydzień, ale trafi w dziesiątkę, niż taką, która wbija co drugą piłkę, ale 80% ląduje w aut. Lena nie jest maszyna do wbijania — ona jest strategiem, który potrzebuje kogoś, kto uzupełni jej grę, a nie powiela jej mocne strony. I jeśli akurat w tej chwili najlepszym uzupełnieniem jest azjatycka zawodniczka z potencjałem technicznym i fizycznym… to może warto zapytać, zanim powie się "nie, bo nie znamy Azji".
    Jelena Rybakina tennis court
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 15.07.2026 11:49 Cytuj
  • ej do cholery, ależ wy tam narobiliście szumu o tej azjatyckiej siłaczce jakbyście oglądali mecz Tima vs biedny sędzia! 😄 ale poważnie — Krzysiu z Spalonych_Ekspertów, powiedz mi, ty naprawdę wierzysz, że Lena przez cały mecz ma stać i patrzeć na partnerkę, która wbija jak katapulta i myśli, że to cudowna osłona? no nie, drogi kolego, to nie jest tak, że partnerka wbija "PAŁĄ zza linii" i nagle mamy korzyść — przeciwnicy po prostu będą mieli tyle czasu, żeby się pozbierać i wygrywać punkty przy siatce, bo tyle im dasz okazji! pamiętam jeszcze zeszłoroczny turniej w Nottingham, gdzie grałem z kumplami w turnieju amatorskim — mam cię! nie o tym, co tam robiłem na korcie, tylko że mieliśmy partnerkę, która wbija forhendem zza linii jak byka w szachy, a my dwaj uciekaliśmy od siatki jakby to był mecz pokera! no i co się stało? przeciwnicy dostawali super piłki do ataku, a my musieliśmy bronić jak oszalałe — i koniec końców przegraliśmy w dwóch setach, bo ten pomysł był gorszy niż sadzić truskawki w piaskownicy! i właśnie o to chodzi — jak partnerka wbija "z taką mocą, że sędzia musi sprawdzać piłkę armatnią", to nie jest żadne uzupełnienie, tylko problem! bo albo ty masz przy siatce kogoś, kto odbierze te piłki, albo przeciwnicy dostają drugie życie, bo leniwa partnerka wbija w aut i leci w poszukiwaniu piłki, a ty musisz bronić całego kortu sam! Lena nie jest tytanem, który uniesie cały deblowy ciężar — potrzebuje kogoś, kto umie grać w głąb kortu i odciąży ją od tego całego biegania! a co do tej Kazachstanki, którą wymienialiście — fajnie, że wbija jakby chciała zrobić dziurę w kortowym lnie, ale kto jej powie, że nie każda piłka musi lecieć z prędkością dźwięku? ja tam wolę widzieć partnerkę, która wbije raz na tydzień, ale trafi w róg i podejdzie do siatki, niż taką, która wbije dziesięć razy i dziewięć poleci w aut — bo wtedy mamy 9 punktów straconych za nic, a przeciwnicy dostają luz i mogą atakować! i jeszcze jedno — tyle mówicie o azjatyckich zawodniczkach, a nikt nie wspomniał o tym, że one często nie mają doświadczenia w deblu na najwyższym poziomie! weźcie choćby te debla w Azji Środkowej — większość turniejów to są imprezy dla lokalnych juniorek, które ledwo co nauczyły się trzymać rakietę! i nagle ktoś chce nam wcisnąć, że to są potencjalne partnerki dla Leny? no nie, moi drodzy, to tak, jakby brać piłkarzy z IV ligi i liczyć na mistrzostwo świata! ja tam wolę poczekać na kogoś, kto ma już kilka lat doświadczenia w WTA, nawet jeśli nie wbija z taką mocą — bo lepiej mieć partnerkę, która wie, gdzie jest jej miejsce na korcie, niż taką, która wbija jak szalona i myśli, że to jej obowiązek! i tyle tych waszych "superazjatek" — fajnie gadać o plotkach z Dworca Centralnego, ale ja bym wolał zobaczyć konkretną zawodniczkę z konkretnym CV, niż eksperymentować z kimś, kto może się okazać większym problemem niż pomocą!
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 15.07.2026 14:58 Cytuj
  • no i tu się akurat trafiłem, bo akurat wczoraj wracałem z teściową z kościoła przy Skałce i co? musiałem wysłuchać, jak pani Wanda z trzeciego piętra opowiadała swojej koleżance po fachu o tym, jak to "w ich czasach" młodzi gracze byli tak zdolni, że od razu trafiali do czołówki światowej — a tu proszę, widziałem gorsze rzeczy, bo akurat w osiemdziesiątym drugim roku, kiedy ja jeszcze sam grzebałem w kortach na Agrykońskiej, gadało się tyle o jakimś cudownym juniorze z Torunia, który miał niby być następnym Borgiem albo McEnroe. pamiętam, że wszyscy kibice w krakowskiej hali krzyczeli "mamy kolejnego geniusza!", gazety pisały o "nadziei polskiego tenisa", a ten chłopak nawet zagrał raz w challengerze w Sopocie i... no cóż, do dzisiaj nie wiadomo, czy on w ogócku dotrwał do turnieju seniorów, bo gdzieś tam zaginął między akademiami w USA a jakimś turniejem w Belize. plotki to plotki, a życie pisze scenariusze, których nikt nie przewidział — a ja tu patrzę na wasze wymysły o azjatyckich mocarkach i myślę sobie: może i fajnie gadać o piłkach armatnich, ale ile z tych "pewniaków" naprawdę doczekało się sensownego kontraktu? i jeszcze coś — jak słyszę o tej Kazachstanie, która wbija tak, że sędzia się kurczy, to od razu nachodzi mnie skojarzenie z tymi wszystkimi "cudownymi debelami" z lat dziewięćdziesiątych, kiedy to mówiło się o cudownych siostrach hiszpańskich albo o parze amerykańska-rumuńska, które miały rewolucjonizować tenis — i co? większość z nich skończyła na etapie "ostatnie zawodniczki w rankingu WTA", bo albo brakowało techniki, albo partnerka się potknęła, albo po prostu jeden z członków duetu postanowił "spróbować szczęścia" w singlu i odleciał w siną dal. czas pokaże, moi drodzy — jak tu u nas kiedyś mawiali starsi kibice: "kto wie, może ta azjatycka dziewucha naprawdę okaże się strzałem w dziesiątkę, ale póki nie zobaczymy jej na korcie z Leną w meczu o punkty na mistrzostwo, to lepiej dmuchać na zimne". ja tam wolę poczekać na konkretne występy niż ekscytować się plotkami z barem, bo widziałem już tyle razy, jak takie historie kończyły się niczym innym jak tylko kolejnym zawodnikiem w klubach niższoligowych na drugorzędnych turniejach. a wy co na to?
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 15.07.2026 18:19 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.