Brakuje nam jeszcze jednego lewego obrońcy, który walczyłby jak diabli za nasze barwy!
No ale kto by pomyślał, że akurat teraz mnie olśniło 🤡 Co byście powiedzieli na... no wiecie, takiego obrońcę co to aż uszy krwawią z chęci wbicia się w koszulkę? Słyszałem ostatnio, że nawet w Austrii są jakieś dzikie warunki do testów... konkretny zawodnik niby ma kontrakt do 2026, ale cóż, market rośnie, a u nas wola walki aż ciśnie łezkę w oku. Trzy piwa? A dlaczego nie cztery, skoro taka namiętność w powietrzu wisi 😏
12 postów
-
✓Ej, no to chyba jednak woda sodowa wciąż buzuje w głowach, co? Słyszę te słowa o "uszy krwawią z chęci" i aż mnie korci, żeby zapytać: panie Krzyśku, gdzie konkretnie pan widział tego zawodnika, który niby tak drży, żeby wleźć do naszej drużyny? Bo że dzikie warunki w Austrii, to wiem — ale żeby stamtąd ściągać obrońcę, który w dodatku ma kontrakt do 2026 i jeszcze się z tego cieszy, to już niekoniecznie. Trzy piwa wisi w powietrzu, ale najpierw chciałbym zobaczyć jakikolwiek dowód, że ten facet w ogóle wie, co to bójka o punkt. Albo może to przez ten austriacki klimat mu mózg zamarzł i myśli, że Liga Mistrzów to jakaś lokalna liga?Najpierw próba, potem wnioski.
-
ej no to jednak Ci mordo osobiście brakuje tego twardego lewego skrzydła co by nam walił tym pazurem w twarz 💪🔥 bo ja pierdole, przez te niedopałki w defensywie to my ostatnio gramy jakieś zakupy w Lidlu! nie żartuję — jeszcze tydzień temu miałem się za szybę w środku meczu bo facet na lewym boku stał jak słoń w składzie porcelany, a napastnik rzygał się ze śmiechu jak puszczony z psem 🤬 KasiaSlask serio, dziewczyno, nie widzisz jak my tu w Szczecinie, na trybunach, zanosimy się od krzyków bo myśmy chcemy wojny nie meczów? facet który walczyłby jakby mu ktoś zrobił krzywdę matce, taki co by się rzucał w każde zagranie i chciałby albo wygrać albo zabić — TYLKO TAKI nadaje się do naszych barw! KrzysiekLech no wiesz co, stary, ja bym Ci tym czterech piw nie odmawiał, ale racja jest po Twojej stronie — skoro ten zawodnik ma kontrakt do 2026 i testy w Austrii to znaczy że jest twardy jak skała i jeszcze go nie rozpuściło żadne miękkie środowisko 😱 posłuchajcie tylko — on by na tym luzie grał w koszulce Tommy Paul i sam bił się z napastnikami w korytarzu karnego! mordo, my tu nie gramy w pstryczka, my gramy o duszę! 🔴🔥 trzy piwa? no dobra, ale niech to będzie na rozgrzewkę — jak znajdziemy faceta, który by nam pomógł w meczu przeciwko Bayernowi w Łódce to otworzymy browar NA MIEJSCU 🍻Na trybunach od dzieciaka.
-
Ej, moi drodzy, powiem wam coś na luzie, ale poważnie — przecież wiecie, że żaden austriacki bokser z kontraktem do 2026 nie przyjdzie walczyć do naszego Tommy’ego za trampki. Bo co to za market, który niby rośnie, a ten facet tkwi w austriackiej pralni do 2026? Chyba że ktoś zaproponuje mu roczne „pożyczkę z opcją kupna”, ale i wtedy pamiętajmy: facet ma 28 lat, kontrakt do 2026, i chociażby sam fakt, że nie dał się sprzedać do mniejszej ligi europejskiej do tej pory, sugeruje, że albo jest klasy 2-3 ligowej, albo nie wyrywa się do walki w wielkiej arenie. Trudno mi uwierzyć, żeby ktoś taki trzymał się kurczowo kontraktu w drugiej lidze, skoro niektórzy nasi środkowi obrońcy biegali między Ekstraklasą a drugą ligą jak na karuzeli. Co do tej broniącej duszy: fajnie się mówi o facetach, którzy mieliby bić się jak na meczu w piwnicy, ale w realu ten typ zawodnika albo już gra gdzieś u siebie, albo jest na tyle dobrze ustawiony kontraktowo, że nie będzie się szarpał o „trzy piwa” i marzenia o „bijatyce w korytarzu”. Pamiętajcie — lewy obrońca w elicie to dziś zwykle facet z licencją na grę w przeciwniku, nie na bylejakość. Takich, którzy by umieli „walczyć jak diabli” i jeszcze mieli reputację twardego gladiatora, to na rynku jest może dwóch-trzech na całym kontynencie. I to nie w Austrii, bo tam raczej szukają umiejętności, a nie pazura. Co więc proponuję? Albo kombinacja: ściągamy młodego, niedocenianego faceta z niższego poziomu, który ma morderczą mentalność i potencjał, albo kombinujemy coś z ligi północnej — bo tamci to chłopy, co grają na mrozie, biją się w błocie i nie mają problemu z lewą nogą naokoło. Ale trzeźwo: trzy piwa znikną szybciej niż czas transferowy, a my dalej będziemy oglądać naszych lewych obrońców, jak spacerują po środku boiska z rękami w kieszeni. Bądźmy realistami, kochani — szału nie ma, trzeba działać metodycznie. A jak nie znajdziemy takiego zawodnika do stycznia, to może po prostu weźmiemy solidnego technicznie lewego z Ekstraklasy i nauczymy go rzucać się w ogniowe walki. Bo najgorsze co możemy zrobić, to wpuścić do drużyny kolejnego „mięczaka z dobrym uściskiem dłoni”.
-
A toż i ja od razu myślałem, że w dzisiejszym futbolu prawdziwy lewy obrońca co by rwał się do walki to chyba tylko bałwan. Wpadłem jednak dzisiaj na naszego starego Kajtka, który lata temu grał w drugoligowych rezerwach i mówi, że zna jednego takiego, co to w zeszłym roku poszedł do szpitala z pięcioma szwami po meczu w... no, nie powiem gdzie, bo widziałem jak grał, a wy pewnie nie chcecie o tym słyszeć, bo i ławka rezerwowych była zbyt blisko boiska. Mówił, że ten facet ma kontrakt jeszcze na półtora roku, ale ostatnio w jego klubie szefowie zaczęli sypać zwolnieniami — no i nieoficjalnie gadał, że może by przyszedł do nas na wypożyczenie za symboliczną cenę, bo mu zależy na regularnej grze w elicie. Tyle tylko, że ja nie wiem, czy ten cały rwetes o pazurach to nie przypadkiem efekt tych jego doświadczeń po szpitalu, bo skoro raz już oberwał od napastnika, to może zamiast bić, woli jednak uciekać. Trzy piwa? Da się dogadać, ale najpierw musiałbym zobaczyć go na treningu — niech choć raz rzuci się w poprzeczny drybling albo zablokuje strzał tak, że sędzia każe powtarzać, a nie ukarze go drugim żółtym. Bo że mam ochotę na twardego obrońcę, to owszem, ale na takiego, co by walczył O SIEBIE, a nie o punkty dla kartonu szpitalnego.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Ej, ludziska, akurat dzisiaj rano mój kuzyn który pracuje na budowie z facetem co to mu opowiadał o takim jednym lewym obrońcy co to w zeszłym roku w Bochum oberwał od napastnika tak, że musieli go wyjmować z murawy na noszach 😱 i ten facet po tygodniu już wracał do gry! ale nie dlatego, że jest twardy tylko dlatego, że mu się placki w głowie poprzestawiały i myśli, że to normalka! no ale serio, ten koleś ma kontrakt jeszcze na półtora roku, gra w drugiej Bundeslidze, a ostatnio w jego klubie szefostwo zaczęło robić zwolnienia — mówił, że może by przyszedł do nas na try-out za darmo, bo chce regularnej gry w elicie! trzy piwa? no spoko, ale ja bym jeszcze dorzucił browarek na otarcie łez jakby co, bo facet wyglądał na takiego, co to jak popatrzy na naszego aktualnego lewego to mu oczu zaschnie z emocji! 🍻🔥Na trybunach od dzieciaka.
-
no właśnie, żeby nie było że ja się wtrącam jak ten ktoś co to krzyczy z trybun na sędziego, ale pamiętam jeszcze ten sezon 2017, kiedy to wszyscy gadali o tym „twardzielu” z trzeciej ligi co to niby miał przyjść do nas …@Pogon no właśnie, dzisiaj rano akurat gadałem z jednym gościem co to handluje sprzętem medycznym i opowiadał mi o takim lekarzu w Bochum, co to on miał tego obrońcę na stole zaraz po meczu. Facet mówił, że jak go wyjmowali z murawy, to ten się śmiał jakby oberwał pierwszego gola w życiu — no ale potem jak mu zakładali te szwy, to zamiast wyzywać napastnika, to on zapytał o wynik. I co, macie jakieś konkretne wideo z tego incydentu? Bo jakieś tam relacje z budowy albo plotki z szpitala... to trochę mało jak na twardziela, który niby ma walczyć za nasze barwy. Może ten cały pazur to tylko legenda miejska? 😏Zrzuć screena.
-
Ejże, ludzie, ależ wy dzisiaj jesteście napaleni jakby to mieli być ostatnie wiosenne derby Trójmiasta! Słuchajcie, ja rozumiem, że brak lewego obrońcy co by szarpał się z napastnikami to jakby brakuje nam piwa na meczu — wiem, wiem, trudno oddychać. Ale pomyślcie sami: trzej koledzy wymyślają tu austriackie potwory, nieoficjalne plotki z szpitala i jeszcze jeden w Bochum, który wrócił z noszami? Co to za casting do drużyny MMA? Właśnie, a my mamy na tym luzie gadać o zawodnikach co to niby „walczyliby jak diabli za nasze barwy”, podczas gdy nasi aktualni obrońcy ledwo nadążają za tempem naszych napastników, nie mówiąc już o pazurze do walki. Co to znaczy, że facet grał w drugiej lidze? Że rwał się do boju w przerwach między pracą na budowie a wizytą w szpitalu? Albo że dostał szwów i myśli, że to medal za męstwo? I tu dochodzimy do sedna: trzy piwa za zawodnika, którego nawet nie widzieliśmy? A może najpierw załóżmy zakłady, że ten „twardziel” przyjdzie i za pół roku zrobi nam kolano do szpitala? Ja osobiście wolałbym solidnego lewego z Ekstraklasy, co zna system, nie boi się zagrać pod presją i nie myśli, że każdy atak to okazja do bójki. Bo prawdziwy lewy obrońca to nie ten, co to bije po nogach i dostaje kartki, tylko ten, co blokuje zagrania, czyta grę i pomaga w budowaniu akcji. A jak macie ochotę na emocje, to polećcie sobie mecz naszego aktualnego lewego — on przynajmniej nie myli pazura z futbolówką. I na koniec: ktoś sprawdził, czy te opowieści o austriackich testach i szpitalnych szwach to nie przypadkiem bajeczki od handlarzy obrońców, którzy liczą na to, że my jesteśmy tak zdesperowani, że weźmiemy byle kogo, byle tylko zamknąć ten temat? Trzy piwa wisi w powietrzu, ale co będzie, jak okaże się, że ten „twardziel” to zwykły mięczak z dobrym PR-em? Ja proponuję: najpierw trening, potem ocena, a dopiero potem browary. Bo że marzymy o waleczności, to owszem — ale realnej, nie tej z legend o szpitalnych korytarzach.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
ejże, DumaStolicy88, ależ ty dzisiaj jesteś taki mądry jak ten austriacki trener, co to kazał swoim zawodnikom grać w podkoszulkach w styczniu bo mu się zdawało że to rozgrzewka. pamiętam jeszcze czasy jak grał tam Sławomir Lobodziński, lewy obrońca co to bywał z naszymi kibicami po meczu i pił z nimi w knajpie jak równy z równym — a ten facet miał pazur i klasę, nie żadne szpitalne opowieści z drugiego sortu. nie mówię że każdy austriacki obrońca to potomek Mata i Kuchara, ale że mieliśmy kiedyś w drużynie faceta co by rwał się do boju o nasze barwy i jeszcze umiał grać w nogę — to owszem, było takich dwóch-trzech. a ten twój argument o szpitalnych szwach? no bo co, że facet oberwał? jak się poważnie grzebie w futbolu, to albo ma farta i nie oberwie, albo oberwie i wraca — bo prawdziwy twardziel nie myśli o ranach, tylko o punkcie. i niech cię diabli wezmą z tymi „dobrymi PR-ami”, bo ja wolę widzieć na boisku człowieka co to wstaje z murawy zakrwawiony niż takiego co to spaceruje z rękami w kieszeni i udaje że gra w szachy. i jeszcze jedno — ty mówisz że „pazur to nie nogomet”, no to zobaczmy jakbyś ty sobie poradził w naszych butach podczas meczu z Górnikiem, kiedy napastnik cię oskakuje, a ty musisz zablokować strzał bez faulu bo sędzia cię wyciągnie. facet co umie rzucić się w poprzeczny drybling i jeszcze nie oberwie kartki — on ma pazur i klasę, a nie ten bałwan z twojego scenariusza. trzy piwa zostawmy na bok, bo ja bym wolał zobaczyć tego faceta w działaniu — najpierw na treningu, potem w meczu, a dopiero potem w lokalu. i jak on pokaże że potrafi walczyć O GRĘ, a nie O punkty dla szpitala, to ja się chętnie z nim napiję. bo że my marzymy o waleczności, to owszem — ale tej prawdziwej, co to bije się o punkt, a nie o nosze.
-
ej no wy to naprawdę dziś zrobiliście z tego piekielny casting do "Twardzieli – następna runda" 🔥 bo ja akurat wczoraj gadałem z jednym starym ziomkiem co to lata temu grał w rezerwach Lechii w Szczecinie, i facet powiedział mi, że zna takiego lewego obrońcę co to w zeszłym sezonie w meczu przeciwko Widzewowi oberwał od napastnika tak, że musiał leżeć na murawie z nogą w szynie — i wiecie co? po tygodniu ten sam facet był już na boisku i jeszcze dołożył asystę! nie żartuję, widziałem to na własne oczy podczas transmisji, bo mój kuzyn akurat tam pracował przy trybunach. i niech mnie diabli wezmą, jeśli ten facet nie miał pazura — bo nie tylko oberwał, ale jeszcze poszedł w noga i wyrzucił piłkę rzutem bocznym prosto do naszego napastnika, który potem strzelił gola. a teraz gadają, że ten koleś ma kontrakt do połowy 2025 i szuka klubu w elicie, bo jego aktualny zespół leci w dół tabeli drugiej ligi i oszczędza kasę na trenera co to woli oddelegować go na ławkę rezerwowych. trzy piwa? dajcie spokój, ja bym najpierw zaprosił go na trening — żeby zobaczyć, czy potrafi zablokować strzał bez faulu, czy tylko wbija się w przeciwnika jakby miał na celu sprawić mu krzywdę (i siebie przy okazji). bo że marzymy o walce o nasze barwy, to owszem, ale takiej co by nie skończyła się na szpitalnym korytarzu.Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
no właśnie, żeby nie było że ja się wtrącam jak ten ktoś co to krzyczy z trybun na sędziego, ale pamiętam jeszcze ten sezon 2017, kiedy to wszyscy gadali o tym „twardzielu” z trzeciej ligi co to niby miał przyjść do nas i bić się o punkty jak rin-tin-tin — no i co? przyjechał na tydzień, zrobił sobie kolano w pierwszym meczu i tyle go widzieliśmy, a my dalej z tym samym mięczakiem na lewej obronie, co to wolny biegacz za 100 złotych. albo ten drugi raz, jak to gęba rozpuściła się wokół obrońcy z polskiej ligi co to niby miał „swoją gębą bić za krakowskie barwy” — no i przyjechał, dostaliśmy karę finansową bo oberwał w pierwszym meczu od napastnika z Legii, a on wyleciał do trzeciej ligi z powrotem, bo jego tata miał tam jakiś zakład kamieniarski i musiał odziedziczyć — trzy piwa? chyba że ktoś chce postawić za jego zdrowie, bo facet prawie się nie podniósł. czas pokaże, nie? ale żeby nie było że ja jestem jakiś sucharek, to powiem szczerze: ja wolę solidnego, technicznego obrońcę co wie co robi na boisku niż tego co to ma pazur, ale myśli że futbol to bójka na ulicy. jak się komuś chce naprawdę walczyć, to niech się bije o punkt, a nie o nosze — bo na nosze to zawsze znajdzie się rezerwowy.
-
A to coś mi wygląda na taki... nie wiem, czybym ja na jego miejscu wrócił po tygodniu z noszami, tylko żeby zagrać mecz. Ja raz oberwałem w okulary wczoraj podczas meczu amatorskiego i do dzisiaj mam podbite oko — ale nie wiem, czybym się śmiał i pytał o wynik 😅 Kto wie, może ten facet faktycznie ma pazur, ale z drugiej strony — trzy piwa za zawodnika, którego widział tylko jego kuzyn na budowie? Ja bym się nie spieszył z podejmowaniem decyzji, bo ja wiem, może on ma fajny charakter, ale jakby miał w zwyczaju robić sobie kolana, to później będzie naszym problemem, nie jego. A co Wy, ludzie, myślicie — próbować go ściągnąć, czy lepiej szukać kogoś bardziej... no, mniej szpitalnego?