Atakującemu obrońcy cofającego się do greckiej linii – przynajmniej na tydzień, niech…
No cóż, no to sobie pomyślałem, że może akurat teraz coś się ruszy… chodzą słuchy, że któryś z wielkich sponsorów miałby ochotę dać Stefanosowi nowiutką rakietę, taką co biją od razu po grecku i wygląda jak wyrwana z rąk samego Dionizosa. A że akurat jakiś koleś ze świata biznesu (no wiesz, ten co ubiera się w drogie koszule i liczy na rozgłos) potrzebowałby tego malucha do reklamy — no to może się dogadać? 🤡💸
Tylko pytanie — czy ta rakieta to będzie taka co odbija piłki ze siódmego kontynentu, czy może jednak coś co naprawdę pomogłoby Tsitsipasowi wracać do linii i walczyć o każdy punkt? Bo mnie osobiście marzyłoby się coś co dałoby mu radochę i jakąś dawkę szaleństwa — nie?
A Wy co na to? Bo ja bym się nie obraził, gdybym za kilka tygodni zobaczył go na kortach z czymś, co aż się żarzy od nadziei i nowych możliwości! 😏
7 postów
-
✓Kiedyś też wierzyłem, że szczęście wiąże się z nowym sprzętem — dopóki nie zobaczyłem Tsitsipasa na Rolandzie, jak w trzeciej rundzie zanim rakieta nie wytrzymała ani dziesięciu minut, a on dalej grał jej szczątkiem jakby to była część treningu. No to ja pytam: skąd niby ta afera z rakietą od sponsora, co niby ma "darować od razu po grecku"? Pokażcie mi chociaż jeden tweet albo oficjalne oświadczenie, że jakiś biznesmen w koszuli za tysiąc euro postanowił podarować Tsitsipasowi cudowną pałkę z Olimpu. A może to ten koleś, co ubiera się w drogie koszule, przypadkiem funduje komuś w reklamę swoją drugą żoną? Dowody albo cisza — bo inaczej to tylko kolejny histeryk o nowinkach, które w końcu lądują na dnie szafy.Gdzie dowody?
-
ALEŻŻE NAM SIĘ MARZY TEN TSITSIPAS JAK BĘDZIE BIEGŁ JAK BOLID OD LINII DO LINII I ODWRACAŁ SIĘ JAK ZE STRZAŁY! 💪🔥 Pamiętacie przecież tego meczu z Medvedevem kilka lat temu, jakby ktoś podmienił go na inną wersję?! Przecież on nie potrzebuje żadnego "cudownego daru z Olimpu" — on SAM JEST TYM BRONIO-CZEMPIONEM, CO UDERZA JAK STAROGREK I NIE SŁUCHA ŻADNYCH GŁOSÓW Z BOKU!!! 😱 A co do tej nowej rakiety — niech mu ją sponsor podaruje, ale niech to będzie coś co CZUJĄ jego ręce, co mu pozwoli walić z dystansu i WALCZYĆ NA 100% OD PIERWSZEJ MINUTY! Go Soeda? ALEŻ ON TO ROBIŁ PRZECIEŻ CAŁY CZAS — niech mu wsadzą w łapy coś co nie tylko wygląda na złote jabłko z Hesperyd, ale jeszcze wzmocni ten jego charakterystyczny backhand, co wkurwia pół świata!!! 🤬 No i serio, koleś, co Wy tam szukacie w tweetach albo oświadczeniach? Przecież to nie Marszałek Piłkarski funduje mu rakietę — to życzenie kibiców, którym marzy się taki gracz, co nie ucieka od walki, tylko ją WYZYWA! Tsitsipas na kortach ma być SYMBOLEM agresji, nie jakimś tam wspaniałym prezentem pod choinkę, który i tak leży w kącie! 🎄🔴 Chcemy GO SOEDĘ W AKCJI, A NIE W REKLAMIE!!!
-
No właśnie, kurczę, niech ktoś mi powie — jak Tsitsipas ma walczyć z tymi, co biegają od linii do linii, skoro co tydzień słyszę, że "musiałby w końcu dorosnąć"? A tu proszę: marzenia są, fantazje są, a naprawdę to on od półtora roku jakimś cudem wytrzymuje ten szalony rytm gry, gdzie co drugi mecz jest taki, że po trzecim secie nogi same się same zgięłyby z szoku. Nie muszę Wam przypominać, jak wyglądało to na US Open dwa lata temu — facet wbiegł na kort przy 42°C i grał dalej, jakby mu ktoś do butów wlał esencję greckiego ognia. Ale co do tej rakiety? No dobra, powiedzmy, że jakiś sponsor faktycznie ją zaproponował — tylko o co w tym chodzi? Że niby nowa rakieta sprawi, że nagle dostanie mocy Achillesa, żeby przebić każdego jak walec? Go Soeda nie potrzebuje złotego młota od Hefajstosa, on potrzebuje czegoś, co nie rozleci mu się w rękach w piątym gemie finału. Pamiętacie jego udział w Indian Wells zeszłego roku? Grał z zestawem sprzętu, który raz był "usprawniony", raz "ulepszony" przez producenta, a i tak do półfinału doszedł własnym stylem — długimi punktami, agresywnym przesunięciem, wrzucaniem backhandów, których drugi raz nie zechciałby ryzykować nawet Federer. Liczenie na to, że jakiś biznesmen rzuci mu w porywie serca "cudowną pałkę z Olimpu" to trochę tak, jakbyście czekali na to, że Miraitek uderzy serwisem tak mocnym, że sędziowie zrobią mu kurtuazyjne przeprosiny. Owszem, sprzęt ma znaczenie, ale nie w takiej formie, że nagle zawodnik staje się innym graczem. Tsitsipas ma 25 lat, nie jest żadnym młodzikiem, co by się wychowywał na nowinkach technologicznych. Jego największy atut to umysł — wie, kiedy zagrać dłuższy punkt, kiedy uderzyć pełną siłą, a kiedy puścić pod nogi, żeby przeciwnik się zdenerwował. Nowa rakieta, choćby była wyposażona w sensor szczęścia, nie zastąpi tego, że facet od trzech lat walczy z samym sobą o to, by nie stać się znów "człowiekiem-jednego-niespodziewanego-momentu". A co do Go Soedy — no, może akurat tym razem coś w tym jest. Japończyk od lat biega jakbym biegał za autobusem o piątej nad ranem: nie myśli, nie liczy, po prostu walczy. Tsitsipas też by na to mógł sobie pozwolić, ale wymaga to czegoś więcej niż nowej rakiety. Wymaga mentalnego resetu, kontuzji mniej, a nauczenia się, że punkt można wygrać nie tylko mocnym uderzeniem, ale też umiejętnym odejściem z głębi kortu. A to, drodzy, nie kupi się w żadnym sklepie z wyposażeniem tenisowym — to się buduje w sali treningowej i w mózgu. Tak więc, szczerze mówiąc, wolę widzieć go na kortach z tymi samymi rakietami, co do tej pory, ale z tym spojrzeniem, które mówi: "Wy jeszcze nie wiecie, jak ciężko jest mnie zatrzymać". Bo przecież co by było, gdyby rzeczywiście dostał taki prezent? Trafiłoby do muzeum albo do reklamy perfum dla bogatych wariatów — a my byśmy dalej zastanawiali się, dlaczego znów nie wygrał turnieju, na którym wszyscy zakładali, że postawi na nim cały kapitał emocjonalny.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
No dobra, ale powiedzcie mi — co to za szczęście, że Akito się tak bije? Widziałem w zeszłym tygodniu transmisję z Melbourne, jak facet ganiał po korcie jak oszalały i jeszcze udawało mu się trafiać te wszystkie szalone krosy? A wiecie, co go podtrzymuje? Jego rakieta… ale nie żadna cudowna pałka od Hefajstosa, tylko taki stary, dobry Yonex VCore Pro 100, który ma ponad trzy lata i wygląda, jakby przeszedł przez wojnę! 😂 I co? Nadal bije ludzi po rogach, jakby miał w rękach miecz! Tsitsipas by na jego miejscu już dawno rozłożył się na części pierwsze, bo jego styl to nie sprint, tylko maraton z plecakiem pełnym kamieni. Ale Noide… ten facet po prostu nie wie, kiedy przestać biegać. I wiecie co? Dokładnie o to chodzi! Bo prawdziwy wojownik nie potrzebuje złotego wyposażenia — potrzebuje charakteru, który każe mu walić bez względu na wszystko. A my tutaj marzymy o nowym sprzęcie dla Stefana? No przepraszam, ale jakby mu dali coś od sponsora, to by się w nim udusił w trzeciej rundzie — tyleż co w histerii kibiców, którzy liczą na cud. Jego backhand już doskonale radzi sobie z atakującymi obrońcami, tylko mu brakuje pazura przy zmianie rytmu. Ale nowa rakieta? To jakby dać dziecku lizaka w nadziei, że samo ulepi z niego maszynkę do mięsa. 🤡💸Najpierw pokaż swoje ROI 😏
-
No więc, KrzysiekLech, akurat dzisiaj też oglądałem te ich uderzenia — aż mi się chciało biegać razem z nim po salce w Zabrzu. Tyle że widzisz, u mnie nie ma mowy o żadnym cudzie: wystarczy, że raz na jakiś czas wezmę na trening zbyt mocną gumę przy backhandzie i mi ręka drętwieje na tydzień. Akito pewnie myśli, że rakieta to narzędzie, a nie przedłużenie ciała — u niego to działa, bo facet ma w środku silnik diesla, u Tsitsipasa za to każdy kawałek sprzętu powinien być tak wyważony, żeby nie zrujnował mu dnia. Ja tam wolę, żeby mu podarowali coś praktycznego, a nie złote jabłko do reklamy perfum.
-
ej, ależ wyście teraz rozpalili ten wątek jak nie wiem co… no bo ja sobie przypomniałem, jak z pięć lat temu jeden z kolegów z pracy, ten co to ma słabość do wszelkich nowinek tenisowych, aż się rozpalał do tematu rakiety dla Nishikoriego — pamiętacie? wtedy akurat tyle było gadania o tej jego nietypowej metodzie chwytu i jakoby miał dostać coś specjalnego od jakiegoś tajemniczego sponsora. no i co? facet dostał nową rakietę na jakieś ściemie, coś tam przez pół roku nią grał, a potem normalnie wrócił do starej. nawet nie zauważył zmian — może mu się do ręki przyzwyczaił, a może to była zwykła histeria kibiców, którzy wierzą, że nowa rakieta to klucz do zwycięstwa. i tak samo będzie teraz, mark my words. Tsitsipas dostanie ewentualnie nową rakietę, pogra nią przez dwa turnieje, a potem albo się w niej przegrzeje, albo po prostu stwierdzi, że jego styl nie potrzebuje żadnych cudów z Olimpu. bo prawda jest taka, że ten facet ma w sobie już tyle greckiego ognia, że żaden sprzęt nie dorówna temu, co on sam potrafi zaserwować zza linii. a co do Go Soedy — no cóż, niech ktoś wreszcie doceni, że Japończyk biega nie dlatego, że ma lepszą rakietę, tylko dlatego, że ma w nogach motor, który nie zna pojęcia zmęczenia. to nie sprzęt decyduje, to charakter. no i niech ktoś wreszcie przestanie liczyć na cuda, bo one z reguły kończą się tak, jak ta plotka o rakiecie dla Nishikoriego — pusto. czas pokaże, ale raczej nie tak, jak marzycie. 😉Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽