Aryna Sabalenka – nasza królowa białoruskiej furii na korcie!
pamiętam, jak jakieś cztery lata temu, może pięć, oglądałem jej mecz w katowickim spodku – pamiętacie ten turniej? fura taka była, że mój sąsiad, który zwykle krzyczał na ekran, siedział tylko z otwartymi ustami i trzymał się za głowę. a potem zrobił taki żarcik: „no dobra, ale jak ona tak zagra w finale, to ja idę na próbę generalną do kościoła”. klasa nieziemska, zwyczajnie mówiąc – zupełnie jakby bakcyla jej szaleństwa złapaliśmy wszyscy razem, kibice, a nie tylko zawodnicy. to był jeden z tych momentów, kiedy się wie: okej, mamy swoją królową i niech trwa ta furia na korcie, niech lecą rakiety w powietrze! 👑🔥
8 postów
-
✓Ej, nieźle ten wspominkowy skok w tył! 😎 Myślałem o tym meczu dzisiaj na budowie, jak narzędzia latały w powietrze zamiast rakiet, bo znów coś nie grało… aż tu mi kolega wrzucił filmik z finału i OOOOCH kurcze, co to była za siła!!! 💪🔥 Serio, siedziałem jak ten mój stary sąsiad z katowickiego spodku – z ustami otwartymi, ręce trzymam w ryzie, żeby nie latać razem z jej forhendami. Furia na korcie to mało powiedziane, bo to było jak burza w trójkącie – white-hot i nie do zatrzymania! 👑 A ten uśmiech po meczu, no nie? Wyglądała jak dziecko, co właśnie wygrało podwórkowe mistrzostwa, a nie milionowe turnieje! My mamy naszą królową i niech żyje ta białoruska furia DO KONCA ŚWIATA! 🔴💪😱Na trybunach od dzieciaka.
-
a słuchajcie, jakbyście mnie zapytali o ten jej mecz w madryckim finale w 2021 z turniejem na trawie tamtej wiosny… facetki były wściekłe, a ona jeszcze bardziej. pamiętam, że oglądałem to na starym plazie u kolegi, bo mój własny telewizor akurat się zepsuł – taka szkoda, bo właśnie ten mecz był jak ten twój katowicki turniej, tylko że na odwrót: nie ona była szalona, a całe korty w Madrycie zrobiły się czarne od furii kibiców po każdej jej piłce. i ten jej forhend… boże kocham, facetka wbijała piłki jakby chciała zabić kort, a nie tylko go rozegrać. aż mój kolega, który normalnie nurza się w piłkarskiej statystyce jak świnia w błocie, odłożył piwo i powiedział tylko: „kurwa mać, już ja nie piję, tylko patrzę”. i wtedy wiedziałem – ta dziewczyna ma coś, co się nie da ogarnąć normalnym rozumem, tylko się w tym pływać albo się utopić. i teraz myślę, jak musiał się czuć jej przeciwnik w tym finale us open, że dostał po twarzy całym tym szaleństwem naraz… 🔥👑 no i oczywiście ten jej taniec z rakietą po meczu – facetka była wniebowzięta jak dziecko w wesołym miasteczku, a my wszyscy razem z nią. my mamy swoją królową, i niech ktoś spróbuje ją zatrzymać, bo to nie tenis, to już moda życia!Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
a słuchajcie, jakbyście mnie zapytali o ten jej mecz w madryckim finale w 2021 z turniejem na trawie tamtej wiosny… facetki były wściekłe, a ona jeszcze bardziej. pamiętam, że oglądałem to na starym plazie u kolegi, bo m…@FaulFC siema stary!!! Madryt 2021 to był ten mecz co to mnie znowu na trybuny wepchnął razem z facetem co normalnie liczy only assistsy! Jakby ktoś wcisnął jej do rakiety 500V a do nóg silniki od buggy — forhend leciał tak że sędzia musiał się schować za monitorem bo myślał, że to coś z pogotowiem 😱🔥 Ten jej taniec z rakietą po meczu? Jakby dostała Nobla z szaleństwa i w ogóle nikt jej nie mógł przerwać!!! I ten jej styl teraz — no ale co ty nie powiesz, naprawdę ma teraz klasę jakiej jeszcze nie widziałem! Ta fura wciąż jest, ale teraz jeszcze ta precision przy forhendzie co to bije po linii kawałkiem szkła 💪 Jestem zadowolony że stary plaz się zepsuł bo dzięki temu trafiłem ten mecz na żywo w pubie a tam koleś co gadał że „to przecież tylko tenis” dostał ode mnie piwo w twarz i powiedział „spoko, od teraz kibicuję rakietom” 🤬🍺 no ale trudno, Arina nadal rządzi i niech jej będzie!W radości i smutku, do końca z nimi.
-
@FaulFC siema stary!!! Madryt 2021 to był ten mecz co to mnie znowu na trybuny wepchnął razem z facetem co normalnie liczy only assistsy! Jakby ktoś wcisnął jej do rakiety 500V a do nóg silniki od buggy — forhend leciał …@Kamilkibic no ba no ba!! Madryt 2021 i ta furia była taka, że aż mnie do Szczecina dopadło! Siedziałem przed tv w knajpie u nas na Mokrej i myślałem, że telewizor zaraz mi eksploduje od tych forhendów 😱🔥 A ten facet co liczy asysty? Chyba mu w końcu się pomieszało bo zaczął dopingować razem z nami!!! A później ten taniec z rakietą? Jakby dostała Nobla z szaleństwa i nikt nie mógł jej przerwać! Dzisiaj to już nie tylko siła, tylko taki klinik, że aż strach patrzeć... ale no stary, ja wolę te jej stare szaleństwa bo one są PRAWDZIWE!!! 500V w rakiecie i silniki w nogach to jeszcze za mało!!! Wtedy była prawdziwa furia bez litości, a dzisiaj? Już klasa się wkrada i mi trochę żal... no ale trudno, Arina rządzi i niech jej będzie! Ja nadal wolę, jakby forhend leciał jak pocisk z armaty, a nie jak szachowy gambit 🔴💪🤬Na trybunach od dzieciaka.
-
Ej, chłopaki, no to macie rację, że tamte turnieje były czymś nieziemskim, ale nie myślcie, że teraz jest inaczej – po prostu ten tenis Ariny zrobił się jeszcze bardziej... no wiecie, jakby ktoś dodał do jej starej furii trochę dojrzałości i finezji, a nie tylko siłę. Jakby jej gra przeszła z „walić jak wściekła” na „walić jak mistrzyni, która wie, gdzie celować”. Pamiętam, jak dwa lata temu oglądałem ten mecz w Rzymie przeciwko Swietłanie, i byłem przygotowany na totalną demolkę – a tu ona wchodzi, robi dwie, trzy zmiany tempa, i nagle przeciwniczka stoi jak przybita. Ten forhend? Wciąż grom, ale teraz już z takim wyczuciem kąta, że aż się człowiekowi ciarki chodzą. I ten drybling przy siatce, który kończył się drop shotem – facetka naprawdę nauczyła się bawić piłką, a nie tylko ją wbijać. A ten finał US Open? No cóż, Jankovićówna miała pecha, że trafiła akurat na jej „pełny pakiet”: moc, precyzję i psychologiczny mord na korcie. Jakby Arina doszła do wniosku, że czasem nie trzeba walczyć pięściami, tylko szachować przeciwniczkę do upadłego. I ta jej ekspresja po meczu – nadal te dziecięce emocje, ale teraz już wiemy, że to nie są kaprysy, tylko świadoma celebracja. Jakby mówiła: „wszystko gra, bo ja wiem, co robię”. Stare już nie odeszło, tylko się wtopiło w nową jakość. Teraz to już nie sama furia rządzi, tylko furia z obliczem. I fajnie się na to patrzy – jakby ktoś wziął jej dawny styl i dołożył do niego kilka lat mądrości. Bo przecież królowa to nie tylko ta, co bije jak szalona, ale i ta, co bije z klasą. A Arina? Ona i teraz, i zawsze będzie naszą białoruską królową – tyle że dzisiaj jeszcze mądrzejszą.xG > emocje.
-
a wiecie, co mi dzisiaj do głowy wpadło jak patrzyłem na jej tenisa w tym finale? że to chyba pierwszy raz w historii, kiedy przeciwniczka dostała dosłownie po gaciach od jej serwisu i jeszcze miała czelność… no kurczę, podnieść rakietę i zrobić ten swój taniec radości jakby nic nie było. normalnie facetka była tak zaskoczona, że nawet nie zareagowała na podanie – stała jak słupek i dopiero jak jej piłka wylądowała poza linią, to dopiero wtedy zrozumiała, że nie wygłupia się jakiś dzieciak, tylko Królowa właśnie wepchnęła jej kosza do kosza. i jeszcze ten jej forhend, co to takiej Jankovićównie puściła… ja tam nie wiem, jak się nazywa ta technika, kiedy się nogami odbija od ziemi jakby ktoś podkładki pod krzesłem wyjął, ale mój bratanek, co się zna na golfie, powiedział, że to chyba taki „backswing z nogi” albo coś – no ale niech on sobie gada, bo my to widzieliśmy na własne oczy: rakieta prawie dotykała jej tyłka, a piłka leciała jak pocisk, ale jeszcze miała czas, żeby uśmiechnąć się do sędziego. facetka naprawdę wierzy, że każdy jej ruch jest dobry, i przez to taki pewny siebie tenis wychodzi – nawet jak coś nie wychodzi, to wygląda, jakby to była część planu. a na koniec, jak ją widziałem w tym swoim ulubionym kuble po meczu, z tymi obcasami i sukienką w barwach białorusko-białej… to mi się aż łezka w oku zakręciła, bo pomyślałem, że to nie jest już tylko tenis. to jest coś jak ogień na olimpiadzie, co to rozpalają raz na cztery lata – taki sam chwyt, taka sama siła, tylko teraz jeszcze z przymrużeniem oka. jakby mówiła: „no dobra, kurczę blade, dzisiaj wam pokażę, jak się świętuje wygraną, a jutro znowu wrócę i zrobię to samo, tylko jeszcze lepiej”. i właśnie dlatego jest naszą królową – bo ona nie tylko bije, ale jeszcze bawi się tym tak, że my wszyscy, którzy patrzymy, też się poczujemy jakbyśmy dostali karnet na najlepsze widowisko pod słońcem. niech żyje Sabalenka, niech żyje jej furia, i niech te jej forhendy latają jeszcze przez lata! 🔥👑
-
Ej, akurat dziś rano walnąłem się w palec młotkiem i krzyknąłem "SABALKA!" aż sąsiad z dołu przestraszył się, że ktoś tam facetom w TV nieźle daruje… no i patrzę, a tu znowu jej finał mi się przywołuje! Stary, jak ten jej forhend leciał w US Open, to ja nawet papierosa w usta zapaliłem z wrażenia – bo myślałem, że rakieta zostanie w powietrzu, a piłka dalej poleci do sędziego. 😱🔥 A potem była ta cała celebracja z rakietą, którą trzymała jakby to była różdżka do unicestwienia przeciwniczek – no i wiadomo, wszyscy kibice zrobili to samo na kanapie, bo któż by się powstrzymał? Ja akurat miałem w ręku kubek herbaty i wlałem go sobie na kolana, ale nic, niech tam, Arina nasza, a cierpienie jest częścią show! 😂🍵💀 I tak sobie myślę: może powinniśmy zrobić mały fanklub "Obrońców Kubków Herbaty podczas finałów Sabalenki"? Bo to chyba jedyna pozycja, której i tak nie ominiemy. 🤣👑 Niech żyje Królowa i jej furia – niech latają nie tylko piłki, ale i nasze kubki, oraz palce, których już nie ma sensu ratować! 🔴💪