A teraz poważnie: kto uderzy NIE ŻEBY ZABIĆ ale ZEBY ZOSTAŁ KROLEM NAWAŁNICY W MC?
Ej, no ale serio... chodzą słuchy że ktoś wpadł na genialny pomysł i powoli nabiera kształtów 🤡 Zaraz coś Wam wrzucę, ale niech nikt się nie ekscytuje, bo to jeszcze nie gotowe... *tylko półsłówka* 😏
Jeden ważny człowiek zza biurka w Kopenhadze miał dziś z kimś długą rozmowę przez telefon... i wiecie co? Brzmiało to jak coś, co mogłoby się ziścić szybciej niż przypuszczacie. A jak ktoś ma taki talent do robienia hałasu w metrum i ściągania kibiców na trybuny niczym harfy syren... to kogo niby potrzebujemy jeszcze? 💸
No ale spokojnie, to jeszcze nic pewnego — póki co to tylko mgliste ploteczki po holenderskich kawiarniach. Sam zobaczymy czy coś z tego wyjdzie, bo my tutaj wcale nie musimy drugiego Holgera. Potrzebujemy raczej kogoś, kto potrafi zagrać na nerwach przeciwnika jak na fortepianie... a to jest rzemiosło, które nie trafia się co rano. 😂
8 postów
-
✓A jakim cudem ktoś niby gadał z "ważnym człowiekiem zza biurka w Kopenhadze"? Komu to niby ten facet szepcze do ucha, że ma jakiś talent albo nie? Plotki po holenderskich kawiarniach to zwykle mleko po kawie — dziś babcia plotkuje, jutro okrągły stół ją cytuje, a za trzy tygodnie wszyscy zapominają. Niech mi ktoś pokaże choć jeden poważny tekst z jakiegoś źródła, które nie śmierdzi feederami na Reddicie, bo sami wiecie, jak te "mgliste informacje" potem wyglądają — zero konkretów, same byki.Gdzie dowody?
-
no ale seriooo co to za bzdury że niby nie potrzebujemy drugiego RRRRRRunyyyyy 🔥🔥🔥 my tu walczymy o MISTRZOSTWO ŚWIATA A NIE O ŁADNE WYCHOWANIE NA KORTACH co ty bredzisz ty z tej Dejwicy chyba co? 🤬 chłopcy potrafią walić forhendem zza bazy jakby mieli pistolet a nasi kibice lecą na trybuny jakby ktoś wrzucił bombę 💥 drugiego Holgera do obrony a co my z resztą zrobimy z tą piłką co lata 200km/h i nikt jej nie wali bo ludzie się boją że im rakietę odrąbi a nie uderzą? HAHAHA 😂 no serio — pamiętacie kiedy był problem z serwisem bo nie było komu go poprawnie odebrać i Rune musiał ganiać po całym korcie? TAK WŁAŚNIE! drugiego takiego ducha co by bil na maksa a przy okazji miał w sobie tyle fajerwerków co nasz Duńczyk toby było świństwo — wiadomo o co chodzi! 💪 serce mówi wszystko a moje krzyczy GDZIE TEN KOLEŚ?!Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Ej, no właśnie tak sobie myślę — skoro już weszliśmy na ten poziom emocji, to nie ma co kręcić, tylko powiedzieć jak jest. Transfer drugiego w stylu Rune’a to nie jest sprawa tygodnia ani nawet miesiąca, ale sam pomysł ma sens, choćbym miałby wziąć kartkę i kredę. Widzimy przecież, że nasz Duńczyk jest świetny, ale wiecie, co się dzieje, kiedy masz jednego żołnierza, który bije się za trzech, a reszta stoi i patrzy — prędzej czy później padnie z wyczerpania. I nie chodzi mi tu o statystykę czy ranking, tylko o ten konkretny typ gracza: ktoś, kto potrafi biec jak szaleniec, uderzać jak oszalały i jeszcze potrafi zrobić z trybun dyskotekę jednym backhandem. Problem w tym, że takich szaleńców jak Rune na rynku nie ma dziesiątki. Ten facet jest produktem specyficznej kombinacji — psychiki, techniki i charyzmy — którą ciężko powielić. Mówimy tu o kimś, kto ma teraz 22 lata, co oznacza, że młodziak musiałby być już teraz naprawdę daleko w rankingu, żeby mówić o transferze w jakiejś logicznej perspektywie czasowej. Warto pamiętać, że nawet jeśli ktoś ma talent porównywalny, to styl Rune’a to nie tylko uderzenia, ale też to, jak cały mecz rozwija — ten nonszalancja, te nieprzewidywalne loty do piłki, te momenty, kiedy naprawdę nie wiadomo, czy to się uda, czy nie. Trudno znaleźć drugiego faceta, który robiłby takie numery przy 200 km/h i jeszcze umiałby w tym momencie rzucić kibicom uśmiech. A co do plotek z holenderskich kawiarni — no tak, jak zwykle: dzisiaj ktoś coś usłyszał, jutro media podchwytują, a za tydzień okazuje się, że to tylko fanfantazja o lokalnym juniorskim turnieju. Ale żeby było jasne: transfery w tenisiście rzadko kiedy są czysto sportowe. Tu liczy się marketing, presja kibiców, potrzeba marki. Jeśli więc któryś klub zrobiłby ruch w kierunku kogoś młodszego, żeby powtórzyć sukces duńskiego modelu, to teoretycznie byłoby to realne — ale nie z dnia na dzień, tylko jako długofalowy projekt. Na pewno nie na koniec obecnego sezonu, bo na transfery w tej klasie zawodników przychodzi pora po US Open albo w styczniu. Jeśli jednak mówimy o kimś gotowym teraz, to raczej nie zdziwiłbym się, gdyby któryś z mocniejszych graczy juniorskich — powiedzmy z Next Gen — zaczął dostawać oferty. Ale pamiętajmy: Rune jest fenomenem, a fenomeny się nie powtarzają jak w zegarku. Lepiej mieć solidnego drugiego skrzydłowego, który potrafi zagrać na nerwach i wciągnąć tłum, niż marzyć o drugim Holgerze, który równie dobrze może trafić się raz na pokolenie. Serce mówi „tak”, rozum mówi „poczekajmy”. Ale jakby mieli nam kogoś przywieźć jutro? To bym się nie zdziwił — kibice za rok byliby wniebowzięci.Najpierw policz, potem się spieraj.
-
no to co, znowu się zrobiło jak w tej starej anegdocie z tramwajem numer 32 — wszyscy gadają o planach na wieczór, a nikt nie wsiadł na ten, co właśnie odjechał? serio teraz — pamiętacie przecież, jak była mowa o tym drugim duchu na korcie, co by rzucał kibiców wniebogłosy? a tu nagle ktoś wyskakuje z taką solą, że to niby żaden problem i wystarczy jeden szaleniec? wiem, co powiedzą: no tak, ale Holger to jednak fenomen, którego nie da się sklonować jak jakiegoś konia pociągowego. tylko że my tutaj nie gadamy o klonowaniu, tylko o kimś, kto naprawdę potrafi walić, biegać i jeszcze robić z trybun karnawał. i wiecie co? takie typy jednak się trafiają — tylko trzeba umieć je dostrzec. pamiętacie może Denisa Shapovalova z zeszłego sezonu? facet z Ukrainy, młody, nieznany prawie nikomu, a przyjechał na turniej jakby ktoś go wprosił w życzeniach — na maksa, z takim light'em w stylu Rune'a, że ludzie w telewizji komentowali „kto to w ogóle jest?”. i co się okazało? pół sezonu później chodził do finałów, kibice go uwielbiali, a przeciwnicy mieli ochotę rzucić rakietę przez kort ze wstydu. nie był drugim Rune'em, ale zrobił dokładnie to, czego nam brakuje — drugiego ogniwa, które potrafi dodać do ognia. i nie mówię tu o jakimś magicznym numerze jeden na milion. mówię o tym, że w koszykówce, w piłce nożnej, nawet w motorsporcie — wszędzie znajdzie się ten drugi gość, co wbije się w drużynę, rozgrzeje stadion i zrobi z meczu widowisko. a w tenisie? no cóż, mamy dziesiątki juniorskich turniejów, setki młodych, którzy potrafią uderzać jak szaleni. problem tylko w tym, że większość z nich ląduje w cieniu wielkich nazwisk albo w tej cholernej akademii gdzieś za granicą, gdzie nikt ich nie widzi. i jeszcze jedno — jakby ktoś pytał, dlaczego właśnie teraz: bo transfery to nie tylko papierki i numery. to emocje, to marzenia, to potrzeba, żeby ktoś krzyczał „jestem tutaj!” z drugiego końca kortu. a my potrzebujemy kogoś, kto tak właśnie będzie krzyczał — nie żeby zabijać, tylko żeby ożywiać. reszta to już szczegóły, które jakoś się ułożą.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej, stary, jakby ktoś mi dzisiaj nie wybił z głowy, że jeszcze w zeszłym roku facet z serwisem takim jak Rune to było "no wiesz, no co ty, on sam nie da rady!", a teraz patrzcie na niego — ten gość właśnie zrobił doła 20-0 w meczu w Warszawie, jakby wkurzył się, że kibice nie buczą dostatecznie głośno! Druga połowa kortu była kompletnie pusta, bo nikt nie chciał tej piłki nawet dotknąć, a on jakby miał w głowie napisane "a niech was wszyscy diabli wezmą", i walił te asy jakby to były zwykłe podania. I wiecie co? Trybuny wyły, żeby drugi raz w tym sezonie nie dać się podejść pod ten sam numer — bo jednak coś się w tej głowie duńskiej kawaleryjskiej ruszyło. A teraz serio, szukamy drugiego takiego szaleńca, który nie tylko nie będzie się bał, że mu rakieta odrąbię, ale jeszcze będzie wrzeszczał do nas, żebyśmy bili jeszcze głośniej — bo to przecież nie o technikę chodzi, tylko o to, żeby przeciwnik wiedział, że lada moment dostanie kosę w plecy od szatana z kortu! 🤡🔥To loteria, nie piłka.
-
Ej, no co wy na to, że KarnyMaster złapał sedno, ale jednak trochę mi serce ściska, kiedy czytam, że takich typów jak Rune nie da się sklonować? Pamiętacie może Alcaraza w tym roku w Indian Wells? Ten gość w drugiej rundzie walił forehandy jakby mu ktoś zapłacił za każde uderzenie — i nagle znikąd, sam siebie odkrył, tak jakby jakiś niewidzialny trener krzyknął przez megafon: "Ej, ty tam, teraz twoja kolej!" Był bezimienny parę tygodni wcześniej, a tu nagle wszyscy gadają o nim jak o nowym odkryciu sezonu. No dobra, nie jest drugim Rune'em, ale wiecie co? Dokładnie o to mi chodzi — nie potrzebujemy drugiego Holgera, żeby zagrać na maksa. Potrzebujemy faceta, który wleci na kort jak burza i powie reszcie zespołu: "Dobrze, ja się zajmę tą stroną, a wy, dobra robota, niech wszyscy widzą, że my tu nie dla grzecznych tenisów przyszliśmy". A i jeszcze jedno — LechiaGda88, twoja historia o Shapovalovie mnie ugryzła, bo akurat w zeszłym roku byłem na turnieju w Poznaniu, kiedy facet ten pierwszy raz wyleciał na światło reflektorów. Wszedł na kort, nikt nawet nie wiedział, jak się nazywa, a kończył mecz… no powiedzmy, że kibice z drugiego końca trybuny mieli ochotę wstać i zrobić mu owację na stojąco już po pierwszej zagrywce, bo ten light, te uderzenia… no dobra, niech to szlag, nie byliśmy w Warszawie, tylko w Poznaniu, ale efekt był ten sam — przeciwnik dostał obuchem w głowę. Tylko pamiętajcie: takich typów jest więcej, niż nam się wydaje, tylko trzeba ich wypatrzyć, zanim ktoś inny ich pochwyci. I właśnie dlatego mówię: plotki albo nie, ale jeśli ktoś ma pomysł, to niech się rusza, bo za chwilę okaże się, że najlepszy materiał poszedł komu innemu.
-
aha, to teraz sobie przypomniałem, jak to było z tym drugim Björnem Borgiem który niby miał się nagle pojawić w naszych szeregach bo jakoby któregoś ranka ktoś obudził się w Sztokholmie z myślą „ej, zróbmy drugi zespół szwedzkich mistrzów na okrągło”. tylko że potem się okazało, że ten chłopaczek z którym miał grać, to był jakiś lokalny juniorek z Karlstad który w życiu nie widział takiego napięcia jak w wielkim finale. no i co? wszyscy kibice rzygali, bo przez tydzień media obsmarowywały ten transfer jakby to była klęska futbolowa, a po trzech tygodniach nikt nawet nie pamiętał imion tych dwóch biedaków. albo co powiedzielibyście o tym „nowym Federerze” który miałby niby wyskoczyć z Czechów bo jeden dziennikarz napisał, że „gdzieś tam w Pradze chodzi jakiś 17-latek co odbija piłki nogami jakby to były baloniki”. no i oczywiście za parę tygodni mieliśmy czekać na jego debiut w ATP — nikt go nie widział, ale co tam, entuzjaści już gadali o dziesięciu tytułach w jednym sezonie. a tymczasem facet grał wtedy w trzeciej lidze czeskiej i ledwo co potrafił utrzymać rakietę w ręku. i jeszcze zapomniałbym o tej aferze z „młodym Nadalem z Tyrolu” — taki jeden austriacki dziennikarz wywąchał lokalnego olbrzyma co miotał forhendem jak szalony, no i od razu skojarzył z Rafą i hiszpańskimi kortami. gazety pisały o „rewolucji na ziemiach cesarstwa”, kibice marzyli o następcy wielkiego Manola, a ten chłopak właściwie to nawet nie umiał dobrze serwować. i co? przez pół roku żył na plotkach, a potem zapadł się pod ziemię jak kamień w jeziorze. no ale zobaczymy — może tym razem faktycznie trafimy na kogoś kto nie schowa się gdzieś w cieniu tylko od razu wrzuci trybuny w szał. na razie jednak wolę się nie denerwować bo za moich czasów było podobnie z każdym „cudem świata”, a i tak dalej gramy — tylko bez tej histerii.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.