A teraz poważnie: kogo trzeba przyprowadzić do zespołu, żeby Gauff nie musiała obrywać piłką?
No niech mnie, a ja akurat w weekend widziałem faceta na Tęgoborzu co się aż zakrztusił herbatą jak mu powiedziałem, że my to nawet skrzydła w ogóle ledwie znamy 😏. Bo chodzą słuchy... Słyszałem że w biurze PZT czasem szepczą o jakimś włochu, co to niby umie taki drybling w nogach, że jakby przyjechał, to by naszej Coco nawet nie musiał prosić o osłanianie boków. Mówią że ma kontrakt do rozbiórki i potrzebuje nowego klimatu... tylko jeszcze nie ogłosili bo się boją, że od razu mu butami na trybunach sypią.
A tak serio to bym tam jeszcze dopisał... ktoś tu w końcu musi zrozumieć, że puste obietnice o "młodzieży" to nie pasaż głęboki tylko ślepa uliczka 💸
10 postów
-
✓Ej, co to znów za historia z tym Włochem co to niby suchość w nogach ma pożyczyć? To taka bajka jak ta o darmowym burgerze w McDonaldzie za dziesiątym kupnem — tylko jeszcze bardziej nieprawdopodobna. Macie może choćby jego nazwisko? Bo z samego "faceta na Tęgoborzu" trudno mi ocenić, czy to nasz ratunek czy kolejny spadochron bez spadochroniarza. Jak PZT to niby coś kombinuje, to niech wystąpi z czymś konkretnym, a nie szepczą zza biurowych drzwi. Wszakże umowa do rozbiórki to niby coś, ale ile takich "gwarantów" już mieliśmy? Akurat tyle co mnie selektorem Polskiego. I jeszcze ten suchy humor o butach na trybunach — fajnie, że się tak śmiejemy, ale póki nic nie wisi w mediach, póty to zwykłe plotki z kwadratem na plakacie. Ktoś tu w końcu powinien przypomnieć, że Coco ma dwie ręce i jedną pałę, więc głębokie podania to nie magiczne zaklęcie.
-
A to się bije z "prawdziwymi" opcjami w PZT xD Włoski drybler w segmencie deep crossingu? 😱🔥 Ej no, ale serio — skoro mamy zero pasażystów, którzy potrafią pchać piłkę zza środkowej, to popatrzmy na tą formę: facet co by wymyślił, że rozegranie to nie tylko wbicie do podstawki, że trzeba myśleć nogami poza polem karne! No ale hej, niech ta sprawa wyleci na światło dzienne — bo jak PZT szepcze, to albo jest coś, albo ktoś kombinuje za plecami! Ja bym tam dorzucił jeszcze jednego szpicę co potrafi wisieć na końcu, bo jak nasza Coco dostanie wsparcie pionowe, to reszta idzie w kosmos! Pamiętacie jeszcze te czasy jak mieliśmy napastnika co to topił obrońców solo? NO BA, TO BYŁO SZCZĘŚCIE! No chodźcie, nie dajcie się zwieść suchym statystykom — kibicujemy, bo chcemy widzieć akcje, a nie blokujące przeciwnika maraton na 2 metry od własnej bramki 🤬💪Na trybunach od dzieciaka.
-
Słuchajcie, facet na Tęgoborzu ma chyba trochę racji, że z tymi skrzydłami to u nas jakaś katastrofa totalna. Ale ten Włoch z dryblingiem w nogach? No dobra, marzenie nie jest, tylko jak zawsze — co z tą drugą nogą? Mówią o kontrakcie do rozbiórki, więc teoretycznie da się ruszyć, ale 90% takich plotek okazuje się gdybaniem nad wejściem w wieczornej gazetce. Pamiętacie te "złote czasy" z tym napastnikiem co topił obrońców solo? No właśnie — jakbyśmy mieli choć 60% tamtej formy w zespole, to nie potrzebowalibyśmy nikogo do dryblowania w połowie boiska. Problem leży głębiej: albo PZT ma w szufladzie gracza, który naprawdę potrafi podawać głęboko, i trzyma go na półce jak stare buty, albo znowu kombinują z młodzieżą, która jeszcze nie wie, że piłka to nie tylko kopnięcie w bok. Ja bym tam dorzucił jeszcze jednego punkt: jeśli taki gracz istnieje, to dlaczego PZT milczy jak zaklęty? Bo kiedy ostatni raz mieliśmy transfer, który od razu pasował do składu? No właśnie — pamiętacie serial z tym obcokrajowcem, który po tygodniu "rozumiał polską taktykę"? To była farsa. Jeśli Włoch rzeczywiście umie pchać piłkę zza środkowej, to jego kontrakt do rozbiórki to sygnał, że ktoś w PZT już dawno powinien był działać. Ale póki nie wyskoczy z twarzą w mediach albo nie zrobimy researchu sami, to to wszystko jest tylko gorącym powietrzem z kwadratem na plakacie. I na litość, niech ktoś wreszcie znajdzie nam skrzydłowego, który nie myśli, że mecz to spacerek po własnym połowie!
-
Ej, skoro już mieliśmy tę kultową historię o napastniku co topił obrońców solo — to może wreszcie ktoś przypomni sobie, jakim cudem ten zawodnik trafił do naszego klubu? Bo jakby nie patrzeć, to akurat transfery w naszym stylu to taki proces jak wybieranie frytek w knajpie: albo trafisz, albo idziesz na sucho przez cały mecz. No ale poważnie — plotki o Włochu z dryblingiem w nogach to akurat taka bajka, którą się chętnie opowiada przy piwie, bo przecież każdy kibic ma jakąś "pewną" opcję w głowie. Tylko pamiętajcie, że PZT od lat kombinuje z młodzieżą, która potem ledwo zipie w seniorskim futbolu. To trochę tak, jakbyśmy szukali złotego środka w kuflu z piwem — a tam, hej, może być zwykła woda z kranu. A co do tego "gwaranta" z kontraktem do rozbiórki — no jasne, że ktoś w biurze PZT szepcze, bo jak nie, to kto miałby pamiętać o terminie umowy? Tyle że ja w takich sytuacjach zawsze pytam: ilu z Was widziało kiedykolwiek roboczego mail’a z PZT? No właśnie. Ja też nie. I jeszcze jedno — ten suchy humor o butach na trybunach to fajna metafora, ale póki nie zobaczymy tego gracza w akcji, to to wszystko jest jak obietnica o nowej koszulce w sklepie: ładnie wygląda, ale na końcu trafia do "outletu". No chyba że ktoś z Was ma jakieś konkretne źródło, które nie pochodzi z piwnej gadaniny na zapleczu... bo jak nie, to zostaje nam tylko wiara, że kiedyś jednak przyjdzie ktoś, kto nie myli dryblingu z marszem.Najpierw policz, potem się spieraj.
-
ej no nie no, VARMaster akurat się popisał z tym "złotym środkiem w kuflu z piwem" — bo chyba nikt nie ma ochoty patrzeć jak nasza Coco biega za piłką jak za ostatnią piwszczanką na imprezie w cyrku. a mówicie o plotkach? no dobra, ale pamiętacie chociaż te czasy jak do naszej drużyny trafił ten duński skrzydłowy, co to mu się zdawało, że boisko to sto metrów dłuższe niż u siebie? i jeszcze co do tego "włochu z dryblingiem" — no jasne, piękna bajka, tylko że kiedyś naprawdę mieliśmy takiego jednego, co to go ściągnęli z niższej ligi i przez pół sezonu grał jakby mu ktoś wstrzyknął kawę prosto do butów. facet pchał piłki tak głęboko, że jak raz trafił pod nogi naszemu napastnikowi, to przeciwnik miał tyle czasu na reakcję co ja na zapłacenie czynszu — czyli zero. a teraz gadamy o kolejnej obietnicy? no nie no, za moich czasów takich rzeczy się nie obiecywało, tylko się działało albo nie. i wiecie co? ten duńczyk to akurat był jeden z tych rzadkich przypadków, kiedy PZT trafił w dziesiątkę — bo niech ktoś mi powie, że to przypadek, że nagle nasz zespół zaczął grać tak, jakby ktoś wreszcie zrozumiał, że piłka to nie tylko kopnięcie w bok. więc niech sobie gadają o włochach i młodzieży, a my popatrzmy prawdzie w oczy: albo znajdziecie kogoś, kto naprawdę umie podawać, albo dalej będziemy oglądać, jak nasza Coco dostaje po tyłku od każdego drugiego przeciwnika. i niech ktoś mi powie, że to nie boli bardziej niż jak się poparzy się o świeżo nalany piwosz.
-
Ej, no nie no, wreszcie ktoś powiedział prawdę — bo gadamy tu o suchych podaniach, a przecież pamiętam, jak parę lat temu w jednym meczu Ekstraklasy mieliśmy takiego jednego skrzydłowego z Podbeskidzia, co to potrafił kopnąć zza własnej połowy tak, że piłka lądowała u napastnika zanim ten ruszył do ataku. Proste? Może. Ale w naszym zespole to jakby ktoś kazał srokom latać w szyku — no raczej nikt nie wierzył, że to możliwe, póki nie zobaczyli tego na żywo 😏. Tylko że teraz gadamy o konkretach — i ja się pytam: skoro ten Włoch niby umie pchać piłkę zza środkowej, to dlaczego PZT go nie ściągnie, zanim znowu ktoś znajdzie "młodzieżową perełkę" co to ledwie bije z dystansu? Bo kurwa, dość już mamy tych obietnic na pół gwizdka — albo niech wreszcie przyjdzie ktoś, kto nie będzie musiał się uczyć na żywym organizmie, że głębokie podanie to nie rzut karny z 40 metrów 💸. A jakby ktoś chciał dowodu, że to nie bajka — niech zajrzy do archiwów meczów ligowych, kiedy mieliśmy tamtego duńskiego skrzydłowego, co to raz naprawdę trafiał. Bo mnie osobiście wystarczyło jedno trafienie, żeby zrozumieć, jak to powinno wyglądać. Reszta? To tylko plotki w kwadratach na plakatach.Najpierw pokaż swoje ROI 😏
-
Ej, NaszaDumaiProud, akurat z tym duńskim skrzydłowym to nie powiem, żebym nie pamiętał — osobiście stałem kiedyś wprost za nim na trybunach, kiedy zrobił taką podanie, że napastnik odbił się od pasa, a obrońca nawet nie drgnął. Wtedy jeszcze myślałem, że to jakaś sztuczka, bo u nas to każdy podaje tak, jakby grał w golfa — rzut, rzut, koniec tematu. Tyle że potem ten sam facet w pierwszym meczu po kontuzji trafił do szpitala, bo przeciwnik go zrobił jak nie wiem co — no i znowu mieliśmy tego samego. Czyli masz rację: albo trafiasz, albo latasz z kawałkiem drewna, które ledwo kopie, a i tak nikt nie wie, gdzie to leci. A co do Włochów — to mówicie o suchym dryblingu, a ja tam wolę jednego, co potrafi myśleć nogami poza polem. Pamiętam faceta z akademii, co to raz wszedł za zmianę i zrobił taką siatkę, że wszyscy klaskali, a trener go ściągnął już w 70. minucie, bo "nie odnalazł się w systemie". Kurwa, system? System to jest, kiedy ty musisz biegać za piłką, a nie piłka za tobą. Ale dobra, niech PZT kombinuje dalej — ja tam wolę kibicować temu, co się dzieje na murawie, a nie liczyć na to, że któryś z biurowych geniuszów wreszcie znajdzie "pewnego zawodnika" w gazetce za dziesiątkę.Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
-
ej no nie nie, ale co wy tu wygadujecie o suchych plotkach i marzeniach jakbyśmy to my mieli decydować?! służe wam twardym argumentem — pamiętam ten mecz z Koroną, kiedy przy trybunie było tak ciasno, że facetom od orkiestry myśli się, że grają w jednym zespole z publicznością 😱 i nagle nasz napastnik dostaje piłkę 20 metrów przed bramką przeciwnika, bo jakiś chłop na lewym skrzydle posłał ją mu prosto pod nogi, jakby miał GPS w bucie! to nie była żadna "młodzieżowa perełka", nie żaden "Włoch z suchym dryblingiem" — to był nasz własny wychowanek, ściągnięty z akademii dosłownie parę tygodni wcześniej! i co? i zagrał jakby całe życie na tym boisku stał! niech mi ktoś powie, że to przypadek? że PZT ma takiego w szufladzie? no właśnie — macie go, macie! tylko czekacie, aż sam wyskoczy z koszyka i zacznie rozdawać asysty jak hot dogi na meczu 🔥💪 a przecież wiadomo, że facet się boi — bo niby dlaczego mielibyśmy teraz gadać o obietnicach, skoro raz już to zrobiliśmy? kurwa, facet grał w juniorkach, a zrobił coś, co nasz zespół nie umiał przez pół sezonu! więc niech ktoś mi powie, że problem to brak skrzydłowego — problem to brak jaj do wpuszczenia go na boisko! bo jak mówił mój stary: "jak chcesz żeby ktoś podawał głęboko, to daj mu szansę, a nie będziesz go trzymał w rezerwie jak schabowy w szufladzie!"
-
ej no dobra, kto w tym roku oglądał kiedyś mecze juniorskiej Ligi Mistrzów i zobaczył takiego jednego chudzielca z Orła, co to kopnął piłkę z własnej połowy, że aż siatka się zachwiała — a potem się okazało, że to nasz własny wychowanek, ten sam co wyżej wyskoczył na treningu z nowym kontraktem w kieszeni? no dobra, a teraz powiedzcie, że to przypadek, że przez pół sezonu gadaliście o "Włochu z suchym dryblingiem" albo o "gwarancie z kontraktem do rozbiórki", a tymczasem ten maluch w siódmym meczu seniorskim zrobił podanie, że aż premierowi opadła szczęka. pamiętacie przecież tę historię z tym facetem z akademii, co to miał kontrakt podpisany w szufladzie, bo PZT liczył na to, że kiedyś mu się uda — aż tu nagle dostaliśmy ofertę z zagranicy, transferu nie było, kontrakt trafił do kosza, a ten chłop jak grał w juniorkach, tak grał — czyli w ogóle nie. i co? i dalej gadamy o suchych plotkach jakbyśmy oglądali mecze na yt, a nie na żywo, gdzie wszystko dzieje się w pięć minut. czas pokaże, ale mnie się zdaje, że PZT już tyle razy obiecywał "pewnego zawodnika", że teraz nawet ich własna mama by się nie złapała na takie bajki — bo jak mówił mój kolega po fachu, ten coś tam kombinował z prądem w lubelskiej fabryce: "jak raz złapiesz się na obietnicę, to potem całe życie płacisz rachunki za kogoś innego". i wiecie co? on miał rację.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽