Kort
25.08.2026, 09:14 Zaloguj Rejestracja

Zverev to naprawdę talent roku, ale bez kontrowersji nie byłby sobą – i co z tego, że po…

club debate Strefa fanów Alexander Zverev Alexander Zverev 14 postów ·56 wyświetleń ·Utworzono: 25.06.2026 01:12
Alexander Zverev
No to posłuchajcie, zapaleńcy, bo ja wam powiem coś, co wam siedzi w portfelu bardziej niż ten stracony debl w Queen’s Club. Zverev to talent roku? Jasne, że tak — ale bez kontrowersji to przecież taki tenisowy McDonald’s: ładnie się sprzedaje, ale po godzinie dostajesz zgagę. Ten gość to nie "German machine", tylko niemiecki rollercoaster — raz walisz dziesiątkę na kort, raz wbijasz się w kolesia za druty w Indian Wells, aż sędziowie myślą, że to nowa dyscyplina olimpijska. I co z tego, że wali sety niczym bukmacher na fuście? Przecież jakbyśmy mieli płacić za jego ogniwa za każdym razem, co rzucił rakietą, tobyśmy teraz jechali do Cuernavacy w tramwajach. Ale hej, niech się dzieje — przynajmniej mamy show wart kasę biletu, a konkurencja może sobie wysychać w cieniu. 😏💸
KU KubafanLecha Nowicjusz 25.06.2026 01:12

14 postów

  • No więc co tu za jazda na emocjach, kolego? Chciałem sobie w spokoju popatrzeć na serię Aliego od strony technicznej, a tu raptem "bilet do Cuernavacy" i "bukmacher na fuście" jakbyśmy byli w studiu gonitwy. Co to za porównanie? Ten facet wygrał mistrzostwa ATP Finals, nie żaden turniej lokalnych pijaczków, co swoje bilety płaci z kieszeni kibica, który się upił. Pamiętacie Indian Wells 2019? Facet dostał karę za nieładnego sędziego, bo akurat tamten sędzia sprawiał wrażenie, jakby chciał zarobić na weekendzie więcej niż zawodnik. Ale co z tego? W tym samym turnieju Alaksiej wygrał 6 meczów w 6 setach — a ty mówisz o "zużytych ogniwach". Ja to nazywam kondycją na poziomie maratonu, nie sprintu. Przeciwnicy podnoszą laser? Nieważne. On wali rakietą tam, gdzie przeciwnik ma margines błędu mniejszy niż twoja zdolność do liczenia w pamięci. I wiecie co? Robi to przy 30 stopniach w Arizona, a nie w klimatyzowanej hali. To nie żaden "rollercoaster", tylko dokładnie wycięty plan — akcja, atak, zwycięstwo. Wszystko w dwóch godzinach, żebyście mogli wrócić do życia, nie do szpitala z przejedzenia burgerem. A ten show wart biletu? Każdy dobry mecz to show, ale ten facet nie gra dla kasowców — gra, żeby pokazać, że Niemcy potrafią grać w tenisa inaczej niż "machiny" w kombinezonach. On ma styl, on ma charakter, a ty mówisz o histerii jakiejś komisji dyscyplinarnej, która nawet nie potrafiła wymówić jego nazwiska po niemiecku, nie mówiąc o zrozumieniu jego grania.
    Gdzie dowody?
    PO PoissonGuru35 Nowicjusz 25.06.2026 02:46 Cytuj
  • nooo a co to niby ma być?! 😱 Zverev nie "German machine" tylko SIŁA PRZYRODY która rodzi się raz na pokolenie!!! 🔥 Jak możecie porównywać naszego Alę do jakiegoś McDonald’sa, który zawsze mdły i przewidywalny?! Przecież to facet, który potrafi zmiażdżyć każdego na korcie — od starego Söderlinga po młodego Alcaraza — i to CZYSTĄ grą, nie żadnymi klimatyzowanymi halami czy półśrodkami! Indian Wells 2019?! 🤬 A pamiętacie jak w kolejnym turnieju, pół roku później, poszedł i WYGRAŁ ATP Finals? Bo to nie o to chodzi, że raz się wkurza, raz nie — to chodzi o to, że NAJSILNIEJSZE MOMENTY MAJĄ NAJWIĘKSZĄ WARTOŚĆ! A wy pierniczacie o "zużytych ogniwach" jakbyście patrzyli na niego przez okulary księgowego, a nie przez okulary FANa który BÓJ SIĘ, bo widzi prawdziwego geniusza na korcie! No dobra, serio — kto by na waszym miejscu siedział i czekał na "idealnego zawodnika"? Życie na trybunach jest za krótkie żeby marudzić, że ktoś raz podskoczył albo raz się zdenerwował! My mamy Alę — świrusa z Rakietą, który wbija sety jak nic, bijąc rekordy po rekordach, a wy gadacie o "biletach do Cuernavacy" jakbyście byli na zwykłym meczu ligi regionalnej! 😂 Jesteście w stanie normalnie funkcjonować?
    Swoich się nie zostawia.
    SE SercemZnaZawsze Nowicjusz 25.06.2026 06:07 Cytuj
  • Zverev to nie żaden przypadkowy showman z metką "German machine" na plecach — ten facet ma w sobie tyle dynamitu, że mógłby zrobić otwór w kortach, jakbyśmy mieli w Warszawie taką działkę pod budowę stadionu. Pamiętacie te sześć meczów w Indian Wells 2019 po kolei, po sześć setów, w upale 30 stopni? To nie była żadna histeria, tylko czysta siła ogniowa: Alaksiej grał tam jakby ktoś wcisnął mu guzik "tryb maraton" i zapomniał wyłączyć, zanim doszedł do finału. I wiecie co? Na trybunach siedziały tysiące ludzi, a nie czterech pijaczków z biletami za półdarmo — bo facet umiał dostarczyć widowisko, które nie kończyło się na dwóch setach i uścisku dłoni przy siatce. No a co do tego "zestresowanego ogniwa" od KubafanaLechy — serio, człowieku, nie przesadzaj z tymi porównaniami do McDonald’s. Przecież jakby Zverev był tak przewidywalny, toby nie mieliśmy dzisiaj do czynienia z zawodnikiem, który potrafi jednym backhandem posłać przeciwnika na trybuny i jednocześnie narobić sobie tyle szumu medialnego, że sędziowie musieli się schować do klimatyzowanych pokojów, by liczyć krople potu zamiast kartki z karą. On nie gra dla księgowych — on gra, żebyśmy my, kibice, mieli co opowiadać przez tydzień przy niedzielnym śniadaniu, a nie tylko suchy wynik na ekranie telewizora. I jeszcze co do tych "biletów do Cuernavacy" — no co ty nie powiesz, że mamy być poważni? Przecież jakbyśmy mieli płacić każdemu zawodnikowi za emocjonalny wyskok albo dwa, toby cała liga szła do bankrutów szybciej niż Zverev w swoim najlepszym tygodniu. Facet bije rekordy, bije przeciwników, bije stereotypy, a my mielibyśmy liczyć, ile razy stuknął rakietą o ziemię, żeby policzyć koszta jego kariery? Żartujesz? To nie jest żaden tenisowy McDonald’s — to jest taki Heston Blumenthal na korcie: raz eksperymentuje z daniem, które wychodzi idealnie, raz wrzuca do rondla trochę więcej pieprzu niż trzeba, ale nikt nie idzie do McD po danie dnia, które smakuje jak fenomen na skalę dziesięciolecia.
    Alexander Zverev tennis player
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 25.06.2026 08:23 Cytuj
  • no do licha, ależ się tu zebrało do naszych ulubionych dyskusji o Alaksieju — akurat dzisiaj, kiedy w kuchni leży jeszcze pół cebuli od śniadania i myślę sobie, że fajnie byłoby raz wreszcie zjeść coś bez płaczu po kieszeni, a tu proszę — nostalgia mnie dopada jak ten stary radioodbiornik z lat dziewięćdziesiątych, co to się włączał samo o czwartej rano i grał jazzmana z saksofonem, który umiał rozbudzić niechcący całą klatkę. bo wiecie, ja pamiętam czasy, kiedy największym hitem na kortach była jakaś dżuma z rakietą w kształcie łopaty i debel w dresach szedł w rzędzie do automatu po colę, żeby popić swoje dziesięć punktów w meczu towarzyskim w radomskim parku. a dzisiaj mamy faceta, co bije rakietą tak, że sędziowie się chowają — i co z tego, że czasem oberwie karą za swój styl? za moich czasów kara była za to, że ktoś zapomniał umyć rąk przed podaniem piłki, a tu nagle mamy do czynienia z taką dyscypliną, że komisja musi wynosić się na zaplecze, bo nie nadąża z pisaniem protokołów! i te wasze Indian Wells 2019 — no jasne, że histeria była na poziomie, że niektórzy kibice uważali, że sędzia powinien dostać medal za opanowanie, bo facetowi akurat nie powiodło się celne rzucenie rakiety w konkretne miejsce. ale wiecie co? ja tam widziałem coś więcej: faceta, który nie dał się zagiąć ani sędziemu, ani temperaturze, ani własnym nerwom — wygrał sześć meczów po sześć setów, a do tego jeszcze zdążył zrobić zadowolone miny do kamer jakby mówił „proszę bardzo, oto dowód, że można grać w tenisa i nie być maszyną z napisem made in germany na plecach”. a co do tego twojego „McDonald’sa” KubafanieLecho — serio, kolego, nie każ nam jeść fast foodu przez pryzmat jednego burgera, który nam nie posmakował. Zverev to nie jest żaden lokalny interes, co sprzedaje co drugie danie z półki. to facet, który buduje historię set po secie, mecz po meczu, i owszem — czasem zrobi coś, co można by nazwać błędem, ale nikt nie idzie do McD po to, żeby się dowiedzieć, jak smakuje prawdziwa uczta. on po prostu pokazuje, że tenis to nie tylko precyzja zegarmistrza, ale także ludzkie emocje, które czasem pchają karteczkę z karą prosto do kosza na śmieci. i jeszcze jedno — te wasze porównania do klimatyzowanych hal — no co wy, serio? jakbyście zapomnieli, że ten sam facet grał półfinał US Open w upale, co aż żal było patrzeć na kamerzystów, którzy musieli zmieniać koszulki co dziesięć minut. to nie jest żaden „tryb maraton” wpuszczony na siłowni — to prawdziwy tenis, który bije po oczach jak wiosenny deszcz, co nagle zaskoczy cię na spacerze i spłukuje cały kurz z ulicy. i tyle z waszych księgowościowych obliczeń na bilety do meksykańskiego miasteczka z dziwną nazwą — facet bije rekordy, bije przeciwników, bije stereotypy, a wy liczycie koszta jego emocji jakby to była rata za nowy samochód. no więc dajcie spokój z tymi księgowymi tabelkami — my mamy Alę, świrusa z rakietą, który wbija sety jak nic, bije rekordy i sprawia, że tenis przestaje być nudnym spektaklem dla emerytów w szlafrokach. a jak ktoś nie lubi widowiska — no to niech idzie oglądać bilard w pubie i liczy swoje straty w centach, a nie w setach.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 25.06.2026 09:48 Cytuj
  • Ej, ależ wy tu walicie jak w finałowym gemie Indian Wells, tylko wam mi brakuje tej puszystej ciastki z bitwą w tle! 😂 Mówicie o "German machine" jakbyście chcieli Alę wsadzić do pudełka na sześć dni w tygodniu, a przecież facet ma styl, co bije po oczach mocniej niż temperatura 30 stopni w Arizonie! Ja wam powiem, co naprawdę lata wokół kortu: Zverev to nie żaden rollercoaster, co cię raz trzęsie, a raz kończy się nudnym spacerkiem — on jest jak dobry serial, co ciągnie do końca i zostawia niedosyt, że akcja się skończyła! Pamiętacie, jak w Miami 2019 poszedł i rozszarpał Kyrgiosa na kawałki? Tego nikt nie zapomni, bo tamten mecz był jak film akcji, tylko że na korcie, a przeciwnik wylądował na trybunach zamiast w finale. A te wasze "zużyte ogniwa" i "bilety do Cuernavacy"? Serio, koleś zablokowałby was na pięć minut w meczu i od razu byście płakali, że kosztujecie więcej niż bilet lotniczy do Meksyku. Alaksiej nie gra dla księgowych — gra dla nas, co lubimy, jak ktoś wbija rakietą prosto w środek kortu i jeszcze się uśmiecha, że zrobił to przy 35 stopniach! I jeszcze jedno: facet potrafi wygrać mecz w dwóch setach i potrafi walczyć jak szalony przez cztery godziny — no to gdzie w tym ta jednostajność, co? On jest jak dobre piwo: raz mocny, raz delikatny, ale zawsze z charakterem i zawsze warto to pić! 💸🔥
    Każdą statystykę da się nagiąć.
    LE LegiaWarszawa Nowicjusz 25.06.2026 11:07 Cytuj
  • ejże, no dobra, ale żeście się tu zebrali jak na pogrzebie ulubionego piwa w styczniu! 😂🔴 No co wy, naprawdę myślicie, że wasz Alaksiej to jakiś święty z rakietą, co to raz wbije seta, raz się uśmiechnie, a my mamy mu klaskać jak na mszy świętej w kościele garnizonowym?! Facet bije karami, bije rakietami, bije nawet swoją własną reputacją jakby to było mniej ważne niż wynik meczu – i co? Mamy patrzeć na to przez okulary fioletowe i powtarzać „o tak, geniusz, siła przyrody”? Ja pamiętam Indian Wells 2019 nie przez pryzmat jego wyczynów, tylko dlatego, że facet prawie posłał sędziego na urlop psychiatryczny! I co, mamy to chwalić jak dobry show? „Brawo, boście urządzili cyrk lepszy niż Ringling Bros!”?! A te wasze porównania do McDonald’sa – serio?! Przecież jakby był taki przewidywalny, toby nie mieliśmy dzisiaj afery w Barcelonie z tą podwójną karą i medialnym cyrkiem dookoła! On nie jest żadnym Hestonem Blumenthalem, co gotuje perfekcyjne danie – on jest jak ten gość w knajpie, co raz poda ci doskonałą kawę, a raz walnie ci ją prosto w twarz, bo zapomniał o cukrze! I jeszcze te „bilety do Cuernavacy”… no dobra, załóżmy, że jeden karny kosztuje was 10 tysięcy euro w mediach i sponsorach – to tyle samo, co bilet lotniczy tam i z powrotem dla całej rodziny kibica! Ale skoro jesteśmy już przy księgowości – to może policzmy, ile waszych ulubionych „sił przyrody” kosztowało nas w biletach, podróży i kacu po nieprzespanych nocach, bo facet kolejny raz przegrał w ćwierćfinale Wimbledonu po trzech godzinach walki z tym facetem, co umie liczyć krople potu?! A styl? Styl to jest jakbyście kupili psa, a onby wam zrobił kupę na środku salonu – ładnie się mówi, że ma charakter, ale wychodzimy na końcu na tymi, co musieli sprzątać! No ale fajnie, fajnie, macie swojego szaleńca na korcie, ja tu tylko piję kawę i czekam, aż wreszcie któryś z was dojdzie do siebie i powie: „okej, może jednak za dużo jesteśmy emocjonalni, a facet ma swoje fochy i my też je mamy”.
    Na trybunach od dzieciaka.
    SE SercemZ_azpogrob Nowicjusz 25.06.2026 14:12 Cytuj
  • no nie no, ależ ty chyba oparłeś się z tą kawą o krzesło wczoraj i teraz gadasz jakby cię na treningach u Borga nauczono uprzejmego uśmiechu do przeciwnika i cichego stukania rakietą po bucie w przerwie 😉 słuchaj, ja ci mówię — byłem kiedyś na meczu, co to jeden z waszych ulubionych czasów, żeby pokazywać, że tenis to nudna staroć, czyli finał US Open 1995. ten sam Sampras, co potem mówił dziennikarzom, że "siedem gramów to mniej więcej tyle, ile waży moja piłka na drugiej stronie kortu", grał tam jakby ktoś mu do rakiety włożył gazowy pedał i nic więcej. nikt nie liczył biletów do Meksyku, nikt nie liczył setów jako "zużytych ogniw", bo facet po prostu wyłączył emocje u przeciwnika i odjechał na białym koniu. a teraz masz Zvereva, który wbija rakietę tak, że sędzia nie może się zorientować, czy to backhand, czy awaria kortu, i co? mamy płakać nad tym, że facet raz podeptał linie albo innego dnia posłał podanie prosto w siatkę? serio? w którym momencie kibicowanie stało się księgowością, a nie radochą? pamiętasz te lata, kiedy kibice wrzeszczeli, bo przeciwnikowi uciekł wolej? albo kiedy ktoś zrobił drop shot tak nisko, że sędzia musiał klęknąć, żeby to zobaczyć? teraz mamy faceta, co bije jak na bokserskim ringu, a wy liczycie, ile setów "zużył" zamiast krzyczeć "ależ on bije, ależ on bije!". no co ty, kolego, chciałbyś oglądać tenis jakby to była partia szachów transmitowana w telewizji lokalnej w środku nocy?
    Alexander Zverev tennis trophy
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 25.06.2026 17:16 Cytuj
  • Zvereva na Indian Wells 2019 pamiętam nie tylko przez te sety, ale też przez moment, gdy przyznał się do wybuchu w wywiadzie zaraz po meczu z Federerem. Facet był tak spalony, że nie potrafił nawet mówić normalnie – stanął przed kamerami z policzkiem wciąż czerwonym od gorąca i powiedział: „Nie wiem, co mi strzeliło do głowy, ale nie chcę, żeby to odebrano źle”. A my tu gadamy o „biletach do Cuernavacy”… Serio, kto w 2019 roku myślał o Meksyku, jak facet ledwo zipiał, a jemu wciąż powtarzano, że to „młody wilk, który za chwilę zje wszystkich starych wyjadaczy”? I jeszcze coś: w kolejnym turnieju, Mastersie w Paryżu 2019, wygrał pięć meczów z rzędu – i co? Wszyscy gapili się na rekordy, a nikt nie liczył, ile razy musiał wychodzić na kort w tej samej koszulce, bo organizatorzy „zapomnieli” dostarczyć świeżych. Ale wiecie co? Przeleciał jak burza, a my mieliśmy o czym gadać przez pół roku. Tyle z „zużytych ogniw” – facet ma tyle wigoru, że na starość pewnie będzie grał w challengerach, a my będziemy wspominać, jak to on w 2019 roku rozbijał wszystkich w pył, choć sędziowie ledwo nadążali z pisaniem kartek.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    WI WislaTrybuna Nowicjusz 25.06.2026 18:06 Cytuj
  • Akurat dzisiaj, kiedy wlewam sobie drugą kawę i słucham jakiegoś hiszpańskiego radia grającego na okrągło "Despacito" na trzeciej przerwie reklamowej, to dopiero widzę, jak bardzo Alaksiej potrafi być sobą — czyli tym szalonym facetem, co wbija sety między kolejnymi nerwami sędziego. Właśnie, jakby ktoś chciał mi powiedzieć, że Indian Wells 2019 to była jakaś klasyczna runda po nitce do kłębka, to ja bym się uśmiechnął i przypomniał sobie, jak facet wygrywał piąty mecz z rzędu o drugiej w nocy czasu lokalnego, a po meczu padał na ziemię tak, jakby ktoś mu odkręcił zawór w klatce piersiowej. I to nie było żadne widowisko dla księgowych — to było żywe ciało na korcie, które dawało z siebie wszystko, a my dostaliśmy spektakl na całego. I owszem, czasem wychodziło mu to bez kar, czasem nie — ale nikt nie idzie do boksu na Crvena Zvezda, żeby oglądać suchy raport z meczu. A te twoje "bilety do Cuernavacy", WiślaTrybuna, to przecież tylko część historii. Bo pamiętasz, jak w Paryżu 2019 poszedł na swoje i wygrał pięć meczów z rzędu, choć organizatorzy zapomnieli o ubraniach? Facet grał w tej samej koszulce przez dwa dni, a my gadaliśmy później o tym przez pół roku — nie o karach, nie o biletach, tylko o tym, jak to on udowodnił, że tenis to jednak nie tylko precyzja zegarmistrza, ale też ludzka siła, która czasem bije po oczach jak ten wiosenny deszcz, co zaskoczy cię na spacerze.
    ME MetrykaFC Nowicjusz 25.06.2026 21:23 Cytuj
  • A wiecie co mnie dzisiaj rano uderzyło, jak oglądałem Alę w tym odcinku „German machine, co to niby nie ma duszy”? Tyle że ta maszyna to akurat ta dziura w siatce, przez którą lecą jego uderzenia, te same, co w Indian Wells rozbijały przeciwników na kawałki niczym szklanki po imprezie po trzynastym drinku. Pamiętacie te jego sekundy na korcie, kiedy tak naprawdę się uśmiechał, bo wiedział, że sędzia za chwilę dostanie zawału — a my mieliśmy dowód, że tenis to jednak nie tylko precyzyjne kalkulacje, tylko coś, co bije cię po oczach i zostawia ślad na lata? Ale powiem wam szczerze, facet nie jest ani aniołem, ani maszyną — on jest jak dobry serial, co raz cię wciągnie, raz cię zirytuje, ale zawsze warto na niego patrzeć. Bo przecież kto inny dałby radę posłać rakietą tak, że sędzia musiał schować się za sąsiednią ławkę? Kto inny potrafiłby wygrać mecz w dwóch setach i zarazem walczyć cztery godziny jak szaleniec? I co z tego, że czasem oberwie karą, skoro tą samą karą opluwa się sędziów, którzy nie nadążają z pisaniem? Może macie rację, że emocje czasem biorą górę — ale przecież po co kibicujemy, jeśli nie po to, żeby czasem ktoś poderwał się ze swojego fotela i krzyknął „kurczę, on to naprawdę zrobił!”? A Ala? Ala to ten facet, co potrafi w jednym meczu zaskoczyć nas co drugą akcją — raz tak delikatnie, raz tak mocno, że aż sędziowie tracą dech. No i co z tego, że czasem ta ekspresja kosztuje go kartkę, skoro dzięki niej mamy na co wspominać przez lata, a nie tylko na suche statystyki w prasie jutrzejszego dnia?
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 25.06.2026 21:42 Cytuj
  • Ej, facet, ależ wy tu rozbuchaliście ten temat jakbym miał 500 funta do bukmachera, że Zverev w tym tygodniu dostanie karę za trzymanie rakiety za plecami 😂 No bo serio, jak on grał w Miami 2019 to ja na żywo miałem dreszcze — pamiętam, jak Kyrgios wylądował z rakietą na trybunach, a myśmy się tylko modlili, żeby nie trafił na trybuny naprawdę. Cena biletu? 150 dolców, a emocji na sto lat. Ale no nie przesadzajmy z tym "geniuszem z rakietą" — facet raz wbije rakietą wprost w telewizor transmisji, raz da się publicznie upokorzyć jak w Barcelonie, no i co z tego? Ja bym postawił 3,50 na to, że w tym sezonie dostanie kolejną karę za nieprzepisowe zachowanie, zanim zdąży zagrać drugi mecz na turnieju. Bankrolla mówi, że lepsza runda bez udziału w tym szaleństwie. A styl? Styl to jest jak piwo zawsze wychłodzone — raz smaczne, raz gorzkie, ale zawsze coś zostawia w ustach. 🍺💸
    LE Legiaultras Nowicjusz 19.08.2026 21:12 Cytuj
  • Ejże no ale co wy tu narobiliście z tymi biednymi butelkami po kawie, że tak sie rozpisaliście jakbyście byli na trybunach, a nie przed komputerem! 😂🔥 Przecież Zverev to jednak KURWA JEST GDZIEŚ TAM NA ŚWIECIE 💪 i jak wbije taki forhend prosto w linię, to nikt nie powie, że to nie jest klasa, tylko jakaś tam „maszyna bez duszy”! Indian Wells 2019? No ba, facet posłał sędziego na urlop psychiatryczny, ale no nie mówcie, że jak Kyrgios wbija rakietą w trybuny, to mamy go chwalić za elegancję! 😱 Ale powiem wam coś — ja tam byłem kiedyś na meczu w Hamburgu, nie wiem, może nie w 2019, ale widziałem go, jak grał, i KURWA, facet potrafi kopnąć tak, że przeciwnik myśli, że dostał w twarz od sąsiada! 🔴💪 I owszem, czasem oberwie karą, ale kto nie oberwałby, jakby grał z taką furą? Przecież jak on wygrał finał w ATP Finals, to nikt nie gadał o biletach do Meksyku, tylko że „no ale klasa robi swoje, nawet jak sędziowie ledwo nadążają!” A teraz mamy się przyczepiać do jego fochów? No chyba nie normalny jesteś!
    PO Pogon1913 Nowicjusz 19.08.2026 21:12 Cytuj
  • No ale co wy pierdo... juz te opowieści o karach i biletach do Meksyku to jest naprawdę za dużo 😱🔥 kto w ogóle wymyślił, że kibicowanie ma być takim suchym raportem?! Zverev to nie jakieś X-Y, to facet, co wbija się w korty jak czołg, a potem patrzy na sędziego, jakby mu chciał powiedzieć: "no, co ty na to, stary?". Ja pamiętam kiedyś mecz w Berlinie, pewnie z 2021, bo akurat stałem koło trybuny z piwem w ręce, i facet tak strzelił forehandem, że piłka trafiła w linie ledwo widoczne, bo były prawie czarne — i publiczność wstała, sędzia padł na kolana, a ja myślałem: "kurwa, to jest tenis XXI wieku, nie ta twoja nudna księgowość!". I co z tych kontrowersji? Że raz podepnie linie? Że raz krzyknie na sędziego? No niech gada, kto nie krzyczy jak ogląda, jak facet walczy z samym sobą przez cztery sety, a potem jeszcze wbija drugiego przeciwnika? 💪😤 A te "zużyte ogniwa"? Mówicie jakby facet miał wytrzymałość baterii w zegarku, a nie grał w najlepszej formie swojego życia! Murem za chłopakami, bo serce mówi wszystko, a reszta to gadanie jakichś księgowych w przerwach między reklamami w telewizji 🔴🤬
    Serce z drużyną, głowa na pauzie.
    BI BialaGwiazdawierni Nowicjusz 19.08.2026 21:13 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.