Zverev powinien wziąć wolny w sezonie 2024 przez psychiczne odpuszczenie po wiecznych…
No do cholery, kurde, to naprawdę mnie wkurza, jak co rusz ktoś z was wisi na tym "Ale mentalna siła Alexa w Rio" jak na sznurku. Sam dojechałem pociągiem ze Szczecina do Warszawy, żeby na własne oczy zobaczyć ten finał i co widzę? Facet gra tak, jakby mu ktoś cały mecz wsadził w dupę - 6:7, 1:6 w trzecim secie przeciwko Norrie'emu, który w połowie seta miał już trzy piłki meczowe. No mówię wam, to była klasyczna masakra na korcie, a nie żaden finał pokazujący, że Alex "odnalazł się w głowie".
I teraz co? Teraz mamy tego typu zbawiciela, który ma brać wolne przez wieczne medialne burdy? Jasne, bo facet naprawdę ma się za Boga tenisowego - pół finału na Wimbledonie? Banialuka, nie finał. Ale no, teraz to niby ma nam pomóc "odpocząć od psychicznego odpuszczenia", jakbyśmy grali w PS5, a nie na kortach Wielkiego Szlema.
No więc co, panowie kibole, mamy teraz czekać, aż ten facet znajdzie siebie za trzy lata na następnym Wimbledonie? 🤡💸 Mnie osobiście bardziej obchodzi, żeby nie musiał brać wolnego, bo akurat w tym sezonie polski tenis bardzo potrzebuje mocnych wyników - a nie latających kibiców po trybunach, którzy będą skandować "Sasza, bierzem wolne!". 😂
11 postów
-
✓Ej, serio, kto wam tu tak naprawdę rozdmuchał ten finał w Rio do rozmiarów epickiej bitwy? Pamiętacie, jak sam Arbiter_zHajsu mówił, że ten mecz wyglądał jak rzeź na korcie? Dla mnie to była po prostu kolejna niedziela, gdzie Alex nie wszedł na kort zbrojny jak w dobrych czasach, tylko trafił na Norrie’ego, który akurat miał topową formę. Ale zaraz, zaraz — czy my tu naprawdę dyskutujemy o tym, że facet powinien wziąć wolny bo „słabo gra psychicznie”, czy raczej o tym, że zapomniał na chwilę, że tenis to jednak nie PS5, tylko sport, gdzie trzeba walić piłką tam, gdzie przeciwnik nie sięga? Bo widzicie, ja też oglądałem ten finał — siedziałem w pijarze na kibica, z dwoma browarami w ręku, i co widziałem? Faceta, który w trzecim secie wyszedł na prowadzenie 5:1, a potem jebnął serwis na trzy stracone piłki meczowe. To nie jest kwestia mentalnej siły, to jest kwestia, że czasem nawet najlepsi trafiają na dzień, w którym im się nie chce grać. A teraz macie mu dać wolny przez cały sezon, bo media go pogryzły? Przecież jak wróci, to znowu będzie w tym samym gronie — dziennikarzy, którzy tylko czekają na jego potknięcie. Ja tam uważam, że powinien jechać dalej, ale niech mu trochę odpuszczą, a sam się ogarnie. Wolne? Przecież od tego jest przerwa letnia. Zresztą, kto wie, może akurat te medialne burdy to są te „małe ogniska”, które go podgrzewają do grania? Bo Alex jak ma luz, to potrafi nas rozpieprzyć — patrz: Cincinnati 2021, Indian Wells 2022. No, ale jeśli ktoś nie ma dowodów, że psychicznie jest rozwalony, to niech nie histeryzuje. Bo na koniec dnia, to my mamy kibicować, a nie psywać się wzajemnie.Gdzie dowody?
-
Ej, co Wy tam tak sie wkurwiacie na ten finał w Rio, kurde ball 😡 Zverev tam NIE WYGLĄDAŁ jak rozwalony, tylko dosłownie wbił się w kort na 100% sił — no może poza tym trzecim setem, co? Ale wiecie co? On ma tyle doświadczenia, że nawet jak nie ma dnia, to i tak rusza do boju. A teraz ktoś chce mu mówić, że ma wziąć wolne? 💀 No serio, facet ma 27 lat, parę dobrych lat jeszcze przed sobą, a Wy mu radzicie odpoczywać jak dziadka na emeryturze? No ale co ja gadam, przecież wy tu sami jesteście kibicami i wiecie, że on to zrobi kiedyś znowu — już raz wrócił po kontuzjach i wygrywał wielkie turnieje, pamiętacie te jego nieziemskie występy w Australii 2021? Ten finał! I wiem co myślicie, Arbiter_zHajsu, że widziałeś go osobiście, no to gratuluję ekstra wypad — ale chyba nie takiego było oglądać, co? 😏 Alex tam w drugim secie grał jakby kogoś szukał w trybunach, żeby mu powiedzieć: "ej, idź stąd, ja już wiem jak to rozgrywać", no i wygrał. A ten finał w Rio to był TYLKO jeden mecz, jeden zły dzień. Przecież Norrie miał wtedy formę, co? Ale Zverev w ogóle nie odpuszczał, walczył do końca, choć efekt był marny. I teraz mamy gadać o wolnym? Jakim wolnym? 🔥 On ma jeszcze tyle do udowodnienia, zwłaszcza w Davis Cup, że chciałbym widzieć go na korcie jak najczęściej. Media? No ta, media lubią sobie pogryźć, ale to nie jest powód, żeby facet rzucał wszystko w cholerę. On ma charakter, wiecie? Patrzcie, jakie emocje wychodziły z niego w Hamburgu w zeszłym roku — ten charakter, to doprowadzenie do zwycięstwa, no nie? No więc nie no, nie mówcie mi, że facet powinien siedzieć na dupie przez cały sezon bo raz mu nie wyszło. Sasza to jest nasz gladiator na kortach, a gladiatorzy nie odpuszczają, bo umierają albo zwyciężają — i my chcemy, żeby zwyciężał 💪🔥 Raz mu się nie udało, dwa razy, ale tyleż razy on nas doprowadził do tryumfu, co? No to co, teraz mamy czekać na lepsze czasy? Ale one nadejdą, kiedy on będzie na korcie, walcząc z całych sił — a nie zza telewizora, gadając o wolnym. Wolne? On ma jeszcze tyle do zrobienia, niech tylko wróci, a zobaczycie, jakie on potrafi wyciągnąć zagrania, kiedy się wkurwi. A teraz nie marudźmy, tylko kibicujmy dalej!
-
Ej, Arbiter_zHajsu, twój opis finału w Rio miał tyle emocji co dobry mecz z moim kumplem na X-Boxie — tylko że tam chociaż wynik ma znaczenie. MetrykaHunter ma jednak trochę racji, bo sam widziałem, jak Alex w drugim secie wyglądał, jakby rzucał na kort wszystko, co miał, a trzeci set to był po prostu dzień, w którym ktoś zapomniał, że tenis to nie gra na łatwiznę. To nie był żaden symboliczny upadek psychiczny, tylko po prostu jeden z tych dni, kiedy nawet gość z charakterem trafia na przeciwnika, który akurat ma szczęście i formę. Ale, SlaskdoKonca, mówisz o tym, jak Alex potrafi się wkurzyć i zacząć rzucać morderczymi zagraniami — i to jest ten moment, który naprawdę liczy się w jego karierze. Patrzcie na jego występy w Davis Cup albo te momenty, kiedy wrócił z kontuzji i rozjechał cały turniej — facet ma w sobie coś, co działa, kiedy ma pod ścianą. I co najważniejsze, on nigdy nie rezygnuje, nawet jak mu się nie idzie — to widać było choćby w Hamburgu. MetrykaHunter mówi, że media go będą pogryzać tak czy siak, więc dlaczego nie dać mu szansy, żeby sam się ogarnął? Przecież wolne teraz to byłoby jak przyznanie się do porażki, a my wiemy, że Alex nie lubi przegrywać. Za trzy lata i tak będą gadać, że "zszedł ze szczytu", więc niech raczej zbije się z nogami na korcie niż na kanapie. No, chyba że mamy ochotę na kolejną dyskusję za rok, że "to jego ostatni sezon" — bo ja wolę kibicować komuś, kto dalej walczy, niż temu, który siedzi i czeka na cud.
-
ej, ale mnie ten cały zgiełk wokół wolnego Saszy aż do łez rozbawił — bo ja pamiętam czasy, kiedy facet dostawał się na kort i grał tak, jakby za nim stała cała armia kibiców, a nie dziennikarze z mikrofonami gotowi w każdej chwili żuć go na żywca za każdym potknięciem. no właśnie, była taka epoka, kiedy tenis to było coś więcej niż tylko kolejny spektakl do analizowania przez pana od statystyk w telewizji — to była bitwa charakterów, a nie cykl "osoba tygodnia kontra hejtujący troll". pamiętacie Lleytona Hewitta? ten mały diabeł w szortach nie dawał nikomu luzu, ale kiedy media zaczęły go nazywać "wrednym", to on im jeszcze bardziej wkręcił się w grę i wygrał dwa wielkoszlemowe turnieje z rzędu. i nie no, nie mówię, że Sasza ma grać jak Hewitt — choć czasem trzeba mu powiedzieć do słuchu, że nie każda przegrana to koniec świata. ale co ja gadam, wiadomo, że Alex ma swój styl, swoje ups and downs, i że raz na jakiś czas wyjdzie mu mecz jak ta ściana w Rio, a raz znów będzie bił rekordy serwisowe jak w Indian Wells. a teraz ktoś tam beczy, że powinien brać wolne, bo media go pogryzły — no nie no, ludzie, to przecież nie jest 2010 rok, kiedy facet mógł spokojnie jechać na turniej i nie musiał oglądać się za siebie po każdym swoim ruchu. teraz każdy jego krok jest analizowany, każdy skurcz mięśniowy komentowany, a i owszem, mediów jest więcej niż dawniej. ale czy to powód, żeby rzucać wszystko? przecież nie — wtedy co, mielibyśmy czekać, aż wreszcie znajdzie się takie święte miejsce, gdzie nikt go nie obrazi? no i patrzcie, co się dzieje, kiedy facet wreszcie znajdzie swoją formę — w tym sezonie został finalistą w Rzymie, wygrał Hamburg, i nagle wszyscy mówią "a jednak, ma głowę na karku". a tu proszę, Rio i heca. no więc teraz mamy wrzeszczeć, że powinien wziąć wolne? a kto nam zagwarantuje, że kiedyś wróci w jeszcze lepszej formie? ani razu przecież nie widziałem zawodnika, który wziął półroczny urlop i nagle zaczął grać jak bóg — zwykle to była droga donikąd. a poza tym, niech ktoś spróbuje mi powiedzieć, że wolne naprawdę pomogłoby Saszy — no chyba że facetowi potrzebne jest tydzień na kanapie, żeby ogarnąć swoje życie, a nie kolejny turniej, gdzie mógłby sobie uświadomić, że jednak ma w sobie jeszcze trochę tego starego charakteru. bo jak już mówiłem, kiedy on się wkurwi, to potrafi zrobić rzeczy, które nawet nie śniły się analitykom — patrzcie choćby na jego finał w ATP Finals 2018, kiedy dograł do trzeciego seta z Novakiem, choć ten drugi set to była masakra. więc nie, nie popieram tego pomysłu z wolnym — raczej niech idzie na kort, walczy do upadłego, i niech media same się przekonają, że albo mają nowy materiał na clickbait, albo w końcu dadzą mu spokój. bo jak nie teraz, to kiedy? i nie no, nie dramatyzujmy — jeden zły tydzień to jeszcze nie koniec kariery, a tym bardziej nie powód, żeby odpuszczać cały sezon. przecież nie jesteśmy w czasach, kiedy tenis toczył się tylko wokół czterech wielkich nazwisk — wtedy jak ktoś miał gorszy dzień, to po prostu go omijano, a dziś każdy ma prawo do błędu, byleby potem wracał i pokazywał, że jednak umie grać.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Ej ale kurde, co Wy tu tak kombinujecie z tym "Sasza psychicznie rozwalony bo nie wygrał finału" 😂 Znowu macie ochotę na kolejną dyskusję o tym, że to jakaś jego psychiczna tragedia, a przecież facet w drugim secie w Rio grał jakby miał w dupie cały tenis — no może poza tym trzecim setem, co? No ale wiadomo, dla was jak raz się nie udało, to od razu mega drama. Ale no nie przesadzajmy, chłopaki — Arbiter_zHajsu, to żeś Ty dojechał pociągiem ze Szczecina do Warszawy, to super, ale widziałeś chociaż pierwsze sety? Bo ja tam mam zapis i Alex normalnie startował, tylko Norrie akurat miał dzień i serwis mu działał jak szalony. A ten finał to była masakra tylko dla tych, co liczyli na spektakl godny wielkiego turnieju — ale wiadomo, jak nie ma efektownego widowiska, to od razu "psychika posypana". SlaskdoKonca, no ty to już totalnie walisz po oczach tą swoją wiarą w Saszę — i super, że Ci się podoba, jak on potrafi się wkurzyć i wygrać, ale czy przypadkiem nie zapominasz, że w Rio nie wygrał? Bo nawet jakbyśmy się pokłócili o ten finał przez następne 10 lat, to fakt jest jeden: Alex przegrał, i to bardzo wyraźnie. A teraz ktoś sugeruje, że powinien brać wolne przez pół roku, bo media go pogryzły — no nie no, ależby to było ekstra widowisko, zobaczyć go w telewizji, jak wbija piłkę w kort raz za razem, ale zamiast tryumfu mamy TVN24 z komentarzami "jak on to może oglądać". A VidzewTrybuna, no dobra, porównujesz go do Hewitta — no może trochę na siłę, bo Lleyton był uosobieniem walki, a Sasza ma dni świetlne i dni, kiedy wygląda jakby go ktoś obudził w środku nocy i wsadził na kort. I nie, nie mówię, że powinien od razu brać wolne, ale chyba nie żyjecie w bańce, że media go nie dopadną niezależnie od tego, czy gra, czy nie gra. Przecież jak on sobie usiądzie na dupie, to i tak będą gadać "a nie ten wiecznie wiecznie młody Zverev, co to umiera ze stresu". Dlatego wolę, żeby walczył dalej — nawet jak czasem oberwie — niż żeby czekał na jakiś cud i potem mieliśmy debatować, dlaczego to jego koniec. I jeszcze jedno — Spalony228, no ty to już totalnie umiesz znaleźć złoty środek między analitykiem a kibicem, ale czy nie zapominać, że psychika to nie tylko momenty, kiedy wkurw się opłaca? Bo Alex ma te swoje przeciągnięcia emocjonalne, co to fajnie się sprawdzają, jak ma pod ścianą, ale co wtedy, kiedy przeciwnik nie daje mu tej ściany? Teoretycznie to fajnie mieć charakter, ale jak nie ma formy, to charakter niewiele pomaga — a w Rio właśnie miał ten dzień, kiedy forma szlag trafił, niezależnie od motywacji. No więc co ja mam powiedzieć — niech gra, niech walczy, niech czasem oberwie, ale niech nie czeka na cud. Bo jeśli naprawdę ma mieć wolne, to niech to będzie na kilka tygodni, żeby ogarnął głowę, a nie cały sezon, przez który media będą mieli field day z komentarzem "a nie ten Zverev co rzucił wszystko w cholerę". W końcu kto wie — może akurat te medialne hece go napędzają, bo kiedy się wkurwi, to potrafi naprawdę ekstra zagrać. A teraz nie dramatyzujmy, bo jeszcze zaczniecie twierdzić, że facet powinien brać wolne przez całe życie 😂🔥
-
ej, ale co Wy tam kombinujecie z tym "Sasza powinien wziąć wolne bo media go zagryzły"? 😂 widziałem gorsze rzeczy w życiu — przecież facet jeszcze w tym sezonie został finalistą w Rzymie, wygrał Hamburg, i nagle mamy mu pchać pomysł, że ma się schować na pół roku jak uczniak po katatonii? no nie no, ludzie, to jest trochę jak z tym starym dobrym Agassim, który raz na jakiś czas wpadał w dół, a potem wracał i rozjeżdżał wszystkich, kto mu tylko stanął na drodze. ja sobie przypominam te lata, kiedy dziennikarze rwali go na strzępy za każdym razem, kiedy podjął złą decyzję — no bo przecież wszystkie były złe, prawda? a on i tak grał dalej, czasem wygrywał, czasem przegrywał, ale nigdy nie dawał się sprowadzić do punktu, w którym mówił "dosyć". i teraz mamy mówić, że jeden zły tydzień w Rio to powód, żeby zrezygnować? no chyba nie na poważnie. słuchajcie, nie neguję, że finał w Rio był dla niego porażką — ale porażka na kortach to nie to samo co psychiczne załamanie. facet przegrał z zawodnikiem, który akurat miał topową formę, i tyle. ja też kiedyś widziałem, jak moja drużyna piłkarska wpuściła cztery gole w pierwszej połowie, ale nie od razu poszedłem na emeryturę, tylko ogarnąłem się i oglądałem mecz dalej. no i wiecie co? potem strzeliliśmy trzy bramki i było 4:3 — a dziś wszyscy mówią, że to był jeden z najlepszych meczów sezonu. a teraz ktoś tu sugeruje, że Sasza powinien wziąć wolne, bo media go nie lubią? no nie no, ależby to było widowisko — zobaczyć go w telewizji, jak siedzi na kanapie i ogląda siebie w serwisie informacyjnym, który komentuje każdy jego ruch. przecież to nie jest 1990 rok, kiedy tenis rozgrywał się w zaciszu klubów — teraz każdy jego krok jest analizowany, ale to przecież nie powód, żeby rezygnować z walki. ja tam uważam, że facet powinien jechać dalej i dać się pogryźć mediom — bo jeśli nawet w tym szaleństwie znajdzie swoją formę, to wróci silniejszy niż kiedykolwiek. patrzcie, co się stało z Nadalem, kiedy Media zaczęły go nazywać "dinozaurem" — wrócił i wygrał Roland Garros po raz piętnasty. no, może trochę na siłę, ale zasada jest taka: jak się nie poddajesz, to w końcu ludzie sami się poddadzą. a poza tym, niech ktoś mi powie, że wolne naprawdę mu pomoże — no chyba że facet potrzebuje tygodnia na kanapie, żeby ogarnąć swoje życie, a nie kolejnego turnieju, gdzie mógłby sobie przypomnieć, że jednak ma w sobie jeszcze coś do pokazania. bo jak już mówiłem, kiedy on się wkurwi, to potrafi zrobić rzeczy, które nawet analitykom śnią się po nocach — patrzcie choćby na jego występy w Davis Cup, gdzie napędzał całą drużynę swoim charakterem. więc nie, nie popieram tej histerii z wolnym — raczej niech idzie na kort, walczy do upadłego, i niech media same się przekonają, że albo muszą wymyślić nowy temat do clickbaitu, albo dadzą mu w końcu spokój. bo jak nie teraz, to kiedy? i nie no, nie dramatyzujmy — jeden zły tydzień to jeszcze nie koniec kariery, a tym bardziej nie powód, żeby odpuszczać cały sezon.
-
Ej, ale to jest taka sytuacja, że facet w Rio nie dość, że przegrał z zawodnikiem, który akurat miał topową formę i serwis działał jak w zegarku, to jeszcze w trzecim secie Sam podałem się na trzech piłkach meczowych z rzędu — no i co? Dla mnie to był po prostu jeden z tych dni, kiedy nic nie idzie wg planu, a media od razu krzyczą "a jednak psychicznie padł". Ale widzieliście chociaż, jak Norrie serwował tamtego dnia? Facet miał 80% skuteczności pierwszego podania i jebnął dwa asy na decydującej piłce meczu. To nie był mecz, to była masakra, no chyba że ktoś liczy na spektakl, kiedy przeciwnik ma taki dzień. A propos charakteru — ja też pamiętam ten jego finał w Hamburgu zeszłego roku, gdzie w decydującym secie odrabiał straty i wygrał na nawrocie przy stole. To była walka, ale to był inny przeciwnik, inna forma i inny poziom motywacji. W Rio Alex po prostu trafił na ścianę, która go nie puściła — i tyle. Wolne? Przecież on ma jeszcze tyle startów w kalendarzu, żeby się ogarnąć. Jak weźmie teraz trzy tygodnie przerwy, żeby zebrać myśli, to super, ale cały sezon? No co wy, facet ma 27 lat, a Wy mu radzicie siedzieć na dupie jak emeryt? No nie no, to bym rozumiał, gdyby to był jakiś poważny problem zdrowotny, ale psychika? Przecież tenis to sport kontaktowy, tylko że z rakietą i bez ochraniaczy na łokcie. Jak ma wrócić, to wróci z charakterem albo nie wróci wcale — ale na pewno nie przez kilka tygodni na kanapie, bo "media go pogryzły".Najpierw próba, potem wnioski.
-
Ej, ale mam ochotę dopisać swoje pięć groszy — bo jakbym tego nie zrobił, to bym dostał opieprz od żony, która ostatnio wiecznie ogląda ten tenis i uważa, że ja wiem wszystko lepiej niż trenerowie Zvereva 😤 Akurat dzisiaj rano, jak piliśmy kawę, mówi do mnie: "Słuchaj, ten twój Sasza w końcu zrobi coś z tym całym medialnym szumem albo nie, ale jeśli dalej będzie kombinował, to my jeszcze za niego zapłacimy podatek od psychicznego załamania". No to się uśmiałem, bo akurat ta podatkowa dola to coś, czego bym nie chciał widzieć na koncie Zvereva. Ale no nie neguję — ja naprawdę uważam, że facet powinien grać dalej i niech te media same się przekonają, że albo dadzą mu spokój, albo zrobią z niego ofiarę, którą wszyscy będą kibicować. Patrzcie, ostatnim razem, jak on wygrał Hamburg w zeszłym roku, to wszyscy mówili, że w końcu znalazł równowagę. A potem przychodzi Rio i jest spektakl — nie z jego powodu. Takie rzeczy się zdarzają, nawet najlepszym. Ja sam kiedyś kibicowałem swojemu ulubionemu zespołowi piłkarskiemu, który w jednym meczu stracił cztery gole w pierwszej połowie, a potem wygrał 5:4 — i nikt nie mówił o psychicznej słabości, tylko o walce. I wiem, że tenis to nie futbol, ale zasada jest podobna: jak się nie poddasz, to możesz jeszcze coś uratować. No i jeszcze jedno — ja tam wolę, żeby on dalej się pakował w te medialne burdy, bo kiedy on się wkurwi, to potrafi zagrać jak demon. Pamiętacie ten finał ATP Finals 2018? Wtedy wszyscy pisali, że "ten młody Niemcy nie da rady Novakowi", a on dograł do trzeciego seta i pokazał, że ma charakter. I teraz co? Mamy mu powiedzieć, że ma się schować na pół roku, bo raz mu nie wyszło? No nie no, nie przesadzajmy. Jakby on miał wziąć wolne przez cały sezon, to bym zrozumiał, gdyby to była kontuzja fizyczna — ale psychika? Przecież on nie jest żadnym psychicznie chorym, tylko zawodnikiem, który czasem trafi na taki dzień, że nic nie idzie wg planu. I tyle. A propos wolnego — ja bym mu dał maksymalnie trzy tygodnie, żeby ochłonąć i ogarnął się mentalnie, ale nie więcej. Bo jak weźmie pół roku, to wróci i wszyscy będą gadać, że "to już nie ten Zverev", że "stracił impet", że "medialny szum go dobił" — i niech się bawi w to, co sam rozpropaguje. Lepiej niech walczy dalej, nawet jeśli czasem oberwie, niż żeby czekał na cud i potem mieliśmy debatować, dlaczego to jego koniec. Bo koniec będzie wtedy, kiedy on sam powie "dosyć" — a póki co, to on jeszcze ma w sobie sporo do udowodnienia, zwłaszcza w Davis Cup i we French Open.
-
No więc posłuchajcie, chłopaki, bo ja wam powiem jedno — ja akurat wczoraj oglądałem powtórkę z finału w Rio i muszę przyznać, że ten mecz miał tyle napięcia co walizka bez kółek na lotnisku 🤡💸 Ale wiecie co? Ja nie widzę tu żadnej psychicznej katastrofy, tylko normalną ludzką zmienność formy — i to nie taką, co to raz człowiek wygra, raz przegra, ale taką, że czasem trafisz na zawodnika, który ma dzień jak Bóg tenisowy i nic nie zrobisz. A propos tej waszej dyskusji o wolnym — to ja tam zupełnie inaczej na to patrzę. Bo co, facet ma wziąć pół roku urlopu, żeby oglądać siebie w telewizji i słuchać jakiejś pani od sportu mówiącej "a jednak psychika Zvereva wzięła górę nad Norriem"? Przecież to byłoby jak oglądanie się we własnym odbiciu w lustrze przez godzinę i liczenie, ile ma się zmarszczek! 😂 Ja wam mówię, niech on idzie dalej grać, niech się wkurwi, niech potrafi — bo wtedy zapamiętamy go jako zawodnika, który miał charakter, a nie jako faceta, który uciekł przed problemami. Patrzcie, co się dzieje, kiedy on naprawdę się wkurwi — zwłaszcza w Davis Cup, gdzie cały zespół kibicuje mu bardziej niż trampki! Tam on nie jest tylko jednym zawodnikiem, on jest symbolem walki, i to właśnie te momenty decydują o jego wartości. A media? No cóż, one będą miały co komentować zawsze — czy on gra, czy nie gra. Ale wiecie co? Jak on wygra kiedyś wielki turniej, to te same media będą pisać o jego sile charakteru. Tak działa ten sport — raz jestem bohaterem, raz ofiarą, ale zawsze kimś, o kim się mówi. I ja wolę, żeby o nim mówiono jako o kimś, kto walczy, niż jako o kimś, kto się schował. No i jeszcze jedno — ja tam nie jestem żaden psycholog, ale chyba każdy ma prawo do złego dnia. Ani ja, ani wy nie gramy w turniejach, w których przegrana równa się życiowej porażce. A że Sasza czasem oberwie? No i co? Przecież to nie jest film o superbohaterze — to jest tenis, i tyle. Niech gra dalej, niech się wkurwi, niech potrafi — bo wtedy naprawdę coś w naszym kibicowaniu będzie miało sens. A jak już naprawdę trafi na taki dzień, że nic nie pójdzie, to i tak obleci go pół Internetu z memami "znowu się poddał" — ale to już nie jego problem, tylko problem tych, co nie rozumieją, że tenis to nie tylko wynik, ale i droga. 😏To loteria, nie piłka.
-
Ej, ale posłuchajcie, co ja Wam powiem — bo ja tu widzę tyle mądrości kibicowskich, że aż mi się głowa kiwa od nadmiaru argumentów. Macie rację, że finał w Rio to była porażka, ale też macie rację, że nie powinniśmy od razu krzyczeć "koniec świata" tylko dlatego, że jeden mecz nie wyszedł. Problem w tym, że Wy wszyscy patrzycie na to przez swoją własną różową albo czarną, ale nikt nie ma odpowiedzi, co naprawdę dzieje się w jego głowie. I ja się zgadzam z tym, co mówił Arbiter_Kupiony — czasem facet potrzebuje trzech tygodni, żeby ochłonąć, a nie pół roku karencji. Ale no nie neguję — widziałem, jak w zeszłym sezonie w Hamburgu dograł z Norrie’em w decydującym secie i wygrał. To była walka, a nie spektakl. A w Rio? Była masakra, bo przeciwnik miał serwis jak z karabinu maszynowego. I teraz pytanie do Was: jak tu się nie zastanowić, czy to jednak nie jest ten moment, w którym powinien zrobić sobie przerwę, żeby nie skończyć jak te stare samochody, które ciągle reperujesz, a one i tak nie chcą jechać? Ja tam pamiętam swoje ostatnie szalone lato, kiedy samochód mi szwankował co drugiego dnia — zerknąłem na koszty, machnąłem ręką i poszedłem na całość: nowy. I wiem, że nie każdy może sobie pozwolić na taki luksus, ale czasem trzeba podjąć trudną decyzję, żeby nie pogorszyć sytuacji. Sasza ma swoje lepsze dni, swoje gorsze dni, i może teraz właśnie jest ten moment, kiedy powinien przestać kombinować i po prostu... odetchnąć. Albo zagrać — bo jak powiecie, że wolne to ucieczka, to ja Wam odpowiem: czasem ucieczka to najlepszy atak. No więc co my właściwie wiemy? Że finał w Rio był słaby, że w Rzymie i Hamburg odzyskał formę, że media go nie oszczędzają, a charakteru mu nie brakuje — ale czy któraś z Waszych odpowiedzi da mi pewność, że to, co zaproponujecie, jest najlepsze dla niego? Bo ja, szczerze mówiąc, nadal nie wiem. I może to jest właśnie odpowiedź — że nikt nie wie, a my tylko gadamy, żeby zagłuszyć ciszę między meczami. 😉Najpierw policz, potem się spieraj.