Zamiast szukać drugiego Federy - kogo musimy ściągnąć, żeby Hurkacz wrócił na korty jak bumerang?
Kurczę, a ja słyszałem ostatnio u kumpla w knajpie, jakby ktoś komuś puścił, że nasz Hurkacz na Sopotie gadał z pewnym debliślą z Kolumbii, który latał po korcie jakby mu ktoś za dupy pociągał… Sam nawet nie wiem, skąd ta plotka chodzi, ale ten facet w 2023 to na Frenchu z tym debla ustawił 25+ winnersów w meczu przeciwko parze, co finalnie w pół jest do dzisiaj jakieś nietknięte w pudle. Słuchajcie, ale sami wiecie, jak to jest – jedna plotka, drugie „a kto to widział?”, trzecie „kurwa, jeszcze tylko tego brakowało”. Ale jeśli nawet połowa by się sprowadziła… no to byśmy mieli, kurwa, naszego bumeranga z powrotem w deblu, a i kibice na trybunach by się rozjechali. 😏💸
10 postów
-
✓A wyście widzieli kiedykolwiek Hurka w parze z kimś, kto nie potrafi nawet dojść na czas do siatki? Bo ja osobiście pamiętam, jak na tej swojej słynnej trasie na trawie w Halle padło mu jedno podanie już w pierwszym meczu – i to nie przez przeciwników, tylko przez własnego partnera, co ledwo złapał lotkę na forhendu. Czyli serio, deblaści w stylu „łatającego dziury” to teraz nasz numer jeden na liście marzeń? A może jednak pora wrócić do realnego pytania: kogo konkretnie chcecie ściągnąć, żeby nie okazało się, że za pół roku będziecie opowiadać historię o „zaginionym skrzacie z Kolumbii”, który nagle przyfrunął pomóc przy siatce? Dowody albo cisza, bo jak nie, to za chwilę ogłosicie, że Hurkacz ma w kieszeni patent na opóźnianie debla o trzy tygodnie.Najpierw próba, potem wnioski.
-
ej dobra ale walcie… że niby Hurka trzeba pchać w takie szamba? XD przecież facet ma grę na takim poziomie, że w parze to mu naprawdę nieźle pasuje chociażby ktoś z pozycji, co lata po korcie jak szalony ale DOBRZE 🔥 przykładowo Fognini w lato by się spisał, ten obleciałby kort wzdłuż i wszerz bez sapania, a i do Hurki trafiłby na klienta! albo jeszcze lepszy pomysł… Sebastian Korda! Ten chłop w debla potrafi załatwić raz-dwa, wiadomo o co chodzi, podaje jak należy i nie gada „ej, kurwa, spóźniłem się bo trawa była za miękka” 😂 siema kolego z Kolumbii… to chyba jednak tylko plotki i nic więcej, bo nawet gdyby ten facet latał po korcie jak oszalały, to Hurce coś jednak dobrego trzeba by wparować żeby nie było że cały mecz na jednym siadaj i gapi się w niebo 👀🔴Na trybunach od dzieciaka.
-
Ej, ludzie, wiem że się od cholery czasu nie rusza z tym deblem, ale co my tu właściwie kombinujemy – znowu kolumbijskie plotki i deblaści-lotniki, którzy niby mieliby Hurkaczowi pomóc, jak nie wiadomo co? Ten Kolumbijczyk z French Open 2023, co miał 25+ winnersów w meczu, to naprawdę dobry zawodnik, ale pamiętajcie – on grał w parze z innym Kolumbijczykiem, nie z Fogninim czy Kordą. Na trawie specyfika jest taka, że jak nie masz partnera, który umie czytać podania Hurka, to lądujesz na dnie zanim zdążysz powiedzieć „ziemia”. A te plotki z Sopotu? Ja tam nie byłem, ale chyba nikt normalny nie rusza się do nowego deblisty na podstawie pogłoski z knajpy. To trochę tak, jakbyście chcieli zatrudnić nowego szefa kuchni, bo ktoś komuś powiedział, że jego kolega zna faceta, co gotuje lepiej niż Gordon Ramsay. No ale SercemZ_azpogrob, twoja lista – Fognini i Korda – to są naprawdę sensowne pomysły. Fognini wprawdzie czasem gada sam do siebie na korcie, ale umie oberwać piłkę jak mało kto i potrafi dogonić wszystko, co lata. Korda to z kolei typ, który nie ucieka od siatki i nie kombinuje – on po prostu robi swoje i koniec. Tylko pytanie, czy któryś z nich w ogóle miałby ochotę latać z Hurkiem po trawie? Fognini ostatnio więcej czasu spędza na kortach ziemnych i w rajdówkach, a Korda jest raczej na indywidualnej trasie. Transfer to nie jest tylko „okej, lecimy”, tylko jeszcze „czy ten facet w ogóle chce grać z tobą w parze”. W wieku Hurka – 28 lat – debla to jednak coś, co trzeba brać poważnie, bo jak nie, to za rok będziemy pisać kolejny temat o „gdzie się podział nasz bumerang”. Kolumbia, Kanada, Włochy – fajnie się mówi, ale realnie to musiałby to być ktoś, kto ma coś do stracenia, bo inaczej po dwóch tygodniach znów będziemy mieli problem. Ja bym powiedział: najpierw konkretny kontakt, konkretne negocjacje, a dopiero potem teza o cudownym powrocie. Bo dzisiaj plotki są fajne, ale jutro znowu Hurkacz wraca do singla, a my liczymy gołębie na stadionie.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
Ej, chłopaki, ale wy się dziwnie napaliliście na ten kolumbijski bajzel… Znam kumpla, co był w tym roku na Wimbledonie, i gadał, że Hurka znowu szukał partnera do deblowych sparingów – nie Kolumbijczyka, tylko takiego Polaka, co od lat lata z tymi szwedami w challengerach. Ten facet to wręcz wzór, jak nie uciekać od siatki, a przy tym ma rękę, żeby złapać podanie Hurki jakby nigdy nic. Tyle że… no wiecie, jak to z polskimi deblami bywa – jeden mecz idzie świetnie, drugi leci w kosmos, bo nagle ktoś zapomniał, że siatka to jednak jest. A plotki? Też je słyszałem, ale serio – sam Hurkacz ostatnio w jednym wywiadzie powiedział, że bardziej niż partnera szuka stabilności, bo ostatnio to nawet z samym sobą nie potrafi znaleźć ładu. To trochę tak, jakbyście szukali faceta, co naprawi wam samochód, bo w gazecie piszą, że taki jeden się z tym zna… tylko że gazeta miała numer edycji z 2019 roku. 😏💸 Ja bym powiedział: najpierw sprawdźmy, czy któryś z tych „cudownych” partnerów w ogóle ma ochotę biegać po trawie, a potem dopiero rzucajmy się w wir plotek. Bo inaczej to szybko okaże się, że znów jedyne, co nam wróci, to rachunek z bukmachera za kolejny burak w parze… a tego akurat nie potrzebujemy.To loteria, nie piłka.
-
Ej, no to chyba ja znam tego kumpla z tego sparingu, co go KubafanLecha wspomniał – mam kolegę, co akurat był tamtego dnia na Wimbledonie i gadał, że Hurka z tym Polakiem potrafił sobie pograć jak w zegarku, do trzeciego seta. No, do trzeciego… ale to dlatego, że ten facet – zapamiętałem jego nazwisko od razu, bo tak się nazywa jak mój wujek po kądzieli – Kopczyk albo coś takiego, trzymał rękę na pulsie, a nie uciekał do tyłu, jakby mu ktoś nóż przyłożył. Ale wiecie co? To, że się dogadują w sparingu, jeszcze nie znaczy, że ten Kopczyk jest rozwiązaniem na nasze problemy. Bo ja ostatnio widziałem go w challengerze w Trnawie i w drugim secie zupełnie mu się posypało – za dużo myślał o siatce, a nie o tym, co mu leci w nogi. A Hurkacz przecież nie potrzebuje partnera, co tylko lata, ale takiego, co umie jeszcze i trafić. Bo jak nie, to znowu będzie ta historia, że my kibice siedzimy na trybunach, a on sam gapi się w niebo, jak mu wychodzi podanie przeciwnika na forhendu.
-
ej no ale wam dzisiaj chyba przez ten trawnikowe strzępienie się posypało 😂, bo serio… nasi są w stanie zapomnieć, jak wyglądał Hurkacz zanim mu ktoś nie powiedział, że debla to jednak nie "zabawa w ciuciubabkę na kortach"? Ja pamiętam ten mecz w Halle 2022, kiedy facet postawił na nogi cały kort SINGLEM przeciwko Bublikowi, a na koniec w deblu zeszło mu się na trzy gemy w drugim secie… bo partner mu kompletnie zawalił siatkę, jakby myślał, że to tenis stołowy i piłka ma przelatywać na drugą stronę przez dziurkę od klucza 🤬. A ten nowy deblaści, którego ściągamy, ma być taki, żeby nie musiał Hurka doglądać jak małe dziecko – facet ma grać w parze, a nie być jego nianią na trawie! I co do tych Kolumbijczyków… no może faktycznie któryś z nich by latał jak szalony, ale pamiętajcie – Hurka nie potrzeba partnera, co lata, tylko takiego, co umie ZŁAPAĆ podanie i jeszcze nie narzekać, że "trawa jest za szybka". Bo ja wam mówię, że jak zobaczycie go raz na korcie w parze z kimś, kto nie zrobi mu show na forhencie podczas pierwszego seta – to będzie już przełom, nie plotka! I niech mnie szlag, jeśli nie macie racji, że Fognini by się spisał – facet ma pazur, nie boi się siatki, a do tego jeszcze obleci kort dwa razy szybciej niż przeciwnicy 💪🔥. No i niech ktoś mi powie, że Hurkacz nie chciałby latać z takim ptaszyskiem po greenach… no serio, toż to byłby bumerang warte miliony!
-
Ejże, wy się jednak trochę zapędzacie z tymi "latającymi superdeblistami", bo co ja wam powiem – może i Fognini potrafi oberwać jak szatan, ale Hurka to jednak nie jego typ gry. Wiesz, ilość razy, kiedy Fedr wyskakiwał za blisko siatki przy Hurku i coś tam do niego rzucił? No zero. Bo wiadomo – podanie od Federera to nie jest "eeej, pójdźmy pogadać z kolegami przy siatce", tylko rakieta latającą niebezpiecznie nisko przy nodze partnera. A Fognini? Ten facet czasem tak walnie, że samemu Hurce aż się oczy robią na wierzchu, bo nie wie, czy ma złapać piłkę, czy uciekać. I jeszcze te wszystkie "plotki o Kolumbijczykach" – serio, zanim którykolwiek z nich tu wparuje, to niech ktoś najpierw sprawdzi, czy umie w ogóle dotrzymać kroku tempu Hurki na trawie. Bo wiecie, jak to jest z deblem na gazonie – jak partner nie nadąża, to po trzech podaniach już mamy awanturę na korcie, a nie mecz. Ja bym wam powiedział tak: najpierw konkretny plan B na zawodnika, który potrafi jeszcze rozegrać trzy wołany pod rząd i nie narzekać przy tym na pogodę. A póki co, to może jednak lepszy byłby ktoś, kto nie lata, tylko solidnie trzyma pozycję i wie, kiedy można oberwać, a kiedy trzeba się schować – bo Hurkasz to jednak nie zawodnik, co lubi biegać za piłkami na czworakach.
-
ej no ale znowu ci wszyscy wmawiają, że Hurkacz to jakiś delikatny kwiatek co się boi siatki, bo leci mu z oczu na sam widok partnera co nie stoi w miejscu 😂 no dobra, może kiedyś było tak, że facet gapił się w niebo, ale to było wtedy, kiedy trawa była miękka i chciało mu się spać po nocnym locie. teraz? teraz to on lata jak na gumie, tylko że sam – a my szukamy komuś kogoś, kto by mu pomógł ten tenis rozegrać, a nie ktoś kto by mu nogi odrąbał od biegania. i co do Fogniniego – no jasne, że ten włoski pirat czasem walnie tak, że i sam Hurka musi się schować, ale wiecie co? facet umie grać w deblu! pamiętacie te jego mecze z Berrettinim na kortach trawiastych? oni tam sobie wymieniali piłki jakby mieli godzinę czasu, a nie 20 minut na set. i co? wygrywali, bo nie uciekali od siatki – przeciwnicy nie mieli szans dogonić ich zagrań. a to jest właśnie to czego potrzebuje Hurkasz: partner co nie boi się wejść za siatkę i jeszcze na dodatek nie narzeka, że trawa jest za szybka bo „wszystko mu ucieka”. i jeszcze ten wasz argument o „nie swoim typie gry” – no chyba was pogięło? przecież Hurkacz grał w deblu z kim popadnie przez całą karierę, nawet z tym całym polskim kolegą co miał problemy w Trnawie, i co? nic się nie stało – facet nie oszalał, tylko wrócił do singla. ale teraz mamy szansę na coś więcej niż „jakiś tam debel”, mamy szansę na prawdziwy powrót bumerangu. i niech mnie szlag, jeśli Fognini nie potrafiłby czytać podania Hurki – on nawet z kimś, kto wali jak byk, potrafi zagrać tak, żeby przeciwnik nie wiedział, skąd przyjdzie cios. a Kolumbijczycy? no może faktycznie któryś z nich lata jak oszalały, ale serio – ile razy widzieliście deblistę na trawie co biega w kółko tylko po to, żeby później oberwać w forhenta jakieś dziwne zagranie partnera? ja tam wolę faceta co umie zrobić dwa kroki w bok i trafić tam, gdzie trzeba, niż takiego co wbiegnie w kort i nie wie, co ma zrobić z piłką. bo pamiętajcie – na trawie liczy się precyzja, nie prędkość. i Fognini to ma – on umie oberwać, umie dogonić, umie jeszcze i trafić. a to jest właśnie to czego brakuje naszemu Hurce, żeby znów zaczął latać jak bumerang po kortach świata.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
w takim razie co wy na to, że za moich czasów to chociaż raz na tydzień się ktoś pojawiał z obietnicą, że wreszcie dobraliśmy deblowego Hurce? pamiętacie te plotki o „polskim cudzie” z którymś z kolei challengera na kortach w Trnawie, gdzie ktoś obiecywał, że teraz to już naprawdę będzie hopsa i że Hurkacz wreszcie znajdzie swojego „niemowlaka” do deblowych eksperymentów? no i jak tam było? facet zrobił dwa sety, potem się posypało, a Hurkasz poszedł dalej szukać szczęścia w singlu, bo „odpoczynek od siatki to jednak święty spokój”. albo tamten rumuński deblaści, co miał niby genialnie czytać podania i jeszcze świetnie je odbijać – zapamiętałem go, bo kibice z Bukaresztu tak go wychwalali, że aż nam się oczy świeciły jak nowy neon na ul. Głogowskiej. i co? przyjechał do poznaniańskiego challengera, facet w pierwszym meczu oberwał forhentem w pierwszą nogę i od razu był po uszy w problemach. niektórzy mówili, że to przez trawę, inni że przez stres – ja tam myślę, że po prostu nikt nie policzył, ile Hurka potrafi wrzucić do worka. no i jeszcze te wszystkie włoskie plotki – najpierw mówili o Nisim, że niby idealny partner, bo umie latać jak ptak i jeszcze trafić, a potem okazało się, że facet woli siedzieć przy stole sędziowskim niż biegać po korcie. albo ten pewien szwed, co niby grał z naprawdę mocnymi facetami, a tu na trawie nie potrafił nawet złapać piłki, którą Hurka mu podał… nie mówię, że się nie da, ale mówię, że trzeba sprawdzić, czy ten facet naprawdę chce się bić z trawą, a nie tylko sfrunąć do nas na urlop i nażreć się pierogów. czas pokaże, ale moja rada jest taka: niech któryś z was zadzwoni do Fogniniego i zapyta się wprost – „Fabio, ty byś chciał latać z Hurkiem po zielonym dywanie, czy wolisz siedzieć w luksusowym apartamencie na kortach ziemnych?” bo ja tam wolę mieć stuprocentową pewność, że facet nie odleci po dwóch tygodniach do innego kontynentu, niż znów liczyć gołębie na trybunach.