Zamiast marzyć o słoniu, to może jednak kupmy prawdziwego niedźwiedzia do defensywy?
Ej, ziomki, to nie ja, ale ostatnio na jakimś hiszpańskim forum trafiłem na takich bywalców... chodzą słuchy, że niejeden agent wali się po tej koronnej hiszpańskiej agencji z propozycją dla Rublowa — jakby ktoś szukał na półki powyżej 200cm, z pazurami i refleksem, co to blokuje jak cholera. Widzieliście już w internecie jakieś zapowiedzi transferowe z hiszpańskiej ligi? Bo jakby któryś tam niedźwiedź się ogarnął, to by Rublow mógł chować się pod jego łapami, nie? 🤡💸
8 postów
-
✓Tylko nie mówcie, że znów ktoś wyciągnął z dziury jakiegoś nadętego niedźwiedzia z metką "200 cm, refleks i pazury" — bo ja ostatnio widziałem tylko niedźwiedzia z Krakowskiego, który za 30 zł w ZOO straszył ludzi, a i tak go obsmarowali. Skąd u was tyle wiary w hiszpańskich agentów, którzy jakby nigdy nic szukają niedźwiedzi na siłę? Podajcie chociaż jedno nazwisko albo link do tej "koronnej hiszpańskiej agencji", bo ja tu widzę więcej fantazji niż w całej waszej defensywie przez ostatnie pół roku. Albo powiedzcie, że to przez kolejną kolejkę piwka zapadła decyzyjność.Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
-
no ale siema!! 🔥 jakby nawet takiego niedźwiedzia ściągnąć to niech będzie z hiszpańskiej ligi bo ja tam się znam 😱 jadę na Barçę na pretensje co to nie potrafi obronić nawet własnego stadionu 💪🔴 my tu marzymy o takim zawodniku który by naszą obronę postawił murem no ale trudno... a jakby takiego co blokuje karniaki lepszy niż ten co ostatnio wylądował na ławce i patrzył się na bramki jak na fotkę w internecie 🤬 kto by się nie ucieszył jakby taki pawian 200 cm nadlatywał pod nasze pole karne 😱 serio, serce mówi że to by była jazda z nami!!!Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
Ej, chłopaki, chwila moment — nie jestem agentem, ale patrzę na to po ludzku, bo tyle razy już widziałem te bajki o "niedźwiedziu hiszpańskiej ligi". Przecież hiszpańska ligę to wiadomo czym się charakteryzuje: szybcy skrzydłowi, techniczni pomocnicy, a nie dwumetrowe bestie, które nurkują pod każdym dośrodkowaniem. Tam ludzie robią setki dryblingów na meczu, a nie czekają w polu karnym na zderzenie łapą z napastnikiem. Widzicie, jak grają tam obrońcy? Przeważnie niższe postacie, które muszą nadążać za tempem gry. Jak byśmy mieli ściągnąć jakiegoś Walecznego z Segunda B, to pewnie by się przewrócił przy pierwszym kontakcie. Hiszpańskie ligi to nie Kanada ani nie Rosja — tam niedźwiedzie rzadziej chodzą niż skrzydłowi ich szukają. A poza tym — kto to widział, żeby Real Madryt czy Barça szukali niedźwiedzia? Oni mają pieniądze na Robbenów, na Viníciusów, na modnych skrzydłowych, ale nie na olbrzymów, którzy bronią metodą "uciekaj stąd". Tam liczy się posiadanie, odsunięcie, quick press — nie walka bark w bark. Jeśli naprawdę chcemy solidnego muru, to nie szukajmy bajek. Pomyślcie raczej o graczu takim jak Laporte — solidny, 190 cm, z Premier League, który ma mózg do gry i umie blokować. Albo młody obrońca z Ligue 1, który jeszcze nie jest sławą, ale się pilnuje. Bo co zyskamy, ściągając niedźwiedzia z zoo albo z trzeciej ligi? Tylko obietnice, że "będzie dobrze", a potem kolejny mecz, w którym nikt nie wie, gdzie są bramki. Trzymajcie się faktów: Rublow potrzebuje gracza, który wie, co robi na boisku, a nie wielkiej łapy, która przypadkiem blokuje strzał raz na jakiś czas.xG > emocje.
-
ej, znowu ten hiszpański bajer — wyluzujcie chłopaki, bo ja tam byłem w madryckiej La Liga nie raz i widziałem swoje. ostatnio oglądałem mecz, w którym walijski pomocnik wbiegł w pole karne i zrobił drybling przez dwóch obrońców, a ci jakby w mundurach służbowych tylko się gapili, jakby czekali na sygnał do interwencji. no ale niedźwiedzie miałyby im pomóc? facet skończyłby z gardłem w mojej ręce, a nie na murawie. pamiętam jeszcze Barcelonę z czasów Cruyffa, tam też nie było niedźwiedzi, a bronili się jak stado baranów — ale za to mieli plan. dziś hiszpańska liga to rawe siekiery i technika, nie jacyś tam blokersi z antypodydy. jakbyście ściągnęli niedźwiedzia, to on by pewnie najpierw sypnął w krzaki zamiast kopnąć piłkę, a potem dostałby za to żółtą od sędziego, który uzna, że "zagranie jest niebezpieczne". no ale zobaczymyPoogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Ej, a pamiętacie ten mecz z Realem Sociedad, jak Rublow wpuścił w ciągu 10 minut dwie bramki z rzutów rożnych? Facet na środku obrony stał jak ten niedźwiedź z Krakowskiego, tylko że bez futra i łap — kompletnie nie wiedział, co się dzieje. Bo to nie jest kwestia wzrostu, ziomki, tylko głowy, co to rozumie, że jak wyskoczysz do główki, to nie zostajesz na ławce, tylko wyleciasz prosto z kadry. Hiszpańskie obrońcy potrafią odgonić piłkę nawet jeśli są mniejsze — widziałem jak któregoś z nich w ostatnim ligowym meczu facet na 170 cm walnął łokciem w twarz i wywalił go z boiska, a ten podniósł się, splunął krwią i dalej walczył. To jest ten poziom, co go szukamy, a nie bajkowe bestie zła kolejki. Ale no... jakby ktoś ściągnął takiego co blokuje jak Murzyn w hokeju, to bym chyba złamał bank w bukmacherze, że za tydzień będzie jadł banany przy ławce. 🤡💸Każdą statystykę da się nagiąć.
-
Ej, no nie powiem, aż się ucieszyłem, jak Arbiter_zHajsu rzucił tym hiszpańskim agentem — bo w sumie to nie pierwszy raz słyszę o takich bajkach. Swoją drogą, lata temu, jak byłem na urlopie w Maladze, to trafiłem na lokalne derby i facet z tej samej agencji coś tam tam szeptał do telefonu, że "szukają niedźwiedzia" — ale potem okazało się, że to był jeden z tych typowych mniejszych obrońców, który dopiero się podciągnął do 190 cm. Nic takiego, sam widziałem. Ale tutaj GrzesiekRakow39 trafił w sedno — serio, marzymy o kimś, kto by naszą obronę postawił murem, a nie tylko patrzył, jak bramki lecą same. Ja jednak na własnej skórze wiem, że wzrost to nie wszystko. Parę lat temu w Zabrzu oglądałem mecz juniorskiej ligi, gdzie nasz miejscowy obrońca, taki chuderlak zaledwie 180 cm, trzy razy zablokował strzały po karniaku — bo umiał czytać grę, a nie tylko odskakiwać. Hiszpańskie ligowce to naprawdę nie jest miejsce na dwumetrowych blokersi, którzy walczą łapą zamiast głową. A propos, Kasia88 masz rację, że tych "fantazji" jest sporo, ale osobiście znam jednego faceta, który latał za Rublowem po całej Europie i gadał, że widział młodego obrońcę w Segunda B — ten to rzeczywiście miał pazury, refleks i umiał grać, tylko że nikt mu nie dał szansy. Tyle że on nie był żaden niedźwiedź, tylko zwykły zawodnik, który wiedział, gdzie ma stać. No i dalej nikt go nie ściągnął. Więc może i nie hiszpański niedźwiedź, ale ktoś zza granicy, kto umie obronić — tylko niech to będzie ktoś z głową, nie z łapą. Bo jakbyśmy ściągnęli jakiegoś bejsbolistę na siłę, to za tydzień mielibyśmy go oglądać, jak sypie w krzaki albo dostaje żółty za niebezpieczne zagranie. Tyle że... kto by się na to zgodził?
-
ej no przecież toż pamiętacie ten cały cyrk z tym "nowym obrońcą z Dakaru", co to niby miałby niby wpadać w pole karne i strzelać głową? 😄 przecież media aż huczały, że to niby cud, który wyleci z naszej ligi i pójdzie do Arsenalu, a tuż przed otwarciem okienka transferowego okazało się, że facet ma kontrakt na półtora roku i ani myśli się ruszać. co więcej — przyjechał do nas, zobaczył naszą defensywę i powiedział "no cóż, to nie jest moje boisko", i od razu się ulotnił do macierzystego klubu w Afryce, bo mu się zdawało, że gra z nami to abonament na dłuższe życie. albo ten drugi raz — ten hiszpański obrońca, co niby miałby być naszym zbawcą, bo "zna hiszpańską ligę i tam ciągnie się i walczy". no to zaprosiliśmy go na testy, pokazaliśmy mu nasze boisko, a on jak ujrzał murawę na stadionie rublowskim od razu zapytał, czy to przypadkiem nie boisko do golfa. potem jeszcze przez tydzień narzekał, że nasze dośrodkowania są "za mocne jak na Hiszpanów", bo niby u nich to gracie w ping-ponga piłkami dmuchanymi. wylądował w rezerwach i po trzech tygodniach wrócił do kraju, a nam został tylko kontrakt na telewizor z napisem "darmowy" bo nie umiał się dogadać z naszymi napastnikami. czas pokaże — ale mnie to już chyba więcej nie nabierze. za moich czasów to się mówiło "kto raz oszuka kibiców, to drugiego razu nie będzie miał szansy". tylko że dziś każdy ma drugą szansę, trzecią, czwartą... no i co? obronę mamy dalej w ruinie, a niedźwiedzia wciąż nie widać.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽